Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Diamentowa korona. Rozdział 1 i 2

27.07.2018
Myślę, że lepiej byłoby zacząć od narodzin dziewczynki jeśli ona ma być główną bohaterką. Dobrze byłoby też opisać okoliczności, przez które Diaxemin zaczęła fascynować magia - trochę za szybko z tym śpieszysz. Później też sposób opisywania wszystkiego się zmienia ze streszczania w bardziej "naoczne" opisywanie zdarzeń. Może lepiej pozbyć się w ogóle wstępu i zacząć od:
cytat„weszły po chwiejącej się, dawno nieużywanej drabinie na strych wiekowego domu”
, a o reszcie detali wspomnieć później. Podoba mi się ten opis kłódki i jej otwarcia, fajnie działa na zmysły.
cytat„Wyjmując kolejne mniej ciekawe znaleziska”
- mogłabyś wymienić kilka z tych klamotów. Brakuje mi też wyraźniejszego zarysowania postaci, są to dwie dziewczynki, które mało się od siebie różnią, a przecież jedna mogłaby być bardziej bojaźliwa, druga może bardziej narwana lub gadatliwa lub po prostu psotna, a tego tu moim zdaniem brakuje. Wyraźne, barwne charaktery zawsze są atutami historii. Zmiana wyglądu po nałożeniu korony jest fajna, przypomina się "Sailor Moon" i inne anime z tego gatunku. Brakuje mi tu czegoś bardziej specyficznego, oryginalnego, czym ta bajka mogła wyróżniać się od innych, ale jeszcze tego nie dostrzegłem (końcówka 5 strony) np: jakaś ciekawa legenda krainy, specyficzne prawa/zwyczaje rządzące się nią, nietypowe rasy, egzotyczny wygląd miejsc, oryginalna magia. Ok, pojawiły się diamentowe drzewa, ale skąd się wzięły - może jakieś dziwne bóstwa zasadziły je tam, gdy ich świat dopiero powstawał, co to za bóstwa? Twojemu światu brakuje głębi i autentyczności. Jeśli chcesz "zarazić" nim innych powinnaś skupić się nad obmyśleniem jego unikalności. W kolejnym rozdziale brakuje opisu komnaty maga, myślę, że od tego powinnaś zacząć, stworzyłoby to klimat, jednocześnie przenosząc nas (czytelników) tam. Brakuje też jakiejkolwiek indykacji, że Irwin stoi gdzieś obok - niby oczywiste, a jednak brak powoduje zawód. Opis króla jest dobry. Król tłumaczy zasadę działania korony, ale brakuje w tym głębi, rozwinięcia prahistorii, jako czytelnik mam też wrażenie, że jakieś informacje odnośnie braku, poszukiwań czy legendy korony powinny pojawić się w jakichś zmiankach już dużo wcześniej. Głębia świata, jego historia jest tu bardzo płytka; mam wrażenie, że zamaczasz tylko stopę na pierwszym stopniu do basenu, kiedy czytelnik chciałby zanurkować.

