Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Vivat superbia septentrionis

18.03.2018
Żałuję, że gdy czytam Twoje opowiadanie (czy raczej jego fragment) za oknem nie ma +30 stopni i słońca. Bo Twoje opisy sprawiają, że czuję jakbym szła po tym zamarzniętym lesie i jest mi jeszcze zimniej. Naprawdę super opisy miejsc i sytuacji.

Opisy osób również są idealne. Opisujesz w sam raz tyle, by czytelnik mógł sobie z łatwością wyobrazić jak powinien wyglądać dany bohater.

W opowiadaniu nie ma bzdurnego lania wody, którego nie znoszę. Jest za to nienaganny porządek. Widać, że każde zdanie jest przemyślane i wynika ze zdania poprzedniego, co bardzo lubię.

Muszę przyznać, że mimo iż wszelkie fantastyczne opowiadania omijam szerokim łukiem (bo to zupełnie nie moja bajka), to ten zaprezentowany fragment Twojej opowieści sprawił, że mam ochotę na więcej. Z chęcią przeczytałabym dalszą część.

Obawiam się, że choćbym nie wiem jak chciała, to nie mam się do czego przyczepić. Natomiast Ty możesz przyczepić siê do mojego komentarza, o bzdurne lanie wody właśnie. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że to wina tych dwustu słów, które muszę napisać. O wiele łatwiej by mi było, gdybym miała co krytykować, naprawdę ;)

Podsumowując: gratuluję Ci talentu i wyobraźni. Chciałabym umieć pisać tak jak Ty.

Pozdrawiam serdecznie, dużo weny o dobrych pomysłów :)
Od: Pióroman Dos
twarz żeńska
18.03.2018
Serdecznie dziękuję za komentarz! Bardzo mi miło, że fragment utworu aż tak się podobał. Mam tylko prośbę, może trochę bzdurną: nie chciej pisać tak jak ja. Chciej pisać o wiele lepiej :)
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
03.12.2017
Witaj Autorko.

Mam duży problem z wystawieniem jednoznacznej oceny Twojego tekstu, ponieważ jest to fragment większej całości i... kompozycja jest zaburzona przez brak zakończenia, tekst kończy się wątpliwym cliffhangerem... Ale zacznijmy od początku.

Mam zastrzeżenia do tytułu. Dlaczego łacina, skoro opowiadanie dzieje się na bliżej nieokreślonej północy? Jest to swego rodzaju niekonsekwencja, nawet tak wzrokowo "Vivat superbia septentrionis" nie pasuje do "Delle eiumi ret' ghueled, Thou'el reath qewatl innif ". Nie lepiej byłoby użyć języka polskiego albo z pół? Nawet trudno ocenić czy jest poprawny, zmuszasz czytelnika do grzebania w łacinie. Poza tym nie rozumiem co ma "Niech żyje dumna północ" do schizofreniczki i dwóch braci, oprócz tego, że żyją na północy. Rozumiem, że chciałaś "uczcić" te regiony, ale w tej formie jest to zniechęcające.

Początek jest dobry, może nie zaczyna się od akcji, ale zaserwowałaś ciekawy opis, od razu poczułam, że będzie to dobre opowiadanie i miałam chęć czytać dalej. Niestety zraziło mnie powtórzony wyraz "perfekcyjnie", a także "momentalnie" – zupełnie nie pasują brzmieniowo, a także irytujące jest to, że główna bohaterka jest aż tak zaznajomiona z lasem i tak świetnie strzela z łuku.
Ale tu przechodzimy do bohaterów. Niestety muszę się przyczepić do imienia Accalia. Z mojego researchu wynika, że jest to imię oznaczające wilczycę kapitolińską... Gdzie Rzym, a gdzie północ? Brzmi ładnie, tak kwiatowo, ale dla osoby nieco zwracającej uwagi na język i brzmienie wyrazów, nieco zgrzyta z chociażby Drangirrem czy Ringeanem. (Przy okazji – nie do końca wymawialne nazwy też są nieprzyjemne – "Slieyae" czy "Veilsveind")
Niemniej postać Accali jest intrygująca. Brak jej oka, choroba i walka z Głosem, specyficzne odczuwanie emocji, wykluczenie społeczne – to wszystko złożyło się na całkiem tajemniczy i oryginalny zestaw. Zastanawia mnie jaką rolę ma ona odegrać w życiu braci, bo mniemam, że ich losy się splączą...

Właśnie i tu pojawia się problem, że jest to jedynie początek czegoś dłuższego. Mimo, że opisy pobudzają wyobraźnię i oddają fascynację północą, to większość jest bardzo informacyjna, przez co nie poczułam zbyt wielu emocji podczas czytania. Niby koniec powinien sprowokować zaciekawienie i napięcie, ale ten cliffhanger jest dosyć słaby. Drangirr będzie musiał stawić czoło wilkom albo czemuś podobnemu. Ale skoro tutaj przyszły, czy to nie oznacza, że śnieżyca odpuściła i że ma szansę uciec konno? Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby można było tak szybko uśmiercić bohatera, więc na pewno wyjdzie stamtąd żywy. Może nie bez szwanku, lecz żywy.

Niemniej jednak ta informatywność jest plusem, ponieważ dodaje wiarygodności historii – dostarczyłaś czytelnikowi pewne realia, trochę nazw, jednocześnie nie pisząc encyklopedycznych haseł.
Dialogi występują w większości jako rozmowa głównej bohaterki z Głosem, według mnie są one jak najbardziej naturalne, podobnie wymiana zdań pomiędzy braćmi.
Co do samych braci – przy Accali wypadają dość blado, która już jest bardzo charakterystyczna i mam już jej obraz w głowie. Nawet poboczni bohaterowie wydają się wyraźniejsi od nich, ale podejrzewam, że to przez urwanie tekstu.

Co do oryginalności tekstu – z jednej strony Accalia to nieustraszona łuczniczka, która już się przewijała, a z drugiej jednooka schizofreniczka. I dzięki temu świetnie udało Ci się wyjść z pewnego motywu niezależnej kobietki, ponieważ wzbogaciłaś ją o takie "szczegóły" jak schizofrenia. Bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że nie nadużyjesz licencji poetyckiej i w twórczo przybliżysz tę przypadłość.

Chciałam jeszcze wspomnieć o tym, że Accalia mieszka w szałasie i wychodzi sobie na śnieg boso. Naprawdę? Taki z niej Mrożon czy coś w tym stylu? W prawdzie można się przyzwyczaić do zimna, o czym świadczą chociażby ludzie-morsy, lecz trwa wyjątkowo mroźna zima, więc lepiej byłoby trochę ocieplić ubiór i siedzibę bohaterki.

Historia mnie wciągnęła i chciałabym zapoznać się z dalszym ciągiem. Mimo, że "koniec" jest dosyć słaby, to zamieszczony fragment pokazał, że już trochę pisałaś i masz potencjał na stworzenie niebanalnej powieści. Niestety trochę usterek udało mi się wypatrzeć, mam więc nadzieję, że moje uwagi Ci się przydadzą i nie porzucisz tego początku. Zostało mi tylko pogratulować i czekać aż rozwiniesz swój pomysł.

