Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Doktorzy

23.07.2017
Witaj.

Bardzo oryginalny pomysł. Jestem pod dużym wrażeniem.

Nocny doktor, jako wytłumaczenie skąd bierze się w ludziach jakiś sposób myślenia, postrzegania, ich przekonania, fobie, lęki, natręctwa.

Nie od razu zrozumiałam, co chcesz mi powiedzieć, sądziłam, że doktor sen przecina w głowie pewne nitki, powstałe w ciągu dnia, pozwala zapamiętać jedne rzeczy, ale o innych zapomnieć, by człowiek nadal mógł funkcjonować po takiej selekcji. Nadmiar informacji nam nie służy i na pewno nie pozwoliłby nam spać.

Relacje między bohaterami - nakreślone bardzo emocjonalnie, ale bez tkliwości - raczej szczerze i brutalnie. Widać, że przyjaciele nie wstydzą się i nie tają przed sobą ran - czy tych pociętych rąk, czy też ran duszy. Ich rozmowy, jak u Hłaski, naprawdę są o czymś, o czymś ważnym, fundamentalnym, o życiu, celach, postrzeganiu ludzi, o wątpliwościach, niepewnościach, lękach. A przede wszystkim o walce o samego siebie. Piękne.

Twój styl jest kunsztowny. Piszesz z jednej strony lekko, lecz bardzo świadomie, dojrzale. Nie sposób tego nie zauważyć.

Samobójstwo Adama, choć przykre, ma uzasadnienie fabularne i było w potrzebne, aby pokazać, jaką rolę pełnią ludzkie lęki - w opowiadaniu doktorzy. Z jednej strony podobało mi się opisanie tego poranka, z drugiej, bohater podszedł do sytuacji zbyt racjonalnie - wiem, ze brał pod uwagę taki scenariusz, lecz rozum nie ma tu nic do rzeczy. Nie przekonało mnie późniejsze skrótowe wyjaśnienie, że przeżył żałobę. Ale to tylko drobne usterki w i tak świetnym tekście.

Zrobiłeś na mnie wrażenie, myślę, że masz duże szanse w konkursie. Życzę CI powodzenia.

Pozdrawiam.
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska
23.07.2017
Dziękuję za komentarz i nie ukrywam - bardzo mi miło, że tekst został przez Ciebie odebrany w taki sposób. Masz rację, pod koniec nastąpiła pewna elipsa i gdy teraz zwróciłaś na nią uwagę, widzę, iż ucięła ona wątek, który miał w sobie potencjał i mógł wzmocnić opowiadanie. Samobójstwo wręcz domaga się większego echa. Pozdrawiam serdecznie!
Od: Autor Parias
twarz męska
21.07.2017
Drogi Autorze,

czytam Twój utwór drugi raz, bo po pierwszej lekturze nie potrafiłam go skomentować. O ile stworzyłeś ciekawy i intrygujący wstęp, to dalej treść zrobiła się bardzo zagmatwana i wiele razy musiałam zatrzymywać się, cofać, zastanowić co miałeś na myśli.
Spróbuję jeszcze raz.

Jak wspomniałam, wstęp jest bardzo ciekawy, daje obietnicę dobrej lektury.
Dalej jest jednak trochę trudniej pojąć co miałeś na myśli. Dialogu o "staruchach" - kompletnie nie rozumiem, co miały wyczuć, co robią ci dwaj, że mówisz o egzorcyzmach?
Ok, dalej dochodzimy do tego, że kolega zmienił płeć? Czyli całość jest o szaleństwie i braku akceptacji własnego ja. Co do teorii z Doktorami, szatanem i Bogiem.. Rozumiem, że to są Twoje rozważania, próba zrozumienia tego błędu natury, który miesza w głowach. To ciekawa koncepcja, jednak mocno zawoalowana i przy pierwszym kontakcie z utworem, mało klarowna, męcząca nawet. Nie rozumiejąc od razu o czym napisałeś, próbując połączyć wszystkie fakty, umęczyłam się znacznie. Nie męczyłam się czytaniem, to akurat samo w sobie było wciągające, bo bardzo chciałam dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, ale męczące było wysilanie mózgu na każdym kroku, ponieważ treść jest zagadkowa, nie od razu jednoznaczna, wiele dopowiadasz półsłówkami. To dobrze, kiedy opowieść zaskakuje, kiedy odbiorca sam może dochodzić do sedna utworu, ale dla mnie chyba tych zagadek było tutaj za dużo.
Czy główny bohater też ma problemy ze zdrowiem psychicznym? Czy to, że widział Doktora jest wynikiem jego wyobraźni i szaleństwa, czy po prostu opowiadanie ma być z tych fantasy? Ciężko mi to jednoznacznie określić.
Dialogi są ciekawe, zagadkowe, czasami dziwne, ale to też urok stylu który przyjąłeś.
Poza niezwykłymi zjawiskami i mąceniem w głowach, reszta wydaje się bardzo realna, a odczucia, czy szaleństwo w sytuacji w jakiej znalazł się Adam, prawdziwe i dobrze opisane.
Ciężko mówić o sympatii do bohaterów, jakiejś nici zrozumienia, nie czuję ich jakoś specjalnie. Nie odczuwałam ani współczucia, ani antypatii, są dla mnie obojętni. Nawet samo zakończenie, które jest bardzo zaskakujące, nie wywołuje żadnych emocji, współczucia, czy smutku. Koniec wiele wyjaśnia, naprowadza czytelnika na sens metafory Doktorów, to przynosi ulgę po wcześniejszym wysiłku. Jednak ten fragment mógłby być krótszy. Długie rozważania ostatnich 3 stron, mimo że dają rozwiązanie, przeciągają się i w pewnej chwili nużą.
Stworzyłeś atmosferę napięcia, oczekiwania, zagadki, wszystkiego, co pasuje tutaj doskonale i współgra z fabułą. Do tego dokładając dosyć realistyczne opisy otoczenia, czy informacje o samych bohaterach, wszystko pasuje do siebie jak kawałki układanki.
Obrałeś ciekawy sposób na rozpracowanie, rozłożenie na czynniki pierwsze ludzkiego szaleństwa. Dosyć nowatorski sposób. Takiej wersji jeszcze nie czytałam. Dajesz do myślenia, zmuszasz do pochylenia się nad tematem. który jest obcy dla tych, którzy nie mieli z nim styczności. Na co dzień jest raczej pomijany, czy niezauważalny, bo kto chce się skupiać na trudnych emocjach?