Podsumowując, utwór ma potencjał, zwłaszcza przez linię fabularną i pieczołowitość niektórych opisów. Myślę jednak, że w tej formie może przypodobać się jedynie bardzo młodziutkim czytelnikom. Jeśli ten tekst miałby osiągnąć sukces także wśród starszych dzieci musiałabyś sama zagłębić się w ten świat i/lub wynurzyć/wyciągnąć/oddać jego niepowtarzalność. Bez tego nie będzie poczucia magii, ochów i achów czy wikii. A każdy dobry świat fantasy tym się przejawia. Rozumiem, że masz też tu pewne rozdarcie między bajką o fantasy, ale da się to pogodzić jak pokazał to Piotruś Pan, Harry Potter, Opowieści z Narnii czy Artemis Fowl. Trzeba jednak dużo głębi, charakteru, specyficzności, nietuzinkowości, a to zapewne przekłada się na ciągłe życie i oddychanie w tym świecie - dogrzebywanie się/obmyślanie najdrobniejszych szczegółów i smaczków. To strasznie duży nakład pracy, ale jeśli się to kocha to pewnie przychodzi to łatwiej. Mam nadzieję, że ten komentarz Cię nie zdemotywował, ale dał do myślenia i z czasem pomoże obrać lepszą drogę. Pozdrawiam i zachęcam do dalszej pracy nad piórem.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
28.07.2018
Dzięki Adam.
Absolutnie Twój komentarz nie zdemotywował mnie, wręcz przeciwnie, pokazał mi to, co sama widzę patrząc na ten tekst. Niby go ukończyłam, a wciąż czytam i widzę, że to nie dość... Brak głębi świata i ciekawszych opisów doskwiera mi boleśnie i wiem, że w takiej postaci jest to słabe. Walczę sama ze sobą, aby dalej udoskonalać i poprawiać ten tekst. Zależy mi na tym, bo lubię tę historię i chciałabym, aby nabrała takiego kształtu, jaki mam w swojej głowie. Wciąż mam blokadę, że nie tyle nie podołam samy wymaganiom czytelnika, ale przede wszystkim swoim własnym. Czuję ogromny niedosyt i każdego dnia obmyślam jak, w którym fragmencie podciągnąć to wszystko.
Twoje uwagi, bardziej konkretnie wskazując mi braki, mocno zmotywowały mnie do tego, aby zająć się tym już teraz, nie zwlekać. Nie tracić ducha do tej opowieści.

Muszę się przyznać, że wstęp zmieniałam przynajmniej sto razy ;) I nigdy jeszcze nie byłam z niego zadowolona. Nadal nie jestem. Dlatego najbardziej cieszę się właśnie z tej porady od Ciebie. Sama zawsze chwalę wstępy, w których od razu pojawia się akcja, dlatego i ten skróciłam do minimum, ale masz rację, że to wciąż nie to, co być powinno. Twoja propozycja na pewno będzie lepsza.

Co do postaci, przyznam, że w dalszej części pojawiają się bardziej charakterystyczne. Sama Diaxemin zmienia się w trakcie całej opowieści i raczej nie jest nijaka, choć tak może się na początku wydawać. Kristal, jak znika, tak pojawia się dopiero na samym końcu i ma przypisany dosłownie jeden dialog. Muszę pomyśleć nad tym, aby w jakiś sposób ją zaakcentować, żeby nie była tylko narzędziem do napędzenia całości, bo tak ją teraz czuję. Mam z tym problem póki co, ale trzeba będzie nad tym pomyśleć.
Myślę też, aby nadać magowi jakieś skazy, w postaci blizn, czy innych widocznych obrażeń, które miałyby być tajemnicze, ale mogłyby wynikać z używania magii. To świeży pomysł, ale kiełkuje.

Kiedyś przeszedł mi przez myśl pomysł, aby dać coś więcej tym diamentowym drzewom. Nadać im większe znaczenie, podarować jakąś legendę, ale później zupełnie o tym zapomniałam. Dobrze, że to punktujesz. :)
Z tymi opisami i legendami jest trochę tak, że bałam się przesadzić i zanudzić młodego odbiorcę szerszymi wywodami. Obawiałam się, że będzie tego za dużo i wyszło jak wyszło. Jednak, jak wspominasz, jeśli ten świat by bardziej ożył, to jest szansa, że czytelnik chciałby go więcej i więcej i może nie wieszałby na mnie psów ;)
Cieszę się z Twojego komentarza jak dziecko ;) Cenię Twój punkt widzenia i rady, dlatego, że zawsze są trafne, szczere i przede wszystkim - zwracasz uwagę na zupełnie inne aspekty niż ja. To niezwykle cenne. Jeśli tylko znajdziesz chęci i czas, to chętnie wstawię kolejne fragmenty tej historii i bardzo poproszę o analizę i pomoc. To dla mnie ogromnie motywujące i pozwala mi w końcu na ruszenie do przodu.
Tymczasem zabieram się za poprawki i poruszenie ospałej wyobraźni, bo się leni ;)

