Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Baba Jaga

20.08.2017
Początek zachęcający do przeczytania całości, a z każdym przeczytanym zdaniem moje zainteresowanie rosło. Bo jakże to?
Żołnierze, wojna i jednocześnie Baba Jaga?
Ciekawie stworzeni bohaterowie - doskonale wyszkolone maszyny do zabijania jawią się jednocześnie jako ludzie pełni empatii i jakiejś takiej wewnętrznej prawości.
Opisy mocno działające na wyobraźnię, zwłaszcza ta "cisza przed burzą", kiedy jeszcze nic złego się nie dzieje, ale wyczuwamy nadchodzące zło, choć jeszcze nie umiemy go nazwać. Duża pochwała, Autorze, za wywołanie świetnego nastroju grozy.
Dialogi trochę kuleją. Nie za bardzo mogę uwierzyć, że żołnierz składa meldunek w takim stylu jak zrobił to Saczenko lub, z dowódca odpowiada tak rozwlekle. "Towarzyszu dowódco, nie sądzę, aby moje przypuszczenia zadowoliły dowódcę."
"Dobrze, w takim wypadku, nie róbcie nic, co mogłoby zdradzić nasze położenie. Jeżeli twoja historia Saczenko była, chociaż trochę prawdziwa, to już jesteśmy martwi, jeżeli tylko nas zobaczy."
Styl wojskowy charakteryzuje się zwięzłością wypowiedzi, bo tam nie ma czasu na zbędną gadaninę. W realnej walce żołnierz mógłby nie doczekać końca tego przynudzania dowódcy, bo wróg byłby szybszy.
Zdecydowanie opisy są twoją mocniejszą stroną. świetnie udało Ci się przedstawić atak baby Jagi, w kilku celnych zdaniach zawarłeś obraz całej tej makabry. To cenna zaleta, wielu ludzi pióra bowiem potrzebuje do uzyskania takiego efektu całej litanii słów, i często w ich nadmiarze gubi się cały sens.
Połączenie współczesnych żołnierzy z istotą ze świata legend nie jest wprawdzie nowym pomysłem, ale prawdą jest też, że od czasu Biblii i Szekspira trudno jest wymyślić coś nigdy jeszcze nie użytego jako główny wątek fabuły. Twoja historia ma za to jeden duży plus - nie powiela sztampowych rozwiązań, w których giną ci źli, a dobrzy wychodzą cało. U Ciebie nie ma negatywnych bohaterów, a zabijasz ich z żelazną konsekwencją, pozostawiając tylko tego, który potem opowie tę historię. To świetnie zgrywa się z pewną zasadą, powtarzającą się we wszelkich baśniach i legendach o zemście i klątwie - zawsze stosuje się tam odpowiedzialność zbiorową.
Ogólnie Twój tekst czytało się bardzo dobrze, musisz jednak popracować nad szalejącą interpunkcją. Zauważyłam dużo zbędnych przecinków i ten nadmiar nieco utrudnia odbiór. Niektóre zdania również warto by trochę zmienić, nadać im lepszy szlif. Narracja, nawet ta pierwszoosobowa, nie może razić złą konstrukcją zdań czy prostotą wyrażeń, a tutaj kilka razy poczułam, że zdania nie brzmią ładnie, że coś w nich zgrzyta.
tą istotę - powinno być TĘ istotę
tą historię -TĘ historię
"ja wraz z Grigori i Miszą wykopaliśmy dół' - w tym zdaniu podmiotem jesteś ty, więc powinno być "WYKOPAŁEM dół".
Od: Pióroman Jane Doe
twarz żeńska
21.08.2017
Witam!

Dziękuje za komentarz! Będę pracował nad błędami i na pewno w następnym konkursie pojawi się coś lepszego!
Cały czas staram się znaleźć coś nowego, nowy styl i sposób opowiadania, nowe istoty i zdarzenia. Postaram się tego nie stracić!

Dzięki jeszcze raz za dobre słowa i krytykę!
Do następnego!

Zczarny
Od: Autor Zczarny
twarz męska
19.07.2017
Witam. Dość ciekawe i wciągające opowiadanie. Od początku budzi zainteresowanie odbiorcy. W gruncie rzeczy fajny styl, spójny, jednolity, nie przeszkadza nawet lekko szwankująca interpunkcja. Szkoda tylko, że historii brakuje wyraźnego elementu zaskoczenia i, że jest nieco monotonna. Co do pomysłowości autora. Pod tym względem oceniłbym opowiadanie raczej średnio. Niby niczego nie brakuje, ale odnosi się wrażenie, że podobnych historii czytało lub słyszało się już wiele. Dialogi naturalne, utrzymane w żołnierskiej konwencji; zresztą nie było ich zbyt dużo. Można się przyczepić głębi postaci. Myślę jednak, że przy takiej konstrukcji opowiadania trudno spodziewać się bohaterów, z którymi czytelnik może się utożsamiać, rozumieć ich uczucia i motywacje. Zakończenie pozostawia trochę niedosytu. Może właśnie w tym momencie warto było wprowadzić jakiś silny, zaskakujący akcent? Tak, żeby czytelnikowi nie tylko zakończenie, lecz również cały tekst na długo wrył się w pamięć. No właśnie, tutaj jest problem natury bardziej ogólnej. Tekst bardziej niż poprawny, "ma ręce i nogi", płynny, a jednak nie budzi głębszych emocji. Zastanawiałem się, co mi zostanie w pamięci po jego przeczytaniu? Doszedłem do wniosku, że przede wszystkim zostanie świadomość dość przyjemnie spędzonego czasu przy komputerze, na jakiś czas wspomnienie interesującej historyjki i więcej... nic. Mimo wszystko polecam, autorowi życzę powodzenia i pozdrawiam.
Od: Pióroman misiaaaty
twarz męska
12.10.2017
Dopiero teraz zauwazylem, iz nie podziekowalem za komentarz! Mimo ze juz dawno go ptzeczytalem :D wzialem do serca wszystko co szanowny kolega napisal i mam nadzieje ze nastepne opowiadanie bedzie lepsze :) jeszcze raz dziekuje za komentarz i przepraszam za zwloke z odpowiedzia ;)
Od: Autor Zczarny
twarz męska
12.07.2017
Opowiadanie nie w moim klimacie, ale na tyle ciekawe, że doczytałam do końca bez przewijania. Mam nawet pewien niedosyt, bo za szybko się urywa. Brzmi przez to jakby to była wymyślona historia żołnierza, który miga się od kolejnej misji.

1. Początek na tyle interesujący, że nie trzeba było się zmuszać do przełknięcia.
2.Emocje pozostały neutralne.
3.Naturalne dialogi.
4.Pomysł autora niebanalny, tekst nie brzmi pompatycznie i surowo.
5. W wyobraźni wszystko grało i nic nie zgrzytało.

"patrolowaliśmy wyznaczony nam rewir, nieopodal spalonej, kilka dni wcześniej wioski. "
Nie kumam tego przecinka przed "kilka". Jeśli to miało być wtrącenie, to chyba brakuje zamknięcia przed "wioski"?

"- Przekląłem cicho, a Wladim praktycznie natychmiast odbezpieczył karabin." To chyba bez myślnika.

Wy, Towarzyszu i tym podobne zwroty w dialogach pisze się z małej litery. To nie listy.

Nie mówiąc już o My, zakrawa o samouwielbienie.

Hm, no to by było na tyle.

Sztuczne zapełnienie:
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Curabitur pellentesque dolor mi, sit amet vehicula tellus hendrerit a. Duis mi sem, sollicitudin et pellentesque vel, pharetra eu ligula. Nulla nec enim magna. Morbi lacinia sodales augue quis viverra. Donec feugiat metus non metus cursus, laoreet. Donec feugiat metus non metus cursus.
Ogólnie to elegancko, widać wprawione pióro.
Od: Pióroman Florencja
twarz żeńska
12.07.2017
;) Dziękuje za komentarz i do następnego przeczytania!
Od: Autor Zczarny
twarz męska
12.07.2017
;) Dziękuje za komentarz i do następnego przeczytania!
Od: Autor Zczarny
twarz męska
11.07.2017
Witaj.

Bardzo oryginalne wykorzystanie starych, ludowych wierzeń. Połączenie ich z nowoczesną technologią, a także żołnierskim żargonem nadało historii innego wymiaru.

Czytając Twój tekst czułam się jak mała dziewczynka, którą straszono przerażającą Babą Jagą, pojawiającą się niewiadomo skąd na nocnym niebie. Co prawda oczyma wyobraźni widziałam czarownicę na miotle, ale kula energii też jest ciekawym rozwiązaniem.

Wczułam się w sytuację głównego bohatera. Niesamowite opowieści, w które nie sposób uwierzyć, okazują się prawdą, a on musi zmierzyć się z tajemniczą, potężną istotą. Świetnie nakreśliłeś strach, niepewność, dezorientację.

Dialogi są naturalne i pasują do okoliczności. Całość narracji prowadzona jest na tyle sprawnie i z napięciem, że nie zauważyłam poważniejszych zgrzytów.

Muszę pochwalić początek. Od razu zachęca do czytania, jest intrygujący, a jak wiesz, pierwsze zdanie jest ogromnie ważne.

Irytowały mnie drobne literówki - zazwyczaj wstawiasz e zamiast ę. Również interpunkcja trochę szwankuje. Na poziomie konkursowym są to istotne usterki, chociaż można je łatwo poprawić.

Nie bardzo rozumiem, co ma oznaczać zwrócenie się do czytelnika w końcowej części opowiadania - narrator pierwszoosobowy nie sygnalizował wcześniej, że mówi do konkretnego odbiorcy. Może tak być, jeśli wcześniej również to zaznaczysz.

Samo rozwiązanie historii pozostawia niedosyt. Spotkał Babę Jagę, przeżył jej zasadzkę jako jedyny z oddziału i komentuje to, że nigdy nie założy munduru. I to wszystko? Nie ma żadnych innych przemyśleń, urazów psychicznych? Moim zdaniem zakończenie wymaga dopracowania, zwłaszcza, że tekst jest tego wart.

Spędziłam przyjemne chwile podczas lektury, masz dobre pomysły i warsztat. Naprawdę można sobie bez problemu wyobrazić to, co przedstawiasz, ale popracuj jeszcze na mocną puentą i wybrzmieniem tekstu tak, aby na długo pozostawał w pamięci.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska
12.07.2017
Dziękuje serdecznie za komentarz!

Faktycznie, dużo słyszę, że mogłem to bardziej rozwinąć. Rozciągnąć aby osiągnąć dłuższy i bardziej głębszy tekst. Niestety, ten tekst to była pierwsza próba pisania krótkich treści i chciałem ją umieścić tutaj, aby zobaczyć, co jeszcze jest do poprawy. No i właśnie dzięki takim komentarzom jak Twoje, droga czytelniczko! Wiem co jeszcze mogę ulepszyć!

Z wyrazami szacunku, Autor.
Od: Autor Zczarny
twarz męska
08.07.2017
Bardzo ciekawa historia, ale dałabym zdecydowanie inny tytuł i nazwę zjawy, bo baba jaga za bardzo mi się kojarzy z bajką dla dzieci. Początek dosyć przeciętny, ale raczej w dobrą stronę. Historia mało wiarygodna, no ale wiadomo - duchy, ale ciekawa. Moje ulubione fragmenty to spotkanie chłopca i cała scena z nim oraz strzelanie do Baby Jagi. Opisy są w sam raz nie za długie i nie za krótkie. Podoba mi się opisywanie postaci. Dialogi raczej zwyczajne, więc nie będę się o nich rozpisywać. Historia podoba mi się jako całość. Dobrze budujesz napięcie, dobrze oddajesz emocje (niepokój,strach,niepewność i ciekawość co będzie dalej). Utwór wciąga i przez chwilę poczułam się jakbym była jego częścią (scena z chłopcem). Duży plus za to, że nie robisz błędów. Przynajmniej takowych nie zauważyłam. Ogólnie rzecz biorąc, oprócz tytułu nie ma się do czego doczepić, przynajmniej moim zdaniem.
Podoba mi się Twój styl pisania. Tematyka bardzo mnie zainteresowała, chociaż raczej nie jestem wybredna więc nie było to trudne. Widać, że masz talent więc pisz i rozwijaj się.Ja lubię pisać, ale nie umiem dlatego dużo czytam i Twój utwór też z pewnością mi pomoże :) Co do rad... pisz, pisz i jeszcze raz pisz... to chyba tyle
jest ok
Od: Pióroman DarkPrincess
twarz żeńska
09.07.2017
Witam i serdecznie dziękuje za pozostawiony komentarz!

Na pewno nie jest to pierwsze i ostatnie opowiadanie spod mojego pióra! Nad radami się nachylę i spróbuje następnym razem wprowadzić je w życie!

Jeszcze raz serdecznie dziękuje i do przeczytania, Autor.
Od: Autor Zczarny
twarz męska
07.07.2017
Zacznę może od początku, dosłownie i w przenośni. Otóż początek opowiadania jest całkiem intrygujący, przykuwa uwagę niepokojącą zapowiedzią przeżyć bohatera, choć muszę przyznać, że jest dość oklepany (konwencja "byłem, przeżyłem i teraz wam opowiem", niemal tak stara, jak literatura). Nutka niepokoju sprawia jednak, że z ochotą czyta się dalej.
Pierwszy zgrzyt pojawia się w momencie, gdy Saczenko opowiada historię kobiety z porwanym dzieckiem. Skoro zginęli wszyscy (a tak zrozumiałam, choć przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy może jednak nie przeżył "połamany" dyrektor), skąd tak dokładnie wiadomo, co się stało - na przykład że w drzwiach pojawiła się zjawa, że dwaj żołnierze zginęli od razu etc.? Można jednak zrzucić to na karb wyobraźni opowiadającego lub plotek obrastających dziwną historię (co nie zmienia faktu, że zgrzyt pozostaje). Styl chwilami troszkę zbyt patetyczny jak na żołnierza po przejściach, ale przez większość czasu dobrze zgrywa się z tokiem narracji. Podobnie dialogi - miewają drobne "potknięcia", ale w gruncie rzeczy wypadają raczej naturalnie i wiarygodnie. Na plus wypadła również atmosfera grozy, którą czuć było w trakcie całego opowiadania, szczególnie przed pojawieniem się Baby Jagi w obozie,
Co do bohaterów - panowie żołnierze są realistyczni, a nawet budzą niejaką sympatię, było mi ich szkoda na końcu... Ale sam koniec niczym mnie nie zaskoczył. To, że bohater-narrator przeżyje, było dość oczywiste, ale cała reszta akcji mogła bardziej zaskoczyć. Brakowało mi też szerszego wyjaśnienia roli dziecka w tym zamieszaniu. Odczuwam tu pewien niedosyt.
Niemniej całość czytało się całkiem przyjemnie, a tekst pozostawił po sobie miłe wrażenie.
Życzę weny i powodzenia w konkursie!
Spory problem z interpunkcją (za dużo przecinków!) i błędna odmiana zaimków wskazujących (na przykład "tą historię", "tą istotę" - powinno być "tę").
Od: Pióroman Insa Calieste
twarz żeńska
09.07.2017
Witam i dziękuje za komentarz!

Jeżeli chodzi o informacje na temat śmierci. Dochodzenie śledcze, przy pomocy dobrego sprzętu i fachowców bez problemu może określić co i jak się zaczęło, ale faktycznie niektórych mogło by to zastanowić, dlaczego tak a nie inaczej. :)

Element z dzieckiem miał pozostawiać niedosyt :D to było i jest zamierzone.

Jeszcze raz dziękuje za komentarz i do przeczytania, Autor.
Od: Autor Zczarny
twarz męska
07.07.2017

Początek jest ciekawy albo zapowiada się interesująco(lubię słowo Rdzawi :) )
Jednak proponowałbym Ci coś bardziej dynamicznego szczególnie po zapoznaniu się z dalszą treścią. Dlaczego? Początek opowiadania nie przenosi mnie w świat.Nie czuje osobiście tej grozy którą dzieli się bohater... może warto zaakcentować emocje-strach w tym przypadku. Zdezerterowałem, bo się bałem...Tak cholernie się bałem. Ja frontowiec z wyboru. Kto z tych z którymi ramię w ramię walczyłem by w to uwierzył?
A jednak to prawda. Tak cholernie się bałem! Ale po tym co przeszedłem, któż z nich rzuciłby pierwszy kamień?(narrator jest w pierwszej osobie ale bardziej przekonuje mnie on do Twojej osoby niż do przeżyć wojaka. Dlatego zacząłbym od innego wątku np że go gonią w domyślè Zandsrmeria i zs chwilę go zĺapią) Zrozum mnie dobrze, próbuje Cię wywindować wyżej a w pisaniu histori czytelnika trzeba namówić by nam uwierzył. Tak dalej jest dynamika i trochę autorskiego iszustwa.
Mam na myśli opowiadaną historię.Można delikatnie jeszcze podbić poprzeczkę,zagrać na emocjach czytających tzn ciągmąć historię pd pojawiającej się Jahi na planie zdarzeń?Nazwy masz ciekawę i przemyślane w końcu dwa razy powtarzasz "trzeciej klasy" Histotia wciąga szczególnie spodobało mi się pojawienie dziecka na ognisku.Tak super! Pewne zakłócenia w odbiorze spowodowało u mnie używanie tarcz przez ochraniarxy dyrektora a stan broni w oddziale. Chyba omunąłbym wątek tarcz (ok uszło mej uwadzę pojawiają się T.E. ale to kłóci sie z kaĺachem,zmueń więc go na karabin sztyrmowy)post factum lub w czasie pisania dodałbym jakeś elementy komponującr się w całość tak przeszkadzają miczego nie wnosząc.Popracuj nad dopieszczeniem tekstu "praktycznie natychmiast" odbezpieczył... i tu najważniejsze staraj się wejść w akcję z pierwszej osoby,głebiej przez emocję."(Wladim jedynie splunął jak na urok i odbezpieczył karabin) Podoba mi się jak kumulujesz napięcie Baba Jaga pojawoiła się ale znikneła-uff.
Rozmowa między dowódcą a szeregowym trochę sztuczna, pomysł dobry-pokazuje napięcie- ale bym bardziej wszedł w rolę. Dobrze że dodajesz watki pobocznę-podobał mi sìe podejrzenie o agenturę w szeregach.
Koniec taki jaki powinien być (chociaż ja bym tu widział Zandarmerię-Przeżył i mówi-I po tym wszystkim mam zawisnąć na stryczku?) Podsumowanie Wejdź w akcje bezpośrednio wciągajac w nia czytelnika. Popracuj nad tym żeby grało. Tekst ciekawy, masz zadatki. Pisz!
Z gramatyką nie pomogę. Jestem kulawy w tym względzie.Heh ja nic nie zauważyłem ale to nie powinno być wskazówką..
Od: Pióroman Jury Anewski
twarz męska
09.07.2017
Witam serdecznie i na wstępie dziękuje za komentarz!

- Pierwsza sugestia trafna, można by dodać więcej stresu/strachu/bojaźni, ale wolałem zrobić to cierpko, płytko aby opowiadanie schodziło jakby ze stromej góry, w dół, w stronę horroru.

-Umieszczenie go w krytycznym momencie, przed rozpoczęciem opowiadania? Hmm, to nie moje ostatnie opowiadanie więc na pewno przemyśle takie działanie.

- Co do tarcz i kałacha, opowiadanie osadzone jest w moim autorskim systemie fabularnym, dostępnym w pierwszej wersji, w internecie więc wszystko jak najbardziej ma sens, bo jest wytłumaczone w podręczniku co jak i dlaczego. Niestety faktycznie, czytelnik z zewnątrz może mieć wrażenie, że coś jest nie tak ale cóż, nie wszystko da się wytłumaczyć nie tracąc szybkości akcji ani dynamiki.

Na pewno będę pisał dalej!

Jeszcze raz dziękuje za komentarz i do przeczytania! Autor.
Od: Autor Zczarny
twarz męska
10.07.2017
Super. Dało się wyczuć że masz jakiś ukrytyśwuat w zanadrzu. Powodzenia!
Od: Pióroman Jury Anewski
twarz męska
04.07.2017
Drogi Autorze,

stworzyłeś opowieść z głębią, niesamowitą atmosferą i pełną akcji. Wciągającą czytelnika w ten świat od pierwszych wersów i trzymającą w napiciu do ostatnich. To niezwykła sztuka, a lekkość z jaką czyta się ten wciągający utwór, powoduje, że ostatnie zdania zaskakują, bo przychodzą zbyt szybko.
Widać, że nie brakuje Ci wyobraźni, korzystasz z niej bardzo dobrze.
Podoba mi się napięcie jakie stworzyłeś wprowadzając historię o matce i chłopcu, dosyć niezwykłą zresztą. Poruszyłeś we mnie wiele mocji, pewnie w większości wynikających z faktu, że jestem matką, a co za tym idzie, łatwo mi wejść w skórę innej matki i wczuć się w tę historię. Całość jest krótka, akcja wartka, co jest plusem, bo nie zanudzasz czytelnika w żadnym momencie. Jednocześnie stosując dobre, wprowadzające w klimat opisy (choć oszczędne w ilości), od wstępu wciągasz odbiorcę w sam środek wydarzeń. Mimo to, że opisy otocznia, czy postaci nie są bardzo rozbudowane, a ze względu na mały rozmiar opowiadania, spokojnie można je poszerzyć, to finalnie nie jest to przeze mnie odbierane jako niedociągnięcie czy braki, według mnie, osiągnąłeś złoty środek.
Co do fragmentów, nad którymi można by jeszcze popracować, to skupiłabym się na pewnych niedociągnięciach, które wpadają szybko w oko. Najważniejszym z nich, jest pewna istotna nieścisłość, otóż oddział ukrywa się w ciemnych ruinach, w których brak światła, a oni mają za zadanie kamuflować się i ukryć jak najlepiej. Tymczasem wprowadziłeś ich do stodoły, która z założenia nie jest idealnie szczelna, a przez szpary w deskach przeciwnik może bez trudu zajrzeć do środka. No i najważniejsze: w tej starej, drewnianej stodole, rozpalają ognisko.. rozumiem że było im zimno, też by mi było i pierwsza rzecz, o jakiej bym pomyślała, to ciepło ogniska. Jednak na tle żargonu wojskowego i zawodowego nazewnictwa, którego używasz, szczególnie na początku, taki taktyczny błąd byłby nie do przyjęcia. Sam popatrz: ukrywają się w ciemnej wiosce, w zgliszczach i mają być zupełnie niewidoczni, tymczasem w nieszczelnej stodole palą ogień, który jest jedynym źródłem światła w okolicy, więc rzuca się w oczy, a do tego, wytwarza dym, który na ich nieszczęście, jest dobrze widoczny nawet po ciemku, dodając do tego jeszcze śnieg, który odbija światło księżyca.. żaden dowódca by się na to nie zdecydował ;)
dodatkowo, tak się skrzętnie ukrywają, ale drzwi stodoły pozostały otwarte, aby chłopiec mógł się w nich pojawić?

Generalnie, aby załatać te dziury, można by umieścić ich w jakimś ceglanym budynku, no i jednak zrezygnować z ognia na rzecz lampy naftowej, w jakimś dobrze zabezpieczonym pomieszczeniu. Sam chłopiec mógłby pojawić się na ulicy, zostać zauważony przez załogę, która została piętro niżej i wpuszczony o środka z litości nad dzieckiem. To miałoby wtedy ręce i nogi.
Trzymasz w napięciu, stworzyłeś namiastkę horroru, muszę Ci się przyznać, że pierwszy raz czytałam to opowiadanie na tarasie, o 1 w nocy, cały dom spał.. ;) przerwałam w momencie, w którym pojawił się chłopiec, bo nawet pies pod pachą nie był wystarczającym wsparciem, jeśli miałoby być strasznie :D
Skończyłam czytanie w dzień, taki mały straszek. Osiągnąłeś cel. Na pewno czytając za dnia nie byłoby aż takiego efektu, ale nocą był i to się niezmiernie chwali. Zastanawiam się jeszcze, czy pewna roszada w tym tekście nie byłaby na plus. Czy nie warto byłoby, aby Saczenko zaczął opowiadać tę historię już w budynku, kiedy lokowali się w opuszczonych pomieszczeniach, a napięcie zaczynało rosnąć? Zasiadają do posiłku i wtedy właśnie rozpoczęłaby się opowieść. Nie wiem, jakoś tak bardziej by mi to pasowało w takim zestawieniu. Jednak jak by nie patrzeć, jest to nadal Twój twór, więc to Ty decydujesz, to tylko moje domysły, wskazówki.
Ogromny plus za opis chłopca, jego ubioru, wyglądu. Bardzo klimatyczne. Jest to mój ulubiony fragment w całym tekście, jest po prostu najlepszy.
Bardzo podobają mi się dialogi, a "- Gówno tam." - dowódcy - rozbawiło mnie.
Nie znalazłam żadnych niedociągnięć w dialogach, niema w nich sztuczności, są dobrze zbudowane i prawidłowo zapisane. To również dodaje autentyczności i przede wszystkim, widać że dbając o to, masz szacunek o czytelnika, a to kolejny duży plus. To samo tyczy się gramatyki, nie zauważyłam błędów, czy literówek. Dziękuję Ci za to, poczułam się oceniona ;)
To wszystko, co składa się na dobry tekst, przełożyło się w moim przypadku na pełną immersję, a czas poświęcony na czytanie i komentarz, nie wydaje się straconym.
Sam pomysł na opowiedzenie zwierzenia żołnierza, nie jest nowy czy wyjątkowy. Takich tekstów było, jest i będzie dużo, gdyż temat post-apo, czy wojny jest medialny i dobrze się go pisze, a zazwyczaj również czyta. Co wyróżnia Twój w tym całym natłoku podobnych? Oczywiście sam jego charakter, wchodzisz trochę już w świat duchów i SF co w połączeniu w jeno, dało bardzo ciekawy i lekko czytający się utwór.
Co do zakończenia, to tak jak już wspomniałam przy wstępie, zaskoczyło mnie jak już nastąpiło. Po prostu czytało mi się tak dobrze, że z pewnym zawodem przyjęłam fakt, że to już.. To chyba dobrze prawa? ;)
Akcja na zakończenie była szybka, nie pozwalała ani na chwilę na oderwanie oczu. Troszeczkę zabrakło mi opisu samego wyglądu Baby Jagi w ostatniej akcji, mogłaby być bardziej niezwykła, odznaczać się jakimiś cechami szczególnymi, ubranie, oczy, wygląd, cokolwiek.

Podsumowując, muszę przyznać, że stworzyłeś ciekawy tekst, wart poznania i analizy. Dzięki wartkiej akcji niezauważalne pozostają aspekty, które nie zostały szerzej rozwinięte, czyli opisy postaci, których tutaj nie jest wiele, ale dzięki temu, uwypuklają postać ducha.
Twój tekst jest 4 z mojego pierwszego przydziału który czytam i muszę przyznać że wszystkie są na bardzo wysokim poziomie, co daje bardzo dobrą zapowiedź całego konkursu. Szczerze Ci gratuluję, że w tym gronie, nie odstajesz. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za zwycięstwo i dalszą, owocną pracę nad piórem. Z ciekawością czekam na zakończenie tego przydziału, aby zobaczyć Twój nick i poczytać coś jeszcze Twojego autorstwa, jeśli coś udostępniłeś, a taką mam nadzieję. Muszę też przyznać, że sama nazwa organizacji "Kohorta" albo jest bardzo podobna do już użytej w jakimś opowiadaniu na portalu, albo to Ty ją stworzyłeś w jakimś wcześniejszym? Nie mogę sobie przypomnieć w tej chwili w którym, ale w jakimś post-apo chyba coś podobnego było, a może to tylko moja pamięć gra mi na nosie? ;)
Powodzenia i pozdrawiam serdecznie.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
04.07.2017
Witaj! Czytam twoj komentarz na komorce wiec ta pierwsza moja odpowiedz bedzie krotka. Dziekuje. Dziekuje za tak optymistyczny komentarz! Wieczorem napisze druga czesc tej odpowiedzi!
Od: Autor Zczarny
twarz męska
04.07.2017
Dobrze, czekam więc niecierpliwie :)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
06.07.2017
-Spóźniona część druga komentarza-;P

Witam i na wstępie przepraszam, że dopiero po dwóch dniach odpisuje! Niestety, praca i brak weny jest czynnikiem bezwzględnym!

Pragnę podziękować jeszcze raz za tak optymistyczny, miły i napawający dumą, tekst! Po 4 już napisanych komentarzach, Twój był najbardziej pozytywny!

Co do stodoły i ogniska. Tekst jest specyficzny i można było rzeczywiście odnieść wrażenie, że mowa w nim o drewnianej stodole, ale tak nie jest cyt."... Była to średnich rozmiarów CEGLANA stodoła, z wyraźnymi dziurami w starym dachu. " Więc moim błędem było określenie tego budynku jako stodoły, która od razu kojarzy się z drewnem, a miał być to raczej hangar lub magazyn.
Jeżeli chodzi o ognisko to cyt. "...ja wraz z Grigori i Miszą WYKOPALIŚMY DÓŁ, w którym rozpaliliśmy małe ognisko. ". Ta czynność, czyli wykopanie dołu w którym palić się będzie małe ognisko, powoduje ograniczenie do względnego minimum widoku światła, jedynym faktycznym błędem mógłby być dym, jednakże jest już wieczór, oświetlenie jest słabe, a ognisko małe więc dym raczej też zaniknie.

Co do post-apo. Tak, Kohorta pochodzi z mojego autorskiego świata gry fabularnej Horyzont której pierwsza edycja jest już dostępna w necie, a na tym portalu, Kohorta pojawiła się w opowiadaniu o Bernardzie Dentyście z Warszawy, więc raczej pamięć Ciebie nie myliła! :D Co też mnie cieszy, że teksty moje w jakiś sposób zapadają w pamięć.

I faktycznie, mam jeszcze sporo utworów stworzony, jednak na tym portalu, tylko kilka. :)

...
Od: Autor Zczarny
twarz męska
06.07.2017
Hmm.. faktycznie nie zanotowałam tej ceglanej wstawki, wyobraźnia i immersja podsunęły od razu jeden obraz i tak mi się utrwalił. To tylko jeszcze zamknij drzwi ;)
Dym po ciemku jest dosyć dobrze widoczny, niestety :p ale fakty, światła nie ma co się czepiać :D

Czyli w sumie wychodzi na to, że tekst jest tak samo dobry jak ten o dentyście. Tak swoją drogą, byłam prawie pewna, że to właśnie o tę historię chodziło, miałam Ci to napisać, ale gdzieś mi umknęło.
Jak na moją słabą pamięć to by oznaczało, że Twoje dzieła dobrze zapadają w pamięć.
Za tamten komentarz otrzymałam od Ciebie wyróżnienie, za co serdecznie dziękuję :)
Ten tekst też na pewno zostanie w głowie na dłużej.
Pozdrawiam i do zobaczenia na portalu :)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
06.07.2017
Także pozdrawiam i do przeczytania! :D
Od: Autor Zczarny
twarz męska
02.07.2017
Witaj!
Muszę przyznać, że Twoje opowiadanie zaintrygowało mnie i z niecierpliwością oraz wielkim zainteresowaniem śledziłam bieg wydarzeń. Miałeś także ciekawy pomysł na początek i skonstruowałeś go tak, że od razu wciąga czytelnika.
Muszę Cię pochwalić za dialogi, które są naturalne, oddają emocje i pasują do opisywanych sytuacji. Zresztą opisy świata przedstawionego również mi się podobają, zwłaszcza te, które dotyczą Baby Jagi. Tworzą one mroczny klimat i za to wielkie brawa. Niestety, zabrakło mi więcej opisów bohaterów. Nie mam pojęcia jak wyglądają, jakie mundury noszą itd. Właściwie prawie nic o nich nie wiem, a chciałabym.
Zakończenie jest dobre, ale czuję niedosyt. Szczerze mówiąc, liczyłam na to, że dowiem się, skąd tak właściwie wzięła się Baba Jaga. Nie wiem też tak do końca, co bohaterowie robią w ramach Rdzawych. Mogłeś trochę to rozbudować, bo przez to historia sprawia wrażenie, jakby była tylko wycinkiem jakiegoś dłuższego opowiadania.
Moja rada jest więc taka: bardziej się rozpisuj, zadbaj o detale, wyjaśniaj czytelnikowi trochę więcej. Oprócz tego mam wrażenie, że stosujesz trochę za mało akapitów. Zwłaszcza na początku rozdzieliłabym nieco bardziej te poszczególne akapity, ułatwiłoby to znacznie czytanie i odbiór tekstu.
Jest to całkiem niezłe opowiadanie, ale przydałoby się trochę je rozbudować. Brawa za wyobraźnię, pomysł, ciekawe rozwiązania.

Pozdrawiam!
'tą istotę" - powinno być "tę", popracuj też nad interpunkcją, bo czasami wstawiasz przecinki niepotrzebnie, a nie ma ich za to tam, gdzie powinny być. W drugim zdaniu przed "dlatego" nie dałabym przecinka, natomiast jeśli jest czasownik i imiesłów to powinien być przecinek między nimi.
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
02.07.2017
Witam i dziękuje za komentarz!

Faktycznie krótkie opowiadanie i mało opisów postaci, ale aktualnie szukam swojego stylu. Wcześniej pisałem długo i bez polotu, teraz tworzeni krótko ale z jajem. Efekt? Efekt dobry i na pewno wezmę do serca Twoje rady!
Do poczytania następnym razem!

Zczarny
Od: Autor Zczarny
twarz męska
03.07.2017
Życzę w takim razie odnalezienia własnej literackiej drogi i stylu. Myślę, że zmierzasz w dobrą stronę, tylko dopracuj te opisy ;)
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
03.07.2017
Życzę w takim razie odnalezienia własnej literackiej drogi i stylu. Myślę, że zmierzasz w dobrą stronę, tylko dopracuj te opisy ;)
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
02.07.2017
Drogi Autorze!
W normalnych warunkach oddzielam to co stanowi o tym czy opowiadanie jest dobre – czyli jego fabuła połączona z kunsztem pisarskim, z jakim została przelana na „papier”, tzw. warsztatem – od błędów które się tak czy siak przekradają do tekstu. W tym jednak przypadku gdyby ktoś mnie zapytał minutę po lekturze „i co najlepiej zapamiętałeś?” - odpowiedziałbym, że błędy, które przeszkadzały w lekturze. Opiszę je szerzej w dziale gramatyki, tutaj nie będę się nad nimi rozwodził, jeśli nie będzie to konieczne. Niemniej jednak swój komentarz zaczynam od tego zgrzytu z jednego, prostego powodu – błędy u Ciebie są drobne, głównie interpunkcyjne, ale tak częste, że wybijają czytelnika z rytmu i zakopują wszystko, co czytelnik jest w stanie z lektury zapamiętać.

Ok, do rzeczy. Bezimienny bohater opowiadania zaczyna opowieść o tym, dlaczego zdezerterował z oddziału, jak się możemy domyślać, najemników. Nie dostajemy żadnych informacji o tym, gdzie, ani kiedy dzieje się akcja, ani czym jest kohorta. Domyślać się możemy, na podstawie opisów technologii, że to jakaś „zła” korporacja i że mamy do czynienia z niezbyt odległą przyszłością. Dobrze byłoby jednak dać czytelnikowi więcej. Fajnie jest się domyślać i odkrywać świat opowiadania nie z bezpośrednich opisów, a ze skrawków informacji podawanych „mimochodem” - to zrobiłeś dobrze, ale moim zdaniem tych informacji jest za mało i opowiadanie troszkę wisi w próżni. A w tym momencie muszę je traktować jako zamkniętą całość, nawet jeśli jest tylko wstępem do powieści.

Początek rozbija nam się na trzy akapity: wstęp głównego bohatera, początek opowieści i momentalnie rozpoczętą historię Seczenki. Ciężko się wczuć w jedno, a już zaczyna się następne i wtem opowieść zostaje zastąpiona opowieścią w opowieści – za bardzo się spieszysz. Nie opisałeś oddziału, nawet nie znamy jej liczebności i składu (o tym, że jest wśród nich snajper dowiadujemy się pod koniec opowiadania, z linijki „chciał uderzyć ją kolbą karabinu wyborowego”). Generalnie klimat opowiadania do mnie trafia, bo lubię takie niby-stalkerowe historyjki, a jednak początek się sypie i musiałem przezeń przebrnąć i być czujnym, kto o czym opowiada, zamiast się wczuć i zapomnieć.

Tutaj muszę wytknąć parę błędów logicznych. Pech chce, że właścicielem karabinu wyborowego (czyli snajperskiego) jest Seczenko właśnie. Człowiek opisany jako zwiadowca trzeciej klasy. A jest różnica między zwiadowcą, a snajperem. Błędem jest sam fakt, że nie wiemy, co to znaczy zwiadowca/saper/ktokolwiek trzeciej klasy. Z kontekstu możemy wywnioskować, że raczej elita. I tutaj kolejny zgrzyt – patrolują okolice wioski aby sprawdzić, czy nie ma tam wrogich patroli, w międzyczasie opowiadając sobie historyjki i – o zgrozo – wypalając „Papieros za papierosem” (co jest widoczne z daleka, a mamy już wieczór). Tak nie robią nawet amatorzy!

Saczenko opowiada całkiem niezłą historyjkę, ale pytanie, dlaczego ją opowiada właśnie teraz? Przecież żołnierze nie wiedzą, co ich czeka w wiosce. Taki przypadek? Nawet jeśli – to daje po oczach. Nagle wszyscy przypominają sobie, że w wiosce też znikały dzieci – ok, ale co ten oddział właściwie tam robi? Dlaczego spodziewa się wrogich patroli, kto jest wrogiem, jaki jest cel tej drużyny?

Później żołnierze zajmują stodołę i rozpalają ognisko – równie dobrze mogliby wystrzelić flarę. Przerwa między kolejnymi rundami patrolu – ok, ale skoro spodziewają się wroga, to może warto byłoby nie ogłaszać swojej obecności?

„Albo przed nami burza, albo najdziwniejsze wyładowania elektryczne, jakie kiedykolwiek widziałem„ - burza, konkretnie pioruny to nic innego, jak wyładowania elektryczne, wypowiedź Wladima jest dziwna, ale niech tam. Zabrakło mi w tekście porównania do piorunu kulistego.
Ok, mamy Babę Jagę. Niby dopiero co była opowieść Seczenki, ale skąd pomysł, że to ona? Żołnierze w nią wierzą, czy nie? Wiedzą o niej i o jej mocach? Według dialogów, zdania w oddziale są podzielone, ale pojawia się też wzmianka o technologiach i „te... no wiesz ”. Hmm, czytelnik nie wie i się nie dowie, może jedynie przeczuwać, że tutaj jest coś na rzeczy. Ale też że wieść o widmach powinna być raczej znana a nie opierać się na wierzysz czy nie wierzysz. A jednak, pojawia się też zdanie zaprzeczające temu, co mówi Wladim, mianowicie „Jednak żaden z nas, nie dawał wiary w to, że ta istota naprawdę istnieje.„ - no to jak z tym jest?

Pojawiający się później chłopczyk od razu jest dla czytelnika podejrzanym i nie ma tutaj miejsca na zaskoczenie. Klimat sci-fi horroru się posypał, pytanie – dlaczego? Odpowiem później.

Dostajemy teraz informacje o tarczach – coś na kształt pola siłowego? Do tego pojawia się „wyświetlacz T.E.” - dwie technologie o których czytelnik nic nie wie, pozostaje domyślać się, że iluzja chłopczyka zakłóca pole elektromagnetyczne, ale skoro nie wiemy jak cokolwiek tutaj działa, to możemy tylko obserwować co się dzieje i domyślać. Ale nie dostajemy żadnych informacji ani odpowiedzi.

Na koniec rach-ciach i po krzyku. Granat zabił czarownicę, kulę energii, czy co to tam było. Niech będzie, że eksplozja załatwiła sprawę, a główny bohater zdezerterował. Średnio mi podeszło takie zakończenie, było zbyt banalne.

Ok, powyżej wysmarowałem streszczenie historii z czepianiem się wielu rzeczy na bieżąco, teraz zastanówmy się, dlaczego tyle się czepiam?

1. Początek na pewno zbyt się rozbił, co chwila kto inny przejmuje opowieść, a każda z nich jest bardzo krótka, brakuje w nich szczegółów, zwłaszcza nic nie wiemy o członkach oddziału i nie znamy szczegółów ich misji.
2. Wiele zgrzytów logicznych które wyżej przedstawiłem sprawiły, że im dalej czytałem, tym ciężej było mi kupić kolejne elementy. Historia traciła na wiarygodności i z trudem klejony klimat, który mógłby się spodobać, poleciał na łeb, na szyję.
3. No właśnie, nie wiemy nic o oddziale – poznajemy tylko imiona, ot, czasem wkradnie się „saper trzeciego stopnia” (nie wiemy co to znaczy), albo „operator lekkiego karabinu maszynowego ”. Ale poza tym, nie wiemy o nich nic – są bezosobowymi członkami drużyny i równie dobrze mogliby mieć numery zamiast imion. Nie ma za co ich polubić, albo wczuć w ich sytuację, są dla czytelnika obojętni.
4. Dialogi. Nijakie, nie pomagają w niczym polubić postaci. Żaden z nich nie pokazał swojego charakteru – wiem, powtarzam się, ale to ważne. Ponadto dialogi te nie budowały klimatu, a w przypadku horroru to bardzo ważne. Niby są perełki, mogące być drogą do celu, np. „Żołnierzu, czy rozumiecie rozkaz?„ - ale chwilę później Baba Jaga się oddala a żołnierze jakby nigdy nic dalej grzeją się przy ognisku. Przecież teraz jest już ciemno, a oni zaczynają gadkę-szmatkę o sensowności kontraktu z Kohortą. To ni jest dobry moment na uspokojenie akcji, dlaczego drużyna nie podejmuje żadnych działań?
5. Krótkie opisy, przyjrzyj się tekstowi – są zaspy śniegu, wieczór, ruiny zabudowań wioski i dwupoziomowa stodoła z dziurami w dachu – to w zasadzie wszystko. A gdzie wygląd postaci i ich wyposażenie? Gdzie jakieś dodatkowe szczegóły, światło, mrok, niebo, itp.? Wszystko sprowadza się do tego, że za bardzo się spieszysz z opowiadaniem, tak bardzo, że gdy już dochodzi do kulminujących scen, to nawet je streszczasz, poświęcając każdej śmierci jedną linijkę tekstu i lecąc dalej. Nie da się wciągnąć w opowiadanie, nie da się przejąć losem postaci. Nie ma na to czasu.
6. Nie wiemy nic o ludziach, nie wiemy też nic o świecie. Co to jest Kohorta? Co to za tarcze i tajemnicze T.E.? Kim są „Wewnętrzni”? Masz w głowie świat, ale pozostawiłeś go tylko tam, nie ma go w opowiadaniu, zatem nie ma go i dla czytelnika – pozostaje dziura.
7. Brak zaskoczenia. Szybko odkrywamy, że Baba Jaga to fakt, od razu się domyślamy, że chłopczyk to pułapka. Ot widmo – miałeś jakiś tam pomysł, skąd się bierze, ale nie dałeś czytelnikowi nic, co by go zainteresowało, nawet nie spróbowałeś sprzedać swojego – być może ciekawego – pomysłu. Opisałeś tylko trochę zakradania się i trochę rozszarpywania ludzi na strzępy przez widmo, nic, co by zapadło w pamięć, albo zaskoczyło czytelnika.
8. Słaba końcówka. Nie ma się nad czym rozwodzić, nie daje do myślenia, a poświęcenie się jednego z imion-numerków nie wywołuje żadnych emocji.

No... To by było na tyle. Jak łatwo się domyślić, wiele pracy przed Tobą. Przede wszystkim nie spiesz się tak i daj sobie więcej czasu na opisy. Bez tego nie zbudujesz klimatu. Poświęć się przede wszystkim postaciom – opisuj je, ich cechy charakteru, niech się wyróżniają i niech to będzie widać w zachowaniu i dialogach. Może w tak krótkim dziele byłoby lepiej, gdyby oddział zwiadowczy liczył sobie trzy, ba, dwie postacie! Myślę, że wówczas byłbyś w stanie tchnąć w nie życie i osobowości, a tak – miałeś tutaj tłok i kilka nic nieznaczących imion. Tak, dwójka bohaterów to coś, co powinieneś wypróbować, zdecydowanie.
Masz w głowie plan, co ten oddział tam robi, kto i po co ich posłał – wiem, że masz, bo to widać. Ale w ogóle nie opisałeś tego, więc czytelnik nie wie i nic nie ma sensu. Wkradają się do tego błędy logiczne – wyobraź sobie sytuację, w której grupa najemników ma patrolować obszar aby sprawdzić, czy nie ma tam wrogich patroli. Czy wyobrażasz ich sobie przy rozpalonym ognisku? No właśnie ;)

I na sam koniec, wracam do początku – popracuj nad błędami, bo utrudniają czytanie, ale o tym w gramatyc
Nade wszystko nadużywasz przecinków. To tylko przecinki, ale wybijają z rytmu czytania. Dyktują tempo czytania, pauzy. Umieszczone nagminnie w złych miejscach i generalnie zbyt gęsto w takiej obfitości jak u Ciebie psują cały proces płynnego czytania. Są jak kłody rzucane pod nogi, czytelnik co i rusz musi taką obejść, zamiast płynnie maszerować. Przykłady:
„Całe zdarzenie miało miejsce pewnego zimnego wieczora, gdy ja i moja drużyna, patrolowaliśmy wyznaczony nam rewir, nieopodal spalonej, kilka dni wcześniej wioski.” => Drugi i ostatni przecinek są zbędne.
„Przez pierwsze dwie godziny, krajobraz drzew, starych ulic i zgliszczy zasypanych grubym puchem, usypiał naszą czujność.” => Tylko drugi przecinek jest potrzebny.
Widzisz? Dodajesz w następujących po sobie zdaniach po dwa przecinki w zdaniu za dużo! I tak jest przez całe opowiadanie. Ostrożnie z tym!

Często mylisz „tą” i „tę”. W mowie potocznej – spoko, w słowie pisanym – nie. Przykłady:
„tą istotę”, „tą historię”.

Powtórzenia. Jeśli ktoś jest nazwany „Seczenko” to powtarzasz jego imię raz po raz. Chłopczyk to chłopczyk i powtarzasz to określenie wiele razy, a pojawia się na tak krótko. Później kula „energii”, pole „energii” - raz po raz „energia”, nigdy chociażby banalna „moc”.
W tekście brakuje różnorodności, warsztat jest słaby, a słownictwo ubogie. Czasem trzeba przepisać fragment na nowo, w inny sposób, jeśli wykryjesz coś takiego. Daj komuś innemu do oceny, bo samemu może być trudno wykryć. Możesz też spróbować poczytać na głos – podobno pomaga ;)

Jedno muszę przyznać – sprawdziłeś tekst przed wysłaniem i to duży plus. Poprawiłeś błędy które wykrywają programy, choć znalazłem dwa czy trzy potknięcia-literówki, ale to małe piwo.
Musisz jednak czytać tekst więcej razy, na głos, albo dać komuś do oceny. Sam nie wykryjesz braków, bo masz wszystko zaplanowane i wiesz co to są tarcze. Ale ktoś trzeci Ci powie, że chyba zapomniałeś wprowadzić czytelnika w świat opowiadania.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
02.07.2017
Witam!

I na wstępie dziękuje za taki wietnam! Czy mam coś na swoją obronę? Owszem. Całe opowiadanie jest osadzone w moim autorskim świecie, do którego już jest napisany i dostępny podręcznik. Tam wszystko jest wyjaśnione. Umieszczając tutaj ten tekst, chciałem zobaczyć jak zareagują na niego ludzie nieobyci ze światem Horyzontu. I dzięki Tobie wiem, co muszę zrobić aby opowiadanie wciągnęło tez ludzi z zewnątrz. Krótka forma i pośpiech. Otóż swego czasu pisałem długie formy i były z kolei za długie, teraz spróbowałem krótkiej i okazuje się rzeczywiście za krótka, więc sądzę, dzięki twojej rozprawce, że jestem na dobrej drodze do złotego środka. Co do przecinków, kiedyś ich w ogóle nie używałem, więc teraz mam ich nad stan, to tez zmienię. Dziękuje jeszcze raz za tak mocny i solidny komentarz i postaram się w następnym opowiadaniu umieścić to co winno być umieszczone!
Dzięki jeszcze raz!

Zczarny
Od: Autor Zczarny
twarz męska
02.07.2017
Co to ten Horyzont – nie wiem. Dlatego też miałem pewne wątpliwości i bałem się, że opowiadanie okaże się dla mnie niezrozumiałe, ale na całe szczęście tak się nie stało. Kilka kwestii mi z pewnością umknęło, ale nie potrzebowałem wiedzy o Kohorcie, żeby móc sobie wyobrazić eksplodującego żołnierza, a o tym głównie chyba jest Twoja historia. Ot taka opowiastka utrzymana w określonym klimacie, wypełniona akcją.

Przyjemnie się to czytało. Nie było wielkiego „wow!”, ale muszę pochwalić Twój język, bo się nadaje do tego typu opowiadań, jest zgrabny i wpada w ucho, że się tak wyrażę. Tylko za te przecinki to powinna Cię jakaś Baba Jaga nawiedzić, bo trochę masz ich za dużo w tym tekście. Tutaj masz przykłady zdań, w których trochę je przedawkowałeś:

Zdezerterowałem, dlatego, że bałem się wracać do naszej jednostki.
Nie jest tutaj ważne, gdzie służyłem, ale ważne, w tym wyznaniu jest to, co tam przeżyłem.
Całe zdarzenie miało miejsce pewnego zimnego wieczora, gdy ja i moja drużyna, patrolowaliśmy wyznaczony nam rewir, nieopodal spalonej, kilka dni wcześniej wioski.

W tym ostatnim aż o trzy za dużo. I widzisz, że są to zdania z samego początku, nie musiałem długo szukać, a ten dziwny nawyk się u Ciebie pojawia w całym tekście. Tak że zlikwiduj go. Zacznij od wyłapania zbędnych przecinków w zdaniach, które Ci przytoczyłem, a potem przyjrzyj się całemu opowiadaniu. Pozostaje też kwestia „spojrzałem się” i „spytałem się”. O ile gdzieś czytałem, że to regionalizmy, to jednak sugerowałbym usunięcie tych „się”, wtedy brzmiałoby wg mnie lepiej. Być może inni komentujący podzielą moją opinię, być może nie, wtedy zadziałaj wedle uznania.

Spodobały mi się dialogi bohaterów i oni sami, są żywi. Widać, że siedzisz w tym klimacie, przez co całość jest przyjemna w odbiorze, pomimo tych makabrycznych zdarzeń, jakie opisujesz. Jak już wspominałem, to opowiadanie nie jest zbyt odkrywcze, nie zaskakuje, nie pozostawia pytań, nad którymi czytelnik miałby się pochylić, ale chyba nie o to Ci chodziło. Wpisałeś się w gatunek, którego zresztą fanem nie jestem, pchnąłeś akcję i tyle. Gdybyś to rozszerzył, może znalazłyby się jakieś nietuzinkowe wątki, coś nietypowego, ale skupiłeś się na jednej historii i w miarę dobrze ją opowiedziałeś, więc się nie czepiam, choć pamiętaj, że jako pisarz masz nieograniczone pole do popisu i nie bój się tego wykorzystać, łamiąc konwencje. Dorzuć coś od siebie, czego u innych autorów na próżno szukać.

Zatem pisz dalej, odważnie wojuj wyobraźnią, mając na uwadze te przecinki. Dwa razy się zastanów, nim jakiś postawisz! Pozdrawiam cieplutko i serdecznie :)
Od: Pióroman Parias
twarz męska
02.07.2017
Witam!

Na wstępnie dziękuje serdecznie za komentarz! Tak! Przecinki tym razem stały się moim nemezis, ale może to i dobrze bo wcześniej w cale ich nie używałem.

Opowiadanie miało być lekkie i krwawe, osadzone w świecie mojej gry fabularnej Horyzont, więc czytając Twój komentarz, jak nic uważam, że osiągnąłem swój celu.

Fakt, masz racje! Mogłem jeszcze bardziej je rozbudować ale kiedyś zaczynałem od takich długich opowiadań i źle się to dla mnie skończyło. Teraz przyszedł czas uczyć się pisać od nowa i Twoje rady na pewno zapamiętam bo pokrywają się z resztą komentujących.

Dziękuje jeszcze raz za komentarz i do przeczytania!

Zczarny
Od: Autor Zczarny
twarz męska