Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Cud

12.01.2016
Utwór już na samym początku mnie zniechęcił, głównie przez tematykę. Spodziewałem się kolejnego dzieła o młodzieńczych ambicjach, pasji, miłości do sportu i pierwszych miłostkach z idealnym chłopcem.
Aczkolwiek nie jest tak źle jak przewidywałem. Choć utwór może nie jest szczególnie ciekawy, za to przewidywalny, był w stanie przypaść mi do gustu. Szczególnie podoba mi się poruszenie tematyki nauczania przez osobę niepełnosprawną, okaleczoną w bardzo młodym wieku.
Choć może wolałbym coś mniej...ckliwego, infantylnego.
Bo może to dlatego, że mam serce z kawałka lodu, sznurka i kamienia, ale podczas czytania utworu nie poczułem nic. Zupełnie.
Historia jest jak najbardziej wiarygodna, choć zacząłem się nieco zastanawiać nad kwestią lekarza. Zastanawiałem się, droga Autorko, czy przez cud lekarz miał na myśli sam fakt, że uszła z wypadku z życiem, czy to, że skończyła pozbawiona czucia od pasa w dół.
Postać bohaterki wydaje mi się namacalna, żywa, choć właściwie jej nie poznałem. O reszcie bohaterów nie mogę zbyt wiele powiedzieć, choć wizja idealnego chłopca wydaje mi się nieco przekoloryzowana i odrealnione.
Co tylko obniża wiarygodność całej historii, której nijak nie ratuje brak opisów (całkowicie zbędnych), co z kolei przekłada się na immersję. Atmosferę jeszcze da się wyczuć, ale jak już wspomniałem, cierpię na chroniczny brak serca i cała ta ckliwość i smutek do mnie po prostu nie trafiają.
Mimo to, pomysł opisania przeżyć niepełnosprawnej trenerki i jej tęsknoty za ulubionym sportem jest bardzo rzadko wykorzystywany. W tym przypadku, nie mam co do niego zastrzeżeń.
Podsumowując, dostajesz ciasteczko. Pieczone z lisią miłością.
,,On sam również nie może doczekać się wyjścia na lód, rozpoczęcia treningu, choć nie okazuje tego tak żywiołowo jak ona. Czasami ma wrażenie, że są jednym umysłem w dwóch ciałach. " - tak uważa on, czy główna bohaterka? :P
Od: Pióroman Liseł
twarz męska
02.05.2017
Dzięki za ciasteczko ;) i za konstruktywną opinię!
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
01.01.2016
No tak. Przyznam się, że podszedłem sceptycznie do tego tekstu. Dlaczego? Bo to nie moja bajka ale... w połowie coś zaczęło mnie ciekawić.

I nie myliłem się.

Autorka solidnie podchodzi do "cudu" który ma zamiar opisać w tym tekście. Początek niby normalny, wręcz zwykły przeradza się w zagadkę która po chwili wyjaśnia się w tragicznych słowach.

Dawkowanie informacji, zabawa myślami głównej bohaterki. Zdawkowe rozmowy z dwojgiem "uczniów" To wszystko, te krótkie opowiadanie nakreśla swój byt, byt który nazywa się "Istota Rzeczy" czyli pełnia tematu który Autorka chciała złapać, opisać, przekazać czytelnikowi.

Tak. Śmiało mogę powiedzieć, że tekst jest dobry, nawet bardzo jak na krótka formę opowiadania mającą przekazać czytelnikowi bardzo ważną i istotną treść.

Czy czegoś mi w nim brakuje? Raczej nie. Nic w nim bym nie dodawał ani zmieniał. W tym przypadku, w tym sporcie i w tej sytuacji wszystko zostało opisane tak jak powinno. Krótkie opowiadanie mające głęboki przekaz. To wszystko.

Czy coś jeszcze warto dodać do tego recenzji tego opowiadania? Może pytanie, czy jest to tylko pojedynczy strzał twórczy który zakończy się tylko na "cudzie" Czy może więcej tekstów tego typu czai się w głowie Autorki? Może jest to jakaś część swojego osobistego doświadczenia życiowego, lub kogoś bardzo bliskiego? Nie wiem, ale wiem za to, że warto kontynuować pisanie takich opowiadań.

Bo mogą komuś naprawdę pomóc.

Dobra robota!
nie wypominam bo sam popełniam.
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
03.01.2016
Dzięki wielkie!
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
12.11.2015
Utwór od samego początku mnie zaciekawił. Ma on coś takiego w sobie, co przyciąga, przez co człowiek chce wiedzieć, co było dalej.
Czytając go sama nie wiem, czy mi smutno, czy nie. Zdecydowanie mnie wciągnął. Zdecydowanie posiada początek, rozwinięcie i koniec. Na początku zaciekawił, zachęcił do dalszego czytania. Następnie opisem jazdy na lodzie mnie zachwycił. A potem twarda rzeczywistość, której po prostu się nie spodziewałam. I czułam smutek bohaterki, było mi żal, że straciła wszystko, co kochała. A mimo to nie potrafię stwierdzić, czy ten utwór jest smutny. Posiada w sobie morał. Trochę drastyczny, ale jednak posiada. Bohaterka walczyła, by przeżyć, i przeżyła i pomimo poczucia straty, doceniła to. Dla wnikliwego czytelnika to byłby moment zadumy, zastanowienia się nad życiem - i tym właśnie powinien kończyć się dobry tekst :)
Ta historia zdecydowanie mogła się gdzieś wydarzyć, a jej opis jest na tyle realistyczny, że można by wczuć się w historię głównej bohaterki.
Dialogów było co prawda mało, ale nie w każdym opowiadaniu są one potrzebne. W tym jest dobrze tak, jak jest. Więcej by po prostu przeszkadzało. Za to opis świata przedstawionego jest niesamowity. Wciąga czytelnika w opisywany świat, że potrafiłam wciągnąć się całkowicie w tą historię.
Pomysł może nie był całkowicie świeży, bo naprawdę wiele jest już takich historii, ale przy tej z pewnością bym się zatrzymała, jeślibym miała wybór. A atmosfera? Jak dla mnie była smutna, ale także dodająca nieco otuchy. Zdecydowanie pasowała do utworu. Według mnie wszystko w tym utworze jest na swoim miejscu :)
Nie jestem w stanie określić najlepszego momentu tej opowieści. Cała historia bardzo mi się podobała, tworzy ona dla mnie swoistą całość, naprawdę nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie!
Gratuluję, jestem pod całkowitym wrażeniem. Opowiadanie wcale nie musi być długie, by było dobre. Widać, że robisz, to co lubisz i wychodzi Ci to. Potrafiłam całkowicie zatracić się w lekturze, a powiem Ci, że jestem dosyć wymagającą czytelniczką. Nie zauważyłam też żadnych rażących błędów, jak dla mnie tekst jest idealny. Powodzenia i dalszej weny życzę! :)
Pozdrawiam,
Muffi
Żadnych bardzo widocznych błędów nie zauważyłam :)
Od: Pióroman Muffi
twarz żeńska
12.11.2015
Szczerze mówiąc, jestem w szoku czytając tak pochlebną opinię. Nie pozostaje nic, tylko podziękować za tyle ciepłych słów!
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
12.11.2015
A co, do tej pory nie były pochlebne? :) Tekst jest naprawdę dobry :)
Od: Pióroman Muffi
twarz żeńska
12.12.2015
Szczerze mówiąc - były, ale każda zdumiewa mnie tak samo ;)
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
29.10.2015
Pomimo początkowej niechęci z powodu narracji pierwszoosobowej tekst mi się podobał i w końcu zdołał wciągnąć mnie do swojego świata i zaczarować na kilka chwil. Czułam współczucie i ból dla głównej postaci, a jednocześnie cieszyłam się z tego, że zdołała znaleźć inny sposób, by realizować swoją pasję, która los jej odebrał. Zakończenie tekstu bardzo mnie satysfakcjonowało, jeszcze kilka minut siedziałam w bezruchu rozmyślając na temat historii. Historia z pewnością jest wiarygodna, wydaje się, że mogę spotkać występującą w niej kobietę na ulicy i nie zwrócić na nią uwagi, nie znając jej historii. Czytelnik bez problemu może utożsamić się z postacią i razem z nią przeżywać tą sytuację. Przemyślenia bohaterki wydają się spójne i sensowne, wszelkie wypowiedzi nie są sztuczne, naturalnie występują w tekście i moją uwaga się po nich prześlizguje nie zaburzając rytmu historii, ani nie wybijając mnie z jej świata. Opisy są dość szczegółowe, ale w każdej malutkiej czynności, czy przedmiocie umieszczasz pasję bohaterów, co sprawia, że przyjemnie się to czyta, a sam opis nie jest nużący, natomiast świetnie buduje atmosferę. Były nawet momenty, gdy miałam poczucie, że na prawdę jestem na lodowisku i czuję lekki chłód w całym ciele bijący od tafli lodu, a nawet, że wraz z bohaterką wykonuje akrobacje i współczuję emocje. Utwór wydaje się dość świeży, o całkiem przyjemnej, i momentami zaskakującej historii. Dobrze i lekko się go czyta, jednak nie jest pozbawione elementu dydaktycznego i filozoficznego. Jedyną negatywną uwagą, na jaką zwróciłam uwagę to ten czas teraźniejszy, który mi odrobinkę przeszkadzał (ale to zdecydowanie wyższy poziom czepialstwa) i to, że przejście od obserwacji uczniów do jej wspomnień było dość chaotyczne. Mam nadzieję, że utrzymasz tak dobry styl lub jeszcze go poprawisz, bo masz w sobie bardzo dużo potencjału.
Od: Pióroman Kamata Yan
twarz żeńska
31.10.2015
Bardzo dziękuję za komentarz i tak ciepłe słowa! Cieszę się, że tekst się spodobał
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
05.10.2015
Opowiadanie bardzo mi się podobało. Choć sam motyw historii jest często spotykany, został ujęty w bardzo ciekawy sposób – przeplatające się ze sobą różne momenty z życia bohaterki pozwalały odkrywać historię po kawałku, wzbudzając tym ciekawość przez którą wciągnęłam się w czytanie. Na to wpłynęło też może po części to, że, choć nie z tak tragicznych powodów, sama zrezygnowałam kiedyś z mojej pasji – tym bardziej więc bohaterka była mi bliska, więc bardzo się cieszę, że po tej dozie tęsknoty na końcu ostatecznie pogodziła się ze stratą w pozytywny sposób, inaczej chyba umarłabym z żalu.
Sama postać bohaterki także mnie zastanowiła – łyżwiarka bez imienia i bez twarzy, trochę symboliczna. Choć nie było wiadomo o nie wiele, było wiadomo akurat tyle, ile trzeba. Taka postać doskonale podtrzymała też nieco tajemniczą atmosferę odkrywania historii po kawałku.
To także tyczy się opisów – nie jest ich dużo, i nie są za długie. Nie bombardują informacjami, przekazują to, co najważniejsze. Najbardziej spodobał mi się sam początek opowiadania, gdzie właściwie wszystkie istotne informacje o bohaterce przekazane są przez opis jej działań. Ty też dodam, że to zbliżenie na światek łyżwiarzy wydaje się bardzo wiarygodny i autentyczny (co prawda nie znam się na tym, ale jestem skłonna wierzyć, że tak właśnie może to wyglądać).
Jeszcze pozwolę sobie na uwagi z serii „a jakby tak innymi słowami”:
„Otworzyła oczy i napotkała nimi...” - dla mnie jakoś tak naturalnie byłoby „Otworzyła oczy. Jej wzrok napotkał...”
„Przeniosła wzrok na chłopca stojącego tuż obok, o wyrazie twarzy łudząco podobnym do swojej towarzyszki” - w tym wypadku samo „tuż obok” na pierwszy rzut oka nie wskazuje jednoznacznie, że obok dziewczyny, a nie obok głównej bohaterki.
„Patrzą na siebie, na swoje oczy” - czy nie zgrabniej byłoby choćby „patrzą na siebie, zaglądają sobie w oczy”?
Jednak podsumowując, opowiadanie bardzo mi się podobało. Pokazuje wzruszającą historię w ciekawy sposób, i co równie ważne, bez zbędnego dramatyzmu.
Od: Pióroman Writerka
twarz żeńska
07.10.2015
Bardzo dziękuję za komentarz, szczególnie za uwagi "techniczne" :)
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
18.09.2015
Witam serdecznie.
Muszę przyznać, że początek wydał mi się nieciekawy i pierwsze co sobie pomyślałam "rany, łyżwy?". Ale w miarę jak czytałam Twój tekst zaczęłam się coraz bardziej do niego przekonywać, chociaż był mało oryginalny, to bardzo mnie zainteresował. Masz bardzo ładny styl pisania i przyjemnie się czyta Twoje opowiadanie. Postacie są realistyczne i bardzo emocjonalne, zwłaszcza główna bohaterka. Podoba mi się, że opisujesz ich uczucia, to jest bardzo ważne i niestety, niektórzy o tym zapominają.
Uważam, że dzięki wspomnieniom, nadałaś bohaterce trójwymiarowego obrazu. Bardzo wpływa na wyobraźnię. Atmosfera...mogę poczuć chłód bijący od lodu na swojej skórze. Bardzo ładne opisy, rozległe i żywe. Dobrze, że zostawiłaś trochę tajemniczości w tekście.
Dajesz pole do popisu czytelnikowi i jego wyobraźni. Prawdziwie zazdroszczę stylu pisania.
Dialogi były według mnie swobodne i nie wymuszone, zupełnie naturalne. A świat przedstawiony? Wydał się mi magiczny, jakby nie istniało nic po za tym lodowiskiem.
Ogólnie nie zauważyłam nic, co by mi przeszkadzało, jedyną wadą jest niestety mała oryginalność, przez co utwór nie zapada w pamięć.
Ciekawa jestem, czy mimo wszystko rozwiniesz dalej ten tekst, bo może to być początek całkiem ciekawej opowieści. Warto by opisać losy Michelle i Davida. Zbudowałaś solidne fundamenty, na których możesz oprzeć dalszy ciąg.
Bardzo podobał mi się Twój tekst.
Pozdrawiam.
Od: Pióroman Asmodeusz
twarz żeńska
02.05.2017
Bardzo dziękuję za opinię! Niestety dopiero teraz, ze względu na nieobecność na portalu.
Pozdrawiam serdecznie :)
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
29.08.2015
Piszesz, o rzeczach, które wydają mi się nudne i kompletnie mnie nie interesują w bardzo ciekawy sposób. Masz zdolność do prowadzenia opowiadania nieustającym tempem, bez potknięć. Na kolejną pochwałę zasługuje wczucie się w swojego bohatera, widać, że poświęciłaś dużo czasu na te wyobrażenia, obserwację, może było to w Twoim przypadku łączenie przyjemnego z pożytecznym, niemniej jednak zasługuje na pochwałę. Utwór jak dla mnie jest zbyt ckliwy, ale mówię to z perspektywy faceta. Nie podoba mi się koniec, myślę, że przesadziłaś z "tłumaczeniem", powinnaś bardziej nakierować niż tłumaczyć morał. Zbyt duży nacisk na to słowo "cud".

Podsumowując utwór jest moim zdaniem wysokich lotów, myślę, że mógłby być nieco dłuższy. Czytałem z zainteresowaniem. Treść była jak najbardziej wiarygodna i momentami przenosiłem się do przedstawionego świata. Sylwetki bohaterów przedstawione są dość dokładnie, brakuje mi może jakiegoś stopnia ułomności/negatywności w tych bohaterach. Wszyscy byli bardzo dobrzy i wyrozumiali. Trochę ten cały utwór zbyt grzeczny jak dla mnie ;-). Nie przeczę, na pewno znajdzie uznanie wśród kobiecej publiki. Dialog był chyba tylko jeden, ale jak najbardziej w porządku. Opisów świata nie było zbyt wiele, ale w tym utworze nie było to ujmą jako, że był bardziej natury filozoficznej i skupiał się na emocjach rozgrywających się wewnątrz i w najbliższym otoczeniu bohaterki. Atmosfera, którą odczułem to coś na styl wigilijnych baśni, które można obejrzeć w telewizji w okresie Świąt - jak najbardziej pozytywne wrażenie. Najlepszą sentencją jest ostatnia z pierwszej sceny. Jest jakiś urok w tym jak budujesz i łączysz ze sobą zdania. Gratuluję pięknego utworu.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
30.08.2015
Bardzo dziękuję za komentarz, cieszę się, że opowiadanie się spodobało, mimo że było grzeczne ;)
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
16.08.2015
No dobrze autorko!
Przeczytałem Twój utwór i muszę się do czegoś przyznać: Jestem wielkim zwolennikiem science fiction. Czasami liznę fantasy. Utworów obyczajowych zwyczajnie nie czytam., jednakże nie pozwolę aby stanęło mi to na drodze do obiektywnego ocenienia Twojej pracy i napisania konstruktywnego komentarza! O nie!
Powiem szczerze, że nie mam za bardzo do czego się przyczepić w tym opowiadaniu. Jest bardzo dobrze napisane. Troszkę może zaczyna się jak reklama sportowego asortymentu ale to uczucie szybko ustępuje zastąpione melancholią i tragicznością. Introwertyczny początek skupiający się na wewnętrznych odczuciach i emocjach bohaterki dla której liczy się w danym momencie tylko lód. I nic więcej. Zewnętrzny świat wydaje się niemal snem. Czymś drugorzędnym stojącym w delikatnym balansie, który jednak tak łatwo zburzyć. Twoje opisy wspomagane są delikatnymi i pięknymi metaforami. Po tak rozmarzonym początku następuje tragedia. Choroba. A opisy wciąż skupiają się na bohaterce. Tak jakby to był film zaś kamera umieszczona była zaraz za jej plecami, gdzie nigdy nie widzę jej twarzy. Ewentualnie z góry podczas gdy ona wykonuje swoje figury na lodzie.
Co mi przeszkadzało troszkę to może to, że "rozdziały" skakały trochę do przodu i przez to czasami się gubiłem jako, iż nie byłem pewien czy to co w danym momencie czytam to akcja posunięta w czasie do przodu czy jest to może jakaś retrospekcja. Ale zapewne melancholijna forma utworu zabraniała wpisać czegoś w stylu: OKRĘT WOJENNY USS SARATOGA, PRZYLĄDEK ZULU 2100. Sorry złe przyzwyczajenia z Sci Fi ;p
Z prawdziwych dialogów to było może z 9 zdań ale nie sądzę, że jest ten utwór przez to biedniejszy. Nie były one jakoś szczególnie pomysłowe, czy ambitne ale były wystarczające, iż nie wytrącały mnie z mojej imersji. Momenty które najbardziej mi zapadły w pamięć to jak opisywałaś gdy główna bohaterka jeździła na początku na lodzie i koniec gdy siedziała już na wózku. Kiedyś słyszałem takie powiedzenie, że każdy pisarz powinien pisać o tym co zna, i po przeczytaniu tego opowiadania byłbym w stanie uwierzyć, że jeździsz profesjonalnie na łyżwach i że doświadczyłaś lub znałaś kogoś kto był przywiązany do wózka inwalidzkiego.