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam. Magda
Od: Autor Albi
twarz żeńska
28.07.2018
Hej, cieszę się z tak pozytywnego przyjęcia tego komentarza. Byś była naprawdę zadowolona z tego utworu, musisz wciąż szukać i ubogacać te sekcje, które Cię nie zadowalają. Tak jak piszesz, że w dalszej części pojawiają się bardziej charakterystyczne postacie, tak samo musisz zadbać, by stymulowały zmysły czytelników także, a może zwłaszcza na początku. Pomysł z magiem super, ale w tej scenie z nim bardziej brakowało mi po prostu wyglądu tej jego pracowni. Mogłabyś też dorzucić jakieś pomniejsze stworki, jako kompanów niektórych z postaci; wszystko co ma charakter, intryguje, zachwyca. Chętnie pomogę Ci z dalszym rozbijaniem na części pierwsze Twojego utworu ;-p, ale wolałbym żebyś jeszcze udostępniła mi te pierwsze dwa rozdziały, bo przeczytałem tylko do wywodu króla. Z dalszych rad proponowałbym jeszcze analizę bardzo dogłębną jednej książki, do której chciałabyś by ta Twoja była podobna. Wydaje mi się, że Twoja opowieść potrzebuje też wyraźnego zarysowania tragedii już na początku, bo niby całe królestwo jest w niebezpieczeństwie, ale jakoś tego nie czuć, może lepsza byłaby tragedia jednostki: opisanie pobocznej historii Kristal, która spowodowałaby większe uczucie straty/zagrożenia.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
28.07.2018
Rozdziały cały czas są dostępne :)
Na początku tygodnia wstawię dwa kolejne. Dziś już nic nie robię, bo upał zabrał mi resztki rozumu ;)
Teraz rozumiem czemu piszesz o opisie wieży. Moment w którym król tłumaczy co i jak, ma być szybki i konkretny, a chwilę później jest spowalniacz i czas na opis, który się pojawia.
Dałeś mi bardzo dużo do myślenia. Resztka weekendu będzie pod znakiem dumania, rozmyślania i kombinowania :D
Dzięki Ci! naprawdę ogromne DZIĘKI :)
Od: Autor Albi
twarz żeńska
30.07.2018
Zaczynam od ok. strony 7. Tak jak wspominałem wygląd wnętrza wierzy powinien pojawić się jako pierwszy zaraz po przebudzeniu. Nie wiem czy mówiłem, ale przydałyby się głębsze dzieje samej korony, by uzmysłowić jej powagę. Demony uwięzione w diamentowych lasach - znów za mało. Nie "zaufany rzemieślnik" - to kolejna potencjalna historia, której należy się imię i rozwinięcie. Potrzebna większa powaga zagrożenia, tragizm, byśmy naprawdę zaczęli przejmować się losami bohaterów/świata. Ta myśl odnośnie wieku Irwina jest jak najbardziej na plus. Nie "zapiski na temat korony" - to tomiszcze ma mieć swoją nazwę np. "Kroniki ...(wstaw nazwę krainy)" lub "Wojna i okresy pokoju ..." - zadbaj o szczegółowość/twórz wiarygodność. Irwin wspina się po wysokiej drabinie, to dość ciekawy widok, dlaczego nie urozmaicisz go bardziej wspominając na przykład płaty kurzu, które porusza i które następnie powoli/specyficznie opadają w dół, światło z witraża może padać na niego, może potrącił coś i spadło, a może z pomiędzy ksiąg wyleci pająk lub nietoperz - i od razu robi się barwniej. I są "Królewskie artefakty" - może warto użyć tej nazwy wcześniej i może dodać jej jakiś numer sugerujący kolejność lub lata. Opis kwiatu jest dobry, ale przydałoby się, by roztaczał nieco więcej aury tajemniczości, może wzmianka o jakiejś rasie, która go wyhodowała lub z którą był utożsamiany. Jezioro powinno mieć nazwę. Moment skarcenia i wyproszenia Diaxemin z wieży jest bardzo charyzmatyczny, chyba najlepszy fragment tego tekstu.
