Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Śmierć białej róży

19.05.2017
Trudno będzie mi ocenić to opowiadanie, bo choć początek dał mi nadzieję na ciekawą historię fantasy to dostałem coś zupełnie przeciwnego, po co bym z własnej woli nie sięgnął. Nie znaczy to, że mi się nie podobało - wręcz przeciwnie.
Ba! Teoretycznie, wbrew oczywistym intencjom Autorki, mógłbym wedle swojej woli uznać, że cała historia nie jest metaforą i jest bezpośrednim opowiadaniem fantasy (niezbyt ciekawym, gdyby tak założyć). Utwór wiele by na tym stracił, ale ta elastyczność jest dużym plusem.

Tekst nie wyjaśnił w żadnym punkcie bezpośrednio, czym konkretnie były wszystkie przenośnie, a jest ich w tekście sporo. To dobrze, bo wyjaśnienie zwolniłoby czytelnika z dojściem do wniosków samodzielnie, tudzież mogłoby mu się nie spodobać, że inaczej widział pewne rzeczy. A tak mamy pełną dowolność czytania, czym jest ogród, czym łąka i czym są wszystkie znajdujące się w tych miejscach artefakty. Dało to też autorce niepowtarzalną swobodę w dawkowaniu opisów i dialogów - skromne, czy bardziej obszerne, rozbudowane czy lakoniczne - wszystkie są dokładnie takie, jakie mają być, reszta jest w "rękach" czytelnika. Jeśli ten dostrzeże zgrzyt w rozszyfrowaniu metafor - może szukać dalej i wciąż wszystko jest w porządku. Rozwiązanie podane na talerzu skłoniłoby mój analityczny umysł do ponownego przeczytanie opowiadania i szukania, czy każdy element opowiadania ma sens. A tak można rozwiązań znaleźć kilka. Pięknie. Brawo Autorka!

Zakończenie było łatwe do przewidzenia, gdy tylko się zorientowałem, że mamy do czynienia z opowiadaniem-przenośnią. To minus, bo przeczytanie całości stało się wówczas jedynie formalnością nie dającą czytelnikowi nic ponad wspomniane "artefakty" do rozszyfrowania. Gdyby jednak dłużej ukrywać prawdę przed czytelnikiem - opowiadanie odebrałoby czytelnikowi tą możliwość, więc był to raczej świadomy wybór. Moim zdaniem trafny.

Osobie której tekst lepiej podszedłby niż mnie tak gatunkowo jak i przede wszystkim emocjonalnie - podejrzewam, że każdej kobiecie - mogę polecić lekturę. Natomiast absolutnie rewelacyjnie odebrałaby go osoba, która odnalazłaby w Dziewczynce siebie. Mnie się to nie udało, ale to nie jest wina opowiadania, ani Autorki.
Chociaż, gdyby się nad tym głębiej zastanowić... czy ktokolwiek mógłby tak w stu procentach nie odnaleźć siebie? Niech fakt, że to pytanie zagościło w mojej głowie (ergo tekst dał do myślenia więcej, niż początkowo sądziłem, że jest w stanie) będzie finalnym komplementem w stronę Autorki.
Kilka literówek niegodnych większej uwagi. Czasem korekta nie wychwyci błędu (np. słowo "tak" zamiast "tam" na stronie 2 - jest tego więcej). Ot, ile razy by nie sprawdzać, taki szczegół się może wymknąć, podczas gdy ktoś trzeci zauważy od razu. Nie przejmuj się i sprawdzaj dalej, aż osiągniesz perfekcję.

Natomiast olbrzymim problemem jest interpunkcja, tutaj trzeba wiele pracy, aby wszystko dograć. Notoryczne spacje przed kropkami i przecinkami to tylko wierzchołek góry lodowej - brzydki nawyk, którego wyzbycie się powinno przyjść szybko przy odpowiednim samozaparciu.
Szczególnie polecam jednak skupić się na poprawie interpunkcji przy dialogach - tutaj rzecz nie jest już taka prosta, a błędów dostrzegłem sporo. Nie będę się skupiał na szczegółach, bo braki pod tym względem widać przy praktycznie każdej okazji - koniecznie poszukaj opisu poprawnej interpunkcji dialogów i staraj się wdrażać w swoje teksty.

