Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Nieznośne skutki bycia sobą

27.07.2017
Urbi i jej filozoficzne rozważania. Myśli ujęte w słowa. Myśli trudne, więc i słowa niełatwe. Takie podsumowanie mi się nasuwa.
Po raz kolejny poruszasz temat, który inni wolą pomijać. Pisząc "inni", mam na myśli czytelników. Obrazując myśli człowieka/dziecka, próbujesz uzmysłowić odbiorcy, co może się dziać w głowie kogoś, wystawionego na ciągły dramat rodzinny. Poniekąd udaje Ci się to, osiągasz cel. Powodujesz, że przez chwilę się nad tym pochyliłam.
Czemu tylko przez chwilę?
No właśnie, przejdźmy do analizy tego krótkiego tekstu.
Na wstępie wprowadzasz atmosferę oczekiwania, przygnębienia, beznadziei, mimo że nie wiadomo skąd te uczucia, ani kto je przedstawia. Wstęp jest skonstruowany jakby oczami dorosłego człowieka, dotyczy to porównań, sposobu opisu, słownictwa. Dlatego do samego zakończenia nie przyszło mi nawet do głowy, że może chodzić o kogoś nieletniego, a to sugerujesz. Początek zaciekawia, aby zaraz przygnębić nawet czytelnika. To jest dobre, wywoływanie konkretnych uczuć w odbiorcy. to plus. Jednak tak bardzo przeciągają się te rozważania, tak dołują, że w pewnej chwili już drażnią. Kiedyś wspominałam Ci o tym w konkursowych Błotnych dzieciach. Masz talent do wciągnięcia odbiorcy w sam środek emocji głównego bohatera, czy atmosfery jaką wprowadzasz. Jednak zdarza się, że to jest za mocne, jest za bardzo... Wtedy wywołuje frustrację, tutaj potęgowaną tym, że nie dzieje się nic poza tym. Dodatkowo, nie znając głównego bohatera, nie mając pojęcia o co chodzi, trochę to gubi sens.
Wspominałaś o odgłosach zza ściany w taki sposób, że myślałam iż chodzi o sąsiadów, jakichś obcych ludzi, a nie o rodziców. Jest to zupełnie niejasne.
Może warto już na początku przy dialogu z kolega zaznaczyć, że to kolega z klasy? Lub wcześniej, jakoś oznaczyć wiek.
Tutaj:
" Nasłuchiwał odgłosów zza ściany" dodałabym:
Nasłuchiwał odgłosów zza ściany, rodzice znów się kłócili.
Może żeby połączyć młody wiek i nad wyraz dojrzałe rozważania, można gdzieś wrzucić zdanie; Czuł się, jakby był znacznie starszy niż w rzeczywistości, to przygnębiało go jeszcze bardziej.
Niestety nie nawiązałam żadnej więzi z chłopakiem, dlatego też, jak napisałam na wstępie, pochyliłam się nad nim tylko na chwilę, aby pójść dalej.
Wszystko jest wiarygodne, zwyczajne, prawdziwe.
Cała akcja dzieje się właściwie prawie w próżni, nie ma tutaj żadnych opisów. Skupiasz się jedynie na uczuciach i je przedstawiasz, nie przerywając ich wstawkami na temat życia i otoczenia dzieciaka. Może to by trochę zmniejszyło uczucie przytłoczenia? A może stałoby się to wszystko zbyt nużące? W sumie nie umiem się zdecydować ;)
No właśnie, co do stylu początku,opisu uczuć, a samego zakończenia, nasuwa mi się tutaj nieścisłość co do kreacji bohatera. Na początku wydaje się dorosły i taki obeznany z samym sobą, a potem chowa się w piwnicy jak dziecko z podstawówki? Może już ma tak duże zachwiania równowagi psychicznej? Jakoś mi to tutaj nie pasuje.
Samo zakończenie jest takie.. "gładkie". Niema tu fajerwerków, ani nudy, jest proste i wynika z tekstu.
Wprawia na chwilę w zadumę.
To chyba tyle, Pozdrawiam :)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
31.07.2017
Dziękuję Albi za tak wnikliwy komentarz. Masz rację, takie wynurzenia na dłuższą metę są męczące i powodują przygnębienie. Nie, że literatura ma tylko bawić, ale jednak tekst o trudnych uczuciach, a tekst męczący, to zupełnie inna sprawa. Czasem trzeba wyrzucić z siebie gorycz, pisanie potraktować jako formę terapii. Wiem, że nie jest to udany kawałek, że pisałam bardziej dla siebie, niż dla czytelnika, dlatego się nie broni. Mimo to, dziękuję, że przeczytałaś i przeanalizowałaś. Przekazałaś mi ważną informację - aby myśleć o odbiorcy.
Co do wieku bohatera, w zagubieniu spowodowanym trudnym dzieciństwem człowiek może czuć się bezradny także jako dorosły. Nie miał wzorca zachowań, co skutkuje brakiem pewności siebie. Psychicznie nigdy się nie dorasta.
Ludzie za ściany - rodzina czy obcy? Jeśli bohater nie zgadza się na takie relacje, nie rozumie ich, odcina się. Widzi rodzica jako znajomego wroga. Ale to już interpretacja, tłumaczenie (się). Dziękuję za Twój wysiłek, złe teksty też są szczebelkiem w drabinie :) Pozdrawiam ciepło.
Od: Autor Urbi
twarz żeńska
31.07.2017
Żadnego tekstu, nawet tego mniej idealnego nie traktuję jako złego. Tak jak napisałaś, to kolejny szczebel i kolejna nauka. Jak dla mnie, jeśli coś przynosi choć jedną naukę, to jest sukcesem.
Ja Moje porwanie też pisałam bardziej terapeutycznie dla siebie, czasem to jest bardzo potrzebne.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska