Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Taniec Wśród Widm

18.01.2017
Zacznę od tego,że raczej jestem fanką dialogów i ciężko było mi przebrnąć przez parę pierwszych stron, ale cieszę się,że się nie poddałam bo opowiadanie było świetne.

Początek jest bardzo interesujący i w momencie przeczytania całej noweli, prolog można bez problemu umieścić w czasie wydarzeń.
jednak ciężko mi się czytało początek historii, ale z czasem zrozumiałam,że bardzo dobrze wszystko jest przemyślane i wszystkie niezrozumiałe fakty w końcu wychodzą na jaw.
Użycie" danse macabre" często dla nie których może być niezrozumiałe,jako że w Twoim opowiadaniu mowa jest o obrazie, warto gdzieś to zaznaczyć np dodać notkę o jego twórcy (M.Wolgemut)
Jestem osobą która nie przeczyta książki bez romansu - mimo, że nie był on jakoś namacalny i " realny" to śledząc przebieg wydarzeń, można dostrzec silne uczucie,które w przeszłości łączyło bohatera z żoną i z córką.
Akacja bardzo trzyma w napięciu a zakończenie jest zaskakujące.
Mało opisów nowoczesnego świata ( chodzi mi tutaj o wprowadzenie w gatunek Sci-fi) , ale przy tak rozwiniętej akcji jest ciężko napisać więcej o nim. jednak bez problemu zrozumiałam co to CMEC i do czego został stworzony ( podejrzewam, że byłoby to możliwe w niedalekiej przyszłości ).
Co do zakończenia, powiem tyle, że nie ważne jak wyobrażałam sobie finał całej historii, tego nie przewidziałam.
Cała nowela na pewno wciągnęła,zaintrygowała, a sprawiedliwości stało się za dość.

sama robię błędy, więc nie będę poprawiać. Było ich kilka, ale raczej wynikały z pośpiechu i z przeoczenia
Od: Pióroman milka
twarz żeńska
18.01.2017
Dziekuje za bardzo mily i rzetelny komentarz;) Ciesze sie ze dalas szanse utworowi aby mogl sie obronic pomimo niezbyt latwego poczatku:D Notatka do Danse Macabre jak najbardziej trafna bo rzeczywiscie zdarzylo sie ze ktos nie zrozumial do końca co mialem na mysli:) Najbardziej cieszy mnie fakt ze Cie zaskoczylem co bylo dla mnie jednym z najwazniejszych celow.
Pozdrawiam serdecznie:)
Od: Autor M Ginett
twarz męska
19.11.2016
Ojjj, dużo mam Ci do przekazania. Zacznę od tego, że kilkanaście razy, mniej więcej do połowy Twojego dzieła, walczyłam ze sobą bardzo zaciekle, żeby czytać dalej. Przerywałam, porzucałam czytanie na jakiś czas i z ociąganiem siadałam wiedząc, że muszę dotrwać do końca, żeby wystawić komentarz. I tutaj, powiem Ci jeszcze, ze cieszę się ogromnie, że jestem na tyle wytrwała i uparta, że czytałam dalej.
Ale od początku..
Prolog, zaciekawił mnie bardzo, byłam przekonana, że po takim początku, czeka mnie świetna lektura, pełna akcji, intryg i szybkich zwrotów. Do tej chwili byłam jeszcze bardzo zainteresowana historią, która miała się zacząć. To co działo się przez kolejne kilkadziesiąt stron, kompletnie mnie nie wciągnęło w tę historię i rozczarowało. Do tego stopnia że naprawdę musiałam zmuszać się do dalszego czytania. I tutaj mam największy problem, bo na pewno chcesz wiedzieć czemu, co takiego jest nie tak i czego brakuje, A ja, mimo że poświęciłam na to pół dnia, wpatruję się w to okienko i nie potrafię powiedzieć dlaczego tak się działo.. Ale trzeba podjąć próbę analizy ;)
Opowieść więźnia, przeciągała się, ale była bardzo szczegółowa i to akurat duży plus, bo mogłam niejako wejść w to otoczenie, poczuć je. Jednak nie widziałam celu tej historii, wiedziałam, że na pewno do czegoś zmierzasz, ale było to trochę nużące. Wizje żony i córki, były genialnym sposobem na przyciągnięcie uwagi czytelnika, dawały też jeszcze większą możliwość poczucia klimatu tej przyszłości, trochę jeszcze zagadkowej.
Twoje dzieło daje dużo do myślenia, piszesz o Naszym świecie, który jest bardzo namacalny, realny. Poruszasz tematy, które intrygują i martwią aktualnie wielu ludzi. Wplatając w to wszystko czipy, które już pomału wkradają się w nasz świat, zmuszasz do refleksji nad tym, co się dzieje oraz nad tym co nas czeka jako ludzkość. Nakreślasz dosyć pesymistyczny rozwój zdarzeń, w którym elitom udaje się zrealizować plan obnażany przez ich przeciwników. Trafiając na osobę, która interesuje się tą tematyką, sprawiłeś, że autentycznie obleciał mnie strach. Na szczęście zawsze jest nadzieja i Ty taką własnie Nam dajesz, że znajdą się ludzie, którzy nie pozwolą na taki scenariusz.
To co utrudniało mi bardzo odbiór, to nazwy przedmiotów, czy wyposażenia ludzi z przyszłości, bo o ile pod koniec przekonujemy się do czego jest zdolny CMEC, to pojawiają się inne nazwy, które nic nie mówią czytelnikowi. Może warto byłoby poświęcić chwilę na ich opis, informację do czego służą. Żeby nie trzeba było się tylko domyślać. Od chwili, kiedy zacząłeś odkrywać karty, historia zaczęła się układać, nie mogłam już oderwać się od lektury, przepadłam całkowicie. Pojawiły się w końcu oczekiwane emocje, ekscytacja, strach, niedowierzanie, złość i na końcu nadzieja, że Thomasowi uda się dokonać zemsty, zlikwidować ludzi, tak bardzo niebezpiecznych dla świata. Podrzucasz czasem takie dodatki, jak klienci w barze, barmanka, ludzie w Deathrow, postacie drugoplanowe, to jest bardzo dobre, nadaje historii głębi, koloruje ten świat, to ogromny plus.
Stworzyłeś bardzo realne, dobrze przedstawione i charakterystyczne postacie. Poznajemy ich styl bycia, wygląd, a ich dialogi są żywe i pełne emocji. Na Deathrow zbudowałeś cały świat żyjących tam ludzi i niesamowity klimat, świetnie opisany, wciąga i robi wrażenie.
Najbardziej zapadnie mi w pamięć fragment w którym dowiadujemy się o tym, kim jest Komendant. Ogarnęło mnie autentyczne zaskoczenie! Bardzo podoba mi się styl zakończenia tej rozmowy oraz kara jaką mu wymierzono.
Jak już napisałam, sam koniec zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Mimo, że ta niewidzialność wydaje mi się mocno naciągana, to na końcu wygląda dosyć spektakularnie. Poczułam się trochę jak w Matrixie! :D
Bardzo cieszę się, że druga połowa uratowała całkowicie mój odbiór Twojego dzieła, było warto wytrwać.
Gratuluję Ci stworzenia dobrej opowieści, z bardzo dobrym zakończeniem i świetnym pomysłem. Szczerzę życzę wygranej ;)
Mam nadzieję, że mogłam być chociaż trochę pomocna.
Pozdrawiam
Pojawiają się w tekście błędy stylistyczne, wpadło mi w oko powtórzenie, ale nie jest tego dużo.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
19.11.2016
Hej
Dziekuje za wyczerpujacy komentarz:) Masz racje ze cos w tej pierwszej polowie zgrzyta i musze tam rzeczywiscie wprowadzic zmiany wiec dziekuje za nakierowanie mnie:) Ciesze sie jednak ze wytrwalas do konca, a tym bardziej ze stwierdzasz ze sie oplacalo czytac dalej. Niestety chyba troszke za bardzo rozrzucilem te wskazowki co do celu fabuly i podejrzewam ze niepotrzebnie moglem wprowadzic do niej zbedny chaos. No ale najwazniejszym dla mnie bylo ze nie skonczylas czytania z uczuciem zmarnowanego czasu:) Mam prosbe, tylko czy moglabys mi wskazac (jesli pamietasz) te nazwy przedmiotow i wyposazenia, abym wiedzial tylko gdzie dokladnie wstawic jakies dodatkowe opisy. Jesli nie, to sie nie przejmuj bo po konkursie i tak bede przelatywal przez caly tekst i wprowadzal poprawki. W kazdym razie jeszcze raz dziekuje za komentarz i pozdrawiam serdecznie x

