Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Anieli widzeli

13.07.2017
Bez doszukiwania się nicku autora wiedziałabym, z czyim utworem mam do czynienia. Chociaż może nie do końca …, bo ten utwór jest lepszy od pozostałych napisanych tą samą ręką. Zaczynam od zawoalowanej pochwały, bo naprawdę czytałam z przyjemnością i od razu chcę to zaznaczyć. A jeśli jest to Twój tekst najświeższy, dodatkowo działa na świadomość fakt, że można w szybkim tempie dokonać znacznego postępu. Piszę to oczywiście zestawiając ten utwór z tym, co miałam okazję czytać, nie znam kolejności powstawania Twoich utworów, poza tym bywa i tak, że można popełnić coś świetnego, a później znowu pisać rzeczy średnie. Ale nie jest to miejsce na takie dywagacje.
Od tytułu po ostatnią linijkę napisałaś tekst spójny i zajmujący. Mimo że klimaty tego opowiadania nie do końca są pokrewne z moimi zainteresowaniami - nie ma to w ogóle znaczenia. Chyba nie raz już pisałam w komentarzach dla Pióromanów, że – według mnie – po pierwsze forma, a po drugie dopiero treść. Im lepiej pierwsze trzymasz w ryzach, tym wyraźniej przemawia drugie. Dlatego nawet jeśli nie przepadam za stylem operującym takimi zwrotami, jak: „koszulina”, „matula”, ani opowieściami oscylującymi wokół takich trochę ludowych podań – czytałam to z przyjemnością. Z przyjemnością, jaką odczuwam zawsze w kontakcie z tekstem nasyconym, ale zarazem płynnym.
Szłam więc za tym Twoim wioskowym głupkiem aż do samego końca.
Podczas zbyszkowego spaceru przewija się kilka postaci, i to dosłownie przewija, bardzo szybko, ale według mnie w sam raz, aby zbudować mini-fabułę, wprowadzić trochę napięcia i stworzyć pretekst do sceny finalnej. Są to charaktery typowe dla scenerii, w której umieściłaś opowieść. A scenerię tę też zbudowałaś lekką ręką, jest malowniczo i wiarygodnie.
Podoba mi się także subtelność, z jaką opisujesz zbrodnię Zbyszka. Nie objaśniasz szczegółowo, nie tracisz też z oczu perspektywy – o czynie informujesz z perspektywy wciąż tego samego bohatera. Wystarczyłoby jedno zdanie za dużo w tym miejscu, żeby zepsuć ten efekt. Na szczęście nie pojawiło się i dzięki temu tekst dalej jest spójny.
Wiele zdań mogłabym pochwalić, ale wyróżnię te:
„I ta twarz anielska stawała mu przed oczyma – otoczona burzą kasztanowych kosmyków, przez które przebijały promienie słońca, tworząc jaśniejącą żywym płomieniem aureolę.”
„- Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu… Boże bądź miłościw mnie grzesznemu… – zaczął zawodzić niby w transie, jakby życie zależało od tych słów, od wejścia w każdą sylabę tak mocno i głęboko, że siłą wiary ulecą pod sklepienie i posłyszą je zagniewane skrzydlate zastępy.”
Ale są też pewne momenty, które lekko zgrzytnęły podczas czytania. Raczej kosmetyka: Np.:

„Szedł zastanawiając się, co też sprawi mu największą przyjemność, czy owocowe gumy balonowe, wafelki z kakaową masą, oranżada w proszku, może spróbuje czegoś innego?” – przed „może” nie powinno znaleźć się „a”?
„Spojrzała na Zbyszka, niby na rozdeptaną żabę, z góry wysokiej i stromej, z pogardą w oczach tak ogromną, że nie wypowiedzieć.” – to pewnie element stylizacji językowej, ale jakoś nie czuję tego ostatniego członu. „…że nie sposób ująć tego słowami?”
„Chłopak pomyślał, że chyba coś mu doskwiera, może nawet jest chory? Zrobiło mu się go żal.” – w drugim zdaniu można się pomylić, o kim mowa. Może: „ Zrobiło mu się żal anioła.”
„Modlił się żarliwie zapominając o wszystkim co go otacza, wtapiał się w każdy wers, każdą nutę w natchnieniu.” – tu z kolei wydaje mi się, że po „otacza” można by uciąć zdanie, aby nie przesadzić.
„Uśmiechał się jak głupi. Taki przecież był, wszyscy go znali.” – tu także darowałabym sobie uwagę, że „jak głupi” i „taki był”. Może: „Uśmiechał się od ucha do ucha, pozdrawiając serdecznie sąsiadów, którzy jednakże wcale nie odwzajemniali jego radości.” Tylko sugestia.
Aha, zastanawiałam się jeszcze nad zmianą tytułu. Czytając, cały czas miałam nad głową „Anieli nadali”, bo tak po pierwszym odczytaniu przyswoił to mój umysł, więc postanowiłam się tym podzielić. Może taka analogia do „diabli nadali” miałaby sens? Ale to też tylko sugestia.
Reasumując, jest to zgrabna, krótka forma, spełniona w swoich ramach, żywa i niewymuszona. Wyraźnie kontrolujesz swoje tendencje do stylistycznych wycieczek. Bardzo na korzyść.
Życzę coraz więcej sukcesów i pozdrawiam gorliwego Pióromana :)
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
13.07.2017
szMery, dziękuję za Twój komentarz. Śledziłam każde słowo z natężoną uwagą, czytałam dwa razy i zapewne jeszcze do niego wrócę. Jest mi niezmiernie miło i przykro zarazem. A to dlatego, że tekst ma jakieś trzy lata, niespecjalnie go lubię, bo folklor w literaturze również nie jest moim ulubionym tematem, ale przede wszystkim czuję zagubienie. Pisałam kiedyś, tak mi się wydaje, teksty ambitne, przyzwoite stylistycznie, lecz na tyle hermetyczne, chyba, że nie znalazłam czytelników. Postanowiłam popracować nad ujarzmieniem tendencji do filozofowania, przemycania podwójnych, metaforycznych znaczeń, a spróbować konstruowania ciekawej, zgrabnej fabuły, która jednak znajdzie odbiorcę. I nie wiem w jaki punkt zabrnęłam. Za takie formy mnie "gnoili", że nieciekawe, mało kto zaglądał. Można pisać całkiem dobrze i samemu o tym nie wiedzieć. Bo przecież kiedy odpowiada ci głucha cisza, wiara w siebie w końcu nie wystarcza. Pytanie zasadnicze - czy robię postępy, czy cofam się? I czy ma znaczenie, że piszesz na dobrym poziomie, skoro nikt cię nie czyta? Nie potrafię odpowiedzieć. Dziękuję bardzo za Twoje słowa. Jeśli możesz mi jeszcze podpowiedzieć jak wyjść z tego ślepego zaułka, byłabym szczęśliwa.
Od: Autor Urbi
twarz żeńska
14.07.2017
Wiesz co, nie uważam, aby ten tekst był hermetyczny. Jest mocno osadzony w pewnej stylistyce, bardzo sensualny i ładnie ozdobiony. Co do tego zdobienia, widzę, że ciągnie Cię ku takiej ekspresji, ale w moje ocenie jest to rzecz, którą powinnaś pielęgnować, a nie odrzucać. Tym opowiadaniem pokierowałaś naprawdę dobrze, ponieważ tak jak pisałam, mimo braku „wow” w tematyce, chciałam je przeczytać do końca już od pierwszych linijek. Ujęła mnie ogłada tego tekstu i jego inteligentna ornamentyka. Jasne, eksperymentowanie jest ważne, warto się sprawdzić i „po drodze” próbować różnych konwencji i form. Ale po sprawdzeniu nie rozdrabniać się i kuć to, co gorące, to, co w nas najlepsze.
Wg mnie to, co tu zaprezentowałaś, jest dowodem na to, że masz całkiem określony wewnętrzny rytm twórczy, i gdy piszesz w zgodzie z nim, wychodzi lepiej, niż gdy starasz się sprostać czyimś wymaganiom. Może piszę na wyrost, ale bazuję tylko na tym, co czytałam na Pióromanach.
Jak wyjść z impasu? Powieje frazesem, ale podążać za swoim rytmem. Skoro mi się podobało, to znaczy, że gdzieś jest jeszcze ktoś, komu także by się podobało, nie jestem przecież jedyna na świecie ;) Mam na myśl pewną grupę odbiorców. To, że jeszcze nie trafiłaś na nich w większej ilości, nie znaczy, że nie istnieją.
Nie chciałabym jednak przechwalić, nie wiem, ile masz takich tekstów, niedobrze by było też, gdybyś uznała, że nie ma już nad czym pracować, że wystarczy wrócić do tego, co odstawiłaś. Pracuj dalej, szlifuj, ostrz pióro na wielu tekstach, nie zniechęcaj gorszymi (które na pewno wpadną), nie trać z oczu napisania lepszych (które też wpadną, o ile nie odpuścisz).
Nie doceniasz się, zupełnie niesłusznie. Nie chcę pisać tu streszczenia z innych Twoich utworów, bo może w międzyczasie do nich wrócę, ale pokrótce – widzę jakiś potencjał w Twoich krótkich formach. Masz czasem celne puenty, jak ta z nauczycielem i wypaleniem zawodowym. Zastanawiam się przy okazji, czy w dłuższym tekście udało by Ci się utrzymać ten sam poziom, co w „Anieli widzieli”. To w ogóle inna praca, inna dyscyplina. W każdym razie w krótkich utworach – takich jak ten, dałaś sobie radę, i nie widzę powodu, aby nie stworzyć takiego zbioru, a w odpowiednim czasie pomyśleć o wizycie w wydawnictwie.
Pozdrawiam :)
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
14.07.2017
Dziękuję Ci, szMery, za podtrzymanie na duchu. Tak już niestety jest, że każdy "tfórca" popada czasem w wątpliwości. Zwłaszcza, gdy nie ma żadnej informacji zwrotnej. Łatwo się zniechęcić, choć wewnętrzna potrzeba każe brnąć dalej. Nie wiem, czy mam rytm twórczy, jak to ładnie określiłaś, odczuwam raczej te typowe wzloty i upadki - co skutkuje lepszymi i gorszymi opowiadaniami właśnie. Droga jest wyboista, ale wszyscy to znamy. Dobrze, że trafiłam na Pióromanów, gdzie naprawdę można nabrać wiatru w żagle i obrać kurs :)
Od: Autor Urbi
twarz żeńska