Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Klasówka

02.01.2018
Dynamiczny początek - czytelnik od razu wpada w środek akcji. Ma to swój urok, zdecydowanie lepsza opcja niż przydługie wprowadzenie.
Postacie chłopców, brojnych i cwanych, ale nieco zakręconych w swoim planie, budzą sympatię i wspomnienia szkolych lat. I te momenty, gdy nie raz samemu się kombinowało, jak uratować swoje oceny i uniknąć niezadowolonych spojrzeń rodziców.
Historia więc jak najbardziej prawdopodobna.
Dialogi pasują do wieku bohaterów. Opisy wyszły oszczędnie i krótko, ale samo zachowanie chłopców oddaje szkolny klimat, więc i tutaj nie jest najgorzej.
Krótkie, przyjemne opowiadanie, raczej nie z tych mocno refleksyjnych, ale budzi zakurzone wspomnienia.
Chociaż temat taki zwyczajny i nie wciągnęło mnie jakoś, to czytało się szybko i płynnie.
Najciekawszy moment, to chyba zakończenie. Wytłumaczenie, że zrobił to duch starego nauczyciela dodaje troszkę zaskoczenia na sam koniec krótkiej historyjki.
Podsumowując, opowiadanie według mnie przyjemne, ale na wskroś średnie, bo pomysł raczej randomowy, co nie oznacza, że zły.
Przede wszystkim radziłabym popracować nad interpunkcją, bo ta mocno tutaj kuleje.
Gubisz przecinki i kropki na końcu zdań. Nie wygląda to estetycznie i z pewnością nie jest to coś, czego spodziewałabym się po opowiadaniu, które znajduje się na liście najlepszych na portalu.
Od: Pióroman Karen
twarz żeńska
25.11.2017
Na tekst natrafiłam przez stronę główną i zajrzałam na początek swojej działalności na portalu. Mam nadzieję, że uda mi się jasno wyrazić swoje myśli. No to od początku...
Rozpocząłeś bez zbędnych wstępów i ma to swoje dobre strony, bo nie było miejsca na lanie wody; od razu przeszedłeś dialogiem do fabuły.
Tytuł zbyt wiele nie mówił o tym, co się będzie działo, ale był jak najbardziej adekwatny.
Cała sytuacja z jednej strony od razu wydała mi się ciekawa przez to zakradanie się bohaterów do szkoły. Było w tym coś tajemniczego, trochę jak z młodzieżowych powieści przygodowych. Z drugiej pojawiały się zabawne aspekty zdarzenia. Te próby zamiany wersji, powtarzanie całej akcji i nerwy chłopców, które wyszły naprawdę fajnie. Bardzo się cieszę, że nie pojawiły się problemy z namacalną sztucznością, na którą w tekstach łatwo trafić. Niby nie było też wiele możliwości, chyba żeby w dialogach, ale te wyszły naturalne. Tak naprawdę wydarzeń jest przecież niewiele, bo jest akcja w szkole, scena z panią Pi i ostatnia wizja oderwana trochę od tej głównej osi.
Zapis jest przejrzysty, styl przyjemny i nie musiałam męczyć się, aby przebrnąć przez te kilka stron (chociaż sam tekst nie był też długi).
Ostatnią scenę właściwie trochę trudno jest połączyć z resztą przez postać w niej występującą, ale na szczęście można jej przypisać rolę podsumowującą główną myśl takiej uczniowskiej pomysłowości i kombinowania, żeby uniknąć kłopotów.
Mówiłam o tym, że nie ma lania wody, ale zauważ, że o ile opisów zbyt wielu na temat działań i bohaterów nie ma, ale bywały sytuacje, w których informacje były też zbędne i tu przykładem może być ,,niebieska zapalniczka BIC". Czy ma to aż takie znaczenie, jaka to była zapalniczka? A tymczasem chłopcy weszli i wyszli, a czytelnik musi nadążać, żeby się zorientować, że podmiana się nie udała, a samo przeprowadzenie tego zadania gdzieś jakby umyka.
Fabularnie mogłabym ocenić tekst pozytywnie, jednak nie mogę zaprzeczyć, że lubię przyczepić się również do kwestii poprawnościowych. W poniższej kategorii gramatyki ograniczyłam się do odmian czy powtórzeń, ale miałabym też zastrzeżenia do interpunkcji i tu jedna rzecz to przecinki składniowe czy takie, które często stawia się automatycznie, jak przed ,,ale", ,,bo", ale druga rzecz to także kropki na końcu zdania, a tych też niestety brakowało.
Na koniec wspomnę tylko o czasach. Jest coś takiego w formach prozaicznych jak jedność czasu, a tymczasem w jednej chwili jest przeszły, zaraz teraźniejszy, niekiedy przyszły jak wypadnie. No to zwraca uwagę.
No ale starczy chyba już tego gadania. Pozdrawiam.
cytat„To chcesz poprawić tą pałę czy nie?”
- w bierniku ,,tę pałę".
cytat„światło lampy na zewnątrz ułatwiło znalezienie w pliku właściwych kartek. Poszło łatwo bo ich kartki były, jako jedyne, praktycznie puste”
- powtórzenie ,,kartki".
Od: Pióroman Lucinda
twarz żeńska
06.05.2017
Takie ciepły i miły szorcik.
Fajnie się czyta, bo napisany sprawnie i bez jakiś błędów (czasami przecinki), ale kamieniem rzucać nie będę, bo widzę belkę we własnym oku.
Całość opiera się raczej na pomyśle, niż wykonaniu. Ja nazywam takie teksty "Mniamniusine".
Ładne, zgrabne i..., no, właśnie. Setki takich czytałem. Lepszych, bądź gorszych.
Czym ma się ten wyróżniać z tłumu?
Językiem? - nie. Zastosowanymi środkami? - nie.
Czyli jeden z wielu.
Może jest formą wprawki literackiej?
To ok.
A jako wnuk, syn i mąż grupy nauczycielskiej i osobiście nauczyciel, stwierdzam, że tej młodzieży i tych belfrów z opka już nie ma.
Przerobią ocenę w "Librusie" (Jak zdolny któryś do tego), pokombinują chamsko, ale tych eterycznych i sympatycznie rozwydrzonych dzieciaków już nie ma.
Podobnie, jak starych belfrów.
Dziś jest fabryka-urząd-szkoła.
I statystyki i papiery najważniejsze są
Amen.
Od: Pióroman puszczyk
twarz męska
06.11.2016
Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić na początku, to: ,,Okno z lekkim zgrzytem ustąpiło. Wychodząc w południe ze szkoły zostawili lekko niedomkniętą klamkę." jest to niepotrzebne powtórzenie.
Ogólnie akcja rozwija się sprawnie, dialogi Jacka i Marka są wiarygodne, po przez takie sformułowania jak ,,cykor", ,,z ciebie taka pietrucha'', ,,uwijamy się ekspresem bo w domu będzie chryja'' no i przez tę klasę VII B, chciałeś oddać klimat i język bardziej starodawnych czasów i to ci się udało.
Kolejne szczególiki do których bym się przyczepił:
,,Żebym wiedział, że z Ciebie taka pietrucha[...] Jak dostaniesz pałę na koniec roku to ojciec i tak da Ci szlaban[...]'' to nie list oficjalny czy też jakaś wiadomość w której należy używać zwrotów grzecznościowych, nie ma potrzeby pisania form Ci, Ciebie, Tobie, Wam z dużej litery.
W całym tekście rozsiane są także liczne przypadki, w których zapominasz o kropkach na końcu zdania czy przecinkach w miejscach, gdzie są one potrzebne. odsyłam do poradnika, dział ,,ortografia i gramatyka''
Opisy w całym tekście są ponadto dosyć ubogie i nierozwinięte, plusem tego jest to, że akcja nie jest spowalniana i może szybko biec do przodu, minusem natomiast - tekst jest płytki i ogólnikowy, mało dowiadujemy się o bohaterach czy miejscu akcji; świat bez szczegółów staje się mniej wiarygodny w oczach czytelnika, oczywiście za kilka szczegółów trzeba Cię pochwalić np. za niebieską zapalniczkę BIC, czy za klasyczny, trzyczęściowy garnitur pobrudzony na łokciach kredą, to jest fajne :D odsyłam do poradnika, dział ,,Szczegółowość''.
Na pewno trzeba docenić to zakończenie z dreszczykiem, wychowawca z cmentarza bardzo mile mnie zaskoczył i jest to ciekawy pomysł, choć muszę przyczepić się do jeszcze jednej rzeczy: niekonsekwencja czasowa. Cały tekst pisałeś w czasie przeszłym, aż tu nagle fragment w czasie teraźniejszym: ,,Zna tę szkołę od podszewki. Wychował wiele roczników i nie są mu obce żadne sztuczki mające wyprowadzić belfra w pole. Jest na emeryturze[...] Kocha dzieci i rozumie ich potrzeby. '' no nie wygląda to dobrze, taka zmiana czasu.
Przeczytałem całość i reasumując, pomysł fajny, nie nudziłem się, jednak w kilku elementach wymaga poprawki.
Pozdrawiam
Od: Pióroman Kuba Frankowski
twarz męska
06.11.2016
Dziękuję za komentarz. Z częścią Twoich uwag się zgadzam, ale nie ze wszystkimi.
Każdy komentarz osoby "niezależnej" jest bardzo cenny bo pozwala spojrzeć na tekst z drugiej, czytelnika, strony. Nie można tego przecenić.

Odniosę się do pierwszej skomentowanej przez Ciebie sprawy. Okno ustąpiło, ale gdybym nie napisał o niedomkniętej dzień wcześniej klamce na pewno wiele osób zastanowiłoby się jakim cudem otworzyli okno, które normalnie powinno być zamknięte. Łomem? Wybili szybę?
Nie zgodzę się więc że to niepotrzebne powtórzenie.

Rzeczywiście model szkoły użyty przez mnie w opowiadaniu to klasyczny system ośmioklasowy. Do takiej szkoły chodziłem. Ale to wcale nie takie "starodawne" czasy. Trochę poczułem się jak staruszek w stylu Gandalfa Szarego :).

Pisanie zaimków z wielkiej litery rzeczywiście mogłem sobie darować.

Zmiana czasu przy opisie nauczyciela jest zamierzona. Gdybym napisał, że "znał tę szkołę od podszewki" od razu zdradziłbym, że nie żyje. On szkołę nadal świetnie zna, dzieci nadal kocha, a roczniki wychował bo uczniowie po ukończeniu szkoły odchodzą. Tak więc z pełną stanowczością będę tutaj bronił użytych czasów i ich zmiany w tym miejscu.

Pozdrawiam
Mariusz
06.11.2016
Dziękuję za komentarz. Z częścią Twoich uwag się zgadzam, ale nie ze wszystkimi.
Każdy komentarz osoby "niezależnej" jest bardzo cenny bo pozwala spojrzeć na tekst z drugiej, czytelnika, strony. Nie można tego przecenić.

Odniosę się do pierwszej skomentowanej przez Ciebie sprawy. Okno ustąpiło, ale gdybym nie napisał o niedomkniętej dzień wcześniej klamce na pewno wiele osób zastanowiłoby się jakim cudem otworzyli okno, które normalnie powinno być zamknięte. Łomem? Wybili szybę?
Nie zgodzę się więc że to niepotrzebne powtórzenie.

Rzeczywiście model szkoły użyty przez mnie w opowiadaniu to klasyczny system ośmioklasowy. Do takiej szkoły chodziłem. Ale to wcale nie takie "starodawne" czasy. Trochę poczułem się jak staruszek w stylu Gandalfa Szarego :).

Pisanie zaimków z wielkiej litery rzeczywiście mogłem sobie darować.

Zmiana czasu przy opisie nauczyciela jest zamierzona. Gdybym napisał, że "znał tę szkołę od podszewki" od razu zdradziłbym, że nie żyje. On szkołę nadal świetnie zna, dzieci nadal kocha, a roczniki wychował bo uczniowie po ukończeniu szkoły odchodzą. Tak więc z pełną stanowczością będę tutaj bronił użytych czasów i ich zmiany w tym miejscu.

Pozdrawiam
Mariusz
06.11.2016
Co do sprawy tego okna trochę się nie zrozumieliśmy, oczywiście, że napisanie o niedomkniętej dzień wcześniej klamce było konieczne dla fabuły, chodziło mi jedynie o powtórzone dwukrotnie słowo ,,lekko'', w drugim zdaniu można je było zastąpić po prostu jakiś synonimem :)
Również przepraszam za niefortunne słowo ,,starodawny'', chodziło mi jedynie o czasy sprzed obecnego systemu edukacji :D Co do tej zmiany czasu... można było po prostu użyć czasu teraźniejszego w całym ostatnim fragmencie.
,,Starszy pan w trzyczęściowym, klasycznym garniturze, pobrudzonym na łokciach kredą uśmiechnął się pod wąsem. Stojąc w kącie klasy z rozbawieniem przyglądał się chłopcom ze środkowej ławki trzeciego rzędu.
- Lata mijają a te nicponie cały czas próbują nas oszukiwać - pomyślał''
Gdybyś tutaj użył czasu teraźniejszego, zamiast przeszłego(tutaj jakoś może mówić w czasie przeszłym i jakoś to nie zdradza, że nie żyje? :D), to po prostu byłoby to poprawne w kontekście dalszego fragmentu już w czasie teraźniejszym. :) To tyle, niemniej, jeżeli uznasz, że jest dobrze tak, jak jest, to niech tak zostanie, masz prawo do własnego stylu. Pozdrawiam Kuba
Od: Pióroman Kuba Frankowski
twarz męska
06.11.2016
Jedno "lekko" już zniknęło. Rzeczywiście przegapiłem to powtórzenie.

System edukacji pewnie lada chwila wróci do podstawówek ośmioklasowych, więc właściwie napisałem o przyszłości ;P