PS. Zabawne, moj ojciec tez przyrownal koncowke do matrixa. Hmm.. :D
Od: Autor M Ginett
twarz męska
19.11.2016
Niestety teraz już nie widzę utworu, ale chodzi o ten sprzęd z prologu. Memo-coś ;). Chyba.
Coś jeszcze mi wpadlo w oko przy walce na ulicy. Niestety nie pamiętam w tej chwili. Ale wyłapiesz na bank :)
Albo przypomnij się po konkursie, to pomogę jak już opowiadanie będzie dostępne.
Z tym matrixem to jakoś tak samo się nasunęło ;)
Wychodzenie z posterunku, wyjście na ulicę, aż podkład muzyczny mi się przypomniał z końca, kiedy to Neo odlatuje jak Superman :D
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
05.11.2016
Niestety tekst czytało mi się dość ciężko, bo zamiast wzbudzić we mnie zainteresowanie, zmuszał mnie do sprawdzania ile stron pozostało do końca. A i tak finalnie tam nie dotarłam.
W tekście już na samym początku brakowało czegoś co przyciągnęłoby uwagę, czegoś świeżego, niepowtarzalnego. Nie wykorzystałeś szansy, jaką stanowił futurystyczny, jak mniemam, świat przedstawiony. Przez pierwsze 10 stron sygnalizacja o tym, iż rzecz dzieje się w przyszłości pojawia się zaledwie dwa razy - holo reklamy i CMEC, którego zastosowanie i funkcjonalność pozostają owiane tajemnicą.
Poza tym, główny bohater jest, jak dla mnie mało wiarygodny. Po pierwsze -imię. Jeżeli miało ono wskazywać, tak jak nazwisko, na jego pochodzenie, to popełniłeś błąd, bowiem Pasha jest imieniem rosyjskim, co gryzie się z obrazem "naturalizowanego Hindusa". Druga sprawa - majętność komendanta. Château to po francusku zamek. Wątpię, by nawet głównego komendanta Scotland Yardu było na to stać. Być może pomyliło ci się ze słowem "chalet", co oznacza górską, drewnianą chatę, która jak ulał pasowałaby do Pirenejów. Poza tym bardzo mało się o nim dowiadujemy na początku, a można by przemycić w tekście kilka informacji na jego temat, by nie wydawał się wyłącznie papierową postacią nie przejmującą się ogładą językową.
Historia nie jest skomplikowana i intrygująca - ot Interpol łapie seryjnego mordercę, który zgadza się kooperować wyłącznie z wybranym funkcjonariuszem. W samej rozmowie podczas przesłuchania brakuje niuansów, które były by wstępem do intrygującej zagadki, jaką musiałby rozwiązać główny bohater. Zatrzymany podaje tylko jedno nazwisko, które i tak nic czytelnikowi nie mówi, bo jesteśmy dopiero na początku historii. W dodatku nie dowiadujemy się, jaki związek ma Pascal Boyd z referowaną sprawą, bo w dialogu pojawiają się wyłącznie ogólniki. te 10 stron, przez które przebrnęłam wystarczyło, aby napisać recenzję i przykro mi, ale nie byłam w stanie doczytać pozostałych 125 stron.
Wyhaczyłam kilka detali fabularnych, na które zwróciłabym uwagę.
Scena śmierci mężczyzny w prologu jest dla mnie strasznie chaotyczna. Po pierwsze pod kątem narracyjnym, ponieważ opowiadanie rozpoczyna się z punktu widzenia mężczyzny, przedstawiając jego odczucia, myśli aby nagle po dwóch stronach fabuła grzmotnęła i pozbawiła bohatera głowy, a narracja była kontynuowana już skupiwszy się na kobiecie. Wydaje mi się to kiepskim rozwiązaniem, choć nie przeczę, że zaskakującym. Tyle, że ja czytając ten fragment musiałam wracać do niego 3 razy, żeby w końcu zrozumieć co się stało. I do tego - kto trzymał pistolet? On czy ona? Bohater został pozbawiony głowy przez wybuchowy pocisk zamontowany w telefonie czy przez broń z tłumikiem? I skąd się tam wziął pistolet, który literalnie odczytując tekst - trzymany był przez ofiarę. Nie wspomniałeś o takich szczegółach wcześniej, więc ich pojawienie się nagle ni stąd ni zowąd wprowadza wyłącznie chaos, nie służący fabule. I jeszcze jedna uwaga odnośnie prologu - jeżeli kobieta miała na dłoniach płaty żelu maskującego (rozumiem, ze chodziło o niezostawianie odcisków palców), to jakim cudem mężczyzna tego nie zauważył, gdy kobieta dotknęła jego karku?

We właściwej już części opowiadania
odwołanie do "danse macabre" nietrafione, bo wyrażenie to nie krwawej jatki, tylko coś zgoła innego - odwołuję do literatury na ten temat.

Poniżej dodaję jeszcze kilka uwag stylistycznych/językowych, aby wskazać, gdzie tekst zgrzytał:

1. czy pośladki mogą być szczupłe? Raczej kształtne, płaskie, jędrne. Jako szczupłe możemy określać uda, nogi.
2. rachityczny to wg słownika języka polskiego PWN "słabo rozwinięty, lichy, wątły" albo dawniej "mający objaw krzywicy". Wątpię, czy o to Ci chodziło.
3. nie rozumiem uwagi inspektor Church - cudzysłów po cudzysłowie
4. pęknięcia w obliczu? jeżeli już w zachowaniu, wizerunku jaki zatrzymany kreował.

błąd językowy - str. 1 "ten wieczór przybiera ( kogo? co? ) coraz ciekawszy obrót
str. 2 usiadł na (nie w ) krześle
str. 7 błędna kolokacja "przeszukiwać za czymś", W tym kształcie zdania - np. aby znaleźć
fotografię przedstawiały ( "sobą" - zbędne i błędne)
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
06.11.2016
Hej:)

Dziekuje za Twoj komentarz i widze ze bardzo sie do niego przylozylas. Szkoda ze nie udalo mi sie Ciebie zainteresowac aby czytac dalej i rzeczywiscie chyba bede musial cos tam na poczatku pozmieniac. Niestety duzo pytan ktore zadalas (jak dzialanie CMEC, informacje dotyczace bohatera czy powod jego majetnosci) zostaje wyjasnione w trakcie opowiesci. Pytanie sie mnie o wyjasnienie tego np kim jest Pascal Boyd i o co tu chodzi na samym poczatku, jest proszeniem mnie o wyjawienie tak naprawde calej fabuly Od razu (wliczajac w to fakt, ze w trakcie noweli ta prosta kryminalna zagadka zamienia sie w polityczna konspiracje, czego oczywiscie w pierwszych 10 stronach nie moglem za bardzo zdradzic) Jest to dosc dlugi kawalek i na pewno wymagam duzo od czytelnika, ale niestety nie wierze za bardzo w zawieranie opowiesci w opowiesci i zrzucania informacyjnej bomby o wszystkim i wszystkich w szczegolnosci na starcie utworu. To samo sie tyczy futurystycznosci swiata, jako ze jest on nieznacznie inny od tego co mamy teraz.
Znacznie bardziej preferuje odkrywanie pokolei w miare jak sie zaglebiasz. Ale oczywiscie jak wspominam ze nie udalo mi sie Ciebie zainteresowac to za to spada odpowiedzialnosc na mnie. Duzo bledow jezykowych ktore wskazalas na pewno postaram sie poprawic, albo chociaz dokladniej sie im przyjrzec. Kilka nawet chyba tez juz poprawilem, choc niestety jedynie w samym pliku z utworem. Dopiero po konkursie bede mogl te zmiany wprowadzic na Pioromanach.
Doceniam Twoje proby wyhaczenia bledow w zawartych faktach (Jak hindus o imieniu Pasha, Chateau czy chocby taniec smierci) jednak tutaj akurat robilem dosc doglebny research i chateau tez moze byc uzyte jako francuski odpowiednik willi, ot maly palacyk. Duzo jest ich rozsianych po calej Francji i o dziwo sa one tansze niz np 2-3 pokojowy dom w okolicy Londynu. Osobiscie znalem (choc to bylo pol dekady temu) hindusa czystej krwi o imieniu Pasha, tak jak i potwierdzilem sobie wyszukujac to imie w spisie hinduskich imion. Zas jesli idzie o taniec smierci to masz polowicznie racje jesli porownasz to do utworu literackiego. Ja mialem bardziej na mysli obraz tanca smierci i bardziej polowalem tutaj na skojarzenie czysto wzrokowe, ale zapraszam do dalszej lektury na ten temat :)
Co do chaotycznosci utworu na poczatku masz calkowita racje. Jest on troche chaotyczny i pozniej co prawda jest to wyjasnione czemu tak to wygladalo ze nie wiadomo co sie stalo ale rzeczywiscie na poczatku utworu byl to zdecydowanie zly zabieg z mojej strony i za to prosze o wybaczenie. W kazdym razie komentarz byl bardzo wyczerpujacy i na pewno poswiecilas troche czasu go piszac wiec dziekuje Ci za to. Zaluje oczywiscie ze bazowalas to na 10 stronach jedynie ale niestety nie udalo mi sie Ciebie wciagnac i tutaj wina lezy calkowicie po mojej stronie. Mam nadzieje ze moze keidys dasz temu szanse po tym jak juz powprowadzam poprawki, w tym czesc zasugerowana przez CIebie.
Pozdrawiam serdecznie i jesli bierzesz udzial w konkursie to zycze powodzenia:)
Od: Autor M Ginett
twarz męska
06.11.2016
Hej :) Faktycznie, możliwe, że wiele moich pytań i wątpliwości mogłeś rozwiać w dalszej części tekstu. Po prostu czytając początek miałam wrażenie, że nic nie rozumiem z tego co się dzieje i o czym mówią bohaterowie. Rozumiem, że nie ma sensu w tak obszernym tekście odkrywać wszystkich kart na raz i to jest ok, ale fajnie byłoby na początku wprowadzić czytelnika.
Co do imienia bohatera i co do chateau dzięki za komentarz - kierowałam się wyłącznie intuicją :)
Z chęcią przeczytam w przyszłości Twoje opowiadanie z poprawkami.
Pozdrawiam :)
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
14.09.2016
Witaj Autorze mam właśnie przyjemność czytać Twoje opowiadanie, postaram się spisać wszystkie odczucia na temat tej historii.
Cóż zaczynasz z "grubej rury", świetnie. Na razie gubię się, nie wiem czym jest CMEC, na razie wyobrażam sobie to jako pewnego rodzaju przewód, który się podłącza do dziury w głowie- interfejsu, coś na wzór tego co miał Neo w Matrixie. Czy o to chodziło?
Rozmowa Toma z żoną, a raczej jej hologramem, absolutnie majstersztyk. Jestem w stanie wczuć się w tą rozmowę. Mam wrażenie że jestem świadkiem całej sytuacji.
Zazdroszczę, potrafisz wywołać efekt WOW, to było mocne!
"-Nazywam się Pascal Boyd i chcę ci pomóc znaleźć zabójcę twojej rodziny.
'Skacz...' "
Jest to dobry pomysł, przyciąga uwagę i każe czytać dalej.
Podoba mi się też humor, którego używasz, jest lekki i nie wymuszony.
Próbuję znaleźć coś co by mi się nie podobało, ale jestem absolutnie zachwycona. Co chwilę zrzucasz "bomby" i nie mogę się oderwać od czytania. Świetny pomysł z hakowaniem umysłów, to może być całkiem bliska przyszłość ludzkości.
Narasimhan jest też w to wszystko wplątany... niezły plot twist. A może pani Church to Nour? (Ha, miałam rację!)
To był naprawdę świetny kawałek satysfakcjonującej lektury. Lubię dobre zakończenia i trzymającą w napięciu opowieść, intrygę oraz dobrze rozbudowaną psychikę postaci.
Cóż być może mój komentarz nie będzie pomocny. Wszystko mi się bardzo podobało i mam nadzieję przeczytać inne Twoje dzieła.
Powodzenia!
Od: Pióroman Gieshable
twarz żeńska
15.09.2016
Wow nie ma to jak przed snem taki komentarz przeczytać:) dziekuje bardzo! Z CMEC-iem to juz pewnie do konca opowieści zorientowalas sie jak dziala wiec nie wiem czy nawet tłumaczyć trzeba jeszcze no ale jak cos to sluze:) bardzo mnie cieszy ze opowiesc sie podobała i jest to na pewno zacheta do dalszego pisania:D juz jestem bliski skonczenia drugiej nowelki chociaz w innym swiecie ale mam nadzieję ze bedzie jeszcze lepsza: i bedziesz mogla tez ja kiedys ocenic:)
Pozdrawiam Serdecznie
M
Od: Autor M Ginett
twarz męska
12.10.2016
Świetnie, nie mogę się doczekać czegoś nowego :D. Racja do końca opowieści już wszystko było jasne, ale akurat lubię pisać komentarze na równi z czytaniem, wtedy wiem że niczego nie pominę i nie przeoczę ;)
Powodzenia G.
Od: Pióroman Gieshable
twarz żeńska
10.09.2016
Tak sobie myślę, że początek jest naprawdę dobry - od razu zostajemy wrzuceni pomiędzy bohaterów i ich myśli. Zaczyna się świetnie.

Troszeczkę zakręciłam się, brnąc dalej, gdy nastąpiło gwałtowne "halo!" i rozsadzenie głowy - ten fragment musiałam przeczytać dwa razy, bo nie bardzo wiedziałam, czy chodziło o głowę naszego bohatera, czy człowieka, od którego ten odebrał telefon.
A może po prostu jestem zmęczona ;).

Klimat kompletnie nie mój, a mimo wszystko przez tekst zgrabnie sobie płynęłam. Choć muszę przyznać, że sama idea ochipowania wszystkiego i - na przykład - połączenia naszych myśli z "myślami" auta mnie przeraża. I to nie w jakiś niezrozumiały sposób - przeraża mnie to, że coraz bardziej się do takich czasów zbliżamy i kto wie, czy niedługo nie staniemy się półmaszynami.

Przepraszam, że wybiegam.
Mogę śmiało ocenić, że tekst skłania do przemyśleń ;).

Wydaje mi się też, że język użyty w tekście jest bardzo naturalny - bohaterowie nie używają przekleństw, "bo tekst miał fajnie wyglądać", ani nie głaszczą ładną mową przykrych sytuacji - za wyczucie należą się gratulacje, bo wszyscy wiemy, jak ciężko jest przekazać scenę i nastrój postaci, którą my sami widzimy w swych myślach.

Niewiele jest tu błędów, co, jak uważam, świadczy o bardzo dokładnym sprawdzeniu tekstu. W imieniu swych oczu - dziękuję.

Kończąc - opowieść wciągnęła mnie swoimi dopasowanymi do sytuacji opisami i dialogami. Na początku, jak wspomniałam, czułam się nieco zagubiona, ale szybko udało mi się przyzwyczaić do nieznanych skrótów czy stwierdzeń.

Odbiór jak najbardziej pozytywny - życzę więc dużo pomysłów i chęci do dalszego tworzenia.