W pewnym momencie nastąpiło przerwanie chronologii opowieści - tutaj miałbym uwagę, że nie zostało najlepiej zrealizowane, bo udało mi się złapać na tym, że zorientowałem się później, niż powinienem wedle zamysłu Autorki. To oczywiście tylko domniemanie, ale miało negatywny wpływ na płynność czytania.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
21.05.2017
Wybacz, bede pisac z bledami, ale moj telefon nie ma polskich znakow...
Piekny, intelektualny komentarz. Dziekuje.
Jego lektura zostawia mnie w bardzo interesujacym stanie, bo nie do konca wiem, czy Ci sie podobalo, czy nie. Aczkolwiek nie o podobanie tu przeciez chodzi, a o emocje i pewien proces myslowy, ktory niektorzy gornolotnie okreslaja inspiracja. Tak wiec...brawo Komentator :) . ogromna nobilitacja jest dla mnie nobilitacja jest fakt, ze w tak ambitny sposob zinterpretowales moj tekst.
Ciesze sie ogromnie z posiadania tak uwaznego czytelnika.
Bardzo dziekuje za prace i energie wlozona w komentarz oraz wyroznienie.
Pozdrawiam serdecznie
22.05.2017
W tekście do błędów się można czepiać, w komentarzu można je wybaczyć ;)
Podobanie się jest istotne, bo sam fakt, że tekst ma na siebie dobry pomysł nie wystarcza, aby przyciągnąć czytelnika. Jakość tekstu, tzw. warsztat, musi iść w parze.
Nie podszedł mi jedynie wybrany przez Ciebie temat/konwencja - ale to kwestia moich indywidualnych preferencji. Jeden lubi fantasy, innego rażą jakiekolwiek nierzeczywiste elementy opowieści. Ja na przykład nie lubię ckliwych opowiastek i ich pochodnych. Emocjonalność nie jest moją mocną stroną - wydawałoby się. Jednak dobry tekst potrafi się obronić i Twój to zrobił w moich oczach - otrzymałaś zań wyróżnienie kałamarza, zatem mogę śmiało powiedzieć, że tekst mi się podobał.
Dziękuję za pochwałę komentarza - był to zaledwie drugi komentarz, jaki tutaj napisałem :)
Pozdrawiam!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
24.04.2017
Początek mnie zaintrygował, a to już połowa sukcesu, gdy czytelnik nie rzuca w kąt utworu po przeczytaniu kilku zdań.
Co więcej, miałam ochotę czytać dalej.
Muszę przyznać, że Twój utwór wzbudził we mnie smutek i zadumę, bo tak często zatracamy siebie, chcąc zadowolić innych.
Ta historia jest aż nadto wiarygodna! Bo pomijając fantastyczne elementy, wszystko, co opisałaś, przydarzyć się może każdemu z nas, gdy za wszelką cenę próbujemy zaspokoić cudze oczekiwania. Bezimienna Dziewczynka jest dla mnie uosobieniem wszystkich tych, którzy krzywdzą siebie, żyjąc tylko dla chwil, gdy zobaczą uznanie w cudzych oczach.
Skąpe dialogi również tu pasują, bo nie one grają główną rolę w tej historii. W dodatku są takie, jakie być powinny - zwięzłe, w kilku słowach oddające sedno sprawy.
Opisy bardzo plastycznie zarysowane, stwarzają wielkie pole dla wyobraźni. Udało ci się również doskonale oddać atmosferę, tak leniwej dekadencji jak pełnego trwogi oczekiwania na kataklizm.
Bardzo byłam ciekawa, jak uda ci się "wyjść" z tego ogrodu, czy to w ogóle możliwe, by Dziewczynka zdołała kiedykolwiek uwolnić się od swojej obsesji i zrozumie różnicę pomiędzy bezinteresowną sympatią, a akceptacją płynącą z przydatności.
Pomysł z różą jako ubraniem jest świetny, w dodatku idealnie adekwatny do treści - dobrowolnie sami sobie zadajemy cierpienie, byle tylko poczuć, że ktoś jest z nas zadowolony. Okropne, ale jakże prawdziwe.
Jedyne, co mam do zarzucenia utworowi, to braki czysto techniczne.
Odrobinę za dużo tu powtórzeń, zwłaszcza nadmiar słowa "niemalże". Miejscami nieprawidłowy zapis narracji podialogowej i błędy w interpunkcji, czy źle wstawione spacje. Ale to wszystko w niczym nie umniejsza mojego zachwytu tą historią.
Od: Pióroman Jane Doe
twarz żeńska
25.04.2017
Bardzo dziękuję za tak piękny komentarz!
Wspaniale jest wiedzieć, że to co tworzę trafia do Ciebie i jesteś w stanie z tego czerpać oraz w tak niezwykły sposób to interpretować.
Jeszcze raz dziękuję i bardzo przepraszam za braki techniczne.... Teraz już niestety nie mogę edytować tekstu, ale po zakończeniu konkursu zrobię to na pewno.
14.03.2017
Opowiadanie bardzo fascynujące, głębokie i posiadające to coś co przyciąga czytelnika. Może nie jest ono dla każdego ale ja spróbowałem się w nie zagłębić.
Podczas czytania czułem zagadkowość i niepokój związany z ,,nadciągającą katastrofą". Ta dziewczynka jest dość tajemniczą bohaterką, co podbija atmosferę. Początek bardzo wciągający i dający do myślenia. Historia wiarygodna i jednocześnie nie. Świat przedstawiony jest czymś pomiędzy realnym światem a czymś baśniowym. Można tam utkwić na kilka długich, dobrze spędzonych godzin i nie żałować, że się do niego wstąpiło. Opisy są dobre choć mogłyby być trochę dłuższe - jest to bardzo małe niedopatrzenie, więc nie ma się czym przejmować. W tekście występują literówki - możesz przeczytać to jeszcze raz i poprawić to co rzuci ci się w oczy. Historia jest czymś nowym i nigdy nie spotkałem się z czymś podobnym. Pokazała mi coś innego, coś zaskakującego, posiadającego drugie dno. Najlepszym momentem było to gdy dziewczynka zrozumiała o co tak naprawdę chodziło z ogrodem i łąką. Z tego fragmentu płynie przesłanie, które ja zrozumiałem w taki sposób, iż nie trzeba starać się aby mieć wszystko dobrze i pięknie, bo może stać się nudno i tłoczno, ale lepiej jest mieć niedobór ale naturalny - to jest piękniejsze. Koniec jest cudownym zwieńczenie całej tej historii. Szczere gratulacje!
Od: Pióroman Rockefay
twarz męska
15.03.2017

Bardzo Ci dziękuję, za tak piękny komentarz. Niezmiernie się cieszę, że moje opowiadanie Ci się podobało.
Masz racje, ta forma ekspresji nie jest dla każdego tak samo pozytywna i czytelna. Tym bardziej cieszę się jeśli ktoś ,tak jak Ty, odnajduje w mojej prozie coś dla siebie i jest w stanie z niej czerpać.
Bardzo Ci dziękuję za dobre słowo i pozdrawiam serdecznie
12.03.2017
Czytałem ten utwór już dwa razy i raz komentowałem. Przeczytam go jednak raz jeszcze od nowa i dodam to co mogło umknąć w pierwotnym komentarzu. Początek z jednej strony jest fajny, a z drugiej trochę „wałkujący” tę myśl jakby był to utwór dla młodszych, ale może się czepiam. Opisy zawierają pewną, niewielką ilość detali, ale przedstawiają raczej wyimaginowany, bajkowy świat, więc pasują do charakteru opowieści. Tekst jest pomysłowy i potrafi dobrze wpływać na wyobraźnię. Sceny raczej pisane są w dość oszczędny, wręcz streszczający sposób i przypominają coś na styl przypowieści, ale myślę, że Twój utwór ma tego typu charakter i w taki sposób go odbieram i interpretuję. Utwór zdaje się też nawiązywać/pasować do różnych wewnętrznych strachów, które każdy z nas przeżywał, choć myślę, że są to głównie takie, które intensywniej prześladują osobniczki płci pięknej. Szkoda, że nie poprawiłaś literówek, które Ci wyłapałem przed konkursem, myślę, że to duża niestaranność z Twojej strony. Piszesz, o tej katastrofie, że można ją często samemu poczuć i doceniłbym bardziej jeśli ta opowieść zamiast nam wszystko wykładać na ławę wzbudziła właśnie to poczucie, tak żebyśmy bez Twojej dosłownej zapowiedzi mogli ją sami poczuć i rozpoznać (polecam Ci punkt „rażący subiektywizm” z naszego poradnika), mogłabyś np. stopniować napięcie przez opisywanie coraz to szerszych ran na ciele dziewczynki. Koniec nie jest może jakiś zaskakujący, ale pasuje do reszty i zamyka zgrabnie całość.

Podsumowując jest to dobry, może nawet nieprzeciętnie dobry utwór i mam wrażenie, że może spodobać się, zwłaszcza damskiej i młodszej publice. Co do wiarygodności to, na pewną takie są uczucia, o których tu mowa; miejsce akcji jest jednak co najwyżej wyimaginowanym światem, do którego moglibyśmy uciec lub krzywym zwierciadłem tego prawdziwego, nie potrafiłem jednak w żadnym momencie poczuć, że się tam przeniosłem, powodem były niezbyt szczegółowe opisy i może mój wiek i płeć ;-).
Preferowałbym jednak, by ten utwór nie tkwił tylko w jednym miejscu i nie kręcił się cały czas wokół dziewczynki i jej ogrodu, bo czytelnik sam zaczyna się nim dusić, niejako krzakiem tytułowej białej róży. Brakuje nie tylko innych miejsc, ale też wątków i postaci, by zwiększyć różnorodność tej opowieści. Jest tu oryginalność, pomysł, styl i głębia, ale coś zawiodło w wykonaniu, prezentacji, konstrukcji. Moim zdaniem (powtarzam się…) brakuje głównie różnorodności i wyjścia z takiej jednotorowej narracji, która nie pozwala zobaczyć nam nic więcej prócz jednej bohaterki i jednego miejsca akcji, skutkując częstą monotonnością i zmęczeniem tematu. Tak więc mam bardzo mieszane uczucia, ale w większości pozytywne. To już chyba wszystko ode mnie. Pozdrawiam i poniżej załączam oryginalny komentarz (na wypadek gdyby w tym powyższym zabrakło mi odniesień do 3K):

