Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Plamy na słońcu

18.07.2017
Tytuł przywiódł mi na myśl ten fajny kawałek Soundgarden. Pierwszy paragraf (nie licząc tego z cytatem i linkiem) jest zbyt ostentacyjny i nic nie wnosi, a wulgaryzmy w takiej narracji nie działają, a wręcz odrzucą większość czytelników już na samym starcie. Kolejny paragraf i ta sama śpiewka, gdyby choć było to w pierwszej osobie to dało by się „zjeść”, a tak za bardzo wszystko komplikujesz. Opis głównego bohatera powoduje jakiś rodzaj pożałowania niźli sympatii i jest to na minus. Dalszy dialog pokazuje coraz większe prostactwo Mariusza. Czytelnik musi dość szybko polubić głównego bohatera by mieć ochotę podążać jego drogą i/lub dbać o jego poczynania przez „obserwowanie” go w trudnych, niecodziennych sytuacjach, ty tym tekstem zdajesz się chcieć wywołać wręcz odwrotny efekt. Jest też problem ze szczegółowością (polecam ten punkt naszego poradnika) opisów postaci i miejsca. Później też nie potrzebnie najpierw myśli, a później mówi prawie to samo - ile to już był klientem baru. Swoją drogą zaczynam się tu nudzić, bo co w tej rozmowie świeżego, ciekawego, że pijak nie chce wyjść z baru?; niech zgadnę, zaraz opowiesz nam o tym jak wraca do domu zataczając się, śpi, a potem rano się myje i je śniadanie. Musisz powstrzymać się od tego typu kolokwializmów jak „Co było dalej?” – to nie bajka i nie sprawozdanie pijaka (a „o” pijaku) w barze. „Na szczęście twarz zamortyzowała upadek” – to było nawet zabawne. „śniadanie mistrzów – jajecznica z boczkiem” – bałem się tego, to koniec czwartej strony, zaczynam tracić ochotę na dalsze czytanie. Strony 5 do 7 choć pozbawione wielu szczegółów, które mogłyby dodać historii wiarygodności przeczytałem dość szybko i z dużo większym zaciekawieniem niż pozostałe; wniosek nasuwa się taki, że tekst można by zacząć od pobudki w domu. Mało szczegółów zachowania postaci przy dialogach, to: „Gosiu, jakbyś się czegoś dowiedziała to daj znać.” – też wydało mi się nieco sztuczne. „widać w tym roku nie ma co liczyć na przyjemną jesień” – to znów gryzie, gdy narrator, którego tam nie ma, komentuje w taki sposób. Coś się niby dzieje, goście coś majstrują przy autach, ale nie czuć nadal sympatii do żadnego z bohaterów, bo nikt prócz Mariusza nie jest ciekawie „sportretowany” i bohaterzy nie są także w jakiś ogromnych tarapatach, nie zostało przedstawione zagrożenie, wszystko ma też strasznie mało szczegółów, nie ma koloru aut, marek, wiatru, słońca, chodnika przed blokiem, ludzi lub ich braku no biała przestrzeń normalnie… Na 9 stronie jest coś w ten deseń, ale jak dla mnie za mało i za późno. Wymiękam na 12 stronie.

Podsumowując, nie było najgorzej, utwór nie sprawia wrażenia pierwszego. Z plusów: dialogi i chęć wprowadzenia humoru. Z minusów: mało szczegółów, zbyt wolne rozwijanie akcji, niesympatyczni bohaterowie, nieśmieszny w większości przypadków „żulerski” humor. Co mogę Ci doradzić, to wprowadź dużo szybciej informacje o zagrożeniu lub jakiś dziwnościach, bo ma tu się przecież wydarzyć apokalipsa, stwórz postacie o które będziemy chcieli dbać, przez ich charakter lub położenie. Włóż więcej szczegółów w postacie i otoczenie, takich nawet drobnych i z pozoru nieistotnych, ale wzbudzających wiarygodność. Nie będę się o tym więcej rozpisywał tylko zachęcę do zapoznania się z punktami (wspomniana już szczegółowość, więź emocjonalna z bohaterem i wiarygodność) naszego poradnika. Oprócz tego zapraszam do aktywności na stronie przez komentowanie. Witaj wśród Pióromanów.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
27.07.2017
Dzięki za rzeczowy komentarz. Ciężko byłoby mi się nie zgodzić z tą wypowiedzią - w szczególności odnośnie opisów i prędkości rozwoju akcji.

Co się zaś tyczy języka i samego bohatera opowiadania - tutaj muszę nieco polemizować. Mariusz jako postać miał być z gruntu antypatyczny - taki archetypiczny macho w swoim własnym mniemaniu, a w gruncie rzeczy osoba niemiła, nieuprzejma, szorstka w obyciu. W dodatku drobny pijaczek na dobrej drodze do alkoholizmu. Jest w tym sporo zasługi pewnej specyficznej grupy odbiorczej, do której kierowany był tekst - ten kontekst jest nie do pominięcia. Niemniej zdaję sobie sprawę z braków warsztatowych, bo faktem jest, że można stworzyć gbura, ale nawet ten gbur może wzbudzać sympatię w czytelniku jeżeli jest dobrze nakreślony. W kwestii wulgaryzmów akurat staram się być naturalistą, a ponieważ postać Mariusza jest właśnie takim nieco "elementem", chciałem żeby posługiwał się dosyć kloacznym językiem. Podobnie zresztą jego otoczenie, które jest na wskroś "blokerskie".

Natomiast mogę zapewnić, że uwagi nie trafiły w próżnię :)

Pozdrawiam
Od: Autor Zygomir
twarz męska