Pozdrawiam ciepło :).
"przywodzącym na myśl zapach dymu wypalanych w Saville Club, najprzedniejszych cygar. " - niepotrzebny przecinek
Od: Pióroman Vessna Storiae
twarz żeńska
10.09.2016
Dziekuje za bardzo pozytywny komentarz X szczegolnie biorac pod uwage ze sf nie jest w Twoim kregu zainteresowan. Az chce sie go czytac raz po razie:D Trud przy pracy nad dialogami i opisami byl wprost epicki wiec na pewno doceniam docenienie haha;D musze zaznaczyc ze i tak po skonczeniu konkursu bede staral sie jeszcze w paru mejscach te dialogi troszke dopracowac ale przynosi otuche ze juz sa wedlug Ciebie na dobrym poziomie:D Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam serdecznie:D
Od: Autor M Ginett
twarz męska
17.09.2016
Cieszę się, że mogłam poprawić humor :). Sama wiem, jaki trud trzeba włożyć w to, by tekst wyglądał na dopracowany - stąd zawsze jestem pod wrażeniem ludzi, którym chce się sprawdzać rzecz raz po razie. To w przyszłości na pewno zaowocuje :). Na pewno!
Od: Pióroman Vessna Storiae
twarz żeńska
10.08.2016
Początek jest interesujący - bez zbędnego prologu wciąga nas w fabułę, pozwalając zapoznać się z realiami utworu. Scena oglądania zdjęć przeradzająca się w brutalne zabójstwo to intrygujący pomysł na wstęp. Dialogi są udane, żywe, ubarwiają tok akcji i podkreślają cechy charakteru poszczególnych postaci, które są ludzkie i wielowymiarowe. Rzucający wulgaryzmami na prawo i lewo, pełen nienawiści do schwytanego przestępcy policjant Narasimhan fantastycznie odgrywa swoją rolę. Interakcje między bohaterami również są poprowadzone dobrze, nie wywierają sztucznego wrażenia. Muszę przyznać, że nowoczesne rozwiązania technologiczne spełniające obietnicę występowania elementów sci-fi są niebanalne. Budzą autentyczne zaciekawienie czytelnika - mnie wciągnęła scena ze "ściągaczami" umożliwiającymi bohaterowi kontakt ze zmarłą żoną. Jeśli chodzi o opisy świata przedstawionego, są krótkie oraz treściwe, lecz wcale nie pozbawione uroku - pobudzają wyobraźnię, która z łatwością chwyta klimat danego miejsca i sama dopowiada sobie resztę. Napięcie wkrada się powoli w serce czytelnika w miarę zagłębiania się w przejrzystą, dobrze skonstruowaną fabułę, która chwilami przyprawia o dreszcze. Czułam sympatię do Thomasa, który dał się zmanipulować komuś o wysokim intelekcie i socjopatycznym skłonnościom. W tekście są obecne dość liczne błędy językowe (pierwszy lepszy przykład: "siąpać" whisky zamiast sączyć), które z łatwością można by poprawić, by zwiększyć jakość tekstu. Pod względem ortograficznym i interpunkcyjnym jest bez zarzutu. Wyrazy uznania za wysoki poziom tekstu i zachowanie spójności mimo jego długości. Pozdrawiam.
wachasz zamiast wahasz
Od: Pióroman Mała Margo
twarz żeńska
10.08.2016
Hej
Dziekuje za fajny i konstruktywny komentarz:) szczegolnie ze dostrzegam iz pozytywnie odebralas moja prace. Takze chcialbym podziekowac za pierwszy komentarz, ktorego mimo ze nie zaliczylem jako ze troszke punktow do 3K mu brakowalo to i tak go sobie skopiowalem ponieważ bylo tam kilka bardzo celnych uwag. Szczegolnie milo mi sie zrobilo, poniewaz jest to moj pierwszy utwor, i pomimo mojej walki z jezykiem polskim (ktory na emigracji sie zapomina co sadze moja stylistyka w smutny sposob odzwierciedlila) zdolalas z niego wyciagnac troche rozrywki;)
Pozdrawiam serdecznie i jesli takze bierzesz udzial w konkursie: powodzenia!
M
Od: Autor M Ginett
twarz męska
22.06.2016
Pierwsze co rzuca mi się w gały to... 135 stron tekstu. Kuźwa! Człowiek zrobi sobie kawę to i tak nie wystarczy dwóch kubków na czas czytania takiego dzieła!
No ale nic, zobaczymy co będzie dalej. Moje oceny będę określał na bieżąco w trakcie czytania ale już na początku powiem tylko tyle, mnie stron drogi autorze, mniej stron!

Początek opowiadania to kobieta, facet i rzekome preludium do sexu, sprytny ruch mający na cechu zaciekawienie czytelnika. Dobre dialogi i fajne opisy, zaczyna się robić ciekawie!

Tylko teraz tak sobie pomyślałem, czemu znowu odległy zachód? Jeżeli to odległa przyszłość to czemu nie niemcy albo najlepiej, Polska? Zawsze mnie to smuciło, że fantastyka opiera się głównie na przygodach które mają miejsce w ameryce czy w.brytani. No nic. Czytam o talibach z policji dalej.

To jest niezłe! :D
"Trzydziestosześcioletni mężczyzna siedział tylko, z nieobecnym wzrokiem, jakby czekał na autobus. "

No muszę przyznać, że opowiadanie wciąga i to... i to solidnie wciąga. Wydaje się być typowym opowiadaniem kryminalnym z wysoko zaawansowaną technologią lecz jest napisana na tyle dobrze, że czuć w opowiadaniu klimat i to coś jeszcze co autor chciał zostawić, jak dla mnie dobra robota.

Zróbmy tak, moja ocena po tych 15 stron i tak pewnie się nie zmieni a muszę w końcu wysłać komentarze.

Opowiadanie ma poziom, kurde, ma bardzo dobry poziom! Pisz dalej drogi autorze, a na pewno na dobre Ci to wyjdzie! Czy zauważyłem jakieś błędy, potknięcia? Nie wiem, może później coś znajdzie ale na aktualną chwilę jest to chyba jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałem na tym portalu, oczywiście z opowiadań s-f :)

Gratuluje i motywuje do dalszej pracy, a tym czasem już niedługo ja dokończę czytać te opowiadanie bo chyba naprawdę warto!


do boju autorze!!

(nie poprawiam bo sam popełniam)
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
22.06.2016
Dziękuję bardzo za fajny i motywujący komentarz:) Zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o miejscówkę jako że zachód wydaje się być wyświechtany, jednak z mojej perspektywy nie za bardzo miałem wybór jako że od 10 lat mieszkam pod Londynem i pisałem o tym o czym wiedziałem:) A Polskę tak rzadko odwiedzałem, że niestety bardziej obca mi się wydaje niż bym chciał się przed sobą przyznać. Mimo to wciąż postarałem się wrzucić kilka polskich akcentów;) Jeśli chodzi o długość no to dużo dostaję za to po głowie ale ja to już się chyba powstrzymać nie moge. W zamiarze miałem napisanie 30-stronicowego opowiadania kryminalnego i widzisz jak mi to wyszło. Mimo to mam nadzieję, że przeczytasz resztę i skomentujesz bo błędów tam na pewno trochę znajdziesz (sam widzę, że jest ich wiele). Na pewno to ogromnie docenię. W każdym razie jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam i jeśli też masz utwór w konkursie: powodzenia!
Od: Autor M Ginett
twarz męska
22.06.2016
Jak nic zasłużyłeś na kałamarz ;) Powodzenia! Ps. grasz w rpg'i? ;)
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
22.06.2016
Dzieki za kalamarz:D Jesli chodzi o ksiazkowe to kiedys gralem w Gasnace Slonca. A jesli o komputerowe no to tez gram:) a Ty w co grasz?
Od: Autor M Ginett
twarz męska
23.06.2016
Widać, że grasz... sam tworze podręcznik do rpg, może czytałeś opowiadanie w świecie Horyzontu? ;) w gasnące słońce nie grałem ale mam do niego podręcznik ;P na komputerze, tak głownei w rpg :D pewnie znasz Deus ex? :D
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
23.06.2016
Czytalem oba opowiadania i oba skomentowalem:) gasnace slonca naprawde sa w deche.. Tyle co przygod w tym prowadzilem to az sie lezka kreci w oku:) jeszcze jedna gra RPG ktora naprawde mi sie podobala to robiona przez polakow Arkona. Sobie ja sprawdz bo juz zapewniam ze nawet wyglad podrecznika zacheca.. Ogolnie planszowe gry tez sa spoko.. Sprawdz sobie horror w arkham. A co do Deus Ex? Stary kazdy cyberpunk to u mnie z krwia plynie hehe I jak tam tworzenie gry idzie? Duzo jeszcze osob w ksiazkowe gry gra w PL?
Od: Autor M Ginett
twarz męska
23.06.2016
Nie jest źle, chodź sam pewnie się domyślasz, że jak ktoś znikąd próbuje coś osiągnąć musi przebić się przez ścianę hejtu i pitolenia :D ale jest dobrze :) zapraszam na fanpage, ;)

