Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Bladość cienia

11.07.2017
Droga Urbi. Chyba jak dotąd drugi raz po przeczytaniu tekstu na portalu, zupełnie nie wiem co mam o nim myśleć, jak go rozumieć, a tym samym, jak skomentować.
Znając Twoją twórczość, doszukuję się sensu, głębi, bo wiem że musi się tutaj kryć. Jednak albo tym razem zamaskowałaś je zbyt dobrze, albo ja jestem trudnym odbiorcą.

Pierwsze zdanie powoduje, że czuję rozdwojenie jaźni podczas czytania całego tekstu. Kim jest Julia? Kim jest główna bohaterka, bez imienia? Co za dziwna relacja istnieje między nimi?
Doszukiwałam się sensu, próbując zrozumieć że to jedna i ta sama osoba, ale fragment o chłopaku zupełnie mi do tego nie pasuje. Może wszyscy poza tą dziewczyną z zaburzeniami są zmyśleni? Nie istnieją?

Pomóż mi, bo nie umiem zinterpretować Twojego tekstu :D
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
11.07.2017
Ależ bardzo dobrze go zinterpretowałaś! W odbiorze ma pomóc motto umieszczone na początku. Bohaterka i odległa Julia to ta sama osoba, a raczej dwie twarze tej samej osoby. Julia jest aktywna, prowadzi normalne życie, radzi sobie w świecie realnym, wchodzi w relacje i związki z ludźmi, natomiast bohaterka (jej głos wewnętrzny) jest gorszą wersją - pełną sprzeczności, lęku, zamkniętą w sobie, niezdolną do podjęcia wyzwań, egzystującą poza nawiasem w samotności. Z czasem, kiedy Julia dorasta, te dwie wersje oddalają się od siebie, wrażliwość, empatia, emocjonalność - cechy głównej bohaterki - zostają usunięte w kąt, bo w prawdziwym świecie są jedynie ciężarem. Mniej więcej o to mi chodziło. Wiem, że to trochę niezrozumiałe, ale temat był i jest dla mnie ważny. Tekst co prawda ma już trochę, nie jest nowy, ale postanowiłam go wstawić licząc na opinie. Dzięki, że zajrzałaś. Mam nadzieję, że spróbujesz podzielić się ze mną wrażeniami.
Od: Autor Urbi
twarz żeńska
12.07.2017
Dziękuję Ci za podpowiedź. Jak widzisz, gdzieś w głowie pojawiło się rozwiązanie, intuicyjnie szukając głębszego sensu, trafiłam na trop. Jednak nie wiem, czy ja bardziej nie zaufałam swojej intuicji, czy przekaz jest zbyt zawoalowany. Mam nadzieję że pojawi się więcej komentarzy i bedzisz miała szerszy obraz. Perwsze zdanie jest tutaj faktycznie niezbędne i bez tego takrycznego zagrania, mogłabym nie mieć żadnej wskazówki co do charakteru tekstu.
Napisałaś, że jest Ci bliski ten temat, rozumiem że sama doświadczasz takiego rozdwojenia? Wierzysz że można tak po prostu porzucić swoją empatię, uczuciowość i stąpać po świecie jak wydmuszka? Ja osobiście mam zgubną, patologicznie rozwiniętą empatię, z którą nie żyje się łatwo, jednak bez niej, nie żyje się wcale.
Jedno jest pewne, Julia wróci. Teraz może i wydaje się, że może być automatem bez uczuć, a może po prostu role które przyjęła, lub które narzuciło jej życie, wymagają tego na ten moment, jednak to jest tylko czasowe. Mało kto jest w stanie na dłuższą metę wytrzymać to ukrywanie drugiej połowy.
W Twoim tekście jest nawet na to dowód, co ozacza że albo to wiesz, albo masz nadzieję. To ten moment w którym Julia spogląda przelotnie w okno. Taki mały, krótki gest, a ujął mnie znacząco. Julia jeszcze będąc "w domu" uczyła się po trochu jak zagłuszyć te emocje, które świadczyły o jej człowieczeństwie, aby w końcu całkowicie od nich uciec. Czy powodem do tego był chłopak, do którego chciała się dostosować? A może inne czynniki, nieistotne. Ważne jest, że nie jest jej do końca wygodnie w tej skórze.
Takie myśli nachodziły mnie przy drugim przeczytaniu tekstu, już po uzyskaniu od Ciebie wskazówek.
Na końcu Julia, w tych znoszonych i brudnych butach - Iwona, to jest porównanie godne mistrza, którego wcześniej wcale nie zauważyłam, tzn znotowałam ten fakt, ale go nie rozumiałam. Tak jak wspominałam wcześniej, ta Julia, która musiała zasmakować beznamiętnego, obdartego z uczuć, mechanicznego i zakłamanego życia, wraca po przejściu wielu ścieżek, które pozostawiły na niej piętno widoczne tylko dla wprawnego oka. Gdyż w pierwszym kontakcie, wygląda jak dawniej, tylko szczegóły, malutkie znaki świadczą o nauce jaką z tego wyniosła. Wróciła prawie bez szwanku, bogatsza jednak o to błoto na podeszwach.
Stworzyłaś piękną metaforę tego, co przechodzi prawie każdy z nas, kiedy szuka własnego ja. Całość jest bardzo prawdziwa, namacalna, pozwala skupić się na uczuciach, które porzucamy by poznać samego siebie. Najważniejsze, że większość powraca, by nauczyć się żyć z nimi oraz z doświadczeniami jakie ta próba po sobie pozostawia. Ci którzy porzucają na zawsze swoje człowieczeństwo, to na szczęście wyjątki, chociaż pewnie każdy z nas zna takie wydmuszki. Jednak prędzej czy później pewnie i oni zdają sobie sprawę że swojej ułomności.
Co do samego tekstu, patrząc na niego tak czysto technicznie, to muszę przyznać, że jest dość szeroko rozwinięty, długi i wciąga czytelnika w męki tej starej Julii która została zamknięta w domu. Nie odczułam znużenia, ale sam fakt niezrozumienia przy pierwszym kontakcie z tekstem, powodował, że im dłużej czytałam, tym silniej czułam frustrację, że nie mogę załapać sedna.
Co do głównej bohaterki, nie jest typem który można polubić od tak, trzeba dotrzeć do końca, żeby ją zrozumieć, żeby poczuć współczucie i przejąć się jej losem, wcześniej jest niestety niezrozumiana. Ciągły jej ból, tragiczna sytuacja, nie napawa chęcią do poznawania jej, jednak gdzieś tam z tyłu głowy oczekiwałam na zmianę jej sytuacji, wyjaśnienia.
Czy opowiadanie mnie wciągnęło? Zdecydowanie tak. Za pierwszym i drugim razem czytałam je z zapartym tchem. od początku do końca. Cieszę się, że na końcu zdecydowałaś o powrocie Julii i szczęśliwym zwieńczeniu całości, to takie optymistyczne i nie pozostawia czytelnika z dołem, ale z nadzieją i słońcem na twarzy tej porzuconej połowy. To zakończenie jest jak nowy, lepszy dzień! Jest nadzieją i pozytywną nutką jakiej tutaj potrzeba.
Mimo, że udało Ci się stworzyć pewną atmosferę oczekiwania, zagrożenia czy smutku, odosobnienia, za co duży plus, to jednak gdzieś tam, między wierszami powinny pojawić się wskazówki dotyczące otoczenia w którym zamknięta jest dziewczyna, nie opisy, bo to tutaj byłoby nie do przejścia, ale takie wstawki, jak duży stary stojący w przedpokoju zegar, który może być mijamy w drodze do kuchni, tykający złowieszczo, co przyprawia ją o ciarki. Pod schodami, jakiś nieład, rzucona dawno zabawka, czy śmieć. Takie szczególiki, które pozwoliłyby na zobaczenie tego otoczenia, jednocześnie odciągając na chwilę uwagę od natłoku uczuć, którymi bombardujesz - trochę jak to, co sama proponowałaś Nives w Ostatniej Granicy. Chwilka wytchnienia, dodająca jednocześnie charakteru.

Podsumowując, stworzyłaś bardzo ambitny i niełatwy tekst. Wiem, że wskazałam jakieś propozycje, które wg mnie może by go ulepszyły jeszcze bardziej, jednak w takie postaci, również jest niezwykły. Zakończenie przypadło mi do gustu najbardziej, ten fragment z przybrudzonymi butami - bezcenny. Po zrozumieniu go w całości, doceniam to, ile Ty sama masz w sobie empatii, aby pokazać jej porzucenie, jak bardzo jesteś świadoma uczuć.. to niezwykłe i nie każdy może pochwalić się takimi umiejętnościami.
Standardowo zachęcam, pisz dalej. Bo idzie Ci to łatwiej niż myślisz, a to że się przy tym męczysz, że podważasz swoje dzieło, to akurat jest duży plus i nazywa się samoświadimość ;) Udowadnia poza tym, że podchodzisz do tematu poważnie, a nie lekko i bezkrytycznie.
Dzięki za kolejny ciekawy tekst i dawkę mimo wszystko, pozytywną. :*

Ps: kom pisany z tel, włączenie komputera obudziłoby stworzenie pożerające czas ;) mogły się więc zdarzyć psikusy słownika automatycznego, wybacz :p
Pozdrawiam!
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
12.07.2017
Albi, jak zawsze Twoje komentarze są tak ciekawe, rozbudowane i trafne, że nie sposób nie otworzyć szeroko buzi ze zdumienia.
Emocje o których piszesz, empatia, wrażliwość, to coś, co mnie samej przeszkadza funkcjonować w świecie. Dlatego w pewnej mierze utożsamiam się z bohaterką, choć nie posiadam tak określonej, ułożonej tarczy ochronnej, jaką jest Julia. Co nie znaczy, że uważam, iż "wydmuszki", jak ładnie to nazywasz, są dobrą formą/wyborem funkcjonowania w świecie. Myślę, że łatwiej byłoby nawiązać dialog między tymi skrajnościami, ale nie zawsze jest to łatwe. Tu się nie udało. Jeszcze nie. To tylko jedna z wersji. Więc zakończenie niekoniecznie jest pozytywne, jest raczej zawieszone. Może Julia zatęskni i wróci, może doceni, gdy zda sobie sprawę, jak wiele kosztuje ją życie bez "cienia"/duszy. Torebka targana wiatrem w gałęziach drzewa to poniekąd metafora ludzkiego życia. Nie zawsze wiemy, co nas jeszcze spotka, nie do końca panujemy nad losem, który targa nami wte i wewte. Jak scenka z American beauty - chłopak spoglądając na torebkę zamyśla się nad ludzką kondycją. Może pamiętasz?
Dziękuję za Twoje słowa. Wiem, ze tekst jest dziwny, ale czasem trzeba coś z siebie wyrzucić.
Od: Autor Urbi
twarz żeńska
12.07.2017
Hmm.. no widzisz, co czytelnik, to inna interpretacja. Moje wrażenie, że ten cień wyszedł, bo Julia wróciła, jest bardzo mocne. Jakoś wydawać by się mogło, że to taka naturalna kolej rzeczy. Chyba myślałam już roszczeniowo ;)
Z tą empatią, to nie przelewki, jest ciężko, ale jest niezbędna do godnego życia, aby móc spojrzeć sobie w lustro codziennie rano.
Zbieram się żeby napisać post pod dyskusję na ten temat na grupie. Ciekawa jestem, czy ta empatia, którą przeklinałam całe życie, nie była wręcz niezbędna do tego, żeby zacząć pisać.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
12.07.2017
A wiesz, że i ja tak myślę. Empatia pozwala wczuć się w emocje swoje o kogoś, również bohatera literackiego. Choć takie pisanie ponoć jest domeną kobiet. Męskie ma inne postrzeganie. Bardziej rzeczowe, konkretne. Nie zawsze lubię rozgrzebywanie ran, rozkopywanie emocji, czasem to zwyczajnie męczy, jednak chyba potrzebne jest jedno i drugie spojrzenie.
Od: Autor Urbi
twarz żeńska