Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Szkło, deszcz i ostrza

28.07.2017
Niestety, opowiadanie nie przypadło mi do gustu. Jest kilka fragmentów, gdzie widać spory potencjał na naprawdę ciekawą i wciągającą opowieść, problem w tym, że ilość zgrzytów i ogólny chaos co chwilę zakłócały immersję. Wiele scen jest niemal surrealistycznych. Ba! Niemal onirycznych. „Niemal” bo są tak napisane, że w zasadzie czasami nie wiadomo kto co zrobił/powiedział i co się w ogóle dzieje. Niektóre działania postaci wydają się też nie mieć żadnego sensu. Jasne, mój mózg potrafił w ciągu sekundy uzupełnić luki w logice, ale stosowanie niedopowiedzeń nie powinno polegać na tym, że czytelnikowi zostawiasz do uzupełnienia ciągi logiczne, tylko pojedyncze sceny, bez których fabuła nadal zachowuje (znowu to słowo) logiczną ciągłość. Przykład:
Silens otwiera drzwi budynku, za którymi jest ciemność. Nie może wejść do środka - właśnie przez tę ciemność. Pojawia się jakiś gościu (który w zasadzie nie ma większego znaczenia dla fabuły), po czym Silens stwierdza, że wejdzie oknem. No tak, bo jak przy drzwiach była nieprzekraczalna kurtyna ciemności, to przy oknie na pewno jej nie będzie… No okazuje się, że jednak jej tam nie ma, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Gdyby Silens zastanawiał się, czy przy oknie też jest bariera, a nie odgórnie stwierdzał, że oknem to wejść mu się uda, ten fragment prezentowałby się realistycznie (w pewnych granicach oczywiście).
Zakończenie za to jest dla mnie całkowicie… no nie chcąc przeklinać, napiszę, że po protu mi się nie podobało i czułem zwód, bo cała ta historia, choć czytało się nawet lekko, tak naprawdę prowadzi donikąd. I przejście od poprzedniego życia/snu/wspomnień do sceny na ławce jest zbyt skokowe. Znowu chaos. Jeszcze chwilę temu bohater lądował na górze trupów, a teraz okazuje się, że to jakiś jegomość, który się schlał na ławce i pochlastał butelką. Coś tu nie zadziałało. Zabrakło mostu, który połączyłby czarnowłosego pogromcę z… żurkiem.
Z uwag ogólnych dodam jeszcze, że strasznie nadużywasz zaimków osobowych i sądzę, że to jedna z przyczyn, przez które tekst jest mało czytelny. Drugi powód to sama konstrukcja scen - nie dajesz wybrzmieć poszczególnym sekwencjom, emocjom, itp. Skaczesz od sceny do sceny, od decyzji do decyzji. Zero przemyśleń bohatera, wątpliwości, zastanawiania się, zero suspensu, żadnego budowania napięcia. Tekst jest pełen akcji, ale nie ma w nim miejsca na oddech, przez to kolejne fragmenty zlewają się ze sobą i tworzą średniej klasy opowiastkę, która (gdyby dopracować zakończenie) mogła być naprawdę dobra. Jeśli zależało Ci na symbolice, to niestety, ale ta działa tylko jeśli tekst jest jasny, czytelny i klarowny, a odbiorca nie ma jak się pogubić w narracji.
Teraz poprzyczepiam się do kilku konkretnych zdań/fragmentów.