Podsumowując ciekawe opowiadanie, dobrze napisane i na tyle krótkie, że nie zniechęciło takiego starego wyjadacza science fiction jak ja od przeczytania i docenienia go:)
Nie zauważyłem żadnych.
Od: Pióroman M Ginett
twarz męska
16.08.2015
Miło mi, że mimo tematyki jednak chciało ci się ocenić i skomentować ten tekst, i to w tak konstruktywny sposób :) Dzięki za tak rzetelny komentarz, i cieszę się, że mimo wszystko do pewnego stopnia tekst się spodobał.
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
14.08.2015
Doskonały tekst. Bardzo mi się podobał i pozostawił niezatarte wrażenie.
Potrafisz zagrać na emocjach, wywołać krańcowe stany emocjonalne. Miałam ochotę płakać i przeklinać los, który tak okrutnie doświadczył bohaterkę opowiadania.
Udało ci się stworzyć tę postać tak realistycznie, że odbiera się ją jak prawdziwą, żywą istotę.
W pierwszej części widzimy ją jeszcze sprawną, pełną nadziei, z pasją oddającą się swojemu ukochanemu łyżwiarstwu.
Krótki fragment, a jakże wymowny! Z tych niewielu zdań możemy dowiedzieć się o niej bardzo wiele.
To prawdziwy talent, umieć tak sugestywnie stworzyć opis.
Druga część nie odbiega poziomem od pierwszej, a obraz bohaterki jest nie mniej wyraźny. Niełatwo będzie zapomnieć mi o kobiecie, którą wprawdzie los doświadczył, ale jej nie pokonał!
Postaci Michelle i Davida są zaledwie zarysowane, lecz z tego szkicu możemy odczytać obraz młodych ludzi, oddanych swojej pasji i pełnych nadziei na przyszłość. Piękny jest ten obraz.
Dialogi są naturalne, nieskażone niepotrzebnymi udziwnieniami. Brzmią tak, jakby słowa wypowiadali prawdziwi ludzie. Nic mi tu nie zgrzytnęło, nic nie zabrzmiało sztucznie.
Opis miejsca akcji ogranicza się w zasadzie tylko do jednego - zimnej lodowej tafli, w dodatku jest to opis bardzo szczątkowy. I jest to całkowicie wystarczające. Znowu potwierdziło się moje przekonanie, iż wszelki nadmiar jest szkodliwy,. Tutaj na pewno by zaszkodził.
Dzięki temu zabiegowi można sobie samemu wyobrazić pustą, skrzącą się zimnym blaskiem taflę, i dwoje ludzi, dla których jest ona najważniejszym miejscem na ziemi.
Cudownie udało ci się oddać atmosferę - najpierw pewność siebie, nadzieja, euforia, a potem żal za tym, co bezpowrotnie utracone a jednocześnie radość z tego, co pozostało.
Najlepszym dla mnie fragmentem jest chwila, gdy dziewczyna wyjeżdża na lód. "A potem jest tylko ona i tafla lodu pod nią, ona i dwa ostrza pod stopami. I nic się nie liczy, ani ludzie wokół, ani zimno, ani wodzące za nią spojrzenia".
Tylko dwa zdania, a treści w nich tyle, że można by napisać oddzielne opowiadanie! To jedne z najbardziej sugestywnych zdań, jakie w życiu czytałam.
Gratuluję stworzenie czegoś tak nieprawdopodobnie pięknego. Niemal się rozpłakałam nad losem bohaterki, a że płacz jest stanem, którego od dzieciństwa nie doświadczyłam, dopowiedz sobie sama, jakie opowiadanie stworzyłaś!
Od: Pióroman Jane Doe
twarz żeńska
16.08.2015
Bardzo miło mi słyszeć, że tekst wzbudził aż tyle emocji! To tak niewyobrażalna radość dla mnie, jako autorki, że nie potrafię tego opisać słowami (co samo w sobie o czymś świadczy, jako że moim zadaniem jest właśnie opisywanie tego, co nieopisane...). Dziękuję za tak ciepłe słowa i za to, że tak szczerze napisałaś o swoich emocjach.
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
26.07.2015
Mamo, kim jesteś, muszę Cię znaleźć, bo Twój styl pisania jest tak piękny, że aż się rozpływam.
"Szkoda tylko, że on nie może być tu ze mną." Ej, mam łzy w oczach, chcę więcej i więcej, dlaczego to skończyło się tak szybko. To zdanie roztrzaskało moje serduszko. On umarł? Zostawił ją? Nie, na pewno nie zostawił, tak nie mogło być.
Tragedia, która spotkała główną bohaterkę jest taka prawdziwa. Miłość, która nagle się rozerwała, ale zdołano ją związać, choć został supełek i nić nie jest już tak gładka jak kiedyś. Tą miłością jest łyżwiarstwo, a supełkiem fakt, że nie może już jeździć. Mimo to się nie poddała i została trenerką. To takie... Prawdziwe. Podążanie za swoją pasją mimo przeciwności losu. I choć nie jest to praca, o której marzyła kiedyś, to ona też ją cieszy. Bo wie, że mogło jej w ogóle nie być.
Uczucie, które łączyło ją niegdyś z partnerem i więź między nią a podopiecznymi jest namacalna. Kiedy młodzi martwią się o trenerkę, widzę ich troskę na twarzach. Skonsternowane miny.
Opisy są Twoją mocną stroną. Są przepełnione emocjami. Czuję, jakbyś w każde słowo wkładała cząstkę siebie. Poza tym musisz znać się na rzeczy, by pisać tak pięknie o łyżwiarstwie, to dużo daje.
Atmosfera, atmosfera... Myślę, że ją stworzyłaś. Melancholijna, lekka, kłębiąca się niczym popielate chmury przed deszczem, ale jednocześnie pokrzepiająca, dająca nadzieję.
Wciągnęłaś mnie całą do swojego świata. Teraz wyobrażam sobie siebie stojącą obok bohaterki i razem z nią patrzę na trening dwójki młodych ludzi z pasją. Obie się uśmiechamy, ona patrząc na nich, ja przyglądając się jej.
Jestem pod ogromnym wrażeniem, ile uczuć zawarłaś w tak krótkim tekście. Chciałabym kiedyś przeczytać książkę Twojego autorstwa. Myślę, że byłaby równie piękna i podbiłaby moje dziewczęce, nastoletnie serduszko. Gdyby ludzie czytywali takie teksty miast "50 twarzy Greya", na pewno mieliby więcej serca dla innych.
Trzymam kciuki za dalsze prace!
Od: Pióroman Popsuty Kran
twarz żeńska
28.07.2015
Nawet nie wiesz, jak się cieszę, słysząc coś takiego. I nie chodzi o to, że są to pochwały pod moim adresem... Nie. Najbardziej cieszy mnie fakt, że mój tekst wzbudził emocje, i to tak silne! Dziękuję, że tak szczerze podzieliłaś się swoimi wrażeniami. To naprawdę dużo dla mnie znaczy.
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
15.07.2015
Generalnie to bardzo ciekawa do opisania historia. Wiele takich, ale nigdy zbyt wiele - dramat osoby, która fizycznie traci możliwość wykonywania swojej pasji, ale za wszelką cenę stara się pozostać jak najbliżej niej. Niestety ubolewam nad mało dopracowaną formą: błędami logicznymi, składniowymi i niezrozumiałymi skrótami myślowymi, które utrudniają czytanie. (np. "Praca mięśni, która przeważa nad chłodem bijącym od tafli" albo "Najwyraźniej postawiwszy sobie za cel ogarnięcie nie tylko jej wnętrza, ale i całego ciała") Takie nieprzemyślane zdania, których tu bez liku bardzo męczą czytelnika. Trzeba popracować nad warsztatem. Ciekawym zabiegiem jest też przechodzenie od "teraźniejszych wydarzeń" do myśli głównej bohaterki, choć zmiana narracji z przeszłej na teraźniejszą jest dość myląca i nie mogłem się w ogóle na początku tej historii połapać. Fragmenty są też za krótkie na taką notoryczną zmianę formy narracji. Postaci są dość realne, choć historia brzmi raczej jak wyobrażenie kogoś, kto ją przeżył i pogodził się już z nią na tyle, że może spróbować o niej napisać. Najciekawszym i najlepszym fragmentem są wspomnienia ze szpitala. Krótkie, mgliste i na wpół wyparte sprawiają wrażenie bardzo autentycznych. Ten fragment mnie poruszył bo od razu sam pomyślałem o moim pobycie w szpitalu, który był krótki a równie nieprzyjemny i podobnie moje wspomnienia stamtąd są przez to wypierane. Myślę że to dobry element. Polecam mocno przemyśleć jak poszczególne zdania mają brzmieć, co mają mówić i napisać to w prosty sposób (bez używania przekombinowanych metafor zaraz po zdaniach napisanych mową potoczną i omijając zdania wielokrotnie złożone). Trochę pracy, wysiłku i opowiadanie może być bardzo wciągające.
Pozdrawiam i trzymam kciuki! :)
Wiele błędów interpunkcyjnych, składniowych, stylistycznych, logicznych oraz przypadków rozpoczęcia zdania małą literą.
Od: Pióroman Didascalium
twarz męska
18.07.2015
Bardzo dziękuję za konstruktywny komentarz. Opowiadanie było swego rodzaju eksperymentem, jeśli chodzi o formę, więc naprawdę miło mi słyszeć, co konkretnie powinnam dopracować! Cieszę się też, że spodobał się fragment ze szpitala.
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję :)
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska
14.07.2015
Wow, ten początek jest naprawdę niesamowity. Mimo czasu teraźniejszego, którego nie lubię w prozie - tutaj od razu jest żwawo i ciekawie.
I te krótkie, acz treściwe opisy odczuć. Pycha.

Niestety, poczułam się nieco niepewnie po zmianie czasu akcji. Nie do końca wiadomo, z czyjej perspektywy obserwujemy świat po 'gwiazdce', i kiedy się rzecz dzieje; trzeba się przyzwyczaić do nowej sytuacji i czasu, ale nie ma na to... czasu - bo zaraz znowu zmiana, i znowu. Rozumiem intencję, ale mimo wszystko to jednak trochę za często.
Tak sobie myślę, że początkowe zagubienie tymi zmianami bardzo łatwo można by rozwiązać nadaniem imion bohaterom na samym początku. Wiem, że to ujmuje tajemniczości - ale jednocześnie sprawia, że czytelnik się nie gubi. Najważniejsze, jak mówią, to znaleźć złoty środek :).

Jeśli chodzi o emocje - mimo początkowego zagubienia, końcówka - będąca również najbardziej zapadającą w pamięć częścią utworu - wzbudziła te uczucia, które powinna; ale cieszę się, że jednak nie wycisnęła ze mnie łez :).
Historia jak najbardziej wiarygodna, mogła się wydarzyć - być może nawet się już wydarzyła, kto wie?
Dialogów niewiele, prawie wcale - ale nie były tu niezbędne, więc wszystko na swoim miejscu.
Utworowi, przyznam się, udało się mnie wciągnąć do twojego świata. Czytało się bardzo szybko - a to, proszę uwierzyć, chyba największy komplement, jaki można ode mnie usłyszeć :).
Jak na moje, wszystko w porządku. Miło się czyta opowieści bez błędów językowych :).
Od: Pióroman Vessna Storiae
twarz żeńska
18.07.2015
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że mimo lekkiego chaosu tekst zdołał wciągnąć - i, przede wszystkim, wzbudzić uczucia. To dla mnie największa nagroda :)
Od: Autor Insa Calieste
twarz żeńska