Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Skalne miasto z marzeń

20.12.2018
Witaj!
Muszę powiedzieć, że jest to naprawdę ładna baśń. Bardzo mi się podoba. Fajny klimat i ciekawa historia z dobrą puentą, która daje do myślenia i pozwala na spojrzenie na swoje życie i przemyślenie paru kwestii. Szkoda tylko, że jest to tak krótkie, ale mam nadzieję, że będziesz pisać więcej. Masz talent i lekkie pióro. Czyta się płynnie i przyjemnie, bez żadnych problemów. Błędów, czy to stylistycznych, czy to gramatycznych nie zauważyłem (ale też się za bardzo na nich nie znam, więc musisz mi to wybaczyć)
W każdym razie, powodzenia i pozdrawiam! Mam nadzieję, że jeszcze o Tobie kiedyś usłyszę.
Od: Pióroman TroyCopper
twarz męska
22.12.2018
Dziękuję bardzo za przemiły komentarz. Przeczytałam całość z ogromnym uśmiechem na ustach. Mam w swoim dorobku kilka pozycji książkowych i jeszcze więcej pomysłów. Jak tylko nadrobie braki z komentarzami na portalu natychmiast wstawię nowe opowiadanie. Dziękuję za motywującego kopniaka i przemiłe słowa. Wesołych, nadchodzących Świąt.
Od: Autor Epona
twarz żeńska
18.12.2018
Problem z tym tekstem polega na tym, że jest on naprawdę króciuteńki – jeden z najkrótszych, z którymi się tutaj spotkałam (chociaż na razie znam jedynie ułamek zgromadzonych tu zasobów). Samo w sobie nie jest to grzechem i nawet lepiej, bo taki tekst pochłania się w kilka chwil rano przed wyjściem do pracy, między jednym i drugim łykiem kawy… Problem w tym, że przy takiej mikrej długości opowiadanie naprawdę musi mieć to coś, musi być idealnie dopracowane i wypieszczone, nieść jakąś treść, bo każde niedociągnięcie widać jak na dłoni. Tutaj mamy niestety do czynienia z taką sytuacją. Gdyby całość była dłuższa, pewnie większość udziwnień czy błędów można by wybaczyć, bo przecież „zdarza się”, ale takie nagromadzenie to trochę zbyt wiele.

Po tym przydługim wstępie pozwolę sobie przejść do konkretnego komentarza. Na początek powiem, że podoba mi się zamysł. Staram się zawsze komentować najpierw pomysł, koncepcję, bo to jest kanwa tekstu. Tutaj miała powstać typowa, klasyczna, powiedziałabym, baśń. Ktoś je lubi, ktoś nie lubi, de gustibus non est disputandum, nie w tym rzecz. Po prostu po tytule oraz po opisie się czegoś spodziewałam, miałam w głowie jakąś wizję tego, co otrzymam i niestety się dosyć mocno rozczarowałam.

Poniższe komentarze były pisane w trakcie czytania tekstu.

cytat(…) bliżej niż myślisz, żył pewien mądry i sprawiedliwy król Marsjasz ze swą szlachetną i dobroduszną żoną Lubisłową.

Osobiście unikałabym w baśniach podawania imion. Nie bez powodu zazwyczaj możemy czytać o mieszkających za siódmą górą i siódmą rzeką „królu, królowej i królewiczu”. Mamy „maga”, a nie jakiegoś Kowalskiego, mamy „karzełka”, a nie Zbyszka itd. Czasami postaci otrzymują przydomki powstałe od tego, co w życiu uczynili albo jakimi są ludźmi, np. Sinobrody w przypadku tego okrutnego pana, co to mordował swoje kolejne żony i trzymał ich truchła w komórce (swoją drogą, dość makabryczny widok musiały zastawać następne małżonki, które, ogarnięte przemożną ciekawością, mimo mężowskiego zakazu zaglądały do pomieszczenia). Ma to związek z tym, że tekst pozbawiony imion i nazwisk i generalnie jakichś szczegółów identyfikujących sprawia wrażenie bardziej uniwersalnego, a o to przecież chodzi w baśniach. Mamy więc „Dziewczynkę z zapałkami”, a nie „Zosię z zapałkami” (a raczej: „Jannike z zapałkami”, wszak Andersen był Duńczykiem), „Śpiąca królewnę”, nie „Śpiącą Genevieve” (twórcą pierwowzoru baśni był Francuz Perrault) czy „Czerwonego Kapturka”, nie zaś „Helgę w czerwonym kapturku” (bracia Grimm byli rodowitymi Niemcami). Są, oczywiście, wyjątki, np. u Lewisa mamy księcia Kaspiana, lwa Aslana… Ale też „Opowieści z Narnii” nie są typową baśnią, a raczej przygodową powieścią fantastyczną dla młodzieży. W każdym razie absolutnie nadawanie personaliów bohaterom baśni / bajek nie jest błędem, po prostu nadarzyła się okazja do mądrzenia się :). A tak serio, po co, skoro i tak w opowiadaniu te imiona kompletnie nie są potrzebne i czytelnik prędzej czy później je zapomni?

cytatDni upływały im w szczęściu i miłości przez długie lata, aż do dnia w którym król dostał w prezencie od jednego z poddanych pewną szczególną książkę o księżniczce Ofelii, uwięzionej w skalnym mieście, gdy tylko król otworzył pierwszą stronę tajemniczej książki, natychmast zapragnął odnaleźć i uwolnić piękną księżniczkę.

Powyższe zdanie jest okropne. Czyta się je strasznie. Najlepiej byłoby rozdzielić to jedno potężne zdanie wielokrotnie złożone na dwa – szczególnie że pierwsza część tego długaśnego zlepku słów dotyczy podarowania książki przez poddanego, a kolejna natknięcia się przez króla na wzmiankę o księżniczce więzionej w wieży.

Zauważyłam jedną dziwną rzecz. W tym tekście nie ma wcale dialogów! Dlaczego bohaterowie nie rozmawiają? W ten sposób całość sprawia wrażenie sprawozdania. Wymieniasz suche fakty, np. poddany podarował monarsze książkę; monarcha przeczytał książkę; zobaczył informację o nieszczęśliwej Ofelii; uznał, że ją uratuje; walczył z sobą; przestał walczyć z sobą; zostawił żonę i pojechał w długą. Szkoda, bo wystarczyłoby kilka słów, żeby tę baśń ożywić. W baśniach często spotyka się powtórzenia – scen, motywów, wypowiedzi itp. takie coś można tu z powodzeniem zastosować.
„Król bił się z myślami. Z jednej strony chciał wyruszyć w podróż celem odnalezienia niewiasty w potrzebie, ale z drugiej konieczność opuszczenia ukochanej żony spędzała mu sen z powiek.
- Nie mogę tego zrobić mojej Lubisłowie – szeptał do siebie każdej nocy.
Przez pięćdziesiąt dni widok małżonki leżącej w łożu powstrzymywał go od pochopnych działań. Dnia pięćdziesiątego pierwszego jednak pokłócili się z Lubisłową i tego dnia kobieta spała w innej komnacie. Nie było już tej, której widok powstrzymywał go przed wskoczeniem na koński grzbiet. Księżyc świecił tej nocy wyjątkowo mocno, jakby dawał mu znak, że nie ma lepszego czasu na ruszenie w drogę. Król spakował się prędko, zarzucił na ramiona wspaniały królewski płaszcz i prężnym krokiem opuścił komnatę, podjąwszy decyzję, że prędzej skona podczas powrotu niż pozwoli skonać w samotności tej nieszczęsnej królewnie.”

cytatSzedł dziesięć dni i nocy, nie straszne mu były chłody północy, ani gorąc południa aż wreszcie z oddali dostrzegł zamek ze szkła, usadowiony na skałach, przedstawiających parę kochanków.

Tutaj widzę próbę zbudowania baśniowego klimatu i bardzo Ci się to chwali, bo ćwiczenie czyni mistrza. Jednak opis tej podróży mógłby być o wiele bardziej klimatyczny. Na pewno czytelnik bardziej by się zżył z królem, gdyby wiedział, że ten musiał po drodze przeciwstawić się przeciwnościom – zabijać potwory, walczyć z dzikimi bestiami, zbierać owoce z krzewinek i czerpać wodę ze strumyków, by nie skonać z pragnienia. Król przemierzał północ i południe, domyślam się, że na przemian marznął i majaczył z gorąca. Dobrze byłoby podkreślić, jak wiele wysiłku kosztowała go ta podróż – równocześnie przypominać, że cały czas miał przed oczami tę nieszczęśliwą, skrzywdzoną Ofelię, której nawet nie znał, ale której obraz wrył mu się w mózg i wyświetlał się przed oczami każdorazowo po przymknięciu powiek.

cytatNatychmast poczuł, że to musi być tutaj. Wdrapał się po skałach na samą górę i zapukał do drzwi zamku, jednak nie usłyszał odpowiedzi. O dziwo drzwi były otwarte, wnętrza zamku, chociaż, wciąż zachwycały swym bogactwem wyglądały na opuszczone od dawna i przyoblecone pajęczoną czasu.

Znowu opis ogranicza się do jednego czy dwóch zdań. Krótki akapit, a przecież ten pałac był wspaniały, piękny, majestatyczny. Warto byłoby poświęcić mu więcej czasu. Np. sprawić, żeby czytelnik poczuł kontrast między jego powierzchowną cudownością i tym, co kryje się we wnętrzu – uwieziona księżniczka. A może wręcz przeciwnie – pałac prezentował się nieciekawie, okropnie, staro, był zniszczony i straszny i trudno byłoby uwierzyć, że kryje we wnętrzu jakąkolwiek żywą istotę?

Akcja gna na łeb na szyję, a narrator sprawia wrażenie, jakby mu się spieszyło. Próbuję sobie wyobrazić ojca czytającego taką baśń dziecku na dobranoc. „Tato, tato, opowiedz mi bajkę!” „Dobra, synku, będzie krótko, bo zaraz się Liga Mistrzów zaczyna, łap same konkrety: był sobie król, który zostawił żonę dla wydumanej księżniczki, o której nie wiedział nawet, czy ona istnieje, a potem zaczęło mu brakować domowych obiadków i chciał wrócić, ale było już za późno, bo królowa wystawiła zamek na aukcji na Allegro, koniec. Juwentus F.C.! SZCZĘSNY, NIE ZACZYNAJ BEZE MNIE!!!”.

A teraz kilka słów na temat samej końcówki:

cytatZnalazł w nim jedynie ksiązki swego królestwa, listy od bliskich mu osób i lustro, w którym ujrzał swą piekną, a obecnie cierpiącą żonę. Upadł wówczas na kolana kryjąc w dłoniach zapłakaną twarz. Zrozumiał bowiem, że wszystko czego tak naprawdę pragnął, całe swoje szczęście już od dawna posiadał i wszystko to bezpowrotnie utracił, nadal goniąc za marzeniami.

Nie pojmuję za bardzo, dlaczego on to wszystko utracił bezpowrotnie, skoro po prostu mógł wrócić tą samą drogą. Może istniał warunek, że kto przekroczy próg wieży, nigdy nie wróci, lecz pozostanie na zawsze w sferze swoich marzeń? To byłoby nawet logiczne i wiele by wyjaśniało, ale niestety w tekście nie ma o tym ani słowa. Przez to czytelnik ma wrażenie, że król przesadza i jego tragedia wcale nie jest taka ogromna.

Dobry pomysł z lustrem. Zwierciadło zawsze warto wykorzystać w baśni (i w horrorze; nie ma nic bardziej przerażającego niż własne odbicie o północy w ciemnej łazience), to bardzo wdzięczny element. Tutaj jego potencjał chyba nie został w pełni wykorzystany. Być może najpierw powinna pojawić się w tafli Ofelia jako miraż, który rozwiewa się powoli, zastąpiony obrazem płaczącej żony – wskazywałoby to, że to ona jest jego jedynym prawdziwym pragnieniem i był głupi, że utracił ją w pogoni za jakąś mrzonką. Nie zawsze to, czego pragniemy, jest dla nas dobre, i z kolei to, co dobre i co mamy na wyciągnięcie ręki, nie zawsze jest przez nas należycie docenione.

Podsumowując: opis jest obiecujący, tak samo jak tytuł. Podoba mi się pomysł, pewne elementy wykorzystane przy budowaniu akcji (np. nawracająca myśl o ruszeniu na ratunek nieznajomej Ofelii, która stała się króla obsesją; motyw lustra, które ukazuje prawdę) oraz klimat. Również miło jestem zaskoczona, że ze wszystkich gatunków zdecydowałeś się, autorze, na baśń, która współcześnie nie jest zbyt popularna. O bohaterach nie jestem w stanie zbyt dużo powiedzieć, bo jest ich zwyczajnie bardzo mało. Niewiele się o nich dowiadujemy, nawet o głównym bohaterze, królu – nie znamy tak naprawdę jego pobudek, tęsknot, a jedynie odkrywamy, że potrafi zachować się nieodpowiedzialnie i zaufać zrywowi serca, przemierzyć pół królestwa i dać się uwikłać w jakiś ambaras z wyimaginowaną Ofelią w roli głównej.

Opis wiele obiecuje, ale teks nie dotrzymuje słowa. Po takim wstępie człowiek liczy na coś spektakularnego, jakąś akcję, a tu de facto niewiele się wydarzyło. Jak na baśń klimat jest jednak mało oniryczny i bajkowy i czyta się to jak sprawozdanie. Jest to zwyczajna scenka rodzajowa i przez to pozostawia pewien niedosyt. W ogóle uważam, że tekst nie wyczerpuje tematu – żeby nie było wątpliwości, bardzo się zgadzam z przesłaniem, że nie warto ślepo podążać za marzeniami, kiedy wartościowe rzeczy czy ludzi mamy blisko siebie. Po prostu nie odpowiada mi sposób, w jaki zostało ono „sprzedane”. Temat nie został wyczerpany. Powinny pojawić się tutaj dialogi, bo na ten moment styl jest dość słaby i przypomina ten, którym posługuje się uczeń przy pisaniu wypracowania do szkoły. Nie, że jest zły, ale taki transparentny, ugrzeczniony, nastawiony na relacjonowanie. Tekst powinien być dłuższy, zdecydowanie bardziej rozbudowany. Uczyniłbyś opowiadanie „bardziej baśnią”, gdybyś dodał więcej typowych dla gatunku elementów. Na ten moment tragedia królowej i złe decyzje króla nie wzbudzają emocji.

Za to końcowa scena z lustrem wywołuje dysonans, ponieważ reakcja królowej pozostawionej w zamku oraz rozpacz króla były nieadekwatne do sytuacji, bo tutaj naprawdę dało się znaleźć proste rozwiązanie. (Którego król ostatecznie nie znalazł, ponieważ „autor tak chciał”.) Końcówka miała być dramatyczna, ale trochę się ten dramatyzm rozjechał.

Jednak i tak szacunek za wzięcie się do pisania baśni, to zawsze miła odmiana po kryminałach, komediach i sci-fi :).

Pozdrawiam!
Magdalena Lipniak
cytatDawno, dawno temu za siedmioma górami i za siedmioma lasami w odległej krainie Tarent, a może wrześniej (…)

Wcześniej.

W tekście jest bardzo dużo drobnych, głupich błędów. Głupich – ponieważ po przekopiowaniu do Worda wszystkie, co do jednego, podkreśliły mi się na czerwono, więc nie ma tak, że były to jakieś podchwytliwe wyrazy. Ot, choćby takie formy użyte przez Ciebie jak: „pokoji”, „ksiązki”, „piekną”, „natychmast” itd. To zwykłe literówki, wiem, ale ich duże nagromadzenie nie świadczy dobrze o Twojej staranności i o szacunku do czytelnika, który oczekuje, że przed publikacją chociaż raz przeczytasz uważnie tekst i większość takich drobnostek wyeliminujesz.
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
18.12.2018
Dziękuję bardzo za, szczegółowy komentarz. Faktycznie warto popracować nad klimatem opowieści, dodać dialogii i choć odrobinę ją wydłużyć. Dzięki twojemu komentarzowi, wiem na co zwrócić baczną uwagę, za co jestem ogromnie wdzięczna. Jeszcze raz dziękuję.
Od: Autor Epona
twarz żeńska
06.11.2018
Cześć Epona (to jak ten konik z Zeldy).

A skalne miasto z marzeń to pewnie wioska Goronów. ;-) Żarty jednak na bok. To co tu masz to pomysł na opowieść niż faktycznie coś co nadawałoby się do szerszej publikacji. Zachęcam Cię do napisania na podstawie tego, "pełnoprawnego" tekstu z faktycznym podziałem na sceny, dokładnymi opisami, dialogami. Polecam również zapoznanie się z naszym poradnikiem. Gdy napiszesz już tekst, daj mu poleżakować przez około miesiąc. W tym czasie zacznij analizować utwory innych użytkowników przy pomocy naszych punktów 3K. Po miesiącu przeczytaj i popraw tekst. Daj go też komuś do przeczytania na głos i notuj momenty, w których tekst rzęzi; spytaj też tę osobę o to, co było dla niej nienajlepsze i niezrozumiałe. Po tym nanieś kolejne poprawki i opublikuj. Jak to zrobisz, możesz dać mi znać, a napiszę Ci komentarz. Jeśli Ci się nie chce, to polecam skorzystać z czasomierza na stronie i wyznaczyć sobie cel, choćby 30 minut dziennie lub 2-3 godzin tygodniowo. Możesz też wrócić do pisania za pewien czas. Nie myśl przypadkiem, że chcę Cie zniechęcić - każdy z nas był w podobnym momencie ze swoim pisaniem. Witam wśród Pióromanów i zachęcam do dalszej pracy nad piórem w naszym gronie.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
06.11.2018
Dziękuję za akceptację wśród pioromanow. Miło mi tu z wami. Masz rację, jestem w gorącej wodzie kapana i to nie tylko podczas publikowania, tylko w każdym aspekcie życia. Popracuje nad tym i nad tekstem. Dziękuję bardzo za trafne spostrzeżenie i poradę. Pozdrawiam.
Od: Autor Epona
twarz żeńska
30.10.2018
Hej Hej.

Osobiście bardzo lubię bajki i sam subiektywnie nie przyczepiłbym się do początku, ALE jeśli chcesz pracować nad swoim pisaniem to fajnie byłoby zrobić początek mniej konwencjonalnym. Chodzi o to, że ta bajka zaczyna się chyba najbardziej typowo jak bajka tylko może. To niekoniecznie musi być czymś złym, mi odpowiada, ale uważam, że nie zaszkodziłoby gdybyś zmieniła to na coś oryginalniejszego. Nie musisz zmieniać wszystkiego, dobrym przykładem jest Pratchett, który gra ironią, bardzo często najkonwencjonalniejsze rzeczy zamienia pojedyncznymi zdaniami / słowami na coś ciekawszego. Może król miał jakieś nietypowe hobby? Albo królowa nietypową cechę? Cokolwiek co uczyni ten początek ciekawszym i wciągnie czytelnika.

Z racji, że możesz kierować bajkę do dzieci, nie będę tw to wnikać, ale zastanawiałbym się czemu król miałby w ogole chcieć uwolnić księżniczkę - jego motywy. ( w ogóle go nie znamy)

Taki mały dupek z tego króla :p

"skałach przedstawiających parę kochanków" - prawie nic nie mówi mi ten opis i zdecydowanie za trudno (przynajmiej mi ) to sobie wyobrazić.

O, a to ciekawe ( mówię o zakończeniu). Bardzo mi sie podoba, co więcej, okazuje się, że bajka jest w rzeczywistości czymś bardziej jak krótka przypowieść. Fajnie, wręcz super. W tym momencie okazuje się, że uproszczona fabuła, postacie itp rzeczywiście mają sens i są całkiem zmyślnym zabiegiem.

Nadal jednak nie przekonuje mnie jakoś sama historia, bo widzę ją tak:

Król dostaje książkę o jakiejś księżniczce(zapewne młodej / młodszej od królowej) i śni o niej po nocach. W końcu rzuca wszystko - wliczając królową - w cholerę i wybiera się w podróż do księżniczki. Ale jak to tak, sam? Bez wojska, bez niczego?

Wiem, że to tylko przypowieść, ale z powyższym mam problem.
Natomiast nie do końca wiem jakim cudem, ALE mega udało ci się wpleść w te krotkie dwie strony kilka różnych morałów i analogii za co baardzo szanuję.

Innymi słowy, zachęcam do dalszego pisania : ) A jesli chodzi o ten krótki tekst, popracowałbym nad nim, bo moim zdaniem może być na prawdę super, wręcz fenomenalny, ale fenomeny nie są zwykle zbudowane na "najbardziej typowych rozwiązanach" pokroju tego początku :p I mówię to, bo wierzę, że stać Cię na dużo więcej ;)
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
02.11.2018
Dziękuję bardzo za komentarz zwłaszcza, że pisząc, go nie potraktowałes mojego tekstu, jako zwykłej baśni dla dzieci tylko poważną pracę i włożyłes w swój komentarz znaczny wysiłek. Główkuje nad poprawkami i mam nadzieję, że wkrótce poprawiona baśń będzie gotowa. Niestety wena bywa kapryśna i nie wiadomo kiedy ponownie się zjawi. Masz rację, że szczegóły, są bardzo ważne. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
Od: Autor Epona
twarz żeńska