„Zaczynasz ciekawie, nakreśleniem pewnego stanu emocjonalnego z którym większość z nas miała zapewne styczność. Z pewnego powodu czytam to opowiadania po raz drugi, tym razem nieco uważniej i zaczynam zauważać ciekawe/istotne fakty, które wcześniej mi umknęły. W moim odbiorze, a on często myli się od zamierzonego przez autora, opowiadanie jest przesłaniem o osobie, która naprawdę bardzo stara się mieć w każdym swojego przyjaciela. Zatraca się jednak gdzieś w staraniach i w przeciwnościach (lub może nigdy nie zdaje sobie z tego sprawy), że przyjaźń powinna działać w obie strony. Biała róża jest natomiast rodzajem maski, który przywdziewamy na spotkanie innych ludzi, od której można się uzależnić, jednak morał jaki ja odbieram z tego utworu to, że powinniśmy być zawsze sobą. Utwór przypomina raczej bajkę lub baśń i posiada tego typu klimat. Brakuje mi tu jakiegoś głównego motywu przewodniego, informacji skąd wzięła się dziewczynka i do czego dąży. Przydałaby się jeszcze jakaś dodatkowa postać poza nią, choćby drugoplanowa. Piszesz bardzo rytmicznie i dobrze się to czyta. Problem z tym, że często za mało się dzieje i za mało jest tu konkretów, tak że mógłbym po prostu przerwać czytanie i nie mieć potrzeby jego wznawiania. Wszystko jest tu trochę zbyt „wybujałe” i opisane niebezpieczeństwa i problemy nie wydają się być na tyle poważne by komuś tu zagrozić/stworzyć jakiegoś rodzaju tragedię. Rozumiem rozterki bohaterki, ale one zdają się niewystarczające by bardziej się nimi przejąć. Mam nadzieję, że mój odbiór da Ci trochę do myślenia. Podobają mi się niektóre opisy i spostrzeżenia. Dialogi czyta się także bardzo przyjemnie. Jest w tym utworze jakiś ułamek „Małego Księcia”, którego bardzo sobie cenię. Jeśli zastanowić się nad jednym konkretnym elementem, który przywołałbym gdy pomyślałbym o tym utworze, to jest to dziewczynka, owinięta w krzak białej róży i wybacz, ale trudno mi sobie ten obrazek wyobrazić w niezabawny sposób. Co chce powiedzieć przez to, że brak tu jakiś wyraźniejszych konkretów, postaci, opisów i motywów, za które moglibyśmy zapamiętać ten utwór, poza może jeszcze jego przesłaniem. Jest to mimo wszystko dość dużo, bo niektóre utwory potrafią przejść całkiem bez echa. Warto jednak byś przemyślała kwestię tworzenia bardziej wyraźnych i konkretnych motywów i postaci przy pisaniu kolejnych tekstów. To tyle z mojej strony. Dzięki za chwilę oderwania. Pozdrawiam.”
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
12.03.2017
Poraz kolejny dziękuję za Twój komentarz ;)
Tak się zastanawiam ile masz lat, skoro stawiasz sie gdzieś poza granicami pełnego zrozumienia mojej formy ekspresji... Zupełnie zresztą niepotrzebnie, gdyż interpretujesz ją doskonale... Czasem surowo, ale zawsze z dużą dawką refleksji..
Myślę, że bardziej niż o realny wiek, chodzi tu raczej o pewną dojrzałość , jej brak, lub proces jej powstawania.
Nie każdy jest w stanie zrozumieć o czym właściwie pisze . Tym bardziej dziękuje za opinię, która daje dużo zdrowej, bo odartej z iluzji, akceptacji.

11.03.2017
Twoje opowiadanie jest kolejnym, które przeczytałam do końca bez przyjemności, trzymając się z uporem nadziei, że może czymkolwiek zaskoczy w trakcie lub choćby pod koniec.
Tak się nie stało.
Zacznę od tego, że nie rozumiem tendencji do nazywania postaci: „Dziewczynka”, „Chłopiec”, „Ona”, „On” etc. To naprawdę rzadko zdaje egzamin. W większości przypadków wypada po prostu infantylnie. I razi ogromnie. Nic to, że postać ma być tzw. Everymanem. Może nadal nim być, posiadając imię. Ku refleksji.
Wstęp jest nawet ok, można by na jego bazie stworzyć wiele historii. Ty jednak decydujesz się na metaforę ogrodu i róży. Oczywiście, masz do tego wybór, jednak dokonując go, musisz się liczyć z przesiewem wśród czytelników. I nie chodzi o antypatię do flory, ale o wspomnianą już infantylność.
Według mnie za wiele miejsca w tym opowiadaniu poświęciłaś opisom cierpienia bohaterki, a na koniec tłumaczeniom. Znaczenie przemiany jest już jasne, ale Ty nadal brniesz w analizę metamorfozy. Moją propozycją odczarowania tego wrażenia jest ucięcie tekstu w pewnym miejscu. Mianowicie:
„-Okropnie? Nie Dziewczynko! Tu jest pięknie. Zapach jest taki świeży, trawy są cudownie zielone i te zagajniki, motyle… Powietrze jest rześkie , zupełnie inaczej niż w twoim dusznym ogrodzie. Tu jest wspaniale! Czy możemy zostać na chwilę?” Po tym zdaniu mogłabyś dodać coś niezobowiązującego w rodzaju: „Nagle Dziewczynka poczuła ogromną ulgę. Podziękowała swoim towarzyszom, pozwoliła im zostać, a sama usunęła się w cień starego drzewa, aby odpocząć. Czekał ją długi, spokojny sen.”
Domyślam się, że to radykalne ścięcie tekstu na pewno nie będzie po Twojej myśli. Według mnie zadziałało by na korzyść, na pewno zaś idea, którą chciałaś uwypuklić, nie straciłaby na wyrazistości. Przeciwnie. Ale to jest tylko moje zdanie.
Nie wiem, czy czytałaś może muminki? Polecam, jeśli poważnie traktujesz tego typu narrację. Filifionka też żyła przeczuciem bliżej nieokreślonej katastrofy– to analogia bardziej oczywista. Ale Tove Janson stworzyła też inną postać – Homka Tofta, wycofanego, samotnego stworzenia, obrazowo i plastycznie projektującego lęki i obraz samego siebie na przedmioty i zdarzenia zewnętrzne. To, w jaki sposób Tove Janson ujęła temat jest po prostu mistrzostwem. Polecam się zapoznać, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś.
Kilka zdań, w których powinęła Ci się ręka:
„Przemykała wokół gości tanecznym krokiem i śpiewała im wprost do uszu piosenki, które miały ich uśpić i wyciszyć, które zagłuszały dające się już słyszeć grzmoty.” – 2x które w jednym zdaniu. Czasem się sprawdza, tu akurat nie.
„Wkrótce okazało się, że burza daję się przekonać i nie ogarnia ogrodu.” Daję ja, ona daje.
„Słysząc to Dziewczynka zmarła i zatrzymała się na chwilę.” Zamarła, oczywiście.
„ Róż pachnie dziś wyjątkowo mocno.” Róża.
„Trzeba zostać i przerwać” – przetrwać, zapewne?
„Wiedziała jednak , że musi ocalić róże , bo tylko dzięki niej” – liczba pojedyncza czy mnoga? Drugi człon zdania sugeruje, że to pierwsze. A więc: „musi ocalić różę”.
Podsumowując, nie był to ciekawy kawałek prozy. Pisz dalej, z czasem być może Twoja twórczość dojrzeje, a proces przyspieszysz, patrząc z dystansu na efekty swojej pracy i analizując rady innych. Czy sama chciałabyś czytać takie opowiadania? Dlaczego podobna myśl do Twojej, ale spisana sprawniejszą ręką (ad Tove Janson), uderza w najczulsze nuty? Czego brakuje Twoim tekstom do osiągnięcia podobnego efektu? Z tymi pytaniami Cię zostawiam.