cytat„Objęła rękami nogi czekała, szlochając. ”
- coś to źle brzmi. ;-) Motyw podsłuchiwania jest fajny i to jak później kontynuujesz myśl o krasnoludach. Sposób na ukaranie nieuczciwego handlarza mógł być bardziej zabawny lub wyszukany. Ważne, by każda część utworu była dopracowana, by cały czas interesować, a nie tylko przeciskać się do kolejnej ciekawej części. I teraz dopiero pojawia się wygląd pomieszczenia? Czy to inne pomieszczenie? I gdzie jest król? - przydałoby się jaśniej.
cytat„Na samym środku, stało drewniane pudełko, przypominające pozytywkę, jaką nakręcała jej mama, kiedy jeszcze była malutkim dzieckiem.”
- to zdanie sprawia wrażenie, jakbyś chciała nam o tym opowiedzieć, a później Ci się odechciało. ;-p - albo skasuj albo rozwiń tę myśl. Nie wiem czy to już pisałem, ale przydałby się przykład z historii świata jak ten demon z korony w przeszłości atakował krainę, by uświadomić czytelnikowi zagrożenie, bo jak na razie nie sprawia wrażenia specjalnie groźnego. Nie ciemne bory i mieszkańcy, tylko nazwy własne proszę. ;-) Potrzebujesz więcej geografii i geopolityki, by nadać krainie rzeczywistej formy/wiarygodności, nie tylko, że jakieś jednostki nie będą robić problemów, bo szanują koronę. Gdy król otwiera okno brakuje jakiejś reakcji świetlnej, lub podmuchu wiatru lub opisu widoku za, pory dnia i to samo po wyjściu na balkon. Brakuje jakiś sygnałów, które powinny się pojawić przed ujrzeniem smoka, dźwięków, buchania pary, drapania, ryczenia, trzepotania skrzydłami itp. Także opisów otoczenia, stoją na balkonie wieży, to gdzie jest smok? W powietrzu, pod wieżą? Spotkanie dziewczynki ze smokiem jest pełne wdzięku, ale wydaje się trochę naciągane, skoro dla dorosłych smoki były normą, to dlaczego ona zachowuje się jakby ich nigdy wcześniej nie widziała? Eridor nie jest przypadkiem zbyt podobne do Eragona? ;-) Irwin klepie smoka: tu lub wcześniej przydałoby się wspomnienie wielkości lub jej skali w stosunku do elfa. Mam też wrażenie, że Twoje elfy zachowują się raczej jak ludzi, nie myślałaś by wspomnieć o jakiś cechach szczególnych tej rasy, specyficznych zachowania, sposobie chodzenia itp. Bohaterka dostaje wszystko na tacy nieco jak James Bond od agenta K - nie wydaje Ci się, że powinna przejść jakąś próbę nim dosiądzie smoka, lub mieć z nim jakąś przeszłość? Jak wyglądał herb? - pominęłaś opis. Nie wiem czy wspomniałaś o tym co stało się z jej mamą, ale zdałaby się jakaś choćby wzmianka, jeśli jej nie ma. Myślę, że Diaxi potrzebuje więcej charakteru, fajnie jakby chociaż zastanawiała się z pewną dozą sceptycyzmu dlaczego jej tata się w końcu zgodził puścić ją samą lub dać jakąś indykację, że ojciec tak naprawdę wysyła kogoś jeszcze z nią, bo ta misja chyba każdemu prócz malutkim dzieciom wyda się zbyt samobójcza. I tu znów bajka walczy z fantasy i żadne nie może wygrać. ;-) Tyle z moich rad do tych rozdziałów, mam nadzieję, że się przydadzą. :-)