Podsumowując, stworzyłeś opowieść, niełatwą, ale jednocześnie ambitną, podejmując temat trudny i niecodzienny. Przybliżasz w ten sposób laikowi świat ludzi z problemami, zamkniętymi w swoim świecie, niezrozumiałym dla innych.
W mojej ocenie osiągnąłeś swój cel, pozostaję bowiem w zadumie i z głębszymi myślami do przepracowania.
Powodzenia w konkursie i pozdrawiam serdecznie.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
21.07.2017
Bardzo dziękuję za Twój komentarz! Masz rację, pisząc to opowiadanie, nie oszczędzałem Czytelnika i wyszło, jak wyszło - dość ciężko. Tym bardziej jest mi niezmiernie miło, że zdecydowałaś się poświęcić temu tekstowi tyle uwagi i że wniknęłaś w tę gmatwaninę oraz wyciągnęłaś z niej sens. Opis Twoich wrażeń z pewnością będę miał na uwadze, zabierając się do pisania. Pozdrawiam! :)
Od: Autor Parias
twarz męska
21.07.2017
Starałam się :) Do tej pory docierają do mnie nowe wnioski, ta historia zostaje w głowie. Pozdrawiam.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
15.07.2017
No, Autorze, nie boisz się trudnych tematów, co? No i dobrze, choć przyznam szczerze, że jako człowiek dorosły i o ugruntowanym, raczej konserwatywnym spojrzeniu na świat prędzej utożsamię się z dwójką młodych ludzi na skrzyżowaniu niźli z głównym bohaterem. Możemy założyć, że to mój problem a nie utworu, oraz że powinienem się w takim razie skupić na walorach i wadach z punktu widzenia literatury, a nie przekazu, jaki starasz się tutaj przemycić. Zatem zanim do tego przejdę, ostatnie zdanie mojej dezaprobaty ideologicznej: postępująca w świecie, tzw. „tolerancja” sprawia, że kolejny serialowy „pozytywny homoseksualista” - czyli postać pod każdym względem pozytywna i musząca borykać się z nietolerancją złego świata (nigdy odwrotnie, nigdy ta postać nie będzie tą „złą”, bo nam tasiemca zdejmą z anteny za homofobię) wywołuje u mnie, że tak użyję brutalnego eufemizmu, niesmak.

A teraz do rzeczy. Doktorzy. O ile moja interpretacja Twojego utworu nie jest błędna, to widzę w nich ucieleśnienie podjętych decyzji. Wszystkie te drobne rzeczy które sprawiają, że jesteśmy kim jesteśmy splatają się w naszej głowie w całość. Trzeba jednak czasem podjąć decyzję, niezwykle ważną. Małżeństwo, zmiana pracy, operacja zmiany płci, samobójstwo? To nie są rzeczy dziejące się z dnia na dzień. Miliony myśli splatających się w głowie pewnego dnia przechylają szalę w daną stronę – poważna decyzja zostaje podjęta. Ty wprowadzasz tutaj Doktorów, którzy nawiedzają osobę nocą we śnie i „operacją mózgu” przestawiają kluczowe synapsy. To jak dla mnie całkiem świeża idea, brawo!

Uważam jednak, że mogłeś lepiej ten pomysł wykorzystać. Ty nie opowiadasz wszakże o nich, ani o ich wpływie, tylko o głównym bohaterze i jego przyjaciółce, która niejako padła ofiarą Doktorów. Za mało ich ingerencji jak na mój gust, zbyt mało decyzji które się skrzyżowały, wpłynęły jedna na drugą, pomiędzy różnymi osobami. Te drobne rozważania, jakoby był to może szatan, może coś tam – niezbyt do mnie przemawiały.

Niby dajesz czytelnikowi do myślenia:
„– Zwala się winę na Szatana, a tak naprawdę... Że to przez Boga?
– Tak. Boży błąd.
– Odważne słowa.
– Tylko się zastanawiam.
– Może masz rację.”
A jednak sam od siebie nie dajesz nic – co Ty, autorze na ten temat uważasz? Jeśli jesteś wierzący – czy to Szatan, czy Bóg się pomylił? Ba, jeśli wierzysz, to czy Bóg mógł się pomylić? Jeśli jesteś ateistą – w czym tkwi problem, skąd się wziął? Geny, jakaś choroba wrodzona, może nabyta? Może problem tkwi w psychice, jakiś uraz z dzieciństwa, albo konsekwencja uczucia odrzucenia i szukanie za wszelką cenę akceptacji? Twoja bohaterka po zmianie nie poczuła się jednak lepiej, czyżby zmiana płci była fanaberią i po jej dokonaniu nic się nie poprawiło?

Nadchodzi czas na drugą decyzję – samobójstwo. Ponownie – dlaczego? I dlaczego w obecności osoby jakby nie patrzeć bliskiej? Nawiasem mówiąc, policja od razu wszczęłaby dochodzenie o morderstwo, mocno spłyciłeś ten wątek, tracąc na wiarygodności.

Kole mnie stworzenie Doktorów – jako alternatywy dla wierzeń „moherów”. Ot, ateista jest w stanie uwierzyć szamanowi i wróżkom przepowiadającym przyszłość, ba, będzie unikał pechowej trzynastki, ale wciąż będzie zarzekał, że Bóg nie istnieje. Taka postać ateisty do mnie nie przemawia. Jest niekonsekwentna i wprost mówiąc – głupia.

Nie rozumiem jednego – dlaczego bohater widział Doktora? Czy to był sen? Najpewniej tak, ale jeśli nie, to całość nie trzyma się kupy. Jeśli jednak był to sen – to wciąż, nie kupuję postaci tego ateisty-nie ateisty.

Bardzo podoba mi się Twój język. Zdanie typu „każde kilka zdań, które wypowiada, to jedna sznyta na jego ręce” - robi wrażenie, choć raczej powinno być „jeden sznyt”, bo zdaje mi się, że zmieniłeś płeć nie tylko bohaterki, ale i tego wyrazu ;)

Mam Ci do zarzucenia chaotyczność sposobu opowiadania. Trzyma klimat, ale stosujesz tyle niedopowiedzeń, że pewne niuanse przy lekturze mi umykały, dostrzegam je teraz, gdy przeglądam pobieżnie tekst opowiadania podczas pisania komentarza. Niby ok – tekst jest na więcej niż jedno przeczytanie, tudzież wymaga od czytelnika skupienia się i jest generalnie lekturą trudniejszą. Pokuszę się o stwierdzenie, że to drugie, bo piszesz zbyt dobrze, abym zarzucił Ci tutaj przypadkowość.

Plus za takie szczegóły jak zapalona lampka w nocy przez dziewczynę na początku, jak i potem w noc samobójstwa. Pilnujesz detali i jesteś konsekwentny.

Muszę się przyznać, że najbardziej nie podoba mi się fakt, że to ja jestem tymi młodzieńcami ze skrzyżowania, a może nawet moherami. Jestem tym złym, który – w pewnym sensie – jest Doktorem, albo raczej pożywieniem dla Doktora, zależnie od tego, jak ich rozumieć. Trudno rzec, jakie jest Twoje, Autorze zdanie i to też zarzut – bo właściwie nie opowiadasz się właściwie po żadnej stronie, choć jedną z nich ewidentnie traktujesz po macoszemu. W każdym razie, oprócz tej dysproporcji, nie jest to wina opowiadania, a moja.
Drugi główny zarzut to brak lekkiego pióra. Poprawne – tak. Czasem wręcz bardzo dobre – owszem. Ale nigdy lekkie, przyjemne. Pogłębia to może nastrój opowiadania, ale ze względów osobistych do mnie nie trafił – stąd wiedz, że nie zarzucam nic, zdając sobie sprawę z braku obiektywizmu w tej materii. Zdarzało mi się podczas lektury gubić wątek, gdy chaotyczny sposób opowiadania wprowadza bohatera, potem szybka opowieść o młodych ludziach, która na ten moment jest zupełnie niezrozumiała, potem coś o szatanie i moherach – to się wyjaśnia później, ale we wczesnym stadium sprawia, że nie bardzo wiem co czytam, o czym oni gadają. Ot, zmuszam się, by brnąć dalej – a lektura ma być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem!

Jeszcze krótko o dialogach. Generalnie dobre, oraz trzymające klimat i powagę opowiadania. I tutaj też przejawia się ich wada – powaga. Zdaje się czasem, że do potocznej mowy przecieka jakiś nie tyle patos, co coś w stylu „To pokazałoby tylko, że świat się pomylił. Nie my.”. No, może nawet patos to dobre słowo? W każdym razie robisz to często. Bardzo często, prawie każda wypowiedź dłuższa niż kilka słów daje takie odczucie w stylu „ludzie tak nie mówią”. Zwróć na to uwagę, jestem przekonany, że przyznasz mi rację.

Cóż, przedstawiłem zarzuty nie będące moją opinią osobistą – widzę po Twoich umiejętnościach i odwadze w poruszeniu niełatwego tematu, że zrozumiesz mnie dość dobrze i bez trudu odseparujesz moje osobiste utarczki, za które przepraszam, od uwag, które być może pomogą Ci w przyszłości napisać coś jeszcze lepiej.

Pozdrawiam i liczę na to, że nie uraziłem!
Generalnie – przyłożyłeś się, brawa za szacunek do czytelnika, który wyraziłeś solidną redakcją swojego tekstu.

Użyłeś raz nawiasu do dopowiedzenia czegoś o noszeniu teczki przez doktorów. Taki zabieg może być w porządku w potocznej wypowiedzi (na przykład podczas komentowania ;) ), ale w prozie – mocno odradzam, świadczy to raczej o brakach w opisie, tudzież niezręcznie skleconym zdaniu.

To, jak poprawnie stosujesz interpunkcję didaskaliów przekonuje mnie, że nie mam nic więcej tutaj do powiedzenia.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
16.07.2017
Dzięki za ten obszerny komentarz! Rozumiem Twoje zarzuty i znalazłem wśród nich cenne rady i spostrzeżenia, które z pewnością zapamiętam, postaram się jednak również wyjaśnić parę kwestii. Przede wszystkim – Doktorzy. Zauważyłem, że każdy widzi w nich co innego. Spotkałem się nawet z ciekawą interpretacją, iż są to kosmici. Wynika to z właśnie tego, na co zwracasz uwagę – z niedopowiedzeń, trudnego języka, szczątkowych informacji. I aby czytelnik zrozumiał coś z tego wszystkiego, musi poszukać klucza do interpretacji w sobie, we własnych doświadczeniach i spostrzeżeniach. Sam siebie stawiasz po stronie młodzieńców, przeciwko którym głównie występuje moje opowiadanie, ale nie powiedziałbym, że robi to ono w sposób bezkrytyczny w stosunku do „innego”, niby ponoszącego męczeńską śmierć. Ale powoli. Według mojego zamysłu Doktorzy, najprościej rzecz ujmując, byli niezrozumieniem drugiego człowieka, byli odbiciem myśli opierającej się na stereotypach. Człowiek patrzący na transseksualistę często myśli, że temu po prostu coś się przestawiło w mózgu i cała ta zabawa w damskie/męskie ciuszki i operacje to zwykłe widzimisię, a takie myślenie pociąga za sobą pogardliwe traktowanie, co się napędza, napędza, aż wreszcie może skończyć się tragicznie – „inny” pęknie, nie wytrzyma. Dlatego właśnie winą za śmierć bohatera obarczyłem Doktorów, czyli myślenie na skróty, bo prawda jest taka, że gdy ktoś decyduje się na zmianę płci, chodzi o coś więcej. Nie chcę tego sakralizować, wywyższać, wręcz przeciwnie – pokazać, że kryje się w tym coś głębszego, ale też obślizgłego. Bohater się zabił, ponieważ widział w sobie tylko płeć, a nie człowieka. Uzależnił swoje „ja” od procesu leczenia, który cudów nie czyni, czym wystawił się na cios. Rzekłbym, że popełnił błąd. Być może tak naprawdę nie chodziło mu o płeć, tylko zasłonił nią inne problemy, znalazł kozła ofiarnego. Dlatego właśnie w tym opowiadaniu jest „tylko” transseksualistą. Tę jedną cechę w sobie nosi, przez co nie ginie wyłącznie przez stereotypy, ale i przez tę pustkę, na którą się w końcu również skarży w słowach, że stał się „czymś ujemnym”. Stąd główne moje przesłanie – wsłuchajmy się w innych i zrozummy ich, bo nigdy nie wiadomo, co czym jest i co w kim naprawdę siedzi. Bo przecież może to narrator popełnił nieświadomie błąd, namawiając dawniej nie do końca przekonanego przyjaciela do takiej zmiany? Przez to, choć zupełnie od nich różny, stanąłby po stronie tych młodzieńców. Ale czy to przesłanie jest zauważalne? Na pewno mogłoby być bardziej, długość tego tekstu mu nie służy. Teraz to wiem, kiedy patrzę na niego już po dłuższym czasie od napisania go. Dzięki temu jednak zyskuje on interesującą właściwość – każdy widzi w nim coś innego. Zaś odnosząc się jeszcze do Twoich spostrzeżeń bardziej odnośnie formy, to tak, widzę, że w dialogach zbyt poleciałem i przez to idealizuję bohaterów. Również uwaga odnośnie śledztwa trafna, mogłem zwrócić na to uwagę. Jeśli zaś chodzi o pojawienie się Doktorów w głowie narratora-ateisty, to nie do końca chodziło mi tutaj o postrzeganie doktorów jako istot metafizycznych, ale właśnie jako schematu w społeczeństwie, który narrator zauważa za każdym razem, kiedy ludzie zaczynają kierować się stereotypami i kategoryzować. A że potem przekradają się oni już do rzeczywistości – wynik szoku po tamtym wieczorze i tamtej nocy. I już kończę, bo się rozpędziłem. Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, jak to wyglądało z mojej perspektywy i dlaczego niektóre rzeczy są w tekście, jakie są, albo może jakie powinny być, ale ich nie ma. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam!
Od: Autor Parias
twarz męska
17.07.2017
Hej! Twoje wyjaśnienie stawia utwór w lepszym świetle, zauważ jednak, że przedstawiasz Doktorów jako atakujących jedynie nocą, a ich działanie sprowadzasz do pojedynczej operacji która ma działanie nagłe. Stąd pomyłka w interpretacji, bo czyż doktorzy nie kroczą przed ofiarą całymi dniami, ustawicznie podtruwając ich umysły? Może popełniłeś błąd w sposobie prezentacji zjawiska które chciałeś przedstawić pod postacią Doktorów, skoro czytelnicy mają tak powszechny problem w poprawnej interpretacji? Pozdrawiam.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
18.07.2017
Oczywiście można uznać, że to Doktorzy właśnie podtruwają umysł swojej ofiary, tak jak czyni to stereotypowe myślenie, ale wtedy zachodzi wspomniana przez Ciebie niespójność. Mnie chodziło o to, by ukazać nie skutek tego myślenia, ale sam jego schemat - że człowiek podczas jednego momentu (czy to pod wpływem szatana, zachcianki czy właśnie Doktora) zmienia się, co w rzeczywistości jest mozolnym i długotrwałym procesem, choć stereotypy widzą to zupełnie inaczej. Ale mam świadomość, że zbyt rozmyłem cały ten proces oraz jego znaczenie, przez co jest on nieczytelny i każdy widzi go inaczej. Pozdrawiam.
Od: Autor Parias
twarz męska
13.07.2017
Witaj Drogi Autorze

Na wstępie muszę powiedzieć, że to jedno z lepszych opowiadań, jakie czytałem w ostatnim czasie, nie tylko na tym portalu. Naprawdę kawał dobrej roboty, który wciągnął mnie swoim klimatem, przeraził i nie pozwolił się oderwać. Wydaje mi się, że to opowiadanie jest lepsze od tego, co sam pisze, w związku z czym trochę głupio jest mi komentować pracę kogoś na poziomie, do którego sam jeszcze nie dotarłem. Ale spróbujmy.
Początek jest mroczny i od razu wciąga, postać Doktora działa na wyobraźnie.
Postacie tych wszystkich demonów, Doktorów, które sami tworzymy i sami zrzucamy sobie na głowy, które grzebią nam w umysłach, zmieniają nasze życie, doprowadzają nas na skraj szaleństwa i ku samozagładzie... a wszystko przez ludzką małostkowość, nienawiść, stereotypy i gniew... jest to bardzo fascynujący pomysł, choć przerażający. Historia tej nastolatki, która potem stała się mężczyzną, pełnym wątpliwości, bólu i nienawiści do samego siebie, bo kiedyś Doktor przeprowadził na jej umyśle operacje... mocne, naprawdę mocne i niełatwe, więc gratuluje odwagi. Doskonale zrobione, z psychologicznymi i filozoficznymi wstawkami, z licznymi niedopowiedzeniami, które jednak czytelnik łatwo może wychwycić i zrozumieć.
Twoją mocną stroną jest dynamiczny i precyzyjny styl, przy którym nie można się nudzić. Opisy są oszczędne, ale nie za oszczędne, idealnie wkomponowane w całość tekstu, niezwykle plastyczne i działające na wyobraźnie.
Narracja też jest u Ciebie czymś wyjątkowym, jeszcze się chyba z taką nie spotkałem. Narratorem jest wiarygodny, wszechwiedzący, wyrażający swoje opinie obserwator, beznamiętny i budujący klimat opisywanych obrazów.

,,Dziewczyna póki co śpi, a Doktor przypatruje się supłowi, już splecionemu na nowo. Nie próżnował bowiem, działał w swoim zabójczym tempie, podczas gdy my
poświęcaliśmy uwagę tłumaczeniu jeszcze zawiłego, lecz w gruncie rzeczy banalnego procesu'' to też jest ciekawe, tak, jakby narrator opowiadał czytelnikowi te historie w chwili jej rozgrywania się, co jeszcze zwiększa jej wiarygodność.
Główny bohater, przedstawiający swoją teorię Doktorów, spaja całą historie i trzyma ją w ryzach, jest przemyślany i niebanalny, jak zresztą wszystkie pozostałe elementy tej opowieści.
Zakończenie spełnia bardzo potrzebną funkcję, bo opowiada nieco więcej o głównym bohaterze i jego przeszłości. Samobójstwo Adama, nawyk budzenia się w nocy głównego bohatera i poszukiwania w mroku Doktora, są także mistrzowskim zwieńczeniem tej potwornie tragicznej opowieści.
Moment który najbardziej zapada w pamięć, to niewątpliwie scena wejścia głównego bohatera do mieszkania Adama pełnego zakrwawionych ścierek i noc jego samobójstwa.
Reasumując, trzymam kciuki za twoją wygraną w konkursie! Dziękuje za każdą emocje i każdą refleksje jaką mogłem wykrzesać z siebie po tym opowiadaniu.
Pozdrawiam!
Od: Pióroman Kuba Frankowski
twarz męska
14.07.2017
Bardzo dziękuję za ten niezmiernie motywujący komentarz! Miło mi słyszeć, że opowiadanie do Ciebie trafiło, tym bardziej że nie jest ono łatwe. Odszyfrowałeś je, co z pewnością wymagało zaangażowania i niepójścia na łatwiznę, tak że za to jestem Ci wdzięczny, i również się cieszę, że nie zostawiłem Cię w zamian z pustymi rękami. Pozdrawiam serdecznie!
Od: Autor Parias
twarz męska
10.07.2017


Rozpoczynasz ciekawię, czuję klimat... jednak piewsze zdanie poetyckie, porzedzone drugim zaczyna zacierać przekaz którym chciałeś dotrzeć do czytelnika. Niestety dalsze akrobacje stylistyczne nie wciągają w historię...
Wiedziony jestem raczej instynktem czytelnika że spryt może czegoś dokazać niż zainteesowaniem w historii. A szkoda bo opowiadanie ma dalej inny przebieg. Wprowadzasz narratora nieomalże jako członka rodziny
i mususz zrozumieć że nie znam narratora(pominę wcześniejszą stylistyję) nie jesteś ani lubiany ani uznany autorytet ktorego nie stworzyłeś( patrz Czytelnik-pòźniej ci się to udaje sztuka wprowadzając instytucje świadka) bo niezakotwiczyłeś żadnej emocji wcześniej...
Podoba mi się opis doktora,(plus za pp lubię skaczące przestrzenie w mojej głowievi szybką myśl autora by się nie zgubić tak jak "I tak kontynuowali, aż nie zaświecił się" I tak kontynuowali aż zaświecił się-to brzmi gładziej. I czego dotyczy dialog młidzieńców wyżej-przyznaje że ledwo sìę domyślam. Dalej jest wartko i ta część jest mocnym punktem w opowiadaniu(Od świadka) Jak wiez porównania są niebezpieczne natomiast to wydaje się zgrabne w sam raz . "A ja słuchałem, myśląc, że każde kilka zdań, które wypowiada, to jedna sznyta na jego ręce" Dalej historia wciąga, czuje że ma drugie dno a to oznacza głębie. Później lądujesz, na zakończenie historii w podsumowaniu bohatera... Wydaje się że zabrakło w nim emocji które sprowadziłeś do pokazania co bochater chciał powiedzieć a nie snułeś przez niego swoją opowieść. Masz kilka lierówek w tekście. Sprawdź więc gramatyke i ortografię. Sorry jestem dyslektykiem.
Piszesz poruruszając ciekawę tematy topiąc je z braku warsztatu pisarskiego. Historia jest bardzo emocjonalna i w pewnych momentach wyczuwam że tekst traktujesz na sucho. Podsumowanie; nie spiesz się, dopracuj pisanie, ciągnij emocje na pełnej głębokości. Pisz! Historia ma potencjał i jeżeli inne światy możesz uiazać podobnie to odważ się i je stwórz.
Od: Pióroman Jury Anewski
twarz męska
10.07.2017
Bardzo dziękuję za opinię. Opowiadanie jest specyficzne, to prawda, i to, co jedni w nim uznają za zaletę, inni przytaczają jako wadę. Tym bardziej Twoja opinia jest dla mnie cenna, gdyż mam nadzieję, że pomoże znaleźć mi pewien złoty środek, by i jednych i drugich do siebie przekonać. Pozdrawiam serdecznie! :)
Od: Autor Parias
twarz męska
11.07.2017
Bez wątpienia jest w nim potencjał.
Od: Pióroman Jury Anewski
twarz męska
10.07.2017
Witaj drogi autorze!

Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa to, czy to jest dramat? Tak, to jest dramat. Napisałeś, drogi autorze, bardzo psychologiczny, zagmatwany ale pełny własnych wizji i wyjaśnień, dramat.

Napisałeś językiem bardzo pogmatwanym i trudnym, który wymaga nie lada skupienia aby się w tekście nie pomylić czytając, dlatego sam tekst mogę powiedzieć, że jest trudno do odbioru, w kontekście formułowania fabuły i zdań. Czytelnik musi uważać na każdym kroku, czy aby dobrze rozumie, to co chciał autor przekazać. Czy to dobrze? To już zależy od Ciebie, jaki efekt chciałeś osiągnąć pisząc tak, a nie inaczej.

Co do samej fabuły. Dramat, tekst psychologiczny, fantastyka, horror, to wszystko w nim się znajduje. Motyw problemów psychologicznych przyjaciela głównego bohatera, nie jest nowy ale mimo to, napisany został przez Ciebie bardzo żywo i nowocześnie, bo został wplątany w wizję Doktorów, która sama w sobie jest dość ciekawa, jednakże dla ludzi którzy lubią czytać o nowych pomysłach i tłumaczeniach naszej rzeczywistości, nawet gdyby to miała być fikcja.

Bohaterowie czyli Adam i narrator są wyraźnie nakreśleni, chodź cały ciężar tekstu i tak spada na Adama. Reszta pomniejszych postaci to tylko przecinki które rzeczywiście są tylko przecinkami. Dlatego jeżeli chodzi o bohaterów, też uważam, że dobrze ogarnięte.

Pomysł na fabułę i świat, oceniam dobrze, bo to rzeczywistość zmieszana z fikcją literacką autora która kończy się śmiercią drugiego/głównego bohatera czyli elementem mającym być emocjonalnym katarsis. Czy to dobrze wyszło. Tak, Ale jak dla mnie nie powala na kolana, może dlatego, że osobiście nie lubuję się w takich tekstach.

Czy jakieś błędy? Doktor nosił przy sobie pewną rzecz którą nazwałeś "teczką"
....Wpierw otwiera swoją teczkę z przyrządami ... otóż moim zdaniem winna być to "torba" czyli torba lekarska. Teczka to do papierów i dokumentów jest.

Moment gdy lekarz grzebie w mózgu pacjentki i użycie słowa dezintegracja..
...By to osiągnąć, konieczna jest jego dezintegracja....
moim zdaniem winne być użyte słowo reorganizacja, czy zmienienie dotychczasowych prawd, myśli i uczuć biedaczki.

Na koniec podsumuję całe opowiadanie i powiem, że jest dobre. Pogmatwane i chaotyczne, ale przez to dobre.

Więcej chyba już nic nie mam do dodania. Moim zdaniem powinieneś dalej pisać, drogi autorze i spróbować tym razem czegoś bardziej mniej, makabrycznego i psychologicznego!

Z wyrazami szacunku, komentator.
nie poprawiam bo sam robię dużo baboli ;)
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
10.07.2017
Racja, wszystko tutaj wydaje się pogmatwane i zakręcone, Twoje uwagi są w pełni słuszne. Czy zamierzenie - po części na pewno tak. Chciałem podejść do problemu w sposób nietypowy i tym samym nie ułatwiłem życia ani sobie, ani czytelnikowi, ale myślę, że ma to pewien urok i jako eksperyment literacki zdało egzamin, ponieważ budzi przeróżne reakcje. I oczywiście postaram się następnym razem pójść nieco inną drogą, omijając makabryczność oraz psychologizowanie, zobaczymy, co z tego wyjdzie. A tymczasem dziękuję za komentarz i pozdrawiam! :)
Od: Autor Parias
twarz męska
09.07.2017
Początek opowiadania jest dziwny i taka też jest cała historia. Szczerze mówiąc, trudno mi było się połapać, o co chodzi w tym wszystkim. Autor przybliża nam postać doktora, który został tak nazwany przewrotnie. Jest jakaś rozmowa w McDonaldzie z przyjacielem (czy z Adamem, czy z kimś innym?). Atmosfera jest dosyć mroczna i makabryczna, a ja tak naprawdę nie wiem, czemu stworzono tak dziwną historię. Nasuwa mi się wniosek, że bohaterzy lub jeden bohater jest/są chorzy psychicznie i analizują coś, co jest niemożliwe. Trudno mi zaakceptować tak makabryczny sposób zmieniania myśli człowieka, jeżeli tej zmiany dokonuje szatan. Szatan, jeżeli istnieje, to raczej działa tak, by nikt w niego nie wierzył i nie zostawiałby ewidentnych śladów swojej działalności. Może ci doktorzy, to kosmici i w tym byłby jakiś sens Jednym słowem, tekst jest dla mnie trudny, niemniej odmalowana atmosfera, nadaje mu pewnego smaczku. Może właśnie chodziło o to, by tak naprawdę nie wiedzieć, o co chodzi, tylko kątem oka/przelotnymi myślami uchwycić czające się zło, by one jak jakieś ziarnko zostało w zakamarku naszej duszy. Taki zalążek niepewności, który będzie rósł i stopniowo nas zmieniał. Troszkę ponarzekałem, ale tekst jest chyba fajny (i tutaj mam wątpliwości), na pewno zaś jest dobrze napisany. Opowiadanie jest równe, a koniec jest zaskakujący, jak i całość tekstu.
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
09.07.2017
Już spieszę z wyjaśnieniami, ponieważ w tej chaotycznej historii jest pewien sens, który starałem się uchwycić. Oczywiście choroba psychiczna bohaterów to dość dobry trop, jeśli chodzi o interpretację, ale za tą chorobą się coś kryje. Przede wszystkim Adam, ten z McDonalda, popełniający samobójstwo na końcu, to transseksualista. Postać Doktora (czy też Szatana) to symbol, przedstawiający sposób patrzenia na ludzi z problemami chociażby z własną płcią. Społeczeństwo widzi takie jednostki jako dziwaków, którym pewnej nocy po prostu coś się przestawiło we łbie (co jest ukazane na samym początku) i dlatego taki ktoś zamiast waginy chciałby penisa. Społeczeństwo nie wnika w ten problem, patrzy na niego strasznie powierzchownie i stąd często wrogie nastawienie wobec osób „innych”. Narrator właśnie taką ignorancję ze strony ludzi uchwycił za pomocą symbolu – Doktora. Doktor to krzywdzące myślenie na skróty, niezrozumienie problemu drugiego człowieka i po prostu stwierdzenie, że coś z taką jednostką nie tak, że dziwak, nasrane w głowie i tyle. Mam nadzieję, iż chociaż odrobinę skutecznie Ci objaśniłem, o czym to było, żebyś nie miał poczucia, że w sumie czytałeś o niczym. Dzięki za komentarz i pozdrawiam! :)
Od: Autor Parias
twarz męska
10.07.2017
Dziękuję za wyjaśnienia.
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
06.07.2017
Witaj!
Muszę przyznać, że Twoje opowiadanie wywarło na mnie ogromne wrażenie. Piszesz tak, aby wzbudzić emocje u czytelników, zaintrygować ich, wciągnąć.
Przede wszystkim brawa za początek tego opowiadania. Był naprawdę dobry i od pierwszych zdań zachęcał do dalszego zapoznawania się z całą historią. Świetne było również zakończenie, które skłania do przemyśleń, refleksji. Myślę, że będę miała jeszcze przez długi czas w głowie to opowiadanie. Ciągle zastanawiam się na jakie sposoby można je interpretować.
Twoje opowiadanie jest naprawdę fascynujące, mroczne, niepokojące. Postać Doktora wyszła Ci świetnie, bo można ją różnie interpretować, a poza tym ona naprawdę przeraża. Co do pozostałych bohaterów, również są intrygujący, ale chciałoby się wiedzieć o nich więcej. Przede wszystkim nie mam pojęcia jak wyglądają, a to utrudnia wyobrażenie sobie ich. Poza tym za mało wspominasz o ich przeszłości, o tym, dlaczego są właśnie tacy. Popracuj nad tym i następnym razem skup się jeszcze bardziej na bohaterach. Daj im więcej cech.
Podoba mi się Twój styl, bo sprawił on, że czytanie tego tekstu było naprawdę wielką przyjemnością. Na początku trochę mi brakowało dialogów, były tylko opisy, ale na szczęście później zaczęły się już pojawiać i wypadły bardzo wiarygodnie. Co do opisów, czyta się je sprawnie i z zainteresowaniem, także masz do nich talent.
Przyczepię się tylko trochę do akcji. W środku jeszcze czegoś mi zabrakło. Myślałam, że nieco bardziej rozwiniesz wątek Doktora, spodziewałam się większej ilości przerażających wydarzeń itd. Czuję niedosyt.
Świetnie sobie radzisz z gramatyką. Nie zauważyłam zbytnio błędów, a za to należą Ci się wielkie brawa.
Plusem jest także Twoja wyobraźnia. Czuć, że masz dużo pomysłów, że chcesz coś przekazać. Chętnie przeczytałabym inne Twoje opowiadania.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie!
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
06.07.2017
Bardzo dziękuję za komentarz i cieszę się, że mój utwór trafił w Twój gust! To prawda, szczegółów – w przypadku bohaterów – w nim poskąpiłem, skupiłem się tylko na niektórych kwestiach, po części chcąc w ten sposób całe opowiadanie oderwać od rzeczywistości, ale teraz myślę, że poszerzenie treści nie wyszłoby tekstowi na złe i wcale nie musiałoby zabijać jego klimatu. Nawet podkreśliłoby przekaz. Wymagałoby tylko odrobinę więcej pracy z mojej strony. Będę miał to na uwadze, siadając do pisania. Jeśli zaś chodzi o Doktora, moim zamiarem było ukazanie bardziej sposobu, w jaki wpływa on na ludzi, kogo dotyka, dlaczego i przez kogo niż samej jego postaci, bo ich jest wiele, to tylko symbol. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam serdecznie ;)
Od: Autor Parias
twarz męska
06.07.2017
Jeśli chodzi o Doktora, to rozumiem, że on jest symbolem. Chodziło mi o opisanie innych postaci. Co do Doktora, to po prostu liczyłam na więcej scen ;) Myślę, że klimat by pozostał i chętnie bym przeczytała poszerzoną wersję tego opowiadania :)
Pozdrawiam
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
06.07.2017
Jeśli taka powstanie, to postaram się Ciebie poinformować i użyczyć w niej Doktorowi większego pola do popisu, daję słowo ;)
Od: Autor Parias
twarz męska
05.07.2017
Jako osoba LGBT+ czuję się zobowiązany podziękować. Odnoszę wrażenie, że tematy dotyczące osób nieheteronormatywnych są skrzętnie omijane na forach literackich i w ogóle w polskiej fantastyce.

Nie wychodzę z podziwu nad subtelnością, z jaką ukazałeś wpływ społeczeństwa na problemy z psychiką, z samoakceptacją. Opowiadanie prowadzone jest w dobrym tempie, czytelnik nie jest zasypany wątkami, ani nagłymi informacjami. Przekaz jest jasny i wyraźny i nic nie mąci odbioru.
I chyba właśnie dlatego utwór jest tak interesujący i to zainteresowanie budzi aż do ostatniego zdania.
Styl jest przyjemny i czytelny, pozbawiony zbędnych udziwnień. Budujesz angażujące opisy, a w efekcie utwór zyskuje na atmosferze i wiarygodności. Problem samobójstw, w szczególności "tęczowych" osób to wziąć aktualny i poważny problem.
Moja jedyna uwaga dotyczy dialogów. Czasem wypadają nienaturalnie, zdają się aż nazbyt luźne, niesprecyzowane.
Jakkolwiek kwestię " To pokazałoby tylko, że świat się pomylił. Nie my." całkowicie pokochałem.
Ponadto, bardzo podoba mi się delikatne dotknięcie bezsilności, jaką odczuwa osoba bliska samobójcy. Jest i jest zauważalne, a przy tym nie nazbyt głośne, nie kradnie sceny głównemu tematowi utworu.
Wiele twórców ma problem z zakończeniem, ale tutaj jak najbardziej pasuję, zaspokaja odbiorcę i zamyka opowieść.

