Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Pięciu „Wspaniałych”

11.08.2018
Strona 1. Ostatecznie sprawdziłem, czy drzwi są otwarte i nie myliłem się. (czasem trzeba się nie-domyślić, co wzbudza potrzebę wychwycenia kolejnych informacji)

Ciekawa "aukcja" z wątkiem polewania. Płynne i wciągające.

Nie rozumiem zwrotu akcji, gdzie Grzesiek wyszedł przez okno, a potem jęczał, następnie (lekko skrócone) Gieniek WYSZEDŁ (gdzie i skąd?) by położyć go na łóżku. Byłoby fajnie, gdyby trawa była mokra, a zewsząd panowały ciemności.

Śpiąca królewna jest wporzo, a i entuzjazm oraz energia postaci.

"Winda ruszyła, a Czarek z całą mocą kopnął uciekające w dół okienko. Windą szarpnęło, a z nogi Czarka zaczęła sączyć się krew. Nieszczęśliwie urwało mu kawałek pięty." - znowu krew, ale mniejsza o to... miałem deja vu kiedy to przeczytałem. Trudno sobie wyobrazić stratę pięty... prędzej palców.

"Stracił kawałek pięty" ,by późniejszymi czasy zyskać przydomek Achillesa. - opowiadanie jest bardzo krótkie, ale można by je poszerzyć o mroczną przeszłość Łukasza na przykład oraz niepewną przyszłość eskapady, lub wzbogacić je o inne wątki, które zatrzymają czytelnika w czasie i pozwolą mu budować wyobraźnią miejsca wydarzeń.

Ogółem prawie świetne.
Zakończenie zmyślne aczkolwiek autor powinien mitrężyć umysł i pisać dalej. Po sobie wiem, że niektóre parafrazy same chcą stać się końcem opowiadania, jednak czytelnik czeka na więcej.

Proponuję poczytać "Mistrz i Małgorzata" - scenę z kacem.





W porządku.
Od: Pióroman BonjurBuonegiorno
twarz męska
16.08.2018
Dzięki za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
21.07.2018
Początek, przeczytałem dość szybko, nie zrobił na nie wrażenia. Błędów wybijających mnie z czytania na szczęście nie było wiele. Niestety emocji nie uruchomiło żadnych. Nie miałem jednak problemu z odwzorowaniem sobie scen, może to też trochę wynikać z tego, że kiedyś mieszkałem w akademiku i mało co mnie tam zdziwi.
cytat„wielki, chudy człowiek”
to trochę przeciwieństwa, jasne mógł być wysoki. ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Twojego połączenia. Powtórzenie notatki, możesz używać wielu słów zeszyt, segregator, zapiski...
Kolejne powtórzenia, Grzesiek, lepiej byłoby przypomnieć jak on wygląda. Jeśli się nie mylę to ten chudy, wielki jak go nazwałeś. To samo za chwilę jest Gieńkiem, jestem aktualnie 3 strony po opisie całej trójki i już nie pamiętam, który to który. W takich momentach łatwo jest dodać kolejne ich cechy albo przypomnieć poprzednie. Pozwala to też trochę urealnić te postaci.

Dobra skończyłem czytanie. Niestety nie mam pochlebnej opinii. Opisów oprócz pierwszego wejścia do pokoju, praktycznie brak. Rozumiem, że akcja miała ciągnąć fabułę, utrzymać zainteresowanie, ale jak sam muszę sobie wszystko dokoła i wygląd bohaterów wymyślać to nie tędy droga do serca czytelnika. DIalogi ok, ale mogłyby lepiej oddawać charakter postaci. Dobrze napisane dialogi to takie, gdzie już w pół zdania wiesz dokładnie czyja to wypowiedź. Gdzie każdy bohater ma swój styl. Utwór jest spójny, narrator konsekwentny. Nie znalazłem niestety elementów komedii, może troszkę czarnej z tą piętą i Achillesem. To w sumie jedyne co zostało mi w pamięci, że na jednego z nich na koniec będą mówili Achilles, nawet nie pamiętam na którego. Postaci zdecydowanie za płytkie, nie dałeś najmniejszej szansy na polubienie głównego bohatera, czy któregoś z jego kompanów, a historie o ludziach, których nie lubimy nas (czytelników) nie obchodzą.

Nie poddawaj się pisz dalej, skomentuj kilka utworów. Zobaczysz o ile krytyczniej spojrzysz na własne prace. Zapraszam Cię też do poczytania poradnika.
cytat„Stałem więc i coraz to głośniej pukałem, lecz oprócz jakichś dziwnych odgłosów, wydobywających się zza drzwi, nikt nie miał zamiaru ich
otworzyć”
wychodzi na to, że odgłosy chciały otworzyć drzwi :)
Od: Pióroman Matt Podl
twarz męska
22.07.2018
Dzięki.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
05.07.2018
Drogi autorze,
nieźle się uśmiałam czytając Twoje opowiadanie :) Bardzo zgrabnie zbudowane - klamra łącząca początek i koniec, ciąg zdarzeń prowadzący płynnie i logicznie (powiedzmy logicznie na miarę pijanych studentów ;)). Piszesz ciekawie, harmonijnie wplatasz myśli narratora-bohatera i dlatego tekst czytało mi się szybko i z przyjemnością.
Dialogi wypadły bardzo naturalnie, nie miałam wrażenia sztuczności. Opisy szczątkowe, ale moim zdaniem wystarczające na potrzeby tego krótkiego tekstu i nie zaburzającego jego rytmu.
Bohaterowie wyszli całkiem dobrze - fajnie, że styl ich wypowiedzi jest dostosowany po tego, że są oni młodymi ludźmi, studentami. Wiemy o nich z tekstu tyle co konieczne by popchnąć akcję naprzód. Jako, że opowiadanie jest jednotorowe i spięte jak wspomniałam wcześniej klamrą - nie mam do Ciebie autorze zarzutu, że nie przybliżyłeś nam bardziej bohaterów.
Cały tekst jest spójny, poza jednym fragmentem - po tym jak bohaterowie wyszli przez okno i wnieśli Grześka z powrotem do pokoju to nie było już problemu, by portier widział Czarka, który przebywał w akademiku "nielegalnie" ? W innym też miejscu, pewnie przez nieuwagę narrator używa imienia jednego ze studentów - Gienka, nim ten faktycznie się przedstawia. Skoro narratorem jest bohater, a więc nie jest on wszechwiedzący, to nie może on posługiwać się imieniem innego bohatera, jeżeli nie mógł go wcześniej znać.
Twój tekst sprawił, że czytając uśmiechałam się do siebie śledząc szalone pomysły pijanych chłopaków więc wydaje mi się, że opowiadanie wywołało u mnie jako czytelnika zamierzone przez Ciebie autorze emocje.
Temat nie jest odkrywczy czy innowacyjny, ale podsumowując - efekt finalny wypadł bardzo dobrze!
Powodzenia i pozdrawiam!
Ostatecznie sprawdziłem, czy są otwarte i były - niezgodność czasów: teraźniejszy i przeszły
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
05.07.2018
Dziękuję serdecznie za komentarz. Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
18.06.2018
Krótki tekst, z krótkim początkiem i szybkim rozwinięciem akcji, nie można było się zastanowić czy chcę się czytać dalej tylko się czytało...i dobrze.

Na początku pomyślałem, że to dzień jak co dzień w akademiku, potem akcja poszła trochę w przekoloryzowanie i dobrze, bo jeszcze wszyscy by pomyśleli, że w akademiku tylko się pije i ćpa. Trochę mi przeszkadzało i nie jestem w stanie zrozumieć, że to byli kumple, pili razem, a jak się komuś coś stało to ich zostawiali na pastwę samych siebie.
Historia wiarygodno niewiarygodna, taka za pewne miała być, ale nie do końca mi się podobało, że w ramach przekoloryzowania prawie wszyscy bohaterowie się poturbowali z własnej głupoty.

Fajny klimat i atmosfera opowiadania, szczególnie w pierwszej części, do momentu wyjścia z akademika.
Chłopaki też sympatyczne, aż chciałoby się z nimi napić, mimo że inteligencją nie grzeszyli...albo to tak fantazja ułańska.