Pozdrawiam, życzę wytrwałej i owocnej pracy nad piórem.
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
12.03.2017
Dziękuję za Twój komentarz!
Masz prawo do takich odczuć i nie zamierzam ich kwestionować.
Dodam jednak kilka słów wyjaśnień, gdyż , jako Autorko, ja mam również prawo do obrony tego tekstu.
Zacznę do tego, że znam i cenię prozę Tove Janson . Nie byłą to jednak moja inspiracja, ponieważ ja po prostu opisuję inny proces i inne stany emocjonalne. Owszem , motyw oczekiwania na katastrofę jest tu poniekąd powielony, ale nie jest on w moim utworze niczym nadrzędnym ani przewodnim. I nie, twórczość Janson nie dotyczy myśli podobnej do mojej. Nie zamierzam również osiągać zbliżonego efektu. Ja piszę o czymś innym
Tekst nie uderzył w najczulsze nuty Twojego serca, ale to nie znaczy , że nie podoba się nikomu. Pewnie będzie Ci trudno w to uwierzyć, ale komentarze, które otrzymuję są bardzo spolaryzowane. Rzadko spotykam sie z neutralnymi opiniami. Przeważnie dostaję albo zachwyt, albo irytację i krytykę totalną. Dzięki temu dochodzę do wniosku (potwierdzonego przez osoby, które mój utwór wzrusza i inspiruje) że ta forma ekspresji nie jest dla każdego. Tak się jednak dzieje z wszelakim przejawem twórczości, gdyż jednego poruszy Tove Janson, drugiego Grochola a trzeciego "Śmierć białej róży". Dlatego nie obrażam sie o takie opinie,ale... wybacz... też z nich nie czerpię.
Dziewczynka nie ma imienia. Jeśli po zakończeniu konkursu zdecydujesz się przeczytać inne moje opowiadania ( w co wątpię.... ) to być może zrozumiesz dlaczego.
W miejscu, w którym sugerujesz mi zmianę tekstu i napisanie czegoś zupełnie innego, niestety pudłujesz. Dziewczynka wcale nie odczuwa wówczas ulgi. Ulga jest procesem i musi minąć sporo czasu zanim jej dozna. To opowiadanie również nie jest ani końcem żadnej drogi głównej bohaterki, ani osiągnięciem celu. Jest wycinkiem pewnej większej zmiany, kawałkiem długiego procesu
Mimo wszystko dziękuję za poświęcony mi czas i za komentarz zgodny z zasadami 3K. Cóż, przykro mi, że musiałaś komentować coś tak dalece odbiegającego od Twojej estetyki...
13.03.2017
Masz rację, wskazując na różnorodność gustów literackich. Ja z kolei trochę straciłam z oczu cel nadrzędny analizy czyjegoś tekstu i oparłam swój komentarz na osobistych preferencjach. Nawet jeśli sama nie dostrzegam niczego atrakcyjnego dla siebie w Twoim utworze, nie znaczy to, że nic w nim nie ma. Być może jest.
Mylisz się natomiast, wątpiąc w moje chęci bliższego zetknięcia z Twoją twórczością. Po konkursie chciałabym zapoznać się z pracowniami większości autorów, których prace miałam okazję tu komentować. Między innymi z Twoją.
Ps. Gdybym z Trumanem C. zaczęła i zakończyła znajomość na powieści „Z zimną krwią”, i nie dałabym mu po niej szans, nigdy nie dowiedziałabym się, że potrafi napisać coś tak cudownego jak „Harfa traw”. Jeden utwór to zwykle za mało, aby wydać wyrok.
Powodzenia i pozdrawiam!
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
05.03.2017

Stworzyłaś czarującą historię. Podobało mi się mimo małych mankamentów, o których za chwilę wspomnę. Pomysł jest świetny i moim zdaniem nowy - przyrównywanie ogrodu do kreowania własnego wizerunku na zewnątrz, podczas gdy naturalna łąka jest obrazem prawdziwego ja, w którym czujemy się najlepiej. Twoje opowiadanie jednak określiłaby raczej jako baśń, choć nie w czystej, klasycznej postaci. Moim zdaniem, zbyt dużo jest metafor i nawiązań, aby można było "Śmierć białej róży" nazwać opowiadaniem o charakterze filozoficznym.
Co do moich uwag - czasami fabuła, która gra z przesłaniem jest mało logiczna w literalnej, wierzchniej warstwie tekstu. Przykłady:
>> fragment o tym, że Dziewczynka chciałaby, aby ludzie nie kręcili sie na łące, tworzy nieopodal ogród i tam ich zaprasza. Logicznie rzecz ujmując przyciąga owych ludzi w pobliże swojej łąki, zaprasza ich nawet i smutno jej jest, gdy ludzie nie przychodzą. Rozumiem metaforę, że nie bohaterka nie chce się przed ludźmi odsłaniać i dlatego tworzy iluzję. Ale może lepiej by fabuła grała gdyby ogród ogradzał dookoła łąkę i bronił do niej dostępu, jak mur?
>> nagle ni z tego ni z owego w ogrodzie pojawia się lustro, w którym bohaterka się przegląda - raczej nie jest to mebel, który zazwyczaj się tam znajduje.
>> trochę inaczej mogłoby być zbudowane zdanie, które mówi o tym, że w różanym srroju nie można było się nawet zgarbić czy odpocząć, bo kwiaty odpadłyby - tu trochę niezrozumiałe dlaczego nagle sukienka miałaby się psuć gdy dziewczynka stanie w miejscu, fizycznie raczej dziwne, choć powtarzam rozumiem, co się kryje pod tym fragmentem. Może zamiast tego napisać, że nie mogła usiąść?
>> dziewczynka ocieka krwią, ale ta nie plami kwiatów, ani nie kapie jej pod stopy, na ziemię. Może nieco delikatniej opisać obrażenia?
>> nierealistyczna jest też scena, gdy po ściągnięciu sukni dziewczynka ogląda rany i nagle zaczyna się zwijać z bólu. Skoro on i tak już istniał, bo rany nie powstały w tej chwili, a nadto przy zdejmowaniu również nic takiego nie odczuwała. Skąd nagle, w jednej chwili ból, który powoduje zwijanie się. Również użyłabym innego słowa.
Ponadto masz w tekście masę literówek, błędów stylistycznych i ortograficznych. Kilka udało mi się wyłapać i wrzuciłam je poniżej. Przydałoby się też więcej akapitów,
Bardzo mi się podobało opowiadanie, wyczarowałaś cudowny klimat, który mnie wciągnął. Zakończenie przewidziałam, ale nie odebrało mi to przyjemności z doczytania do końca.
Gratuluję pomysłu na przekazanie takiej uniwersalnej myśli!
Pozdrawiam

ale..co będzie ze mną
Nie widziałem jej to ostatnio
Dziewczyn na łące odpoczywała
. Róż pachnie dziś
raną zadaną przez kolce
ciemnie i chłodniej.
nieustępowała - ortografia
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
06.03.2017
Witam!
Bardzo Ci dziękuję za tak konstruktywny komentarz.
Cieszę się niezmiernie, że moje opowiadanie Ci sie podobało.
Co do mankamentów, które wymieniasz... Cóż, były to świadome zabiegi, ale jak widać nie do końca udane, skoro przez nie opowiadanie traci w twoich oczach.
Ogród powstaje obok łąki , gdyż to właśnie tam zaczynają przybywać ludzie i Dziewczynka nie chce aby odchodzili zbyt daleko. Nie ma na celu zablokować wstępu na łąkę, ale sprawić , aby ludzie na nią w ogóle nie zwracali uwagi. Temu tez służy intensywny zapach róży,
Lustro jest potrzebne aby główna bohaterka mogła sie w nim przejrzeć. To jest również symbol, a nie element racjonalny. Pokazuje moment, w którym Dziewczynka przygląda się sobie i dochodzi do wniosku , że nie pasuje do miejsca, które stworzyła i w związku z tym musi sie jeszcze bardziej poświęcić .
Suknia z białych róż jest pewnym czarem, kłamstwem więc skonstruowałam ją tak, aby raniła w sposób niezauważalny dla innych. Rany odsłaniają dopiero odpadające kwiaty, więc bohaterka musi być bardzo ostrożna , aby do tego nie dopuścić. dlatego ciągle jest czujna i skupiona.
Dziewczynka cierpi cały czas, ale dopiero będąc na łące, poza wzrokiem ludzi, pozwala sobie dać upust temu cierpieniu, czyli płakać i zwijać sie z bólu.
Na pewno przemyśle Twoje sugestie i być może zdecyduję sie przeredagować tekst pod ich kątem, aby pewne kwestie były po prostu bardziej przejrzyste
Na literówki i błędy nie zwracasz uwagi jako pierwsza :) Cóż mogę powiedzieć... wstyd mi, ale teraz już nic nie zrobię, bo edytować tekst mogę dopiero po zakończeniu konkursu..
Jeszcze raz dziękuje za przeczytanie mojego opowiadania i czas poświęcony na jego skomentowanie.
Pozdrawiam serdecznie ;)
04.03.2017
Przykro mi – do mnie to opowiadanie nie trafiło, dlatego ostrzegam już na wstępie. Może to kwestia gustu i inni będą nim zachwyceni, ale ja podczas lektury czułem się, jakbym miał na sobie tę raniącą sukienkę. Do końca się łudziłem, że nagle coś się stanie, nastąpi przełom, w efekcie którego kompletnie zmienię zdanie, ale niestety. Postaram się jak najlepiej uzasadnić, skąd we mnie takie odczucia.

Twój styl wydaje mi się trochę dziecinny. Ciągłe powtarzanie „Dziewczynka to, Dziewczynka tamto” męczy. W tekście jest 54 tych dziewczynek, to za dużo. Tym bardziej jak się nie wie, kim w ogóle ona jest. Ma ogród, łąkę, pije herbatę, ale na normalną mi ona nie wygląda. Jest jakaś sztuczna, dziwna. Nie czuję do niej sympatii. Nawet nie miałbym ochoty jej poznać, bo mnie nie ciekawi. Nie wprowadza tajemniczego klimatu. Po prostu jest i drażni. Może to za sprawą przesycenia tekstu tymi powtórzeniami i braku jakichś konkretów na jej temat. W ogóle dialogi wydają się dziwne, aż nazbyt nierzeczywiste. Nie słyszałem nigdy, by ktoś wypowiadał się w taki pedantyczny sposób cały czas.

Sam ogród... Nie jest ani piękny, ani tajemniczy, ani straszny. Gdy opisujesz, jakie dobre wrażenie robił, sam nie czuję tego wrażenia. Mogę Ci jedynie uwierzyć na słowo, ale wtedy nie realizujesz zadania dobrego opowiadacza – nie przekonujesz. Inaczej by się sprawa miała, gdybyś zagrała ze mną i uczyniła, że ten ogród tylko z pozoru jest taki piękny, a pod tą powierzchownością tkwiłaby bolesna prawda. Gdybym czuł się winny, że podziwiam ten ogród, który Dziewczynka zbudowała własnymi cierpieniami. Ale bez poczucia więzi z bohaterką i wejścia w klimat ogrodu to nie zadziała. Nawet w chwili burzy, kiedy wszystko się zmienia i masz szansę przełamać tę nieprzekonującą atmosferę, czuję obojętność. Bo brakuje czegoś mocniejszego. Odrobiny katastrofizmu, turpizmu, który działałby na zmysły. Zwróć uwagę na zachowanie ludzi wtedy. Wpierw opisujesz, jak bardzo wrzeszczą, uciekają, tratują się nawzajem, ogólnie zbiorowa panika. Aż tu nagle zaczynają ją spokojnie namawiać, znajdują czas na obwinianie jej. To nie pasuje. Gdy wszystko idzie w diabły, nikt nie traciłby czasu na namawianie kogoś. Co innego, gdyby chodziło o szybkie krzyknięcie przez ramię „Uciekaj!”. Dynamika kuleje. Potem wspominasz o tych ludziach, którzy jednak chcą zostać. Mogłabyś przypatrzyć się im trochę bliżej, uczynić ich zmagania nieco bardziej tragicznymi, to by wzmocniło całą scenę. Bo to, że Dziewczynka ich nie zauważyła, wcale nie znaczy, iż nie mógł tego zrobić narrator.

Skoro jednak zaliczyłaś to opowiadanie do filozoficznych, pewnie oczekujesz rozpatrzenia jego przekazu, dotarcia do sensu całej opowieści. Dla mnie chodzi tu o podporządkowanie się, chęć przypodobania się innym i do czego to może doprowadzić. Popieram tę myśl, ale sposobu jej przekazania niestety nie. Zbytnio się siliłaś na filozofię, by przekazać ten – nie oszukujmy się – banał. Odarłaś bohaterkę z imienia, całości nadałaś klimat sztucznej bajki dla dzieci, podczas gdy wszystko mogłaś zamknąć w bardziej przystępnej formie, a czytelnik (taki jak ja przynajmniej) miałby więcej zapału do sprawdzania, co kryje się między wierszami. Możliwe, że interpretuję wszystko zbyt płasko. Ale do wnikania w głąb nie mam siły ani ochoty.

Podsumowując – nie uważam, że Twoje opowiadanie jest złe. Ono po prostu nie jest dla mnie i staram się wyjaśnić dlaczego. Może inni czytelnicy będą mieli podobne wrażenie, może nie. Wtedy albo wrzucisz tę opinię do kosza, albo coś z niej wyciągniesz, o ile to w ogóle możliwe. I mam nadzieję, że Cię nie uraziłem, bo muszę przyznać, że w Twoim opowiadaniu czuję, że chciałaś w nim zawrzeć coś ważnego, coś od siebie. Dlatego też je bardzo szanuję. Twórz, twórz i twórz, doskonaląc się w tym, bo niedużo jest osób, które chcą przekazać coś wartościowego! Pozdrawiam serdecznie :)
Od: Pióroman Parias
twarz męska
04.03.2017
Przeczytałem całe opowiadanie z ciekawością i zadumą. Od samego początku Twój tekst ma w sobie coś intrygującego. Jest przesiąknięty swego rodzaju bajkowością, czymś baśniowym, tajemniczym, zwiewnym…W każdym razie zaintrygował mnie. Potrafiłaś poprowadzić opowiadanie w taki sposób, że wciągnęła mnie jego treść i w pewnym momencie niemal poczułem zapach kwiatów z ogrodu Dziewczynki :) Pięknie budowałaś tę „ogrodowo-kwiatową” atmosferę.
Po kolei, trzymając się 3k. Początek dobry, zachęcający do dalszej lektury i wciągający swą zwiewną atmosferą. O emocjach już wspomniałem na wstępie.
Co do wiarygodności, to oczywiście trudno wierzyć aby taka historia mogła mieć miejsce. Jednak biorąc pod uwagę ludzkie zachowania, jak najbardziej postaci podobnej Dziewczynce zdarzają się, i to nierzadko.
No właśnie, postać głównej bohaterki. Przedstawiłaś ją bardzo obszernie, co pozwalało z każdym następnym zdaniem poznawać i rozumieć coraz bardziej jej niezwykłe poczynania.
Również wysoko oceniam dialogi, który brzmiały naturalnie i znakomicie uzupełniały całą opowieść. Wypowiedzi Dziewczynki oraz odwiedzających ją gości były napisane wręcz idealnie. W żadnym momencie nie poczułem, że jakaś wypowiedź jest zbędna, zbyt długa, za krótka czy niezrozumiała. Brawo.
Opisy, zwłaszcza ogrodu, również całkiem dobre, choć chwilami delikatnie nużyły, wydając mi się zbyt długie.
Jak wspominałem wcześniej historia wciągnęła mnie w swój niepowtarzalny, baśniowy świat. No a przecież o to właśnie chodzi każdemu autorowi – żeby czytelnik się zapomniał. Udało Ci się to.
Sam pomysł kojarzył mi się co jakiś czas z pewnymi słynnymi tytułami, których nie będę wymieniał, ale potrafiłaś jednak nadać mu dużo swojego, indywidualnego wyrazu, który już nie był podobny do niczego innego (przynajmniej ja niczego podobnego nie czytałem).
Gratuluję i życzę dalszych, równie dobrych tekstów podczas pisarskiej przygody. Pozdrawiam serdecznie i chętnie przeczytam Twoje inne opowiadania.
Od: Pióroman Wygasły Pióroman
twarz męska
06.03.2017
Dziękuję serdecznie za komentarz !
Niezmiernie sie cieszę , że moje opowiadanie Ci sie podobało ;|)
Zachcesz zdradzić jakie "słynne tytuły" masz na myśli?
W kontekście tego opowiadania słyszałam już o echach "Małego Księcia", co jest dla mnie ogromną nobilitacją więc chętnie poznam Twoje odczucia w tej materii ;)
Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie ;)
27.02.2017
Nie sposób się oderwać.

-Wszystko się zmienia – odpowiedziała kobieta, niszcząc go w dłoniach. - brakuje mi tu "kobieta", zamiast dziewczynki.
Wszak tekst opowiada o dorastaniu, wychodzeniu ze strefy komfortu i dziecinnych rojeń na temat tego, co dobre, co złe i czego oczekują od nas ludzie.

Zakochałam się w tym tekście już od pierwszego akapitu. Porusza uczucia, skłania do refleksji. Ma bardzo mądre przesłanie, jest metaforą życia - wspaniałą.

Bajkowa atmosfera nie przeszkadza o tyle, o ile szybko orientujemy się, że to nie jest żadna śliczna, różna bajka dla dzieciów. Inaczej byłoby zbyt kolorowo, słodko. Element tajemnicy, niepokój spowodowany zbliżającą się burzą - dodaje pikanterii.

Być może za często mówisz - dziewczynka to, dziewczynka tamto, aż prosi się, by ją jakoś nazwać, choć wcale nie jestem pewna, czy to dobry pomysł. Wiadomo, że to nie jest żadna konkretna dziewczynka, a każda wrażliwa, niedojrzała nastolatka, próbująca rozeznać się w świecie, dopasować do niego, stworzyć własny.

Gratuluję pomysłu i świetnych opisów, które nie nużą, choć ogranicza Cię ciut przyjęta konwencja "uroczości". Elementy są wyważone i przemyślane.

Nie przeszkadzały mi już nawet literówki, połykanie ostatnich literek w wyrazach, ale wypada jednak zwrócić na to uwagę, wszak to poziom konkursowy.

Ze swojej strony - wielkie gratulacje. Nie sądziłam, że trafię na taką perełkę.
Powodzenia.

znajdował się tam potężny krzak - nie tak.
Opuszczasz przecinki - To co zobaczyła przeraziło ją - To, co zobaczyła, przeraziło ją.
Muszę - literówka.
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska
27.02.2017
Bardzo dziękuję za taki piękny komentarz ;)
Ciężko mi wyrazić , jak bardzo sie ciesze, że mój tekst Ci sie podobał.
Dzięki takim opiniom zaczynam wierzyć, ze moja twórczość ma sens.

Przepraszam za te literówki, pozjadane końcówki i przecinki. Niestety podczas trwania konkursu chyba nie mogę edytować opowiadania , ale obiecuję, że zrobię to najszybciej jak sie da ;)
pozdrawiam serdecznie!
27.02.2017
Bardzo dziękuję za taki piękny komentarz ;)
Ciężko mi wyrazić , jak bardzo się ciesze, że mój tekst Ci się podobał.
Dzięki takim opiniom zaczynam wierzyć, ze moja twórczość ma sens.

Przepraszam za te literówki, pozjadane końcówki i przecinki. Niestety podczas trwania konkursu chyba nie mogę edytować opowiadania , ale obiecuję, że zrobię to najszybciej jak się da ;)
pozdrawiam serdecznie!
27.02.2017
Wiem, że edycja w czasie trwania konkursu jest niemożliwa, sama startuję :P
I jeszcze z szacunkiem traktujesz komentatora, odpisujesz szybko. To znaczy, że Ci zależy. Skąd ja to znam :)
Ciągle jeszcze brak Ci wiary w swój talent? To smutne, uwierz!
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska
27.02.2017
Dziękuję ;)
Pracuję nad tym, tzn nad wiarą w swój talent, choć ciągle mam ochotę napisać "talent" ;)
Komentarza takie jak Twój bardzo mi w tej pracy pomagają i sprawiają, ze czasem własnie odpuszczam sobie cudzysłów;)
pozdrawiam
24.02.2017
Wow..
Siedzę, patrzę i kompletnie nie wiem od czego zacząć. Twoje opowiadanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie, trochę odbierając mowę.
Przede wszystkim, bardzo trudno jest mi rozkładać cały utwór na czynniki pierwsze. Jest dla mnie całością i niesamowitym przeżyciem, również osobistym, jednak trzymając się przyjętego schematu, spróbuję podjąć analizę.
Początek był trudny, to muszę przyznać. Zanim zorientowałam się z jakiego rodzaju opowieścią mam do czynienia, nie mogłam pojąć o czym czytam, co to jest. Pierwsza myśl która pojawiła się podczas pierwszych stron, to że czytam o czyimś obłędzie, o przeżyciach wewnętrznych kogoś zupełnie obłąkanego. Wybacz, po prostu nie od razu dotarły do mnie metafory i zabiegi jakich tu użyłaś. Poniekąd trochę trafiłam ;) to co przedstawiasz jest pewną formą obłędu. Kiedy już wczułam się w rytm i treść, przepadłam bez pamięci, nie mogłam oderwać oczu od tekstu, ciągle chcąc więcej i czekając, co dalej się wydarzy, jaka tragedia, jaka katastrofa. Nie trudno przewidzieć, że pojawi się w końcu załamanie dziewczyny, że dojdzie do kresu swojej wytrzymałości, jednak ta tragedia okazała się być fantastyczną i bardzo pozytywną przemianą, którą w pewnym okresie życia przechodzi każdy z nas. Dzięki temu, że ja już dawno temu porzuciłam swój ogród, zakończenie wywołało u mnie szczery śmiech i radość. To niesamowite uczucie wyzwolenia, kiedy w końcu zrzuca się obezwładniające maski, kiedy nagle okazuje się, co jest w życiu ważne oraz kto jest wartościowy, powoduje prawdziwe uczucie wolności i szczęścia. Najbardziej podobał mi się fragment opisujący odchodzących ludzi. Pięknie napisałaś o tych którzy umarli, to pozostawianie dla nich miejsca, kurcze.. po prostu genialne i wzruszające!
Nie wiem czy ja jestem taka oporna na takie inteligentne formy przekazu, czy po prostu nie spodziewałam się czegoś tak poetyckiego, pełnego metafor, ale żeby wszystko ogarnąć i pojąć, patrząc już po domyśleniu się sensu całego tekstu, musiałam przeczytać tekst ponownie. Dopiero za drugim razem dotarło do mnie wszystko jasno i klarownie. Nie wiem czy taki był Twój zamysł, żeby zmylić trochę czytelnika, czy nie zastanawiałaś się nad tym, bo sama wiedziałaś do czego zmierzasz, albo faktycznie ja jestem oporna :P Tak czy inaczej, całość odbieram bardzo pozytywnie. Wprowadziłaś coś nowego, świeżego, co zostanie w mojej pamięci na pewno na bardzo, bardzo długo. Fantastycznie przedstawiłaś główną bohaterkę, jej rozterki, to jak opisałaś uczucia nią targające, jej wygląd, cierpienie.. to również robi ogromne wrażenie, zbliża czytelnika do niej. Każdy z nas jest tą dziewczynką, każdy kiedyś przechodzi ten etap, jedni otwierają oczy i porzucają ogród, inni nie, ale każdy może w niej zobaczyć siebie. Ty również zapewne ją widzisz, a może właśnie opisałaś swoje własne przeżycia, w taki metaforyczny sposób, oddając to co siedziało w Tobie? Nie zdziwiłabym się wcale :)
No dobrze, ale żeby nie było zbyt nudno i cukierkowo, muszę jeszcze wytknąć ci kilka błędów, a jest ich nie mało. Przede wszystkim, pojawia się w tekście bardzo dużo literówek i pozjadanych literek. Nawet Ci je pokopiowałam, żeby łatwiej było je wyłapać i wstawiłam w gramatyce, jednak awaria przeglądarki zjadła wszystkie :( ale jak je poprawisz, to będzie już idealnie.