To naprawdę świetne opowiadanie z oryginalnym konceptem poruszenia ważnego problemu społecznego. Wizja maszkary mącącej w czyjejś osobowości wzbudza dyskomfort i niepokój. A śmierć Adama słusznie budzi smutek, pomimo tego jak krótko czytelnik go zna.
Jestem zachwycony. Dobranoc.
Od: Pióroman Liseł
twarz męska
05.07.2017
Dzięki za komentarz! Niezmiernie mi miło, że mój utwór przypadł Ci do gustu. Tak jak mówisz, temat ten nie należy do najpopularniejszych, a szkoda. Zbyt często ludzie nie zdają sobie sprawy, co tak naprawdę oznacza bycie - zgodnie z punktem widzenia większości - "innym", co im jednak w żaden sposób nie przeszkadza w zajmowaniu stanowisk, najczęściej krzywdzących wobec drugiego człowieka. Literatura natomiast jest w stanie okazać się skutecznym orężem przeciwko takiej ignorancji, warto to wykorzystać. A uwagę o dialogach wezmę sobie do serca i następnym razem postaram się je bardziej oszlifować. Pozdrawiam serdecznie.
Od: Autor Parias
twarz męska
02.07.2017
Nie przypuszczałem, że tyle kłopotów może sprawić ocena czyjejś pracy pisarskiej. Pomysł, by na barkach osoby ( osób ) zaburzonych, składać ciężary narracyjne jest dla mnie trudny do przełknięcia. Przy tym, trudno w takiej sytuacji wytykać autorowi błędy, ponieważ nie sposób postawić go na jednej płaszczyźnie z narratorem.

Początkowo sądziłem, że mam do czynienia z wierszem, nie wiedzieć czemu rozpisanym do formatu opowiadania, ale gdy pojawiła się akcja i dialogi, wrażenie chimeryczności całej tej wizji, z nużącej, dość płynnie przeszło w zaciekawienie.

Tu mam uwagę, że tekstowi dobrze by zrobiło, obudowanie, rozszerzenie fabularne. Mam wrażenie, że wtedy pozbyłbyś się deklaratywności rażącej w tekście. Problemy psychiczne związane ze zmianą płci nie są bowiem wystarczającą osią fabularną. O całej otoczce informujesz, nie dając czytelnikowi szansy na własną ocenę, prezentowanej mu sytuacji i zachowań.

Weźmy pierwszą stronicę. Opis, który jest decydujący w jakimś sensie o odbiorze całości, wydaje mi się chybiony i puszczony… Wyrabia przy tym niezbyt przychylną opinię o narratorze, a to na nim, w twoim opowiadaniu, ciąży obowiązek oprowadzenia nas po świecie i sytuacjach, które tworzą w czytelniku obraz, działających w nim postaci.

Dobre jest to, że „Doktorzy” stoją gdzieś osobno. Trudno przypisać ich do jakiejś konwencji, a złe, że nie do końca wiadomo czy było to twoim zamiarem, czy kiksem. Dialogi dość karkołomne, przy czym znowu nie wiem, czy to umyślny zabieg. Niemniej całość zaciekawia, choć pointa i rozwiązanie, zdecydowanie mniej. Ostatnie zdanie jest zbyt słabe i oczywiste, a przy poprzedzającym je dramacie, powinno sprawiać, że komuś zaszklą się oczy. Świetną szkołą tworzenia point jest lektura opowiadań fantastycznych, drugorzędnych pisarzy amerykańskich.

Pozdrawiam, podkreślając jeszcze raz, że paradoksalnie, choć opowiadanie chwilami nuży, chętnie przeczytałbym jego rozszerzoną wersję. Taka ciekawostka.
Od: Pióroman Jacek Jarecki
twarz męska
02.07.2017
Dzięki za komentarz! Cieszę się, że trochę Cię zaciekawiłem, choć oczywiście wolałbym pozbyć się tego „trochę”. Tak jak mówisz, utwór należy do jakiegoś nieokreślonego gatunku, jest dziwny. Czy tak go sobie zaplanowałem, nie wiem do końca, po prostu nie narzuciłem mu żadnych ram i skoncentrowałem się na tym, co w nim chciałem zawrzeć. Moim zamiarem było ukazanie pewnego nawyku, który się rozplenił w społeczeństwie – błyskawicznego, wręcz stereotypowego oceniania drugiej osoby, co w efekcie prowadzi do jej niezrozumienia. Postanowiłem to zobrazować za pomocą Doktora. On spłyca cały proces przez jaki przechodzą chociażby transseksualiści do zwykłego, wręcz przypadkowego przestawienia się w umyśle człowieka bliżej nieokreślonego dynksa. Problemy psychiczne dwójki bohaterów właśnie z tego wynikają, jeden staje się bezpośrednią ofiarą takiego myślenia, a drugi świadkiem i postanawia się temu sprzeciwić. Wychodzi jednak na to, że niezbyt przejrzyście udało mi się to ująć i idąc za Twoją radą, powinienem pewne kwestie rozbudować, by nadać im odpowiedniej głębi, aby ten tekst sam w sobie nie był pustym, opartym na stereotypie oskarżeniem. Dzięki za opinię i pozdrawiam serdecznie!
Od: Autor Parias
twarz męska
03.07.2017
Chcę być uczciwy i tą samą brzytwą traktować cudzą produkcję, co swoją. Wczoraj, na przykład, przepracowywałem opowiastkę, dodając prawie dwa tysiące słów ( do trzech tysięcy ). I widzę efekt. Zasada pierwsza: Nad swoimi tekstami można pracować do skutku. Dobre i oryginalne pomysły nie walają się, wbrew pozorom, na ulicy.
Pozdrawiam
Od: Pióroman Jacek Jarecki
twarz męska