I co z tymi notatkami? Bo on po nie poszedł i potem temat notatek się urwał.

Koniec nie był zaskakujący, chociaż fakt, że nie zrobił sobie krzywdy trochę był.

Krótko zwięźle i na temat. Dobrze się czytało, sprawnie, co jest ważne. Dobre krótkie opowiadanie z cyklu miejskich legend akademickich albo ku przestrodze, żeby nie wchodzić do akademika, bo można nie wyjść.
Od: Pióroman Apokaliptis
twarz męska
19.06.2018
Dzięki za komentarz. Fajno, że się podobało. Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
14.06.2018
Fiu fiu... Aleś narobił. Ponieważ mam realne obawy, że mój komentarz jest dłuższy od Twojego opowiadania, powiem tylko, że wszystko co poniżej przeczytasz powstawało na bieżąco podczas czytania, nie zaś dopiero po lekturze. I jeśli gdzieś ośmielałem się przewidywać przyszłość, to gdy ta się nie spełniła nie wracałem, by edytować swój komentarz. Ta szczerość może czasem zarzucić Ci coś, co nie będzie miało miejsca, albo sprawić, że ubodę w czuły punkt. Bez obaw - nie Twój, a Twojego opowiadania, bo to nad nim się będę znęcał.
Ma to też taką zaletę, że jeśli ja jako czytelnik podejmuję pewne przypuszczenia lub mylę się co do tego co się właściwie dzieje - to Ty jako Autor powinieneś sobie zadać pytanie, dlaczego tak się stało? Bo być może wina leży jednak w opowiadaniu, źle skonstruowanym opisie?
Mam nadzieję że znajdziesz tutaj kilka przydatnych rad, bo ilość wad Twojego warsztatu jest znaczna i trudno będzie je wszystkie naraz wyeliminować. Jedziemy!

cytat„O ile kondycja fizyczna ujawnia się zaraz po przebudzeniu i zazwyczaj woła o pomstę do nieba”

Zatem ujawnia się brak kondycji, ale zdanie jest oczywiście logicznie poprawne - bo ujawniona kondycja woła o pomstę i na to samo wychodzi. A jednak ujawniasz już tak wcześnie specyficzną manierę pisania rzeczy nie wprost, a zawile. To ciekawy zabieg i jak najbardziej potrafię go docenić, ale już podczas lektury pierwszych dwóch zdań zapaliła mi się czerwona lampka, ponieważ:
1. Ten jakże ciekawy zabieg należy traktować jak przyprawę, która uwydatnia smak potrawy, lecz użyta w nadmiarze dominuje i psuje całe danie. Nadmiar zawiłych i pokrętnych opisów sprawia, że czytelnik przez cały czas musi pracować na wysokich obrotach i się męczy podczas pisania, zamiast gładko i przyjemnie lecieć z tekstem.
2. Nawet jeśli za chwilę okaże się, że rzeczywiście jedynie przyprawiasz tekst tym zabiegiem, a nie czynisz zeń głównego dania, to uważam za średni pomysł zaczynanie w takim stylu - wielu potencjalnych czytelników weźmie tekst, przeczyta pierwsze kilka zdań i uzna, że słabo się to czyta i odłoży. A tego nie chcemy :)

cytat„może się wydawać, że pieprzę bez sensu i nie można w ten sposób podchodzić do nauki.”

Dwie sprawy:
1. Zbędny wulgaryzm. Nie wiem czy będzie ich więcej - tak czy inaczej wrócę do tek kwestii później gdy będę miał obraz całości.
2. Dlaczego normalne, uczciwe uczenie się bohater komentuje jako "może się wydawać" że to złe podejście? Gdyby pisał od siebie-studenta, to ok, jego prywatna opinia może być różna. Ale on odpowiada na ogólne wrażenie "ich" - tych, którym się wydaje, czyli do ogółu, czyli odnosi się do ogólnie przyjętych norm.

cytat„(...) oprócz jakichś dziwnych odgłosów, wydobywających się zza drzwi, nikt nie miał zamiaru ich otworzyć.”

Mhm... Właśnie napisałeś, że dziwne odgłosy miały zamiar otworzyć drzwi, podczas gdy nikt inny takiego zamiaru nie miał.


cytat„Ostatecznie sprawdziłem, czy są otwarte i były.”

Spróbuję przedstawić Ci tę niezręczność na bardziej jaskrawym, ale identycznym w konstrukcji zdaniu. Spójrz i powiedz, czy to dobre zdanie: "Sprawdziłem, czy poszli dalej i poszli."? No raczej nie, zgodzisz się zapewne. Otóż "są" i "były" to właściwie to samo słowo w innym czasie, co już zakrawa na błąd. To że brzmią inaczej sprawia, że przepuściłeś to zdanie, ale i tak jest tam jak fałszywa nuta.

cytat„Parapet ozdobiony był w połowie uschniętą paprotką”

Gdybyś napisał "na wpół uschniętą" to bym się nie przyczepił, ale "w połowie" już skłania do zadania pytania, czy to lewa, czy prawa połowa paprotki była uschnięta, a może podział jest na linii góra/dół?
Albo jeszcze inaczej: czy to lewa, czy prawa strona parapetu była ozdobiona całkowicie uschniętą paprotką? Bo i tak można to zdanie zrozumieć, a wszystko dlatego, że użyłeś "w połowie", a nie "na wpół". Niby nic, a zobacz jakie zamieszanie.

cytat„(...) Łukasz, którego znałem jako osobą pedantyczną i dbającą o wygląd. Teraz wyglądał zupełnie inaczej”

Inaczej niż kiedy? Pierwsze zdanie opowiada że kolega dba o wygląd, ale nie daje nam konkretnego punktu odniesienia do którego odnosi się zdanie drugie. Poprawne byłoby np. stwierdzenie "teraz wyglądał jak nie on/ktoś zupełnie inny" - czyli odniesienie ogólne do niego samego, a nie do konkretów. Albo odwrotnie, dajmy ten punkt odniesienia: "Zwykle widywałem go w wyprasowanych na kant spodniach i schludnych sweterkach." I dopiero teraz można lecieć z drugim zdaniem.

cytat„Nienaganna fryzura była zaburzona przez”

Nienaganna zwykle fryzura. No bo skoro zaburzona, to nie nienaganna.

cytat„Rozglądałem się po pokoju, który bardziej przypominał melinę niż pokój studencki.”

Powtórzenie!
Ale też zabieg troszeczkę dziwny, bo rozejrzeliśmy się już wcześniej i porównanie do meliny powinno nastąpić na samym początku, bo w tej chwili nie mówi nam nic nowego. Teraz z tego rozglądania się nic nie wynika. W takie miejsca najlepiej wstawić albo jakąś ciekawostkę, np. bohater wypatrzył na stole muchę przygniecioną nieużywanym kuflem, albo - i to polecam - sprzedać mimochodem jakąś informację czytelnikowi, np:
cytatSpojrzałem na podłogę i zmiąłem w ustach przekleństwo gdy zauważyłem, że moje nowe trampki stoją właśnie w kałuży taniego wina.

W ten sposób właśnie wypełniłem lukę między odpowiedzią, a jednocześnie dopełniłem opisu pokoju, zamiast wstawiać na siłę pustą czynność która nic nie wnosi, a czytelnik został w gratisie poinformowany o elemencie wyglądu/ubioru bohatera w sposób niewymuszony, a nie wprost w stylu "mam 185 centymetrów wzrostu a na nogach noszę trampki". Rozglądanie się po pokoju nic nie daje w tym miejscu w Twoim wykonaniu, to nieomal lanie wody. A już samo "zmięcie przekleństwa" z mojego przykładu w pewien sposób kształtuje charakter bohatera.

cytat„...,”

Hmm... moim zdaniem nadużywasz tego tworu interpunkcyjnego. Nie będę się spierał, czy jest używany poprawnie - może i jest, choć czucie i wiara mówi mi, że w najlepszym przypadku nie zawsze. Natomiast czy spełnia swoją rolę - zaznaczania urywanego, pijackiego bełkotu? Moim zdaniem nie, ale do tego wrócę przy omawianiu dialogów.

cytat„(...) zaczęła oglądać lewą rękę Grzesia.”

Ale bolała go noga... I teraz pytanie - czy celowo chciałeś pokazać naćpaną studentkę która nie ogarnia, czy się pomyliłeś? Jeśli się pomyliłeś - to błąd. Jeśli celowo - to nie wykorzystałeś tego gagu należycie. Ot, spojrzała i zasnęła, a czytelnik jedynie domyśla się, że to z przećpania i ma nadzieję, że to nie błąd autora. Bo jako Autor nie dałeś znać czytelnikowi, że to zabieg celowy - stąd podnoszę tę kwestię podejrzewając, że może jednak błąd.

Generalnie rozumiem, że oni są pijani i myślenie im nie idzie (stąd na pewne kwestie patrzę przez palce i nie podnoszę ich tutaj), ale z punktu widzenia czytelnika zakładam, że zdanie
cytat„- Wiesz, że Czarek nie jest tu legalnie. Jak go portier zobaczy, to będzie po nim”

nie jest z kosmosu wzięte i portier tam faktycznie jest. Skoro chcą wyjść, to portier może im tylko to przyspieszyć wykopując nieproszonego gościa, ale ja nie o tym ;)
Przecież chwilę później cała grupka, w tym Czarek schodzą normalnie po schodach - no to gdzie ten portier? Nie ma go też gdy Gienek wprowadza Jolę, a gdy wynoszą nieprzytomną kobietę - też nie ma problemu. Wynieść ją może właściwie każdy oprócz Grzesia. A kto ją wynosi? No oczywiście Czarek, który jest tu nielegalnie i tak dalej. Pijaństwo pijaństwem, ale brak tu konsekwencji. Coś mi tu konstrukcja świata zawodzi.

cytat„Zmarnować imprezę to grzech, a my grzeszyć nie lubimy, tym samym wybraliśmy się na dyskotekę.”

Czy on rzeczywiście wypił aż tyle, żeby totalnie zmienić plany? Nie tylko został z nimi, ale wręcz idzie z nimi na dyskotekę!
A ja kwestionuję nawet to, czy oni są aż tak pijani, że żaden z nich nie widzi potrzeby zajęcia się potencjalnie połamaną kończyną?

cytat„Na korytarzu przeszkoda w postaci śpiącej Jolki”

Ok, dlatego wrócili zaskakująco szybko i w tym miejscu portier wyjątkowo nie musiał interweniować ;)
Ale jako czytelnik sądziłem, że wynieśli ją jednak do jej akademika tylko się uwinęli, ew. że wynieśli ją poza budynek. Opis nie kazał mi założyć, że ona jest zaraz za drzwiami.

cytat„- Słuchajcie, skoczmy po Wojtka – zaproponował Czarek.
Wojtek jak się okazało, mieszkał w dziesięciopiętrowym bloku na pobliskim osiedlu. W miarę szybko doszliśmy do bloku, umilając sobie czas śpiewem i coraz lepszą wódką.
- Słuchaj, domofon zepsuty. Nie da rady wejść – stwierdziłem.”

Ok... jedna rzecz to powtórzenia. Ale to łatwy do naprawienia szczegół. Gorsze jest to, jak się spieszysz i przeskakujesz.
Nagle dodajesz Wojtka, choć w zasadzie czytelnik ledwo ogarnia już przedstawioną grupkę bo mało czasu na zapoznanie się było. Po propozycji od razu się okazuje, że mieszkał w bloku - to prawie jak teleport, nikt nie odpowiedział, nikt nic nie postanowił, ani się nie skierował - od razu są na miejscu.
To nie wszystko - Najpierw okazało się w którym bloku mieszka, a dopiero zdanie później ekipa tam dochodzi - zła kolejność przedstawiania informacji.
Na miejscu znowu taki myślowy teleport - od razu kwestia dialogowa, że domofon zepsuty. Omijasz wszelkie próby skorzystania z niego. Widać tu wyraźnie, że się spieszysz. Opowiadanie nie dość że jest bodajże najkrótszym w tym konkursie, to w tym miejscu nosi wszelkie znamiona pisania na szybko, aby tylko skończyć.

cytat„(...) resztkami zdrowego rozsądku zdjęliśmy swoje koszulki (...)”

Czyli zahaczyli resztki zdrowego rozsądku i pociągnęli za nie? Resztki zdrowego rozsądku mogły im co najwyżej kazać zdjąć koszulki, ale Twoje zdanie niefortunnie sugeruje, że są przedmiotem który chłopaki użyli, by zdjąć koszulki. Byłoby lepiej - choć nie idealnie - gdyby pojawiła się tam litera "z". "Z resztkami zdrowego rozsądku (...)" już miałoby sens.

cytat„(...) postanowiliśmy skorzystać z windy. Winda w bloku nie wyglądała najlepiej, była starego typu, przyciski były poprzypalane papierosami, jednak swą podstawową funkcję spełniała. Była sprawna i swobodnie woziła ludzi na górę i w dół. Stojąc w niej, Czarek stwierdził.”

Kilka problemów:
1. Powtórzenia: "winda", oraz "była".
2. "Była" to nie tylko słowo, które powtarzasz, co źle brzmi. Taki sposób narracji jest dosyć ubogi, świadczy o słabym warsztacie. Samo wyeliminowanie powtórzeń powinno Cię zmusić do innej - lepszej - konstrukcji tych zdań.
3. Nie po raz pierwszy używasz zdania oznajmiającego początek wypowiedzi. Po takim zdaniu powinien znaleźć się dwukropek, choć osobiście doradzałbym użyć ich w didaskaliach w sposób "Xxx - stwierdził Czarek". Alternatywnie można użyć takiej konstrukcji:
cytatStaliśmy w windzie, kiedy Czarek zaczął nas raczyć swoimi przemyśleniami.


cytat„Winda ruszyła, a Czarek z całą mocą kopnął uciekające w dół okienko. Windą szarpnęło, a z nogi Czarka zaczęła sączyć się krew. Nieszczęśliwie urwało mu kawałek pięty.”

Ok... Także tego. Serio? No dobra, to Twoje opowiadanie, więc niech Ci będzie. Ale płazem tego nie puszczę. Gotowy? No to po kolei:
1. Szyby w drzwiach czy windach nie są takie łatwe do wykopania, ale to Ci wybaczę, choć opis mógłby lepiej zasugerować że to stary blok i te szyby to faktycznie zwykłe szkło, które w dodatku nie tłucze się na kawałeczki tylko zostawia mogące pokaleczyć płaty.
2. Ponownie powtórzenie z windą. A wystarczyło napisać "poczuliśmy szarpnięcie".
3. On ją kopał piętką, stojąc tyłem do drzwi tak? Jeśli tak - to jest to wybitnie nieprawdopodobne, wręcz graniczące z niemożliwością. Jeśli nie - to jest to najzwyczajniej w świecie fizycznie niemożliwe.
4. Robi nam się fabularna papka. Opowiadanie generalnie nie ma sensownej fabuły i jedynie próbuje zabawiać czytelnika opisem studenckiego upijania się. W porządku - nie ma w tym nic złego, aczkolwiek skoro nie zrywam boków to raczej nie udaje się osiągnąć tego celu. A teraz zaczynasz osiągać taki poziom groteski, że powoli wysiadam.
Rzecz w tym, że już widzę, że zamierzasz okaleczyć wszystkich w jakiś pijacko-głupi sposób, a w dodatku zauważam, że coraz bardziej się z tym spieszysz - ale o tym było już wyżej, więc nie będę powtarzać.

cytat„(...) ja i Łukasz przytomnie poszliśmy dalej”

Niby dlaczego bohater sugeruje, że ta decyzja była przytomna? Zachowują się jak idioci. Komentarz pierwszoosobowy w czasie przeszłym nie pozostawia wątpliwości, że opowieść toczy bohater trzeźwy, więc jego ocena może być różna od mojej, natomiast musi być już przemyślana. A istnieje co najmniej kilka argumentów, dlaczego przytomną decyzją było pozostanie z rannymi, zaś pójście dalej było decyzją podjętą w amoku.

Ok... Polećmy z 3k, postaram się zbyt wiele nie powtarzać:

1. Początek.
Sprawiał wrażenie, że będziesz próbował składać fikuśne zdania w których niezmiernie łatwo polec, ale jednocześnie nie zaserwował niczego specjalnego. Zacząłeś opowiadanie o studencie idącym pożyczyć notatki - jest to niezmiernie zwyczajne i taki też jest Twój początek. Zwyczajny. To nie jest zaleta niestety - a gdzie trzęsienie ziemi mające przykuć uwagę czytelnika?
2. Emocje.
Pewne rzeczy próbowały być zabawne i lekko były, ale wszystko. Zaśmiać się nie zaśmiałem. Urywanie pięt i inne okaleczenia nie zrobiły na mnie najmniejszego wrażenia.
3. Wiarygodność.
Teoretycznie możesz wyrzucić orła 20x pod rząd, ale jeśli opowiadanie mi to zasugeruje, to zarzucę mu niewiarygodność. Absolutnie nie. Wiele pomniejszych zgrzytów składa się na ogólnie nieprawdopodobną historię.
4. Bohaterowie.
A to byli jacyś? Pomyślmy... Był jeden taki typek, który opowiadał, bo był narratorem. Jak on miał na imię... Jak on wyglądał?
Ok, a tak serio: Żaden z bohaterów się nie wyróżnia czy to zachowaniem, czy jakąś manierą językową, czy w jakiś inny sposób. Owszem, sugerujesz, że ktoś tam był tęższy i mniej pijany, ale to że opowiadanie mi tak mówi wprost to za mało. Ja to muszę zobaczyć w praktyce - a tego nie widziałem.
Skoro wszyscy byli skrojeni na jedną miarę, to odpadanie członków ekipy w głupich wypadkach nie robiło na mnie wrażenia, a na domiar złego było na tyle obojętne, że mnie nie rozbawiało - bo jedyne co może uratować opowiadanie o tak absurdalnej "fabule" to walory komediowe. Ale te do mnie nie dotarły.
5. Dialogi.
Ta... Niby wszyscy pijani, ale po sposobie mówienia tego nie widać. Tworzysz urywane wypowiedzi które odczytuję jako próby wizualizacji pijackiego bełkotu, ale to nie wynika ze słów - bohaterowie niezależnie od ilości promili wysławiają się tak samo. Mało tego, niektóre kwestie może wypowiedzieć dowolny z nich - zupełnie nie ma to zwykle znaczenia. Gdyby zamiast imion mieli numerki - wyszłoby na jedno.
Jak obiecałem wracam do wulgaryzmu. Był tylko jeden i był zbędny. Mało tego, skoro bohater nie klął nigdzie później, to tworzy to pewną niespójność bohatera. A mógł być rozpoznawalny po tym, że to ten co przeklina - byłaby jakaś różnorodność, prawda? Ale przy tym ostrzeżenie - da się stworzyć przeklinającego na potęgę bohatera w tekście bez użycia wulgaryzmów! Polecam ich unikać - nie wnoszą nic dobrego, a zręczne unikanie ich i tak brzmi lepiej.
6. Opisy.
Były, aczkolwiek powyżej zgłosiłem kilka zastrzeżeń o ich braki.
Jednak w większości przypadków bohater opowiada co się dzieje, ale nie nadaje temu tła. Otoczenie jest bardzo skromne.
7. Atmosfera.
Eee... No teoretycznie była. Powiem więcej - można uznać, że całe opowiadanie trzyma poziom pijackiego absurdu. To naprawdę dziwne, ale ten punkt można zaliczyć na plus.
8. Immersja.
Oj nie, nie moje klimaty zdecydowanie. A liczne błędy i absurdy w ogóle nie pozwalają się wciągnąć, niestety.
9. Spójność/konsekwentność.
Oprócz zgrzytu z wulgaryzmem można się przyczepić do tego co już wymieniałem: coraz bardziej pijani studenci są równie sprawni jak na początku. Widać też ewidentny spadek poziomu im dalej się czyta. Na początku widać starania, jakieś próby ciekawszego (nie mówię że udanego) sposobu opowiadania. Ale im dalej, tym bardziej widać pracę na kolanie i przemożną chęć zakończenia.
10. Pomysłowość/nowatorstwo.
No... myślę, że z oczywistych względów nie obrazisz się, jeśli w tej kategorii dam Ci okrągłe zero punktów ;)
11. Najlepszy moment i/lub sentencja zapadająca w pamięć.
Stracił piętę i zyskał przydomek? No, niech Ci będzie - prawie mnie tym rozbawiłeś ;)
12. Koniec.
Urwałeś opowiadanie nagłym "nie pamiętam" - niech będzie. Magiczny teleport Joli i w ogóle - przyznam, że się nie spodziewałem. Ba, nawet zaskoczyłeś mnie tym, że nie okaleczyłeś reszty ekipy. Ale czy to że się tego nie spodziewałem robi z tego dobre zakończenie? No nie. Nic z tego nie wynika i nic z tego nie będzie.
13. Przekaz.
Mógłbym coś napisać o nauczce dla tych, co nie znają umiaru w piciu, oraz dla wandali. Ale bądźmy poważni i nie oszukujmy się - żadnego przekazu tutaj nie ma i nawet nie próbowałeś udawać, że jest inaczej. Za brak sztucznych prób udowadniania plus, za brak jakiejkolwiek głębi minus.
14. Wskazówki/gratulacje.
Cóż, opowiadanie jest słabe pod wieloma względami wymienionymi wyżej. W tym momencie nie mam tutaj nic do dodania, bo i tak się rozpisałem nadto i myślę, że sporo rad przekazałem. W zasadzie numer jeden to warsztat. Jeśli będziesz pisał dobrze/zajmująco, to nawet obyczajowe opowiastki komediowe które nie są super śmieszne, czytać się będzie dobrze. Stąd nie musisz silić się na urywanie pięt. Zamiast groteski i nadmiaru krwi, co wcale nie jest takie zabawne, zadbaj o jakość swojego pióra, wówczas reszta sama przyjdzie.
Skondensuję jeszcze jedną ważną radę: Nie spiesz się. Pisz powoli, wracaj do tego co napisałeś i koryguj/odnoś się do tego. Nie pisz "na kolanie" aby tylko szybko skończyć, bo to widać nawet po korektach, a widzę, że korekt dokonywałeś przecież. I dużo czytaj, żeby podszlifować warsztat - oczytanie w tym niezwykle pomaga, ale nie przychodzi od razu, potrzeba na to czasu.

Życzę zatem powodzenia, drogi Autorze, bo wiele pracy przed Tobą!
Koniecznie wpisz w google "interpunkcja dialogów" i przeczytaj pierwszy lepszy artykuł. Zasad jest tam jak na lekarstwo i raczej łatwo je zapamiętać. Wydaje mi się, że je nawet znasz, ale stosujesz na tyle losowo, że odświeżenie dobrze Ci zrobi ;)

Dużo powtórzeń - nie dopieściłeś tekstu. Jeśli robiłeś korekty i przepuszczasz ich tak wiele, to polecam czytać tekst na głos i wsłuchiwać się w jego brzmienie - wtedy łatwiej wychwycić czy tekst leci płynnie, czy są jakieś zgrzyty.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
17.06.2018
Dziękuję za konstruktywny komentarz. Co do większości zarzutów zgadzam się, dlatego też nie będę się do nich odnosił. W skrócie nie zgadzam się z poniższym.
1. Czasem lepiej skłamać niż powiedzieć prawdę, gdyż kłamstwo będzie bardziej wiarygodne. O pięcie było na podstawie prawdziwego zdarzenia. Sprawa z windą starego typu wygląda następująco. Są drzwi nie będące integralną częścią kabiny. Tym samym gdy winda rusza, drzwi uciekają. W przypadku mocnego kopnięcia w szybkę, która jest dosyć wąska i nie taka mocna jak Tobie się wydaje, noga tam grzęźnie, a kabina jedzie. W tym momencie efekt jest niezbyt pozytywny. Nie wiem jak mocno ta pięta była uszkodzona, faktem jest, że chłopak wiele miesięcy utykał.
2. Jak czytam zarzuty to często (nie tylko u mnie), podnoszony jest zarzut, że coś jest zbyt oczywiste i nie należy tego wyjaśniać, lub też coś jest mało oczywiste i należy to wyjaśnić. Czyli obojętnie co napiszesz, będzie źle. Ty w przypadku naćpanej dziewczyny, oczekujesz, by wyjaśnić dlaczego pomyliła rękę z nogą. Wyjaśnienie byłoby dosyć groteskowe i moim zdaniem, czytelnik ma swój rozum i powinien załapać o co chodzi.
3. Kolejny zarzut, że opowiadanie jest zbyt krótkie. Wydaje mi się, iż zarzut całkowicie niemerytoryczny. Co ma długość tekstu do jego zawartości? Dałeś dużo merytorycznych zarzutów, po co na siłę zwiększać ich ilość.
4. Wydaje mi się, iż myślenie na kacu jest jeszcze trudniejsze, niż po pijaku. Dlatego też osąd bohatera po przebudzeniu nie będzie bardziej konstruktywny, niż gdy był pijany.
4. Pieprzyć oczywiście można nazwać wulgaryzmem. Tylko czy aby na pewno kogoś to razi. Nie jest to jakiś wyraz przesadnie brzydki. Dodatkowo często używany w przypadku używania pieprzu (oczywiście ma wtedy inne znaczenie). Jednak wyraz ten najpierw był przyczynkiem do krytyki w zakresie używania wulgaryzmów. Jak więcej ich się nie pojawiło, to było ich zbyt mało, gdyż przecież jeden z bohaterów mógł być bardzie charakterystyczny poprzez ich używanie. Więcej konsekwencji w krytyce.
5. Portier w akademiku faktycznie jest i można wyolbrzymiać jego rolę. Tak też zrobili bohaterowie. Gdy jednak trzeba było iść po kolegę, to zupełnie nie zawracali sobie tym głowy. Oczywiście nie jest to logiczne, ale niby dlaczego ma być, skoro sam twierdzisz, że zachowują się jak idioci. Wykształcenie wyższe ma ponad 50% Polaków, tylko nic z tego nie wynika.
6. "Nie pamiętam" - częste przypadki po spożyciu alkoholu. Co gorsza ludzie nie pamiętają i funkcjonują, robią rzeczy o których nie pamiętają. Tak to już działa alkohol.
pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
17.06.2018
Witaj!
Cieszę się, że uznajesz mój komentarz za konstruktywny. Postaram się tutaj pokłócić, bo w niektórych z punktów ja widzę zostałem źle zrozumiany, inne zaś chętnie omówię szerzej:

1. Ciekawe - ale czy winda jechała wówczas w górę czy w dół? Bo to robi różnicę. Nadto, może tamten chłopak faktycznie kopał z piętki będąc obrócony tyłem? Znasz tę sprawę z pierwszej ręki, czy widziałeś może tylko chwytliwy nagłówek? Nie ma nic złego w inspirowaniu się takimi sprawami, ale tutaj Twoja rola w tym, aby je uwiarygodnić.
Bardzo ciekawa uwaga odnośnie prawdy/kłamstwa, ale jest w tym coś więcej niż tylko suchy fakt. Bo Twoją rolą jako Autora jest skonstruowanie takiego opisu, by czytelnik kupił prawdę, kłamstwo i nieprawdopodobną prawdę i nie wiedział nawet, co jest czym. Twój opis to tylko kopnięcie i urwana pięta - rzecz niewiarygodna. Gdybyś się postarał, szerzej opisał na przykład sposób w jaki bohater potknął się i upadł, wystawiając piętę w stronę drzwi - byłoby w porządku. A że drzwi były na zewnątrz od windy - to też ok... ale wyjaśniasz mi to w komentarzu, a w opowiadaniu niestety zaniedbałeś opisu.
Jako przykład podam na szybko Dana Browna - zobacz jak umiejętnie żongluje bzdurami umieszczając je w otoczce ciekawostek encyklopedycznych oszukując co krok czytelnika i zwodząc - najbardziej jaskrawy przykład odnajdziesz w finale powieści Zwodniczy punkt, gdzie Brown tak umiejętnie snuje opisy, że czytelnik zupełnie zapomina pukać się w czoło podczas lektury sceny, w której dwójka bezbronnych cywili daje radę wybić uzbrojony skład sił specjalnych w zupełnie absurdalny sposób, a światowej klasy naukowiec sika na krwawiącą ranę i wskakuje do morza pełnego rekinów, co jest oczywistą bzdurą. Ale opisaną tak dobrze, że czytelnik który o tym wie, przymyka na to oko, a ten który tego nie wie kupuje to z miejsca.
To właśnie jest problem który próbuję Ci w tym miejscu ukazać - to Ty mnie musisz przekonać, w samym opowiadaniu, że coś się stało i jest wiarygodne. Odniesienie do wydarzeń realnych to za mało - mnie interesuje jedynie świat opowiadania ;)

2. Ok - kupuję to. Ten zarzut był skierowany jedynie po to aby upewnić się, czy aby na pewno zrobiłeś to celowo, czy też doszło do pomyłki. Osobiście uważam, że pokazanie czytelnikowi że to celowe zagranie byłoby lepsze, ale akceptuję fakt, że ktoś inny uważa inaczej.
Pozwolę sobie tylko dodać: to nie musi być napisane wprost, jak do pięciolatka. Wystarczy drobna aluzja, może jedno słowo czy inny szyk słów w dialogu. Nie mam już teraz dostępu do opowiadania więc nie przytoczę przykładu, ale ufam, że wiesz co mam na myśli.

3. Objętość wiąże się z zawartością, to jest bardzo merytoryczny zarzut. Twoje opowiadanie jest króciutkie niczym miniaturka, a jednocześnie opowiada o stosunkowo dużej liczbie pomniejszych wydarzeń, bo i co chwila coś się dzieje, bohaterów jest sporo i tak dalej. Tak duża liczba wydarzeń które miały miejsce w Twoim opowiadaniu zmieszczona w tak małej liczbie słów/znaków oznacza, że musiałeś te wydarzenia streszczać, a bohaterów opisać pokrótce. Relacjonować, nadmieniać fakt ich zaistnienia, podczas gdy powinieneś je opisywać, dodawać szczegóły, ubogacić świat - zarzucałem Ci miejscami krótkie opisy i wynikający z nich brak informacji, pustkę otoczenia. Uzupełnienie tych braków przy zachowaniu obecnej treści oznacza znaczne powiększenie objętości tekstu - nie ma przed tym ucieczki.

4. Zgadzam się z tym, ale nie w tym tkwi problem.
Wyobraź sobie taką scenę (dla ciekawostki rzeknę, że znam osobiście prowokatora takiej sceny): Gość nieźle wstawiony widzi na pustej ulicy dziewczynkę ze skarbonką WOŚP. Alkohol sprawia, że wpada na "genialny" pomysł i od razu go realizuje: uderza ją i kradnie pieniądze. Mijają dwa dni, i tenże jegomość opowiada historię tymi słowami:
"Widzę jak idzie ze skarbonką, zupełnie bezbronna, całe szczęście że miałem dość rozumu, żeby ją palnąć w głowę i zabrać kasę".
A teraz drugi sposób opowiadania:
"Widziałem jak idzie ze skarbonką, zupełnie bezbronna, w pijackim amoku wydało mi się znakomitym pomysłem, żeby ją palnąć (...)".
To bardzo jaskrawy przykład tego co zrobiłeś - Ty zastosowałeś pierwszy przykład, a ja oponuję, że powinieneś był użyć drugiego.

4B. (pomyliłeś punktację ;) ) To może być kwestia osłuchania się z danym wyrazem. Jest to z całą pewnością wulgaryzm - co do tego nie ma wątpliwości. A czy kogoś razi - to jak z gustem - jednego razi, innego mniej. Mnie na przykład razi, stąd jeśli widzę wulgaryzm w tekście, to chcę, aby jego użycie było zasadne - u Ciebie nie było.
Źle mnie zrozumiałeś - jestem ogólnie przeciwnikiem wulgaryzmów w literaturze, toleruję je gdy są dodawane na zasadzie przyprawy - mało który autor ma do tego dobre wyczucie, Sapkowski balansuje bardzo niebezpiecznie przy krawędzi, ale potrafi w ten sposób dodać charakteru swoim postaciom.
Natomiast u Ciebie zarzut braku wulgaryzmów dotyczy postaci, która najpierw przeklęła bez okazji właściwie, a potem nawet kurtyzaną nie raczyła rzucić, gdy koledzy zaczęli mu krwawić - to oznacza, że charakter postaci jest niespójny, brak mu konsekwencji - i to jest mój zarzut, a nie to, że przestałeś przeklinać. Konsekwencja w krytyce jest, zaś u bohatera - nie ;)
Natomiast jeśli o samo mięcho idzie, to w zupełności przełknąłbym w Twoim opowiadaniu jedno, dwa przekleństwa pod warunkiem że użyte w mocnych, dobrych momentach, a ewentualną resztę mógłbyś użyć w opisach typu "zaklął szpetnie i poszedł dalej" - to działa.
Jeśli chcesz, to pogooglaj sobie felietonów Pilipiuka i znajdź jeden który traktuje o wulgaryzmach w literaturze. Jego opinia całkowicie pokrywa się z moją.

5. Oczywiście, że bohaterowie nie zawracali sobie nim głowy w pewnym momencie. Ale skoro ten portier tam jest, to pytanie brzmi - dlaczego ów portier nie zawracał sobie głowy bohaterami? Mój zarzut kieruję w stronę nie bohaterów - to jest ok - ale w stronę portiera - którego jako Autor zignorowałeś, choć wszystkie znaki w tekście i opowiadaniu mówią, że on tam jest i że się czepia. Dlaczego się nie przyczepił? Po co w ogóle była wzmianka o nim, skoro później, gdy przyszło co do czego to okazało się, że jest niczym powietrze?

6. Oczywiście, że tak. Ale alkohol alkoholem, a opowiadanie opowiadaniem. Mnie to zakończenie wydało się wygodnym teleportem. Wiarygodnym - owszem, nie przeczę. Ale to nadal tylko tani unik przed opisem niektórych wydarzeń. To oczywiście subiektywna ocena - możesz się z tym nie zgodzić, bo w takich kwestiach nie ma jednej racji.

Pozdrawiam!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
19.06.2018
Zdarzenie miało miejsce dosyć dawno temu (już ponad 20-latek) i swego czasu było całkiem niezłą sensacją. Z tego co pamiętam (tak mi się przynajmniej wydaje), chłopaka szarpnęło do góry, tym samym chwilowo zawisł przy suficie. To by wskazywało, że winda jechała na dół, ale głowy za to nie dam :)
Dobrze, że wskazujesz niedociągnięcia, co może w przyszłości zaprocentuje, oczywiście nie mówię o alkoholu. Najtrudniej będzie mi się przemóc w zakresie opisów. Zawsze mnie drażniły i sam je mimowolnie pomijam zarówno w pisaniu, jak i czytaniu. Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
19.06.2018
Hej!
Całkowicie rozumiem Twój problem z opisami - bo sam się z nim borykam.
Świetnie się wstrzeliłeś czasowo, bo właśnie poczyniłem komentarz, w którym autor/ka innego opowiadania też nie radziła sobie z opisami. Ale jak już je czynił/a, to było to wymienianie niczym lista zakupów, co jakie było i gdzie stało. Dzięki temu udało mi się - mam nadzieję - pokazać ciekawy przykład, jak powinno wyglądać dynamiczne budowanie opisu otoczenia/świata. Dynamiczne na tyle, że nie sposób go pomijać w czasie czytania, bo tak naprawdę to nie opis, tylko akcja. Tylko wymaga sporo nauki i uwagi, by nieustannie stosować w trakcie pisania. Spójrz i daj znać, co sądzisz o takim opisywaniu:

Z pewnością musisz zwrócić uwagę na opisy - rób ich więcej, ale nie na zasadzie pisania "to było takie, tam było takie coś co wyglądało tak i siak". Bardziej nie-wprost. Przy okazji. Np. gdy bohater siedzi w karczmie, niech z nudów dłubie oberżniętym miedziakiem w szparze między oheblowanymi deskami stołu - i już z głupiego dłubania powiedziałeś czytelnikowi dwa słowa o walucie, oraz opisałeś część umeblowania karczmy. Teraz jeszcze niech obsługująca kelnerka zahaczy szarym, umorusanym tłuszczem fartuchem o gwóźdź wystający z dębowego szynkwasu i wywali niesione drewniane kufle na stojącego nieopodal najemnika, oblewając jego kirys złocistym trunkiem - i oto przemyciłeś oprócz naczyń jeszcze trochę umeblowania (przy okazji wystającym gwoździem sygnalizując raczej niższą klasę lokalu), rozstawienie części postaci, oraz fragmenty ich odzienia. I tak dalej i tak dalej - i tworzy się w płynny, naturalny sposób bogaty opis, który nie jest monotonną litanią niczym z "Nad Niemnem", a dynamiczną sceną pełną akcji, w którą wplątujesz zręcznie rozmaite mniej lub bardziej istotne detale.

W ten sposób można pisać całe opowiadania - zręczny pisarz z dobrym warsztatem zrobi z tego cuda. Tak powstają tomy, które czytelnik połyka i chce więcej, bo tak fajnie, gładko się to czyta. Wymaga to oczywiście wprawy, a tą zdobędziesz po pierwsze - czytając dzieła tak pisane, by się z tym oswoić, po drugie (i ważniejsze) próbując i ćwicząc, korygując do bólu i męcząc tekst tak długo, aż wyjdzie z niego diament. To mozolna praca, ale efekt jest wart wysiłku. Powodzenia!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
20.06.2018
Wiem o co Ci chodzi, tylko tak jak piszesz, trzeba na to poświęcić dużo czasu, a z czasem u mnie dosyć krucho. Pewnie będę w jakiś sposób zastosować się do twoich rad, ale jak wyjdzie, nie wiem. Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
06.06.2018
Witam drogi autorze!

Właśnie biorę się za Twój utwór i będę go komentował na bieżąco, bo tak będzie prościej i dokładniej. Na koniec wykonam podsumowanie i ewentualne dodatkowe teksty ;) no to jedziemy:

- pierwsze dwie strony: Spokojne i dość dokładne opisy. Brak wyraźnych emocji, raczej proste opisy i początek prostej o studendzkim półświadku ;) historii.

- "Wydawało mi się, iż uda mi się jakoś wyjść z ..." tutaj niepotrzebne powtórzenie "mi się"trza by to zmienić moim zdaniem.

-"Nie zastanawiając się wiele, wyszliśmy jak najbardziej normalnie z akademika," te zdanie jakoś nie trzyma się kupy, może coś takiego... "Nie zastanawiając się wiele, postanowiliśmy wyjść z akademika pod płaszczem normalności."?

No cóż. Może zacznę od gorzkich słów. Jeszcze długa droga przed Tobą drogi autorze, bo od piątek strony postanowiłem już nie komentować. Musisz bardzo dużo pisać. Popracować nad narracją zdarzeń, ograniczeniem używania tych samych słów przy opisach lub dialogach, nad składnią dialogów aby nie były sztuczne czy kształtem postaci.

Niestety nawet pisanie opowiadań które mają być komedią jest trudną sprawą. Dowcip. Moim zdaniem nie wystarczy rozlać parę wiader krwi, rozpisać parę głupkowatych opisów czy zachowań głównych bohaterów. Dla mnie komedia musi mieć coś wyraźnego, coś ... ukryty sarkazm, zręczne dowcipy które na pierwszy rzut oka są niczym innym jak tylko grą słów, ale po dalszej lekturze człowiek łapie ich sens. Autor Świata dysku jest tego najlepszym przykładem. Idealny poziom dowcipu, gracja i elokwencja.

No dobrze. To może jakieś pozytywy? Oczywiście! Widać, drogi Autorze, że chciałeś coś stworzyć i stworzyłeś, a to oznacza, że masz zapał. Więc pisz, pisz, pisz... aż w końcu uda Ci się osiągnąć ten poziom który będzie solidnym kawałkiem komedii zamkniętej w słowach!

Podsumowanie: Tekst wymaga solidnej korekty, wyraźniejszych postaci i bardziej nieprzewidywalny zwrotów akcji. Trzeba nad nim jeszcze sporo popracować!

Rada: Czytaj dużo książek i pisz jeszcze więcej!

Pozdrawiam. Zczarny
(nie omawiam bo sam popełniam błędy)
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
06.06.2018
-"Nie zastanawiając się wiele, wyszliśmy jak najbardziej normalnie z akademika - chodzi tutaj o to, że wyszli drzwiami a nie oknem. Twoja propozycja niezbyt, by tutaj pasowała. Co do Twojej uwagi w zakresie nieprzewidywalnych zwrotów akcji, to wydaje mi się, iż jest ich nawet troszkę zbyt dużo. Tak na marginesie opowiadanie nie miało być ambitne i takie nie jest.
W komentarzu nie powinno być "piątek" tylko piątej.
Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
06.06.2018
Rozumiem! Pamiętaj, że to były tylko moje prywatne uwagi i mogę się mylić. :)
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
05.06.2018
Przede wszystkim, sam osobiście nie czytam rzeczy w takim gatunku, dla tego pozwolę sobie nie pisać czy mnie wciągnęło itp. bo po prostu z założenia za takimi nie przepadam.

ALE
wydaje mi się, że czyta się fajnie : )

Nie mam pojęcia czy tak ma być lub nie, ale dla mnie opowiadanie wydaje się być po prostu realistycznym opisem(może dlatego, że mieszkałem w akademiku).


Nie mam problemu z wyobrażeniem sobie świata, postaci, itp.

Nie ma nic co mnie odrzuca więc chyba jest ok : ) (powtarzam, nie jestem fanem gatunku)


Od razu zaznaczam, że opowiadanie w ogóle mnie nie rozbawiło.(kolejny raz nie wiem czy to dobrze czy nie) Inna sprawa, że mało rzeczy to robi, więc raczej należy w tej kwestii porównać to z innymi komentarzami.

Myślę o tym mniej więcej tak - " no po prostu jakieś opowiadanie o studenckiej przygodzie. Nic co mnie porwało, nie rozbawiło. Bardziej jak scenariusz na odcinek jakiegoś serialu. Natomiast ja po prostu sam nie przepadam za takimi rzeczami.
Z drugiej strony, jest napisane w porządku, nie odrzuca(co większość znalezionych opowiadań robi), widać, że ktoś rozwija warsztat, pracuje nad tym i wkłada w to wysiłek. Dla fana gatunku pewnie ok : ) "

Innymi słowy, good job! i dziękuję, że mogłem to przeczytać.



Od: Pióroman Fortune
twarz męska
05.06.2018
Dzięki za przeczytanie i komentarz. Utwór miał rozbawić:) Oczywiście rozumiem, że nie każdemu przypadnie do gustu. Pozdrawiam i dziękuję za szczerość.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
02.06.2018
Początek wciągał w historię. Brakowało mi trochę opisu bohaterów z grupy w pokoju Łukasza. Poza Łukaszem i jednym grubym bohaterem, nie jestem w stanie powiedzieć, jak reszta wyglądała. Główna postać jest dobrze rozwinięta, a zmiana 'oblicza' po alkoholu dobrze opisana.
Tekst, poza odpadającą piętą (uszkodzenie rozgałęzień nerwowych w pięcie prawdopodobnie nie pozwoliłoby Czarkowi przeżyć), był wiarygodny.
Świat przedstawiony mógłby być trochę opisany ciut więcej jeżeli chodzi o różne zmysły - węch, słuch.
Przy opisie Łukasza, kiedy mówiłeś, że główny bohater znał go, jako osobę pedantyczną, wystarczyłoby, gdybyś napisał np '...zwykle nienaganna fryzura...". Lepiej pokazywać niż opisywać.
Utwór posiadał swoją atmosferę i bez problemu byłam w stanie zobaczyć paru moich znajomych w takiej sytuacji. Brakowało mi jednak zwrotu akcji. Znalezienie dziewczyny w łóżku, po imprezie nie wydaje mi się być aż tak zaskakujące lub tragiczne. Dlatego historia pod koniec wydawała się trochę ciągnąć.
Dialogi były napisane dobrze i brak pokazywania wpływu alkoholu przez zmianę w pisowni pasował do twojego stylu pisania.
Wszystko było napisane spójnie. Wiadomo było o co chodziło.
Opowiadaniu brakowało według mnie głównego pomysłu. Wszystko było dobrze wykonane, ale brakowało czegoś, co napędzałoby sytuację lub tworzyło konflikt, którego w sumie historia nie miała.
Historię czytało się miło, ale następnym razem zacznij od pomysłu ;)

"Nie zastanawiając się wiele..." -> "Bez dłuższych przemyśleń/zastanowień"
"...pomstę do nieba. To sprawa z psychiką, wymaga nieco wysiłku intelektualnego."

"...dobrze postrzegana przez społeczeństwo. Niestety, gdy przekraczałem"

"...w połowie uschniętą paprotką. Na podłodze walały się puszki po piwie. Gdzieniegdzie zaś leżały majtki i skarpetki."
" W tym właśnie pokoju przebywał mój kolega Łukasz, którego znałem ,jako osobą pedantyczną i dbającą o wygląd."


Od: Pióroman DominikAnne
twarz żeńska
04.06.2018
Dziękuję za przeczytanie, komentarz i wskazówki. Nie rozumiem o co Ci chodzi z pomysłem, w końcu bez niego nie powstałaby ta historia. Co do wypadku z piętą, jest to zdarzenie o koledze z roku, które znam z opowiadania. Po tym wypadku, przez dobrych kilka miesięcy utykał, tym samym coś mu się z tą piętą stało.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
05.06.2018
Nie dokońca, jest bardzo wiele histori bez głównego pomysłu i w tym opowiadaniu widać, że bardziej opisujesz sytuację, która nie jest „wyjątkowa”, a raczej bardzo codzienna. Niestety większość nas nie czyta „opisów” naszego własnego życia, bo czytanie ma nam pomóc od niego odejść. Twój sposób pisania jest przyjemny, a to jest dla wielu osób najtrudniejsza część. Jednak ludzie nie czytają historii o czymś zwyczajnym, bez wzlotów i upadków, a to właśnie pomysł je tworzy. Oczywiście pamiętaj, że to tylko moja opinia i nie każdy musi ją podzielać ;))
Od: Pióroman DominikAnne
twarz żeńska
30.05.2018
Typ: komedia.

To był mój wyznacznik, drogowskaz. Widząc go, oczekiwałam tego, że będę mogła się pośmiać. Uznałam to za ciekawą odmianę w konkursie, w którym zazwyczaj królują ambitne teksty. Czy spełniłeś moje oczekiwania? Trochę tak, na początku. Rozbawiła mnie zabawa przy wódce, rozbawiła mnie naćpana Jolka! :D Ten fragment jest chyba najlepszy w tym krótkim tekście,
cytat„Jolka popatrzyła na nas tak jakoś mało przytomnie, przysiadła na łóżku i zaczęła oglądać lewą rękę Grzesia.
- Złamana jest – stwierdziła kategorycznie i zasnęła.
- Ćpały głupie..., ona wyglądała i tak najlepiej. Miały imprezę z chemikami.”
- ten dialog wiedzie prym.
Stworzyłeś bardzo wyraziste postacie, dość charakterystyczne. Niestety tekst jest dość krótki, co nie pozwala mi na specjalną sympatię, bądź antypatię do którejś z nich.
Opisy jakie stosujesz są dość skąpe, jednak pomieszczenia do których trafiamy, stereotypowe. Nie zaskoczyłeś mnie niczym, nie wyróżniłeś ich. Są sucho opisane.
Całość niema jakiegoś szczególnie ciekawego stylu, komediowego. Mogę powiedzieć jedynie, że w większości jest poprawna, ale nie wyróżniająca się. Chociaż nie unikasz błędów, takich jak powtórzenia, czy zły szyk zdań, to nie jest najgorzej. Jednak nawet taka poprawność, to trochę za mało na komedię. Nastawiając się na nią, czytelnik oczekuje wyjątkowej atmosfery, tego "czegoś" w stylu, fabule, charakterystycznych i groteskowych zachowaniach czy wydarzeniach.
W te ramy łapie się oczywiście fragment z windy, jednak nie jest jakoś szczególnie zachwycający.
Przez brak atmosfery, nie mogłam poczuć tego tekstu. Nie potrafiłam się w niego wczuć. Wszystko wydaje się szablonowe, trochę przerysowane. W prawdzie nie wiem jak wygląda prawdziwe życie w akademiku, miałam fart studiować w swoim mieście, jednak nie wiem czy kupować to w takim wydaniu? Czy faktycznie odchodzą tam aż takie akcje? Czy pokazujesz pewien stereotyp, siląc się przy tym na bardziej i mniej śmieszne fragmenty? Może mi podpowiesz, bo zdarzało mi się bywać w akademikach na imprezach, ale uczelni wojskowej i nie widziałam takich sytuacji. Jeśli tak jest naprawdę jak to tu pokazujesz, to wychodziłoby na to, że wiele mnie ominęło ;)
Z racji tego, że całość jest jak wspomniałam, napisana poprawnym językiem, wyróżniają się dialogach słowa bardziej młodzieżowe. Trudno mi je ujednolicić, stopić z całym tekstem.
Tekst bardzo prawdziwy, mimo wątpliwości co do samego akademika, mogę stwierdzić że naturalny i dobrze odwzorowujący zachowania ludzkie. Na wyróżnienie zasługuje tu fragment o whisky. Dialog naturalny, prawdopodobny.

Jeśli popatrzeć na całość, to muszę Ci powiedzieć, że wszystko dzieje się piorunująco szybko, trochę nawet zbyt szybko. Tekst jest bardzo krótki, a co za tym idzie, spokojnie możesz go dopracować. Na początek proponuję skupić się na opisach, które są albo bardzo szablonowe, albo ich brak. Akcja leci bardzo szybko, nie pozostawiasz czytelnikowi nawet chwili na wytchnienie. Przydałyby się przerywniki i nie pomijanie opisów, jak ma to miejsce we fragmentach, w których akcja nagle przeskakuje. Jedno zdanie i pach! już inne miejsce, kolejne dynamiczne wydarzenia. Dla odbiorcy to trochę za dużo na raz i razi niedopracowaniem.
Początek wciągnął, chociaż muszę przyznać że dopiero od momentu pojawienia się reszty studentów, bo sam spacer do pokoju Łukasza - trochę się dłuży.
Historia oczywiście prawdziwa, mogłam bez problemu postawić się na miejscu studentów (chociaż wolałabym nie na miejscu Jolki). Nie było aż tak śmiesznie jak bym chciała, może to za sprawą stylu, ale na pewno sentymentalnie, kiedy przypomniały mi się imprezy z czasów młodości ;)
Co do stylu, to jest on jednolity od początku do końca, nie zarejestrowałam tu jakichś skoków w bok. Nie było tu powiewu jakiejś nowości, czegoś wyróżniającego ten tekst na tle innych.
Dochodząc do zakończenia, cóż...
Po raz kolejny muszę powtórzyć: szablonowo i stereotypowo. ;) Zero zaskoczenia, zero emocji, raczej przyjęcie do wiadomości czegoś, czego każdy by się spodziewał.

Podsumowując - dość równy tekst, zawierający ciekawe dialogi, brak w nich sztuczności. Historia typowa, jakich wiele. Jednak czy to źle? Biorąc pod uwagę, że wszyscy się tu uczymy, to jest to na pewno kolejny szczebel, który pokonujesz raczej z podniesioną głową. Dobry trening i o ile poważnie podejdziesz do rad i pomysłów komentujących, to może być bardzo pomocny dla Ciebie tekst.
Pisz dalej, trenuj i eksperymentuj. Lubię poczytać dobrą komedię, dlatego mam nadzieję, że jeszcze mnie kiedyś czymś ciekawym zaskoczysz i dasz powód do radości, jeśli oczywiście dalej będziesz podążał tą drogą.
Czytaj, komentuj, pisz i nie poddawaj się, bo podstawy masz i to wcale nie takie małe. Wiele osób ma problem z dialogami, a Tobie wychodzą one tak naturalnie, że mnie osobiście przekonują. Trzymam kciuki za rozwój i chęci do pracy.
Pozdrawiam serdecznie.
powtórzenia
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
30.05.2018
Dzięki za obszerny komentarz i wskazówki. Część opisanych przypadków faktycznie miała miejsce (skok z piętra, winda i otwieranie drzwi), oczywiście nie w jednym dniu, ale jednak. Umieściłem utwór komediowy, gdyż takich jest zdecydowanie zbyt mało, to też automatycznie powoduje, iż nie jest to utwór ambitny. Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
01.06.2018
Tak jak wspomniałam, fajnie że pojawia się w konkursie coś nowego :) To nic złego, a miła odmiana.
To wszystko (większość) na faktach? Czyli jednak wiele mnie ominęło w tym studenckim życiu ;)
Życzę powodzenia w dalszych zmaganiach i mam nadzieję, na więcej komedii.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
29.05.2018
Witaj Autorze!

Twoja historia zaczynała się bardzo obiecująco, zresztą później też czytało mi się ją dość przyjemnie, ale niestety niedociągnięć znalazłam sporo.

Przede wszystkim szkoda, że nie rozwinąłeś bardziej swojego opowiadania. Ot, poszedł sobie kolega po notatki, upił się, towarzystwo robiło głupoty, koniec historii. Czegoś tu brakuje. Zakończenie dość przewidywalne, aczkolwiek zabawne. Poza tym to wszystko brzmi tak dość naiwnie. Też jestem studentką i wiem, że chęć nauki może czasem (albo często) kończyć się imprezą, ale główny bohater nie był ani odrobinę asertywny. Poszedł po notatki, proponowali mu alkohol, a on bez wahania wypijał kieliszek za kieliszkiem.

Wiarygodności brakowało mi w wielu sytuacjach. Jak to możliwe, że gościu sobie "wyszedł z pierwszego piętra" i nic mu się nie stało. Poza tym czy po sześciu kieliszkach jest się aż tak pijanym żeby nie wiedzieć, jak pomóc koledze? Ta seria wypadków też wydaje się być naciągana. Pewnie chodziło o to, żeby było śmiesznie, ale nie wiem, czy do końca właśnie taki komizm chciałeś uzyskać. Winda urywająca piętę niestety też mnie nie przekonuje, a już w ogóle fakt, że bohater tego "nie zauważył". Przeczytaj sobie ten fragment jeszcze raz:
"Nieszczęśliwie urwało mu kawałek pięty.
- Jasny gwint, moje nowe buty.
W pierwszej chwili Czarek nie pojął, iż stracił coś cenniejszego niż but. Stracił kawałek pięty"

Twój styl również wymaga jeszcze dopracowania. Ze szczegółowością opisujesz wygląd bohaterów itd. i to się chwali, ale niekiedy opisy te kuleją, oto kilka przykładów:
"Ostatecznie sprawdziłem, czy są otwarte i były"
"zobaczyłem siedzących przy stole czterech studentów, obficie raczących się wódką, o czym świadczył bogato zastawiony stół" - bogato zastawiony stół świadczy o tym, że ktoś pije dużo wódki?
"Z szafy wyłaziły niemieszczące się w niej ubrania, umywalka będąca częstym wyposażeniem akademików, wypełniona była brudnymi naczyniami" - z tego zdania można wywnioskować, że umywalka też wyłaziła z szafy.

Mam nadzieję, że nie zraziły Cię te uwagi, bowiem bez wątpienia masz potencjał. Czuć, że nie jesteś pozbawiony poczucia humoru, a to również jest cenne, trzeba tylko umieć odpowiednio się tym posłużyć. Powodzenia!
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
29.05.2018
Dzięki za komentarz. To co Tobie wydało się niewiarygodne wydarzyło się naprawdę. Tym samym chłopakowi faktycznie urwało kawałek pięty (pewnie to zauważył, więc troszkę podkoloryzowałem). Upadek z pierwszego piętra także miał miejsce (bez jakiś większych konsekwencji), no i otwieranie drzwi niestety też. Czasami nie trzeba niczego wymyślać, gdyż życie pisze niewiarygodne scenariusze. Oczywiście zdarzenia te nie są godne pochwały, ale z głupoty można czasami się pośmiać. Co do obficie zastawionego stołu to w tym przypadku, w domyśle stało na nim już całkiem sporo pustych butelek. Dzięki za wskazówki. Pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska