Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Bez boom – box

23.01.2018
Nie wiem od czego zacząć, historia bardzo mnie wciągnęła. Dziękuję Ci za tą podróż, od zielonego kontenera byłem już tylko w świecie Twojego bohatera(8). Czułem jego strach, chęć przebrnięcia jak najszybciej przez ten dzień. Do końca zastanwiałem się czy to wszystko nie jest cały czas jego snem. Zgadywałem, że na koniec utworu obudzi w przedziale z Antonim albo, że był na tyle zmęczony i jednak usnął w tam gdzie nie było miejsca. Nie znalazłem nieścisłości, moim zdaniem historia trzymała poziom od początku do końca.(9) Fajnie poprowadziłeś początek nie odkrywając, miejsca akcji. Nie był trzęsieniem ziemi, ale był wystarczająco dobry by utrzymać moją uwagę(1) Antoni i jego znajomi wydali mi się nie z tego świata, ale zapewne taki był twój zamysł.(4) Zapewne to właśnie oni i sen trzymali mnie dalej przy lekturze. Brakuje mi w historii, motywu jaki miał Antoni albo kim był, ale to tylko bardziej przywiązuje mnie do utworu i każe nad nim rozmyślać. Spodziewałem się bardziej "nadprzyrodzonego" końca historii, ewentealnie tego opisanego przeze mnie wcześniej. Chodź Twóje zakończenie też było ciekawe, ale wydało mi się mało prawdopodobne. (12) Dobrze zagrały zabiegi przyspieszania akcji, pierwsza próba czy premiera. Opis toku myślenia Macieja, też zapadł mi w pamięć.(11)Historia jest na tyle nieprawdopodobna, że jestem w stanie w nią uwierzyć. (3) Podsumowując trudno komentuje się pracę kogoś, kto jest dużo od Ciebie lepszy w sztuce pisania, chylę czoła i czekam na jeszcze.
cytat„Musiałem zaryzykować; rozkraczyłem się, próbując nie nadepnąć ani na ich legowisko, ani, co gorsza, na ich nogi, i przerzuciłem drugą stopę nad nimi.”
przecinek niepotrzebny przed i, tak mi się wydaje
cytat„Postanowiłem spróbować się zdrzemnąć pomimo warunków”
brakuje mi przymiotnika np. złych, słabych, niesprzyjających ...
Od: Pióroman Matt Podl
twarz męska
25.01.2018
Cieszę się, że czymś udało mi się zaciekawić; dziękuję za komentarz i sądzę, że przy komentowaniu nie ma co ulegać iluzji, że ktoś jest lepszy czy gorszy – odrobina obrazoburczości może wyjść komuś tylko na dobre ;)
Od: Autor Parias
twarz męska
23.12.2017
Podoba mi się jak rozpoczynasz. Bez zbędnych wstawek, bez błahych opisów czy męczących monologów. Jak wiadomo, akcja, to najlepszy sposób na wciągnięcie czytelnika w wir wydarzeń. Porwałeś mnie, i utrzymujesz przez pierwsze strony, mam nadzieję, że tak już pozostanie do końca, bo zapowiada się ciekawie. Nie mam pojęcia jaki charakter ma mieć ten utwór, tym bardziej ciekawość nakazuje mi czytać dalej i analizować każdy znak z Twojej strony.

cytat„W przedziale zapadła cisza. Zastanawiałem się, czy nadal podtrzymują kąciki ust na odpowiedniej wysokości, by móc raczyć się wzajemnie serdecznością.”


Ten fragment wprowadza czytelnika w jakiś wir szaleństwa. Da się w nim odczuć niepokój, nawet trochę strach, nie wiedząc co dalej się wydarzy. Z tymi ludźmi jest coś nie tak. Nutka wariacji? Zobaczymy.

cytat„– To cudownie.
Siedział po mojej prawej. Pozwalał zębom pobłyskiwać między wygiętymi wargami. Reszta zawtórowała mu:
– Wyśmienicie.
– Superancko.
– Wyśpisz się po śmierci, Macieju.
– Sen jest dla słabych.”


Nie zawiodłeś mnie :D Te wyszczerzone zęby kojarzą mi się z bandą wampirów, lub objazdową grupą seryjnych morderców ;) Pewnie przedawkowałam Kinga ;) Pasażerowie są idealnie sztuczni, idealnie nienormalni.

cytat„– Pięć minut spokojnie wystarczy. Tak że ćśśś. – Przyłożył palec do ust.
I wszyscy zamilkli. Spojrzenia, do tej pory ogniskujące się na mnie, rozproszyły się, wypadając za okno lub zagnieżdżając się w suficie czy podłodze.”
- to przypomina mi już spektakl teatralny. Kiedyś, wiele lat temu byłam na jakimś przedstawieniu, które odgrywane było w przedziale pociągu.

Ciekawie Maciej wybrnął z tej dziwacznej sytuacji. Kreatywnie, podoba mi się. Nie dziwi również brak reakcji pozostałych, przyzwyczaiłam się do ich reakcji.
Nie mam pojęcia co miał wnieść sen Macieja. odrywa mnie od realnego świata, ale nie pozostawia jakiegoś szczególnego wrażenia. Po prostu był, ale jakby bez związku.

Twoja historia wciąga na tyle, że odwraca uwagę od prawie zupełnie pominiętych opisów tego, co otacza Twojego bohatera. Jak do tej pory, czyli str. 10, bardzo skąpo wrzucasz jakieś pojedyncze informacje. Jednak nie można na ich podstawie stworzyć świata, który Ty zapewne widziałeś bardzo wyraźnie pisząc ten tekst. Pozwól i czytelnikowi na to, aby bardziej poczuć głębię zdarzeń. Nie mówię tu o szerokich, nudnych opisach, które mogłyby zburzyć ciekawą, trochę napiętą atmosferę jaką stworzyłeś, jednak charakterystyczne elementy wnętrz mogłyby się tutaj pojawić.

cytat„A wpakowawszy w siebie tosty oraz twarożek, zaszyłem się w swoim pokoju. Wysunąłem szufladę biurka i ujrzałem tam plik kartek podpisany moim imieniem. ”

Tutaj przykładowo można dorzucić informację o tym, czy pokój był w artystycznym nieładzie, czy może mama zadbała o to, aby syn wrócił do wychuchanego gniazdka, w którym pościel na łóżku zamiast zagniecionej od ostatniego na nim siedzenia, jest czysta, wyprasowana i idealnie ułożona. Takie szczegóły są ważne, pozwalają na zatracenie się nie tylko w samej historii, ale też bycie jej częścią. Jakby stanie obok Macieja i obserwowanie jego losów.

cytat„Ty szmato, sprowokowałaś mnie! Lubię wrzeszczeć tę kwestię. Móc stanąć na scenie i wyrzucić z siebie takie słowa, wiedząc, że widzą to wielce kulturalni ludzie, przybyli na widownię, by się odchamić – to jest prawdziwie satysfakcjonujące. Przywilej dostępny jedynie artystom.
Może powinienem był startować do szkoły aktorskiej, a nie na filologię?
Podobne myśli krzątały mi się po głowie aż do momentu wyjścia z domu. Mając pół godziny do początku próby, postanowiłem
porzucić wszelkie związane ze sceną zmartwienia i nieco się odświeżyć,”


Muszę przyznać, że tutaj trochę się pogubiłam. W tym krótkim fragmencie bardzo dużo się dzieje jednocześnie, aby raptownie być uciętym i przeskoczyć do wyjścia z domu. Tak po prostu. Takie nagłe przeskoki, bez uprzedzenia, gubią czytelnika na chwilę. Wybijają z rytmu.

cytat„koncentrując uwagę na urokliwym miejskim krajobrazie. Październikowy wiatr chłostał ulice, siejąc grymasy na twarzach przechodniów, którzy najwidoczniej hołdowali słońcu. Ono jednak pozwoliło się nakryć gęstym kłębom szarych chmur, skąpiąc swojego ciepła.”


Tutaj muszę Cię pochwalić drogi Autorze. Takie fragmenty, to jest coś, na co warto czekać i chłonę w całości, czytając dwa razy. Podoba mi się.

cytat„Skąd obcy ma moje nazwisko? Imię? Datę? I skąd wiedział, że będę tędy przechodził? Kurwa, skąd zna moje sny? – pytania rozpleniły mi się w myślach, rozrywając mnie. Ciekawość, a raczej heroiczna chęć wyjaśnienia całej tej sprawy, stanięcia z nią twarzą w twarz, pchała ku ruderom.”

No dobrze, rozumiem teraz celowość wcześniejszego, niezrozumianego snu. muszę przyznać, że teraz już zaciekawiłeś mnie na tyle, że nie oderwę się od tekstu, dopóki nie dowiem się o co w tym chodzi. Brawo dla Ciebie!

cytat„Nie szczypałem się w rękę – uznałem ten gest za nie na miejscu. ”

Razi mnie to zdanie, czy nie lepiej byłoby: Nie szczypałem się w rękę – uznałem, że ten gest byłby nie na miejscu. Jak myślisz?

W teatrze nadal pusto, brak opisów, akcja w próżni.

cytat"Ona i on. Patrzący tym samym
wzrokiem, co w pociągu. Na mnie. Prosto. Gdy się zorientowałem, że ja sam przecież się ostentacyjnie zatrzymałem zwrócony w ich stronę, miałem ochotę uciec stamtąd, ale nie potrafiłem drgnąć. Ile to trwało, nim przełamali ten impas? Kilkanaście sekund? Ale przy kiepskim aktorzeniu przecież czas się rozciąga. W każdym razie wreszcie zawołali, przy czym każde z nich podniosło rękę:
– Nie bój się, dasz radę!"


No dobra. Tutaj dochodzę do wniosku, że on nadal śni. Mam mieszane uczucia, czy to dobre, czy nie. Nie wiem. Jednak muszę przyznać, że najchętniej teraz przeczytałabym szybko tekst, nie analizując go, żeby dowiedzieć się
czy moje odczucia są prawidłowe, czy może zaskoczysz mnie jakimś innym, bardziej tajemniczym i zagmatwanym zakończeniem. Zapowiada się obiecująco.

Dotarłam do końca i sama nie wiem co napisać.
Albo ja nie łapie sensu zakończenia, albo on jest zbyt zawoalowany. Nic się nie wyjaśnia, nic nie zaskakuje. Po prostu nic się nie dzieje. Muszę przyznać, że napięcie jakie stworzyłeś, nie zostało prawidłowo rozładowane, ani przekute w zaskakujące, piorunujące zakończenie, które utrzymałoby poziom całego tekstu. Może za dużo tu dzieje się w domyśle, zbyt mało jest wyjaśnione? Na pewno jak dla mnie, zakończenie jest o drobinę rozczarowujące. Nie wiem czy to jest zabieg celowy, czy nie.

Na pewno dobrą stroną teksu jest jego moc. Potrafi wywołać szereg skrajnych emocji, które na wzajem się przenikają, jednocześnie zbliżając czytelnika do utworu.
Historia była naturalna, prawdziwa, chociaż okraszona niezwykłością i szaleństwem. Lubię takie mieszanki, działają na wyobraźnię i emocje. Muszą być jednak (przynajmniej dla mnie) zamknięte, wyjaśnione.
Co do samych bohaterów. Nie jest ich wielu, a ci, którzy się wyróżniają i których cząstkowo chociaż opisałeś, to jedynie osoby z pociągu i gość z boomboxem. Reszta to jakieś niewyraźne cienie, które generalnie nie wprowadzają do historii niczego, nie mają tutaj znaczenia. Sam Maciej nie wzbudził we mnie jakiejś szczególnej sympatii, czy empatii. Nie martwiłam się że może umrzeć, bardziej ciekawa byłam jak to się stanie i ile będzie w tym niezwykłości, którą obiecywałeś każdym zdaniem.
Dialogów niema dużo, ale te które są - jak dla mnie super!
Zero sztuczności, robią robotę. Wykorzystałeś je zgrabnie przy tworzeniu "Dnia Świra" w pociągu.
Co do spójności całości, to większość trzyma się jednego rytmu i stylu, poza ostatnią stroną, która gubi mnie totalnie.
Zdecydowanie najlepszym fragmentem jest ten z pociągu. Wprowadza w atmosferę i dobrze rozpoczyna całość.

Podsumowując, napisałeś kawał ciekawego tekstu. Mimo, że nie jest idealny, warto go podszlifować, to daje sporo radości czytelnikowi i daje do myślenia. Pisz dalej, twórz zawiłe wątki, kombinuj, eksperymentuj. Tylko błagam, kończ jaśniej.
Pozdrawiam serdecznie,
cytat„Moja matka spała, gdy wróciłem od domu”
"do"
cytat„Z Hummusem, bo i go nie było.”
Bo i jego nie było
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
23.12.2017
Cześć! Świetny komentarz – pozwala szczegółowo wniknąć w proces recepcji, dzięki czemu wiem, jakie gafy popełniłem. I zgadzam się z Twoimi uwagami, szczególnie z tą odnośnie niejasności. Gdzieś tam rozsiałem po tekście wskazówki, mające naprowadzać czytelnika na sens tego wszystkiego, ale uczyniłem to zbyt nieudolnie, w ogóle nie przejmując się właściwym zaakcentowaniem najważniejszych kwestii.

Głównym motywem opowiadania jest pojedynek dwóch szkół aktorskich – nowoczesnej, reprezentowanej przez narratora, oraz tej dawnej, hamletowskiej i „prawdziwej”, reprezentowanej z kolei przez bruneta. W pociągu rozpoczynają rywalizację o to, kto lepiej zagra sen. Dla młodego cała gadka o tym stanowiła wyłącznie sprytną i niezobowiązującą sztuczkę, co sama określiłaś „ciekawym wybrnięciem”. Starszy zaś wspiął się odrobinę wyżej i nie dał za wygraną.

Stąd tekst jest utrzymany w onirycznym klimacie – nie wiadomo, co się do końca dzieje i bohater sam się w tym gubi. Machinacje bruneta, który skorzystał z pomocy swoich towarzyszy podróży, przenoszą bezsensowny sen młodzieńca na płaszczyznę fizyczną, ostatecznie triumf wieńcząc cytatem z „Hamleta” – „Reszta jest milczeniem” (w tekście jest on bez kursywy, bo zapomniałem, że kopiuj i wklej z OpenOffice'a jej nie przeniesie).

Tak z grubsza prezentuje się fabuła i teraz żałuję, że nie nakreśliłem jej lepiej, wyraźniej. Obecnie przykładam już większą uwagę do tego, by nie pozostawiać odbiorcy z samymi pytaniami; choć czasem kusi. I oby Twój komentarz ustrzegł mnie przed ulegnięciem tym chorobliwym manierom! Dziękuję Ci bardzo, że poświęciłaś temu opowiadaniu czas i energię, szczególnie że święta tuż-tuż (wesołych!) – doceniam to i nie pójdzie to na marne.