Gramatyka:
cytat„tomy starych ksiąg”
- brzmi trochę jak masło maślane.

cytat„jest to jedyny stworzenie”
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
30.07.2018
Uff...
Oczywiście miałeś rację, pracy przede mną jeszcze bardzo dużo. Nie powiem, żebym się nie zestresowała :P Muszę to wszystko przetrawić i ułożyć w głowie, ale pewna jestem, że każda z tych rad bardzo się przyda.
Dzisiaj ruszyłam z dopracowaniem pierwszych stron, czyli tego, co zauważyłeś w pierwszej części komentarza. Muszę przyznać, że dużo chętniej do tego podchodzę i widzę, że zmiany są bardziej skuteczne, konkretne.
Jest tego sporo i czuję coś na wzór tremy, czy jestem w stanie podołać.
Co do zwycięstwa bajką nad fanstasy, to obawiam się, że jednak jedna z form będzie musiała trochę ustąpić drugiej. Pierwszy zamysł to jedno, a to jak i w co ewoluuje, to odrębna sprawa.

Herb! :) Tak, pominęłam ten opis, troszkę świadomie, bo kilka które stworzyłam, za żadne skarby świata nie powinny ujrzeć światła dziennego :D Przekształcam teraz wstęp i już tam się on pojawi i będzie również opisany. Także nic straconego.
Cala reszta rad, oczywiście trafna i wprawiła mnie w lekkie zakłopotanie. Tak bardzo skupiałam się na presji i ciągłym dopytywaniu dzieciaków - "czy już" - że przestałam zauważać to, co sama cenię. Na pewno każda z rad jest ważna i każdą po kolei będę rozpatrywała i wdrażała. Nada mi to pewien rytm, który mam nadzieję utrzymać pracując nad całością.

Opis wieży bez problemu mogę przerzucić na początek rozdziału, jeśli to razi, to nie będę się sprzeczać.
Co do niebezpieczeństwa - założyłam, że Diaxemin jest tak zaślepiona chęcią ratowania przyjaciółki, że nie przejmuje się wcale tym co myśli, czy czuje jej ojciec. W pewnej chwili mówi mu wprost, że jeśli zabije demona wraz z Kristal, to może zabić i ją.
Ta ignorancja i szantaż będzie jej wypomniany w dalszych rozdziałach i wtedy sama przed sobą będzie musiała to przyznać. Niema tu wszystkiego od razu na tacy. Jednak ojciec nie mając wyjścia ulega i wyrusza sama. Później nie będzie sama, jednak kierując treść do młodszego odbiorcy, biorę pod uwagę, że szybciej będą dopingować kogoś w zbliżonym wieku niż dorosłych.
Elfy mają to do siebie, że są beztroskie i bardzo długo dojrzewają, lub robią to szybciej, jeśli sytuacja tego wymaga. Może o tym wspomnę. Diaxi będzie ewoluować, rozwijać się i w końcu z dziecka musi zamienić się we władczynię. Jednak nie wszystko na raz ;)

Biorę się dalej do pracy, bo widzę, że jest tego więcej niż się spodziewałam :)
Ponowne dzięki! :D
Od: Autor Albi
twarz żeńska
30.07.2018
Jeśli sama dostrzegasz problemy i wiesz jak usprawnić tekst, ale przede wszystkim masz chęci i wiarę w niego, to na pewno podołasz, by uczynić go lepszym/przystępniejszym dla szerszego grona.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
30.07.2018
Oby ;)

Wspomniałeś o Eragonie. Szczerze mówiąc nie przeczytałam tej książki :P Bojąc się właśnie sugerować czy powielać.
W czym konkretnie Eridor go przypomina?
Od: Autor Albi
twarz żeńska
30.07.2018
W nazwie ;-D
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
31.07.2018
aaaaa.... :D
Już myślałam, że jakiś plagiat większy popełniłam ;)
Nazwa powstała dawno temu, jeszcze przed postawieniem tej książki na półce, więc jej zmieniać raczej nie będę.
Od: Autor Albi
twarz żeńska