Pozdrawiam.
Nic nie rzuciło mi się w oczy.
Od: Pióroman Ambrosa
twarz żeńska
03.12.2017
Bardzo dziękuję za tak dogłębną analizę! Racja, ten fragment to początek planowanej przeze mnie powieści. Rzeczywiście, kończy się w dość niefortunnym momencie, ale wynika to z prostego faktu, że po prostu nie napisałam jeszcze dalej. Twoje rady okazały się bardzo pomocne, teraz już wiem, nad czym muszę jeszcze popracować i co poprawić.
Pozdrawiam!
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
12.11.2017
Początek opowiadania zmroził mnie na tyle, że musiałem w mieszkaniu podkręcić kaloryfer. Oczywiście byłem ciekawy, co z tego wszystkiego wyniknie i powiem szczerze, wynik był przeciętny. Czytanie troszkę było utrudnione poprzez przeskoki, jakie miały miejsce między bohaterami tej historii. Wydaje mi się, iż wyraźniejszym rozgranicznikiem poszczególnych części, byłoby dodanie rozdziałów z jakimś tytułem. Ogólnie treść była dla mnie troszkę taka chaotyczna i nie mogłem się skupić na samej akacji. I tutaj niestety kolejne moje zastrzeżenie. Właściwie nie było akcji, a jedynie przemyślenia bohaterów, które odwoływały się do jakichś zdarzeń z przeszłości, tak naprawdę niewnoszących zbyt wiele. Wolałbym, by akcja skupiła się na bohaterach, na ich bezpośrednim kontakcie, którego mi tutaj zdecydowanie brakowało. Sam opis otoczenia (to zimno jakie wciąż czuję) oraz opis bohaterów jest bez zarzutów. Dialogi skąpe, a powinno ich być duża, bardzo dużo, brakuje rozmowy. Niestety zatapiamy się jedynie jakby w namalowanym obrazie (całkiem ładny obrazek) przedstawiającym statycznie jakiś moment historii, a nie w akcji, która w przypadku tej tematyki wydaje się jak najbardziej wskazana. Chciałbym, żeby coś się działo! Sam styl pisania jest dobry, chociaż parę zdań jak dla mnie jest trochę przekombinowanych, co autora zapędza w kozi róg (w gramatyce podałem przykłady). Wiarygodność historii oczywiście jest, w końcu od zawsze baliśmy się inności i próbowaliśmy innych izolować i tak jest w tym przypadku. Atmosfera współgra z treścią, chociaż jak pisałem wcześniej, brakuje akcji. Zakończenie jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, dlaczego akurat w tym momencie jest koniec? W końcu bohaterów jest więcej. Może będzie dalsza część? Najciekawsza rzecz w opowiadaniu to głos, o którym właściwie nic nie wiemy, a potencjał, w jaki w nim jest, wydaje się co najmniej duży.
"Niosła na skostniałych plecach worek wypełniony zdobyczą tej wyprawy, czyli kilkoma wychudzonymi królikami, które nie miały szans schronić się przed śmiercionośnymi strzałami perfekcyjnie wystrzelonymi przez nią z łuku." - zdanie nieskładne

Zazwyczaj bezludna okolica w dole tej nocy gościła pokaźną grupę ludzi. - zdanie nieskładne

"To on nauczył ją wszystkiego, co umiała: wytropienia, pochodzenia" - powinno być podchodzenia
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
12.11.2017
Bardzo dziękuję za komentarz! Racja, zabrakło akcji, gdyż tekst jest wstępem do dłuższej historii, stąd też to nagłe zakończenie.
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
04.11.2017
Witaj.
Zawsze podziwiałem twórców, próbujących pisać opowiadania, lub powieści fantasy. Wbrew powszechnie panującej opinii nie jest łatwo wymyślić cały świat i zasady w nim panujące, nawet jeśli podpiera się mitologią, czy historią i z nich czerpie przykłady. Twój świat nie przypomina mi żadnego z tych, które znam, a wygląda na dość realistyczny i przemyślany. Za to spory plusik.
Postać głównej bohaterki okazała się dość ciekawa i nieźle zbudowana. Realistycznie przedstawiłaś synów wodza, ich braterskie sprzeczki i współzawodnictwo. Fajnie wyszły nazwy plemion i imiona, które nawet na pierwszy rzut oka wyglądają, jakby pochodziły z jednego kręgu językowego. Dzięki tym wszystkim drobiazgom i szczególikom udało Ci się wciągnąć mnie do swojego świata i poczuć w nim dobrze.
Dialogi bez zarzutów, stylistycznie też, poza dwoma przykładami, które są poniżej. Muszę przyczepić się do nieszczęśliwego sformułowania
"Przygotowania szły pełną parą".
Zwrot ten nawiązuje do maszyny parowej, której w opisywanych przez Ciebie czasach zapewne nie znano i narrator też nie może o niej wiedzieć. Druga rzecz to polowanie na sarnę. Z tego co się orientuję, wypuszczona z łuku strzała, zakończona kamiennym, lub kościanym grotem, jakie wtedy się stosowało, nie była w stanie przebić czaszki sarny. Nawet stalowy grot miałby z tym problem, dlatego najczęściej starano się trafić w kark, lub serce zwierzęcia, gdzie osłona jest bardziej miękka.
Kuleje trochę fabuła. Widać, że opowiadanie jest częścią jakiejś większej całości, ale dając d oceny tylko jeden fragment, nie przedstawiasz nam nawet części fabuły. Dowiadujemy się o funkcjonowaniu wioski, świętach, trochę historii postaci, ale akcja kuleje i dlatego jako takie, opowiadanie nie wciąga. Może zamykając się w formie krótkiego tekstu pomiń kilka opisów i dorzuć więcej akcji, a dokładniejsze opisy świata wstaw, kiedy już zaczniesz publikować tekst jako powieść.
Życzę powodzenia i pozdrawiam
Arek.
dziewczyna w nie była w stanie - za dużo "w"
Że będzie tak doskonałym wodzem jak ojciec. - raczej nie zaczynamy zdania od "że".
Od: Pióroman Arkadiush
twarz męska
05.11.2017
Bardzo dziękuję! :) Tak, tekst ma być początkiem dłuższej opowieści :D
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
31.10.2017
Witaj!
Na wstępie pozwolę sobie wyrazić moje zadowolenie z faktu, że wreszcie trafiłam na coś nie będącego obyczajówką. Fantastyka to coś co w duszy mi gra, więc z zapałem przystąpiłam do czytania Twojego tworu.
"Śnieg smętnie skrzypiał pod jej stopami, a zdające się sięgać rozgwieżdżonego nieba potężne drzewa pochylały się nad nią złowrogo. Lodowate podmuchy północnego wiatru ślizgały się pomiędzy nimi, a ich niepokojący szum brzmiał zupełnie niczym skowyt potępieńców." - pozornie niedługi framgent, a tyle mamy tam epitetów! Do samego końca spotykałam miejsca, w których było ich za dużo, tu wszak w zaledwie dwóch zdaniach mamy aż siedem epitetów: smętne, rozgwieżdżone, potężne, złowrogie, lodowate, północne, niepokojące. Sporo prawda? Wiadomo, opisy są po to by obrazować czytelnikowi rozmaite wizje, jednak nadmiar przymiotników czy przysłówków również nie jest dobry. Trzeba zachować umiar. Nie martw się tym jakoś bardzo, niemal każdy początkowo ma z tym problem, po prostu następnym razem przy pisaniu zwracaj na to uwagę ;)

"...trafiła nad sporych rozmiarów urwisko. Ten widok wywołał uczucie ulgi. Urwisko oznaczało tylko jedno - wioska już niedaleko. Momentalnie jej uwagę przykuł niecodzienny widok." - zauważyłam, że czasem zdarza Ci się stosować akapity na siłę, tam gdzie wcale nie są wymagane, a innym razem ich brakuje. Tu mamy tego przykład. Opisujesz jak ona idzie, zwalnia, bo się zmęczyła, trafia nad urwisko, dalej mamy, że ten widok przynosi jej ulgę, bo wioska niedaleko i wtem pojawia się coś, co nijak się ma do poprzedniej treści - piszesz o czymś co nagle zauważyła, o obozowisku i tak dalej, ale to nie ma nic wspólnego z wcześniejszym fragmentem - z tym, że się zmęczyła, a wioska była niedaleko. Także tu "momentalnie" powinno być już od nowej linijki. Na przyszłość staraj się zwracać uwagę, czy to co piszesz nadal jest częścią danego fragmentu - czy nadal tyczy się tego samego, jest pewnego rodzaju ciągłością, kontynuacją, czy mówi już o czymś zupełnie innym :) Poza tym powtórzenie widok - widok.

"rozpoznawać kiedy żarty idą za daleko - wtedy musiał odpuszczać. Ale nie zawsze kończyło się to dobrze, bardzo często zachowanie Ringeana doprowadzało do bójek. Teraz, po długiej przerwie, chcieli przekonać się, czy ich umiejętności wciąż prezentują ten sam poziom, co ostatnim razem." - Umiejętności? Ale jakich? Bo z tego fragmentu wynika, że chcą się przekonać czy są tak samo dobrzy w bójkach, jak ostatnim razem, a raczej nie o bójki chodziło.

"Dogodny moment." - zdanie bez czasownika nie jest zdaniem i tego tutaj bardzo mi brakuje, jakiegoś "nastąpił" albo "nadszedł".

"Gdy już miał puścić cięciwę, stało się coś zupełnie niespodziewanego. Żaden z nich nie wypuścił strzały, a mimo tego jedna trafiła sarnę idealnie między oczy, zabijając ją na miejscu. Zwierzę z runęło na ziemię, a po chwili śnieg wkoło jego martwego ciała zaczął przyjmować karminową barwę." - osobiście radziłabym nie pisać czegoś w stylu "stało się coś niespodziewanego", bo dla czytelnika to informacja "acha, zaraz coś się stanie" i nijak jest to "niespodziewane", można żartobliwie powiedzieć, że spoilerujesz czytelnikowi ;) Lepiej zaznaczyć "nagłość w biegu akcji, zaraz postaram się to zobrazować, przerabiając powyższy fragment (postaram się jak jak najmniej zmieniać):
"Już miał wypuścić cięciwę z palców, gdy nagle sarna zwaliła się na ziemię, a śnieg wokół martwego zwierzęcia zaczął przyjmować karminową barwę. Choć żaden z nich nie zaatakował, widzieli wyraźnie strzałę sterczącą z sarniego czerepu, między dwoma zachodzącymi mgłą ślepiami." Widać różnicę? Nie trzeba pisać "teraz będzie coś niespodziewanego, uwaga czytelniku", trzeba po prostu jechać z akcją zaznaczając ją słowami typu wtem, nagle, niespodziewanie, albo jak zrobiłam to ja "gdy coś tam..".

"Ta ignorancja wytrąciła go całkowicie z równowagi." - jak ja strasznie nie lubię takich zadufanych ważniaków, napiętych jak baranie jaja, mających ego do kosmosu. Dziewczyna mogła go po prostu nie usłyszeć. Zresztą nie znała go, nie miała obowiązku mu odpowiadać, a poza tym nie musiało to od razu oznaczać ignorancji. Jakby co - nie chodzi mi, że zrobiłaś jakiś błąd, tylko dzielę się odczuciami na temat tego typu człowieka, żeby nie było xd

"— Nie pozwolę, by sprzątnęła nam sprzed nosa naszą zdobycz! To tylko głupia czarownica.
[...]
— Daj spokój, zbierajmy się stąd. — Drangirr pod presją jej spojrzenia szybko zaczął się wycofywać.
Ringean zmierzył kobietę wzrokiem, po czym z rezygnacją dołączył do brata. " - okej... Typ się strasznie spiął, że ta śmiała go tak znieważyć brakiem odpowiedzi, do tego zwinęła im sprzed nosa sarnę - pożywienie, na którego niedostatek cierpieli i szansę Ringeana na zaimponowanie ojcu, mieszkańcom, pokazaniu, że jest coś warty i że będzie spoko wodzem. W tej sytuacji sarna nie jest jakąś tam sobie sarną, a skarbem, powiedziałabym. Mało wiarygodnie i logicznie wygląda to, że w jeden sekundzie sprawia wrażenie, jakby chciał rzucić się jej do gardła, a w drugiej już stwierdził "ok", po czym zabrał się i poszedł jakby nigdy nic xd Warto by było dopracować tą scenę.

"Accalia właśnie rozpaliła ognisko przed swoim domem, a właściwie szałasem, " - sporo miałaś takich zdań, typu: "coś, a raczej coś", raz na jakiś czas tak można, why not, ale jak to mówią - co za dużo to nie zdrowo. Tu przykładowo średnio mi to pasuje, wygląda bardziej, jakbyś sama nie mogła się zdecydować w czym właściwie bohaterka mieszkała.

"Myślisz, że jesteś taka silna?
— Wynoś się.
To, że umiesz wymachiwać mieczem, o niczym nie świadczy.
Dusiła się po raz kolejny. Coś zdawało się miażdżyć jej klatkę" - fragmenty, w których przemawia głos są nieczytelne, mam na myśli: nie wiadomo, czy to bohaterka sobie coś myśli, narrator mówi, czy może mamy do czynienia z narracją zależną (od bohaterki) czy to ten Głos jednak? Normalnie radziłabym podkreślać Głos kursywą, tutaj chyba nie działa, więc po prostu brałabym to w cudzysłów.

"[...]miała na sobie jedynie koszulę i cienkie spodnie. Bosymi stopami stąpała po śniegu" - że co? ŻE CO? Jest środek zimy, wszędzie piździ, jest nawet mroźniej niż zwykle o tej porze, o czym sama pisałaś, typiara mieszka w szałasie, a śpi w koszuli i cienkich spodniach? A do tego boso?! Jest październik, mam w domu (grube mury nieprzepuszczające wiatru, ocieplane piankami, watami itp) ogrzewanie, do tego śpię w ciepłym łóżeczku, pod grubą kołdrą z termoforem i ubieram się do spania jak ona, podczas, gdy Accalia śpi w jakimś szałasie po środku lodowego wygwizdowia? Nope, nie kupuję tego, przecież ona powinna być po kilku godzinach martwa! I nie uznaję wymówki, że była wytrzymała i przyzwyczaiła się do zimna. Fantastyka fantastyką, ale zachowajmy minimum realizmu.

"To on nauczył ją wszystkiego, co umiała: wytropienia, pochodzenia i zabijania zwierzyny..." - pochodzenia?

"Ale z drugiej strony, czemu miałabym dać za wygraną? Co mnie obchodzą tamte ścierwa? " - jak na mój gust, to już dała za wygraną. Żyła na odludziu, jak na wygnaniu, stroniła od ludzi, unikała kontaktów, akceptowała swój los i sytuację. Moim zdaniem już dawno przegrała.

"uderzyła tępym ostrzem w jedno z pobliskich drzew, służące jej za słup treningowy. " - nie dziwię się, że miecz był tępy i "wątpliwej jakości" skoro napieprzała nim drzewa XD Odkładając jednak żarty na bok - na pewno słyszałaś kiedyś o kukłach treningowych? Stąd kukły, że były wypychane watą, szmatami bądź słomą - czymś co nie uszkadzałoby i nie tępiło ostrza. Zrobienie czegoś takiego nie zajęłoby wiele, a skoro miała tylko jeden miecz, a w dodatku była w sytuacji w jakiej była (żyła w dziczy, samotnie - stałe niebezpieczeństwo), powinna być mądrzejsza i odpowiedzialniejsza, ruszyć trochę wyobraźnią. Jak dla mnie jest to coś zbyt ważnego, by to od tak bagatelizować. Tym bardziej, że za wiele do roboty to ona raczej tam nie ma.

"O ile na początku obawiała się przyznawać do ateizmu," - ciężko mi dokładnie określić w jakiej epoce może się rozgrywać akcja Twojego opowiadania, ale pewne słowa, które są w nim użyte, jak przykładowo ateizm, wydają mi się nie pasować do świata ludzi posługujących się prymitywnymi narzędziami, składających ofiary bogom i tak dalej.

"W tym roku święto na cześć bogini Equeny, przypadające zawsze na drugą pełnię, przebiegało znacznie skromniej niż zazwyczaj. Wszystko przez skąpe zapasy i głód, spowodowane wyjątkowo mroźną zimą. Ringean zerknął w górę. " - kolejny, ostatni już przykład braku akapitu w miejscu, gdzie aż się prosi żeby był. Mowa oczywiście o tym spojrzeniu w górę. Mamy gadanie narratora o święcie, o bogini, że zima sroga, zapasy słabe i wbija Ringean ze swoimi czynnościami, guzik mającymi wspólnego do poprzedniej treści.

"... jak szamanka Deirdre. " - żadnego błędu, ale imię głównej bohaterki jednego z moich opowiadań... Poczułam tą więź xd

"zakorzenionej nieufności do obcych, nawet tych dobrze znanych." - "dobrze znani obcy" brzmi trochę jak "niemaślane masło" xd

'miejscami przyozdobiły czysto białe plamy" - Miejscami? Plamy? Myślałam, że śnieg pada równomiernie, jak sypie, to sypie mi i na prawą rękę i na lewą, prawdą nogę i lewą. Z tego co napisałaś wynika, że powiedzmy na ramieniu miał białą plamę ze śniegu, na lewej łopatce i łokciu, a reszta płaszcza była "nienaruszona". Jest to oczywiście niemożliwe, jak padało, to śnieg pokryw
"— Już niedaleko. — powtarzała szeptem" - błąd zapisu dialogu. W tej sytuacji, jako że mamy "powtarzała" (a więc mówiła) nie stawiamy kropki, a wyraz po myślniku jest z małej. Gdybyś miała każde inne słowo, nie wyrażające jednak mowy, dałabyś kropkę na końcu wypowiedzi, a słowo po myślniku napisała z dużej.

"Zazwyczaj bezludna okolica w dole [...] mogący się równać z tym, co widniało w dole." - powtórzenie w dole - w dole.

"Zimowe słońce spokojnie chyliło się ku zachodowi, przyozdabiając [...] niknących promieni słońca." - stworzyłaś zupełnie niepotrzebne powtórzenie, masz zimowe słońce, okej, ale w drugim zdaniu jest to zupełnie nie potrzebne, skoro dopiero co wspominałaś o słońcu i piszesz "promienie", doskonale wiadomo o co chodzi.

"Wmawiała sobie, że wtedy nic nie będzie mogła znaleźć. " - zdanie brzmi średniawo, radziłabym napisać po prostu: Wmawiała sobie, że wtedy nie mogłaby niczego znaleźć.

"— Ciągle mi to mówisz. — odezwała się szeptem." - podobny błąd już chyba wskazałam wcześniej, po mówisz brak kropki, jako że po myślniku mamy czasownik oznaczający mowę.

"Zebraliśmy się dziś tutaj, by wspólnie wielbić Twą potęgę..." - prozie nie stosujemy wielkich liter w zwrotach grzecznościowych, mam na myśli te "Was" i "Twoim", to nie list, tylko opowiadanie. Każde ty, on, ona, oni, wasze, ich, wszystko z małej.


"kobieta o złotych włosach sięgających do ramion [...] Niektóre blond kosmyki" - "blond" zupełnie nie potrzebne, wręcz na siłę, dopiero co pisałaś, jaki kolor mają jej włosy. Po pierwszym razie myślę, że każdy załapał. Uważaj by nie stawiać niepotrzebnych wyrazów, robiących jedynie "sztuczny tłok" w zdaniu.

Od: Pióroman Shirru
twarz żeńska
31.10.2017
Przekroczyłam limit (i to o sporo), więc doklejam ciąg dalszy komentarza ;)

[...]jak padało, to śnieg pokrywał go całego w takim samym stopniu.

"Raczej malutka nora, a nie jaskinia, [...] Potężny koń ledwie się zmieścił." - nigdy nie widziałam nory wielkości konia. Nie wiem co musiałoby ją wykopać, dinozaur chyba. Zostałabym przy niewielkiej jaskini, malutka nora to przesada - w malutkich norach mieszkają myszy i nornice, ewentualnie króliki. Lisie nory są już uznawane za sporawe, co dopiero wielkości dużego konia.

"Wytknął nos..." - wytknął? Raczej nie, wytknąć komuś można błąd, nos to on mógł wyściubić albo wysunąć.

"...wycie, które jedynie potwierdziło jego najgorsze obawy." - Ale jakie obawy? ;-;

Takim sposobem docieramy do końca. Nie wypisałam wszystkich błędów, bo dalej w większości się powtarzały. Postanowiłam wskazać po dwa/trzy błędy danego rodzaju z objaśnieniem, żeby zobrazować Ci w czym rzecz. Momentami masz problemy z akapitami, ale nie są jakieś straszne, bo bywa, że wstawiasz je dobrze. Zdarzały się powtórzenia albo słowa wciskane niepotrzebnie i na siłę, na pewno musisz hamować się z epitetami, bo miejscami było ich od groma. Gdzieś tam szwankował zapis dialogów albo logika - jak z tym spaniem, ale ogólnie nie było źle. Wszystkie te błędy nie są bardzo rażące, bez problemu, jeśli tylko się postarasz i poświęcisz temu czas, naprawisz je i oduczysz się ich popełniania.
Przejdę teraz do samej treści.
Jak już na początku wspomniałam, na start plusem był gatunek, do tego akcja rozgrywała się w Twoim świecie, co też jest dla mnie zaletą... ale i wadą. Dlaczego wadą? Bo w ogóle mi go nie przedstawiłaś. Oprócz informacji o plemionach, mroźnej zimie i lesie, na temat świata nie wiem praktycznie nic. A szkoda, bo z chęcią poznałabym bliżej realia Twojej krainy. Skoro stworzyłaś jakiś starożytny język, państwa i plemiona, fajnym motywem byłoby wprowadzenie nowych gatunków roślin i zwierząt. Nadałoby to egzotyki i dużej oryginalności. Kogo zainteresuje jakaś zapyziała sosna, którą każdy ma za oknem? Ale draghr o zielonkawym pniu i fioletowych liściach kształtu grotu strzały, które mają właściwości halucynogenne od razu wzbudza zainteresowanie, jak wszystko zresztą, co jest nowe i inne. Wiem to z własnego doświadczenia, kiedyś zrobiłam coś takiego i wszyscy chwalili ten zabieg ;)
O bohaterach za wiele raczej nie powiem. Głowna postać, mimo że pół opowiadania było o niej, po przeczytaniu wciąż wydaje mi się obca i nieprzystępna. Wiem, że taka miała być dla otoczenia, ale nie czytelnika. Nie przybliżyłaś mi zbytnio jej uczuć, rozterek, nie do końca wiem co jej siedziało w głowie (prócz Głosu xd). Sprawiła dla mnie wrażenie stereotypowej niezależnej, pokrzywdzonej przez los ślicznotki, która super walczy, super potrafi o siebie zadbać, jest groźna, że nie podchodź, a w środku jest słabą dziewczynką, cierpiącą na samotność - wnioskuję to po "rozmowie" z Głosem. Spotkałam się już z tego typu bohaterkami nie raz i osobiście nie przepadam za nimi, dlatego może panna o trudnym do zapamiętania imieniu nie zdobyła mojej sympatii. Starszy z braci mnie zirytował (wiesz czym xd), młodszy był okej, taki neutralny, normalny. Był ktoś jeszcze? Chyba nie.
Nie rozumiem po co tak dokładnie opisywałaś ojca i matkę braci. Ojca może jeszcze zrozumiem, bo wódz, chciałaś może dać czytelnikowi możliwość porównania go do następcy, jednego z naszych pierwszoplanowych bohaterów, ale matka? Opisujesz ją dość szczegółowo, a dla fabuły nie ma to przecież żadnego znaczenia, w momencie, w którym kończysz ją opisywać, znika ze sceny chyba do końca opowiadania, równie dobrze mogłoby tej postaci nie być. Poświęcając jej tyle uwagi sugerujesz, że odegra ona jakąś rolę, a jej rola u Ciebie tymczasem polega na... istnieniu xd Podczas, gdy o wyglądzie braci nie napisałaś nic, oprócz tego, że gdzieś tam przy okazji wspomniałaś, że ten starszy ma czarne włosy.
Ogólnie, jeśli mam być szczera, nie potrafię stwierdzić o co chodzi w tym opowiadaniu. Mamy dwa główne wątki - braci + samotnicy - oraz jeden poboczny, a mianowicie tych rycerzy czy kto to tam był, którzy rozbili ogromny obóz w dolinie. Wszystko jest super, nawet interesująco, ale pojawia się pewien spory problem - kończysz opowiadanie w, jakby się zdawało, samym środku. Opowiadanie powinno składać się z wydarzeń przyczynowo-skutkowych, tu tymczasem nic do niczego nie prowadzi, nic się nie wyjaśnia, wszystko zawisa w powietrzu, nic nie jest doprowadzone do końca - wygląda to jakby Ci się reszta opowiadania nie wkleiła przez pomyłkę, nieuwagę bądź złośliwość rzeczy martwych. Przez to czuję się zdezorientowana, rozczarowana i nie wiem jak mam opowiadanie ocenić. A szkoda, bo opowiadanie ma potencjał i w sumie byłam ciekawa jak to poprowadzisz, jak zakończysz - czy zbrojni z doliny zaatakują wioskę, czy może tubylcy wykurzą intruzów? Starszy z braci zadurzy się w jednookiej (tego byłam niemal pewna xd) czy może wpadnie ona w ręce obcych? A tu lipa, zero.
Jeśli chodzi o Twój styl, jest bardzo przyjemny. Czytało mi się dość płynnie i lekko, Twoje opisy były dosyć poetyckie, bardzo kobiece, jak na mój gust. Jestem zwolennikiem "męskiego" pisania, brutalniejszego i drastyczniejszego, brakowało mi dreszczyków np. w scenie składania ofiary, ale nie jest to błąd, tylko moja osobista preferencja :) Nie miałam problemów z wyobrażeniem sobie poszczególnych scen (no, może tylko tego tła mi brakowało), a to naprawdę dużo i z tego powinnaś być dumna. Masz bardzo bogate słownictwo, którym ładnie operujesz, nie masz dużych problemów z powtórzeniami, choć się zdarzały, ale nie było ich jakoś wiele. Masz dobry warsztat i całkiem nieźle piszesz, samo opowiadanie też miało potencjał, ale zaprzepaściłaś go urywając w miejscu z pupy. Pomyśl nad dokończeniem go, bo jest naprawdę spoko.
Co więcej mogę rzec? Nic mi więcej na tą chwilę nie przychodzi do głowy, ale to może i lepiej, bo i tak pewnie przekroczyłam limit XD
Życzę powodzenia w konkursie, dalszej przygodzie z pisaniem i pozdrawiam ciepło :)
Od: Pióroman Shirru
twarz żeńska
01.11.2017
Wow, bardzo dziękuję za tak dogłębną analizę! Tak, tekst ma być początkiem dłuższej opowieści :)
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
23.10.2017
We wstępie widzę troszkę nieścisłości. Może nie jakoś szczególnie rażących, ale są. Chodzi o opis atmosfery, którą chcesz stworzyć - udaje Ci się, przedstawiasz ten mrok i zimno i odważną nie kłaniającą się im Accalię, aby za chwile wspominać, że:
"Zewsząd otaczały ją przerażające szepty dobiegające nie wiadomo skąd." - ona przecież miła się ic nie bać? Myśliwi często chodzą po lesie noc, to nie jest dla nich przerażające ni niepokojące miejsce.

Zapis dialogów:
— Już niedaleko. — powtarzała szeptem — Jeszcze tylko trochę...
Nie potrzebna kropka.

"Ringean nienawidził przegrywać. Zwłaszcza jeśli chodziło o jego ukochane łowiectwo, myśl, iż jest ktoś lepszy od niego, napawała go irracjonalną złością." - to trzeba rozdzielić na dwa zdania.
Sen który opisałaś, ma zbyt mało szczegółów, a zapis dialogów jest mylący. Nie można się połapać od razu jak go odczytać prawidłowo. Powoduje to całkowite wybicie z immersji, która już zaczynała się pojawiać.
Dotarłam do końca Twojego utworu. Powiem szczerze, że nie było to proste, ponieważ przez 20 stron snułaś opowieść o niezwykle ciekawym świecie, choć mało barwnym przez zimę. Jednak jedyne co przeczytałam, to opowieść o ludziach i ich myślach. Nie było żadnej konkretnej akcji, żadnych wydarzeń, które przyciągnęłyby uwagę na dłużej. Po przeczytaniu mniej więcej 3/4 tekstu byłam już kompletnie znużona brakiem jakiejkolwiek akcji. Mam wrażenie, jakbym przeczytała bardzo, ale to bardzo długi wstęp ;) Wrzuciłaś fragment o wojsku, zupełnie nie ciągnąc tego wątku, nie wyjaśniając po co był. Niestety na końcu potwierdziły się moje najgorsze obawy.. Okazało się to, czego zawsze należy unikać (moim zdaniem) w konkursie. wstawiłaś fragment dłuższej opowieści, co za tym idzie, nie można stwierdzić czy całość jest warta wysokiej oceny czy nie. Zawsze w takiej chwili czuję ogromny zawód.
Jednak żeby nie było, że wszystko jest takie zupełnie złe, to muszę przyznać, że poza brakiem akcji, pojawiają się bardzo wciągające opisy, tworzysz barwne postacie, które mają swoje odmienne cechy, soje cele d których dążą. Czy są intrygujące? Raczej bardziej niezwykłe. Stworzenie tak wielu postaci to też sztuka, która Tobie udała się praktycznie doskonale. Nie za bardzo są dla mnie zrozumiałe relacje między nimi, ale to za pewne z braku większych interakcji, a skupieniu się na wstępie na przedstawieniu ich świata.
Masz dar do wciągnięcia czytelnika do niezwykłego świata który opisujesz. muszę przyznać, że robisz to bardzo dokładnie, jednocześnie nie zanudzając długimi opisami. Stosujesz trafne porównania, pozwalasz treści nieść czytelnika. Tak dobre wyważenie nie sprawą oczywistą w wielu nawet profesjonalnych tworach. Za to masz ogromny plus.
Czy utwór był innowacyjny, czy wnosił coś świeżego? No własnie tego nie wiadomo, bo zanim akcja zdążyła się pojawić, to fragment się urwał. Powiem Ci szczerze że na tym etapie konkursu, dla komentatora niema znaczenia że gdzieś tam istnieje, lub powstanie ciąg dalszy. Zostawiasz mnie tylko z domysłami, niedokończonymi wątkami, brakiem zwieńczenia Twojej pracy.
Jak wspomniałam, stworzyłaś ciekawych bohaterów, charakterystycznych, wyróżniających się, barwnych. To jest plus, mimo że nie ma między nimi większych relacji. Jedynie braci pokazałaś w jaśniejszym świetle, chociaż sam opis ich rywalizacji jakoś do mnie nie przemawia. Bardziej wiarygodne byłoby to, gdyby zostało przedstawione na jakichś konkretnych wspomnieniach, retrospekcjach, a tak - zostaje nam wierzyć Ci na słowo ;)
Musisz popracować nas zapisem dialogów, na tą chwilę mimo, że nie są nudne, to błędy w ich zapisie gubią czytelnika.
Całość jest spójna, trzyma się przyjętej formy, nie pojawiają się jakieś odstające od reszty fragmenty. Ta ciągłość jest bardzo dobra.
Zastanawia mnie jednak brak jednego głównego bohatera, którego ma się trzymać ta historia. Tak naprawdę nie wiem kto z nich ma ją prowadzić? Czy każdy po trochu? Może to się gdzieś potem rozejść. Osobiście nie przepadam za taką formą, ale nie jest zła.
nie potrafię wybrać jednego, najlepszego fragmentu z całości. Pewnie z braku szczególnej akcji i spójności jednolitego tekstu.
Zakończenia jako takiego brak. Skoro zdecydowałaś się wstawić do konkursu fragment, to wiadomym jest, że zakończenia brak. Jednak jest jedno wielkie ALE. zakończyłaś fragment właściwie w środku wydarzeń, nie zamykając jednocześnie jakiejś konkretnej części. To nie jest dobre, pozostawia rozczarowanie i pustkę. Nie pozwalasz czytelnikowi na podsumowanie tego, co przedstawiłaś, tylko urywasz dosyć niespodziewanie i w moim odbiorze od niechcenia.

Podsumowując, tekst jest naprawdę dobrze napisany. Stworzyłaś atmosferę, jaka otacza bohaterów w taki sposób, że prawie można ją poczuć na własnej skórze. Szkoda mimo wszystko, że tekst jest niepełny, wiem że czepiam się tego, ale czuję realny żal. To też oznacza, że zainteresowałaś mnie na tyle, że gdyby tu była całość w takim samym klimacie, pochłonęłabym ją. Pozostaje mi jedynie czekać na zakończenie konkursu i liczyć na to, że ją wstawisz, lub już to zrobiłaś. To dobrze że mimo wszystko udało Ci się pochwycić kolejnego czytelnika. Pisz dalej, pracuj, szlifuj warsztat, bo warto! Masz możliwości i korzystaj z nich.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na Pióromanach.

Ps: Przepraszam jeśli w kom zdarzały się zjedzone literki. Niestety klawiatura ma już chyba dość mojego pisania ;)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
23.10.2017
Bardzo dziękuję za tak miłe słowa i dogłębną analizę.Teraz już wiem, nad czym muszę popracować :) Tak, tekst ma być wstępem do większej całości, a ponieważ na forum (z tego, co zdążyłam zauważyć) w porządku jest wrzucanie fragmentów opowieści, myślałam, że też spróbuję. Jednak chyba nie był to dobry pomysł.
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
23.10.2017
Nigdzie nie jest powiedziane że to zły pomysł, ale pamiętam, że nawet wspominałam kiedyś o tym na FB, że jest to szalenie ryzykowne, bo ten frgment musi być bombą, czymś niesamowitym, żeby wygrać z kompletnymi tekstami. Nic straconego. Otrzymasz 10 konkretnych analiz, będziesz miała super podstawę do dalszej pracy nad resztą tekstu, na który będę czekała niecierpliwie :) i pamiętaj że każdy komentarz, jest tylko subiektywną oceną autora. :)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
23.10.2017
"Accalia nie odczuwała strachu" i dwa zdania dalej "Zewsząd otaczały ją przerażające szepty (...)", a następnie "Nerwowo przenosiła wycieńczone spojrzenie (...)".
Jest to naturanlie kwestia dyskusyjna - Bo szepty jedynie były przerażające, a nie wzbudzały przerażenia, a nerwowość to nie to samo co strach.
Jednak czytając w locie wzbudziło to we mnie takie uczucia:
1. Accalia jest pewna siebie, nie boi się nocnej wędrówki, zmarznięta wciąż uznaje las za swój dom.
2. Wokół tworzy się przytłaczająca atmosfera przerażających szeptów - a może dla niej te szepty powinny być znajome, nieszkodliwe, a nie, jak próbuje to nakreślić opis, przerażające?
3. Nerwowość powodowana ryzykiem zamarznięcia tak blisko wioski, skoro las jest jej domem, a ona się nie boi? Do tego stopnia, że sama sobie powtarzała, że cel jest blisko? Więc moje pieerwsze wrażenie było jednak mylne.

"Slieyae" - w sumie nie traktuję tego jak błędu, ale... Nazwy własne jakie stosujesz, w tym każde imię, jest dla mnie trudne do wypowiedzenia, a nawet jeśli, to trudno mi orzec, czy dobrze je czytam. Oczywiście, taki może być klimat regionu który opisujesz, zaś wrażenie to jest subiektywne i może dotyczy tylko mnie. Jednak miej zawsze na uwadze czytelnika i uwzględniaj, że może to stanowić dla niego kłopot, zwwłaszcza jeśli rzecz dotyczy głównych miejsc/postaci, lub gdy zdarza się nazbyt często - a moim zdaniem tak właśnie jest (oba przypadki).

"przed swoim domem, a właściwie szałasem", "na lewym oku, a raczej na oczodole", "(...) umiał ją znaleźć. A raczej w ogóle nie musiał jej szukać (...)" - przyznam, że sam miałem (mam?) manierę pisania w ten sposób. Głupi przykład na szybko (na szczęście nie autentyk): Kopnął go w głowę, a właściwie w nogę, bo (cośtam się stało). Chodzi mi o to, że owa maniera jest strasznie głupia, gdy się nad tym zastanowić. Tak jakby narrator opowiadał sobie swobodnie mową potoczną pozwalając sobie na takie wstawki-smaczki, niby to rozwlekając opis, niby nie potrafiąc nazwać/opisać co jest czym od razu, a tak naprawdę potrafiąc to zrobić. Myślę, że czasem można, ale nie za często i raczej świadomie, tam, gdzie takie powiedzenie półprawdy z późniejszym uściśleniem i dopowiedzeniem ma jakiś przemyślany sens i celowość. Ot, tak to widzę, nauczony własnym przykładem.

Jeszcze scena boso w śniegu po lesie, nacieranie twarzy śniegiem - wedle wszelkich opisów temperatura powinna tam oscylować w okolicach minus 15 stopni, +/-5. Dziewczyna spała w szałasie w lesie prawie naga, przykryta futrami i wyszła tak na zewnątrz - oj, to grozi poważnymi odmrożeniami w zaskakująco szybkim tempie. Nie ma czasu na toczenie dialogów z Głosem, bo lada chwila faktycznie groziłoby dziewczynie zamarznięcie - dlaczego się nie ogarnęła? Żaden opis o tym nie wspomina, a aż prosiłoby się o utratę czucia, mrowienie, kostnienie rąk, szybką ucieczką do ognia itp.

Trochę się czepiam, ale "malutka nora, a nie jaskinia, skutecznie przysłonięta świerkami" - skoro ją wypatrzył, to niezbyt skutecznie ;)

"Potężny koń ledwie się zmieścił. Teraz Drangirr mógł tylko przeczekać burzę i modlić się, by w międzyczasie nie zamarznąć na śmierć." - nie znam się na koniach dość aby zadać kłam opisowi ciągnięcia zwierzęcia w ciasną, jak to wcześniej stoi w tekście, norę, w którą ten ledwo się mieści. Co prawda słabo widzę wyciąganie go z takowej, bo opis każe mi wyobrazić sobie wąską szczelinę, której wnętrza, według tekstu, Drangirr nie znał wcześniej. Ale na pewno zamarznięcie w towarzystwie zwierzęcia mu nie groziło, stąd opis powinien raczej iść w kierunku korzystania z ciepła wierzchowca.

Chwilę później - stwierdzam to ze zdumieniem - opowiadanie się kończy. Nie dowiadujemy się chociażby, kim byli zbrojni wypatrzeni na początku opowiadania, ani nawet nie możemy mieć pełnej pewności kiedy chronologicznie ta scena miała miejsce, bo można odebrać to różnie.
Poza owymi zbrojnymi tematem opowiadania jest... nic! Na domiar złego opowiadanie zamyka się cliffhangerem, ale niezbyt moim zdaniem udanym, bo postaci nie zdążyliśmy polubić, więc i nas nie obchodzą tak na dobrą sprawę, do czego jeszcze wrócę.
Oczywiście, jestem świadom że to coś w stylu początku większej całości, ale jako materiał na konkurs nie zawiera tematu sam w sobie. Ot, nakreśla szkic kilku postaci i miejsca. Robi to nawet nieźle - przyznaję, każda z istotnych postaci dostała jakąś cechę charakterystyczną, główna bohaterka nawet kilka. Ale nie mamy okazji poznać ich w czasie akcji - oprócz Drangirra nie znamy także ich celów/marzeń/dążeń. Wiemy też nieco o pleamionach, ich relacjach i szczątkowo o religii, to dobrze. Niemniej nie mogę ocenić punktów takich jak początek i koniec solidniej, gdyż opowiadanie tych elementów nie zawiera - całe jest początkiem, ale bez zamkniętej struktury.

Wróćmy do postaci, tym razem głownej bohaterki, na jaką kreujesz Accalię. Nie utożsamiłem się z nią, prawdopodobnie przez chorobę psychiczną, o której nie wiem dość, a która potrafiła ukazać bohaterkę jako niezrównoważoną - stąd nie polubiłem jej. To problem, jeśli czytelnik nie lubi głównego bohatera - wiem, że za mało o niej jeszcze wiem, ale jestem zmuszony oceniać tyle, ile opowiadanie mi dało, niestety...

Za wadę opowiadania uznaję także jego poszarpaną srtukturę. Co i rusz przeskakujemy do innej postaci, w inne miejsce. Może nawet do innego czasu raz czy dwa - trudno powiedzieć. Poszczególne sceny są krókie, treściwe, ukazują pożądany motyw - to dobrze, ale żaden z wątków nie wciągnął mnie na tyle, abym pragnął poznać jego dalszą część. Podejrzewam, że winą są postacie, któych nie polubiłem, ani nie uznaję za dostatecznie ciekawe.
Jak to naprawić? To trudne zadanie, ale może odpowiedzią jest kolejny podpunkt:

Dialogi. Powiem tak - spełniają swoją funkcję i nie rażą żadną niepoprawnością. Ale choć w pewien sposób pasują do postaci, na ile miałem okazję to ocenić, to brak im zadziorności, czegoś z ikrą. Mam nadzieję, ze rozumiesz co mam na myśli - one są, bo są potrzebne i robią swoją robotę, ale nie ociekają klimatem, brak im smaku, zbyt wiele w nich zwyczajności może?
Drugi problem z dialogami, pomijając kwestie gramatyczne o któych niżej, to lwia ich część - czyli dialog z Głosem. Ot, Głos wciąż wytyka wady bohaterki, która błaga o litość, albo jakoś z nim dyskutuje, ale czytelnik nie do końca ma informacje by wiedzieć, czego całość tego wewnętrznego dialogu w ogóle dotyczy.

Opisy świata stanowią plus - nie zachwyciły mnie, abym jakiś moment na dłużej zapamiętał. Raczej, podobnie jak dialogi - spełniały swoją rolę, ale w przypadku opisów jest to zaleta, przynajmniej w Twoim wydaniu stanowią mocniejszy punkt opowiadania. Mroźny klimat jaki zbudowałaś pozwala się wczuć i jest co i rusz podkreślany i przypominany na tyle skutecznie, że kwestionuję niedostateczny ubiór niektórych postaci na ten klimat. Niestety, ten zamarznięty świat jest rozwodniony mało wyrazistymi dialogami i postaciami, które muszę powiedzieć, że mają potencjał, ale nie dostały okazji, by go ukazać.

Niewiele więcej niestety mogę powiedzieć, ponieważ opowiadanie zostało urwane. Na pewno da się z tego wycisnąć więcej, ale trzeba popracować nad postaciami i dialogami - zwłaszcza z Głosem, bo te mnie przynajmniej nie pociągały. Do tego drobne korekty gramatyczne o których niżej i powinno być naprawdę dobrze - punkt wyjściowy na dłuższą, wciągającą opowieść. Na tle innych opowiadań które oceniam jesteś zdecydowanie w górnej połowie, a w tym przydziale będę miał przez to kłopot z kałamarzem. Ale to już mój problem ;)

Powodzenia!

"Mimo tego Ringeanowi i młodszemu o dwa lata Drangirrowi wcale to nie przeszkadzało." - Bardzo nieudane zdanie. Tego/to, ale samo "tego" tam nie pasuje. Generalnie przyjrzyj się słowu "tego" w swoim opowiadaniu - pamiętam że w czasie czytania przynajmniej dwa razy mi nie pasowało, powinno być zastąpione słowem "to", albo użyte inaczej (np. "(...) a mimo tego jedna trafiła sarnę (...)").

Jednym z etapów korekty tekstu, jaką niewątplwie zrobiłaś, jest skreślanie zaimków które w czasie pisania lubią się pchać same w klawiaturę. U Ciebie ten problem jest bardzo widoczny w całym opowiadaniu - musisz skreślać sporo, czasem wręcz warto byłoby przekonstruować zdania, które wymagają ich obecności - zaimki są złe, a już na pewno w takiej liczbie jak u Ciebie. Jeśli będziesz miała z tym problem, daj znać, a po zakończeniu konkursu mogę podać konkretne przykłady.

,,To ta wiedźma.” — warknął w duchu. — ,,Tylko nie ona.” - Musisz być konsekwentna w zapisie dialogów, nawet jeśli to tylko myśli. Albo myślniki, albo cudzysłów. Można nawet zostawić przecinki w miejscach myślników jeśli to tylko zapis myśli, ale nighy wszystko naraz. Niezależnie od obranej opcji, kropka po słowie "wiedźma" jest błędem - jeśli nie jesteś pewna dlaczego, wygooglaj hasło "interpunkcja dialogów".
Dialog z Głosem - tam też powinna być stosowana normalna interpunkcja i didaskalia jak w zwykłym dialogu. To poprawny zapis i nie wprowadzający czytelnika w zakłopotanie w stylu "co się dzieje, ktoś coś mówi, czy to narracja?".

"upolowanej dziś sarny" - raczej poszedłbym w kierunku "tego dnia". Piszesz w czasie przeszłym, ten przebłysk teraźniejszości razi.
"Nie myślała o dzisiejszej wyprawie" - to samo co wyżej, plus powtórzenie jako że to następne zdanie.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
23.10.2017
Bardzo dziękuję za tak dogłębną analizę! Cenię sobie wszystkie uwagi i postaram się poprawić błędy. Racja, tekst ma być początkiem dłuższej opowieści, zdaję sobie sprawę, że przez to ciężko go ocenić na tle ukończonych opowiadań. Mam nadzieję, że przez to nie zraziłam do mojej twórczości.
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
23.10.2017
Hej! Zwykle staram się przy analizie czepiać nawet rzeczy które normalnie jeszcze by uszły w tłoku i nie skupiam się na zaletach tekstu, stąd niekoniecznie prawdziwe wrażenie, że mieszam utwór z błotem - tak absolutnie nie jest i daleki jestem od tego. Po prostu uważam to za dobry sposób na doskonalenie warsztatu autora który ma nieszczęście na mnie trafić ;)
Niektórzy niestety źle to odbierają stąd tym bardziej dziekuje za ciepłe przyjęcie moich uwag. Wierzę, że to sprawi że Twoje teksty będą coraz lepsze!
Pozdrawiam i powodzenia w konkursie!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
23.10.2017
Witaj!
Ciężko mi ocenić strukturę fabuły niedokończonego opowiadania. Właściwie wątki się rozpoczynają, gdy już nastaje dość nieoczekiwany koniec. A szkoda, bo fragment czytało mi się całkiem przyjemnie.
Świat, który przedstawiasz jest przekonujący, wrogi, skuty mrozem lodowej Północy. Podoba mi się postać Accalii, młodej wiedźmy, której poświęcasz bardzo wiele uwagi w porównaniu z resztą bohaterów. nakreślasz całkiem wyraźnie jej konflikt wewnętrzny: z jednej strony gardzi mieszkańcami wioski, a z drugiej odgania od siebie myśli o odejściu. Opisy są ciekawe, choć dość dziwnie czytało mi się fragment polowania na sarnę: "W jednej chwili zatrzymali się, skrywając za potężnymi pniami, gdy tylko dostrzegli szaro-brązowy smukły łeb ich ofiary rozglądającej się wokół. " - według mnie powinno być odwrotnie, czyli najpierw jest bodziec, czyli rozglądająca się sarna, a potem reakcja myśliwych.
Zastanawia mnie też tłum uzbrojonych ludzi w okolicy wioski. Czy nikt ich wcześniej nie zauważył, lub nie usłyszał? Wspominasz o tym na początku, ale później jakby cała armia rozpłynęła się w powietrzu.
Na zakończenie mam uwagę nt. tytułu. jest on po łacinie, dlaczego? W kontekście opowiadania taki zabieg wydaje mi się niepotrzebny, bo wzbudza zamieszanie.
Podsumowując, Twoje opowiadanie ma bardzo duży potencjał, chętnie dowiedziałbym się, co dalej przydarzyło się bohaterom. Szkoda, że to zaledwie fragment i ciężko jest mi napisać o nim coś więcej w tym momencie.
Pozdrawiam i życzę owocnej pracy!
Od: Pióroman Arek Rataj
twarz męska
23.10.2017
Bardzo dziękuję, cieszę się, że się spodobało! Teraz już wiem, co muszę poprawić. Tak, tekst jest fragmentem większej całości, której jeszcze nie napisałam.
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
20.10.2017
Witaj Autorko!
Najpierw chciałabym pogratulować Tobie stylu, zasobu słów oraz ogólnie warsztatu literackiego. Zdarzają Ci się czasem drobne błędy np. interpunkcyjne, ale nie znalazłam ich jakoś szczególnie dużo.
Początek opowiadania mnie zainteresował i świetnie wprowadził w całą historię. Problemem jest tylko to, że właściwie cały tekst jest swego rodzaju początkiem. Nie odnalazłam tu jakiejś konkretnej akcji, punktu kulminacyjnego. Czytelnik poznaje bohaterów itp., ale na tym się kończy. Podejrzewam, że chciałaś po prostu zamieścić fragment utworu, ale w takiej sytuacji nie można zamieścić tylko takiego wstępu. Twój tekst bardzo mnie wciągnął, a tu nagle koniec.
Tworzysz naprawdę dobre opisy bohaterów, miejsc, sytuacji. Pozwalają one doskonale sobie wszystko wyobrazić, a zarazem nie powodują znudzenia. Świetnie skonstruowałaś bohaterów, myślę, że mogłabym ich polubić, gdybym tylko miała okazję przeczytać dalszy ciąg tej historii.
Co do emocji, póki co brakowało mi ich. Może pojawiała się momentami odrobina niepokoju, ale to jeszcze mało.
Udało Ci się za to stworzyć naprawdę unikalny klimat opowiadania, który mnie zafascynował i chciałoby się więcej. Tworzysz wyjątkową atmosferę.
Czasami zdarzały się drobne niespójności. Trochę dziwne, że na początku bohaterka sama przyznaje, że tyle ludzi nie powinno tam być i na początku wydaje się, że właśnie zwraca na to uwagę, ale za chwilę piszesz, że jednak bohaterki w ogóle to nie obeszło.
Brakowało mi w tym tekście dialogów, które również wiele mogłyby powiedzieć o bohaterach. Rozumiem, że na początku często ich jest mniej, ale właśnie w tym problem, że ten tekst to powinno być więcej niż początek.
Na koniec jeszcze raz chciałabym Cię pochwalić, bo widzę w tym tekście duży potencjał, ale niestety zamieściłaś zbyt mało, aby móc powiedzieć coś więcej. Następnym razem radzę lepiej dobierać fragmenty, które chcesz osobno publikować.
Od: Pióroman Stella Aga
twarz żeńska
20.10.2017
Bardzo dziękuję za tak miłe słowa! Naprawdę, bardzo mnie zmotywowały do dalszego pisania :) Tak, masz rację, ten tekst miał być pewnym wstępem do dłuższej historii, nad którą wciąż pracuję. A co do nieścisłości na początku: staram się wykreować Accalię na aspołeczną schizofreniczkę (dosłownie!), więc takie nietypowe zachowanie wydawało mi się tu na miejscu :) Jeszcze raz, bardzo dziękuję za komentarz!
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska
20.10.2017
Autorko, stawiasz mnie przed dość niezręcznym zadaniem skomentowania fragmentu większej całości. Jak domniemam, wstawione przez Ciebie strony stanowią wstęp (chyba że coś mi umknęło). Urywa się on akurat wtedy, gdy coś zaczyna się dziać, a szkoda – bo każdy rozdział powieści biorący udział w konkursie powinien stanowić pewną zamkniętą historię, mogącą konkurować z opowiadaniami.

To mnie najbardziej boli w Twoim tekście – brak rozwinięcia. Wprowadzasz bohaterów, nakreślasz ich sylwetki, ale nic z nimi dalej nie robisz. Oni po prostu są; ze swoimi rozterkami, problemami, stawiają pierwsze na oczach czytelnika kroki w świecie stworzonym przez Ciebie. I na tym się opowieść urywa. Przez to ciężko mi się wobec tych postaci ustosunkować, nie mając ich pełnego obrazu, lecz zaledwie jego strzępki. Nie mogę zatem powiedzieć, że wyciągnąłem cokolwiek z Twojego tekstu, jakiekolwiek przemyślenia. Zabrakło tutaj akcji. Rozprowadziłaś ładunki wybuchowe, ale nie użyłaś detonatora, jakim mógłby być finał opowieści.

Tyle, jeśli uznawać Twój tekst za zamkniętą całość. Lecz uznając go za wstęp, tym samym odrzucając kilka kryteriów, którym podlegają pełne historie, rzecz ma się już lepiej. Dobrze operujesz piórem, unikasz amatorskich błędów i starasz się nadać głębię; czasem mi się tylko wydaje, że w niektórych opisach aż za bardzo i tekst od tego „drętwieje”. Miejscami brakuje mi w nim luzu, lekkości. Czy mnie zaciekawił na tyle, bym sięgnął po kontynuację? Tak, dałbym mu szansę, aczkolwiek z nadzieją, że dalej stanie się coś, co nieco przyspieszyłoby i zaostrzyło akcję, a nawet zapędziło ją w niespodziewanym kierunku, ponieważ do tej pory miałem wrażenie, że nie wprowadzasz zbyt wielu nowatorskich elementów. Na poziomie formy oraz treści jest poprawnie, ale brakuje „tego czegoś”; oryginalności, choć to zapewne kwestia braku rozwinięcia.

Podsumowując – widać, że jesteś obeznana w temacie, powinnaś to teraz tylko umieć należycie pokazać, najlepiej wstawiając całość utworu. Tą częścią nie wywołałaś u mnie mocniejszych emocji; zaciekawiłaś, ale nie dałaś niczego, czym mógłbym tę ciekawość nasycić. Otrzymałem spójny wstęp. Pozostaje mi więc życzyć Ci powodzenia na ścieżce pisarskiej!

Ach, przeanalizuj jeszcze zapis dialogów. Za dużo kropek Ci się tam wkradło. ;)
Od: Pióroman Parias
twarz męska
21.10.2017
Dziękuję za analizę :)
Od: Autor RikaEllen
twarz żeńska