Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Czy Krzysztof Hołowczyc wielkim poetą jest?

04.05.2017
Zaczynasz bardzo oryginalnie (zwłaszcza doceni to osoba, która używała Automapy) jest tu humor, a jednocześnie pozytywny zarys charakteru podmiotu lirycznego. Tu się przyczepię „Z ówczesną narzeczoną (dziś żoną)”, moim zdaniem powinno pojawić się tu imię, skoro padają nazwy geograficzne i marek. Od „Dolly” do „krowiego ogona” jest bardzo niejasno i musiałem czytać kilka razy i zastanawiać się o co Ci chodziło. Dalej gawędzisz od jednego wspomnienia do drugiego i czyta się to raczej przyjemnie. Nie wiem o co chodzi z „pewnym bykiem w Daskach”. „Dobrze, że cię mam, Krzychu. Po tych wsiach kręciłbym się jak gówno w przerębli i nigdy nie dojechał do celu. Choć czy ja właściwie mam jakiś cel?” – ta kwestia tłucze to samo, co było już przedstawione dosłownie przed momentem, a porównanie z wulgaryzmem jeszcze bardziej pogarsza to wrażenie. Odnosisz się dość niejasno do tekstów piosenek, których wielu czytelników może nie znać i zaczynam odczuwać chaotyczność w odbiorze Twojego tekstu. Na 4 stronie za dużo filozofowania, główny bohater będzie po prostu jechał autem, a my będziemy podążać jego tokiem rozumowania, jeśli tak, to ja mu długo nie potowarzyszę. Dalej znów komentarze natury historyczno-politycznej, szkoda, że tekst zaczyna tym przesiąkać. Z kolei komentarze o Dodzie robią z niego oblecha. Kończę czytanie na 6 stronie, utwór po prostu nie wpasowuje się w moje gusta.

Podsumowując, nie jest to zły utwór (nie popełnia on żadnych błędów typowych dla początkujących pisarzy) i wydaje mi się, że może znaleźć wielu potencjalnych amatorów, bo piszesz w taki przystępny, gawędziarski sposób. Myślę jednak, że ten tekst mógłby być dużo lepszy gdyby bardziej skupiał się na celu i perypetiach bohatera w dążeniu do niego niż retrospekcjach opisujących kolejne libacje. Za dużo tu niejasnych odniesień i wyrzucania swoich przekonań, a za mało faktycznych wydarzeń i reakcji bohaterów, które przemyśleć i skomentować mógłby sam czytelnik. Ton opowieści, niejasności i wiele niesmacznych momentów musiałoby zostać poprawiona, w przeciwnym wypadku, będzie to tylko opowieść dla pewnego grona. Twoja w tym sprawa co z tym zrobisz. Jeśli chciałbyś otworzyć ten tekst na większą liczbę czytelników to polecam poczytanie następujących punktów naszego poradnika: więź emocjonalna z bohaterem, zanik motywów przewodnich, rażący subiektywizm i wiarygodność. By dostać się do tych punktów poradnika trzeba wykazać się aktywnością na portalu przez komentowanie konkursowe, do którego oczywiście namawiamy wszystkich Pióromanów, jako, że pomaga ono obu stronom jak i całej naszej społeczności. Zachęcam do dalszej i wspólnej pracy nad piórem. Pozdrawiam.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
04.05.2017
Jeśli opanuję stronę techniczną tego portalu, to pewnie powspółpracujemy.
Ja zaznaczyłem (nie wiem, czy to jest), że to jest tylko fragment. Dlatego pewne odniesienia (np. byk w Daskach) mogą być niezrozumiałe.
Jak wspomniałem na fb, chciałem poczytać najpierw Wasze komentarze.
Zobaczyć jak piszecie, jak oceniacie i czego oczekujecie.
Generalnie z Twoją oceną się nie zgadzam, Adamie. Jedna osoba w zasadzie zrozumiała ten tekst, choć jak widzę, wszyscy oczekujecie poprawnej i zgodnej z szablonami, literatury.
Jeśli to nie jest literatura, to nie ma sprawy. Możecie mnie nazwać opowiadaczem życia.
Bo tak ono wygląda. Niewygładzone, niezbyt poprawne, pełne kolokwializmów, przekleństw i smutku.
Czasem radości.
Mam oczywiście inne rzeczy, niezwiązane z tematem Piotra (Głównego bohatera), ale poczekamy.
Ty masz prawo do własnej oceny i odbioru, za co dzięki.
Od: Autor puszczyk
twarz męska
30.04.2017