Tak.. i to taki żarcik ode mnie, żeby nie było zbyt nudno że tak wszystko chwalę ;) Żarcik, bo więcej błędów nie ma, a przynajmniej ja jestem tak zauroczona tekstem, że więcej nie widzę ;) Literówki to tylko kosmetyka, więc do ideału brakuje już niewiele.
Dialogów jest mało, a te które są,są bardzo poprawne, nie nudne, oddające klimat całości. Stworzyłaś piękny świat, opisując go bardzo ciekawie. Może mogłabyś dodać więcej nazw roślin i kwiatów, żeby były bardziej konkretne? Opisać je troszkę, jednak tutaj nie mam pewności, czy nie odciągnęłoby to uwagi od róży, a ona jednak ma być na pierwszym planie i najbardziej widoczna. To już Twoja decyzja, jednak te nazwy własne, szczególnie dla kogoś kto na kwiatach się zna, mogłyby być niemałym rarytasem. Dla mnie niestety nie, bo nie znam się zupełnie, nawet nie wiem czy dobrze rozpoznaję stokrotkę, ale pewnie takich ignorantów nie jest za dużo. Myślę, że ten tekst da do myślenia wielu osobom, które nadal tkwią w swoim ogrodzie, może dotrzeć do nich i ich uwolnić, albo mogą go wcale nie zrozumieć, jak człowiek z gałązką róży na końcu, ale warto próbować. Mam nadzieję, że nie napisałaś go do szuflady i że dotrze do szerszej liczby odbiorców. Jest tego wart. Dobrze, będę kończyć, bo się rozpisałam.
Na koniec gratuluję Ci wspaniałego opowiadania, szczerze życzę zwycięstwa, nawet ze mną ;) trudno, nie będę żałować.
Ach, jeszcze jedno! Uwielbiam te słowa wypowiadane przez ludzi, którzy są świadkami przemiany i wyzwolenia się z tych więzów: ZMIENIŁAŚ SIĘ. Mistrzostwo :) To że nie jesteśmy tacy jakimi chcą nas widzieć inni, to akurat dobra zmiana, nie żyjemy po to, żeby spełniać ich oczekiwania.
Dziękuję Ci za ten utwór, z dobrym humorem i dobrymi myślami idę dziś spać.
Mam nadzieję, że mogłam być chociaż trochę pomocna, choć za dużo pomocy, to Ty nie wymagasz. Pozdrawiam ciepło.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
26.02.2017
Piękna Osobo po drugiej stronie łączy!!
Być może nie uwierzysz, bo to brzmi dziwnie, ale przeczytałam Twój komentarz w chwili bardzo dla mnie trudnej, w momencie sporego zwątpienia i to było coś o czym marzyłam, coś czego potrzebowałam i co dało mi tyle radości i pozytywnej energii jak nic od bardzo dawna ;)
Rzadko dostaję taką dawkę docenienia i czegoś w rodzaju pewnego porozumienia. Bardzo dziękuję . Czuję sie zaszczycona faktem, że zainspirowałam cię i wywołałam pozytywne myśli oraz emocje. Jestem wdzięczna , że się tym podzieliłaś.
Zinterpretowałaś mój utwór doskonale. Dokładnie to chciałam przekazać i ogromnie się cieszę ,że mój tekst trafił własnie do Ciebie, bo mam wrażenie , że posługujesz się podobnym do mojego typem wrażliwości.
Ciągle przebijam ścianę strachu myśląc o publikowaniu dla szerszej publiczności, ale Ty sprawiłaś, że jest ona o wiele cieńsza :)
Dziękuję!
Będę czytać Twój komentarz w każdej chwili, gdy w siebie zwątpię ;)
26.02.2017
Hmm..
To chyba przez moją patologicznie rozrośniętą empatię, ale aż wzruszyłam się Twoją odpowiedzią! 🙈
Nigdy nie wiemy w jakim momencie życia jest odbiorca naszych słów.. To prawda. Ja miałam taką zapaść, po której powstało opowiadanie dostępne w tym konkursie, wtedy komentarz Adama podniósł mnie z kolan po wielu miesiącach stagnacji i beznadziei. Zupełnie niespodziewanie. Cieszę się, że mogłam być Twoim impulsem, to dopiero zaszczyt! Bo piszemy po to, żeby poruszać, dawać ludziom radość i wywoływać emocje. Czy to jest proza, czy komentarz, wystarczy we wszystko wkładać serce.
Nie wątp w siebie, nie warto, szkoda czasu, a i tak nie zadowolisz wszystkich. Dlatego nie bój się publikować, nie bój się krytyki tych, którzy Twojej twórczości nie zrozumieją, bo ona nie jest dla nich! :)
Głowa do góry, pierś do przodu ;) i burzymy te mury!
Pozdrawiam
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
27.10.2016
Zaczynasz ciekawie, nakreśleniem pewnego stanu emocjonalnego z którym większość z nas miała zapewne styczność. Z pewnego powodu czytam to opowiadania po raz drugi, tym razem nieco uważniej i zaczynam zauważać ciekawe/istotne fakty, które wcześniej mi umknęły. W moim odbiorze, a on często myli się od zamierzonego przez autora, opowiadanie jest przesłaniem o osobie, która naprawdę bardzo stara się mieć w każdym swojego przyjaciela. Zatraca się jednak gdzieś w staraniach i w przeciwnościach (lub może nigdy nie zdaje sobie z tego sprawy), że przyjaźń powinna działać w obie strony. Biała róża jest natomiast rodzajem maski, który przywdziewamy na spotkanie innych ludzi, od której można się uzależnić, jednak morał jaki ja odbieram z tego utworu to, że powinniśmy być zawsze sobą. Utwór przypomina raczej bajkę lub baśń i posiada tego typu klimat. Brakuje mi tu jakiegoś głównego motywu przewodniego, informacji skąd wzięła się dziewczynka i do czego dąży. Przydałaby się jeszcze jakaś dodatkowa postać poza nią, choćby drugoplanowa. Piszesz bardzo rytmicznie i dobrze się to czyta. Problem z tym, że często za mało się dzieje i za mało jest tu konkretów, tak że mógłbym po prostu przerwać czytanie i nie mieć potrzeby jego wznawiania. Wszystko jest tu trochę zbyt „wybujałe” i opisane niebezpieczeństwa i problemy nie wydają się być na tyle poważne by komuś tu zagrozić/stworzyć jakiegoś rodzaju tragedię. Rozumiem rozterki bohaterki, ale one zdają się niewystarczające by bardziej się nimi przejąć. Mam nadzieję, że mój odbiór da Ci trochę do myślenia. Podobają mi się niektóre opisy i spostrzeżenia. Dialogi czyta się także bardzo przyjemnie. Jest w tym utworze jakiś ułamek „Małego Księcia”, którego bardzo sobie cenię. Jeśli zastanowić się nad jednym konkretnym elementem, który przywołałbym gdy pomyślałbym o tym utworze, to jest to dziewczynka, owinięta w krzak białej róży i wybacz, ale trudno mi sobie ten obrazek wyobrazić w niezabawny sposób. Co chce powiedzieć przez to, że brak tu jakiś wyraźniejszych konkretów, postaci, opisów i motywów, za które moglibyśmy zapamiętać ten utwór, poza może jeszcze jego przesłaniem. Jest to mimo wszystko dość dużo, bo niektóre utwory potrafią przejść całkiem bez echa. Warto jednak byś przemyślała kwestię tworzenia bardziej wyraźnych i konkretnych motywów i postaci przy pisaniu kolejnych tekstów. To tyle z mojej strony. Dzięki za chwilę oderwania. Pozdrawiam.
„Trzeba zostać i przerwać.” – tu chyba miałaś na myśli „przetrwać”.
„Bolało ja wszystko”
„Dziewczyn na łące odpoczywała”
„Dlatego tez strach o łąka towarzyszył jej od pierwszych chwil.”
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
27.10.2016
Witaj Adamie!
Bardzo dziękuję za twój niebywale konstruktywny komentarz!
"Śmierć białej róży" jest moim trzecim opowiadaniem i jak na razie najmniej osobistym z wszystkich, które napisałam. Między innymi dlatego zdecydowałam się je opublikować jako pierwsze. Postać Dziewczynki pojawia się w każdym moim utworze i jest czymś w rodzaju mojego alter ego, jakąś częścią mnie , która ciągle procesuje, zmienia się, dojrzewa. Myślę, że sporo sie wyjaśni, gdy opublikuję kilka innych utworów, co zamierzam zrobić w najbliższym czasie, gdy tylko ogarnę trochę działanie tego portalu ;)Mimo wszystko można jednak czytać moje opowiadania jako utwory niezależne i nie ma potrzeby łączyć jednego z drugim.
Ogród i łąka są dwiema wizjami równoległych rzeczywistości. Jedną, prawdziwą i naturalną, Dziewczynka nie chce sie dzielić (między innymi ze strachu przed brakiem akceptacji, o którym pisze tez w innych opowiadaniach) dlatego tworzy coś , co mogłaby pokazać innym, czym mogłaby zachwycić. To jednak ją uwiera i boli, podobnie jak każda sytuacja, w której jej starania nie sa doceniane. Tak, biała róża jest maską. Suknia stworzona z jej kwiatów jest wprawdzie piękna, ale sprawia też ból. Ciesze się mimo wszytko, że ten motyw cię rozbawił :)
Nieunikniona i potężna katastrofa staje sie tak naprawdę ratunkiem dla Dziewczynki, gdyż niszczy wszystkie zasłony i maski oraz daje jej możliwość pokazania swojego prawdziwego oblicza i nawiązania prawdziwych relacji opartych na szczerości i wymianie dóbr.
Twoje uwagi sa bardzo przydatne i z całą pewności przeredaguję swoje teksty pod ich kątem własnie. Dziękuję za nie ;)
Pozdrawiam i zapraszam do czytania moich pozostałych utworów.
28.10.2016
Nie ma sprawy, cieszę się, że moje uwagi wydały Ci się konstruktywne. Dodałaś ten utwór do "pod lupą" jako niewidoczny (wszystkie utwory są dodawane automatycznie jako niewidoczne), więc nie wiem jaki masz nick. Jeśli zgasisz żarówkę przy "niewidoczności" Twój nick pojawi mi się pod Twoją odpowiedzią i będę mógł przeskoczyć do Twojej pracowni. Pozdrawiam.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
29.10.2016
Niestety mój mózg w przestrzeni wirtualnej zachowuje się dziwnie...co oznacza, że nawet po przeczytaniu wszystkich instrukcji (tak jak to zrobiłam w przypadku tego portalu ) musi minąć trochę czasu zanim się ogarnę i zacznę działać logicznie ;) Żółta lampka przy opowiadaniu "Śmierć białej róży" nie chce sie zgasić ...podejrzewam iż powodem jest to , że dodałam je do jakiegos konkursu ;) Z góry przepraszam za bałagan , który może wywołać moja obecność na portalu ;) obiecuję, że nie potrwa on długo, ten bałagan oczywiście, nie sama obecność ;)
Mój nick to - dziewczynka bez imienia. Dodałam dwa dni temu opowiadanie pod tym samym tytułem i nie świeci sie przy nim żadna lampka, więc powinno być widoczne.
Zapraszam więc ;)
29.10.2016
Tak, dodałaś swoje opowiadanie do konkursu specjalnego, który ma motyw przewodni "horror szkoły" ;-) i zgadza się, że nie możesz zgasić lampki "niewidoczności" jeśli utwór jest w konkursie z racji, że mają być oceniane anonimowo. Możesz zamieścić swoje opowiadanie w zwykłym konkursie prozy, ale musisz poczekać, aż obecny się zakończy. Ten czas można przyspieszyć, przez przydzielenie sobie utworów konkursowych i ich komentowanie. Jeśli będziesz mieć jeszcze jakieś pytania odnośnie działania strony, możesz zadać je w emailu lub na łamach naszego forum na facebooku - informacje w zakładce kontakt. Niedługo postaram się zajrzeć do Twojego opowiadania. Pozdrawiam.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska