Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Domowik

17.12.2018
Bardzo miłe w obcowaniu opowiadanko. Takie akurat na jedno niezbyt długie posiedzenie, kilka minut, żeby się uśmiechnąć. Podoba mi się już sam początek – tekst jest, o dziwo, z punktu widzenia psa, co jest oryginalne i fajne. Od razu przykuwa uwagę. Jeśli ktoś nie był przekonany wcześniej opisem (słowiańskie wierzenia! Super!), to myślę, że pierwszy akapit zdołałby go zachęcić, by przeczytał chociaż pierwszą całą stronę. A jako że całość ma pewnie ze trzy, byłby już w jednej trzeciej, a na takim etapie głupio już porzucać lekturę, więc myślę, Autorze, że wygrałeś.

cytat– Dzisiaj pan ma imieniny, kochany, więc musimy zostawić ten udziec na wieczór, wiesz?
Mlasnął jęzorem na znak, że nie wie.

Haha, świetne :)). Bardzo podoba mi się subtelny humor, którego sporo jest w tym tekście. Reakcje są wybitnie „psowate” i łatwo wczuć się w klimat

cytatPani po raz kolejny westchnęła, co miała w zwyczaju, gdy musiała wychowywać zarówna psa, dzieci, jak i męża.

Tego humoru jest zresztą więcej. Udało się zmieścić sporo żartów na tych kilku stronach. Bardzo mi odpowiada, że ten humor jest taki ciepły, przyjemny, familijny.

cytatPan z kolei nie lubił Bruna. Krzyczał i bił, a czasem nawet wiązał na łańcuchu! Bruno może by i jednak rzucił się na mięso, na złość okrutnikowi. Ale skoro najdroższa pani go prosiła…

Podobają mi się zabiegi, które uskuteczniasz celem przybliżenia czytelnikowi głównego bohatera. Tutaj na przykład mamy wiele urwanych, krótkich zdań i można by dojść do przekonania, że narratorem jest małe dziecko. W sumie rozumowanie dorosłego psa i kilkulatka może być w wielu punktach zbieżne (tak mi się wydaje, nigdy nie miałam w domu ani psa, ani kilkulatka), więc tym bardziej jest to całkiem wiarygodne. Kontrastem są rozbudowane kwestie kobiety, którymi ta zwraca się do pieszczocha. Od razu widać, że to ona jest autorytetem i ma posłuch.

cytatZajrzał do swojej miski, ale tylko smętnie powiódł pyskiem po wylizanym do czysta dnie. Kiedy to on ostatnio jadł? Wieki temu!

Ależ ten Bruno fajny. Nie mogę się go nachwalić. Wywołuje uśmiech na twarzy, a w tym miejscu od razu pomyślałam o psie mojej babci, bo on zachowuje się identycznie. Zeżre całą michę kości, a chwilę później skomle, jakby go od tygodnia głodzili. Ale to chyba typowe dla tych zwierząt.

Doceniam, że nigdzie w tekście nie pojawiło się słowo „domownik” tam, gdzie miał być „domowik”. Domyślam się, że Word poprawiał je z uporem maniaka… A tutaj proszę, dowód, że tekst był wcześniej do porządku przeczytany i poprawiony, miło.

Podoba mi się obrazowość opisów, szczególnie scena, kiedy Bruno tuż po pojedynku z domowikiem zostaje przyłapany przez panią z mięskiem w zębach. Nagromadzenie emocji sprawia, że czyta się to jednym tchem, no i współczuje się Brunonowi, który niesprawiedliwie został posądzony o najgorsze i na dodatek nie może się bronić, bo jak to kiedyś powiedział tygrys Diego w „Epoce lodowcowej”: „Ludzie nie umieją mówić”.

Tekst zachęca do tego, żeby na własną rękę poszukać informacji na temat domowików. Przeczytałam kilka artykułów na ten temat (przyznaję bez bicia, że najwięcej informacji przyswoiłam ze starej dobrej Wikipedii). Fajnie, że tak wiernie oddałeś, Autorze, słowiańskie wierzenia, występują tu bardzo charakterystyczne elementy – sam domownik mówi, że opiekował się dziećmi, sprzątał, troszczył się o zwierzęta gospodarskie, a takie zajęcia według legend są dla niego charakterystyczne. Problemy zaczynają się, kiedy gospodarze zapominają, żeby zostawić mu w misce coś do jedzenia za służbę – wtedy domowik może się zdenerwować i robi się złośliwy. To wszystko jest tutaj obecne. Człowiek może dowiedzieć się czegoś ciekawego i podane jest to w miły, estetyczny sposób. Chyba nie można się do niczego doczepić.

cytatA następnego ranka garnek koło pieca był wylizany do czysta.

Ależ to ładne! Ogólnie to opowiadanie jest takie… miłe. Nie sposób się nie uśmiechnąć, jak się to czyta. Gdybym chciała przybliżyć jakiemuś przedszkolakowi słowiańskie mity, z chęcią sięgnęłabym po takie opowiadanko. Myślę, że zrobiłeś kawał dobrej roboty. Styl jest żywy, czyta się płynnie i całość odznacza dużym poczuciem humoru. W sumie, gdyby był ciąg dalszy, chętnie czytałabym dalej, ale nie ma ciągu dalszego i bardzo dobrze, bo teraz tekst jest wyważony, zaczyna się i kończy w idealnym momencie. To nie jest jakiś super ambitny tekst, jakiś naukowy esej, lecz miła scenka rodzajowa – i jak najbardziej takie też są potrzebne.

Z bohaterów, wiadomo, najlepiej zarysowany jest Bruno – pies, jaki jest, każdy widzi, a ten tutaj jest psem tak dalece, jak to tylko możliwe. Podoba mi się jego „psowaty” charakter – kocha swoich państwa i jest w stanie przełknąć nawet gorzką pigułkę, kiedy pani oskarża go o coś, czego nie zrobił. Czytało się bardzo fajnie. Lekkie opowiadanko, żeby się uśmiechnąć (albo zainteresować pociechę rodzimą mitologią).

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
24.07.2017
Kompletnie zaskoczyło mnie opowiadanie z perspektywy psa, co skłoniło mnie do zapoznania się z całością.
W sumie to pod koniec olśniło mnie dlaczego i powiem, że to było całkiem sprytne. Jeżeli oczywiście moje domysły są słuszne.
Trochę za mało dowiadujemy się o domowiku, musiałam sobie wyszukać o nim informacje, bo trochę - jako osoba niezapoznana ze słowiańskimi stworami - potrzebowałam wyjaśnienia co właściwie zjawiło się w domu. Skoro piszesz, jak to sama nazywasz, opowiastkę o stworach, to wydaje mi się, że powinnaś zawrzeć informacje nt. tychże. Co mi po tym, że zaserwowano mi ładną historyjkę, skoro moja wiedza pozostaje taka sama? Czytelnicy lubią dowiadywać się nowych rzeczy, a ja czuję niedosyt informacji.

Gryzie mi się trochę język z przedstawionym światem. "Żądza tak znakomitego posiłku przewyższała wszelkie zasady moralne. " Skoro mamy do czynienia z wizją psa, ponadto na wsi... Nie do końca to pasuje. Czas też nie jest określony, więc trudno mi powiedzieć czy mile byłyby tu widziane archaizmy - jednak przydałaby się odpowiednia stylizacja.

Jeszcze jedna uwaga - jak miska może ułożyć się na boku? I to tak, że nie wypada udziec? Nie potrafię sobie tego do końca wyobrazić. Może mamy inne miski w domu? ;)

Bardzo dobrym pomysłem jest przedstawienie słowiańskiego bestiariusza w epicki sposób - lecz właśnie zabrakło tu konkretnych informacji. Bardzo chętnie przeczytałabym kolejną "opowiastkę" o innym stworzonku.
Literówka w "Zaszczekał zapalczywie aż poleciała pijana"
Od: Pióroman Ambrosa
twarz żeńska
24.07.2017
Wprowadzę potrzebne poprawki. Jeśli chodzi o styl, to specjalnie użyłam takiego zdania, żeby podkoloryzować sytuację. Przecież pies w końcu raczej nie ma moralności, a czy surowe mięso jest znakomite... ale w oczach zwierzęcia...
Odnośnie miski - no dobrze, niech już ta miska spadnie normalnie. ;)
Uważasz, że słowo "opowiastka" jest niewłaściwe? Użyłam go, ponieważ to krótkie, podchodzące pod baśnie opowiadania.
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.
Od: Autor Hoviel
twarz żeńska
25.07.2017
To z moralnością to tylko przykład, domyśliłam się, że to dla podkreślenia. Z resztą sposób widzenia Bruna bardzo mi odpowiada.
Chodzi bardziej o stworzenia takiego słowiańskiego klimatu.
Cóż, z pewnością miało to dodać nieco suspensu, w oczach pieska, była to przecież nie lada zbrodnia tak traktować potrawę dla pana. Zastanawiam się jak wybrnąć z tego, jednocześnie zostawiając ten mięsny cliffhanger. :D
Opowiastka brzmi tak mało poważnie, ale nie do końca się na tym znam, więc może pozostaw opis jak jest.
Od: Pióroman Ambrosa
twarz żeńska