Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Dolina Sępów

05.02.2017
1. Poczatek jak i calosc byly bardzo interesujace. Czytalo sie jednym tchem.
2. Tekst wywolal we mnie ciekowosc, ale miejscami rowniez niesmak, ze wzgledu na roznorodne niesmaczne opisy scen.
3. Nie, jest to utwor fantystyczny.
4. Sylwetki bohaterow przekonujace i ciekawie opisane. Czytajac, mozna sobie ich dokladnie wyobrazic.
5. Dialogi ciekawe i wciagajace.
6. Opisy swiata przedstawionego byly bardzo ciekawe i roznorodne. Autor ma swietna wyobraznie do opisywania w szczegoly sposob swiata przedstawionego i robi to dokladnie. Moglam sbie wyobrazic kazdy szczegol i zakamarek.
7. Jak najbardziej udalo sie stworzyc atmosfere pasujaca do historii.
8. Utwor wciagnal mnie do swojego swiata. Czytalo sie jednym tchem. Chcialam poznac jak najszybciej zakonczenie.
9. Historia ta jest bardzo ciekawa jednak nie reprezentowala nowego stylu, co wcale nie jest niczym negatywnym.
10. Nie znalazlam takiej.
11. Niestey koniec mnie rozczarowal, byl malo zaskakujacy. Mozna sie bylo mniej wiecej tego spodziewac, a liczylam na cos lepszego. Mysle, ze autora stac na cos wiecej.
12. Nie mam pojecia co autor chcial przekazac przez ten utwor.
13. Gratuluje wartkiego piora oraz swietnej wyobrazni. Moze troche za duzo opisow aczkolwiekdobrze sie czytalo. Zmienilabym tylko zakonczenie bo jest ono dosc przewidywalne. Poza tym super. Zycze powodzenia i nowych pomyslow ;-)
Od: Pióroman Blue Rose
twarz żeńska
06.02.2017
Dziękuję za komentarz. Co do zakończenia - chodziło o nawiązanie do H.P.Lovecrafta i jego "Call of Cthulu". Taka niespodzianka na koniec - no cóż może za słaba. W każdym razie serdecznie dziękuję i pozdrawiam. A jak by było jeszcze wyróżnienie to szampan się mrozi.... Pozdrawiam - Pióroman.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
20.11.2016

​Zacznę od tego, że wystawianie tego komentarza powoduje u mnie pewien dyskomfort, wywołany datą, którą zobaczyłam na ostatniej stronie. Wychodzi na to, że napisałeś tą historię kiedy ja uczyłam się pisać :D I jak ja mam radzić, kiedy ona powstała w momencie, w którym ja szlifowałam pisanie szlaczków i literek?? :D
Ale postaram się, mając nadzieję, że nie zawiodę Twoich oczekiwań.
Pierwsze spostrzeżenia jakie mi się nasuwają, to ogromne podobieństwo do utworów mojego ulubionego autora Stephena Kinga. Chyba dlatego iż styl, akcja, sposób opisów, bardzo przypomina ten S.K. Dzięki temu, od pierwszych wersów, przepadłam bez pamięci i nie mogłam oderwać się od lektury. Czytałam z zapartym tchem, delektując się genialnymi opisami otoczenia, które jest kolorowe, ma głębię, robi ogromne wrażenie. Nie miałam najmniejszego problemu aby wyobrazić je sobie, poczuć klimat całej historii. Wielokrotnie budujesz napięcie, dzięki temu nie pozwalasz oderwać się nawet na chwilę, tak, jakby zaprzestanie czytania groziło utratą akcji, której nie da się przewinąć. Czy nie myślałeś przez te wszystkie lata, aby to krótkie opowiadanie rozbudować, przemienić w książkę?? Ta historia ma ogromny potencjał na to, jeśli tylko dać jej szansę rozrosnąć się w wątki poboczne, dłuższy wstęp i więcej postaci. Nie musi to przecież być wielki tom pokroju Bastionu S.K., może to być mniejsza książka, zdolnego i odważnego autora, na pewno chętnie czytana przez miłośników gatunku. Stworzyłeś bardzo wyrazistą postać Cordesa, chociaż tak mało o nim wiemy. Przydałoby się rozwinąć go, dodać mu więcej cech, przeszłość (rozwinąć historię z żoną, opisać ją, dać czytelnikowi ją przeżyć). Opis życia z żoną oraz jej śmierci w Twoim wydaniu byłby naprawdę dobry. Troszkę czuję niedosyt Jessici, niewiele o niej wiemy, trochę zbyt chaotycznie o niej napisałeś, chciałabym poczuć emocje jej towarzyszące, Poczuć jej wolę przetrwania, mogłaby być trochę bardziej twarda i zdecydowana. Chciałabym też wiedzieć dlaczego ludzie żyją w tym miejscu, czy jest ich więcej, czemu nie mogą po prostu wyjechać, co ich czeka jeśli to zrobią. Skąd Cordes i Snooby wiedzą co mają robić dla tych istot? W jaki sposób dowiedzieli się, że są, czy są tam od zawsze, czy nagle się pojawili? Sam zobacz ile jest możliwych wątków do rozbudowania, opisania. To naprawdę jest materiał na porządną książkę i może będę nudna, ale powtórzę - napisz ją człowieku! :)
Dialogi, mimo że niema ich wiele, też są na wysokim poziomie, nie zanudzają, są ciekawe. Wstęp mógłby byc zdecydowanie dłuższy, wprowadzający do tego świata, dający więcej informacji o niezwykłości okolicy.
Najlepszy i bardzo ciekawy moment - opis miasta pod ziemią, niezwykłość i budowle, stworzenia, które tam mieszkają. To było niezwykłe i ciekawe, chociaż w tym miejscu chętnie zobaczyłabym dłuższy jego opis, bardziej szczegółowy, informacje co oni tam robią, po co są. Mało mi tego było ;)
Zakończenie dosyć ciekawe, trochę mnie zaskoczyło, tzn. pojawiło się wcześniej niż myślałam. Ale to wrażenie pewnie powstało przez kompletne zatracenie się w utworze i po prostu chęć na więcej.
Kompletnie jednak brakuje mi tutaj informacji jak dziewczyna wydostała się z piwnicy. Oczywiście przypuszczam że pomógł jej Snooby, ale skąd wiedział że ma przyjść, super byłoby przeczytać o tym w Twoim stylu niż domyślać się i samodzielnie "dopisywać" brakujące fragmenty.

To co udało mi się wyłapać i zanotować:

"...Potrzebował 15 min żeby dotrzeć do miejsca wypadku.." - i nagle znalazł się w tym miejscu - teleportacja?? ;) brakuje jednego czy dwóch zdań na temat jego podróży do tego miejsca.

Opisując sam wypadek: "całkiem możliwe że.." nie było Cię tam, snujesz przypuszczenia, więc dziewczyna nie krzyknęła, tylko: "może dziewczyna nawet zdążyła krzyknęła.." Będzie to bardziej spójne.
Historia czasami toczy się dość chaotycznie. Str 19 - napisałeś że Jessica przetarła drut i od razu o tym, że sprawdzała drzwi. Brakuje mi tutaj wypełnienia luki, np: Mimo zdrętwiałych od długiego skrępowania nóg i rąk, udało jej się usiąść i zejść z leżanki. Postanowiła sprawdzić czy ma jakąś drogę ucieczki.
Tutaj też nasuwa się pytanie, jak udało jej się go przetrzeć?? O co? Skoro była naga, to nie miała nic czym mogłaby tego dokonać. Sprawnie operujesz słowem, ale oszczędnie, takie odnoszę wrażenie. Część akcji dzieje się jakby w domyśle, co powoduje że wydaje mi się jak byś chciał szybko opowiedzieć czytelnikowi tę historię, spiesząc się, więc poruszasz tylko najważniejsze urywki, pomijając mniejsze wątki.

"Powinna zostać wtedy w hotelu albo wybrać się z przyjaciółmi do jakiegoś nudnego muzeum. Tam mogłaby najwyżej poślizgnąć się na wypolerowanej podłodze i złamać nogę – w Dolinie Sępów można co najmniej skręcić sobie kark." - Bardzo podoba mi się ten fragment, wrzucasz takie smaczki, które nadają charakteru i wyrazistości tej opowieści

Podsumowując. Gratuluję, jestem pod wrażeniem tego co przeczytałam. Sama marzę o tym, żeby pisać tak jak Ty ;) Udało Ci się stworzyć świetne opowiadanie, porywające, intrygujące. Dla mnie, najlepsze. Mam cichutką nadzieję, że zdecydujesz się na zrobienie z tego świetnej książki. Pierwsza będę stała po autograf ;)
Pozdrawiam Cię serdecznie i mam nadzieję, że mogłam być chociaż trochę pomocna. Albi
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
20.11.2016
Witam. Bardzo, bardzo dziękuję za tak miły i twórczy komentarz. Co do rozmiaru tekstu. Warunkiem przystąpienia do konkursu było zamieszczenie określonego przez organizatorów w miarę krótkiego, mieszczącego się w wyznaczonym limicie tekstu. Czy mogłaby z tego powstać bardziej rozbudowana forma? Bardzo mnie Pani tą sugestią zaintrygowała. Bo faktycznie jest to historia trochę zamknięta w pigułce. Tylko, że sporo czasu minęło i boję się, że może nie udać się zachować spójności opowiadania/powieści. Ponadto w opowiadaniu starałem się korzystać z niedopowiedzeń i zostawić czytelnikowi możliwość wykorzystania własnej wyobraźni (to w sprawie rozbudowania tekstu). W każdym razie poczułem się bardzo podbudowany Pani opinią, a przy okazji analogią do mistrza S.K. chociaż tekst był inspirowany twórczością H.P.Lovecrafta. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam - J.M.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
17.11.2016
Opowiadanie bardzo mi sie podoba. Jest napisane świetną polszczyzną i ma lekki, ale niebanalny styl. dlatego czyta się je bardzo przyjemnie, mimo iż jest przydługawe. Opisy świata przedstawionego są przemyślane i dopracowane, dzięki czemu czytelnik niemalże natychmiast ma szansę poczuć specyficzną atmosferę utworu. Konstrukcja również jest bardzo dobra. Początek niewiele mówi o treści opowiadania i pojawia się pobudzająca ciekawość tajemnica. Brakuje mi dokładniejszego rysu psychologicznego Jima i jakiejś genezy jego postawy. Chciałabym wiedzieć dlaczego tęskni za wielkim miastem, jak znalazł się w dolinie sępów i kim była jego żona oraz jak kształtowała sie ich relacja. W tej materii czuje niedosyt.sytuacja podobnie wygląda w przypadku postaci Snoobyego... Nie do końca rozumiem kim on właściwie jest i po co został wprowadzony do utworu.. Nie zbyt podoba mi się również zakończenie. Całość pachnie mi bardzo wyraźnie mroczną i groźna atmosferą thrillerów Cobena, co jest niebywałym atutem. Dlatego, tak jak u Cobena, oczekiwałabym zakończenia nieprzewidywalnego i zaskakującego, ale jednak realnego. Wtedy poczułabym sie wywiedziona w pole i chętnie sięgnęłabym po następną książkę , aby sprawdzić czy znowu dam sie oszukać. Tutaj nie ma zaskoczenia, jest za to pewne pole do popisu dla interpretacji. To też jest ok, tylko że czytając o psychopatycznych mordercach i tajemniczych zdarzeniach, miałoby się jednak ochotę na tzw "opad szczeny" na końcu. Ja bym miała..
Mimo tych niedociągnieć uważam , że powiadanie jest jest bardzo dobre zarówno pod względem treści jak i stylu oraz kompozycji
17.11.2016
Bardzo dziękuję za komentarz - serdecznie pozdrawiam.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
26.11.2016
Witam. Dziękuję za wyróżnienie w konkursie. Jeszcze raz pozdrawiam - J.M.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
08.11.2016
Tekst napisany został z pomysłem, który intrygował mnie podczas czytania. Przez cały czas czułam jego mroczną, ciężką atmosferę, co niewątpliwie jest atutem. Masz również piękny i płynny styl pisania, przez co czytanie Twojego opowiadania było przyjemnością. Mam jednak kilka uwag fabularnych, które nasunęły mi się podczas czytania.
Przez cały czas nie mogłam pozbyć się wrażenia, że wszystko elementy nadnaturalne są wymysłem chorego umysłu Jima i powolnego pomieszania zmysłów uwięzionej Jessici. Z konwencji, do jakiej zaklasyfikowałeś tekst, oraz toku fabuły wynika, że istoty z ciemności były rzeczywistymi stworzeniami z innego świata, do czego jednak nie zdołałeś mnie przekonać. Do tego nie podzielałam entuzjazmu Jessici, co do niezwykłości owych istot i choć opisywałeś je, jako wspanialsze i bardziej rozwinięte od człowieka.
Poza tym wyłapałam kilka drobiazgów.
Na str. 6 mowa jest o dwóch ciałach - jedno z nich było nadpalone. Jim bierze zmasakrowanego chłopaka, jednak nie ma ani słowa o tym, że jest to owe drugie ciało. Czytając po raz pierwszy miałam wrażenie, że nadal mowa jest o jednym i tym samym ciele i dopiero później, podczas rozmowy ze Snooby'm musiałam się cofnął do tego fragmentu, bo coś mi nie pasowało. Brakowało tu jedynie wskazania, ze Jim wziął drugie ciało i wszystko byłoby jasne.
Druga rzecz, to na str. 19 zdanie zaczynające się od "czekając na światło..." dałabym od kolejnego akapitu, bo pisane ciągiem daje mylne wrażenie, że jest to kontynuacja wspomnień z dzieciństwa Jessici, by dopiero po dojściu do jego końca zorientować się, że mówimy już o sytuacji obecnej.
Dalej - kwestia fiolki. Niezbyt sugestywnie dałeś czytelnikowi do wiadomości, że Jim podsunął pod nos Jessice truciznę. Sam Jim ani słowem nie wspomniał o tym. A Jessica od razu wyszła z założenia, zresztą potwierdzonego później, że w środku jest trucizna a Jim chce ją zabić. Jak dla mnie cała sytuacja jest tak makabryczna, że nie sposób, żeby Jessica nie miała żadnych wątpliwości. Nawet po mglistych tłumaczeniach Jima o potworach Jessica, jako racjonalnie myśląca osoba - a na taką wygląda -nie miałaby podstaw do bezkrytycznego uwierzenia w to co mówił jej Jim, zwłaszcza, że nie miała na początku zbyt wielu powodów ku temu. Faktem było, że została porwana przez - jej zdaniem - psychopatę i dopiero śmierć chłopaka mogłaby podsunąć jej myśl, że może zostać w piwnicy tak długo, aż nie padnie z głodu i pragnienia.
Co do chłopaka, to skąd Jessica wiedziała, że on zaraz umrze? Nie mamy żadnych opisów jego obrażeń ani dolegliwości. Nie wynika też, żeby Jessica miała jakąś wiedzę medyczną, wiec jej stwierdza, mimo, że zgodne z prawdą, są bezpodstawne.
Mało wiarygodnie wyszła też scena z paląc się szmatą, bo skoro w piwnicy było zbutwiałe drewno, którego później użyła bohaterka, to jakim cudem nic się od szmatu nie zajęło i nie stanęło w płomieniach. I jakim cudem Jessica miała czym oddychać przy pierwszej takiej akcji, w sytuacji, gdy piwnica była źle wietrzona (brak okien, zamknięte drzwi, wyłącznie szpary w dachu, przez które wpadał deszcz), a ona szmaty nie ugasiła - a więc ta tliła się aż do całkowitego spalenia?
Trochę dziwne jest tez to, że ciało zmarłego chłopaka nie zaczęło wcale gnić i śmierdzieć. Z opowiadania wynika, że zmarł on trzeciego dnia, od kiedy Jessica się tam znalazła, a ciało zostało zabrane bodajże 7 bądź 8 dnia. W warunkach, w jakich znajdowała się Jessica - wilgotna, bo przeciekająca piwnica, w której do tego jest ciepło (Jessica cały czas niewoli była naga i nie uskarżała się na zimno) powinny się widocznie zacząć rozkładać już po 1,5- 2 dniach od zgonu. Czwartego dnia zaś zwłoki powinny być napuchnięte, zielone a nosem i ustami powinny wyciekać już piana z krwią. Nie wspominam już o przeraźliwym smrodzie, który powinien być nie do wytrzymania oraz robakach zwłaszcza w ustach, oczodołach, genitaliach. A w opowiadaniu zwłoki chłopaka wydają się świetnie zakonserwowane.
Opowiadania czyta się naprawdę dobrze i gdyby nie wyżej wymienione kwestie byłoby doskonałe, bo sami bohaterowie są wykreowani świetnie, a klimat grozy jest również utrzymany.
Gratuluję dobrego pomysłu i pozdrawiam :)
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
08.11.2016
Witam. Dziękuję za komentarz. Co do uwag, to kilku miejscach starałem się po prostu używać małych niedopowiedzeń, żeby uniknąć zbyt sztywnych i nudnych oczywistości. Natomiast "praistoty" gustujące w ludzkiej padlinie nawiązywały do istot z opowiadań H.P.Lovecrafta. W każdym razie jeszcze raz dziękuję za komentarz i pozdrawiam.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
19.11.2016
Szkoda tylko, że bez wyróżnienia.... Ale cóż... Jeszcze raz pozdrawiam - J.M.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
28.10.2016
And the winner is... Dolina Sępów!
Początek, niczym kadr z filmu. Z westernu. Z westernu z Johnem Waynem. Oczywiście, pojawienie się jeepa w następnej scenie, nie pozostawia złudzeń, co do czasu rozgrywanej akcji. Początek niewątpliwie zachęca do dalszej lektury.
Emocje rosną wraz z rozwojem akcji, chociaż niektóre jej zwroty wydały mi się niezrozumiałe.
Opis świata i wydarzeń bardzo realistyczny i szczegółowy (cholera, siedziałam z nią w tej piwnicy!)
Wygląd fizyczny bohaterów został zdominowany przez opis ich charakterów, a raczej przemyśleń i zachowania się w konkretnych sytuacjach, ale myślę, że jest to usprawiedliwione:) Z resztą wszystko, co dzieje się w ich głowach jest interesujące i wzbudza emocje.
Dialogi adekwatne do danej sceny, nie jest ich ani za dużo, ani za mało - w sam raz.
Sam pomysł może nie jest nowy - nie da się ukryć podobieństwa do kilku niskobudżetowych horrorów. A jednak przedstawienie go w taki sposób, wnosi coś zupełnie nowego. Znowu porównam to do kina: ktoś może "powielić oblatany scenariusz", ale zrobić to w ciekawy sposób. Znacznie gorzej jest, gdy reżyser ma nowy pomysł, ale nie umie go wykorzystać i cały misterny plan... umiera, śmiercią naturalną:)
Całość jest bardzo ciekawa i naprawdę wciągająca. Na wielkie uznanie zasługuje twój styl pisania, fajne budowanie zdań, bez błędów, przeciągnięć. Po prostu świetnie się to czyta.
Od: Pióroman Ahaja
twarz żeńska
28.10.2016
Witam. Dziękuję bardzo za komentarz...
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
28.10.2016
A... bardzo proszę. W pełni zasłużony:)
Od: Pióroman Ahaja
twarz żeńska
14.10.2016
Witaj.