https://www.facebook.com/HoryzontRPG/

kojarzę tą planszówe, trzyma w napięciu :D tam zamykasz pieczęcie czy coś takiego :D
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
30.06.2016
Hej
Sorry ze teraz dopiero odpisuje ale ostatnio u mnie bylo dosc krejzi. Masz racje z ta gra, powiem ze ona jest genialna i niezle sa z nia emocje:) Twoja stronkę sobie sprawdze zobacze co sie tam dzieje. A hejtem sie nie przejmuj. Niestety taka jest natura internetu. Ta strona Pioromanow na pewno Ci pomoze, bo po chlasnieciu w twarz jak sie dostaje brutalnie szczery komentarz czesto zaczyna sie dostrzegac konstruktywna prawde:)
Dawno temu tez rpg-a napisalem ale sadze ze mi bardzo średnio wyszedł.. Stare dzieje:)
Ja w tym momencie pracuje nad mam nadzieje książka i jeśli do jej skonczenia nie wyskocze z desperacji przez okno to powinno byc to dosc ciekawe.. Zimna wojna+szpiedzy+"specjalne zdolnosci" jesli wiesz o co mi biega;) narazie robie research jesli idzie o komunizm i zimna wojne choc powolutku stronka po stronce ide do przodu. Jak skoncze rozdzial na pewno wrzuce moze tez ocenisz:) obiecuje ze nie bedzie to 130 stron hehhe:p
Pozdrawiam:)
Od: Autor M Ginett
twarz męska
01.07.2016
Czekam :D
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
01.07.2016
Czekam :D
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
04.05.2016
Zaczyna się raczej niewinnie, a jednocześnie erotycznie; jestem lekko zaintrygowany. „W końcu nie jest babą, żeby boląca bańka go powstrzymywała. „ – to myślę jest zbędne, jako, że wynika z poprzedzających je zdań.„- W takim razie zapraszam.” - wydało mi się nienaturalne. Podoba mi się przywiązanie do detali w opisach zachowań postaci. Zrobiło się ciekawie po zamordowaniu mężczyzny, tylko nie rozumiem dlaczego upuścił pistolet, bo nie było o nim wcześniej mowy, jeśli to on wyciągnął pistolet i się zastrzelił, to powinno to być moim zdaniem zapisane. Połączenie wybuchowych naboi i tłumika wydaje się raczej abstrakcyjne. Gubię się trochę na początku drugiego rozdziału tego w nowym Scotland Yardzie, bo piszesz, że Narasimhan miał, gorszy dzień i ponuro wspominał, a za moment wspomina wakacje w przednim miejscu, więc trochę to nie idzie w parze. Na pochwałę zasługuje Twoje słownictwo i wiedza i/lub poczyniony „research”. Doczytałem do momentu „wspomnienia” w trakcie przesłuchania i moim największym zarzutem do tego momentu będzie fakt braku jakiegoś bohatera głównego; bo najpierw mieliśmy zabójczynię, po tym ordynarnego komendanta burżuja, a teraz terrorystę, to już dziesiąta strona, a ja nie mam się z kim sympatyzować, komu kibicować, lub choć częściowo utożsamiać. „ Jednak czas rozmazywał w pamięci nawet najbliższe sercu twarze.” – to dość ładne, poetyckie, wręcz kontrastujące z surowością dotychczasowego tekstu. „Zatrzymujące się co dwie minuty bezzałogowe pociągi odciążały bez przerwy rozbudowywaną stację Oxford Circus, od bezlitośnie prących napływów ludzi, niczym rybak wylewający wiadrami wodę z dziurawej łodzi.” – to zdanie nie jest super tylko przez świetnie porównanie, ale i konstrukcję bez zgrzytu, a tym samym udowadnia, że potrafisz pisać je dużo „zręczniej”, także z mojej strony już zero litości, co do zgrzytów w tych zdaniach (patrz poniżej komentarza). Plus za reklamy na stacji, dodały Twojemu światu większego realizmu. Bardzo fajny opis Louise, „'Twoją i wszystkich dookoła.” – nie rozumiem czego się to tyczy. „jakby właśnie umarła ponownie” – to można by zasugerować np. wilgotnymi oczami bohatera. ” Lepiej już pójdę!” – to myślę bardzo nie pasuje (nadawałoby się bardziej na kwestię dziecka lub panienki z dobrego domu ;-p) do Thomasa, czy tej sceny, lepiej to wyciąć i opisać, że po prostu wstał i poszedł. Dalsza odpowiedź Thomasa też moim zdaniem nie pasuje, lepsza byłaby ignorancja, lub machnięcie ręką i odejście. A to „- Kim ty kurwa jesteś, i czego chcesz? „ tylko to potwierdza. „Jak widzisz nie znajdowałem się wtedy w najlepszym stanie. Bezrobotny, samobójcze myśli, epsoman... Ale ten człowiek zaoferował mi okazję do zemsty, a zemsta czułem, była dokładnie czymś, czego potrzebowałem. Ale Pasha, miałem swoje uprzedzenia co do tego typa od samego początku. „ – ta wylewność i grzeczność nie pasuje mi do Thomasa, próbuję sobie wyobrazić jak ten żołnierz po różnych przejściach wypowiada tę kwestię i mi to kompletnie nie leży; lepiej by było gdyby Pasha to zasugerował: - Bezrobotny, samobójcze myśli, epsoman, ale wciąż tego nie kupuję! – Ten człowiek zaoferował mi okazję do zemsty, to była jedyna rzecz, którą mogłem zrobić. – czy coś w tym stylu. Żołnierz używający słowa „makiaweliczny” – serio? ;-). Za opis baru zasługujesz poklepania po ramieniu; „porysowanych kluczami stolików” – wow. „Postanowił, że łatwiej będzie jak nie będzie mu patrzył w oczy, tylko skorzystał ze swojego implantu aby odegrać sobie dźwięk z wirtualnego projektora. „ – nie rozumiem tego, on na niego nie patrzy, ale wciąż go słyszy, więc po co odtwarza dźwięk z projektora? Wiadomości przeplatane z monologiem Pascala dodają światu rozmachu i wiarygodności. Pytanie o interes Pascala w pomocy i odpowiedź na nie wydają się dość sztampowe i mało dopracowane, mógłby mu może wyświetlić jakieś zdjęcia lub video na CMEC’u zanim tamten by spytał - wyprzedzając jego pytanie. Polecam Ci przy tych naprawdę długich wypowiedziach jak ta zaczynająca się od „Wyjaśnijmy sobie coś”, byś przerywał je choćby jakimiś małymi opisami zachowań bohaterów czy otoczenia. Na plus jest intrygujące zakańczanie tych wspomnień w przesłuchaniu, chce się czytać dalej. Czytam ten tekst małymi partiami i gdzieś w międzyczasie miałem takie przemyślenie, że dość późno poznajemy głównego bohatera, bo teraz domyślam się, że jest nim przesłuchiwany i jeśli tak jest, to brakuje z mojej strony większej sympatii do niego. Pojawił się jako taka, któraś z kolei postać; opowiadasz o tym, że zginęła mu żona, ale zaraz dowiadujemy się, że Pascalowi też. Problemem jest zbyt duże skakanie między postaciami bez większego nakreślenia tej postaci głównego bohatera i jego przeszłości i utrapień, przez co cały ten obraz przywodzi na myśl jakiś serial akcji bez zbyt wyraźnej postaci głównej, a przez to bez możliwości nawiązania takiej intymnej więzi z tym protagonistą. Nie mówię, że ta sytuacja nie nastąpi, ale według mnie takie opóźnienie jest na niekorzyść. Jest scena, w której Thomas wygłupia się i chce zasalutować przed komendantem i ona jest bardzo dobra, problem w tym, że postać Thomasa jest jakaś niespójna: niby ćpun i melancholik żądny zemsty, który po zostaniu wrobionym i przesłuchiwanym zmienia się w śmieszka, jakoś nie potrafię tego kupić. Agresja po wspomnianym incydencie jest w moim odbiorze mocno przesadzona. Heathrow, to kolejny bardzo udany opis. Po wyjściu z taksówki moglibyśmy zacząć bać się o to jak poradzą sobie w tym miejscu Thomas i Boyd, ale tego nie zrobimy, bo wiemy, że Thomas na pewno sobie poradzi (bo wiemy, przez przesłuchanie, że przeżył), a Boyd, no właśnie, kto by się o niego martwił. I teraz pytanie: czy nie strzeliłeś sobie w nogę tym zabiegiem narracji? Obstawiam na to, że nie może tu wydarzyć się nic poza scenami z średniego filmu akcji, ale może mnie zaskoczysz. Dialog odnośnie danych Heathrow jest suchy, te wieści mógł wygłosić taksiarz, za to następujące po niej myśli Thomasa już bardzo dobre. Twój utwór nieustannie oscyluje między górami, dolinami i równinami. Porównanie podbródka Stanisława mnie rozwaliło ;-). Opis przemiany Thomasa w łazience tamtego jest bardzo fajny, ale nie potrzebnie „tłuczesz” o poczuciu celu, już o tym było to raz, a dwa, wystarczyłoby to, co napisałeś o błysku w oku – miej trochę wiary w czytelnika. To „Nie chciał się zastanawiać kim jest ten siorbiący zupę, grający w Sudoku Polak, ale nie był on taką znowu zwykłą płotką.„ – kolejne tłuczenie z Twojej strony, czytelnik sam to wywnioskuje z tego co napisałeś. Opis podłączenia się do sieci i ściągania cyberdragów był bardzo oryginalny i to była chyba pierwsza cała strona, którą przeczytałem bez odczucia zgrzytu. Opis odurzenia też bardzo ciekawy i raczej płynny. „Zrób, co masz zrobić i wtedy do nas dołącz.” i ” Masz wybór: możesz zakończyć tylko ten rozdział, i zostawić epilog komuś innemu do napisania.” te wypowiedzi są takie mało poetyckie, jakoś mi do tej zjawy żony nie pasuje takie długie wałkowanie, lepsze moim zdaniem byłyby krótkie niedopowiedzenia, czy może dłuższe wywody na inny zbijający z tropu temat.” Z nazwiska się nabijać, naprawdę niskie zagranie.” – to powinno się Ciebie tyczyć autorze, moim zdaniem zbędny, nic nie wnoszący wypełniacz. „Jego bania nie męczyła tak jak mnie, a on się poza tym spóźniał.” – to też nie potrzebne, jak wytniesz będzie lepiej, następnie zdanie raczej też. Opis wywodu zaczynający się od „Następne parę minut spędził” a kończący na „rozłączył się” nie jest dobrym zabiegiem, takie streszczanie jest pójściem na łatwiznę i obniża jakość utworu; rzeczywiste wypowiedzi naukowca brzmiałyby o wiele lepiej, rozumiem jednak Twój brak chęci, bo chodzi zapewne o trupa z pierwszej sceny, ale w takim razie, może w ogóle nie ma sensu posilać się o to nagranie, a ukazać wprowadzenie w błąd głównych bohaterów jakoś inaczej. Główkowanie Thomasa w mieszkaniu nadaje akcji tempa i zaciekawia, pierwszy raz czuję sympatię do tego bohatera. Motyw z dłonią jest udany. Główkowania od „Czyżby Pascal był zabójcą” bym się pozbył, wystarczy zaznaczyć, to że się nad tym zastanawia, czytelnik robi to samo w tym momencie i się tego domyśli. „Później zaczęły pojawiać się inne wspomnienia:” – znów „tłuczesz” ;-) i w rozmowie później za bardzo drążysz ten temat oszustwa – my już to wiemy panie autor. Jedyne co mnie zastanawia w tym momencie to dlaczego Stanislav nie grał trupa Pascala do momentu opuszczenia przez niego budynku. Podoba mi się jak podkręcasz tempo przed akcją, zwieńczeniem jest zdanie „Niemal mimochodem wystrzelił w górę ze swojego SIG-a strzał ostrzegawczy.”. Opis walki jest pierwszorzędny i tu Twoje pisanie wynosi Cię na wyżyny. „w depresji i na militarnej rencie” – z jednej strony śmieszne, ale nie wiem czy nie zaburza akcji. „Trochę żałował swojego jedynego opatrunku…” – znów bawisz się w belfra. Monolog Stanislava na temat technologii CMEC’a jest raczej udany. „Jak on śmiał próbować mu jeszcze się usprawiedliwiać?!” – kolejny „zbędniors”. „Ślepiec tańczący wśród duchów i widm, który nigdy nie wie co jest rzeczywistością, a co oszustwem.” – bardzo udane zwieńczenie i nie dziwie się, że użyłeś tego do tytułu. Sprytna ta utkana przez Ciebie intryga. „Nienawidził szczerze tego człowieka” – znów za dużo tłumaczen
“Wskazał ręką na wejście do znajdującego się naprzeciwko sypialni, gabinetu” – tu coś nie tak z szykiem: Wskazała ręką na wejście do gabinetu/pokoju znajdującego się naprzeciwko sypialni.
„Założę się, że jego CMEC z nieużywania rdzewieje mu w mózgu zatruwając umysł.” – z nieużytku brzmiałoby moim zdaniem zręczniej. Mózg i umysł to trochę masło maślane, może po prostu „w mózgu zatruwając go”.
„twarzy i chwytając” – bez i.
„ociekając sobie krwią” – to „sobie” mi tam nie pasuje, ale może tylko mi.
„oświetliwszy na sekundę panujący w Londynie późny wieczór.” - oświetliwszy zamieniłbym na rozpraszając/odganiając.
„Usiadła za kierownicą, i wpatrzyła się przed siebie” - „Usiadła za kierownicą wpatrując się przed siebie”
„odjechała w mrok” – brzmi dziwnie, może daj coś w stylu „wjechała w mrok ulic”, „rozpłynęła się w mroku”.
„Komendantowi nie podobał mu się sposób w jaki więzień na niego patrzył.” – bez mu.
„ Gdy się odezwał jego głos przeciął nieprzyjemnie powietrze:” – brzmi niezdarnie. Może „odezwał się głosem”
„Spróbował ponownie ściągnąć na swój CMEC” – swój jest zbędne.
„ Jej głos brzmiał niczym wymowna cisza. „ – no nie bardzo to poprawne, lepiej byłoby zaznaczyć, że pauza po wypowiedzianej kwestii była wymowną ciszą.
„Miał ochotę wziąć go za poły ciemnoszarej marynarki i zatrząsnąć nim tak mocno, aż mu mózg uszami wypłynie. „ – może: by mózg uszami mu wypłynął.
„Szeroka szczęka oraz chłodne, zielone oczy schowane za szkłami okularów w grubych oprawkach nadawałyby mu wygląd właściciela agencji reklamowej gdyby nie jego cybernetyczna proteza wystająca z prawego rękawa modnej, sportowej marynarki.” – tu też coś zgrzyta. Spróbuj czasem „pożonglować” zdaniami w takich złożonych, by poprawić płynność czytania. Np: Miał szeroką szczękę oraz chłodne, zielone oczy schowane za szkłami okularów w grubych oprawkach i gdyby nie jego cybernetyczna proteza wystająca z prawego rękawa modnej, sportowej marynarki można by go było wziąć za właściciela agencji reklamowej. Jak jeszcze dalej napotkam na podobne problemy to już tylko wrzucę cytaty pierwszych słów zdania.

„Wstał, dopiął swoją bluzę z kapturem oraz ruszył w stronę schodów wychodzących ze stacji.„ – użycie „oraz” w tym zdaniu sugeruje, że czynności: wstał, dopiął i ruszył zostały wykonane w tym samym czasie.
„, a zemsta czułem, była” – „a zemsta, czułem, że była” lub „a czułem, że zemsta była”

„otoczenie zdawało się być otoczone”
„Tak wysoko jak on się znajdował, to wciąż miał ludzi przed którymi i on odpowiadał.”
„nie przynosi żadnej aktywności do domu”
„Tom zostawił wciąż w połowie wypełniony kufel, i także wstał ze stolika po czym ruszył za nim.”
„były tak daleko jak tylko oko sięgało, sklepanymi z różnych”
„znajdującego się obok za nim”
„Opowiadał Pascal” – zbędne.
„mokrej wodzie”
„Tymczasem Coraline bawiła się, zgrabnie manipulując palcem drugiej ręki nieprzerwanie tańczące wzory.”
„adres się wbiegł” – wkradło się „się”.
„Jego elegancka koszula powleczona była zaschniętymi strumieniami w makabrycznej parodii w połowie stopionej świecy.”
„Panujący smród zmusił Thomasa do zakrycia ust i nosa rękawem.” – tę informację pasowałoby wrzucić nieco wcześniej, zaraz po tym gdy Thomas wybiega na górę.
„Thomas spojrzał się” – znów zbędne „się”.
„masz racje” – rację.
„całe zdarzenie znajdzie się” – masz już „zdarzenie” w poprzednim zdaniu więc zamień może na „zajście”.
„weź mi podaj tamten dysk, o co tam na stole leży.. super, dzięki. - Zawołał do arabki, która to po kilku sekundach pojawiła się za Stanislavem” – zapis jest zły, nie logiczny, on dziękuje zanim ona się zjawia.
„jestem odpowiedzialny śmierć”
„a wierzę”
„wydawał się kompletnie zignorować”
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
04.05.2016
. „Nienawidził szczerze tego człowieka” – znów za dużo tłumaczenia. Pistolet Czechowa wyszedł dość banalnie. „Ale mogła to być kolejna "cicha sugestia" Alsberga.” – albo autora ;-p. Pojawił się kolejny niespodziewany zwrot akcji po teście Thomasa, jest to jak najbardziej na plus. „śmierć zostawiła w niej pustą przestrzeń która nigdy się nie wypełni” – to jest trochę zbyt wylewne. „Przypomnę twoją groźbę do mojej żony i dzieci.” – „mało-książkowe” to. Ale zemstę wymyśliłeś człowieku, aż dreszcz przechodzi. Końcówka nie do końca mi leży, bo oboje bohaterów zdaje się czerpać dobro z zemsty i robisz z tego taki niby słodki koniec, ale w sumie nie jest źle. Doczytałem do końca i przez większość tekstu dobrze się bawiłem.

Teraz spróbuję to jakoś podsumować. Jest to naprawdę duży tekst i gdyby trochę go jeszcze rozwinąć i poprawić mógłby być dobrą książką i w takich kategoriach do niego podszedłem. Jak wspominałem wcześniej tekst oscyluje między szczytami i depresjami, dlatego może podzielę komentarz na minusy i plusy zostawiając te ostatnie na deser.

Największym problemem tej opowieści jest główny bohater, jego początkowy brak, a następnie brak spójności jego charakteru: raz jest pewnym siebie zadziornym cwaniakiem żartownisiem, a po chwili bezmózgim żołnierzem melancholikiem odpowiadającym na słowne potyczki pojedynczym przekleństwem. Zajęło mi chyba pół utworu by zsympatyzować się z tą postacią, tak by zależało mi na jej losie, ale do końca nie wiem, kim on tak naprawdę jest. Także myślę, że on powinien pójść pod skalpel i pojawić się w nieco bardziej zachęcającej formie i dużo wcześniej na łamach tego tekstu; myślę, że Stuart też mógłby być nieco bardziej spójny. Inne postacie (choć najbardziej Thomas) też mogłyby być nieco głębiej/intymniej opisane, jak zrobiłeś to w przypadku Louise, bo brakuje im takich ludzkich przyziemności.

Problemem są zdania wielokrotnie złożone – za bardzo je „przekombinowujesz”. W poniższej sekcji załączam przykłady.

Z mojej perspektywy to co się działo w niektórych scenach było mało jasne (nie posiadało wystarczająco szczegółów/ tłumaczenia) i musiałem czytać po raz kolejny i się zastanawiać co naprawdę się tam wydarzyło, ale może to przez to, że jestem zwiechem ;-). W innych zaś momentach wręcz odwrotnie, przesadnie wylewasz kawę na ławę, że aż ma się ochotę krzyknąć „Wiem, nie jestem skończonym tępakiem!”
Małym, ale wciąż błędem jest najeżenie tekstu różnymi pomniejszymi błędami, których wiele wrzucam do następnej sekcji komentarza. Niestety dość konkretnie popsuły odbiór, tempo, zwłaszcza w pierwszej części opowieści, bez nich byłoby dużo, dużo lepiej. Później się chyba na nie uodporniłem. ;-)

Robisz błędy techniczne w zapisie dialogów. Jest na to bardzo prosta regułka, którą łatwo zapamiętać, polecam wyszukać w googlach.


Teraz plusy.
Opisy miejsc stoją na bardzo wysokim poziomie. Szczegóły lokacji i dbałość o detale powodowały, że czasami wręcz się tam przenosiłem i czułem ich klimat. Wykreowałeś też świat, w który można uwierzyć, że mógłby zaistnieć.
Akcja była nieziemska i przeszła moje oczekiwania wrzucając mnie w swój wir jakbym sam był w skórze bohatera.
Podobała mi się intryga, naliczyłem co najmniej trzy konkretniejsze zwroty akcji, które pozytywnie mnie zaskoczyły.
Na dużą pochwałę zasługuje Twoje słownictwo i wiedza i/lub poczyniony geo-polityczno-kulturalny „research”. Widać tu bardzo duże starania.
Opisy postaci są również bardzo dobre, ale mogłyby być jeszcze lepsze i żywsze jak ma się to w przypadku Louise.
Mały plus za dialogi, które także były dość przemyślane, ale zdarzało im się banalnieć i tracić wiarygodność.
Serwujesz tym utworem bardzo dużą gamę emocji, ale dajesz też czytelnikowi wiele do myślenia, jest tu niewymuszona sugestia tego, w którą stronę może zmierzać świat, która sprawi, że czytelnik nie raz spojrzy na technologię w nieco bardziej podejrzany sposób.

Stworzyłeś wielki kawał tekstu, do którego bardzo się przyłożyłeś, ale potrzebujesz przyłożyć się jeszcze więcej by stworzyć pełnowartościowy produkt, bo nie oszukujmy się ma on potencjał, jest jak nieociosany kamień szlachetny, który nie nadaje się na oko szerszej publiki dopóki go porządnie nie oszlifujesz. Z tą myślą Cię zostawiam.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
01.05.2017
Thx bitch
Od: Autor M Ginett
twarz męska
02.05.2017
YW hoe.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
27.04.2016
Początek jest interesujący. Zaczyna się od akcji i jeszcze nie wiemy tego, w jakim kierunku ona pójdzie, ale słownictwo świetne, dialogi dobrze się czyta i opis świata wymyślonego jest plastyczny. Sam tekst to prawie powieść.
I tu pojawił się pierwszy zwrot akcji. Zaskakuje.
Słownictwo bogate, prawie pełne ornamentyki. I czasem spojrzenie z dystansu, ironiczne, lekko dowcipnie: „Nieżywe ciało siedziało tymczasem, spokojnie ociekając sobie krwią, jakby udelektowane nowo nabytą samotnością”.
historia była wiarygodna, byłem w stanie uwierzyć, że mogła się wydarzyć w świecie z s/f. To dzięki opisom, świetnie opisującym akcję i emocje: „Coś mu powiedziało, że najlepszym kierunkiem działania jest oddanie jej tej broni. Przecież on jej już nie potrzebuje. Wyciągnął Morpheusa przed siebie, a żylaste ręce arabki zacisnęły się na nim, śmiesznie małe w porównaniu z jego napuchniętą obudową. Przejechała jeszcze po jego szerokiej lufie, w niemal seksualnym geście.
Odetchnął z ulgą, gdy przyłożyła mu ją do twarzy i nacisnęła spust”.
Zakończenie jest świetne technicznie i tu świetnie opisane zdarzenie, gramatycznie, słownie, plastycznie: Szedł niespiesznie korytarzem zgrabnie wymijając licznych funkcjonariuszy. Jego CMEC wyświetlał mu promieniujące od jego osoby liczne wektorowe linie, stykające się z pobliskimi policjantami. Wszyscy ignorowali go, pochłonięci swoimi sprawami, nieświadomi jego obecności. Jedna tylko policjantka zajęta rozmową z umundurowanym kolegą zerknęła zdziwiona w stronę pustego miejsca w którym on był, jakby wymijał ją właśnie jakiś duch. Po chwili jednak potrząsnęła tylko głową, powracając uwagą do swojego rozmówcy, podczas gdy on kontynuował wzdłuż korytarza w stronę wyjściowych drzwi.
Na zewnątrz uderzyło go w oczy zachodzące słońce, którego bursztynowy blask przeciskał się jeszcze między wieżowcami, wydłużając ich cienie w nieskończoność”. Dużo się wyjaśniło. Akcja przypomina dobry komiks s/f. Ale samego zakończenia nie ma. Spokojnie może być cd. To spodziewałem się w tekście, czegoś bardziej jednoznacznego, wyjaśniającego sytuację, takiej kropki podsumowującej na końcu zdanie co będzie z nimi. Skończyli sprawę i tyle, no tak.
Pozdrawiam Janunit.
Od: Pióroman JanuNit
twarz męska
01.05.2017
Dziekuje za komentarz:)
Od: Autor M Ginett
twarz męska
18.04.2016
Witam serdecznie!

Teraz ja będę oceniać Twoją pracę, jak się z tym czujesz? Mnie to omal nie zabiło. Wymagasz bardzo wiele, bo 134 str. to lekka przesada nie uważasz? Jeżeli to kogoś nie zainteresuje, to nie doczyta nawet do połowy.

Nie weź mnie za złośliwą, ale to trochę samolubne dodawać tak ogromnie długi tekst na tak mały konkurs.

Zacznę od kwestii, która rzuciła mi się w oczy najbardziej. Mianowicie: zapis dialogów.

- Wypowiedź - opis wypowiedzi rozpoczynający się czynnością mówioną (zaczynamy wtedy od małej litery).

- Wypowiedź[kropka]- Opis wypowiedzi, rozpoczynający się czynnością niezwiązaną z mówieniem (wtedy zaczynamy wielką literą).

To tyle jeśli chodzi o techniczne usterki. Generalnie, to Twoja praca, choć ciągnąca się jak wyprawa Napoleona na Rosję, to był całkiem przyjemny i miał swój urok. Dobrze, że zachowałeś konsekwencję stylu, co mi niestety nie zawsze się to udaje, szczególnie w długich pracach.

Imponująca jest również szczegółowo i zgodne z rzeczywistością opisy miejsc. Widać, że bardzo ładnie rozplanowałeś tą historię i ta precyzyjność jest bardzo widoczna.

Postaci również są bardzo ładne, takie żywe i wykazują swoje indywidualności, a szczególnie zapadł mi w pamięć ten dosłowny Kosmopolita.

Akcja przebiega płynie, czasem wydawało mi się, ze się zgubiłam w Twoim toku myślenia, ale mimo wszystko należą się brawa, za spójny, zgrabnie rozplanowany tekst - ze smakiem i umiarem, a wszystko dobrze wyważone. Nie zanudzasz czytelnika, wręcz przeciwnie wciągasz go do swojego świata, choć przyznam, że nieco nadużywasz zaimków i podmiotów. Bardzo zgrzytający jest pierwszy fragment, gdzie wręcz kipi od ich nadmiaru i namolnych powtórzeń (patrz, pierwszy akapit całego tekstu).

Pozdrawiam.
Od: Pióroman Asmodeusz
twarz żeńska
18.04.2016
A ja też witam:)

Serdecznie dziękuję za bardzo fajny i podbudowujący komentarz!
Wiedz, że przez to że sam starając się krytycznym okiem rozkładać na części pierwsze czyjeś prace, fakt, że skazałem się na to samo traktowanie, cały czas spędza mi sen z powiek. I to nawet nie jest przenośnia.. Wczoraj w nocy miałem z tym całkiem realistyczny koszmar;p
Jeśli chodzi o długość, to powiem że, sam osobiście miałem co do tego swoje wątpliwości i zastanawiałem się czy nie dać do konkursu jakiegoś fragmentu po prostu. Jednak ostatecznie stwierdziłem, że chcę aby przeanalizowana i oceniona została całość, a jeśli by się zdarzyło że mój utwór po prostu by kogoś nudził, to zakładałem, że ten ktoś przerwałby czytanie w połowie czy po dwudziestu stronach i najwyżej napisał komentarz na punkcie tego co przeczytał. A sam fakt, że kogoś zanudziła moja proza byłby też przydatną, choć łamiącą serce informacją. Zawsze pocieszam się ironiczną myślą, że jak źle by nie było, to nikt tak naprawdę chyba nie znienawidzi moich utworów jak ja sam ich nienawidzę;p Ta - ostatecznie - nowela była moją już trzecią próbą napisania krótkiej formy, ale jeszcze nie potrafię chyba do końca jej ogarnąć. Zawsze się kuźwa rozwlekę hehe
Co do technicznych błędów to w każdym przypadku się z Tobą zgodzę i z ich wszystkich zdaję sobie niestety sprawę. Jako człowiek od dawna na emigracji, przez ostatnie 9 lat czytałem literaturę jedynie w języku angielskim i dopiero jakieś osiem miesięcy temu w czasie moich coraz częstszych wypadów do polski zacząłem zaopatrywać się w literaturę w języku polskim - w głównym celu jako pomoc do mojego własnego pisania, właśnie. Stąd ta moja niemożność ogarnięcia jaką literą pisać po myślniku w dialogu (w UK używa się apostrofów i inaczej się same dialogi jakoś buduje więc to w ogóle dla mnie wciąż jest czarna magia;p) i te moje zaimki i podmioty:) Och te ****** zaimki! Po prostu nie mogłem się powstrzymać! Cały czas wkrada mi się ta angielska konstrukcja która zapewne będzie mnie kosztować kiedyś o mój pierwszy siwy włos:/

Z prologiem dzięki za bardzo przydatne info. Napisałem go w dzień przed oddaniem do konkursu i jeszcze nie dążyłem go pięćdziesiąt razy przeczytać, edytować by następnie znienawidzić (go?;p) zupełnie i niemal od nowa przepisać w całkowicie innym stylu, jak to w sumie zrobiłem z resztą utworu. Wyłapałaś rzeczy których w sumie ja jeszcze nie zauważyłem, a zapewne będę musiał je tak czy siak w końcu poprawić więc much obliged;p.
Na zakończenie mam pytanie:
Skąd wiedziałaś, że ja to... hmm... ja?:P Że już skomentowałem Twój utwór, skoro konkurs jest anonimowy?:D Czyżby takie umiejętności dedukcji? Chodziło o długość, nie? Założę się że chodziło o długość;p
Od: Autor M Ginett
twarz męska
19.04.2016
Spokojnie! Ja to taki mały zgrywus. Z góry założyłam, że ktoś wcześniej skomentował Twój tekst. Musze przyznać, że Twoja wymówka mnie satysfakcjonuje. Chociaż ja sama jeszcze nie zakończyłam edukacji, to ze "zboczenia pisarskiego" szukam synonimów i omijam zaimki, które są bardzo nadużywane w tym języku. Wiem, również, że istnieją angielskie akapity, do których przyzwyczaiłam się przez fora internetowe.

Rozumiem Cię w pełni, sama też zawsze się denerwowałam. Podczas pierwszego konkursu na Pióromanach, czytając swój pierwszy komentarz, byłam czerwona jak burak - a choruję na anemię! Niewiarygodne forum tyle emocji wyzwala.

Powodzenia, koleżko na emigracji, także w pięćdziesiątej edycji swojego tekstu!

Swoją drogą. Polecam brać to na chłodno. Trochę się nauczyłam od ostatniego konkursu i wiem, że emocje to można wylewać na papier a sam "artysta" powinien zachowywać dystans do swoich prac, aby ich nie znienawidzić, a także, by nikt nie złamał serca autorowi.

Pozdrawiam!
Od: Pióroman Asmodeusz
twarz żeńska