Całkiem dobry kawałek prozy. Zaczynam nietypowo, od komplementu :) Senna atmosfera, motyw drogi i sączący się z wolna strumień świadomości. Dobrze wyszło. Mimo pewnych błędów interpunkcyjnych i kilku potknięć.
Początek sprawny, od razu wniknęłam w tekst - bez wahania, ciekawa, co dalej. Szybko też udzieliła mi się bijąca z niego melancholia. Plus za ten efekt. Autorowi nie zawsze łatwo podzielić się nastrojem z czytelnikiem. Albo raczej – często zbyt się o to stara, w rezultacie czego czytelnik czuje wyłącznie znużenie. Tu tego nie ma. Dobrze sprawdzają się wtrącenia nawigatora, generują rytm i nadają strumieniowi myśli pewne ramy, poza tym to taki element tekstu stanowiący naturalną przeciwwagę dla chaosu myśli.
Skoro już pochwaliłam formę, należałoby także skomentować treść. Jak wspomniałam jest to strumień świadomości, płynie wartko, ale bez ładu, bez celu i kierunku. W przeciwieństwie do bohatera, który mimo własnych wątpliwości, gdzieś przecież zmierza. Mijane po drodze miasta, punkty czy nawet poszczególne elementy są impulsem do skojarzeń, wspomnień, myśli, wszystko się wzajem przeplata, tworząc interesującą mieszaninę faktów i osobistych komentarzy do nich. Bohater jest historykiem, więc jego umysł na podstawie wyłapywanych mimochodem z pejzażu elementów będzie sięgał po naturalne dla siebie skojarzenia. Taka niezobowiązująca narracja jest dla mnie zresztą zawsze ciekawa, z jednej strony chcesz podzielić się własnymi spostrzeżeniami, z drugiej podajesz to w sposób niezobowiązujący, umieszczając w ustach, a raczej głowie everymana. Bo czy bohater na drodze to nie jest mniej lub bardziej historia o każdym z nas? Nawet jeśli bohater wyposażony jest w jakieś indywidualne doświadczenia, ostatecznie ich konstrukcja jest uniwersalna. Twoja postać wspomina jakieś pozbawione szerszego kontekstu zdarzenia, komentuje zachowania i sytuacje, najpierw ostrzej („Durny świat”), później pasując („Jednak lubię trochę ten świat”) , aż ostatecznie staje z wahaniem przed nieznanym (dobre zakończenie). Motyw drogi jak nic: lekkie rozdarcie-chaos myśli- nieokreśloność (dorastanie), dostrzeżenie plusów i minusów życia, akceptacja (dojrzałość). Twój koniec pozostaje dwuznaczny i jest to rozwiązanie słuszne w tego rodzaju opowieści. Co bohatera czeka, po tym, jak naciśnie klamkę? To, do czego dążył, ale czy na pewno tego chciał? A może wahanie oznacza, że chce przedłużyć moment zawieszenia pomiędzy tym, co było a tym, co będzie. Czytelnik nie musi wiedzieć. Ale rozumie.
Co do tytułu – wg mnie całkiem wprost naprowadza czytelnika na właściwy tor skojarzeń – łagodny głos nawigatora, długa trasa, szum pojazdów, silnika, zawieszenie w czasoprzestrzeni, lekkie napięcie przed zmianą, która czeka u kresu. W tym kontekście –Hołowczyc z liryką ma wiele wspólnego, pobudza przecież wyobraźnię poetycką do życia – a tym jest strumień świadomości. Albo na odwrót – tym jest właśnie poezja. Strumieniem oderwanych myśli.
Zwrócę Ci jeszcze uwagę na kilka miejsc w tekście, które według mnie, zabrzmiałyby lepiej po pewnej korekcie.
„Fajnie jest łączyć osoby z ich mianem. Nawet bogowie potrzebowali takiej prymitywnej personifikacji.
Chujowo nie mieć imienia.” -> Ostatnie zdanie wydaje się być zbędne. Wulgaryzm nic tu nie wnosi, trochę osłabia wrażenie powstałe po poprzednich dwóch zdaniach.

