Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Nitki — rozdział pierwszy

02.01.2018
Okej, zacznijmy od samego początku. Jeśli o niego chodzi, to chociaż napisany zgrabnie i płynnie, nie powalił mnie - ot, nowy uczeń w klasie, do tego nietypowy (styl ubioru, liczny piercing, zdystansowany do otoczenia, no i - według bohaterki - już na wstępie uznany za niezwykłego). Można by rzec: typowy początek typowej powieści młodzieżowej. Ograny schemat, wielokrotnie już użyty w literaturze młodzieżowej, w którym nie ma nic zaskakującego czy przykuwającego uwagę czytelnika.
Jeśli chodzi o samych bohaterów, to trudno mi wyrokować na ich temat po lekturze zaledwie jednego rozdziału, szczególnie, jeśli chodzi o dziewczynę. Co do Ariela, to tak jak napisałam powyżej - niby niezwykły, a jednak typowy - nieco mroczny i tajemniczy chłopak wycięty ze schematu.
Jeśli chodzi o dialogi, to nie zauważyłam większych zgrzytów.
Co do ilości i jakości opisów - trochę ich mało. A dobry opis zgrabnie buduje atmosferę i napięcie.
Najlepszy moment - zdecydowanie ten o nitkach, ciekawy pomysł, ale odwlekłabym trochę w czasie moment, w którym bohaterowie poznają nawzajem swoje problemy.
Podsumowując, to wszystko dzieje się trochę za szybko, nie sądzisz? Wpada do klasy nowy chłopak, od razu przyciąga uwagę głównej bohaterki, do tego przypada mu siedzenie obok niej, a nawet dostają razem referat! No i od razu przeskakujesz do momentu spotkania po lekcjach z powodu referatu, a do tego jeszcze od razu na tym spotkaniu wychodzi sprawa z nitkami. W dużym skrócie - to wszystko za szybko i za schematycznie, przez co nie wywołuje we mnie żadnych emocji. Całość kojarzy mi się z powieściami typu Zmierzch, Szeptem - tam było bardzo podobnie.
Mimo wszystko piszesz w miarę płynnie, czyta się to lekko i chętnie zajrzę do kolejnej części, żeby sprawdzić jak to się dalej rozwinie.
Ze swojej strony radziłabym popracować nad unikaniem schematyczności. Oczywiście, jest tyle książek na świecie, że praktycznie niemożliwym jest napisanie czegoś w pełni oryginalnego, ale dobrze odgrzany kotlet też jest smaczny. Jednak tutaj masz nagromadzenie bardzo popularnych schematów, które w takiej kumulacji w tak krótkim czasie po prostu nie przedstawiają się interesująco, bo wszystko jest na wskroś przewidywalne - przynajmniej na tym etapie, zobaczymy, jak się potoczy historia dalej.
Co do opisów i budowania atmosfery - jest fajne ćwiczenie polegające na obraniu sobie jakiejś rzeczy/krajobrazu i napisania krótkiego tekstu np. drabbla będącego wyłącznie jego opisem. Z opisami nie ma co przesadzać, bo ich nadmiar przytłacza i nuży czytelnika. Z drugiej strony - ich brak buduje wrażenie, jakby cała akcja była zawieszona w próżni.
Mam nadzieję, że moje uwagi chociaż trochę pomogły i że Cię nie odstraszyłam! :)

Formę grzecznościową - np. cię, tobie pisane z wielkiej litery stosujemy w listach, a nie w zapisie dialogów.
Przejrzałabym też ponownie tekst pod kątem zaimków - momentami masz ich bardzo duże nagromadzenie: moim, mojej, jej, niego, go itd. Niestety łatwo o to, szczególnie przy narracji pierwszoosobowej.
Do tego miejscami brak wcięć akapitowych.

Od: Pióroman Karen
twarz żeńska