Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Miejsce ostateczne

19.07.2017
Droga Autorko, przeczytałam własnie całkiem przyjemne opowiadanie, które wciągnęło mnie i zainteresowało fabułą. Stworzyłaś ciekawą interpretację nieba, czy, jak okazuje się na końcu, jakiegoś jego przedsionka, czyśćca. Nie wywołało ono we mnie jakichś skrajnych uczuć, chociaż muszę przyznać, że dopingowałam głównej bohaterce, ale wewnętrznie, wiedziałam, byłam wręcz pewna, że ich wspólna historia nie skończy się dobrze. Taką myśl nasuwa atmosfera ostateczności i nieomylności Aniołów, którą udało Ci się wprowadzić. Pozwalasz czytelnikowi zasmakować tego niezwykłego świata, poprzez ciekawe założenia dotyczące odczuć dziewczyny, to nakierowuje na jego charakter i wygląd, pokazuje też, że potrafisz tworzyć niezwykłe fantastyczne światy, wykorzystując ciekawe szczegóły. Utwór jest krótki, nie dzieje się w nim wiele, więc mogę zwrócić uwagę na to, że takich szczegółów i opisów otoczenia jest bardzo mało. Pozwalasz liznąć ich przez chwilę, aby dalej nie poświęcić im uwagi. Uważam, że poszerzenie i wprowadzenie opisów, byłoby na plus. Nie mówię że miałyby to być obszerne opisy otoczenia, jednak widzę, że potrafisz krótkimi wstawkami budować atmosferę i warto nad tym popracować. Czytelnik to doceni. W tym temacie, przyjrzałabym się temu fragmentowi:
" Spojrzała przez specjalną anielską lornetkę, którą znalazła po drodze." - tak dobrze i ciekawie, czasem ze szczegółami prowadzisz tę historię, a tu nagle tak znienacka wyskakuje ta lornetka, bez opisu, wyjaśnienia.

Moja propozycja:
Była już u jego stóp, kiedy na wąskiej, rzadko uczęszczanej ścieżce potknęła się o mały złoty przedmiot. Musiała przedrzeć się przez otaczające jej nogi liście paproci, które próbowały zawłaszczyć ten skrawek drogi. Na początku nie potrafiła określić co to jest, jednak po krótkich oględzinach okazało się, że trzyma w dłoni jakąś specjalną lornetkę. Podejrzewała, że musiał ją zgubić któryś z Aniołów, ale nie wiedziała czy Oni są zdolni do takiego roztargnienia. Bez dłuższego zwlekania, spojrzała przez małe opalizujące szkiełka, poprawiła ostrość..." - nie dodałam dużo, a jednak w takiej formie historia nie traci rytmu, niema odczucia, jakby przepadło kilka słów.

Wstęp jest ciekawy, nie nuży, zainteresował mnie.
Nie bardzo rozumiem z treści, czemu dziewczyna musi przebywać na morzu, czy na plaży, czemu musi tkwić w jednym miejscu, skoro jej znajomy jest kawałek dalej. Czemu dusze są takie niewyraźne i nieszczęśliwe? Próbuję to tłumaczyć tym, że są w czyśćcu i jest im źle, jednak o tym dowiaduję się dopiero na samym końcu, a w trakcie czytania powoduje to lekkie zagubienie.
Nie mam możliwości poznania jej chłopaka, tego jakim był, czy faktycznie zasługuje na Jej ból. Szybkie wyrecytowanie ich wspólnych przeżyć nie ma tej głębi, którą można by poczuć przy jakiejś krótkiej retrospekcji, wzbogaciłoby to również tekst w więcej dialogów, czy czynnik powodujący pojawienie się sympatii do niego, potem współczucia. Jednak to ostatnie wcale nie musiało być Twoim celem.
Tutaj muszę również wrócić do braku szerszego opisu mężczyzny, poza cechami jakie nadała mu przemiana - są genialne - jakieś bardziej przyziemne znaki szczególne.
Otoczka tajemnicy i niezwykłości towarzyszy odbiorcy od początku do końca, co sprzyja immersji.
Same dialogi są ciekawe, dobrze zapisane, jednak tego pierwszego, nie zrozumiałam zupełnie, jest jakby wyrwany z poprzedniego rozdziału, a tutaj nie informujesz że ten utwór jest jakąś częścią większej całości. To samo tyczy się końca, historia urywa się właściwie bez zakończenia, co pozostawia niedosyt i dziwne poczucie oszukania przez autora. Zakończenie nie wyjaśnia wiele, a dodaje jeszcze więcej niewiadomych, tworzy mętlik.
Wiele pozostawiasz w domyśle, czytelnik musi sam sobie dopisywać treść. Pojawiają się również powtórzenia, braki w przecinkach, ale to kosmetyka. Polecam edytory tekstu online, wyłapują najmniejszy nawet błąd.
Nie wiem co chciałaś mi przekazać przez ten utwór, czy miał mieć jakieś przesłanie.
Podsumowując, stworzyłaś ciekawą wersję nieba/czyśćca, a sama historia ma głębię, nie jest bez wyrazu. Poruszasz emocje, a to jest bardzo dobra umiejętność i warto jej nie zatracić. Pisz, czytaj, komentuj, to bardzo pomaga wyłapywać niedociągnięcia we własnych tekstach i poszerza perspektywę. Powodzenia i pozdrawiam serdecznie.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
20.07.2017
Witaj!
Bardzo dziękuję za opinię i cenne rady. Zakończenie miało być otwarte i informować, że nawet ta urokliwa polana nie była jeszcze rajem. Pierwszy dialog jest właśnie na polanie. Miał on właśnie zasygnalizować, że coś tu nie pasuje, że bohater powinien być przecież szczęśliwy w niebie.
Pozdrawiam serdecznie
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
20.07.2017
Czyli moje odczucie było prawidłowe :) Odniosłaś swój cel. powodzenia i pozdrawiam.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
21.07.2017
Dziękuję serdecznie za wyróżnienie. Mam nadzieję, że na nie zasłużyłam. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia! :)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
13.07.2017
Well, komentarz został usunięty, bo niezgodny z 3k, to niech będzie nowy.

1. Interesujący początek i była chęć do dalszego czytania, aż do końca. Szkoda, że to nie dłuższe, bo pomimo prostej tematyki opowiadanie smacznie podane.
2.Tekst wywołał u mnie zainteresowanie i zaintrygowanie.
3.Historia niewiarygodna, bo nie wierzę w zaświaty, ale i tak ciekawa.
4.Bohaterowie namacalni.
5.Dialogi naturalne.
6.Opisy działały na wyobraźnię.
7.Tak, wciągnęło mnie.
8.Nowy pomysł to nie był, ale zaprezentowany w świeży sposób.
9.Historia trzyma poziom, są ciekawe tajemnice do odkrycia.
10. Najlepszy moment - fragment z dymiącym wulkanem.
11. Koniec zaskakujący, bo za szybki.
12. Wskazówka - pisz więcej.

Copy paste:
część fragmentów, mała część, brzmi jakby były napisane przez nastolatkę i mają nieco grafomański wydźwięk. Są za krótkie, takie jakby przeskoczne i klimatem bardziej puste od reszty.

Przykład pierwszy z brzegu:"W oddali zauważyła świetlistą postać o poważnym wyrazie twarzy. Domyśliła się, że to Anioł. Zmierzał w jej stronę. Kiedy był tuż obok niej, ku zdziwieniu dziewczyny, nie powiedział zupełnie nic, tylko poprowadził ją dalej, w głąb morza. Po pewnym czasie gestem nakazał jej się zatrzymać."

Wg mnie płynniejsze i rytmiczniejsze byłoby z lekkimi poprawkami typu:
W oddali zauważyła świetlistą postać o poważnym wyrazie twarzy. Domyśliła się, że to Anioł. Zmierzał powoli/szybko w jej stronę, a kiedy znalazł się tuż obok, ku jej zdziwieniu, nie powiedział zupełnie nic, tylko poprowadził ją w głąb morza.

dalej, w głąb morza to trochę masło maślane

Ogólnie mało jest takich fragmentów. Wydaje się, że bardziej w nich uważasz na stylistykę niż brzmienie, w przeciwieństwie do większości utworu, w którym płyniesz.

"Woda spływała z jej włosów i ramion, ale nie musiała panikować tak, jak kiedyś. " Kiedyś czyli kiedy? Lata temu czy przed wypadkiem? Kiedy była w drodze do tej psiapsióły? To powinno być bardziej doprecyzowane.

Od: Pióroman Florencja
twarz żeńska
13.07.2017
W fantastyce chodzi akurat o inną wiarygodność, bo wiadomo, że wiele wydarzeń jest paranormalnych. Przede wszystkim o to, czy zachowania bohaterów nie są naiwne itp. Dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
13.07.2017
Wiem, wiem, to było tak pół żartem pół serio :) Pozdrawiam
Od: Pióroman Florencja
twarz żeńska
10.07.2017
Cześć! zaczynasz swoje opowiadanie intrygująco. Bardzo spodobała mi się taka apatyczna i nieco mroczna wizja życia po życiu. Nie spotkałam wcześniej takiego pomysłu - ludzie dusze stojący w morzu, bez celu, nie odbierający żadnych bodźców - słowem brawo. Jak dla mnie jest klimat. Czekałam co się w takim świecie zaraz wydarzy i niestety zawiodłam się w momencie w którym okazało się, że Anioły szykują defensywę. Cała surrealistyczna, metaforyczna wizja wzięła w łeb i zastąpiła ją przekombinowana fantastyka. Tekst znacznie zyskałby, gdyby pozostał w takiej konwencji tajemnicy i nadprzyrodzonych zjawisk.
Idąc dalej - opisy. O ile z początku skąpe wprowadzanie czytelnika w świat sprzyja budowaniu atmosfery, o tyle im dalej w las tym bardziej razi. Dla przykładu - zamiast pisać, że ludzie-dusze wyglądali na cierpiących zagubionych lepiej to pokazać opisem. Nie wspomniałaś jak wygląda Anioł, a nawet po czym bohaterka poznała, że to on. Nie ma ani słowa o wyglądzie znajomego ani też ukochanego. Przez to tekst wydaje się płytszy i mniej obrazowy.
Co też zwróciło moją uwagę to dialog między główna bohaterką a jej ukochanym. O ile rozmowa ze znajomym wyszła w miarę realistycznie, o tyle ten dialog wypadł drętwo i sztucznie. Czy aby przypomnieć o sobie komuś, komu zależy nam najbardziej na świecie bohaterka mówiłaby - "byliśmy razem kilka lat", a do tego wspominała plany na wakacje? To brzmi raczej jak dobra znajomość, nawet nie przyjaźń.
Do tego, w tekście pojawia się dużo frazesów (" cieszyły oko", "cud natury", "świetlista postać" itp.), a także zbyt dokładnie precyzujesz upływ czasu (minuty/godziny), jakby bohaterka nic tylko patrzyła na zegarek. Osadzenie akcji w takiej scenerii wymagałoby większej płynności i umowności czasu zamiast dokładnego odmierzania.
Podsumowując - w tekście wyszło wiele technicznych rzeczy, które można dopracować. Za to największym atutem był niespotykany, mroczny pomysł, który można by rozwinąć.
Pozdrawiam
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
11.07.2017
Bardzo dziękuję za opinię ;)
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
08.07.2017
Na początku muszę Ci powiedzieć, że zaintrygował mnie tytuł utworu. Zastanawiałam się do czego może się odnosić. Cały utwór jest naprawdę ciekawy, wszystko przypomina sen. Opisy nie są z długie, nie są też za krótkie, ale są w sam raz. Bardzo podoba mi się wizja nieba,chociaż jest tego trochę mało. Bohaterowie są moim mało zarysowani i przesadnie odrealnieni. Podoba mi się Twój styl pisania. Bardzo dużym plusem jest to, że nie robisz błędów i umiesz ładnie operować słowem. Początek jest bardzo ciekawy i zachęca czytelnika, do dalszej lektury. Dalej sytuacja wcale się nie pogarsza, dzięki czemu mimo niewielkich wad przeczytał Twój utwór jednym tchem. Chętnie przeczytałabym książkę na podstawie tego utworu. Tematyka która uwielbiam, to duży plus.Trudno mówić tu o jakichkolwiek( emocjach,w sensie, że są, ale nie wie m jak je opisać) ale cały utwór jest bardzo tajemniczy, można nawet powiedzieć, że jest tu jakaś delikatna nutka mroku...Już od samego początku utworu widać, że lubisz i umiesz pisać ( ja lubię, ale nie umiem). Masz talent więc rozwijaj się.Co do rad...pisz, pisz i jeszcze raz pisz...mam nadzieję, ze moja krytyka Ci się do czegoś przyda i że przy okazji sam się czegoś nauczę. Każdy fragment jest tak samo dobry i nie mam ulubionego.
dobra
Od: Pióroman DarkPrincess
twarz żeńska
08.07.2017
Dziękuję za opinię :) Cieszę się, że opowiadanie przypadło Ci do gustu. Rzeczywiście, mogłam bardziej opisać bohaterów.

Pozdrawiam
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
04.07.2017
Witaj Drogi Autorze

Zacznę od tego, że zaprezentowana przez Ciebie wizja zaświatów jest ciekawa i dosyć wiarygodna, choć można by się przyczepić do jednej nieścisłości, mianowicie - przedstawienie innych zmarłych. Opisujesz ich jedynie na początku, jak stoją w głębi morza, oraz przy końcu, gdy razem z Aniołami obawiają się wybuchu wulkanu. Przez resztę opowieści wygląda to tak, jakby gdyby poza główną bohaterką, jej Aniołem, jej dziwnym znajomym oraz jej ukochanym, nie było tam nikogo, jakby całe zaświaty ziały pustkami. A przecież w tym miejscu dusze powinny wprost kłębić się jedna na drugiej i myślę, że należałoby na to zwrócić uwagę. Brakowało także szczegółowych opisów, jak to wszystko wyglądało, czy to była jakaś wyspa, czy te dusze zmarłych, idąc w głąb morza, chodziły po dnie, bo było tak płytko, czy może jednak po powierzchni? A może tylko się czepiam i każdy powinien wyobrażać to sobie tak, jak chce. Tego nie wiem!
Co do początku, to jest on bardzo dobry, wciąga czytelnika w historię zmarłej dziewczyny w ciekawy sposób; za pomocą dynamicznych zdań opisuje jej przezroczyste ciało, zaświaty i innych zmarłych. Co prawda był jeden mankament, mianowicie brak informacji o tym, jaka była pora dnia, w której się obudziła. W każdym razie po przeczytaniu początku czułem, że zapowiada się dobra opowieść, Niestety potem pojawił się ów ,,znajomy", który wszystko zepsuł. Kim jest ten człowiek? Skąd się tam wziął? Jaką rolę odegrał i o czym tak właściwie była jego rozmowa z główną bohaterką? Tego nie udało mi się zrozumieć. Czekałem niecierpliwie do samego końca, licząc na to, że w końcu ta sprawa się wyjaśni, niestety samo zakończenie jeszcze bardziej wszystko skomplikowało. O co chodzi z tym przesmykiem? Zacząłem się zastanawiać, czy Twoje opowiadanie nie jest częścią jakiegoś większego tekstu, w którym wszystko znajduje swoją przyczynę i skutek. Jeżeli tak jest, dobrze byłoby o tym wspomnieć w opisie. Jeżeli natomiast tak nie jest, i wiele rzeczy miało pozostać po prostu niedopowiedzianych, to przepraszam za brak zrozumienia i odczytania Twoich zamiarów, ale owych rzeczy jest po prostu za dużo.
Główna bohaterka poszukująca ukochanego w zaświatach... domyśleć się można, że musieli trafić tam razem, tyle, że jego zabrali do wulkanu, będącego odpowiednikiem piekła i zrobili z niego Cienia pozbawionego uczuć i wspomnień. Ona oczywiście chciała do niego dotrzeć ... tylko skąd wiedziała, że ma iść akurat w kierunku wulkanu, skąd jej przekonanie, że mogli go tam zabrać? Uznajmy, że jakoś się domyśliła. Nie mniej, chciała do niego dotrzeć i go odzyskać, lecz potem byli przeciwko sobie. Trochę to wszystko przewidywalne, wydarzenia dzieją się bardzo szybko, słowa padają, jakby wystrzeliwane z karabinu; brak szczegółów, brak elementu zaskoczenia i punktu kulminacyjnego, aczkolwiek bohaterka jest wiarygodnie zarysowana i można jej faktycznie współczuć, zwłaszcza, gdy nadchodzi moment, w którym decyduje się pomagać Aniołom, tym samym działając przeciwko ukochanemu, co jest niewątpliwie przerażającym przeżyciem wewnętrznym.
Co do fragmentu, który najbardziej wyrył mi się w pamięci, to na pewno jest to ten moment:
,,Patrzył na bulgoczącą lawę. Przywoływała go do siebie. Czuł, że w pewien sposób hipnotyzuje go. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Chciał skoczyć…
- Znasz ją? – spytał Cień, wskazując dziewczynę i podając mu lornetkę.
Wyrwany tak nagle z hipnozy, czuł oszołomienie. Przez chwilę powracał do świadomości. Spojrzał krótko na dziewczynę, o którą pytał Cień. Nie miał ochoty wysilać się i zastanawiać, czy skądś ją kojarzy. W jakim celu miałby ją sobie przypominać?
- Nie – warknął z gniewem.
Czuł, jak jego dusza płonie i powoli się wypala. Gdy spadał do wnętrza wulkanu, w jego pamięci pojawiło się wspomnienie. Blade i krótkie. Zniknęło."
Krótkie, dynamiczne, celne i konkretne zdania są Twoim atutem, w tej scenie wyglądało to naprawdę wspaniale, choć nie należy ich nadużywać, co niestety czyniłaś nagminnie w całości tekstu, bo wybija to czytelnia z rytmu i dosłownie ,,drapie w mózgu". Brakowało szczegółów, detali, które tak naprawdę tworzą całą opowieść i to nad nimi musisz popracować. Momentami, niektóre zdania były jakby nieco sztywne, sztuczne, przez co ucierpiała atmosfera całego utworu.
Co do szczególików, to kilka błędów interpunkcyjnych np. ,,Czuła, że to, co mówił jest prawdą" powinien być jeszcze jeden przecinek - Czuła, że to, co mówił, jest prawdą; „za młodzi by umierać” - za młodzi, by umierać;
Ogółem, tekst nie jest zły, kilka scen jest naprawdę obiecujących, choć jak pisałem wcześniej, dodałbym masę szczegółów, trochę więcej rozbudowanych zdań, bo tych krótkich, urywanych jest jednak za dużo, na czym cierpi płynność przekazu i nastrój. Rozjaśniłbym też nieco rozmowę ze znajomym i zakończenie.
To tyle, pozdrawiam, pisz dalej i powodzenia w konkursie!
Od: Pióroman Kuba Frankowski
twarz męska
05.07.2017
Witaj!
Cieszę się, że moja wizja wydała Ci się interesująca. Rzeczywiście, gdzieś w tym wszystkim zgubiłam tych zmarłych, to moje niedopatrzenie. Lubię pozostawiać trochę niedopowiedzeń itd., ale możliwe, że z tym przesadzam. Jeśli chodzi o opisy, cały czas pracuję nad tym, żeby bardziej się rozpisywać. Bohaterka idzie w stronę wulkanu, ponieważ nie udało się jej znaleźć ukochanego w innym miejscu i zaczyna mieć złe przeczucia. Liczyła chyba na to, że upewni się, iż w "piekle" go nie ma. Mogłam to wyjaśnić w opowiadaniu, fakt. Wyjaśniam o co chodzi w opowiadaniu. Otóż miejsce, gdzie jest morze i te cierpiące dusze to coś na kształt czyśćca. Dziewczynie początkowo wydaje się, że polana jest już rajem, spotyka tam swojego znajomego, który zmarł już jakiś czas temu i pyta go, czy jest szczęśliwy. Jego odpowiedzi nie brzmią tak, jak powinny brzmieć odpowiedzi człowieka, który jest w raju. To miał być taki pierwszy sygnał dla czytelnika. Na końcu bowiem okazuje się, że raj rzeczywiście jest jeszcze dalej, właśnie za tym przesmykiem.
Dziękuję bardzo za komentarz, opinię, rady :)
Pozdrawiam!
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
03.07.2017
Witaj, droga Autorko!
Jak to jest, że zawsze gdy pojawia się opowiadanie, które naprawdę potrafi mi sprawić trudności w komentowaniu, to autorem jest Autorka? ;)
Z początku nie wiadomo co się właściwie stało – ot, bohaterka i jej towarzysz umarli zapewne, być może utonęli. Opis doznań ze świata niematerialnego właściwie miesza się z materialnym – wciąż dziewczyna dysponuje dotykiem, choć jest inny. Ot, nie podoba się jej, więc bierze ostrą muszlę i tnie się. Niby prosty test, ale żeby tak od razu? Przecież możemy założyć, że ona jeszcze nie wie, a jeśli wie, albo się choć domyśla, to nie zostało to nakreślone. Początek mnie generalnie nie przekonał, od razu też rozpoznałem rodzaj opowiadania nie odpowiadający moim gustom. To oczywiście subiektywne i nie świadczy źle o opowiadaniu! Jednak nawet komedia romantyczna może wciągnąć gościa, który lubi poczytać o postapokaliptycznych komandosach, jeśli będzie dobrze napisana. Tutaj się nie wciągnąłem – a to już wina opowiadania, a nie moja.
W opowiadaniu mija kilka minut, ale nic się nie dzieje – zaczyna padać deszcz. Co dziewczyna robiła w tym czasie? O czym rozmyślała, bo wszak miała o czym rozmyślać? Stała tak w wodzie i nic? Brak akcji, czy opisów przeżyć wewnętrznych jest problemem zwłaszcza w tego typu opowiadaniu, gdzie powinny wyjść na pierwszy plan, a przynajmniej zaznaczać jakoś wyraźniej swoją obecność.
Anioł poprowadził ją w głąb morza. Pod wodę? Nie wiemy, z opisu nie wynika, ale zakładam, że tak. Tam mamy pierwsze „miejsce ostateczne”. Są tam inne postacie, ale niewiele o nich wiemy, brakuje informacji – czego przenośnią jest to miejsce? Anioł ją tam zostawia bez słowa i odchodzi – troszkę bez sensu, ale czuję, że to nie moja wina, że nie potrafię rozgryźć zagadki jaką postawiło tutaj opowiadanie.
Dziewczyna przypomina sobie kogoś i zaczyna błądzić w wodzie – teraz dopiero wiemy, że jest pod wodą, choć i tak nie zostało to jednoznacznie powiedziane. W końcu wychodzi, prawdopodobnie gdzieś indziej niż w miejscu, gdzie weszła – tego też nie wiemy na pewno, ale zakładamy, bo wcześniej brakowało informacji o górze, która teraz się pojawiła. Coraz wyraźniej zaczyna w opowiadaniu doskwierać lakoniczność opisów otoczenia. Nawet jeśli poruszamy się po świecie będącym jakąś przedziwną, abstrakcyjną alegorią, to musimy mieć punkt zaczepienia.
Lećmy dalej. Dziewczyna dowiaduje się, że jest w Niebie. Musimy w to uwierzyć, bo nie mamy innych źródeł informacji, możemy założyć nawet, że morze było czyśćcem. Abstrahując od religijnych odpowiedników – dlaczego w owym niebie dziewczyna przeżywa tyle nieszczęścia? Wizja Nieba w Twoim opowiadaniu jawi się fatalnie – nudno, pusto, samotnie. Anioły w roli stróżów, ale takich bardziej więziennych ;„Nie czas na pogaduszki. Musisz wracać. ”.
Dziewczyna co i rusz jest nieszczęśliwa, głównie z powodu utraty ukochanego, który trafił do piekła – ale próżno szukać tutaj głębszych przemyśleń na ten temat, jakiegoś wyobrażenia niepełnego szczęścia w niebie, albo wręcz przeciwnie – szczęścia pomimo braku. Tego tu nie dostaniemy. Przeciwnie – bohaterka obawia się nieznanej kary, może być nieposłuszna (czyli powinna być posłuszna wbrew woli), wreszcie okazuje się, że niebo przeżywa regularne oblężenie ze strony piekła/wulkanu i potrzebna jest pomoc w przygotowaniu obrony, do czego jeszcze wrócę.
Przerwę na chwilę analizę sensu opowiadania na rzecz prostego błędu: „Była już u jego stóp. Spojrzała przez specjalną anielską lornetkę, którą znalazła po drodze. Któryś z Aniołów musiał ją zgubić.„. Czyli bohater idzie idzie, nagle spogląda przez lornetkę znalezioną po drodze. Hmm... Wyobraź sobie coś podobnego u Tolkiena: Frodo obrywa włócznią od trolla i upada, drużyna patrzy z przerażeniem, a ten wstaje i nagle okazuje się, że ma na sobie mithrillową kolczugę, o której właśnie pojawia się pierwsza wzmianka w powieści. Mało tego – zdawkowy opis mówi, że hobbit znalazł ją niedawno podczas krzątania się w tunelach. Tak się nie robi! Jeśli lornetka zostałą znaleziona, należało to opisać wcześniej. Fakt, że „podróż” zajmuje właściwie jedno, dwa zdania nie usprawiedliwia takich uproszczeń i sposobu przedstawiania faktów – obnaża to płytkość opowiadania i nieprzemyślenia jego fabuły. Zresztą, sam fakt istnienia „anielskiej lornetki” moim zdaniem wymaga wyjaśnienia, wprowadzenia w fabułę historii już wcześniej, a nie że nagle taki artefakt się pojawia i już. To, że lornetka leżała sobie „zgubiona przez anioła” tak, aby dziewczyna mogła ją znaleźć też zaburza poważnie logikę opowiadania – całość traci na wiarygodności.
Ok, czas się streszczać, bo komentarz staje się dłuższy od komentowanego utworu. Oceniam go, jak widzisz, źle. Powyżej wyszczególniłem wiele wad. Kiepski początek, słabe opisy świata, pomniejsze luki godzące w wiarygodność, jak i większe „dziury” fabularne swatające pod znakiem zapytania świat przedstawiony.
Dołożyć mogę do tego nijakie przedstawienie postaci – poza główną bohaterką właściwie nie ma nikogo interesującego (oprócz Aniołów, lecz ci zostali potraktowani po macoszemu), zaś główna bohaterka składa się w zasadzie jedynie z rozpaczy po stracie ukochanego i determinacji napędzaną przez tę właśnie. To dobrze, ale za mało, zbyt powierzchownie zostało to potraktowane.
Ciężko mi ocenić dialogi. Są poprawne, ale nie zapadają w pamięć, w zasadzie pasują do reszty historii, ale nie przekonują, nie mają jakiejś ikry. Nie wiem, czy to wina dialogów jako takich, czy ich otoczki – nieprzekonywującego świata i postaci, które mnie nie zainteresowały.
Na pewno miałaś tutaj jakiś większy plan, ciekawą wizję, jednak nie udało Ci się niestety tego opisać. Stąd i końcówka nie miała dla mnie większego znaczenia – ot, nie to miejsce. Może dlatego niebo nie było tym, czym miało być, bo nie trafiło? A może dziewczyna przeżyła jedynie krótką śmierć kliniczną? Pozostawiasz to w sferze domysłów, ale to nie zaleta, bo ja snuję te domysły na siłę, jako komentator. Jako zwykły czytelnik nie szukałbym w tym drugiego dna, bo opowiadanie nie zagrało na moich emocjach w żadnym stopniu.
Dużym plusem dla Ciebie jest szacunek dla czytelnika – właściwie nie uświadczyłem niczego, co normalnie umieściłbym w dziale gramatyka, może prócz paru przecinków, o których Kres pisał, że „szkoda na nie amunicji”, nie ma nic, nawet interpunkcja dialogów jest poprawna, co jest rzadkością u początkujących. Widać, że się starałaś.
Cóż, wybacz mój przydługi komentarz, będący w zasadzie jedną wielką litanią pretensji. Nie miej mi tego za złe, może uda Ci się wśród powyższego wysupłać szereg rad, które pomogą Ci stworzyć kolejne, lepsze opowiadanie. Spróbuję jeszcze na pożytek obopólny wymienić podstawowe rady na przyszłość:
1. Skup się na opisach świata przedstawionego. Musisz go namalować, zanim wstawisz do niego postacie, inaczej będą one poruszać się po zagadkowej abstrakcji. Jeśli taki zaś jest Twój cel – proponuję zacząć od opowiadania umieszczonego na bardziej przyjaznym gruncie, aby się wprawić przed skokiem na głęboką wodę.
2. Opisz swoje postacie – nie w opowiadaniu, ale na brudno, obok. Daj im cechy wyglądu i charakteru, wady i zalety, może kilka wydarzeń w przeszłości, które wpłynęły na to, kim są, lub jak postępują. Następnie staraj się te cechy wpakować do opowiadania. Traktuj w ten sposób zarówno postacie główne, jak i drugoplanowe – w ten sposób będziesz wiedziała, kim są i jak powinie się zachowywać.
3. Nie zaniedbuj opisów wyglądu postaci. W Twoim opowiadaniu ich nie ma chyba wcale poza bardzo podstawowymi informacjami o eterycznej postaci głównej bohaterki. Anioły – w ogóle chyba nie pokosiłaś się o ich opis, a jeśli go uczyniłaś, to był na tyle nijaki, że nie zapadł mi w pamięć nawet fakt jego istnienia. Jeśli masz z tym kłopot – proponuję świadome czytanie, tj. w tym konkretnym przypadku czytanie książek w taki sposób, aby zwracać uwagę na to, jak autorzy opisują wyglądy postaci ludzkich, jak i nie będących ludźmi.
4. Deus Ex Machina – mówimy temu nie! Nie może być tak, że nagle w dłoni bohatera pojawia się przedmiot, bo jest to wygodne dla fabuły. Musisz czytelnika wprowadzić. Zobacz, jak zrobił to Tolkien – Frodo miał okazję porozmawiać z Bilbo o wspaniałym prezencie, jakim była kolczuga. Wiedzieliśmy o niej tak dużo, że przeżycie śmiertelnej rany było całkowicie wiarygodne. Gdyby Tolkien zrobił odwrotnie i najpierw wyskoczył z cudownym ocaleniem, a później dopiero wyjaśnił, jak działa mithrillowa kolczuga, czytelnik byłby zawiedziony takim ocaleniem przychodzącym z nikąd.
5. Początek powinien zaintrygować, a koniec pozostawić z wyrazem niemego zachwytu. Ot, taka rada w stylu „pisz dobrze” - równie trafna, co nieprzydatna. Jak to zrobić? Przede wszystkim na początku nie zanudzaj, pozostaw już w pierwszym zdaniu zagadkę do rozwiązania, by czytelnika zaintrygować – to Ci się nawet udało, ale szybko zniknęło w braku akcji i opisów przeżyć wewnętrznych, jak i otoczenia – ot, zaczęło się dziać niewytłumaczone. Końcówka – tutaj jest gorzej, ale na końcówkę pracuje cały utwór, więc tutaj zostawmy to na razie w spokoju ;)
6. Nie przestawaj poprawiać utworów przed ich wysłaniem gdziekolwiek. Taką redakcję, lub jej brak widać. Ty ją zrobiłaś i to dobrze rokuje – widać, że chce Ci się i że szanujesz czytelnika. Brawo.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
04.07.2017
Witaj!
Bardzo dziękuję za wyczerpujący komentarz oraz to, że wraz z krytyką udzielasz od razu wiele cennych rad, które bez wątpienia mi się przydadzą. Wyjaśnię może, jaka była moja wizja tego. Otóż chodziło mi o to, że bohaterce wydawało się, iż trafiła już do raju/nieba/miejsca ostatecznego, a tymczasem wcale nie było tam tak "wesoło" jak powinno być. Pod koniec opowiadania okazuje się, że do tego raju to jeszcze przynajmniej kawałek drogi, a miejsce, w którym znalazła się bohaterka jest jedynie czymś na wzór czyśćca, jakiegoś miejsca przejściowego. Szkoda, że nie udało mi się tego przedstawić tak, jak bym chciała.
Co do opisów, przyznaję, mam z nimi problem. Niby mam w głowie określoną wizję, ale ciężko jest mi skonstruować dokładny opis np. jakiegoś miejsca. Może kiedy zaczynam pisać, gubię to wszystko po drodze. Nie wiem. Próbuję jednak i będę próbowała dalej temu zaradzić i po prostu więcej czasu poświęcić na opisywanie wszystkiego.
Kiedy napisałam w moim opowiadaniu o lornetce, poczułam, że coś jest nie tak, ale nie mogłam sobie uzmysłowić, co konkretnie. Bardzo się cieszę, że mi ten błąd wskazałeś.
Jeszcze raz dziękuję za rady. Mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej.

Pozdrawiam
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
02.07.2017
Zacznę od początku, czyli w przypadku „Miejsca ostatecznego”, od niczego. Wydedukowałem, że bohaterowie zginęli w wypadku. Zdarza się. Dalej mamy zaświaty i z tym jest naprawdę źle. Widać, że posiadasz nielichą wyobraźnię, ale sama sobie nakładasz ograniczenia. Tam gdzie powinien być opis, odpuszczasz. Chętnie bym się dowiedział, jak wygląda anioł, bo informacja, że był postacią o poważnym wyrazie twarzy, to zdecydowanie za mało. Wczoraj widziałem takich wielu na ulicy.

Z drugiej strony uszczegóławiasz opis zgoła niepotrzebnie, tworząc nieintencjonalnie efekt komiczny. Te specjalne „anielskie lornetki”, maseczki na twarz… Cała opowieść utrzymana jest w tonie powagi, pewnie charakterystycznej dla zaświatów, a tu nagle lornetka!

Dajesz dialog ze „znajomym” gdzie pojawia się szczątek przedśmiertnych losów bohaterów. Niepotrzebnie dodajesz dziwną uwagę: „ …zapytała szybko, nie tłumacząc jak się tu znalazła. Właściwie, co tu wiele tłumaczyć…”. Masz tu niepotrzebne powtórzenie, oraz błąd, polegający na tym, że owszem, drugiemu duchowi nie potrzeba takich informacji, ale nam czytelnikom, przydałoby się wyjaśnić to i owo.

Dalej znowu pojawia się anioł z miną, tym razem niezadowoloną. Do tego informuje o swojej anielskiej obecności, pomrukując niczym jakiś niedźwiedź.

Nie piszę tego złośliwie. Po prostu, takie kiksy sprawiają, że nie sposób przejąć się dramatem, rozgrywającym się post mortem. Wierzę, że stać Cię na ostrzejszą „jazdę” literacką. Te cienie, półistoty w zasadzie, już były maglowane sto razy. Przeczytaj opowiadanie H.G. Wellsa „W czwartm wymiarze” a zobaczysz, jak znakomicie poradził sobie z podobnym opisem, pradziadek fantastyki.

Finał opowiadania zaskakuje o tyle, że w zasadzie mógłby być początkiem całkiem nowej historii. Moja rada na koniec: Czytaj głośno swoje teksty, nim je opublikujesz. To trywialna rada, ale pomaga w wychwyceniu powtórzeń i kiksów dramaturgicznych. Poza tym, nie zapominaj o czytelniku. On ma prawo wiedzieć, co jest grane. Można nie dopowiedzieć, zmylić łobuza, ale nie wolno zapominać o jego istnieniu.
Serdecznie pozdrawiam.

Od: Pióroman Jacek Jarecki
twarz męska
02.07.2017
Dziękuję za odpowiedź oraz rady. Ta lornetka mi właśnie coś nie pasowała, ale nie wiedziałam, co z tym fantem zrobić. Nad opisami cały czas próbuję pracować, bo wiem, że mam z nimi problem. Co do tych niedopowiedzeń, chciałam żeby tak było, opowiadanie miało się skupić tylko na zaświatach i tajemnicą miało być, dlaczego bohaterowie się tu znaleźli. Widocznie przesadziłam. Dziękuję za rady, szkoda tylko, że nie udało Ci się znaleźć praktycznie nic pozytywnego w tym opowiadaniu.

Pozdrawiam
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
02.07.2017
Jak to nie?
A wyobraźnia to mało? Mówię jeno, żebyś śmielej!
Od: Pióroman Jacek Jarecki
twarz męska
02.07.2017
Postaram się :)
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
02.07.2017
I tak trzymaj!
Od: Pióroman Jacek Jarecki
twarz męska
02.07.2017
Jest to fragment, dlatego może czuję się tak zdezorientowana po lekturze. Stawiałabym nawet, że jest to któraś z kolei część, ponieważ to, co podajesz w tej, nie może przecież stanowić wstępu do jakiejś historii, nie przy tej skromnej ilości informacji, w jaki go wyposażyłaś. Obawiam się jednak, że nie zamieściłabyś tu drugiego czy innego kolejnego rozdziału, ponieważ nie miałoby to sensu, i na pewno to wiesz. Dlatego smutno konstatuję, że ten pierwszy rozdział niestety musi zostać koniecznie dopracowany.
Przedstawiasz jakiś świat, chyba nawet pośmiertny, ale nie opisujesz go w żaden sposób. A szkoda, czytelnik nie musiałby tak błądzić po tych rejonach … piekielnych? Niebiańskich? Chyba tych ostatnich ze względu na obecność Aniołów. Ale jeśli tym sposobem chcesz podsunąć czytelnikowi informacje o przestrzeni, w której rozgrywa się akcja, to jednak nie tędy droga. Nie wiem nic o tym miejscu, nazwę je niebem dla ułatwienia. Jak wygląda to niebo? Jak wyglądają albo kim konkretnie są postaci, które je wypełniają? Jaki ma związek niebo z plażą etc? Może umknęły mi jakieś wyjaśnienia, ale potraktuj to trochę jak informację dla siebie jako autora – to Ty musisz wziąć czytelnika za rękę i oprowadzić po świecie, który kreujesz. Szczególnie po takim, który jest tworem Twojej wyobraźni.
Konsternacje wzbudzają też imiona w rodzaju „Cień”. Niby nic takiego, ale w sumie dlaczego Cień? Być może ma to jakieś drugie dno w tej niebiańsko-metafizycznej oprawie, ale nie wiem, jakie. Coś dzieje się z duszami, ktoś je w jakiś pokrętny sposób przemianowuje na czarne charaktery, gdzieś też pojawia się wulkan, który jest symbolem zła, a nawet jedna z postaci coś chce za jego pośrednictwem złego wyrządzić. Komu? Chyba ludziom, tym żyjącym, czy główna bohaterka do nich należy, czy może już umarła? Po wstępie, gdzie opisujesz jej odmianę w odczuwaniu rzeczywistości, wnioskuję, że chyba tak, ale pewna nie jestem. Wybacz, że tyle pytań, ale taki właśnie mętlik mam po lekturze.
„Zaczęła więc brnąć przez szarą wodę raz w jednym, raz w drugim kierunku, ale nigdzie Go nie widziała.” „Go”, Ją” etc w toku zwykłej narracji nie piszemy dużymi literami.
„Wyszła z morza i po przebyciu krótkiego piaszczystego odcinka, znalazła się na rozległej polanie, która sprawiała wrażenie tak beztroskiej, radosnej.” – polana nie może być beztroska ani radosna, myślę, że Twoją myśl oddałoby coś w rodzaju „…rozległej polanie, i przez chwilę poczuła się naprawdę odprężona, opadł z niej cały ciężar wszystkich przytłaczających przykrości, jakich doznała, odkąd …”.
Na tle całości chyba najlepiej wypadają Twoje dialogi. Co nie znaczy, że nie można by nad nimi jeszcze popracować.
„- Nieee! – krzyknęła głośno i przeraźliwie, czując, że jest już za późno.
– Kocham… - zaczęła, ale nie potrafiła dokończyć. Jakaś siła nie pozwalała jej mówić. Była całkowicie bezradna.
- Tu mieszka nienawiść. – Usłyszała w swojej głowie pozbawiony emocji głos. – On cię nawet nie pamięta.”
Trochę za dużo tych dookreśleń w rodzaju: czuła, że, była taka bezradna etc. Czasem lepiej nawet przedłużyć dialog, z którego będą powyższe wynikać, niż dopisywać do każdej wypowiedzi wyjaśnienie. To samo zresztą tyczy się także fragmentów bez dialogów. Zamiast tych wszystkich bezpośrednich opisów stanu emocjonalnego bohaterki (ma jakieś imię?), postaraj się wpleć czasem w tekst coś dodatkowego – jakąś z pozoru neutralną obserwację bohaterki, która posłuży za pretekst do oddania stanu jej ducha.
Co do zakończenia, sugeruje on ciąg dalszy, ale nie ciekawi mnie niestety ta potencjalna kontynuacja. Sama tematyka nie należy do moich ulubionych, takie trochę fantasy z postaciami Aniołów, ale jest to rzecz drugorzędna. Najważniejszy jest sposób podania tego, co masz w głowie – począwszy od świata przedstawionego, który widzisz wyraźnie tylko Ty jako autor, po ulepienie ciekawych psychologicznie postaci. Wtedy dopiero, nawet przy nikłym zainteresowaniu tematem, czuję się zainteresowana lekturą – gdy tekst formalnie jest dopracowany. Twoim bohaterom zdecydowanie przydałoby się nabrać wyrazistości, szczególnie głównej bohaterce, z której perspektywy poznajemy ten świat i wszystko, co się w nim dzieje. Póki co wiem na pewno tyle, że cierpi z bliżej nieokreślonych powodów, jest jakiś ukochany, który przeszedł na stronę „złego” i jakieś zamieszanie z postaciami, które bronią przed agresją zła. Takie to wszystko jednak mgliste.
Aha, generalnie piszesz z perspektywy dziewczyny, a tu nagle:
„Patrzył na bulgoczącą lawę. Przywoływała go do siebie. Czuł, że w pewien sposób hipnotyzuje go. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Chciał skoczyć…
- Znasz ją? – spytał Cień, wskazując dziewczynę i podając mu lornetkę.
Wyrwany tak nagle z hipnozy, czuł oszołomienie.”
Niekonsekwencja, a to bardzo ważne.
„- Jesteś szczęśliwy? – zapytała, bojąc się odpowiedzi.
- Tak, ale to inne szczęście.”
A to jest moment, który nawet brzmi ciekawie, gdybyś tylko odjęła „bojąc się odpowiedzi” (a propos epatowania emocjami. Lepiej: „zapytała nieśmiało/cicho” albo”, zapytała, i zaraz spuściła wzrok w obawie przed tym, co zaraz usłyszy”)
Można by także ten moment trochę przeciągnąć, bo ma potencjał.
Np.:
Spojrzała na niego z uwagą.
-Inne? –
-Tak - odpowiedział bez wahania - ….. -> i tu coś, co oddałoby wymiar szczęścia właściwy dla tych istot wg Ciebie.
Proponuję podłubać jeszcze w tekście, rozwinąć charaktery i opisać miejsce akcji. Jeśli to dłuższa opowieść, staraj się także dawkować wtrącenia bezpośrednie o tym, jak ona się czuje (źle, niedobrze, tragicznie).
Życzę wytrwałości, uwierz, że każdy z nas, piszących, ma na koncie teksty słabsze. Ale one też muszą powstać, choćby po to, by ktoś nas za nie zbeształ i zmotywował do dalszej pracy. Powodzenia życzę!
Pozdrawiam
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
02.07.2017
Dziękuję za opinię oraz wskazówki. Na pewno wezmę je sobie do serca. Ta niekonsekwencja, o której wspominasz, była zamierzona, celowo sobie na nią pozwoliłam, ale widocznie nie wypadło to najlepiej. Z opisami niestety mam problemy, ale pracuję nad tym :)

Pozdrawiam
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
02.07.2017
Początek opowiadania interesujący, a sama postać intrygująca, na tyle, by zbudzić zainteresowanie dalszym tekstem. Niestety dalsza część, jak dla mnie jest słabsza, m.in. ze względu na niekonsekwencje związane z podziałem na dobro i zło. Dlaczego jej partner jest zły, jeżeli z teksu wynika, iż był dla głównej bohaterki, zawsze delikatny i miły. Wiem, iż ona także nie wie, ale jakoś nie pasuje mi on do tej złej strony. Dodatkowo brak jest głębszych uczuć z obu stron, są jakby wyzuci z emocji. Realizują jedynie cele, jakie zostały im przydzielone przez Anioła i Cień. Jedyną prawdziwą postacią jest główna bohaterka. Anioł jak dla mnie jest takim troszkę wyrobnikiem, który robi swoje i także pozbawiony jest uczuć, a spodziewałbym się po nim jakiejś empatii i miłości, która powinna od niego bić. Mimo iż chce pomóc, to jego propozycja jest taka nijaka. Sama zaś walka dobra ze złem, w tym duchowym świecie, jest zbyt materialna, dlatego też opis tego miejsca jest dla mnie troszkę trudny do przyjęcia. Jeżeli chodzi o dialogi, to pojawiały się w dobrych miejscach, a ich ilość była idealne dopasowana do akcji. Najlepszą częścią opowiadania jest początek, kiedy bohaterka dopiero zapoznaje się z nowym światem. Proponuję, dodać przynajmniej niektórym postaciom więcej uczuć, tak by stały się one ciekawsze. Rozumiem, że zamieszczony tekst jest częścią czegoś większego i całkiem możliwe, iż moje początkowe wątpliwości w zakresie postaci, zostaną rozwiane, a samo opowiadanie ma duży potencjał i może z tego wyjść całkiem niezła książka. Zachęcam do dalszego pisania.
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
02.07.2017
Witaj!
Póki co nie ma dalszego ciągu, ale to opowiadanie było niegdyś jeszcze krótsze i rozbudowałam je, więc kto wie... Anioł w mojej wyobraźni właśnie taki się jawił, bezuczuciowy. Nie miało to pasować do typowego wyobrażenia o nim. Oczywiście innym postaciom rzeczywiście mogłam mniej skąpić tych uczuć. Z tym chłopakiem to też chciałam, żeby właśnie był taki absurd trochę. Wyobraziłam to sobie tak, że przy dziewczynie po prostu grał kogoś zupełnie innego, ale rzeczywiście, skąd ma o tym wiedzieć czytelnik? Dziękuję za wszystkie uwagi :)
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska
02.07.2017
Dobry wieczór, państwu.
Z piątki przydzielonych mi utworów, to opowiadanie przyciągnęło mnie jako jedno z pierwszych. Temat zaświatów pozwala na dużą swobodę i jest z natury interesujący.
Tu jednak czegoś mi zabrakło - głównie przez urwane zakończenie, ale o tym później.
Utwór, pomimo nie do końca spełnienia moich oczekiwań, jest całkiem przyjemny i lekki. Piszesz prosto i bezpośrednio, może nawet zbyt bezpośrednio, bo dzieło zdecydowanie zyskałoby na rozleglejszych opisach świata. Tego elementu właśnie mi zabrakło. To zaświaty, wieczna tajemnica, a bohaterka zdaje się nie dziwić się tym i bardzo mało reagować.
Poza tym, często używasz krótkich, prostych zdań. To dobry zabieg, ale najlepszy efekt odnosi użyty zgodnie z powołaniem. Takie zdania przyśpieszają rytm, najbardziej pasują do scen pełnych akcji lub napięcia! Świadczą o ograniczeniu percepcji - podczas pościgu na przykład bohater nie ma czasu na podziwianie okolicy, szaleńczo pędzi przed siebie, próbuje znaleźć miejsce, gdzie mógłby ukryć się przed pogonią. Myśli szybko, gorączkowo, przed oczami mijają mu poszczególne elementy ulic, takie jak szyldy, witryny, bramy do kamienic, wąskie uliczki.
Nieco zanadto rozwinąłem ten przykład, mam jednak nadzieję, że jasno przekazałem myśl. W chwilach gdy jest spokojniej lepiej sprawdzają się dłuższe, wielokrotnie złożone zdania i dokładniejszy opis zarówno otoczenia, jak i emocji i myśli bohatera.
Podobne zabawy z rytmiką i tempem są bardzo pomocne w budowaniu immersji i wywoływaniu emocji u czytelnika. Opowiadanie zawodzi niestety w tym drugim, w klimacie i immersji natomiast sprawuje się całkiem dobrze.
To między innymi zasługa dialogów, które wypadają w mojej ocenie naturalnie i ciekawie. Szkoda, że dzieło jest tak krótkie i jest ich tak mało.
Najbardziej w pamięć zapadła mi kwestia "Chciałem wszystko naprawić, lecz rozdział „Ziemia” zamknięty. Moje słowa już nie mogą niczego zmienić. Jedynie wyjaśnić."
Przechodząc w końcu do zakończenia. Zdaje mi się urwane, jakby to była dopiero pierwsza część lub jedynie fragment. Niczego nie rozwiązuje, a nawet jest trochę... niezrozumiałe i nagłe. Cóż, jeśli faktycznie zechcesz to kontynuować, z przyjemnością będę śledził dalsze rozdziały.
Dobranoc.
Od: Pióroman Liseł
twarz męska
02.07.2017
Witaj,
zakończenie miało być takie tajemnicze, metaforyczne. Bohaterka uświadamia sobie, że nawet ta urokliwa polana nie była jeszcze Rajem, a jej znajomy, który mówi o "innym szczęściu" też jeszcze w nim nie jest. Dziękuję za wszystkie uwagi, a nad opisami rzeczywiście muszę popracować.

Pozdrawiam
Od: Autor Stella Aga
twarz żeńska