„Pomyślałem sobie, że kocham jego nauczyciela historii, a na rozmnażanie dzięki Polakom, to oni nie za bardzo mogą liczyć.” -> tutaj błąd. W drugiej części zdania piszesz o „nich”, mimo że w pierwszej piszesz o kimś innym. Rozumiem, którą myśl kontynuujesz, ale poza domysłem, którego jako autor nie zawsze można oczekiwać od czytelnika, jest to błąd.

„Alkoholik Broniewski jak dobrze pamiętam.” -> znacznie lepiej niż „jak” brzmi „jeśli”. Poza tym tu przecinek przed jednym i drugim.
„To, gdzie chciałem przyjechać.” – to, do którego chciałem przyjechać.

Za dużo także, jak na mój gust, w tekście kolokwializmów i wulgaryzmów. Jak wspomniałam na przykładzie, osłabiają wrażenie i psują sentymentalny nastrój. Podejrzewam, że miały nadać tekstowi szorstkości i zbliżać czytelnika z bohaterem, ale bez nich tekst stałby wyżej literacko i wcale nie stracił swojej wymowy. Nie wycofać wszystkiego zatem, a lekko oszlifować.
Reasumując, gratuluję tej udanej, krótkiej formy opowiadania. To dojrzały, obiecujący kawałek, nie ma w nim śladu pretensji do stworzenia wielkiego dzieła, pretensji, która psuje niestety wiele dobrych pomysłów. Ciekawa jestem, jak sobie radzisz z innymi formami.
Pozdrawiam
Życzę powodzenia.
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
01.05.2017
Dzięki, szMeru.
Jeśli chodzi o interpretację, ideę i ocenę takiej, a nie innej konstrukcji - to jest ona zasadzie bezbłędna.
I o takie myśli, skojarzenia i refleksje u odbiorcy mi chodzi, jakie właśnie zaprezentowałaś
Co, jak i dlaczego napisałem, odgadłaś i nie ma potrzeby się nad tym rozwodzić.
Ja zawsze zostawiam dwuznaczne zakończenia, albo ich w ogóle nie daję.
Tylko treść ma dać czytelnikowi do myślenia.
Podsunięcie gotowego rozwiązania w tego typu opkach, byłoby urąganiem się z emocjonalności i inteligencji odbiorcy.
Co do uwag: w znacznej części są słuszne. Szczególnie te, zawarte po cytatach.
Co o strumienia świadomości: Zawsze zastanawiałem się na uwagami komentatorów przy moich tekstach: Że chaos, brak ładu i składu itp.
To obywatel Dostojewski wprowadził monologi wewnętrzne tak długie i perfekcyjnie spójne logicznie. Treściowo słuszne, ale pokażcie mi człowieka, który przez długi czas myśli składnie, logicznie i mądrze. Nie przerywa myśli, nie odpływa na chwilę w innym kierunku, nie szarpie ciągłości... Chyba geniusz samokontroli, logiki i heros intelektu zdyscyplinowanego.
A tu jedzie sobie "Cytryną" zwykły człowiek.
Kolokwializmy po prostu lubię. Czy się chce, czy nie, są ważną składową naszego myślenia i mówienia. Sama zobacz, jak autorytety łapano w mikrofonie, czy na podsłuchach. To byli profesorowie, doktorzy, wykładowcy i ogólnie ludzie bardzo wykształceni.
Pamiętasz ich język?
Dokładnie taki.
Podobnie rzecz się ma z wulgaryzmami.
W każdym razie, dzięki.
PS. Powiedz mi, co masz na myśli z tymi, innymi formami?
Od: Autor puszczyk
twarz męska
01.05.2017
O braku składu i chaosie w myślach bohatera nie pisałam w sensie pejoratywnym. To neutralne stwierdzenie, fakt, specyfika strumienia świadomości, czyli poniekąd, jak zauważyłeś, po prostu naszych myśli nie krępowanych konwencjami i nie wpiętych w jakąś przemyślaną strukturę. Zgadzam się, Dostojewski miałby tu wiele do powiedzenie. Ja zresztą monologi wewnętrzne jego bohaterów bardzo lubię, a to, że nie kopiują bezbłędnie naszych nawyków myślowych nie ma dla mnie znaczenia. Przecież to literatura, a w jego przypadku przez duże l, więc siłą rzeczy jest to - ta artystyczna wybujałość - dla czytelnika i zrozumiała, i nawet pożądana. A przynajmniej ja lubię czytać takie rozpasane monologi, i sięgam po nie z całą świadomością, że raczej nikt takowych nie snuje. Ale równie chętnie czytam monolog wewnętrzny w rodzaju tego, który Ty zaprezentowałeś w swoim utworze. Co do kolokwializmów - jest to kwestia gustu. Ja akurat nie lubię, gdy dominują tekst albo jest ich więcej niż trzeba (wg mnie). Do tekstów literackich podchodzę zawsze jak do dzieł kreatywnych, a te ze swej natury muszą być trochę oderwane od tzw. "życia". Dlatego lubię w tej kwestii rozsądny umiar. Oczywiście wiem, że jego granice możesz np. Ty stawiać w innym miejscu. Niemniej musiałam wyrazić tu swoje zdanie jako czytelnik.

Wspominając o innych formach, miałam na myśli np. poezję albo znów opowiadanie, ale w innej konwencji.

Pozdrawiam!
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
25.04.2017
Wyjątkowa forma jak na lekcję historii ;)
Nie bardzo wiem jak analizować to co przeczytałam, Bo w sumie to nie jest opowiadanie, tylko wycinek z pamiętnika. Recytujesz tutaj wspomnienia, chyba własne, nie wiem. Skłaniam się ku temu że własne.
Chwilami było ciekawie, rzuciłeś kilkoma dowcipami, które przyciągały uwagę, pozwalały uczepić się czegoś konkretnego. Poza tym, niestety przelatywałam po tekście, pobieżnie czytając wywody historyczne. Nie, wcale nie z powodu wstrętu do historii, tylko mam w domu historyka, więc jestem zmuszona na co dzień słuchać o przeszłości i może to efekt przesytu tematem? Druga sprawa, że dla kogoś, kogo to nie fascynuje, robi się nudnawo już na początku. Nie porwała mnie ta historia, niestety nie czytała z zapartym tchem.
Cały czas, do samego końca, czekałam na jakieś "coś" - na zwrot wydarzeń, na coś ciekawego. Doczekałam się kapcia... i ogarnęła mnie kompletna frustracja, było mi autentycznie szkoda kierowcy, a wiesz czemu? Bo też mam ten cholerny wieszak z kołem pod samochodem. Kiedy okazało się, że jest potrzebne, też nie zadziałało... Nie udało się wyrwać nawet beznadziejnie przerdzewiałych elementów konstrukcji kosza. Rozumiałam więc całkowicie co można czuć w tym momencie ;)
Jednak wracając do twojego tekstu.
Zawiodłam się bardzo na tym poecie z tytułu :(
Jestem miłośniczką motoryzacji wszelkiej i mając okazję czasem spotkać Hołka, miałam nadzieję że opowiem mu anegdotkę o autorze, co to go zrobił poetą, tymczasem nic tutaj z poety niema i w sumie o czym opowiadać też nie będzie.
Finalnie nie jest jakoś najgorzej, aczkolwiek całość pisana raczej pod studentów historii i jej miłośników, niż pod zwykłego obywatela, któremu daty I i II WŚ, czy bitwy pod Grunwaldem wystarczają do codziennej egzystencji. Jednak na pewno lepsza taka forma niż podręcznik. No i czasem przeczytać coś innego, coś nowego, też nie zaszkodzi.
Pozdrawiam
ręko
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
26.04.2017
Dzięki, Albi.
Kiedyś pewna pisarka powiedziała mi: Piszesz dobrze, tylko niekomercyjnie.
Twoja notka jakby potwierdzała jej opinię.
Nie ma tu trzęsienia ziemi, spektakularnego wypadku, czy przejechania kogokolwiek na pasach.
Z pewnością nie jest to lekcja historii.
To po prostu senne rozważania podczas nużącej drogi. Takie o życiu, historii i nawiązujących do tego wspomnień.
Nie ma porywać. Nie sensacja to, ani kryminał.
Takie rozważania o wszystkim i o niczym. Życie.
Po prostu brak komercji.
Jeszcze raz dzięki.
PS. A ponieważ i tak nie ogarniam edytora, to nie ma niezbędnych kursyw i jeszcze paru i innych rzeczy.
Od: Autor puszczyk
twarz męska