Bardzo dziwne opowiadanie i muszę przyznać, że trochę nudzisz.

Wystarczy spojrzeć na pierwsze zdania tego tekstu, by dowiedzieć się, że masz jakiś podświadomy problem albo z nadmiernym owijaniem w bawełnę, albo z tym co chcesz przekazać. Opis pogody jest chyba najgorszym z możliwych rozpoczęć tekstu. Uważam, że spokojnie mógłbyś zacząć od zdania "Jim Cordes odwrócił twarz od żaru...", jeśli nie od samego opisu wypadku i później wpleść w fabułę cały "sens istnienia".

Przydałoby się ujednolicić perspektywę, bo raz opisujesz ze strony Jima, a raz ze strony Jessiki. Zwłaszcza, że to nieduże opowiadanie, w którym takie point of view zaburza spójność.

Klimat jest nietypowy, dość ponury i mroczny. Tu chyba Ci się udało, bo stworzyłeś niezłą otoczkę dla fabuły swojej opowieści i sądzę, że możesz tym zaciekawić kogoś.

Cała sterta powtórzeń. Teraz mam przewinięte na randomową stronę tego tekstu i widzę już kilka odmian czasownika "być" i "mieć". Za to powinno się klęczeć na grochu. Jest niezmierzona ilość synonimów i możliwości przekształcenia zdania, by uniknąć całkowicie tych zakazanych słów.

Bohaterowie. Dla mnie ten cały Jim jest skurczybykiem i nie lubię go. Czasem są takie postaci, które są antypatyczne, ale czeka się aż się pojawią w tekście, by zobaczyć, co ciekawego zrobią. Jim taki nie jest, jest denerwujący i pretensjonalny. Jessica to już w ogóle. Wrak. Denerwowała mnie od samego początku aż do końca. Niby się boi, niby sobie nie poradzi, a tu proszę. Powiedziałbym nawet, że to trochę seksistowskie podejście i jako narrator narzucasz nam swoją opinię, ale to być może tylko moje urojenia.

Nie rozumiem po co, ktokolwiek pisze, kiedy ten tekst był napisany, wystawia się go na konkurs i na co się liczy? Na ocenę dojrzałości autora? Oceny mają być łagodniejsze, a notacje wyższe? Nie kupuję tego. Nie wstawiaj takich szufladowych dinozaurów do konkursu, jeśli chcesz pokazać się z dojrzalszej strony, ale to już tak osobiści, bo zirytowała mnie taka wstawka. Równie dobrze, ktoś mógłby napisać na końcu "mam dysleksję".
Pozdrawiam
Od: Pióroman Azazel
twarz męska
14.07.2017
Witam. Komentarz niezbyt pozytywny, ale każdy ma swój gust. Chodziło mi raczej o stworzenie klimatu Lovecrafta, a nie o utrzymanie sztywnych zasad pisania. W każdym bądź razie pozdrawiam - J.M.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
14.07.2017
Witam. Komentarz niezbyt pozytywny, ale każdy ma swój gust. Chodziło mi raczej o stworzenie klimatu Lovecrafta, a nie o utrzymanie sztywnych zasad pisania. W każdym bądź razie pozdrawiam - J.M.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
23.06.2016
Ujmijmy to tak: jest tutaj kilka błędów myślowych i w sposobie pokazania świata czytelnikowi. Nie mam pojęcia, po co też Jim skręcił w te Gardło Sępa. Nie widziałam ani słowa o tym, dlaczego to zrobił. Ani skąd wiedział, że blondynka z autobusu flirtowała z kierowcą. Przecież go tam nie było, Bogiem chyba nie jest.
Sceneria niczym z filmu, bohaterowie także zostali tak ukazani: z jednej strony. Jim to psychol, który zabił własną żonę, a Jessica to ofiara z nietuzinkowym temperamentem.
Nie wyjaśniłeś, kim jest Snooby. To duży minus, bo jest bohater, ale... jak wygląda, skąd się wziął i cała reszta...? Tak po prostu nie można. Tak bez słowa stworzyć bohatera z niczego.
Klimat dość suchy, szczerze ani trochę mnie nie zaciekawiło ani nie podtrzymało w napięciu. Po prostu nie, nie miało w sobie tego czegoś, co związałoby mnie z historią ani bohaterami.
Jedynie te potwory żywiące się ludzką padliną, zawieszone gdzieś tam w historii, niby od niczego, ale tak na prawdę "sklejały" historię w coś trzymające się kupy. Gdyby nie one, powiedziałabym, że to opowieść jakich wiele. Bo na pewno chociaż raz oglądaliśmy filmy o pustkowiu, psycholu i bezradnej ofierze czekającej na zarżnięcie jak świni.
Ale widzę, że to dość stara historia i wszystko przebaczam :)
str. 16 ni miłość powinno być na
Od: Pióroman AdShiroyui
twarz żeńska
28.10.2016
Witam. Dziękuję za dość krytyczny komentarz. Kilka słów wyjaśnień. Jeżeli chodzi o "flirtującą z kierowcą blondynkę", to mogła być to równie dobrze brunetka, rudowłosa itp. Chodziło raczej o symbol, taki luźny domysł zgodny ze stereotypami. Snooby celowo "wziął się nie wiadomo skąd". Po prostu podobnie jak Cordes dwóch znudzonych życiem leszczy osiedliło się gdzieś na odludziu (ludzie wyjeżdżają np. w Bieszczady). Tylko, że bohaterowie opowiadania wpadli w pułapkę. Okazało się, że owo odludzie było już zasiedlone przez o wiele starsze i wyjątkowo niesympatyczne istoty, które miały na dodatek swoje specyficzne potrzeby (nawiązanie do Lovecrafta). A Jessica? No cóż. To miało być zaskoczenie - dziewczyna była spokrewniona z prastarymi istotami; może dlatego znalazła się w tym miejscu i w tym czasie. Klimat miał być posępny, mroczny, przesiąknięty nastrojem beznadziei i braku szans na ratunek. Tylko, że ofiara zmieniła się w "krewną" łowców. Przykro mi, że opowiadanie się nie podobało - tak bywa. Nie każdy lubi historie o praistotach i ich ludzkich potomkach. Pozdrawiam - J.Misiak.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
22.06.2016
Ciężko oceniać jest mi ten utwór i nie pytaj mnie, drogi autorze, dlaczego? Bo nie jestem w sumie pewien dlatego postaram się ocenić go według typowego schematu 3k. To co, zaczynamy? :)

1. Początek - Niby jest akcja niby coś się dzieje, poznajemy bohatera ale te opisy, coś w nich brakuje, czegoś tutaj nie ma. Zaczynając czytać te opowiadanie miałem wrażenie jakbym patrzał na owe zdarzenia przez zaparowane okulary. Początek jest dobry, ale nie wciągnął mnie.

2.Emocje. Zaciekawienie w dalszych częściach utworu jak najbardziej, gdy dowiadujemy się co raz więcej o dolinie. Tak, Zainteresowanie rosło z każdą nową stroną, ale nadal coś ... trudno powiedzieć co.

3. Wiarygodność? Dobra, ale nie porywająca. Tak jak w wcześniejszych punktach nadal odczuwałem brak jakiegoś składnika. Może sposób opisów? Wiarygodność na poziomie dobrym.

4. Sylwetki bohaterów też dobrze nakreślone/rozmowa blondynki z Jimem dawała tego dobry pokaz, tak samo odzywki Jima w pewnym momentach były żywy i prawdziwe

5. Dialogi- jak dla mnie im nic nie brakowało. Tutaj mogę dać nawet ocene b.dobrą. Pełne, żywe i przeplecione czynnościami bohaterów, dobrze zmontowanymi.

6.Opis świata, niby dobry niby wszystko w porządku ale ... no kurcze, :D może to moja osobowość po prostu tutaj czegoś nie dostrzega. Tutaj też dam dobry.

7. Właśnie, może właśnie to... Nie czułem tutaj atmosfery. Może jestem jakiś nie teges ale właśnie nie czułem tutaj atmosfery. Od pierwszego zdania, pierwszej strony nie wyczułem atmosfery. Czemu? Nie wiem, po prostu.

8. Imersja. Niestety nie. I to wszystko chyba przez brak tej atmosfery, ale zaznaczam, to są tylko moje indywidualne odczucia! Ktoś inny za pewne poczuje coś innego :)

9. Historia zaskoczyła mnie i to było dobre! Rzeczywiście wszystko tutaj zostało inaczej napisane i to też było dobre. Pomysłowość na dobry poziomie!

10. Darcie ryja Jima z Snoobim :D

11 i 12 Te dwa numery niestety nie zostaną przeze mnie uzupełnione. Dlaczego? Bo nie dałem rady doczytać do końca. Dlaczego? Właśnie, to nie moja bajka, nie czułem klimatu nie czułem atmosfery z każdą stroną brakowało mi właśnie tego czegoś i dlatego postanowiłem nie czytać do końca, bo może kiedyś wrócę do tego opowiadania ;)

13. Podsumowanie.

Tekst dobry i na pewno znajdzie swoich wielbicieli i komuś się spodoba. Co do tego to nie mam żadnych wątpliwości. Jednak jeżeli chodzi o mnie to brakowało tutaj atmosfery, klimatu czegoś dla mnie najważniejszego. Ja to zdobyć? Trudno powiedzieć, to raczej zależy wprost od stylu pisania danego autora, po prostu. No nic, moim zdaniem warto będzie pisać dalej drogi Autorze bo na pewno znajdą się ludzie którym te opowiadanie się spodoba!

Z wyrazami szacunku
Zczarny.
(nie poprawiam bo sam robię błędy)
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
14.07.2017
Witam. Komentarz krytyczny, ale dziękuję, chociaż wydaje mi się, że zbyt powierzchowny. Tekst miał nawiązywać do się stylu, no ale cóż... Dziękuję i pozdrawiam - J.M. PS. Proponuję zapoznać się z opowiadaniami Lovecrafta.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
10.05.2016
Zaczyna się ciekawym opisem, który w kilku zdaniach potrafi zbudować już ciekawy klimat. „Musiał ryzykować, jeśli chciał pożyć w Dolinie Sępów jeszcze parę lat.” – szkoda, że ta myśl nie jest rozwinięta, bardziej sprecyzowana, bo nie wiadomo co narrator ma przez to na myśli. Podobają mi się porównania w opisach. Pożar autobusu to mocne uderzenie, opowiadanie zaczyna nabierać potrzebnego tempa. Może coś ze mną nie tak, ale jest coś komicznego w tych bezceremonialnych opisach zwłok. Zaczynam się obawiać o to w jaki sposób Jim Cordes zarabia na chleb powszedni. Kolejny plus za czarny humor. Zmienia się perspektywa z jednego bohatera na drugiego; zabieg jak na razie wydaje mi się raczej udany. Historia robi się coraz bardziej interesująca. „Niestety przejęła również geny ojca, żołnierza amerykańskiej piechoty morskiej, co uniemożliwiało jej zachowanie spokoju w obliczu śmiertelnego zagrożenia. „ – nie rozumiem tego wykluczenia. Dialog jest bardzo dobry i żwawo się go czyta; mam jednak problem z wiarygodnością co do pracy policji, sprawa takiego autobusu, to nie jest coś co można po prostu zaraportować i spisać na straty. „W ciemności zastanawiała się, czy chrząszcze mogą zemścić się za zabicie jednego z nich.” – super. Świetny jest ten opis mijającego czasu w umieralni. Historia jest jak dotąd cały czas interesująca i jako czytelnik kibicuję Jessice. Co do głodu, to po 3 dniu przestaje się go odczuwać (wiem, bo sobie raz 10 takich dni dobrowolnie zafundowałem), no chyba, że w międzyczasie pokusiła się o zwłoki tego chrząszcza ;-). Wizja snu jest naprawdę obrazowa, podobnie jak następujące po niej opisy. „ Nie znała rysów jego twarzy, nigdy nie słyszała głosu, ale oddech i zapach poznałaby nawet na dnie piekła” – zdanie jak to dodaje niesamowitej wiarygodności tej historii. Cała ta sytuacja i gra w kotka i myszkę daje czytelnikowi dużo do myślenia. Podobają mi się te iluzje bohaterki. Imponują opisy odzwierciedlające psychikę bohaterów. Scena z ćmą i szklanką to po prostu miodzio. Spalenie domu Jima nadchodzi nieco za szybko, brakowało mi jakiegoś jednego zdania ukazującego sylwetkę dziewczyny na tle płomieni, mimo, że możemy się tego domyślić, ot taka zachcianka ;-). Później jest mały problem z kolejnością przedstawianych wydarzeń bo Jessica znajduje swoje rzeczy po spaleniu domu, jest też w tym czasie rozumiem w domu Swabbyego? - nie to wciąż dom Cordessa, trochę to chaotyczne. „Miał nadzieję, że niepewność potrwa trochę dłużej.” – to zdanie było już raczej zbędne.

Podsumowując jest to naprawdę udane opowiadanie, ale można się tego było po Panu spodziewać, po wygraniu naszego pierwszego konkursu. Zabrał nas Pan znowu na nie lada przejażdżkę i muszę przyznać, że tym razem bawiłem się jeszcze lepiej niż ostatnio. Historia posiada jedynie pomniejsze zgrzyty, o których już wspomniałem, które jednak nie zaburzają w szczególności tego bardzo przyzwoitego tekstu. Zastanawiam się czy mógłbym dać od siebie jakąś konkretną radę i jest mi ciężko. Może zaintonować, że to Jessica używa mocy i miota Cordessa na nóż Swabbyego, myślę, że to mogłoby być nieco bardziej satysfakcjonujące, bo tu wiemy, że ma miejsce użycie jakiejś ponadnaturalnej siły, ale nie wiadomo czy używają jej obcy czy bohaterka. Może przedstawić też policjantów podlegających wpływowi nieznanej rasy. Może można by stworzyć jeszcze jeden zwrot akcji po śmierci Jima, jako taka „wisienka na torcie”. To chyba wszystko co mam do powiedzenia. Gratuluję kolejnego świetnego opowiadania. Nie zdziwię się jeśli zaliczy Pan kolejne zwycięstwo. Pozdrawiam i do napisania.
„każe je zostać w domu”
„nagle, ze już od dłuższego”
„dla Jima przerażająca ciasna.”
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
14.07.2017
Witam. Dziękuję bardzo. Pozdrawiam.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
05.05.2016
Drogi Panie Misiak (Jako, że możemy pożegnać się z próbami zachowania anonimowości, nieprawdaż?;p)

Skończyłem czytanie pańskiego utworu i mimo, że trochę się tego obawiałem, całe szczęście się nie rozczarowałem. Dobrze wiedzieć, że nie jest pan jak to się w UK mówi kucykiem z jedną sztuczką. Tym razem w miejscu groteski zaserwował pan grozę, co przyznam nie jest w dzisiejszych czasach moim ulubionym gatunkiem, ale kiedyś się dużo w takowe wczytywałem. Oczywiście jak to wcześniej napisałem pełna profeska. Opisy były pierwszorzędne, i skupił się pan bardzo na budowaniu klimatu co jak najbardziej zaliczam na plus. Szczególnie podobały mi się niektóre opisy jak np ścieżki wgryzającej się niczym tunel w las kolczastych krzewów. Bardzo ładnie i zgrabnie budowane zdania.
Postacie. Podobała mi się postać Jessiki, i ogólnie strasznie lubię motywy, gdy ofiara staję się łowcą. Ale o tym za chwilę. Także postać Snoobiego była całkiem całkiem. Natomiast nie za bardzo kupiłem postać Jima Cordesa. Proszę mnie nie zrozumieć źle, wciąż ona się wynosiła ponad przeciętność, jednak jak na pana nie była ona stworzona do pełni jej potencjału. Przede wszystkim nie wiedziałem z jakimi odczuciami mam się w stosunku do niej odnosić, i nie została wyraziście nakreślona w tę, czy tamtą stronę. Podejrzewam, że na początku ta konfrontacja między nim a Snoobym powinna skończyć się na fizycznej utarczce (nie ważne kto komu by strzelił pięścią w twarz, lub obrzucił kamieniem, ale ktoś powinien), ale po tym jak skończyłem czytać uważam, że bardziej by to pasowało. Samo to, że od samego początku znamy jego imię i nazwisko, jest też wprowadzającym w błąd zabiegiem. Jest to krótka nowelka i zaczyna się tak jakby to Jim był głównym bohaterem. A potem nim nie jest, i jest nim Jessica. Nie wiem czy w ogóle tej pierwszej części nie powinieneś w jakiś sposób odseparować poprzez podpisanie prolog, preludium, "0" czy co tam. Wtedy bym wiedział, że ta postać może nie być postacią główną.
W związku, też że pisał pan z perspektywy dwóch osób, narracja okazjonalnie przeskakiwała dość niezręcznie miedzy obiema postaciami. Właściwie błąd był niemal niezauważalny, ale mój odbiór opowiadania lekko zazgrzytał. Przykładem jest sytuacja na 10 stronie, jak dziewczyna się obudziła i nie wiedziała jeszcze jak jej sprawca się nazywa, a napisał pan:
"Nie miała zamiaru pozostawać tu dłużej.
Jim Cordes wyprzedził o sekundę myśli dziewczyny."
Nie dość, że nazwany został jej oprawca, zanim ona tak naprawdę wiedziała jak się nazywa, to jeszcze to zdanie napisane było w sposób jakby było ono z perspektywy Jima.
Jakby pan napisał: Nie miała zamiaru pozostawać tu dłużej. Mężczyzna jednak, jakby zdawał się czytać w jej myślach" czy coś w tym stylu.
Zdecydował się pan w utworze na narratora subiektywnego, który wie tylko tyle ile opisywana postać, a nagle przeskoczył pan w tym miejscu na narratora wszystko wiedzącego. Jessica poznała imię Jima Cordesa dopiero na 14 stronie. Wtedy sądzę opisując z jej perspektywy można by używać jego imienia. Jeśli już przy imieniu jesteśmy, nie wiem czemu użył pan jego pełnego imienia i nazwiska. Trochę nakładają się ona na zdezorientowanie co do roli tej postaci. Nie wiem czy nie lepiej byłoby ograniczenie się tylko do imienia lub nazwiska lub nawet pseudonimu.
Ostatnim błędem (choć wielce dalekim od niewybaczalnego) było nagminne wspominanie, że chłopak wciąż żyje. Czasami miałem uczucie takiego deja vu.
No to tyle jeśli chodzi o niedociągnięcia.
Ogólnie widzę, że pan lubi motywy bycia zamkniętym w małym pomieszczeniu z trupem:D Oczywiście oba zostały zrealizowane bardzo dobrze, choć jak na opowiadanie o tytule Dolina Sępów, tak naprawdę tej doliny strasznie mało tam było. Za to jej opisy i opisy zamknięcia w "umieralni" były pierwszorzędne, choć pewnie tytuł w stylu "Umieralni w Dolinie Sępów" byłby trafniejszy:)
Zakończenie, jak dla mnie to majstersztyk. Nie jestem w stanie tego podkreślić jak bardzo lubię takie zakończenia. Zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące od tego w "Trupie". Jak mówiłem lubię motywy gdy zwierzyna staje się łowcą i widok ubabranej, zagłodzonej kobiety, kojarzył mi się ze sceną którą widziałem niedawno na internecie: hieny przypartej do muru przez watahę innych drapieżników (nie pamiętam co to był za gatunek) i jak nagle zamiast się poddać zdecydowała się zaatakować. Kurcze no super. Oczywiście Jessica musiała wejść przez to w jakiś mroczny pakt, ale mimo wszystko sądzę, że było warto.
Podsumowując bardzo dobre, potencjalnie zwycięskie opowiadanie od zasłużonego czempiona, jednak które męczone jest kilkoma małymi problemami z narracją oraz nakreślaniem antagonisty.
Życzę powodzenia w konkursie panie Misiak:)
2. ze warto podjąć, większa wysokość (nie ma "ą")
16 Ni miłość boską
18 każe je zostać w domu
Od: Pióroman M Ginett
twarz męska
14.07.2017
Witam. Dziękuję bardzo za konstruktywny komentarz.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
20.04.2016
Dobrze zaczęty tekst - kiedy zaczynałam się bać, że pierwsze dwie strony wypełnione będą opisami przyrody, nagle pojawił się nasz bohater, od razu akcentując swój charakter soczystym splunięciem. Czegóż chcieć więcej?
Szybciutko też spotykamy się z paroma cechami charakterystycznymi bohatera, dowiadujemy się, co myśli i nie musimy czekać na to przez następnych kilka stron.

Nie bardzo za to gra mi fragment, w którym opisany został wypadek, do którego przybywa bohater. "Mijały sekundy" brzmi, jakby działo się to w tej samej chwili, w której dzieje się tekst właściwy - niewystarczająco zostały zaznaczone ramy czasowe i niepewność narratora co do tych wydarzeń. Warto poprzecinać takie fragmenty tekstu słowami pokroju "być może", "pewnie" itd. O ile bohater nie widział tego wydarzenia, narrator bez wcześniejszego uprzedzenia też nie powinien o wszystkim wiedzieć - i czuję, że nie wie - po prostu trzeba to mocniej zaznaczyć.

Ta sama niepewność co do miejsca, w którym jako czytelnicy aktualnie jesteśmy, pojawia się przy opisie tonięcia drugiej bohaterki - nie ma dość wyraźnego przejścia między myślami/snem/wspomnieniami a tekstem 'teraźniejszym'.

To zaś, co bardzo mi się podoba, to wyraźnie zarysowane sylwetki bohaterów - są bardzo ludzcy, reagują tak, jak faktycznie można by zareagować. Dialogi są naturalne, nienaciągane.

Doczytałam do końca z czystą przyjemnością (i czasem, przyznaję, z grymasami obrzydzenia, mam nadzieję, zamierzonymi). Tekst wciągnął mnie bez reszty, choć próbowano mi przerwać pachnącą z pokoju obok kolacją - a żeby utwór wygrał z jedzeniem... Pozostaje mi pogratulować!

To pierwszy tekst, na który trafiłam w tym konkursie. Jeśli reszta będzie chociaż w połowie na tak dobrym poziomie, nie uznam ani minuty spędzonej tutaj za zmarnowaną.

Powodzenia w dalszym tworzeniu!



"czyste i koszmarnie wyblakłe"- jakoś mi to zestawienie się gryzie; "czyste" sugeruje pozytywne emocje, "koszmarnie" zaś te zupełnie odwrotne. Chyba że był to zabieg w pełni przemyślany - wtedy się nie czepiam.
"Snoobyego" => Snooby'ego
"Ni miłość boską przestań!" - literówka
"wokół roiło się od mnóstwa pająków" - wystarczy "roiło się", bez "mnóstwa"
Od: Pióroman Vessna Storiae
twarz żeńska
14.07.2017
Witam. Dziękuję bardzo za miły komentarz. Pozdrawiam.
Od: Autor misiaaaty
twarz męska
16.04.2016
Witaj!

Jestem Twoim nowym komentatorem, cieszysz się?

Zacząłeś okropnie i jakby była wydawcą (ale nie jestem) to bym od razu odrzuciła ten tekst. Okropne jest zaczynanie od opisu pogody. To tak jakbyś miał zagaić do dziewczyny mówiąc: "fajna dziś pogoda".

Przepraszam, gdzie są akapity? Źle się czyta, gdy ich brakuje.

A teraz, do właściwego komentarza. Podoba mi się ta historia, choć dłużyła mi się mozolnie z początku, to potem jakoś przyspieszyła i była ciekawsza.

Zastanawia mnie skąd Jim miał tytoń i wódkę skoro byli na odludziu. Ja to ja, muszę się przyczepić do pierdół. Widzę, że nareszcie mamy tu coś napisanego porządnym językiem, choć bardzo nieuporządkowanym.

Akcja jest dość chaotyczna i miejscami za szybka, jakbyś bał się poświęcić chwilę na rozwinięcie wątku z tym miastem.

Postaci mi się podobały. Szczerze, to mi przypomina to "Lśnienie" S.Kinga, pokazuje prawdziwe oblicze ludzi, których opuściła nadzieja i zostali odcięci od cywilizacji.

Postaci były ciekawe, szczególnie bawiła mnie relacja Jima i Jessiki, a zwłaszcza to jak chcieli się pozabijać. Jedyna postać, która wydaje mi się całkowicie niepotrzebna i jest taką marionetką dla głównych postaci, które mają powiedzieć coś fajnego, jest Snooby. Pojawia się i znika w kluczowych momentach jak Gandalf w "Hobbicie". Staruszek, mędrzec pojawia się tylko y wygłosić swoje mądrości.

Podsumowując - temat całkiem ciekawy, choć nieco za często nadużywany, ale skoro "wszystko już było", to czemu nie? Ja kupuję Twoją aranżację tego motywu odcięcia od świata i powrotu do pierwotnych instynktów.

Nie do końca mi taki motyw pasuje, ale odbieram to pozytywnie, choć momentami czuć było lanie wody.

Pozdrawiam.
Od: Pióroman Asmodeusz
twarz żeńska
17.04.2016
Witam. Dziękuję za komentarz. Jeśli chodzi o szczegóły: to ludzie potrafią mieć zapasy i dostęp do wódki nawet na pustkowiu (wiem coś o tym), a cała historia miała nawiązywać do mitu stworzonego przez Lovecrafta (z całym szacunkiem dla mistrza i z pominięciem wątku Cthulhu). Pozdrawiam .
Od: Autor misiaaaty
twarz męska