Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka utworu

Komentarze do:
Obrońca

22.08.2017
Dwa razy czytałam Twój tekst. I dwa razy to samo - nie przejęłam się. Po prostu nie mogłam, a to wszystko za sprawą sposobu, w jaki zdecydowałaś się ująć ten dramat. Jest to w moim odczuciu infantylizowanie. I te szybkie, nachalne sportretowanie psychopaty. Łapu-capu. Właściwie nie ma tu portretowania, jest tylko kilka zdań przekazujących wprost jego myśli. Ale ja w nie wierzę. Ani w niego.
To nie pomysł kuleje, a wykonanie. Przy czym jasne jest, że posiadasz umiejętności, ale chyba brakuje tu pewnej wyobraźni i rozmachu oraz nade wszystko intuicji. Wypadkowa tych trzech pomogłaby przybliżyć przerażającą – i de facto nieznaną – perspektywę Twojego bohatera-gwałciciela. Nadać głębi i realizmu sytuacji. W odbiorze nie pomaga też na pewno język, „wzwiedziony członek”, „goły zadek”, „wdarcie w nią” etc; takie zwroty tylko dystansują mnie do tej trudnej problematyki.
Brakuje mi także opisu miejsca i Twoich starań, aby tę potencjalną przestrzeń wykorzystać jako oprawę. Pogłębiając tekst o tło (okoliczności, przypadkowe spostrzeżenia, zmieniający się pod wpływem emocji wygląd, kolory otoczenia etc), osiągnęłabyś znacznie więcej w zakresie wpływu na nastrój czytelnika.
Końcówka:
„A za miesiąc lub dwa, gdy sprawa trochę przyschnie, znowu wyruszę na patrol, by uratować jakąś inną dziewczynkę” – łopatologia. Ten punkt widzenia mogłabyś przedstawić, posiłkując się wspomnianym tłem.
Podsumowując, podczas lektury miałam wrażenie obcowania z czyimś – autorskim – wyobrażeniem tego, co może rozgrywać się w głowie psychopaty. A znacznie bardziej (jako czytelnik) wołałabym odczuć coś w rodzaju podskórnego niepokoju, jakby ktoś mi próbował narzucić obcy – wstrętny - tok rozumowania i robił to straszliwie efektywnie.
Mam nadzieję, że moje uwagi okażą się pomocne przy tworzeniu przyszłych tekstów. A może przeobrazisz ten? Czy to wersja ostateczna? Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
23.08.2017
Dziękuję bardzo za komentarz.
Nie będę tego przeobrażać, gdyż to taki sprawdzian. Chciałam przekonać się, czy potrafię pisać takie krótkie formy. Z Twoich słów wynika, że nie, i to jest to, co chciałam wiedzieć.
Pozdrawiam serdecznie.
Od: Autor Jane Doe
twarz żeńska
23.08.2017
Nie jest powiedziane, że nie potrafisz. Ja się wypowiedziałam na temat tego jednego utworu, który uznałam za niedopracowany. Tematyka wybrana przez Ciebie wymaga ogromnego wyczucia, inaczej łatwo wpaść w tandetę. Nie ma też sensu wodzić za nos czytelnika samymi emocjami, dlatego pisałam o konieczności zainteresowania odbiorcy bohaterem - jakkolwiek nieciekawie to w tym przypadku brzmi.
Nie twierdzę, że to wszystko jest łatwe. Temat jest duży i - oczywiście - czysto teoretyczny. Dlatego właśnie wymaga więcej ekspresji formalnej.
Swoją wypowiedzią chciałam zasugerować pewien kierunek. Szczególnie, że w Twoim piórze jest potencjał. I w tym temacie. Szkoda, że chcesz zamknąć opowieść w kilku zdaniach. To trochę za mało, by unieść ładunek. Ale to tylko moja opinia.
Pozdrawiam!
Od: Pióroman szMery
twarz żeńska
21.08.2017
Do napisania komentarza do tego utworu podchodzę już drugi raz. Wywołał zbyt wiele uczuć, żebym od tak mogła przejść do oceny.

Początek bardzo zachęcił mnie do czytania, być może dlatego, gdyż naturalnym ludzkim odruchem jest reakcja na czyjąś krzywdę. Miałam ogromną nadzieję, że dziewczynka zostanie uratowana... Ta...
Opowiadanie wspaniale prezentuje specyficzną logikę "Obrońcy". Zawsze marzyło mi się odkrycie historii od strony "tego złego", lecz bez wypranych już motywów pokroju zemsty czy dziecięcego niedocenienia. I dostałam to, co chciałam, podane w wyjątkowo udany sposób.
Szkoda mi tylko, że tak szybko została ujawniona prawdziwa twarz głównego bohatera – zdanie "Zostawiliśmy już za sobą światła miasta..." pozwala zwęszyć co się święci. Zastanawiają mnie jednak dwie rzeczy.
Dziewczynka miała około siedmiu-ośmiu lat. Takie dziecko powinno znać już swój adres i okolicę, więc czy nie zaczęłaby panikować, skoro zostaje wywieziona za miasto? Dlaczego wcale nie powiedziała gdzie mieszka albo jak tam dojechać?
Słowa Obrońcy także powinny wywołać inne odczucia – skąd uśmiech, skoro nie zrozumiała? Akurat mój brat ma osiem lat, więc mam odniesienie. Jej zachowanie nie jest do końca wiarygodne, natomiast jej "wybawcę" kupuję w całości.
Mimo tych zgrzytów opowiadanie czyta się... dobrze. Z wiadomych przyczyn nie mogę powiedzieć, że przyjemnie, lecz język bardzo mi odpowiadał, podobnie skąpa prezentacja świata. Niemniej jednak znów pojawia się pewien niuans. Ośmiolatki to spore kloce i trochę nie pasuje mi to, że "była taka leciutka!". Chyba, że bohater jest dobrze zbudowany – lecz tego nie wiemy.

Historia jest specyficzna, przez to intrygująca i wciągająca. Język jest bardzo obrazowy i mimo niewielu szczegółów łatwo jest sobie wyobrazić przedstawione sceny. Przeszkadzała mi tylko jeszcze jedna rzecz – to jak bohater łatwo pozbył się mężczyzn. Uderzył jednego z nich głową w tors – wydaje mi się to mało skuteczną metodą, szczególnie jakby źle trafił i przygrzmocił sobie w czoło. Wystarczyłoby, żeby popchnął przeciwnika, a osiągnął by ten sam efekt w bardziej realistyczny sposób.

Zdanie "Na pewno tak się stanie, tyle jest przecież złych ludzi na świecie!" już nigdy nie będzie dla mnie brzmieć tak samo.

Cieszę się, że te opowiadanie wpadło mi w oczy, mimo przerażenia jakie wywołało. No i z pewnością zachęciło mnie do sięgnięcia po więcej tekstu, sygnowanego pseudonimem Jane Doe. :)
Nic nie rzuciło mi się w oczy.
Od: Pióroman Ambrosa
twarz żeńska
22.08.2017
Dziękuję Ci za komentarz. Oczywiście masz rację w swoich zastrzeżeniach, wszystkie są słuszne.
To "maleństwo" jakoś tak pojawiło mi się w głowie, napisało się niemal samo, i przyznam, niewiele czasu poświęciłam na jego analizę. Wstawiłam tutaj dlatego, że byłam ciekawa opinii, gdyż raczej nie pisuję takich miniaturek.
Od: Autor Jane Doe
twarz żeńska