„Dostał się do skłóconych i chwycił obu delikwentów za ramiona” - z kontekstu wynika, że owi skłóceni, to niematerialne dusze, jak więc bohater je chwycił?
„pozbył się małej Wyrwy za pomocą swojego lazurytowego amuletu” - szkoda, że to tylko sucha informacja, a nie pokazanie tej sceny. Wystarczyłyby trzy zdania. „Zdjął z szyi lazurytowy amulet i wyciągnął go przed siebie. Kamień rozbłysł niebieskim światłem, które wciągnęło niewielką Wyrwę. Amulet przygasł.”
„Marszałek wycofał się do pomnika, zasalutował i wrócił na swoje stanowisko” - to raczej marszałkowi powinno się salutować, no chyba, że bohater był wyższy stopniem/rangą.
„Silens nie słuchał narzekań przyjaciela, był już przy oknie.” - nie za szybko na deklarację, że to przyjaciel Silensa?
„stolikach i w pokoikach” - nie brzmi to za ładnie, pokoiki zamieniłbym na pokoje.
W scenie walki z szyszymorą jest zdecydowanie za dużo zaimków.
„Jednak z czasem nabrał przekonania, że zaraz zginie, choć wolałby umrzeć jeszcze raz, niż doświadczyć tego, co go czekało.” - to zdanie nie ma sensu. Bohater jest przekonany, że zginie, ale równocześnie woli zginąć, niż doświadczyć tego, co na niego czeka (co sugeruje, że wie, co na niego czeka… a przypominam, że jest przekonany, że zginie). Więc z tego zdania wynika, że bohater, który sądzi, że zginie, woli zginąć, niż zginąć.
„Stos trupów złagodził upadek, lecz nie dane było mu rozprostować ciało. Silna dłoń pociągnęła go na ziemię.” - poproszę więcej takich opisów, jasnych i klarownych, od razu wiadomo o co chodzi, a użyty język jest wystarczająco sugestywny… Mimo tych nieszczęsnych zaimków.

Wiem, że mój komentarz do miłych nie należy, ale naprawdę ogromnie mi szkoda zmarnowanego potencjału. Bo ta historia go ma, tylko zastosowana forma nie dorosła do przekazu. Myślę, że stąd moja surowość, zwyczajnie żal mi opowieści, która mogła mnie olśnić, ale po drodze sporo rzeczy poszło nie tak.

Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i tworzeniu niesamowitych opowieści.

Pozdrawiam i do przeczytania
„Sycząc pod nosem z niezadowolenia, uderzył w klamkę pięścią, jednocześnie pchając je drugą.” - „je”? Domyślam się, że chodziło o drzwi, nie rozumiem jednak czemu zastąpiłaś je zaimkiem (nie byłoby tam powtórzenia).
„Szybko dotarł do stojącego i zaskoczył z końskiego szkieletu” - zeskoczył.
„pazurach tak ostrych, że rozorałyby te udo na strzępy” - chyba „to udo”.
„Kłócą się, drażni go to, chcę się oddalić, mija ich.” - chce.
„przyczynił się z resztą do jego ukrócenia” - zresztą.
Od: Pióroman Indyphar
twarz męska
16.08.2017
Dziękuję za komentarz. ^^

Cóż, w sumie taki surrealistyczny klimat miał być... W każdym razie, ja się "poodczepiam" od niektórych fragmentów. ;)
Co do tego okna, faktycznie powinno być tam "Spróbuję wejść" i już byłoby w porządku.
To, że nie dałam wybrzmieć poszczególnym scenom, wynikało z tego, że śpieszyłam się z napisaniem tego tekstu i nie chciałam, żeby był za długi.
Jak więc bohater chwycił dusze? - najwyraźniej mógł - wskazuje to, że Silens albo ma paranormalne moce, albo jest martwy. Jak się dowiadujemy później - to drugie.
Amulet i wyrwa; relacja Azuel-Silens - Jak wyżej. Brak czasu, brak miejsca, ale zamierzam prześledzić to opowiadanie i co nieco popoprawiać.
Rzeczywiście, Piłsudskiemu powinno się zalutować, ale po prostu wizja salutującego marszałka skądś się pojawiła w mojej głowie i tak zostało. Za bardzo mi się podobała.
„stolikach i w pokoikach” - po prostu chodzi o małe pokoje.
Bohater sądzi, że zginie, woli zginąć, niż zginąć. - No nie, tutaj naprawdę debil ze mnie. Chodziło o to, że wolałby jeszcze raz zginąć za życia (przecież boleśnie), niż teraz zostać postrzelony i utracić życie po życiu, znaleźć się w piekle czy jakiejś otchłani.
Co do tych zaimków, to nie chciałam mnóstwo razy powtarzać "Silens", bo naprawdę tego nie lubię, ale przyjrzę się temu i może coś zmienię.

To, że Twój komentarz "do miłych nie należy", mimo wszystko mnie cieszy - żaden tekst nie jest tak uniwersalny, żeby podobał się każdemu, ale właśnie ci zażenowani mają większą łatwość w wytykaniu błędów. To do mnie należy decyzja co poprawić, ale teraz wiem, gdzie się potykam.

Dziękuję i również pozdrawiam.
Od: Autor Ambrosa
twarz żeńska
16.08.2017
Naprawdę, nie wiem co jest nie tak z tymi enterami. Wszystkie mi się kasują.
Od: Autor Ambrosa
twarz żeńska
18.07.2017
Hej.

No. no, coś dla mnie.
Stworzyłaś magiczny, nierealny klimat. Egzystowanie na granicy życia i śmierci, snu i jawy, światła i cienia. Uwielbiam takie połączenia i takie wykonanie.

Pochwalę za imiona bohaterów, świetne sceny walki, dialogi - zwłaszcza stylizacja językowa Azuela - w sam raz, symbolikę Wyrwy - sądziłam, że jest to jakaś luka w świecie, natomiast oznacza rysę w sercu bohatera (chyba).

Główny bohater również niesamowicie tajemniczy - nie do końca rozumiem, co właściwie robi, przydałoby się jakies wyjaśnienie z Twojej strony, jednak nie przeszkadza mi dezorientacja. Kupuję to opowiadania w całej rozciągłości, a interpretacja przecież może być fascynującym zajęciem.

Myślę sobie, że poziom tego tekstu jest na tyle dobry, że mogłaś pokusić się o start w konkursie. Prawdopodobnie dostałabyś wyróżnienie. To moja opinia.

Mam nadzieję, że wstawisz więcej takich intrygujących opowiadań. Pozdrawiam.
ani niespokojnych dusz. Na Lipnowskiej i w okolicy było spokojnie - [powtórzenie
zaimki piszemy małą literą
na przód - piszemy razem w tym kontekście
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska
18.07.2017
Zapomniałam dodać, że cenię sobie zamierzenie powiązania opowiadania ze scenerią konkretnego, ukochanego miasta. Tytuł także przemawia do wyobraźni :) Brawo.
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska
23.07.2017
Dziękuję serdecznie za komentarz!

Ach! Walki! Uwielbiam je opisywać i w ten sposób chociaż częściowo zaspokajam swoje pragnienie o nauce wywijania mieczem. Choć ze swoją posturą nadaję się bardziej na ninja albo skrytobójcę, ale nieistotne. Cieszę się, że zostały przyjęte z uznaniem.

Silens miał być tajemniczy, jego profesja także, co miało skłonić do domyślania się tego, lecz z chęcią wyjaśnię tutaj.

Ludzie po śmierci nie od razu idą do jakieś tam sobie krainy zmarłych. Zostają przez jakiś czas na ziemi – niektórzy jako widma, będące jedynie cieniami dusz, które już odeszły; inni po prostu nie mogą od tak pożegnać się z tym światem i sobie po nim krążą. Ci, którzy za życia robili coś dla ogółu, po śmierci także mogą się tym zajmować. A Strażnicy? To tacy, którym sumienie nie daje spokoju i są skazani na naprawianie swoich czynów poprzez pilnowanie świata żywych – zwalczanie zjawisk pochodzących z ciemności. Mają swoje dzielnice/miasteczka, co jakiś czas zmieniają miejsce, ustępując komuś innemu.

Oj, naprawdę? Hm, ale czy konkursy nie przebiegają jakoś tak tajnie? Mogę czekać do następnej edycji?
Od: Autor Ambrosa
twarz żeńska
24.07.2017
Dziękuję za wyjaśnienia. Pomysł zacny.
Oczywiście, że konkurs przebiega tajnie. Aktualny zapewne niedługo się skończy. Wysyłasz swój tekst, chyba teraz każdy uczestnik musi skomentować przydział (5 utworów) i wyróżnić jeden z nich. Możesz poczytać o tym w Jak to działa. To nic trudnego. Zdarzają się teksty lepsze i gorsze, ale Twój zapamiętałabym.
Od: Pióroman Urbi
twarz żeńska