Pozdrawiam :)
Od: Autor Parias
twarz męska
29.12.2017
Dziękuję Ci serdecznie za tak wyczerpujące wyjaśnienia zawiłości tekstu. Wiele to dla mnie znaczy, ponieważ staram się mocno wnikać w takie zawiłości i je zrozumieć. Kiedy nie daję rady, wskazówki Autora są bardzo cenne.
Faktycznie wiele jest tutaj niedomówione, ukryte, ale to nie musi być wadą. Ponieważ całość jest dość intrygująca, pozostaje na dłużej w głowie i zmusza do myślenia, kombinowania. Czyli po kilku dniach od lektury, mogę z ręką na sercu powiedzieć, że utwór nie ulatuje z głowy jak nudna opowiastka. Z dużym zaciekawieniem i niecierpliwością będę czekała na koniec konkursu, aby sprawdzić, czy masz coś jeszcze ;) Dobre wyważenie niewiadomych z wątkami oczywistymi w takich utworach jak Twój, to niezwykła sztuka. Trenuj, bo warto :D
Pozdrawiam serdecznie, poświątecznie ;)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
29.01.2018
Drogi Autorze, dziękuję szczerze za wyróżnienie mojego komentarza. To ogromna motywacja do dalszej analizy kolejnych tekstów.
Do zobaczenia na portalu! :D
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
19.11.2017
Początek opowiadania sugerował, iż będzie to lekka komedia, atmosfera jednak stopniowo zmieniła się, stając się groźną i tajemniczą. Tym samym zostaliśmy wprowadzeni do świata głównego bohatera, świata pełnego emocji, podświadomego strachu, który tak naprawdę nie wie, co się wokół niego dzieje. I my także tego nie wiemy, a koniec chyba niczego nam nie wyjaśnia. Może bohater ma jakieś problemy psychiczne, może ich nie ma, faktem jest, iż atmosfera jest wspaniała, a klimat opowiadania naprawdę dobry. Opowiadanie na tyle wciągnęło mnie do siebie, że zarówno pozostałych bohaterów, jak i otoczenie, oglądam oczami i emocjami bohaterów i to jak najbardziej mi odpowiada. Dialogi wprowadzone zostały w sposób jak najbardziej właściwy, będąc naturalnym uzupełnieniem historii. Pomysłowość w tworzeniu tego opowiadania wydaje się duża. Pisarz opowiedział, wydawałoby się bardzo prostą historię w sposób niezwykle interesujący, poprzez emocje głównego bohatera. Trudno znaleźć najlepszy moment, gdyż całość jest niezmiernie równa i stoi na wysokim poziomie a koniec opowiadania mimowolnie wywołuje ciarki na plecach. Szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego, gdyż wydaje się zakończeniem groteskowym, a jednak chyba nim nie jest. Kiedyś pewnie jeszcze raz sobie przeczytam opowiadanie, gdyż teraz czas mnie goni, by napisać komentarze, całkiem możliwe, że wtedy odbiór mój będzie zupełnie inny. Wydaje mi się, iż utwór ten ma dodatkową głębię, którą można dostrzec, gdy zacznie się w niego głębiej wchodzić. Zawsze też zastanawiałem się, czy takie drążenie, o co w tym chodzi, jest potrzebne, czy też nie lepiej pozostać w niewiedzy i zapamiętać atmosferę, która po prostu jest wspaniała.
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
20.11.2017
Oczywiście, spokojne przepłynięcie przez utwór, sycąc się wyłącznie jego atmosferą, i odpoczęcie od wymuszonych dociekań typu kto, gdzie i jak – wydaje się właściwym podejściem. Nie ma co tego psuć, jeśli tekst daje możliwość właśnie takiego odbioru i cieszę się, że mojemu to się udało. Również, rzecz jasna, zachęcam do późniejszego powrotu do całego tego dziwacznego aktorzenia; myślę, że warto. Tak już na spokojnie. A teraz – dziękuję za komentarz i powodzenia w komentowaniu, żeby te przebrzydłe terminy nie wygrały! ;)
Od: Autor Parias
twarz męska
16.11.2017
Przeczytałam, więc wypada skomentować.
Szczerze? Jestem pod wrażeniem, naprawdę. Ten tekst ujmuje lekkością, prostotą stylu. Literatura jak najbardziej przystępna i polska, taka nasza, zwyczajna, że aż przyciągająca, a gdy się zacznie, to nie bardzo chce się odejść. Raczej sięga się po więcej.
Prezentujesz naprawdę wysoki poziom, dodatkowo praktycznie nie dostrzegłam żadnych technicznych potknięć – całość wygląda jak gotowy materiał do druku. Trzeba docenić tę jakość; długo rozprawiać można o wszystkich walorach i dokładać pozytywnych epitetów. Próbowałam w trakcie czytania zaznaczać sobie jakieś fragmenty, aby potem się do nich odnieść, ale w momencie, gdy bohater zobaczył datę śmierci na kontenerze, zupełnie zapomniałam o świecie zewnętrznym i już tylko czytałam do końca. Nie na tym też ocenianie czy komentowanie polega, by doszukiwać się czegokolwiek na siłę – bez sensu. Zadziałało to zadziałało, nie ma co drążyć.
Bo mogłabym na przykład zdziwić się kwestią: „Po chwili namysłu przystali na tę propozycję, stwierdzając, że na kacu nie wypada grać” – wszak mowa była tylko o jednym piwie, a po takim naprawdę trudno mieć kaca, nawet jeśli wcale nie jest się zapalonym entuzjastom alkoholu. No ale, jak pisałam, drobiazgi.
Podobają mi się naturalne skojarzenia, powroty do posępnych myśli w trakcie próby. Myśli o dacie z kontenera w trakcie patrzenia w lustro czy nawet później, w trakcie całej fabuły, wracały natrętnie i to wszystko sprawiało wrażenie mocno realistycznego, jakbym nie czytała o bohaterze z opowiadania, ale miała do czynienia z relacją jednego z całkiem żywych znajomych z mojej sekcji artystycznej. Trafiasz i przekonujesz, a to zawsze największy plus.
Opisy! Opisy tworzą ten tekst i są płynne, plastyczne i naturalne – jak całość (niewymuszone ani nieprzesadzone w ekspozycji). Aż czuć, jakby brało się udział w spacerach po tych ulicach, uliczkach, zakamarkach. I mimo że jestem fanką raczej dni ciepławych, to rozumiem, o czym mówił bohater, snując wywód o ludziach, którzy uwielbiają te chłodniejsze pory.
Jeden z moich ulubionych momentów to ten, w którym Maciej wizualizuje w myśli rozmowę telefoniczną z Antonim. Przedłuży na wieczność! Ha-ha, dobre. To po prostu majstersztyk, lepiej się nie dało tego napisać.
Przejścia w sen, co przecież nie wydaje się prostą sprawą, też lekkie, tak samo naturalne. Opisane z perspektywy ludzkiej, nieprzeciągnięte czczym gadaniem, tylko od razu, proszę, wizja snu. Bardzo, bardzo na plus. Bardzo smacznie.
No i oczywiście relacja ze sztuki – urywana, chaotyczna, ale bardzo ludzka, gdyż człowiek natchniony i pod presją grania nie ma czasu na ładne układanie zdań złożonych. Dużo myślników, czyli wtrąceń i elips – to bardzo lubię. Tak dobrze się czyta. Super, naprawdę super.
Jedyne, do czego mam zastrzeżenia, to elementy narracji myśli. Bohater opisuje w czasie przeszłym swoje wrażenia, ale robi to z taką precyzją, tak dosadnie „łapie chwile”, że nie jest to raczej pierwszoosobówka z rodzaju pamiętnikarskich (opisujące wrażenia po dość długim czasie od ich minięcia), lecz ta z rodzaju „tu i teraz” (ewentualnie zaledwie chwilę temu). W takich typach opowiadań znajdujemy się poniekąd w głowie głównego bohatera i wszystko, co czytamy, to jego odbiór rzeczywistości, jego myśli, czyli to, co ma on w swojej głowie. Bez sensu jest więc pisać (na przykład): „Litości, pomyślałem”. Wystarczyłoby samo „Litości”. Zadziałało by tak samo, a czytelnik nie miałby wrażenia, że bohater myśli o tym, że myśli. Taki zapis świetnie sprawdza się w trzecioosobówkach, kiedy myśli bohaterów podkreśla trzeci wszechwiedzący. Tu? Zapis jest zupełnie bezpodstawny, ponieważ większa część przemyśleń (wręcz całe ich akapity) nie są okraszone słowem „pomyślałem”. Są po prostu zapisane i czytelnik odbiera je intuicyjnie i z marszu jako strumień świadomości. Zdarzały się momenty, kiedy pisałeś: „Stop. Nie myśleć o tym. Wróciłem na klatkę schodową, a potem do domu”. Wtedy też niczego o „pomyślałem” nie dopisywałeś. Więc wszystkie elementy, w których to robiłeś, poddałabym delikatnej korekcie.
„– Ty pierwszy raz w życiu siebie widzisz, że taki wryty stoisz? – zapytał Adam z uśmiechem na ustach.
– Chciałbym – próbowałem wybrnąć – miałbym wtedy dziewiętnaście pełnych radości lat za sobą”. – Chyba „przed sobą”. Albo „nie miałbym”. Sama nie wiem, ale coś mi w tym kontekście bieżącym nie pasuje. Gdzieś widzę jakiś zgrzyt albo czegoś nie zrozumiałam.

„– I jak tam studenciku?” – przed wołaczem brakuje przecinka.
„– Następnym razem niczym cię nie nazwie, bo to jeszcze usłyszą wiesz”. – Brak przecinka między dwoma orzeczeniami.

„Zaraz wejdzie muzyka. Muzyka na nasze wejście syknie z głośników (…)” – to zdanie brzmi średnio: tu „wejść” i tam „wejście”. Zaraz wejdzie muzyka i wchodzą ludzie, a dopiero potem muzyka – tak łopatologicznie tłumacząc zdanie. Trochę przesadzony fragment.
Od: Pióroman Skoiastel
twarz żeńska
16.11.2017
Cieszę się, że Ciebie nie wymęczyłem tym tekstem i całym tym aktorzeniem. Nie ukrywam – bardzo miło mi się czytało Twój komentarz, a z końcową uwagą się zgadzam całkowicie. Przy blokach tekstu przedstawiających myśli bohatera się nie cackałem i oszczędziłem tam asekuranckich komentarzy typu „pomyślał”, ale przy krótszych wstawkach już moja pewność siebie się zachwiała i stąd taka niekonsekwencja. Zapamiętam, żeby być odważniejszym w takich kwestiach. ;) Dzięki wielkie i pozdrawiam!
Od: Autor Parias
twarz męska
06.11.2017
Witam!
Na pocxątek muszę przyznać, że tekst ciekawy, orginalny, przemyślany, niepokojący. Jednak nie do końca go rozumiem, nie potrafię go zinterpretować. Bardzo bym prosiła o choć jedno zdanie mówiące "co autor miał na myśli", bo to może ja jestem głupia ;P Brakuje mi jakiejś puenty, wyjaśnienia (niekoniecznie wprost, a wręcz przeciwnie) chyba że jest, a ja jej nie dostrzegłam.
Czytało się bardzo przyjemnie, pomimo dusznej atmosfery pod koniec. Dysponujesz bogatym słownictwem, ładnie operujesz językiem, jednak jest kilka ale.
Momentami budujesz niepotrzebny patos, co nadaje bezsensowną śmieszność, na przykład opis przemyśleń bohatera podczas drogi na próbę. Błędów interpunkcyjnych raczej nie ma, a nawet jeśli, to nie są jakieś rażące.
"Prąc" może i jest poprawne gramatycznie, ale brzmi zbyt drażniąco według mnie. W dalszym fragmencie powinno być "Gdy wróciłem do domu", nie "od domu".
Na tak krótki tekst, było zbyt wiele opisów, nie wnoszących nic do fabuły, a te dotyczące przeżyć wewnętrznych czasem sprawiają wrażenie przerostu formy nad treścią. Na pocieszenie mogę dodać, że dobrze to znam, bo sama mam z tym problemy.
Podsumowując, tekst mi się podobał, mimo nie do końca zrozumianej jego wymowy. Na pewno na jakiś czas zapadnie mi w pamięci, z czego możesz być dumny. Życzę powodzenia w dalszym pisaniu oraz doskonaleniu warsztatu!
Pozdrawiam
Od: Pióroman RikaEllen
twarz żeńska
06.11.2017
Oczywiście, skoro przeznaczyłaś czas na przeczytanie tego tekstu, to jak najbardziej należą Ci się wytłumaczenia. Całe opowiadanie się kręci wokół pojedynku aktorów; w pociągu nawiązuje się rozmowa odnośnie tego, co jest lepsze – czy sztuka nowoczesna, reprezentowana przez narratora, czy ta "dawna i prawdziwa", której zwolennikiem jest brunet. Ten pierwszy wpada na sprytny pomysł zagrania snu, by się po prostu wyspać. Ten drugi zaś traktuje to jako wyzwanie i postanawia pokazać młokosowi, jak zagrać prawdziwy sen. Stąd też oniryzm w opowiadaniu. Główny bohater gubi się w mistrzowskiej grze bruneta, który w oparciu o wspomniane na ulotce "metody alternatywne" psychoanalityka Antoniego, przenosi sen chłopaka do rzeczywistości, tym samym mącąc rywalowi w głowie. Tekst mówi o swoistej konfrontacji Hamleta ze "sztuką" nowoczesną.

Bardzo dziękuję za komentarz i będę pamiętał o Twoich radach! Pozdrawiam :)
Od: Autor Parias
twarz męska
03.11.2017
Witaj.
Zacznę od tego, że tytuł koniecznie musisz zmienić. Nie oddaje w żaden sposób tego, co pojawia się w tekście i na dodatek źle brzmi (nie powinno być "boom-boxa"? albo jakoś tak). Czepiał się będę jeszcze później, a na razie to, co mi się podobało.
Opowiadanie zaczyna się od sceny najlepszej w całym tekście. Pewnie dużo jeździsz pociągami, bo scena wyszła bardzo naturalnie, a postaci w przedziale ukazałeś barwnie i niejednowymiarowo. W ogóle bohaterowie, także ci drugoplanowi, "wyszli" Ci na prawdę dobrze. Każdy ma swój świat, na czymś mu zależy, myśli w swój sposób.
Opisy barwne, dość dokładne, dialogi poprawne, w miarę naturalne. Bardzo fajnie opisane myśli bohatera, ich mętlik przed występem i niepewność, czy to, co właśnie się dzieje to jawa, czy sen. Bardzo mi się podoba scena, w której bohater na próbie stoi przed lustrem i myśli zaczynają mu wirować. Naprawdę fajnie wyszło.
Z zaciekawieniem czekałem jak rozwinie się Twoja opowieść. Wprowadziłeś życie codzienne bohatera, żeby trochę uśpić czujność czytelnika, pozwolić mu zapomnieć o sytuacji z pociągu. To bardzo fajny zabieg, widać, że potrafisz kontrolować emocje, które przedstawiasz. Wydaje mi się, że ten fragment był trochę za długi. Zaczynałem się nudzić, czytając o przygotowaniach do przedstawienia.
Fabuła opowiadania jest dość ciekawa, zakończenie było do przewidzenia, ale wydaje mi się, że nie do końca Ci się udało. Dołożył bym coś jeszcze, a może obudziłbym bohatera w pociągu. Temat do przemyślenia.
Generalnie podobało mi się, potrafisz wciągnąć czytelnika w swoją opowieść. Trzymaj tak dalej.
Pozdrawiam
Arek.
Od: Pióroman Arkadiush
twarz męska
04.11.2017
Cześć. Tytuł nie jest wzięty znikąd – jego podstawę stanowi zaczeronięty ze snu boombox niewydający dźwięku, czyli właśnie pudło bez żadnego "boom". I dzięki za komentarz; faktycznie, często zdarza mi się jeździć pociągami, trafna obserwacja! Pozdrawiam serdecznie :)
Od: Autor Parias
twarz męska
02.11.2017
Witaj, Autorze!
Na zewnątrz jesień, deszcz pada, a Ty serwujesz takie coś? No i bardzo dobrze! Świetnie się wstrzeliłeś, dając się jeszcze lepiej wczuć w klimat, jaki z sukcesem zbudowałeś!

Nie ma jak senne obrazy w których wszystko może się wydarzyć i największe dziwy mogą przejść niezauważone, jako coś zwykłego. No to może zacznijmy od początku, a trzeba Ci wiedzieć, że ten komentarz pisałem głównie w trakcie czytania, stąd odnoszę się do pewnych kwestii nie wiedząc, czy później się wyjaśnią.

Zatem początek. Generalnie pierwsze co mi się rzuciło w oczy to kwestia percepcji w opisie. Mianowicie opisujesz wąskie korytarze i przeciskanie się nad ludźmi, ale dzieje się to w próżni - to znaczy, nie wiemy, gdzie. Pierwsza myśl to jakiś wąski korytarz szkolny/szpitalny, acz przyznam się, że przez myśl mignęła mi jaskinia/kopalnia. Dziwne, co - skąd jakiś przypadkowy czytelnik (ja), wytrzasnął kopalnię? W tym właśnie rzecz - każdy może tekst zinterpretować inaczej, jeśli brak w nim pewnych szczegółów. Widać ja akurat byłem w nastroju "jaskiniowym", aczkolwiek jeśli o archetypy chodzi, to "wąski korytarz" zapewne większości skojarzy się jednak z budynkiem. I tak mamy teraz większość czytelników, którzy wyobrazili sobie zapewne pierwszą scenę w budynku, jakiegoś świra, który wymyślił sobie jaskinię, może ktoś w nastroju kosmicznym po obejrzeniu "Obcego" i wyobrazi sobie wąski korytarz stacji kosmicznej - kto wie? Czytelnik ostrożniejszy będzie musiał swoją wyobraźnię pohamować i wyobrazić sobie czarny korytarz w którym nic nie widać - bo nic mu nie pokazałeś. Wszyscy wymienieni będą zmuszeni szybko zweryfikować swój pierwotny "krajobraz" i przenieść scenę do pociągu. Tutaj przyznam, że opis ze stukotem kół poszedł w dobrym kierunku, ale powinien on raczej otwierać scenę, aby nie powodować u czytelnika konieczności przenoszenia sceny. Stąd choć powoli pokazujesz co, gdzie i jak - co nie jest złe - to robisz to w złej kolejności.

Fabularnie początek osobiście uznaję jako nudny - ot, opis zatłoczonego pociągu, nie dzieje się nic ciekawego, co by mnie wciągnęło. Jest to oczywiście tylko moje spostrzeżenie.
Nuda owa jednak nie trwa długo, bo poznajemy Antoniego i jego ferajnę. Tutaj słowo o dialogach - niby mógłbym stwierdzić, że nieciekawe, ot, takie zwykłe. Ale wcale nie! OD razu widać, że ta grupka z przedziału jest jakaś dziwna. Wyrażają się w sposób niecodzienny i to do obcej osoby. Tak jakby cala scena była już teraz snem - może to trafne wrażenie?

Troszkę mnie dziwił opis zasypiania na zawołanie, tym bardziej, żę proces zasypiania jest przez narratora opisywany jako moment świadomy - nie da się zasnąć świadomie wychwytując momentu, w którym to następuje, stąd ten opis troszkę mnie wyburzył z immersji.

Sam sen krótki i niezbyt jasny - no niech mu będzie, takie prawo snu, ale ponownie przyspieszyłeś akcję z budzikiem. Nikt nic nie powiedział, bohater wysiada i jest nagle na dworcu, a jedno zdanie dalej w domu. To oczywisty brak opisu tak miejsc, jak i bardziej - sytuacji. Ale też widoczne przyspieszenie, nie wiem, czy świadome?

"Mając pół godziny do początku próby" - gość jechał nocnym pociągiem, wysiadł, dotarł do domu, zjadł, przeczytał scenariusz i ma pół godziny czasu w zapasie? No chyba powinien był przyjechać dzień wcześniej, albo coś? A spóźnienia pociągu, albo korku na miejscu w ogóle nie brał pod uwagę?

"– Ty pierwszy raz w życiu siebie widzisz (...)
– Chciałbym (...)" - O, to dobre! Dialogi u Ciebie spełniają swoje funkcje, ale brakowało im czegoś takiego. Naturalne, ale i z dowcipem, ożywia czytelnika, przełamuje nastrój. Robisz to ze trzy razy w opowiadaniu - i bardzo dobrze!

Cała scena próby była dobra, ale jakoś brak u Ciebie szczegółu w opisie. Owszem - motyw z mijaniem tajemniczych zaułków uznaję jako świetną obserwację, dobrze opisaną. Ale tutaj znowu brakło detali - o sztuce nic nie wiemy, jest lina, krzesła i podchodzenie do zwierciadła. Oczywiście, sztuka nowoczesna - daje Ci to prawo do pełnej swobody i zera sensu. Ale uznaję to za zmarnowany potencjał. Mogłeś wpleść w fabułę sztuki coś związanego z opowiadaniem, z jego przekazem.

Mamy potem fragment między próbą a premierą. Fragment, rzekłbym, dziwny. Znowu jak w śnie, dzieją się dziwne rzeczy, wspomnienia kontenera, tajemnicze spotkanie, ulotka psychoanalityka. Trudno mi to rozgryźć, jakoś sens się zaciera, jakby faktycznie we śnie - czy taki był cel? Pewnie tak. W głowie bohatera dzieją się dziwne rzeczy, ale jakby są one dostatecznie sprowokowane - no bo czym? Snem, napisem na kontenerze, ulotką? Jak to się składa i jaki jest sens? Wciąż mam wrażenie, że za chwilę bohater obudzi się w przedziale i całe opowiadanie będzie snem.

Opis głównej sztuki - wszystko ładnie, bohater rozkojarzony swoimi rozterkami, ale daje radę. Dobry motyw z przejęzyczeniem. Ale ponownie - sztuce brakuje szczegółów, fabuły. Odnoszę wrażenie, że poszedłeś tutaj na łatwiznę. Oczywiście, nie jest to opowiadanie o tej sztuce, stanowi ona jedynie środek do celu, ale ponownie powtórzę - odbieram to jako zmarnowany potencjał i pójście na łatwiznę.

Zakończenie - ok, myliłem się, to nie sen. Zatem co, hipnoza? Zapewne, nie znajduję innego wyjaśnienia. Brakuje mi tylko sensu w całości. Motywu i planu osób z przedziału. Wedle opisu - rola, sen, jawa - wszystko się przeplata i tutaj brawa dla Ciebie - osiągnąłeś to znakomicie. Ale jakoś uleciał sens/morał opowiadania jako całości. Pointa do mnie nie przemówiła, a skoro nie pointa, to sensem było owe przeplatanie się w środku historii. No to się przeplata - zgoda. Ale po co?

Kilka słów o postaciach. Bohater główny jest niczym we śnie. Przeplata swoje rozważania z sennymi wizjami i w sumie nie wiadomo co jest czym i dlaczego. Trudno go lubić, bo na ile go znamy, na tyle porusza się niczym po zażyciu jakiegoś narkotyku - ewidentnie nie jest w pełni sobą, bardziej jakby przeżywał delirium.
Matka jest i już. Nie ma opisu wyglądu, nie ma nawet imienia. Ot, krząta się tam w tle, bardziej aby pokazać brak ojca chyba. Uwydatnia jesienną szarość opowiadania. W sumie na plus, jeśli taki miałeś zamiar.
Dziwacy z przedziału - w zasadzie też plus, bo widzę, że dokładnie o to Ci chodziło.
Członkowie grupy teatralnej - też plus. Są naturalni, spełniają swoje role, prowokują kilka zabawnych sytuacji i dialogów, przełamujących ponurą atmosferę, co dostrzegam i bardzo doceniam - opowiadanie tego potrzebowało.
W zasadzie - wszystko plus, za wyjątkiem głównego bohatera, który jednocześnie jest narratorem pierwszoosobowym, co tym bardziej powinno nas z nim związać. Jego problemem jest ponury i deliryczny nastrój opowiadania, co tworzy bohatera z jakim czytelnik nie chce się utożsamiać.

Muszę przyznać, że opowiadanie ma potencjał, by wywołać jesienno-depresyjny nastrój. Gdyby nie drobnostki wytrącające z immersji i trudność w zżyciu się z bohaterem, to czytanie tego podczas jesiennej pluchy za oknem robi robotę!

Za słaby punkt uznaję opisy. Miejsca, postacie - wszystko jest, ale zwykle płytko opisane. Z opowiadania wylewa się jesienna szarość, co pozwala uzupełnić sobie braki, ale czasem są one rażące brakiem szczegółowości aż za bardzo.

Na pewno masz fajny pomysł na "pojedynek aktorów", ale go nie widać w opowiadaniu. Ciekawa idea z cichym boomboxem - choć po lekturze całości nie widzę celowości robienia z niego tytułu opowiadania (aczkolwiek doceniam ciekawą grę słów) - zdaje się troszkę niewykorzystana.
Mącenie w głowie jest fajnie przedstawione, ale czytelnik nie wie co się dzieje przez większość czasu. A gdy już się dowiaduje, to też nie do końca wprost i trudno jest złapać sens całości - mnie się nie udało.

Podsumowując - mogę pogratulować warsztatu, który pozwolił Ci stworzyć bardzo nastrojowe opowiadanie. Musisz jedynie większą uwagę przywiązać do opisów świata i postaci. W sercu opowiadania jest przedstawienie teatralne, o którym nie wiemy niemal nic, choć jest opisane trzy razy (lektura scenariusza, próba, przedstawienie) - to ja po raz trzeci powtórzę, że zmarnowałeś tutaj nielichą szansę na pokazanie czytelnikowi czegoś bardzo ciekawego, innowacyjnego i pasującego do tego opowiadania.
Cały sens opowiadania upatruję w mętliku w głowie głównego bohatera - to wyszło znakomicie, ale dla mnie to za mało. Albo nie dostrzegłem jeszcze jakiejś pointy, albo czegoś jak dla mnie brakuje. Problemem było też dla mnie przywiązanie się do głównego bohatera. Niby zwykły student, ale jednak, co zdołał wzbudzić sympatię (nawet swoją zwykłą szarością, za co osobne brawa!), to popadał w jakieś halucynacje. Może narracja trzecioosobowa sprawdziłaby się w tym opowiadaniu lepiej? To troszkę paradoksalne, ale wydaje mi się, że przy dobrym warsztacie - a takim dysponujesz - udałoby się to lepiej.

Finalnie mogę pogratulować warsztatu, dzięki któremu udało Ci się stworzyć dobre, klimatyczne opowiadanie. Doceniam też dokonanie celnych obserwacji, oraz znakomicie wyczutej tonacji z kilkoma dowcipami wplecionymi w ten dziwny świat nietypowego opowiadania. Dobra robota.
Życzę sukcesów w rozwoju i w konkursie! Do napisania!
"Runąłem z nim na łóżko, po czym uważnie przeczytałem każdą napisaną na nim linijkę tekstu." - uciekł Ci podmiot (winą obarczam powtórzenie/nadmiar zaimków "nim", stąd zdanie jest nieco kulawe) - po przecinku jest nim łóżko, a nie plik kartek, stąd tekst jest, wedle Twojego opisu, na łóżku.

"Ty szmato, sprowokowałaś mnie! Lubię wrzeszczeć tę kwestię." - brak interpunkcji, dialogowej, lub cudzysłowia - wedle woli.

Generalnie duży plus za gramatykę - poprawna interpunkcja dialogów, a tak to niewielkie wpadki z przecinkami o których nie ma co dyskutować. Duży zasób słów, generalna poprawność z drobnymi wpadkami. Niewiele mogę tutaj doradzić, bo ewidentnie wiesz, co robisz i jedna korekta więcej, ewentualnie odczytanie tekstu na głos pozwoliłoby wyeliminować i te. Dobra robota!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
02.11.2017
Fenomenalny komentarz! Uczepiłeś się moich achillesowych pięt i pokąsałeś, na co muszę z pokorą schylić głowę, bo wina moja we wskazanych kwestiach zdaje się oczywista. Wymówek, oczywiście, kilka mogę rzucić – nie chciałem zwiększać objętości tekstu, stąd nagminna skrótowość; początek miał od razu pokazywać czytelnikowi, że wchodzi w opowieść, w której mają miejsce dziwne zjawiska i nie wszystko jest oczywiste itd. Ale faktem jest, że mogłem o wiele zręczniej wybrnąć ze wszystkiego i teraz też, biorąc pod uwagę Twoje rady, będę się tak starał robić. Pozwolę jednak sobie wrzucić słówko wyjaśnienia odnośnie samej fabuły – co, jak i czemu. Z jednej strony mówisz, że pojedynku aktorów nie widać, a z drugiej przyznajesz, że stworzyłem pogmatwany, oniryczny klimat. Daje mi to połowiczny sukces. Głównym motywem miało być granie snu na zasadzie „kto lepszy”, wynikłe z rozmowy w przedziale i drobnej dyskusji – najpierw przez głównego bohatera, zwolennika sztuki nowoczesnej, który po prostu sprytnie zasypia, a dalej – przez bruneta z pociągu. Ten drugi, obrońca Hamleta oraz „tej prawdziwej sztuki”, idzie o krok dalej i sprawia, że życie młodzieńca zostaje splecione z tym, o czym jeszcze niedawno śnił, a o czym brunet mógł się dowiedzieć za pomocą „metod alternatywnych” psychoanalityka Antoniego. I dlatego właśnie opowiadanie toczy się w tej konwencji; bezideowość współczesności kontra zamierzchły fanatyzm. Jeszcze raz – wielkie dzięki za tak obszerny komentarz przepełniony celnymi spostrzeżeniami!
Od: Autor Parias
twarz męska
02.11.2017
Dziękuję za ciepłe przyjęcie komentarza i cieszę się, że moje rady Ci się przydadzą.
Cóż, wygląda na to, że nie znajduję się w grupie docelowej tego konkretnego opowiadania, stąd Twój sukces jedynie połowiczny. Ale to już wina odbiorcy, a nie utworu ;)
Pozdrawiam!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
23.10.2017
Witaj!
Świat, który przedstawiłeś w wierszu jest realny i prawdziwy, jednak nie wciągnął mnie. Bohaterowie są realni i ludzcy. Podobają mi się opisy przeżyć głównego bohatera.
Dialogi w tej scenie:

Minęło kilka, a może kilkanaście minut, nim Antoni się odezwał:
– Może zgasimy światło? Maciej chyba chce spać.
– Nie, proszę się tym nie przejmować – wtrąciłem niemrawo, otworzywszy oczy.
– To cudownie.
Siedział po mojej prawej. Pozwalał zębom pobłyskiwać między wygiętymi wargami. Reszta zawtórowała mu:
– Wyśmienicie.
– Superancko.
– Wyśpisz się po śmierci, Macieju.
– Sen jest dla słabych.
I zaczęli potakiwać sobie nawzajem, powtarzając podobne kwestie.

są trochę dziwne.(To tylko moja, własna, subiektywna ocena) Mógłbyś je trochę rozwinąć, gdyż mają wersję swoistej odpytki a tak nie dzieje się w prawdziwym życiu. Ludzie stosują częściej zdania złożone.
Przekleństwa są dobre tylko do podkreślenia emocji ale nie wolno ich nadużywać. Uważam że ty zastosowałeś się do tego ponieważ nie odczułem ich nadmiaru.
Twoje opisy są genialne, ealnie i przybliżające nas do świata jaki sobie wyobraziłeś np.:

Mając pół godziny do początku próby, postanowiłem porzucić wszelkie związane ze sceną zmartwienia i nieco się odświeżyć, koncentrując uwagę na urokliwym miejskim krajobrazie. Październikowy wiatr chłostał ulice, siejąc grymasy na twarzach przechodniów, którzy najwidoczniej hołdowali słońcu. Ono jednak pozwoliło się nakryć gęstym kłębom szarych chmur, skąpiąc swojego ciepła.

Gratuluje dobrego tekstu mimo, że mi niezbyt przypadło do gustu, ale jestem tylko jedną osobą. więc to tylko subiektywna opinia.
Od: Pióroman Rockefay
twarz męska
23.10.2017
Dzięki za komentarz! Tamten dialog faktycznie miał być z założenia dziwny, ponieważ jego zadaniem było odzwierciedlenie dziwności pasażerów, dlatego taki wyszedł. Pozdrawiam ;)
Od: Autor Parias
twarz męska
22.10.2017
Witaj Autorze!
Twoje opowiadanie jest niekonwencjonalne i za to należy Ci się duży plus. Odnalazłam tu nutkę metaforyczności, a także okazję do refleksji. Stworzyłeś naprawdę unikalny obraz literacki.
Podoba mi się Twój styl, dzięki któremu czytanie tego opowiadania było dla mnie dużą przyjemnością. Widać, że łatwo przychodzi Ci konstruowanie opisów. Przyczepię się tylko do tego, że momentami jest ich odrobinę za dużo. Może to dlatego, że preferuję teksty, w których dominuje akcja. Chwilami czułam się niestety odrobinę znużona. Brakowało mi czegoś, co dodałoby trochę dynamizmu.
Pomimo wspomnianej powyżej wady, Twój utwór mnie zainteresował. Szkoda, że nie odnalazłam tu więcej emocji i nie miałam okazji zżyć się z głównym bohaterem.
Całość jest jak najbardziej wiarygodna, myślę, że czytelnicy nie będą mieli problemu z "kupieniem" tego, co chcesz przekazać. Nie znalazłam tu również zaburzeń w spójności, czy logice. Wolałabym tylko dowiedzieć się czegoś więcej o pojawiających się postaciach. Niby bardzo się skupiasz na opisach, a bohaterów akurat opisałeś moim zdaniem nieco zbyt mało.
Jeśli miałabym udzielić Ci jakichś rad, to polecałabym trochę urozmaicić tekst. Myślę, że więcej dialogów i akcji by nie zaszkodziło. Jest zbyt statycznie.
Na koniec chciałam jeszcze pochwalić Cię za pomysł ze snem. Zaskoczyło mnie to, było naprawdę bardzo pomysłowe.
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
26.10.2017
Dzięki za komentarz oraz rady! :)
Od: Autor Parias
twarz męska
20.10.2017
Do samego końca czytałam z rosnącym zainteresowaniem i mogę chyba powiedzieć, że się nie zawiodłam. Intrygujący początek, choć zastanawiałam się czy wyrażenie "z kim się sypia" nie jest zbyt jednoznaczne, by użyć je w takim kontekście. Rozumiem, że chciałeś zaintrygować grą językową na wstępie, więc ostatecznie doszłam do wniosku, iż to zdanie nie razi aż tak bardzo. Podobało mi się przez to wprowadzenie czytelnika do historii - nieoczywiste, odkrywane krok po kroku. Odrobinę zbyt długo chyba to jednak trwało, bo czytając fragment o przedziale, gdzie siedzieli ludzie, z którymi główny bohater nawiązał interakcję, nie byłam w stanie stwierdzić, czy rzec dzieje się w rzeczywistości, czy jest to jakaś senna mara. Nie jestem w stanie stwierdzić, co technicznie miało na to wpływ - struktura tekstu, brak jakiegoś twardego odniesienia (bo nadal domyślamy się wyłącznie po wtrąceniach, że bohater jedzie pociągiem), mało rzeczywiste ożywienie i wścibskość współtowarzyszy podróży. Do tego przez jedną chwilę zastanawiałam się dlaczego główny bohater musiał szukać pustego przedziału, skoro był już w jednym gdzie spała owa para. Dopiero gdy cofnęłam się do początku, zauważyłam, że para zakochanych rozłożyła się w przedsionku, a nie w przedziale - a to że umknęła mi ta informacja wynikało zapewne z tego, że czytając te pierwsze wersy nie wiedziałam, że akcja dzieje się w pociągu. Summa summarum - rzucenie czytelnika na głęboką wodę bez podania na tacy kontekstu jest ciekawym i fajnym zabiegiem, ale trzeba uważać, by nie przesadzić i nie zmylić czytelnika. Może wystarczyłoby zdanie/dwa dla zaintrygowania czytelnika i potem postawienie sprawy jasno, że bohater znajduje się w pociągu i najzwyczajniej w świecie szuka wolnego miejsca.
Sam pomysł z "graniem" snu jest oryginalny, a całe opowiadanie ma swoisty klimat niepokoju. Nie powiedziałabym surrealizmu - choć bardziej tego spodziewałam się po opisie - ale czytając czułam, że coś jest nie w porządku i brnęłam dalej by poznać tego przyczynę.
Piszesz z bardzo dobrą dynamiką. Tekst czytało się dzięki temu płynie i przyjemnie.
Technicznie też jest bardzo dobrze - dobrze zbudowane zdania, ciekawy styl i słownictwo. Dopatrzyłam się tylko dwóch błędów -
"tupał w powietrzu" (nie można tupać bezgłośnie, bo to słowo oznacza odgłos, i nie sposób wyrazić nim "majtania nogą w powietrzu", które jak mniemam miało wyrażać) oraz nieszczęsne
"włożyłem pierwsze w drugie, drugie założyłem na plecy" - tu ewidentnie przydałaby się zmiana, bo stylistycznie to wyrażenie wygląda źle.
Gratuluję ciekawego opowiadania. Na Twoim miejscu popracowałabym tylko nad początkiem, by - tak jak wspomniałam wcześniej - nie był aż taki rozmyty i niejednoznaczny,
Pozdrawiam!
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
20.10.2017
Dzięki za komentarz! Początek miał wprowadzać w klimat, stąd ta jego dziwność; najwidoczniej posunąłem się w tym o krok za daleko. Dobrze, że zwróciłaś mi na to uwagę. Następnym razem będę uważniejszy w podobnych kwestiach. Pozdrawiam! :)
Od: Autor Parias
twarz męska
18.10.2017
"[...] i z nadziej otworzyłem drzwi" - zabrakło literki

"[...] rzucając „Dobry wieczór”[...]" - wydaje mi się, że powinna być mała literka.

"[...]uśmiechnął się oraz odpowiedział tak, jak nakazywała etykieta. Usadowiłem się. [...] Zaraz potem posypały się ich imiona; równie szybko zresztą się [...]
– Kiedy wysiadasz? – rozległo się..." - zatrzęsienie "się", zwracaj na nie uwagę, bo wszelkie powtórzenia, a szczególnie te z "się", kolą w oczy i to bardzo, do tego zaburzają rytm czytania.

"[...] zacząłem gnieść własne dłonie..." - rozumiem co miałeś na myśli, ale wydaje mi się, że to sformułowanie nie jest poprawne, mam na myśli tutaj słówko "gnieść".

"Spojrzenia, do tej pory ogniskujące się na mnie, rozproszyły się, wypadając za okno lub zagnieżdżając się w suficie..." - znowu to o czym już mówiłam, jedno zdanie, trzy razy "się".

"[...] gdy wróciłem od domu..." - raczej "do" domu.

"[...] niezwiązanym z niedawnymi tajemniczymi wydarzeniami skoncentrować się nie mogłem..." - brak przecinka między "wydarzeniami" a "skoncentrować się".

"Następnym razem niczym cię nie nazwie, bo to jeszcze usłyszą wiesz." - przed "wiesz" przecinek

Na samym początku powtórzę to, co pisałam już w kilku innych komentarzach - jestem pełnokrwistym miłośnikiem fantasy, a szczególnie tego, którego akcja rozgrywa się w ala średniowieczu, także sam rozumiesz, że to co mi zaserwowałeś, to zupełnie nie moja bajka. Literatura obyczajowa, opowiadająca o codziennym życiu obywatela Kowalskiego nudzi mnie i kompletnie nie interesuje. Z westchnięciem rezygnacji przysiadłam do tego opowiadania, bo już po opisie wiedziałam, że nie znajdę w nim nic, co mogłoby mnie zainteresować, zaintrygować, wreszcie - wciągnąć...
Początek jak początek, w pierwszej minucie myślałam, że bohater jest na imprezie, dopiero korytarz, ten grubas, okno i inne tego typu, uświadomiły mi, że bohater jest w pociągu. Nawet nie wiesz, drogi autorze, jakie było moje zdziwienie, gdy skończyłam czytać - po pierwsze, zaskoczyło mnie, że tak szybko dotarłam do końca, tekst wciągnął mnie na tyle, że straciłam rachubę czasu i stron. Drugim co dźwięczało mi w głowie, było: dlaczego, do cholery, nie ma ciągu dalszego? Gdzieś się zawieruszył? A może autor nie miał pomysłu na zakończenie i i urwał w połowie? Halo! Ja chcę wiedzieć, co było dalej! Nie można człowieka zostawiać w takim miejscu!
A jednak, okazałeś swoją bezduszną, pozbawioną litości i miłosierdzia, stronę i zakończyłeś opowiadanie w takim, a nie innym miejscu. Zdaję sobie sprawę, że tak miało być, ale... mimo wszystko odczułam duży niedosyt i rozdrażnienie z tego powodu.
Fabuła nie była jakaś wybitna ani skomplikowana, akcji, którą tak lubię, było jak kot napłakał, lecz mimo to zainteresowałeś mnie i zdobyłeś. Czym? Myślę, że kilka czynników miało wpływ. Między innymi zaintrygowałeś mnie postacią czarnoskórego mężczyzny, a przede wszystkim motywem żekomej daty śmierci bohatera w połączeniu ze wspomnianym przed chwilą osobnikiem. To właśnie to sprawiło, że nie mogłam oderwać się od tekstu - chciałam wiedzieć kim, do cholery, jest ten typ! Nie dawało mi to spokoju, liczyłam, że szykuje się tu jakaś grubsza sprawa, może nawet nutka "nadprzyrodzonych" (uciekło mi słowo, więc zastąpie je tym, wiadomo o co chodzi). Niestety się rozczarowałam - nie rozwinąłeś wątku, urwałeś, nie upewniając mnie nawet czy główny bohater w ogóle dożyje dnia następnego. No bo w końcu pociąg... A nawet jeśli nie pociąg, to Czarny pewnie i tak go znajdzie, więc... Więc okropny jesteś.
Bohater był okej, nie pokochałam go, nie przywiązałam się, ale nie drażnił. Jak na faceta, piszesz naprawdę dobre opisy... Zaraz, to źle zabrzmiało, płeć nie ma na to wpływu, mam na myśli - jak na faceta pieszesz plastyczne, a momentami zaskakująco poetyckie opisy, które jednak nie są przesadzone. Są takie... w sam raz. Masz bogate słownictwo, którym zręcznie operujesz.
Nieźle szło Ci przedstawienie uczuć i myśli bohatera, były autentyczne i zrozumiałe. Ludzie często przeginają w jedną bądź drugą stronę - są za drętwe i ubogie lub zbyt teatralne, przedramatyzowane, Ty jednak dobrze wszystko wywarzyłeś. To samo tyczy się dialogów - wiarygodne, naturalne, na plus.
Zwykle wypisuję sporo uwag technicznych do tekstu, ale w tym przypadku jest ich naprawdę mało i nie wiem czy jest to zasługa braku błędów, czy mojego zaczytania i zbytniego skupienia na treści. Być może jedno i drugie :) Jakby nie było, masz potencjał, naprawdę dobry warsztat, umiejętności, wiedzę i dryg do tego co robisz. Pracuj nad sobą, nie odpuszczaj, a jestem pewna, że daleko zajdziesz.
Życzę powodzenia w konkursie i dalszym pisaniu :)
Od: Pióroman Shirru
twarz żeńska
19.10.2017
Dzięki za komentarz! Przede wszystkim cieszy mnie, że jednak Cię nie wymęczyłem tym opowiadaniem i że dałaś radę dobrnąć do końca. No właśnie, do tego nieszczęsnego końca, który się okazał, jaki się okazał. Pozbawiony fajerwerków, skąpy w odpowiedziach. I już spieszę z wyjaśnieniami, dlaczego tak go skonstruowałem; przede wszystkim oniryczna konwencja. Stanowiła ona bramkę dla wszelkiego rodzaju niedopowiedzeń, a że nie chciałem, aby opowiadanie nabrało kolosalnych rozmiarów, postanowiłem kilka tych znaków zapytania wpuścić do środka. Być może za dużo ich tam wlazło – ciężko mi ocenić z perspektywy autora, na ile opowiadanie jest wyważone w tej kwestii. I tym bardziej cenniejszy mi się wydaje Twój komentarz; kolejna wskazówka wiodąca ku złotemu środkowi. Kiedyś go znajdę, wierzę, i będę lepszym "bramkarzem". A póki co – jeszcze raz dzięki za wytknięcie potknięć i pozdrawiam serdecznie!
Od: Autor Parias
twarz męska