Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Guru Rozdział I Uzdrowienie

24.08.2017
Przeczytałem początek i jest on ciekawy, przejmujący; nie zatrzymałem się nawet na moment aż do końca strony. Tu zrobiłem pauzę i dość szybko poczułem pewien dysonans. Piszesz z jednej strony o wielkich cierpieniach i ogólnie okropnej sytuacji, ale kontrastuje to z charakterem narracji, którego źródło zdaje się ich nie podzielać, a przecież to jedna i ta sama osoba. Nie wiem jak się do tego ustosunkować. Jestem na drugiej stronie – powiedz proszę, że to nie kolejna opowieść o aniołach… ;-/. Pomysł ofiarowania wyzdrowienia w sytuacji przed śmiercią jest wyświechtany, ale jak zwykle działa. Cienko u Ciebie z szczegółowością postaci jak i otocznia stąd zachęcam Cię do zapoznania się z tym punktem poradnika. „Opowiada, iż go Bóg wysłał. Do kogo niby, do mnie? Po co?” – tu zaczyna się zbyt rażący subiektywizm (odsyłam do tego punktu poradnika) - rozważania narzucane zbyt bezpośrednio czytelnikowi, na które należałoby tylko naprowadzić, a nie tłuc. Później jest tego jeszcze więcej np. tu „Porzuciłem wszystkie moje przekonania, tylko po to, by mieć nadzieję.” – przecież to już wynika z tego co zostało napisane powyżej. Opis uzdrawiania i dalszych doświadczeń jest bardzo ciekawy i dobrze się go czyta. Dialogom też nie mam nic do zarzucenia. Czego mi tu brakuje to jakiejś większej dozy wiarygodności i szczegółów odnośnie samego bohatera. Jasne dbamy o niego, bo położenie choć nieciekawe dla niego to dla nas czytelników wręcz przeciwnie, ale poza chorobą nie wiemy za wiele o głównym bohaterze, przez co jawi się on bardziej jako ciekawostka, niezwykły przypadek, a nie (także) faktyczna postać z krwi i kości. Ciężko to wytłumaczyć, poczytaj rozdział „wiarygodność” z naszego poradnika. Te opisy cierpienia dobrze (a raczej okropnie ;-)) działają na wyobraźnię, czasem wręcz immersyjnie – są to też moim zdaniem najlepsze momenty tego tekstu. Opowiadanie, czyta się świetnie aż do końca choć ta rozmowa pod koniec z Guru wychodzi nieco banalnie i niewiarygodnie. Tu dopiero dowiadujemy się jak gość ma na imię i że był bogaty, że Guru potrzebuje jego środków, mało tu jakoś detali i zostawia to taki mały niesmak.

Podsumowując: napisałeś całkiem zgrabne opowiadanie, najlepsze jak dotąd, a jest to moje czwarte z przydziału. Był to kawałek przyzwoitej rozrywki, dobrze się przy nim bawiłem. Co mógłbym jeszcze poradzić poza tym co już powiedziałem, to zabrakło mi tu jakiejś atmosfery, myślę, że pasowałoby tu coś cięższego lub bardziej złowieszczego czającego się nad bohaterem, choć może się mylę. To chyba już wszystko z mojej strony. Pozdrawiam i zachęcam do dalszej pracy nad piórem.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
24.08.2017
Dziękuję za przeczytanie i za komentarz oraz za uwagi, które w części pokrywają się z wcześniejszymi. Dzięki nim spróbuję troszkę popracować nad opisami zarówno postaci, jak i świata. Jednocześnie dzięki komentarzom, zmienię nieznacznie koncepcję tej książki (jest to część czegoś większego), która pierwotnie miała być o fanatycznie religijnym. Aktualnie zamierzam troszkę urozmaicić fabułę. Świat, który opisuję w opowiadaniu, będzie jednym z kilku i jest jedynie symulacją komputerową. Natomiast postacie przedstawione w tym opowiadaniu, będą jedną i tą samą postacią, o czym będziemy się powoli przekonywać. Nie wiem, jak to wszystko wyjdzie, wiem jednak, że będzie to długa praca.
Pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
24.08.2017
Nie rób więcej spoilerów, bo nie będę czytać kolejnych części ;-).
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
21.07.2017
Witaj.

Cytaty dodane na końcu - zaznaczam, że bardzo je lubię, intrygują mnie - są jak niepotrzebny balast. Można wybrać jeden z nich i wstawić jako motto na początku, ale to wszystko. Teraz wygląda to tak, jakbyś wciskał coś komuś na siłę, lub dodał ściągawkę, z której korzystałeś pisząc opowiadanie.

Bardzo irytowało mnie pojawianie się co chwila słowa ból. Było to wręcz bolesne i bardzo bolało. Zdecydowanie za dużo bólu.

Niektóre zdanie były dość kanciaste, co nie sprzyjało płynności czytania, rozpraszało uwagę.

Jednak im dalej, tym ciekawiej. Sam opis choroby nieco powierzchowny, lecz pojawienie się tajemniczego gościa - guru, jego motywacje, wyjaśnienia, następnie przeniesienie się do piekła i podążanie za bólem - to oryginalne, ciekawe pomysły.

Rozmowa z demonem, nawiązanie do grzechu pierwszych ludzi, potopu - zagłady gigantów, którzy byli potomkami aniołów i ziemskich kobiet - rewelacja. To fascynująca tematyka. Można by dodać więcej wizji, które to opisują.

Rozterki duchowe głównego bohatera - bardzo ludzkie. Jest ateistą, ale chorym na raka, z jednej strony nie chce być hipokrytą, z drugiej - zwyczajnie boi się cierpienia i śmierci. Te wahania są wiarygodne. Finalna zgoda na "terapię" także.

Reasumując - dobry pomysł, wykonanie za to - chwilami całkiem sprawne, chwilami, niestety, mniej udane.

Zakończenie jest urwane, przez co efekt wybrzmienia nie został osiągnięty. Być może planujesz dalszą część, jednak każda musi kończyć się tak, by zachęcać do kontynuowania lektury.

Myślę, że masz jeszcze nad czym pracować, ale też sporo już dokonałeś.
Życzę Ci powodzenia w konkursie i pozdrawiam serdecznie.
powtarzasz w kolejnych zdaniach słowo - ból
każ im wyjechać - literówka, od kazać, a nie od karać.
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska
22.07.2017
Serdecznie dziękuję za komentarz. Pomysł by cytat dać na początek jest fajny i tak też zrobię. To co napisałem, jest częścią czegoś większego. Dziękuję za uwagi.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
15.07.2017
Drogi Autorze, no nieźle kombinujesz!

A jednak nie odrobiłeś zadania domowego, pewne zgrzyty sprawiły, że nie kupuję opowieści. Ot, niby drobnostka – człowiek pozbył się już jednego płuca, rak płuc rozwinął się do tego stopnia, że zostały mu ostatnie dni życia w agonii, a on na to „chciałem uporządkować sprawy, by moja śmierć nie rozpoczęła wieloletnich walk o majątek.”. Czyżby nie miał dość czasu, aby teraz już mieć to za sobą? Przecież dalej dowiadujemy się, że był w zasadzie właścicielem niezłej korporacji i firm w różnych branżach. Owszem, załatwienie spraw zajmuje trochę, ale od tego ma się prawników i jest człowiekiem, który raczej ma pewne sprawy uporządkowane, a nie odkłada to na ostatnie dni umierania.

Postacie generalnie rzecz biorąc nakreśliłeś bardzo powierzchownie, tak jak i dialogi – od razu przechodzą do sedna. Widzę, że chciałeś dać czytelnikowi do myślenia, ale przechodzenie do sedna od razu nie sprzyja tej idei.
A przecież mogłeś opisać szerzej historię rozwoju choroby, od momentu wykrycia, poprzez usunięcie pierwszego płuca, tragedię wykrycia przerzutów i poznania tragicznej diagnozy nie pozostawiającej nadziei. Cóż się działo w głowie ateisty, który wie, że za kilka dni umrze? Ty to wszystko sprowadziłeś do klasycznego „szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz” opisanego w pierwszych zdaniach opowiadania – co mocno osłabiło zresztą moje zainteresowanie już na starcie.

Wciągnięciu się w klimat przeszkadzają takie detale jak „Bóg mnie do pana przysłał.”, z zdanie później „Myślę jednak, iż nic już cię nie przeraża.”. To przejście na „ty” powinno zostać jakoś zarysowane, a nie spaść na czytelnika z góry.
Ale dalej znowuż mamy:
„(...) proszę jednak wziąć pod uwagę fakt, iż ból, jaki odczuwałeś do tej pory będzie niczym w porównaniu z tym, co teraz będzie miało miejsce. Masz bardzo słaby organizm” - dostrzegasz dysonans między „Proszę wziąć pod uwagę”, a resztą? Dialog jest nienaturalny.

Dialog z demonem/szatanem również nie jest, że się tak wyrażę „bez grzechu”. Czyż nie powinien on być bardziej przebiegły od „miejsce to nazywają piekłem” i mówieniu wprost o występowaniu przeciw Bogu?
Mógł troszkę sprytniej manipulować cytatami z pisma, tak, aby pozostawać precyzyjnym w interpretacji, a jednocześnie mącić w głowie, mnie zaś się zdaje, że zwyczajnie gadał co chciał, a cytaty zostały dopasowane ot tak, bez związku, a ponieważ bohater jest ateistą który nie czytał pisma i tak, to i nie miało to większego znaczenia – to tak, jakbyś wprost rozważał pewne rzeczy z czytelnikiem. Nawet demon zawahał się przed kłamstwem – oj, to słabo, bardzo słabo. I nade wszystko, dlaczego nie przybrał postaci anioła, tylko wprost, demona?

To wszystko sprawia, że się nie wciągnąłem i nie „kupiłem” Twojego opowiadania. Na pewno nie poczułem żadnych emocji. Sam pomysł ma potencjał, nawet końcówka pokazuje ciekawe zagranie, które pewnie chcesz wykorzystać w dalszej części (widzenie intencji kolorami), ale nie dość, że urywasz już i tak króciutkie opowiadanie bez żadnego sensownego zakończenia, to jeszcze nie wykorzystujesz tego w żaden sposób.

Cóż zatem mogę Ci poradzić? Przede wszystkim postacie – ożyw je! Daj im więcej emocji, historię, osobowość. Uważaj na dialogi, bo są sztuczne. Raz „pan”, „proszę wziąć pod uwagę fakt”, a raz „ty” i „ubierz się, spotkaj się z rodziną i karz im wyjechać.”. Brak konsekwencji i osobowości wychodzi na pierwszy plan. Gdy rozwiążesz te problemy, musisz się dłużej zastanowić nad przekazem swojego utworu, a przekazać chcesz wiele i to rzeczy wcale nie błahych – dotykasz wszak religii i interpretacji Pisma! Musisz się upewnić, że wszystko co piszesz trzyma się faktów, nie możesz sobie pozwolić na błędy – wszak ludzie podczas budowy wieży Babel zgrzeszyli tym samym grzechem, który stał się przyczyną upadku Niosącego Światłość – pychą. To nie tak, że byli „blisko poznania”, bo budowali wysoką budowlę, bo przecież my już latamy w kosmos i Bogu to nie przeszkadza. Przeszkadzałby Mu natomiast lot mający na celu udowodnienie, że Boga w „niebie/kosmosie” nie ma – bo ten pierwszy jest trzymaniem się polecenia „czyńcie ją sobie poddaną”, a ten drugi – przejawem tej samej pychy, który kierował budowniczych wieży Babel. Wszak mogliby ją budować na chwałę Boga i wówczas byłoby zupełnie inaczej. Także ostatnią moją radą jest – bacz na każde słowo, gdy decydujesz się pisać o rzeczach ważnych/trudnych. Nie bój się o nich pisać, ale pisz z rozwagą.
Wreszcie coś, o czym nie wspominałem – didaskalia dialogów. Zwykle z nich rezygnujesz, tracąc szansę na wprowadzenie opisu emocji, mowy gestów czy mimiki. Dialogi na tym tracą. To nie tak, że one zawsze muszą być - o nie! Ale Ty często całkowicie z nich rezygnujesz, aż do przesady.

Pozdrawiam i udanego rozważania rzeczy trudnych życzę!
Na pewno redagowałeś tekst, ale pospiesznie. Radosne korzystanie z sugestii autokorekty sprawiło, że przepuściłeś takie perełki jak „karz im wyjechać”, czy „choć z nami ”. Musisz redagować świadomie, nie zdawaj się na pierwsze z góry sugestie autokorekty!

Drugi problem to interpunkcja dialogów – koniecznie wygooglaj i przeczytaj zasady, bo nagminnie popełniasz błąd np. stosując zawsze małą literę w didaskaliach po dialogu, a należy to robić tylko w określonych przypadkach!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
16.07.2017
Serdecznie dziękuję za komentarz. Pewne rzeczy spróbuję poprawić, może mi się uda. Chciałbym pokazać fanatyzm religijny, który będzie z jednej strony budowany przez Guru, z drugiej strony swoje trzy grosze doda demon. By sprawa nie była zbyt jasna, Guru i Paweł ma okazać się jedną osobą (zmienię ich relację na ty, od samego początku), natomiast sam świat, ma być eksperymentem, który zaczął wymykać się spod kontroli. Eksperymentem polegającym na usypianiu pacjentów, tworzeniu im wirtualnego świata, który jest przesiąknięty wiarą. Za pomocą różnych sugestii pomoże im zdrowieć, w myśl zasady, że wiara czyni cuda. Książka będzie dla mnie o tyle trudna, że pewnie jej napisanie potrwa dosyć długo.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
17.07.2017
Zagrywka z Fight Clubu :)

Będziesz musiał bardzo uważać, aby nie wymknęło się to spod kontroli. Aby czytelnik wiedział tyle, ile chcesz mu powiedzieć, oraz aby pod koniec okazało się, że wszystko trzyma się logicznej całości. Powodzenia!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
11.07.2017
Witaj! Pomysł na opowiadanie nie jest zbyt odkrywczy i nowy, co już na wstępie muszę Ci Autorze zarzucić. Dobrze przynajmniej, że to nie z szatanem, jak się finalnie okazało, układał się główny bohater, ale same okoliczności spotkania, targowanie się o warunki - to zwyczajnie nie zaskakiwało. Łatwo można się było też domyślić kim jest pogodny człowiek w białych szatach.
Na plus na pewno działa tutaj przedstawienie głównego bohatera, którego przemyślenia, ból i emocje są bardzo realistyczne.
Piszesz bardzo starannie i urozmaicenie. Popracować musisz jedynie nad zgodnością czasów w tekście bo zaczynasz opisywać w czasie teraźniejszym -" mam raka...", "nie biorę", dalej zaś nagle przeskakujesz do czasu przeszłego, również w didaskaliach dialogu, który jak wnioskuję - jest osią całego opowiadania, nie zaś wstęp, który nijak nie wskazuje na wspominkowe przytaczanie przebiegu spotkania.
Co do samej fabuły - dialogi technicznie moim zdaniem są w porządku, jednak miałabym uwagi co do decyzji głównego bohatera. Jak dla mnie za szybko zgodził się na propozycję przybysza. Dopiero dalej przytoczone myśli bohatera nadają tej decyzji realizmu. Wystarczy więc przenieść je przed owe pierwsze "tak" wypowiedziane przez Pawła, a całkiem zmieni to odbiór postaci. Również decyzja o tym by porzucić ot tak rodzinę nie jest zbyt racjonalna ani umotywowana. Nie wiemy za dużo o rodzinie bohatera, ale skoro nie było w niej żadnej patologii, to raczej nie byłoby bohaterowi tak łatwo zgodzić się na takie warunki. A on w tekście nawet ani słowem nie zaprotestował w tej kwestii. Bardziej przejął się swoją kasą... Ten końcowy fragment z pewnością osłabia sympatię do głównego bohatera, który wcześniej wydawał się taki ludzki.
Historia ostatecznie była bardzo przewidywalna, podpucha z szatanem nie wywołała zaskoczenia. Cytaty biblijne na końcu - zbędne, bo wszystkie te historie przytaczasz słowami bohaterów. Nie zrozumiałam również jakie znaczenie dla historii mają te barwy powoływane przez Guru? Pojawiają się ni z tego ni z owego i nie mają żadnego znaczenia w całej historii.
Ogółem - tekst wyszedł średni. Poprawny, ale brakuje mu polotu. Tym, czego w nim głównie zabrakło to elementu zaskoczenia i nieprzewidywalności, który przykuł by czytelnika aż do ostatniej kropki. Pozdrawiam!
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
11.07.2017
Dziękuję za przeczytanie i komentarz. pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
08.07.2017
Początek spodobał mi się.Zaczełeś lekko mimo poważnego tematu.Parafrazujesz zdanie szlachetne zdrowie "nikt sie nie dowie ile kosztujesz aż się zepsujesz"?
Mi się podoba. Szczerze nie jestem przekonany do dialogu między bohaterem a czytenikiem... Drugim przeszkadzającym mi czynnikiem w opowiadaniu jest "Usłyszałem pytanie i wciąż rozmyślałem" takich zwrotówvw tekście jest kilka i nie są poprawnie stylistyvznie lub nawet jeżeli są to kaleczą odbiór.A oto jeszcze jeden przykład byśmy sìę zrozumieli-Całe ciało skąpane było w moim pocie, który lał się ze mnie nie dlatego, że było mi zbyt gorąco, ale ze względu na ten przenikający całe ciało ból. propzycja Ból powodował pocenie,mimo że nie było gorąco byłem cały mokry. Nie wiem czy zrozumiesz różnicę ale wydaje mi się że dużo klarowniej możesz spróbować kolejnym razem. Pytanie jeszcze dotyczy bólu czy on jest sprawcą potu czy raczej gorączka. Przemyśl sobie to jako wuzyaluzowanue przez xzytelniks przyszłych tekstów-tu w tym tekście się jeszcze obroni ale jeżeli będziesz nieświadomy w przyszłych utworach i odbiegał od prowadzenia czytelnika po sprawdzonych zgodnych z prawdą wzorach wizualuzacji akcji zniechęcisz tym.czytelnika. Pomijając to czytam dalej Najmoniejszy punkt powieści to spotkanie z diabłem, specyficzna postawa szatana ktora manipuluje bohaterem. Podoba mi się gra na emocjach i wydaje się prawdziwa sytuacja gdy boharer uwolniony od bóli zastanawia się od uniknięcia dotrzymania obietnicy. Jako całość pomysł wątki to opwiadanie da się przexzttać masz zadatki ale mususz pracować. Szczególnie nad samym przelaniem myśli na papier.
Natomiast umieszczenie z tyłu cytatów ni z gruszki ni pietruszki anu nue pasuję za bardzo do tekstu,w ogóle łamię sens czym jest opowiadanie. I tego już niezgłębiam ale jest bez sensu i może wklejone przez przypadek??
z gramatyką niestety nue pomogę bo jestem na bakier. Pozdrawiam. Jezeli chceszv to odpisz mi proszę skąd te cytaty...
Od: Pióroman Jury Anewski
twarz męska
08.07.2017
Serdecznie dziękuję za przeczytanie teksu i za komentarz. To, co tutaj zamieściłem, ma być częścią czegoś większego i będzie w dużej mierze opierało się na fanatyzmie religijnym. Filarem ma być Biblia, która będzie w sposób wybiórczy i subiektywny wykorzystywana przez strony. Mam zamiar wstawiać cytaty, które powinny nieco zdziwić czytelnika, gdyż nie są one powszechnie znane, lub też znane, ale interpretowane zupełnie inaczej. Zamierzam także wplątać pewne wątki, które całkowicie zaburzą początkowe rozumienie tekstu.

Cytaty są z Księgi Rodzaju.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
10.07.2017
Tak, rozumiem. Musisz wziąć pod uwagę że wysyłasz pracę na konkurs,a jest ona nie pełna. Jeżeli będziesz pisał o fanatyźmie rdligijnym...hmm...to potrzeba rozległej wiedzy...Biblia fragmentarycznie jest naprawdę źródłem wiedzy, pbawiam się że nie dostrzeżesz różnic. Jeżeli jednak uda Ci się pomysł wprrowadzenia w życie to postaraj się nie cytować a oplwiedzieć historia cytowane. Powodzenia!
Od: Pióroman Jury Anewski
twarz męska
08.07.2017
Niedobrze, że dołączyłeś do tekstu tyle cytatów. Znacznie lepiej sprawdza się krótki fragment, który przytaczasz np. na wstępie. Nastraja na odpowiedni dla tekstu ton, pobudza ciekawość etc, dopiero na koniec nabierając pełnego sensu.
Zaczęłam nietypowo od końca, wrócę więc teraz do początku.
Pierwsze zdania Twojego utworu od razu zmuszają czytelnika do empatii. Według mnie temat choroby i cierpienia lepiej wprowadzić trochę dalej, choćby po kilku zdaniach, a najpierw przygotować czytelnika do tej informacji. Rzecz w tym, aby tę przykrą wieść poprzedzało jakieś stopniowanie na skali emocji, choroba śmiertelna to jednak spory cios, szczególnie gdy dotyczy głównego bohatera. Myślę, że łatwiej byłoby pobudzić do współodczuwania, gdyby najpierw „ponaciskać” czytelnika mniej bezpośrednimi bodźcami. Opis szpitala, dnia, jakiejś innej scenerii, krótka retrospekcja etc – i tu uruchomić wyobraźnię czytelnika, wprowadzić ją w odpowiedni stan.
„Czy myślicie że mój organizm w jakiś dla siebie znany sposób, nauczył się zwalczać ból, czy też może komórki nerwowe nie wytrzymały takiego natężenia przekazywanych wrażeń i po prostu uległy destrukcji?”Gdy dalej zwracasz się bezpośrednio do czytelników, nie brzmi to naturalnie. Jest to jedyny taki zwrot w naszym kierunku, później ani wcześniej go nie powtarzasz, wypada więc nienaturalnie.
We wstępie piszesz także o jakichś sprawach majątkowych, ale jeśli nie zamierzasz w żaden sposób kontynuować tej myśli (w całym tekście), nie ma potrzeby tego pisać. A jeśli chcesz podkreślić, że bohater jest wymęczony i nie ma sił niczego załatwić, póki żyje, lepiej dodać kilka dodatkowych zdań, które faktycznie uwiarygodnią tragizm tej sytuacji.
Dalej wprowadzasz scenę kuszenia, a następnie rozterki bohatera. Wtedy przesadzasz z przypominaniem o ateizmie tego bohatera. Można napisać to raz, a za drugim, trzecim już opisać – to okazja, aby wpleść w tekst jakieś dodatkowe obrazy, refleksje, które nawiasem mówiąc, na chwilę odciążą uwagę czytelnika od cierpień bohatera.
Później pojawia się tajemniczy gość składający Twojemu (bezimiennemu) bohaterowi wielce atrakcyjną propozycję. Opisujesz tego gościa – szatana jako sekciarza, jakieś wcielenie wybitej przez Boga rasy, które teraz chce znów dochodzić swoich praw. Racje tej postaci opierasz na fragmentach Starego Testamentu, i tu moje zainteresowanie gwałtownie spada. Nie tylko dlatego, że trzymam się z daleka od religii chrześcijańskiej. Właściwie nie ma to nic do rzeczy, po prostu łopatologia tych nawiązań mnie nie przekonuje. Stykam się raz po raz z modną dziś wiedzą alternatywną, która równie chętnie sięga do tych dokładnie cytatów, opierając na nich przekonania o prawdzie na temat początków ludzkości etc. Sam ten fakt nastawia mnie negatywnie do opowiadania, które również trochę hołduje tym ideom. Chyba że się mylę, w takim razie mnie popraw.
I jeśli tak jest, obawiam się, że trzeba by nad tym jeszcze popracować. Podejrzewam, że szykujesz kontynuację, dlatego proponuję rozwinąć obydwie postaci – główną i kusiciela - oraz koniecznie ich motywacje, wzbogacić tekst o opisy i urozmaicić środkami stylistycznymi. Sprawnie prowadzisz dialogi, poza tym masz konkretny pomysł, który ma szansę się obronić. Ja chętnie bym przeczytała tekst oparty na tajemnicy początków, ale bez łopatologii z cytatami biblijnymi (trochę wiary w czytelnika i jego własne poszukiwania, o ile zaintryguje się tekstem), bez pośpiesznego wkładania w usta sekciarza wyjaśnień (zresztą parafraz biblijnych), i bez trywializmów w konstruowaniu psyche postaci. Wydaje mi się też, że póki co z tego tekstu przebijają jednak troszę przekonania własne autora. Aby uniknąć tego subiektywizmu należałoby porządnie tekst rozbuchać, stworzyć fascynującą fikcję. Fikcję l i t e r a c k ą .
Tak luźno myślę …. A może ten upadły anioł/gigant/sekciarz powinien odwiedzić kilka razy Twojego bohatera, zanim go złamie? Snuć przed nim fantastyczne wizje przyszłości? Myślę, że wątek kuszenia to świetna okazja do zapoznania czytelnika z głównym bohaterem i zaintrygowania postacią „czarnego charakteru” za pośrednictwem takich dialogów-mini opowieści. Za ich pomocą zbudowałbyś wiarygodność tych postaci i w ogóle świata przedstawionego.
Nie jest to dobre porównanie, ale w „Mistrzu i Małgorzacie” diaboliczna postać jest przy okazji bardzo charyzmatyczna. Może warto iść w tym kierunku? Bo na ten moment po lekturze pamiętam głównie utyskiwania bohatera, mantrę idei ateizmu i dziesiątki retorycznych pytań.
Chciałabym jeszcze zapytać o symbolikę kolorów. Oprócz tego, co napisałeś, ma jakieś powiązania biblijne? Pewnie rozwiniesz ten wątek w dalszej części. „Przyroda zaś ma wiele barw które pozwolą ci pokochać świat”. – to brzmi całkiem intrygująco, mam nadzieję, że ten potencjał nie zniknie.
Podsumowując, zachęcam do pokucia jeszcze w tym tekście i rozwinięcia historii. Może być ciekawa. A w Twoim piórze czuję pewną werwę. Trzymam kciuki za dalszy rozwój.
Pozdrawiam!
Wybiórczo:
„Mrugnąłem do niego powiekami, mając nadzieję, iż zrozumie moją odpowiedź…” – wystarczy mrugnąłem, bo też niczym innym niż powiekami się nie da 

„-A teraz ubierz się, spotkaj się z rodziną i karz im wyjechać.” Każ.
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
08.07.2017
Serdecznie dziękuję za przeczytanie teksu i za komentarz. Dziękuję także, za stosunkowo głęboką analizę opowiadania. To, co tutaj zamieściłem, ma być częścią czegoś większego i będzie w dużej mierze opierało się na fanatyzmie religijnym. Filarem ma być Biblia, która będzie w sposób wybiórczy i subiektywny wykorzystywana przez strony. Zamierzam także wplatać tam pewne wątki, które całkowicie zaburzą początkowe rozumienie tekstu. Co do bardzo ubogiego opisywania otoczenia oraz bohaterów, postaram się to zmienić.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
08.07.2017
Witaj drogi autorze!

Na wstępie muszę powiedzieć, że osobiście uważam, że trzeba być dobrym w pisaniu aby ciekawie i płynnie nakreślić inny wymiar rozumowania Biblii i wiary Katolickiej, a że jestem katolikiem to muszę przyznać, że tekst jest bardzo ciekawy.

Narracja, stworzenie wizji człowieka chorego, jego myśli oraz wykreowanie zdarzenia, które zamknąłeś zaledwie w tych kilku stronach było naprawdę dobrą robotą!

O samej fabule, jej sensu czy samej wizji nie będę oceniał bo jest Twoja i miałeś oraz masz pełne prawo do niej, ale jak już wcześniej mówiłem, ciekawa to koncepcja!

Czuje w tekście głębie, ukryty sens. Prawdopodobnie nałożyłeś przypowieść o "werbunku Pawła apostoła" i zmieniłeś ją, tworzą bardziej aktualną i to Ci się udało!

Dialogi są bardzo ładne, krótkie, intuicyjne i szybkie. Dobrze się je czyta więc nie mam tutaj nic do dodania.

Zejście do piekła, oraz zastosowanie bólu jako drogi do zbawienia też ma głębszy sens. Dlatego muszę przyznać, że faktycznie jest to tekst Filozoficzny!

Cóż mogę więcej dodać! Radzę pisać dalej! Nie wiem jak bardzo odnajdujesz się w innych gatunkach literackich ale czuje, że i tam też się odnajdziesz!

Na koniec podam swój ulubiony fragment z tekstu!

...- Nie możesz we mnie wątpić choć to, co ci teraz każę, nie wygląda najlepiej. Raz mi zaufałeś i jesteś całkowicie uzdrowiony, jak drugi raz mi zaufasz, to będzie uzdrowiona dusza twoja...

Z wyrazami szacunku, Komentator
nie oceniam bo sam dużo popełniam błędów!
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
09.07.2017
Serdecznie dziękuję za przeczytanie całego tekstu i za pozostawiony komentarz. Cieszę się, że opowiadanie podobało się. Historia ta, w zamyśle jest częścią większej całości pewnie zajmie mi bardzo dużo czasu jej napisanie, gdyż chcę posiłkować się biblią i ją odpowiednio interpretować.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
05.07.2017
Witaj!
Mam mieszane uczucia co do tego opowiadania. Sama nie wiem, co tak do końca o nim sądzić, ale opiszę wszystko po kolei.
Przede wszystkim posługujesz się całkiem niezłym stylem i całość bardzo dobrze się czyta. Radziłabym tylko unikać powtórzeń. Już w pierwszym akapicie powtarza się słowo "przyziemnym", "czymś tak". Jedno zdanie zaczyna się "mając jednak raka płuc", a kolejne "mam raka płuc" - nie wygląda i nie brzmi to najlepiej. Staraj się znaleźć zawsze jakieś synonimy.
Początek tego opowiadania zaintrygował mnie, zresztą cała historia była dość ciekawa i chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Zakończenie wypadło chyba trochę słabiej, liczyłam na coś więcej.
Brawa za tworzenie naprawdę dobrych opisów sytuacji, które pozwalają sobie wszystko wyobrazić. Niestety, szkoda, że nie opisałeś dokładniej bohaterów. O głównym bohaterze właściwie nie wiadomo prawie nic, tylko tyle, że jest ateistą i ma raka płuc. To za mało.
Problemem jest też to, że opowiadanie momentami jest mało wiarygodne. Właśnie nad tym powinieneś szczególnie popracować. Główny bohater jest ateistą, co zresztą powtarzasz przy każdej okazji, ale bez wahania zgadza się na propozycję swojego gościa. Rozumiem, że tonący brzytwy się chwyta, ale bez przesady. Dlaczego bohater w ogóle się nie zastanowił, przyjął to jako najnormalniejszą rzecz na świecie. Dopiero później zaczął zastanawiać się, czy podjął słuszną decyzję i niejako "przypomniał" sobie, że jest ateistą. Opis jego przemyśleń też nie był idealny. Przede wszystkim niepotrzebnie co drugie zdanie chory powtarzał: "jestem ateistą". Wypadło to tak: "Jestem ateistą, ale może ten człowiek mówi prawdę, może Bóg istnieje? Nieee, jestem przecież ateistą. Ale spróbuję, co mi szkodzi, choć i tak jestem ateistą". Nie odbieraj tego jako złośliwość, po prostu taki był mój odbiór tych jego przemyśleń. Rozumiem, że ateiści w niektórych sytuacjach zaczynają się zastanawiać, niektórzy nawet zaczynają wierzyć, ale sytuacja opisana przez ciebie, na początku w ogóle nie jest realna. Mam wrażenie, że później sobie to uświadomiłeś, stąd właśnie te późniejsze przemyślenia głównego bohatera.
Szkoda, że nie opisałeś tego piekła trochę bardziej, ale to już szczegół. Niestety, muszę jeszcze zwrócić Ci uwagę na przewidywalność. Szybko domyśliłam się, że Szatan ściemnia, a zakończenie też mnie nie zaskoczyło. Czasami wystarczy drobna modyfikacja i już jest o wiele lepiej, toteż myślę, że jest to jak najbardziej możliwe do poprawy.
Życzę powodzenia, bo widać, że masz wyobraźnię, pomysły, przemyślenia. Twój utwór rzeczywiście skłania do pewnych refleksji i wbrew pozorom nie zapomina się go od razu po przeczytaniu. Popracuj tylko nad bohaterami, wiarygodnością i nieprzewidywalnością.
Pozdrawiam!
"Na de mną" - nade mną
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
05.07.2017
Serdecznie dziękuję za przeczytanie całego tekstu i za uwagi, które w dużej części pokryły się z poprzednimi. Rzeczywiście pomijam opisy otoczenia i bohaterów, co jest błędem, który spróbuję poprawić. Także miałem wytknięte powtórzenia i też docelowo będę to korygował. Zamieszczony fragment ma być kawałkiem czegoś większego. Moim celem jest stopniowe dochodzenie do coraz większego fanatyzmu religijnego, co raczej nie będzie pozytywne, nie będzie jednak także strasznie złe, jak mogłoby się wydawać.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
03.07.2017
Drogi Autorze,

Ryzykownym jest udostępnianie w konkursie krótkiego fragmentu, pierwszego rozdziału historii. Sprawdza się to tylko wtedy, kiedy ten mały fragment to istna petarda, która rozpala ciekawość i daje wystarczająco dużo informacji i akcji, aby od razu zachwycić i aby odbiorca docenił utwór tylko na tej podstawie. Czy Tobie się to udało? Powiem Ci szczerze, że sama jestem ciekawa, na pewno po konkursie zerknę na pozostałe komentarze.
Jednak skupiając się tylko na moich odczuciach, muszę Ci przyznać, że jestem tak trochę po środku rozpoczynając analizę, zobaczmy co wydarzy się w jej trakcie.

Zaczynając od wstępu - zaciekawił mnie, obiecywał coś niezwykłego i tajemniczego. Chociaż przedłużał się bardzo ciągły opis bólu, zrobił się on powtarzalny, to muszę przyznać, że znużenie nie zdążyło się rozwinąć, gdyż pojawił się ciekawy, tajemniczy przybysz.
W tym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy będzie to kolejna, przewidywalna opowiastka o śmierci i demonach, jakich wiele u nas na portalu i w literaturze. Szybko jednak okazało się, że ten tekst może wnosić coś świeżego, nowego i ciekawego. Niesiona tą nadzieją, czytałam dalej z zaciekawieniem.
Odnośnik do 12 Apostołów jest trochę niewspółmierny z tytułem i tutaj zastanawiam się, jak to wykorzystasz i w którą stronę pójdzie ta historia, bo jednak Guru, nie kojarzy się ze Zbawicielem, raczej z uzurpatorem.
No i widzisz Autorze drogi co zrobiłeś? :)
Zaciekawiłeś mnie na tyle, że zaczynam się zastanawiać nad niuansami i zabiegami jakie zastosowałeś, a to dobrze, odpowiadając na moje pierwsze pytanie. ;)
Czyli jest dobrze, to jest chyba ten najważniejszy plus Twojego tekstu.

Wywołałeś we mnie wiele uczuć, jednak są to raczej emocje stabilne, stonowane. Co to dla mnie oznacza? Przede wszystkim to, że nie zanudziłeś mnie skrajnie, że nie musiałam w żadnym momencie zmuszać się do czytania, co jednocześnie pozwala na stwierdzenie, że czas który poświęciłam na przeczytanie i komentarz, uważam za dobrze spożytkowany. Dla przeciwwagi dodam również, że nie czytałam szybko, aby jak najszybciej poznać dalsze losy Twojego bohatera, zamiast tego mogłam na spokojnie skupić się na tekście i bez zaślepiających emocji, analizować go na zimno. Jak widzisz, jest to bardzo równe opowiadanie, nie wprowadzające czytelnika w sinusoidę porywająco-dobijającą ;)
Historia jest zupełnie niezwykła, z tych z rodzaju fantasy, pokazuje nieprawdopodobne wydarzenia, okraszone Boskimi postaciami.
Jak już przechodzimy do postaci, to muszę tutaj przyznać, że trochę za szybko leciałeś z akcją, może to dziwnie zabrzmi w obliczu długich i powtarzalnych opisów rozterek na temat ateizmu, istnienia Boga i demonów, Ale coś tutaj lekko szwankuje. Dlaczego? Otóż, nie zdążyłam polubić Twojego bohatera, ani poczuć innych uczuć do pozostałych uczestników tych wydarzeń. Czemu tak się stało?
Trudno jest przedstawić bohatera w jakimś świetle, przy narracji z perspektywy pierwszej osoby i w momencie kiedy przeżywa on katusze bólu, zagubienia, umierania. Mam za sobą opowiadanie obrazujące podobny moment i tą samą formę narracji. Nie jest więc łatwo, przedstawiając go w takim położeniu, jednocześnie stworzyć go łatwym do poznania czy polubienia. Dodatkowym faktem, przez który bardzo trudno o pełne zagłębienie się w jego świat, są bardzo skąpe opisy otoczenia i postaci. Otoczenie prawie całkowicie pominąłeś, co spowodowało, iż miałam wrażenie, że wszystkie wydarzenia dzieją się jakby w próżni, bez kolorów, głębi i charakteru. Poświęciłeś chwilę na opis Guru i demona, jakieś smaczki podrzuciłeś, nie mogę powiedzieć że nie, jednak mi troszeczkę ich mało. Szczególnie dotyczy to demona,chciałabym, aby miał więcej szczegółów, poza samymi oczami i skrzydłami, jakiś charakterystyczny ubiór, czy malunki na ciele,w końcu one też przez kościół uznawane są za zło, co mogłoby ciekawie pokazywać jakąś dodatkową formę buntu demonów, przeciwko Bogu. Co o tym myślisz? Guru mógłby mieć w swoim wyglądzie coś magicznego, niezwykłego, może jakiś wyjątkowy kolor oczu, a może pojawiające się na dłoniach Boskie znaki podczas uzdrawiania, czy znikania?
Potrzeba mi tutaj trochę niezwykłości, jakiegoś triku, jeszcze bardziej przyciągającego uwagę.
Same dialogi są w większości poprawne i równe, nie wyłapałam jakichś rażących błędów, jednak jak całość, nie szalejesz tutaj w drugą stronę. Są ok, jednak jest kilka miejsc, w których można nadać im ciekawszy ton, więcej głębi.
Tekst jest na tyle równy, że nie potrafię wyodrębnić jakiegoś specjalnego, czy najbardziej wyróżniającego się fragmentu. Tutaj powinnam skończyć...

na liczniku wyrazów było 666 ;) pasowałoby idealnie, ale cóż, jedziemy dalej.
Trochę przesadzasz z ciągłym powtarzaniem "jestem ateistą", już to wiemy, dzięki czemu rozumiemy rozterki targające biedakiem.
Zakończenie tego krótkiego fragmentu nie jest może jakoś szczególnie zaskakujące, jednak powoduje uczucie dobrze zamkniętego rozdziału, to jest super, cieszę się, że nie urywasz go nagle bez jakiegoś podsumowania, zwieńczenia wydarzeń.
Bardzo zaciekawił mnie motyw kolorów, to jest jeden z lepszych zabiegów, łapiący czytelnika na haczyk!
Proponowałabym jeszcze zrobić kilka odstępów od ostatniego zdania, do przypisów. No i koniecznie zmienić nazwę z "Poniżej cytaty z biblii" na "Przypisy". Poza tym, Biblii z dużej chyba ;)

Podsumowując, stworzyłeś kawałek nawet ciekawej prozy, a co najważniejsze, zaciekawiłeś czytelnika i spowodowałeś, że będę czekała na dalszy ciąg. Mimo, że nie jest idealnie, jakieś tam niedociągnięcia można znaleźć, to tak jak pisałam na początku, sztuką jest wstępem i jednym krótkim rozdziałem osiągnąć to, co Ci się udało.
Czy będzie to dobre? Czy zostanie z odbiorcą na dłużej? To już zależy w znacznej mierze od tego, jak dalej pociągniesz tę historię oraz jak ją zakończysz. Wszystko przed Tobą, ja życzę Ci powodzenia w konkursie i w dalszej pracy nad własnym warsztatem.
Mam nadzieję, że mogłam być pomocna, pozdrawiam serdecznie. A.
ostatni raz podliłem się
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
03.07.2017
Serdecznie dziękuję za przeczytanie całego tekstu i za cenne uwagi, z których pewnie skorzystam. Faktycznie pomijam opisy otoczenia i bohaterów, co jest błędem, który spróbuję poprawić. Moim celem jest stopniowe dochodzenia do coraz większego fanatyzmu religijnego, co raczej nie będzie pozytywne, nie będzie jednak także strasznie złe, jak mogłoby się wydawać. Mój świat ma mieć wiele odcieni, w których nie przewiduję jakiejś kryształowo czystej postaci. Postacie zaś częściowo będą wzorowane na tych z biblii. Samo napisanie całości pewnie zajmie mi bardzo dużo czasu, gdyż chcę posiłkować się biblią i ją odpowiednio interpretować.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
03.07.2017
Jeśli masz tak ambitne plany, to jestem pod jeszcze większy wrażeniem. Podejmujesz się dużego trudu, trzymam mocno kciuki za kolejne części i czekam na nie na portalu :)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
04.07.2017
Tak mi przyszło jeszcze na myśl, żebyś przy takiej mnogiści postaci nie zapomniał, aby wyodrębnić jakiegoś głównego bohatera, istotnym jest też to, żeby w jakiś sposób dał się lubić, albo chociaż żeby intrygował na tyle, aby przeprowadzić czytelnika przez całą opowieść.
Pozdrawiam
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
04.07.2017
Dzięki, będzie dwóch.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
15.07.2017
Dziękuję serdecznie za wyróżnienie. :) Albi
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
15.07.2017
Dziękuję za komentarz:)
Od: Autor Kemilk
twarz męska
02.07.2017
Cześć! Dotarłem do końca. I już na wstępie zaznaczę, że najbardziej ze wszystkiego spodobał mi się cytat z biblii o wieży Babel i jestem Ci bardzo wdzięczny, że go tutaj umieściłeś, bo nigdy jeszcze nie miałem okazji się z nim zapoznać. Ale przechodząc już do kwestii Twojego opowiadania, nie wywarło ono na mnie wielkiego wrażenia. Sam wstęp okazał się dość niefortunny ze względu na klika kwestii. Przede wszystkim szwankuje w nim Twój warsztat. Przyjrzyj się temu fragmentowi:

[i]Dopóki działa, człowiek nie zawraca sobie sprawy czymś [u]tak przyziemnym, jak oddychanie[/u]. Wydaje się ono czymś [u]tak naturalnym, iż[/u] nie zauważamy jego fenomenu. Mając jednak raka płuc, coś [u]tak przyziemnego, może być[/u] nie lada wyzwaniem. Mam raka płuc, właściwie jednego, gdyż drugie zostało mi wycięte.[/i]

Mamy tutaj powtarzającą się konstrukcję, którą zresztą podkreśliłem (o ile wyszło, by pierwszy raz igram na tej stronie z edytorem tekstu w ten sposób). Trzykrotnym jej powtórzeniem strzelasz sobie w stopę, a nawet w dwie, biorąc pod uwagę, że to dzieje się we wstępie, w wizytówce Twojego tekstu. Są jeszcze inne powtórzenia, chociażby ten podwójny rak płuc. I go się tyczy też inna sprawa, a mianowicie pomieszanie podmiotów poprzez wtrącenie [i]właściwie jednego[/i]. Wydaje się ono odnosić do raka płuc, a nie do samych płuc, przez co ten fragment naprawdę miesza w głowie czytelnikowi, wyczerpuje jego cierpliwość i nie nastrajając pozytywnie. Tutaj najbardziej widać, że Twojemu opowiadaniu brakuje porządnej redakcji oraz korekty, bo dalej też się zdarzają błędy, podobne do tych lub nawet ortograficzne, jak w przypadku „karz”, którego użyłeś w znaczeniu „każ”. To pierwsze pochodzi od karać, a drugie od kazać i to właśnie to drugie wpasowuje się w kontekst. Ale nie przejmuj się tym, Twój warsztat sam się z tego wyleczy, pod warunkiem że będziesz dużo czytał i jeszcze więcej pisał.

Pochylając się już bardziej nad treścią niż nad formą, muszę przyznać, że i tutaj znalazłem pewne zgrzyty. Sposób narracji mi nie pasuje do całej sytuacji, w jakiej się bohater znalazł. Mieszasz czas przyszły z teraźniejszym i w efekcie nie wiem, z jakiej perspektywy ten chory człowiek opowiada o tych wydarzeniach. Czy już po uzdrowieniu? To odpada, bo przedstawiasz jego myśli oraz rozterki na bieżąco. Jeśli zaś faktycznie relacjonuje je, że tak powiem, na żywo, to wtedy dziwi mnie ten czas przeszły oraz samo jego podejście, ponieważ on w żaden sposób nie brzmi na chorego. Precyzyjnie składa zdania, używając przy tym nawet „iż”, które w tym kontekście brzmi komicznie. Tak że nie udało mi się wejść w jego skórę, bo po prostu wydała mi się ona zbyt... niezrozumiała. On cierpi, jest na łożu śmierci, na którym z jednej strony filozofuje, a z drugiej troszczy się o majątek. Po prostu według mnie wyszło zbyt sztywno, zbyt na siłę.

Przez fabułę zaś porwany nie zostałem. Skupiasz się na krótkim fragmencie, chwili z życia, nie rozszerzając opowieści o bardziej szczegółowy kontekst, przez co stawiasz sobie poprzeczkę dość wysoko, bo ta chwila musi wciągnąć czytelnika za sprawą opisu wrażeń bohatera, ogólnego zamysłu, puenty, no sposobów jest wiele. Ty oparłeś się na potyczce dobra i zła o duszę człowieka. Pomysł ma potencjał, ale przedstawiłeś go w sposób dość toporny i schematyczny. Po prostu nie zaskoczyłeś, nie dałeś mi niczego, nad czym mógłbym się zastanowić.

Mam nadzieję, że nie poczujesz się urażony tym, jak odebrałem ten tekst. Ćwicz dalej, przekazuj czytelnikom to, co jest dla Ciebie ważne, a niejednego wprawisz w zachwyt. Bylebyś się nie poddał. W końcu jeśli boli, to idziesz w dobrym kierunku, prawda? Pozdrawiam serdecznie! :)
Od: Pióroman Parias
twarz męska
02.07.2017
No dobra, teraz widzę, że kursywy i podkreślenia nie zdały egzaminu. Wybacz mi ten drobny mętlik z nawiasami, mam nadzieję, że zrozumiesz, o co chodzi. :/
Od: Pióroman Parias
twarz męska
02.07.2017
Dzięki za zapoznanie się z tekstem i za uwagi. Umieszczając tekst w konkursie, chciałem zobaczyć, jak to jest. Co do przemyśleń autora, jest to czas teraźniejszy, a jego trzeźwy osąd wynika z tego, że właściwie witał się już ze śmiercią i jego pojmowanie świata uległo znacznej zmianie. Wiem, że tekst wymaga korekt, niestety nie mam osoby, która mogłaby mi pomóc, a sam nie wiedzę pewnych błędów.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
02.07.2017
To, że jest przed śmiercią i że może się z tym pogodził, to jedno. Ale z drugiej strony jest też wyczerpany chorobą, bólem i w dodatku nie ma jeszcze załatwionych wszystkich spraw na świecie. Musi być skołowany, bo w końcu brał leki, które mu mąciły w umyśle (dlatego też je odstawił), a potem cały czas cierpiał. Z tego nie tak łatwo się podnieść i nagle myśleć w taki pedantyczny sposób. Takie przynajmniej jest moje zdanie. A z błędami - spokojnie. Im więcej będziesz pisał i czytał, tym więcej będziesz ich zauważał. :)
Od: Pióroman Parias
twarz męska