Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Marność

15.08.2018
1. Początek jest wciągający i interesujący.

Szczególnie porusza mnie element alchemii u bohatera ze skrzydłami, oraz to jak odsłaniana jest jego dość namacalna sylwetka.

2. Utwór wprowadził mnie w lekką zadumę ze względu na podjętą tematykę przez autora. Ilość możliwych opisów odprawiania satanistycznych rytuałów sięga bowiem nieskończoności.

3. Historia jest fantastyczna i nie wymusza na mnie chęci postrzegania jej jako wiarygodną. Bardziej oczekiwałem dalszego rozwoju akcji. Autor ma zadatki moim skromnym zdaniem na pisarza powieści skierowanych do dorosłego grona odbiorców, jak i zarówno nastoletnich czytelników.

4. Sylwetki bohaterów w połowie żywe, w połowie namacalne, choć niektóre detale biorące udział w ich stwarzaniu są jak gdyby "w samą porę", na miejscu.

5. Dialogi żywcem z horrorów. Doceniam ich prostą obecność.

6. Opis świata jest po części nowatorski i w miarę zmyślnie posklejany ze spuścizną kulturową europy, aż chciałoby się poznać więcej szczegółów.

7. Udało się stworzyć atmosferę pasującą do historii. Była wiarygodna w pewnym stopniu. Podziwiam autora, że udało mu się ją w ogóle stworzyć.

8. Utwór był wciągający. Dałbym 8 punktów na 10, ale wiedz, że nie jestem geniuszem.

9. Utwór jest spójny i trzyma się solidnie utartych reguł, choć jest krótki.

10. Dostrzegam nowatorstwo w tematyce, lecz jej lekki brak w kreowaniu wydarzeń. Ja już wspomniałem, subiektywnie kojarzy mi się z prostym horrorem.

11. Podobały mi się sentencje z księgi Koheleta oraz stoicki opis aparycji żeńskiej bohaterki.

12. Koniec uwieńczyłbym opisem zdarzenia następującego po ostatnim zdaniu.

bardzo dobra
Od: Pióroman BonjurBuonegiorno
twarz męska
16.08.2018
Dziękuję za komentarz, cieszę się, że ogólny wydźwięk opowiadania uznałeś jako pozytywny, pomimo niedociągnięć. Tekst jest stary, sprzed dwóch, może trzech lat i napisany został na użytek terenowej gry, której nazwy już nie pamiętam.
Pozdrawiam serdecznie :)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
24.07.2018
Droga Autorko! Wprowadzasz mnie w utwór i jego eteryczną zapowiedź metaforami, które budują oniryczny obraz świata, aby za chwilę umiejętnie i zaskakująco zrównać ten obraz z ziemią! :D Uwielbiam takie zwroty, powodujące automatyczne rozbicie i zaciekawienie jednocześnie. Mimo takiego zabiegu, wszystko jest na swoim miejscu a wstęp nie pozwala mi już się oderwać. daje czytelnikowi nadzieję na smakowitą ucztę.
Muszę przyznać, że to co mi nie gra we wstępnie to:
cytat„kryjąc malachitowe tęczówki za kotarą rzęs. Szafranowe włosy rozsypały się dookoła.”
- po co aż tak komplikować opis? Czemu nie użyłaś zwyczajnych nazw kolorów, tylko siliłaś się na trudniejsze do rozszyfrowania dla męskiego odbiorcy ;) Wydaje mi się to grubo przesadzone i przejaskrawione. Może oczywiście być tak, że pasuje do całej reszty utworu i składa się w całość. Zobaczymy.
Dlaczego słowo Ziemia piszesz wielką literą? Nie rozumiem czemu jest w ten sposób wyróżnione.
cytat„ rymnęła o posadzkę.”
- zbyt potoczne, bardziej pasujące do gwary, niż do narracji.
cytat„budek”
- chodziło Ci o budynek?

Muszę przyznać, że po dotarciu do końca Twojego utworu, nie wiem od czego zacząć, ani jak zebrać to wszystko w komentarz. Pierwsze co ciśnie mi się na myśl, to fakt, że w moim odczuciu nie jest to opowiadanie, które po zakończeniu powinno się analizować w taki sposób, jaki przyjęliśmy na portalu. Myślę że aby oddać mu całą jego doskonałość, powinno się zapoznać z treścią i przemilczeć, pozostając ze swoimi własnymi myślami i wnioskami.
Jednak podejmując się analizy, którą traktuję jako pomoc dla Autora, nie jestem pewna, czy potrafię Ci w jakikolwiek sposób pomóc. Zaznaczę może to, co w moich oczach możnaby poprawić.
Początek, który zwiastował coś dobrego - nie kłamał. Nie zawiodłaś moich oczekiwań, a kunszt pisarski, z jakim stworzyłaś ten tekst, widoczny jest na każdym kroku. Każde jedno słowo i każde zdanie, to sama esencja. Mimo usilnych starań, nie jestem nawet w stanie wybrać jakiegoś konkretnego fragmentu, który miałby stać na czele reszty tekstu. Całość jest napisana spójnie.
Jedyne co wyrwało mnie z oczywistej i pełnej immersji - to te nazwy kolorów - jeśli już tak użyte, to na pewno bardziej pasujące do rzewnej opowiastki dla kobiet, pełnej romantycznych uniesień, niż tak fantastycznie skrojonej opowieści pełnej mroku, zła i prowadzonej przez upadłego anioła.
Było coś jeszcze. W jednym miejscu, o tutaj:
cytat„Jeż rozglądnął się po ogromnym holu, lustrując zdemolowane wnętrze. We wszystkich, bez wyjątku, chaos panujący w dawnej akademii wywoływał niepokój ”

Niby wszystko jest poprawnie, ale jednak przychyliłabym się ku temu, żeby delikatnie skorygować ten fragment, aby brzmiał bardziej naturalnie w stosunku do reszty tekstu.
Jeż rozglądnął się po ogromnym holu, lustrując zdemolowane wnętrze. Anioł niejednokrotnie obserwował, jak panujący w dawnej akademii chaos, wywoływał niepokój w każdym kto odważył się do niej wejść.
Udało Ci się wywołać we mnie ciekawość, wpisując się ze swoim dziełem w klimat, który jako czytelnik, uwielbiam. Nie piszę mrocznych opowieści, ale delektuję się nimi, szczególnie, jeśli są tak dobrze napisane. Wciągnęłaś mnie i w sumie całość przeczytałam jednym tchem, wciąż ciekawa, co takiego naszykowałaś ciekawskim ludziom.
Przedstawienie historii od strony złego bytu, a nie jak się utarło w literaturze - z punktu widzenia człowieka - to ciekawa odmiana i zawiało mi tu troszkę świeżością i nowością, której potrzeba każdemu czytelnikowi.
Oceniam, że w całym przyciąganiu, jakie wywołuje ta historia, największy udział ma to, w jaki sposób wykreowałaś głównego bohatera. Przecież to morderca! Od pierwszych chwil wiedziałam, że jest na wskroś zły, a mimo to, ciekawa byłam go i chciałam więcej!
Jak to osiągnęłaś? Mało kto potrafi oprzeć historię o głównego bohatera, który jest negatywną postacią, którego nie da się polubić, przywiązać się do niego (mówimy tu o zdrowym na umyśle ;) odbiorcy), a mimo to, chce się podążać za nim aż do samego końca opowieści. Końca, który nie owocuje w "fantastyczną" przemianę. Myślę, że jak mistrzyni w swoim fachu, króciutkim tekstem, potrafisz wywołać w czytelniku najgorsze instynkty. Moje odczucia co do całości, przeraziły nawet mnie samą. Dlatego właśnie wspomniałam, że ten tekst nie powinien być analizowany głośno, a jedynie "w głowie" odbiorcy, na czele z własnym sumieniem. Rzadko krótki tekst potrafi zrobić coś takiego z umysłem odbiorcy, a ktoś, kto potrafi coś takiego stworzyć? Jak Cię nazwać? Nie chcę rzucać tu jakimiś sztampowymi pochwałami, dlatego pozostawię to w domyśle. ;)
Moją uwagę zwróciły poprawne, naturalne dialogi, które poprawnością zapisu, zachęcały i dawały mi poczucie, że odbiorca nie jest Ci obojętny. W połączeniu z przekazem, daje też pewność, że nie mamy do czynienia z amatorem, a kimś, kto już coś na pisarskim polu osiągnął, lub lada moment osiągnie.
Składają się na to oczywiście również fantastyczne, nieprzesadzone, wyważone opisy otoczenia, które mimo iż nie zawsze szczegółowe i obszerne, to są wystarczające, dzięki atmosferze, którą stworzyłaś już pierwszymi zdaniami.
Wszystko jest tak niesamowicie intuicyjne i wynikające z siebie wzajemnie! tego również gratuluję i oczywiście zazdroszczę.
Po dzisiejszej lekturze, mam nie lada kłopot. Książka, którą skończyłam, a aktualnie wprowadzam poprawki po pierwszej korekcie, jest w tej chwili dla mnie niesamowicie płytka, niedopracowana i uboga w to wszytko, co zobaczyłam u Ciebie. To ogromna nauka również dla mnie, choć na początek będę musiała uporać się z goryczą jaką wywołuje mój własny, marniejszy warsztat :P
Jednak wracając do Twojego tekstu, muszę przyznać jeszcze, że sama fabuła, gdzieś pod koniec, straciła odrobinę na swej niezwykłości, a to za sprawą mniej wyszukanych "zabaw" jakie obiecywał Anioł w tym fragmencie:
cytat„Mężczyzna, wsparty o balustradę, obserwował ich z niekrytym rozbawieniem, doskonale zdając sobie sprawę, że nie uda im się wywołać nawet własnych mózgów z zaświatów, a co dopiero kogokolwiek z Podziemi. Nie zamierzał się jednak ujawniać i psuć im zabawy, ani tym bardziej nawracać kogokolwiek. Lata świętości miał już za sobą, chciał się zabawić. Czekał.”

Mówiąc szczerze, w tym momencie pobudziłaś moją wyobraźnię i leciała mi ślinka na ciąg dalszy, tak samo ciekawie napisany jak początek. Tutaj na zakończenie nie dałaś niestety czytelnikowi tyle świeżości i tyle samo emocji. Wybrałaś najbardziej popularne w każdym telewizyjnym horrorze sposoby, aby zamordować te dzieciaki.
Czy to horror klasy A czy klasy Z, to zamykające się, zablokowane drzwi, albo zwichnięta kostka, plus uciekanie po schodach na górę (nigdy nie potrafiłam tego pojąć, a to zazwyczaj atrybut cycatych blondynek), są zawsze wykorzystywane i to często z marnym skutkiem.
Powiem szczerze, iż posiadając takie umiejętności żonglowania słowem, szalenie celnymi i ciekawymi porównaniami i opisami, można oczekiwać trochę więcej inwencji twórczej.
Gdyby połączyć to razem, to następnym razem nie zobaczyłybyśmy się już tylko tu, na portalu, ale również na półkach empiku.
Wspominając jeszcze o samych postaciach - bardzo ciekawy główny bohater, świetnie przedstawiony i opisany, konkretny i charakterystyczny. Czy czegoś mu brakuje? Może jeszcze trochę więcej twardych i bestialskich dialogów? Jednak i tu trzeba uważać, aby nie popaść w przesadę.
Młodzi - niewyszukani ;) standardowi. Poleciałaś w popularny, wyświechtany schemat. Dobrze, że mają swoje, wyróżniające ich cechy, to jest duży plus.
Historia, mimo niezwykłości, wydaje się mieć szansę być całkiem realna, możliwa. Interesuję się trochę urban exploringiem i niejednokrotnie widziałam relację z nawiedzonych miejsc. Często zastanawiałam się skąd takie siły i dziwne zjawiska. Od razu nasunęła mi się myśl, że to całkiem ciekawa forma na wyjaśnienie ich. :D
Czy zakończenie mnie czymś zaskoczyło? Myślę, że nie. Fabuła systematycznie zmierzała do takiego, a nie innego zamknięcia tj historii. Czy to dobrze? Pewnie jest to poprawne, jednak ja osobiście uwielbiam, wręcz kocham jakieś ciekawe smaczki na koniec. To one sprawiają, że opowieść zapada w pamięć.
co tu mogłoby się pojawić? Mam kilka pomysłów w głowie, jednym z nich jest to, aby po łatwym zabiciu chłopaków, którzy są jedynie przypadkowymi pionkami, dziewczyna okazała się być dotkliwszą kara dla tego złego bytu. Swego rodzaju pogromcą, a może jednak wysłanniczką niebios, aby wciąż karać Anioła? Za każdą śmierć, mógłby ponosić jakąś karę, może ograniczenia bytowania w swoim więzieniu?

O! Przypomniało mi się coś, co zaskoczyło mnie na początku. W jakim celu Anioł, który nie jest namacalną i realną istotą, potrzebuje pokarmu i musi jeść myszy? Gryzie mi się to zupełnie z jego niezwykłością i nadludzką egzystencją. Myślę, że samo zabicie, zgniecenie w dłoni, czy może spalenie gryzonia, byłoby tutaj bardziej trafne. co o tym myślisz?
Pisz dalej, wymyślaj, porywaj czytelnika i dawaj z siebie to, co Ci się udaje, a co daje ogromną satysfakcję i radość odbiorcy. Chętnie po konkursie zerknę, czy coś jeszcze masz w swojej pracowni. Gratuluję Ci umiejętności, o których marzę i tego w jaki sposób formułujesz zdania i opisy.
Na pewno Twoja historia pozostanie w mojej głowie na dłużej i będę do niej wracać, tworząc swoje. Widziałabym ją, jako jedno z opowiadań w jakimś mrocznym zbiorze jemu podobnych.
Pozdrawiam serdecznie i kończę już ten przydługi wywód :P
Do zobaczenia na portalu!
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
24.07.2018
WOW. Szczerze powiedziawszy to... wow.
Okej, dobra, potrzebowałam chwili na ogarnięcie się, teraz może zdołam napisać coś sensownego... Dobra, już wiem. Zacznę może... może najlepiej od początku.

Muszę przyznać, że Twój komentarz kompletnie mnie zaskoczył - nie tylko swoją powalającą, przecudowną długością, która sprawia, że mam ochotę Cię przytulić, ale także treścią. Gdy tylko go zobaczyłam, myślałam, że będzie miał wydźwięk negatywny i już nastawiłam się mentalnie na baty. A tu taka niespodzianka!

Od razu muszę też wyjaśnić kilka kwestii - nie lubię horrorów. Nie oglądam ich ani nie czytam, bo mam już swoją miłość (fantasy), a należę do wiernych kochanków. Ten tekst był pierwszym opowiadaniem, które wyszło z pod mojej ręki nie będąc fantastyką samą w sobie. Być może stąd te niezbyt wyszukane sposoby na uśmiercenie bohaterów. W dziedzinie horrorów jestem początkującym amatorem, którego dorobek zaczyna się i kończy na jednym tekście - tym właśnie. Jakim cudem doszło więc do jego powstania? Pewien człowiek, organizator gry terenowej, rzucił mi rękawicę. Zadanie brzmiało: napisz krótkie opowiadanie, którego bohaterem będzie anioł pozbawiony imienia, uwięziony w jednym ze wskazanych przeze mnie miejsc. Dostałam szkołę. I kompletnie wolną rękę co do kreacji bohatera i samej "fabuły". Stąd wynikały wszystkie niejasności typu: dlaczego anioł był więziony, kim jest Klara itd. Opowiadanie miało być wykorzystane w trakcie gry, dlatego też nie mogło być za długie, co było kolejnym ograniczeniem. A najlepsze jest to, że tekst ma już jakieś dwa lata i nie odzwierciedla moich obecnych umiejętności. I teraz nie używam już takich bezsensownie-wymyślnych określeń, jak "malachitowe tęczówki". Z perspektywy czasu widzę, że było to trochę śmieszne. Ale tym bardziej cieszy mnie Twój komentarz - skoro ten (stary) tekst wypadł tak dobrze, co z aktualnymi? Bardzo byłabym rada, gdybyś zaglądnęła kiedyś do mnie. Ale nie tutaj, w pracowni mam tylko opowiadanie z ostatniego konkursu, które również było moim starszym, jedynie trochę podrestaurowanym tekstem. Jeśli byłabyś chętna, mogłabym podesłać Ci link do portalu, na którym znajdują się moje aktualne teksty :)

O rany, nawet nie wiesz, jak wielki uśmiech wywołałaś swoim wywodem! Aż mnie normalnie już twarz boli. Wydawanie swoich własnych powieści to moje największe marzenie i cel w życiu, do którego od kilku lat zaciekle dążę, pisząc, pisząc i jeszcze raz pisząc. Bardzo jestem Ci wdzięczna za te słowa, sprawiają, że moje plany wydają mi się trochę mniej "nierealne". Naprawdę dziękuję.

No proszę! Widzę, że ktoś tu podziela marzenie. Z jakiego gatunku powieść, jeśli mogę spytać? I zdecydowałaś już do jakiego wydawnictwa/wydawnictw się zgłosisz?
Cóż, radziłabym nie śpieszyć się z tym zbytnio. Ja jeszcze nawet nie zaczęłam pisać swojej (miejmy nadzieję) "debiutanckiej" powieści, choć połowę szczegółowego planu wydarzeń już mam. Cały czas wstrzymuje mnie myśl, że z każdym dniem, każdym tygodniem i miesiącem nabieram więcej doświadczenia, uczę się nowych rzeczy i mój warsztat się polepsza. Co rusz myślę sobie, że jeszcze jest za wcześnie, że jeszcze jestem nie gotowa... a nie chciałabym po roku wstydzić się własnego debiutu. Dlatego też zachęcam do cierpliwości. I mówi to człowiek niecierpliwy, który zawsze efekty chciałby mieć od zaraz :P
Co do myszy - anioł nie należy ani do świata astralnego, ani fizycznego, a jednocześnie do obydwu. W mojej koncepcji, żyjąc na ziemi, zmuszony był pożywiać się choć w drobnych porcjach, by zachować siły. To jakby ciąg dalszy kary c:

Bardzo, ale to bardzo z całego serducha dziękuję za ten wspaniały komentarz. Bardzo silnie do mnie przemówił i obudził we mnie coś, co drzemało od dawna. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam cieplutko <3
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
24.07.2018
Teraz to ja powiem WOW :D Też udało Ci się wywołać u mnie uśmiech :) jesteśmy kwita ;) Zawsze staram się bardzo przykładać do komentarzy, a taki pozytywny odbiór mojej pracy (często kilkugodzinnej), to kolejna zachęta, aby robić to dalej.
Masz rację, jestem meeega ciekawe Twoich aktualnych tekstów. Pisz tą powieść! Będę wdzięczna za link. Szczególnie, że moja, nie pierwsza, ale pierwsza w końcu zakończona i stosunkowo zadowalająca książka, zawiera dużo elementów fantasy. Jest kierowana do młodzieży, ale myślę, że może mieć wiele wspólnego z tym, czym się zajmujesz. Chętnie się podszkolę, bo też dopiero raczkuję w tej dziedzinie, a dzieciaki, które ją czytały, domagają się kontynuacji.
Owszem, obawiam się bardzo publikacji jej i późniejszego wstydu, jednak tak będzie zawsze. Każdy dzień, każde opowiadanie, czy każda książka będzie lepsza od poprzedniej, na tym polega praca nad piórem. Trzeba znaleźć swój moment, ale i go nie przespać wciąż bojąc się. myślę, że to trochę jednak nasze kompleksy, niedowierzanie, że możemy coś takiego stworzyć i osiągnąć sukces. Nie musi to być sukces na skalę krajową czy światową, ale na pewno wydanie pierwszej książki jeszcze bardziej motywuje do pisania kolejnej.
Zauważyłam, że mam takie same obawy i zimny pot na karku kiedy otwieram komentarz do swojego utworu. Doszłam do wniosku, że wynika to po prostu z tego, czy ktoś bierze naprawdę na poważnie to, czym się zajmuje. Zależy nam na sukcesie, dlatego też każdy komentarz wywołuje obawy i nadzieje jednocześnie.
Podziwiam, że potrafiłaś napisać tak dobrze, na życzenie. Przysiadałam kilka razy do opowiadania na konkurs Fantazmatów - Pomieścia. Mam nawet w głowie zagładę połączoną z ingerencją aniołów, tych upadłych, jak i tych Boskich. Dość niezwykły scenariusz i wydaje mi się, że ciekawy. Jednak najgorsze co mnie może spotkać, to pisać "na zamówienie". nie wiem z czego to wynika, pewnie z braku doświadczenia, może samozaparcia.
Pewna jestem na pewno, że nie będę startowała do jednego wydawnictwa, ale wypiszę sobie wszystkie, w które wpisuje się tematyka. Wiele razy spotkałam się z opinią, aby wysyłać propozycję do kilkudziesięciu różnych wydawców, bo niestety, ale sami pracownicy potwierdzili mi, że nie są w stanie nawet otwierać wszystkich maili jakie dostają, nie mówiąc już o analizie... Dlatego warto też po kilku miesiącach wysłać propozycję ponownie. Poprawioną, z lepszą zapowiedzią czy streszczeniem.
ten zamysł z myszą jest jak najbardziej ok, jednak brak wzmianki o tej karze, powoduje zagubienie.

niesamowicie cieszę się, że mój komentarz trafił do Ciebie w dobrym momencie i że mógł Ci pomóc. Trzymam kciuki bardzo mocno, abyś zrealizowała swoje marzenia! :) Jako Pisarz, ale też jako Pióroman, abyśmy my - pozostali Pióromani zobaczyli że można i wszystko się da.
Zachęcam cię również, abyś publikowała na portalu i komentowała utwory innych. Dzieląc się swoimi umiejętnościami, sama wiele możesz się nauczyć. :) Ja po wielu komentarzach, wyciągnęłam sporo wniosków i dużą naukę.
Lecę do pracowni i zdecydować kogo wyróżnić, bo ten utwór był ostatnim z drugiego przydziału. Po tym, powinnam widzieć już kto co wystawiał i aż chętnie zobaczę który to utwór z poprzedniego konkursu był Twój :D Jeśli nie był tym jedenastym, którego nie dostałam, to pewnie go komentowałam :)
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
24.07.2018
Tak strzelam, ale wydaje mi się, po szybkiej analizie portalu, że "Pieśń losu" to Twoja sprawka :D
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
26.07.2018
Znam to. Spod mojej ręki też najczęściej wychodzą komentarze-tasiemce. Z tymże u mnie nie każdy to docenia. Wbrew pozorom, mało kto potrafi zaakceptować szczerość bądź konstruktywną krytykę (oczywiście podpartą argumentami i przykładami). Ale dobrze, że chociaż u Ciebie wysiłek nie idzie na marne ;)

Już podaję linka: https://www.wattpad.com/story/147292512-%C5%82owczyni-zmierzch-wilka Jest to moje aktualne opowiadanie z gatunku dark fantasty (brutalne sceny + drobna domieszka horroru). Nie wiem czy pomoże Ci to przy książce skierowanej do młodszych czytelników, ale sam klimat, świat, budowa akcji, dialogów, bohaterów i tym podobnych, może Ci w czymś pomoże albo w jakiś sposób natchnie. Nie wiem czy wcześniej korzystałaś z Wattpada (bo na tym portalu publikuję tekst), ale gdy klikniesz "czytaj", przeniesie Cię do wprowadzenia - możesz je przeczytać, jako ciekawostkę i tak "na rozgrzewkę", albo nie. Jak wolisz, w każdym razem potem przejdź do prologu (w lewym górnym rogu masz tytuł opowiadania, kliknij go i rozwinie Ci się spis treści). Będę wdzięczna za wszelkie uwagi i opinie ;)

Z tym wstrzymywaniem się masz zupełną rację.Trzeba ten moment wyczuć, żeby nie było za późno. Na szczęście ja jeszcze jestem młoda (w przyszłym roku będę liczyć 20 wiosen), myślę, że w moim przypadku brak pośpiechu jest jak najbardziej wskazany :)

No proszę, też zamierzam wziąć udział w tym konkursie. Na razie jednak prócz zarysu fabuły, pomysłu, nie mam nic więcej. I tak już od miesiąca XD Moją całą energię, prócz pracy, zużywa pisanie podlinkowanego opowiadania, boję się przez to, że nie zdążę nawet do Pomieści przysiąść. A na wcześniejszą edycję (umieranie to parszywa robota) coś wysyłałaś?

Wiem, wiem o tym, bardzo dobrze znam ich "potęgę" . To komentarzom właśnie zawdzięczam swoje obecne umiejętności ^^

No i bardzo ślicznie dziękuję za kałamarz. Czuję się bardzo wyróżniona. Obiecuję, że nie zmarnuję na głupoty ;p

Dokładnie ;)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
28.08.2018
Dziękuję Ci serdecznie za wyróżnienie! :D

Teraz to i ja zacznę fruwać ;)

Pozdrawiam
Albi.
Od: Pióroman Albi
twarz żeńska
10.07.2018
Początek opowiadania rewelacyjny, zapowiadający coś naprawdę dobrego. Od razu czuję klimat tajemniczości, czegoś niezapomnianego i obiecującego arcydzieło. To właśnie ten fragment jest najlepszą częścią Twojego dzieła. Twoje opisy tworzą atmosferę i to jest najlepsza strona utworu. Ciąg dalszy jest dla mnie troszkę niejasny. Tak naprawdę nie wiem, dlaczego upadły anioł był uwięziony w szkole, dlaczego jadł myszy, jeżeli raczej był osobą niematerialną. I tutaj też nie jestem pewny, czy był duchem, czy też nie. Jest on zbyt prymitywny, mając na uwadze, iż jego istnienie można liczyć w tysiącach lat. Co do zabawy nastolatków w wywoływanie duchów, wydaje mi się, iż ich zachowania są jak najbardziej wiarygodne i autentyczne. Zawsze znajdą się amatorzy mocniejszych wrażeń, którzy chcą poznać coś więcej niż znany wszystkim świat. Niezbyt podoba mi się opis dziewczyny, który jest jak dla mnie zbyt wulgarny, faktem jest jednak, iż dzięki temu łatwiej ją sobie wyobrazić. Ogólnie im dalej w las, tym brutalności przybywa i moje początkowe wrażenie o wyjątkowości tego opowiadania kurczy się, aż w końcu znika. Zbyt dużo jest tutaj krwi, zbyt mało tajemniczości, czegoś, co wciągałoby nas w świat duchowy. Co do dialogów są dobrze napisane i pojawiają się we właściwym momencie. Koniec do przewidzenia, w końcu fabuła zmierzała do uśmiercenia nastolatków. Moje ogólne wrażenie jest dosyć pozytywne, uwagi dotyczą zbyt prostego pokazania zła, które można by pokazać głębiej i dwuznacznie, co z pewnością pozytywnie wpłynęłoby na całość. Poniżej parę uwag.
" niemożliwe – budek stał na bezludziu przez wieki, .... -powinno być budynek
"Mężczyzna, wsparty o balustradę, obserwował ich z niekrytym rozbawieniem" - raczej nieukrywanym
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
11.07.2018
Witam serdecznie.
Cieszę się, że ostatecznie opowiadanie odebrałeś pozytywnie. Tu jednak należy się wyjaśnienie, które powinnam zawrzeć we wstępie przed lekturą, a czego nie zrobiłam (niestety). Tekst nie miał być jakiś duchowy, nie miał mieć jakiegoś morału czy przekazu. To miał być po prostu short o wypaczonym, zdziczałym niegdysiejszym słudze jasności. Nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment i równocześnie pierwszy raz, gdy zdecydowałam się właśnie na horror. Rękawicę rzucił mi organizator pewnej gry terenowej (fantasy), która, z tego co pamiętam, opierała się na poszukiwaniach i uwalnianiu aniołów, uwięzionych w różnych miejscach w pewnej poniemieckiej miejscowości, poprzez nadawanie im imion (stąd brak imienia głównego bohatera). Każde miejsce było zarezerwowane dla jednego anioła, a więc jednego krótkiego opowiadania, przybliżającego konkretnego skrzydlatego. Ja zajęłam się szkołą. Stąd opowiadanie jest "spłycone" na pewnych płaszczyznach i może posiadać sporo niejasności, takich jak; powód dla którego anioł był uwięziony, sposób jego pojmania, historia bohatera, postać Klary itd. - to wszystko wynikało z założeń gry :)
Dzięki za komentarz i pozdrawiam ;)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
08.07.2018
Droga Autorko!
Przyznam szczerze, że horrory to nie mój gatunek, ale biorąc się za czytanie Twojego opowiadania starałam się być obiektywna. Mam jednak wrażenie, że o ile bardzo dobrze wyszła Ci sama scena akcji to niekoniecznie udało się z początkiem. Ten nie zaciekawił mnie, Żaden z bohaterów nie był dla mnie intrygujący, co więcej - Anioł zamiast grozy, ciekawości czy innych emocji wzbudził u mnie wyłącznie skojarzenie z lwem z bajki Disneya, do czego aluzję mam wrażenie nawet sama zawarłaś w opowiadaniu. Ale moim zdaniem nie działało to na korzyść. Brakuje mi tutaj opisów bohaterów i nie mam na myśli ich wyglądu, ale charakteru, ich historii, bo każdego z nich można opisać jednym słowem, są jednowymiarowi. Do tego sam Anioł jest dość sztampowy i konwencjonalny. Przy okazji, zwróciłabym również uwagę na określanie kolorów, bo malachitowy i szafranowy trochę wyrywają z rytmu czytania i nie za bardzo pasują do stylu całego tekstu.
Gratuluję za to sceny ingerencji Anioła i jego polowania na bohaterów. Jest dynamiczna, dobrze zbudowana, pełna emocji i niepewności czy Anioł oszczędzi kogokolwiek. Naprawdę fajny kawałek napisałaś Autorko. Bardzo obrazowy i poruszający.
Trochę mam wrażenie, że nie dałaś czytelnikowi odpowiedzi na to, jaka to klątwa trzymała Anioła w tej szkole. Dajesz jakieś wzmianki, ale ostatecznie nie ma rozwiązania tej zagadki. Tego właśnie mi zabrakło.
Można było się spodziewać, że ostatecznie wszyscy bohaterowie zostaną zabici, więc końcówka nie była w rzeczywistości zaskoczeniem.
Jednakże podoba mi się Twój styl pisania, szczególnie tych dynamicznych części tekstu, które są bardzo płynne i napisane dobrze. Początek wydaje mi się wymaga doszlifowania pod tym kątem.
Powodzenia i pozdrawiam!
Od: Pióroman PannaLawenda
twarz żeńska
09.07.2018
Cześć :)
Już tłumaczę. Nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment i równocześnie pierwszy raz, gdy zdecydowałam się właśnie na horror. Rękawicę rzucił mi organizator pewnej gry terenowej (fantasy), która, z tego co pamiętam, opierała się na poszukiwaniach i uwalnianiu aniołów, uwięzionych w różnych miejscach w pewnej poniemieckiej miejscowości, poprzez nadawanie im imion (stąd brak imienia głównego bohatera). Każde miejsce było zarezerwowane dla jednego anioła, a więc jednego krótkiego opowiadania przybliżającego konkretnego skrzydlatego. Ja zajęłam się szkołą. Stąd opowiadanie jest "spłycone" na pewnych płaszczyznach i może posiadać sporo niejasności, takich jak; powód dla którego anioł był uwięziony, sposób jego pojmania, historia bohatera, postać Klary itd. - to wszystko wynikało z założeń gry.
Poza tym tekst ma już z jakieś dwa lata. W tamtym czasie miałam tendencję do używania takich dzikich kolorów, obecnie tego nie robię (na szczęście! XD).
Dzięki za komentarz i uwagi. Mam nadzieję, że następnym razem uda mi się dodać jakiś aktualny tekst i wówczas spotkamy się tu ponownie ;)
Pozdrawiam.
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
19.06.2018
Bardzo fajny początek. Takie otwarcie filozoficzne a jednocześnie wbijające tę filozofie w ziemie. Aż szkoda, że takie krótkie.

Świetne opisy. Bardzo dobre dialogi, a bardziej monologi Pana Anioła.

Mogłabyś się zastanowić nad bardziej szczegółowym opisem przestrzeni, szkoły, zatrzymałoby to akcje, ale wydaje mi się, że mógłby być naprawdę interesujące z Twojej ręki.

Nie wiem tylko co z tą Klarą. To specjalny zabieg?

Kilka uwag technicznych:
cytat„zaznawałem największych rozkoszy i pokus”
Nie jestem ekspertem, ale wydaję mi się, że nie można zaznawać pokusy, pokusie można ulec, mieć albo doznać.
na początku 3 strony zdradzasz, że postać którą opisujesz to Anioł, jak dla mnie za wcześnie, lepiej byłoby to zdradzić później, większe zaskoczenie dla czytelnika. Możesz to w ogóle pominąć, bo na końcu 4 strony jest o skrzydłach i to byłoby fajne, bo by się czytelnik zaciekawił o co chodzi.
cytat„gdy dobiegł go hałasy z dziedzińca.”
Albo dobiegły hałasy, albo dobiegł hałas.
cytat„Tępy jesteś, Francis?”
Czemu anglojęzyczne imię? Polskie też są ładne.
cytat„Arogancja, chęć zaimponowania znajomym i brak wyobraźni zgubiły ją, skazały na...”
Jak dla mnie nieuzasadnione urwanie zdania.

Całość bardzo mi się podobała, najbardziej początek. Potem akcja wartko i sprawnie poszła no i zakończenie. Nie przekombinowane, nie nudne i było dobrą klamrą z początkiem i całością.
cytat„Nie, niemożliwe – budek stał na bezludziu przez wieki, a przez złą sławę miejsca nawiedzonego nikt nie zapuszczał się w te strony, nie możliwie więc, by znaleźli go ci, który mieli zdjąć klątwę... A jednak!”
W jednym zdaniu piszesz "niemożliwie" i "nie możliwie".
cytat„Pokarz się, duchu!”
Pokaż, błąd ortograficzny.
Od: Pióroman Apokaliptis
twarz męska
19.06.2018
Cześć ;)
Szybko wyjaśniam co i jak; nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment i równocześnie pierwszy raz, gdy zdecydowałam się właśnie na horror. Rękawicę rzucił mi organizator pewnej gry terenowej fantasy, która, z tego co pamiętam, opierała się na poszukiwaniach i uwalnianiu aniołów, uwięzionych w różnych miejscach w pewnej poniemieckiej miejscowości, poprzez nadawanie im imion (stąd brak imienia głównego bohatera). Każde miejsce było zarezerwowane dla jednego anioła, a więc jednego krótkiego opowiadania przybliżającego konkretnego skrzydlatego. Ja zajęłam się szkołą. Stąd opowiadanie może posiadać sporo niejasności, takich jak - powód dla którego anioł był uwięziony, sposób jego pojmania, historia bohatera, postać Klary itd. - to wszystko wynikało z założeń gry.
Dzięki za wszelkie uwagi i spostrzeżenia, naniosę poprawki na tekst, gdy tylko ponownie do niego przysiądę.
Pozdrawiam ;)
ps. To Ty chciałeś się ze mną skontaktować?
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
19.06.2018
Tak, bo chciałem poczytać coś jeszcze Twojego by sprawdzić czy to tylko jednorazowy strzał, który przypadł mi do gustu, czy masz tego więcej i nie chodzi mi o to że lubię horrory. :)

Jak nie chcesz się odzywać na fb, to możesz na meila przyborowski88@gmail.com albo wcale jeśli taka Twoja wola. :)
Od: Pióroman Apokaliptis
twarz męska
19.06.2018
Wiadomość poszła ;)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
10.06.2018
Witam droga Autorko!

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że komentarz Twojego dzieła podzieliłem na dwa etapy. Pierwszy to komentarz tekstu na bieżąco, w miarę jak będę czytał, tak będę komentował. Durgi etap to wypowiedzi luźne, ogólna analiza, spostrzeżenia ogólne, uwagi ogólne oraz ocena. No to co? Biorę się za lekturę!

Etap 1.

- Zaczyna się filozoficznie, powoli i spokojnie aby w iście quentinowskim stylu wrzucić czytelnika w wir akcji i niesamowitych/przeklętych oraz brutalnych bohaterów. Zapowiada się zacnie.

- Błąd "...nie, niemożliwe – budek..." raczej chodzi o budynek ;)

-Opowiadanie mieszanka zawierające fakty i mity zgrabnie przeplecione przez Autorkę. Kwestia opętań i rzekome ich ziemskie pochodzenie. Ciekawa koncepcja.

- Bardzo pozytywne wprowadzenie kolejnych bohaterów/antybohaterów, nieudolnych i zidiociałych dzieci myślących, że wszystko to zabawa..

- Podoba mi się język i jego lekkość. Bez problemu używasz przekleństw i niestosownych określeń. Czyli swoboda i brak ograniczeń. Dobry znak.

-... ten tekst skradł moje serce :D " ...że nie uda im się wywołać nawet własnych mózgów z zaświatów..."

- Piękny klasyczny filmowy motyw z zwolnioną akcją gdy ofiara odwraca się z obrażeniami w kierunku niczego nie świadomych, pozostałych przy życiu bohaterów "...Chłopak odwrócił się powoli w jej stronę, ukazując rozcięte gardło, z którego momentalnie buchnęła krew...". Klasyk ale zgrabnie umiejscowiony!

- Sądzę, że wszyscy zginą a jestem na 11 stronie. Czemu? Bo Twój styl zdradza, że świetnie się bawiłaś pisząc ten tekst i zabicie głupich idiotów było zwieńczeniem tej "imprezy" ;)

-"skręciłam kostkę" kolejna piękna klasyka!

- no i koniec. Tak jak myślałem.

Etap.2

No tak. Całe opowiadanie trzyma poziom do końca, jest ciągła akcja i ogólnie rozwałka razem z luźnym językiem i brudnymi określeniami. Fabuła jest prosta jak nowy gwóźdź do belek nośnych ale i tak czyta się to z przyjemnością.

Są cycki, jest krew i wielki zły. Są mordy i zakończenie które wieńczy śmierć ostatniego durnia. I tutaj raczej nic więcej nie dopisze.

Suma sumaru. Lekkie i przyjemne, mordercze opowiadanko bez zakończenia które mogło by być czymś więcej niż krwią i flakami.

ale...

Ale mimo to, jak na razie najlepsze opowiadanie, które czytałem z pięciu a pozostało mi już tylko jedno. Gratuluje pomysłu i warsztatu!

Co mógłbym zaproponować? Napisanie dłuższego dzieła, z głębszą fabułą i tez z cyckami, mówiąc delikatnie, wulgarnie.

No nic! Dziękuje za przyjemność komentarza i kto wie! Może do następnego przeczytania! :)

(nie oceniam bo sam popełniam błędy)
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
12.06.2018
Witam serdecznie!
Nawet nie wiesz, jak cieszy mnie Twój pozytywny odbiór tekstu. Tym bardziej, że opowiadanie ma już kilka latek na karku (nie jest aktualnym tekstem), a w dodatku było pierwszym moim tekstem z tego gatunku. Nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment - rękawicę rzucił mi organizator pewnej gry terenowej fantasy, która, z tego co pamiętam, opierała się na poszukiwaniach i uwalnianiu aniołów, uwięzionych w różnych miejscach w pewnej poniemieckiej miejscowości, poprzez nadawanie im imion (stąd brak imienia głównego bohatera). Każde miejsce było zarezerwowane dla jednego anioła, a więc jednego krótkiego opowiadania przybliżającego konkretnego skrzydlatego. Ja zajęłam się szkołą. Stąd opowiadanie ma prostą fabułę i może posiadać sporo niejasności, takich jak - powód dla którego anioł był uwięziony, sposób jego pojmania, historia bohatera, postać Klary itd. - to wszystko wynikało z założeń gry.

"świetnie się bawiłaś pisząc ten tekst i zabicie głupich idiotów było zwieńczeniem tej "imprezy" ;)" - Haha, zgrabnie to ująłeś :D No i oczywiście masz rację ;)

Cóż, bardzo bym chciała byś trafił na któreś z aktualnych opowiadań, prezentujących moje obecne umiejetności. Liczę, że kiedyś na nie trafisz, dzięki czemu zakosztujesz w pełni mojego warsztatu :D

Bardzo dziękuję za obszerny konentarz, wszelkie uwagi i pozytywne słowa. Pozdrawiam cieplutko :))
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
12.06.2018
Mam i ja taką nadzieje!:D
Tak samo jak i taką, że i Ty trafisz, bądź już trafiłaś na któreś z moich ;D

.. chodzi o larpy ? :D
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
19.06.2018
Sorry za opóźnienie - zapomniałam na śmierć XDD
Nie, nie, właśnie nie. To było bez przebierania się i odgrywania ról. Wiem tylko tyle, że rozgrywała się w jakieś niemieckiej miejscowości, była terenowa i musieli uwalniać te anioły w drużynach i chyba kto pierwszy odnalazł i uwolnił wszystkie, wygrywał. Nie zagłębiałam się w to niestety :((
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
05.06.2018
Pierwsze linijki i już widzę, że ktoś tu chyba gardzi światem podobnie do mnie :p.

A jeśli nie, to gratuluję zabiegu, bo na pewno czytelnik jeśli jest w grupie docelowej, będzie się utożsamiać.

Podoba mi się Twój styl, sposób w jaki budujesz zdania, ciągniesz historię. (warsztat, który ktoś ewidentnie rozwija i wkłada w to wysiłek : ) Props. )
Może po prostu nie jestem fanem gatunku, ale mimo wszystko ciągłość tekstu na pierwszych stronach nuży mnie w jakiś sposób i zniechęca do czytania.

W miarę czytania okazuje się, że tekst ciągnie się w podobny sposób dalej niż tylko na pierwszych stronach. Ja tego nie kupuję, ale może to ja.
Żeby nie było, wydaje mi się, że jeśli udałoby Ci się coś z tym zrobić, opowiadanie byłoby znakomite i bardzo wciągające. Bardzo szanuję za to, że tak piszesz(za wyjątkiem tego o czym mówiłem, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Opisy opisami, ale tekst musi mieć w sobie ten haczyk i pazur, który chwyta czytelnika. Moim zdaniem Twój ma. Po prostu troszeczkę forma to psuje, ale to tylko moim zdaniem)

Co do samej historii, fabuły itp itd, to chyba da się wywnioskować z tego co wyżej napisałem. Jest dobrze.

A ja osobiście jestem zachwycony. Poważnie.

Nie przepadam za takim gatunkiem, King mnie nudzi(szanuję, ale mnie nudzi zawsze na początku). Mimo wszystko podoba mi się to co piszesz : )

Dziękuję, że mogłem to przeczytać ;) Pisz dalej!
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
05.06.2018
Hahaha, czy gardzę światem? To dość odważne stwierdzenie i nie wiem czy bym się na nie pokusiła, ale nie powiem - na wiele rzeczy patrzę z chłodem i rezerwą. Widzę cały bezsens, paradoks i czarny koloryt otaczającej mnie rzeczywistości, także pisanie z perspektywy głównego bohatera Marności nie była dla mnie trudna ;)

Jeśli pozwolisz skopiuję fragment innego komentarza, w którym dokładnie wyjaśniam jak to tak naprawdę z Marnością jest :) - "nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment i równocześnie pierwszy raz, gdy zdecydowałam się właśnie na horror. Rękawicę rzucił mi organizator pewnej gry terenowej fantasy, która, z tego co pamiętam, opierała się na poszukiwaniach i uwalnianiu aniołów, uwięzionych w różnych miejscach w pewnej poniemieckiej miejscowości, poprzez nadawanie im imion (stąd brak imienia głównego bohatera). Każde miejsce było zarezerwowane dla jednego anioła, a więc jednego krótkiego opowiadania przybliżającego konkretnego skrzydlatego. Ja zajęłam się szkołą. Stąd opowiadanie może posiadać sporo niejasności, takich jak - powód dla którego anioł był uwięziony, sposób jego pojmania, historia bohatera, postać Klary itd. - to wszystko wynikało z założeń gry, tak samo jak długość czy minimalizm opowiadania. To było odgórnie narzucone, jako że najważniejsza miała być sama gra i czytanie wszystkich tekstów nie mogło zająć uczestnikom całego dnia."

Bardzo mnie cieszą Twoje słowa, naprawdę. Szczególnie, że opowiadanie ma już kilka lat, nie jest w żadnym wypadku moim aktualnym tekstem, a więc nie ukazuje moich bieżących umiejętności. Przez ten czas nie próżnowałam i mój warsztat sporo zyskał, tym bardziej więc jestem rada z Twoich słów :D

Bardzo Ci dziękuję za wszelkie uwagi, ale i ciepłe słowa, które zadziałały na mnie bardzo pokrzepiająco i motywująco. I to ja Ci dziękuję, że poświęciłeś temu opowiadaniu czas i włożyłeś pracę w napisanie tego komentarza ;) Mam nadzieję, że wkrótce uda Ci się trafić na jakiś mój aktualny tekst, tym razem z gatunku, w którym się specjalizuję - fantasy ^^

Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego dzionka :)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
19.06.2018
Jeszcze raz ja, mam pytanie - to Ty próbowałeś się ze mną skontaktować?
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
02.06.2018
Początek od razu wciągał do historii, interesował i pokazywał prawdziwe emocje. Historia wydawała się wiarygodna, a postaci namacalne z żywymi charakterami. Dialogi były dobrze napisane. Świat przedstawiony nie był może opisany. Jednak podczas czytania, nie brakowało mi tego. Moja wyobraźnia miała miejsce do popisu. Po przeczytaniu zaczęłam się trochę zastanawiać, gdzie się to wszystko działo. Działo się na tyle dobrze, że dopiero po, ale prawdopodobnie chciałbyś/abyś zwrócić na to uwagę w przyszłości. Czytałam gdzieś, że sporo autorów ma tak zwany 'white room syndrome". Atmosfera napięcia ciągnęła się przez całą historię, zastając obecna nawet chwilę po. Pomysł był świetny, a ostatni moment śmierci dziewczyny na pewno zapadnie mi w pamięć. Koniec zostawiał chwilową niepewność czy dziewczyna została zabita i co powiedział Anioł. Jednak domyślam się, że ostrze dotknęło jej gardła. Sama historia wydaje mi się niespotykana. Może nie czytam wystarczająco powieści horrorystycznych. Wolę oglądać ten gatunek ;) . Jednak nie spotkałam się z podobnym filmem pod względem atmosfery, fabuły czy bohaterów, którzy tak w ogóle wydawali się bardzo realistyczni. Każdy z nich miał jakąś cechę wyjątkową, a opisy nie były przesadzone.

Jedyne, co mogłabym powiedzieć, to to, że na samym początku myślałam, że są dwie postacie - Anioł i więzień. Poza tym gratuluję pomysłu i wykonania, poza drobnymi błędami interpunkcyjnymi, ale to niżej.
"Zliczyć nie mogę lat, które przeżyłem. Nie potrafię stwierdzić, jak długo błąkałem się po Ziemi bez większego celu. "

"Zwiedziłem najdalsze zakątki tej zepsutej planety, wody i błota.
Zaznawałem największych rozkoszy i pokus, a jednak wszystko to marność nad marnością."

"Gdyby tylko był czujniejszy tamtego dnia, umknąłby przeklętemu Gabrielowi, prawej ręce Najjaśniejszego. Wywinął się z jego lepkich macek, a Klara... Och, Klara"

"...jaka przemawiała przez jego umysł i ciało. Gdy tylko wspominał te oczy, z których zniknąć by mogły tlące się resztką sił iskierki życia."

"Chciał widzieć jej usta rozwarte w niemym krzyku. Łzy, niczym brylanty, spływające po policzkach... Klara..."

Więcej kropek! Nowa myśl=nowe zdanie.

"Gdzieś głęboko w środku poczuł ukłucie ekscytacji, gdy dobiegł go hałas z dziedzińca. "

"...utrzymanie Podziemia w ryzach nie należało do łatwych zadań"

"Wreszcie zacisnął pięści i nie zaszczyciwszy dziewczyny choćby spojrzeniem, rzucił się biegiem przed siebie."

Od: Pióroman DominikAnne
twarz żeńska
03.06.2018
Bardzo dziękuję za komentarz. Cieszę się, ze opowiadanie nie zawiodło oczekiwań i dostarczyło choć trochę rozrywki. Nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment i równocześnie pierwszy raz, gdy zdecydowałam się właśnie na horror. Cieszę jednak, że pomimo tego faktu odniosłaś pozytywne wrażenie :)
Dzięki, pozdrawiam :)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
01.06.2018
Początek był interesujący. Zaciekawił i zmusił do dalszego czytania. Całość jednak nie tworzyła atmosfery horroru, która moim zdaniem jest trudna do osiągnięcia w powieściach i opowiadaniach. Opisana fabuła była wiarygodna, wciągająca i realistyczna. Historia upadłego anioła była w moim odczuciu prawdziwa, chociaż jako czytelnikowi zostały udostępnione jedynie jej fragmenty. Może nawet nie planowałaś tworzyć historii tego bohatera, ale ja odniosłem wrażenie, że jest ona bogata, a bohater skomplikowany. Podobnie sprawa wygląda z pozostałymi postaciami/ofiarami. Oczyma wyobraźni potrafiłem zobaczyć cycatą ważniaczkę, czy idiotę z włosami na żel. Niestety w ich przypadku historia osobista była spłycona. Dialogi idealnie się zgrywały ze sobą. Wynikały jeden z drugiego i z fabuły. Stworzona atmosfera pasowała do całości, ale opisów było trochę za mało. Co to był za budynek? Szkoła? Była opuszczona? Padły te nazwy ale samo miejsce nie było dobrze opisane przez co opowiadanie tylko straciło.
Utwór był ciekawy. Styl trzymał się całości. Najlepszym momentem był początek gdzie upadły anioł opowiada o swoich poglądach. Niestety końcówka nie była zaskakująca. Nie było zwrotu akcji. Nie było problemu do rozwiązania. A gdyby anioł miał problem z zabiciem swoich ofiar? Gdyby one umiały się bronić? Może jakby koniec był na tyle zaskakujący by sugerował kontynuację. Podsumowując, opowieść mi się podobała. Uważam, że powinnaś popracować nad szczegółami. Mogły by być ich trochę więcej co prawdopodobnie wzbogaciło by atmosferę horroru.
… rymnęła o posadzkę.
… budek stał na bezludziu przez wieki

powtórzenia:
„czas”
„marność”
Od: Pióroman Tomasz Janczy
twarz męska
03.06.2018
Nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment i równocześnie pierwszy raz, gdy zdecydowałam się właśnie na horror. Rękawicę rzucił mi organizator pewnej gry terenowej fantasy, (już dobrze nie pamiętam) opierała się na poszukiwaniach i uwalnianiu aniołów, uwięzionych w różnych miejscach, poprzez nadawanie im imion (stąd brak imienia). Każde miejsce było zarezerwowane dla jednego anioła, a więc jednego krótkiego opowiadania przybliżającego konkretnego skrzydlatego. Ja zajęłam się szkołą. Stąd opowiadanie może posiadać sporo niejasności, takich jak - powód dla którego anioł był uwięziony, sposób pojmania, historia bohatera, postać Klary itd. - to wszystko wynikało z założeń gry. Nie mogłam też zbytnio się rozpisywać, gdyż nie chodziło w grze o całodzienne czytanie ;p Oczywiście mogłam zająć się tekstem ponownie (ten one-shot ma już kilka latek), jednak nie idzie mi zbytnio restaurowanie opowiadań. Stąd niemal pierwotna jego wersja.
Bardzo dziękuję za komentarz, czas i pracę w niego włożoną i życzę udanego dzionka :)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
01.06.2018
Witaj, droga Autorko!
Ależ mnie zmyliłaś tym początkiem. Sam napisałem - spodziewałem się dopracowanego utworu. Niestety myliłem się. To co poniżej to pamiętnik z czytania. Pisany na bieżąco, stąd dosyć wartościowy jako przegląd tego co się dzieje w głowie czytelnika - dla autora chcącego się poprawić rzecz chyba bezcenna ;)
A jest co poprawiać niestety... Do rzeczy zatem:

cytat„Czas to...
– Gówno.”

Brawo! Już miałem pisać, jaki to początek nudny i sztampowy, ale mnie ocuciłaś. Oczywiście zabieg ten nie jest nowatorski, ale bardzo się cieszę, że go zastosowałaś. To tego "gówna" jeszcze wrócimy później...

cytat„Zamknął ciążące mu już od dłuższego czasu powieki, kryjąc malachitowe tęczówki za kotarą rzęs.”

A niech to... tak nie wolno! Po pierwsze jestem facetem, więc zmuszasz mnie do googlania... dobra, już wiem - malachitowy to zielony. Opisujesz mężczyznę, więc oczy mogą być co najwyżej zielone, a kotara rzęs też jest zarezerwowana dla płci pięknej!
Żartuję oczywiście, nie miej mi za złe zbędnego rozpisywania się proszę. To zdanie zwróciło moją uwagę i od razu powstała w głowie myśl - oho, przygotuj się na dopracowany utwór, tutaj nie znajdziesz powtórzeń ani kulawego warsztatu (moja specjalność do czepiania się ;) ), więc skup się na treści, aby móc coś napisać.
No nieźle. I jeszcze te włosy... google.pl... aha, blondyn ;)

cytat„W tym pieprzonym więzieniu siedział chyba dłużej, niż lat liczył sobie sam Stwórca”

To ciekawe bo teoretycznie w porządku - jest to wprawdzie narracja trzecioosobowa, ale przedstawia punkt widzenia bohatera i taka hiperbolizacja jest jak najbardziej w porządku, tak mógłby ująć swoje położenie człowiek siedzący dajmy na to lat dwadzieścia. Ale jednak dowiadujemy się, że to nie człowiek, a byt pamiętający czasy stworzenia - prawdopodobnie jakiś anioł (piszę komentarz w trakcie czytania, być może lada dowiem się, że jest inaczej, ale rzecz w tym, abyś poznała myśli czytelnika w trakcie czytania). Czyż nie lepiej byłoby znaleźć dla takiego bytu nieco inne ujęcie rzeczywistości, pojęcia czasu? Np. Siedział tam już prawie od czasu potopu?
Chodzi o to, by z hiperboli zrobić coś lepszego - ujęcie rzeczy takimi, jakimi są, bez wyolbrzymień, a jednocześnie z podaniem skali dla nas absurdalnej i POZORNIE hiperbolicznej, ale z punktu widzenia tej istoty - zupełnie naturalnej. Mam nadzieję że nadążasz za moim bełkotem, jeśli nie - pytaj śmiało, ubiorę to w inne słowa ;)

cytat„Po niegdysiejszej sali chemicznej...”

Zaraz, zaraz. Przed chwilą był w więzieniu, tak? "W tym *** więzieniu", gdzie siedział "od stworzenia świata". Tak napisałaś i ja już wsadziłem blondaska do murowanej celi za kratkami - tak mi wyobraźnia kazała uczynić. Teraz dowiaduję się, że to sala chemiczna - znowuż zgaduję, że szkolna, a z kontekstu wyobraźnia dodaje mi już tam odpadający z ścian tynk i generalnie widoki jak z Prypeci. Oczywiście więzieniem może być i sala balowa zamku Disneya jeśli zajdzie taka potrzeba - nie ma sprawy. Problemem jest to, że powinnaś była najpierw nakierować czytelnika na fakt, że rzecz dzieje się w starej, opuszczonej sali chemicznej, abym mógł sobie to należycie wprowadzić do umysłu. Potem możesz do woli nazywać tę lokalizację więzieniem, aby mi powiedzieć, że istota jest w ten czy inny sposób zmuszona aby tam przebywać. W tej, nie innej kolejności - byłoby dobrze. Zrobiłaś odwrotnie - i jest źle, bo muszę więzienie przerabiać na salę.


cytat„– Wszystko to marność nad marnościami (...) I wszystko marność.”

Tak, wiem, parafrazujesz i niedokładność cytatu nawet w ustach anioła to detal, bo i tłumaczenia Pisma mamy różne.
Ale ta wypowiedź to w zasadzie jedno zdanie, ja jedynie wyciąłem didaskalia którymi je podzieliłaś. A zatem zbyt dużo "wszystkiego" nam tutaj wyszło.
Jeszcze mógłbym się przyczepić do tego, że Anioł wypowiadał te słowa jednocześnie otwierając usta by połknąć mysz, ale nie przesadzajmy ;)

cytat„Słyszeć się dało jedynie głośne mlaskanie i chrupnięcia łamanych kręgów o średnicy wykałaczki.”

Bardzo dziwne zdanie. Niby dobre, niby od razu wiadomo o co chodzi, ale czytając potykam się.
Przez chwilę odnoszę wrażenie, że łamane kręgi to w tym zdaniu podmiot, który wykonuje dwie czynności - mlaska i chrupie. Z kolei patrząc inaczej wydaje mi się, że to nie kręgi, a chrupnięcia mają średnicę. Nie jestem polonistą, więc nie nazwę problemu po imieniu, ale jako czytelnik mówię z całym przekonaniem - coś mi tutaj nie gra. W sumie godzina późna, więc może to ja mam zwidy?

cytat„Nie, niemożliwe – budek stał na bezludziu przez wieki, a przez złą sławę miejsca nawiedzonego nikt nie zapuszczał się w te strony, nie możliwie więc, by znaleźli go ci, który mieli zdjąć klątwę... A jednak!”

Lepiej byłoby, gdyby budynek stał na odludziu, a nie bezludziu, oraz gdyby stał od wieków, a nie przez wieki.
Stał na odludziu, a jednocześnie miał sławę miejsca nawiedzonego, w dodatku był poszukiwany. Właściwie dlaczego zatem niemożliwe? Raczej wysoce prawdopodobne, że zostanie donaleziony, powiem więcej - niemożliwe, aby poszukiwanie budynku trwało w takich warunkach wieki. Ponadto takie lokalizacje to wymarzony cel wyprawy dla miłośników urban exploringu, a jeśli jeszcze jest motyw z nawiedzeniem to lada chwila ktoś zechciałby się tam wybrać na nocleg, albo pobawić się w wywoływanie duchów. Niemożliwym jest, aby nikt nie odwiedził budynku przez kilka stuleci!
Teraz zadajmy sobie pytanie, co to za budynek, kiedy został wybudowany i dlaczego stoi samotnie na odludziu - czy to faktycznie Prypeć, że mamy wokół pustkowie? Czy jeśli jest to sala chemiczna, to możemy założyć, że mowa o szkole, a nie średniowiecznym zamku/katedrze, która przez wieki by się utrzymała. No nie, bo skoro w kącie są stęchłe szmaty, to budynek może być opuszczony co najwyżej przez dekady, aby miało to jakąkolwiek wiarygodność. A tu nagle wieki. Oj, błąd?
Teraz kolejna kwestia - Niemożliwe, niemożliwe i od razu "a jednak"! Więc może nie tak niemożliwe? Jak na anioła zbyt mała wiara? Wynika jednak z tego jeszcze inny problem:

cytat„nie możliwie więc, by znaleźli go ci, który mieli zdjąć klątwę... A jednak
(...)
wiedział jednak, że intruzi nie byli tymi, na których czekał”

No to w końcu jak... Najpierw a jednak, a chwilę później już wiedział, że to nie ci. Ewidentna niespójność.

cytat„Bandzie dzieciaków zachciało się bawić czarną magią.”

A nie mówiłem, że znajdą się tacy? :D

cytat„To szkoła...”

Mhm. Powrócę do powyższego - jaka jest data wybudowania tego budynku, skoro jest tu od wieków? I drugie pytanie - dlaczego szkoła stoi na odludziu?

cytat„– Luck ma rację.”

A nie przypadkiem Luke? Luck nie jest imieniem, popełniłaś tu chyba błąd wynikający z fonetyki języka angielskiego.

cytat„Dziewczyna skrzyżowała ręce na ogromnej piersi”

Eee... Ok, tekst już ustalił kilka razy, że dziewczyna ma czym oddychać, że się tak kolokwialnie wyrażę. I przyznam szczerze, że zaczynasz przesadzać z ciągłym przypominaniem czytelnikowi, że "Cycata" ma duże... no. Generalnie jako Autorka zaczynasz wrzucać za dużo takich właśnie kolokwializmów w tekst i robi się to dziwne.
A i właśnie - skrzyżowała ręce na ogromnych piersiach, tak? Czy na jednej piersi? W każdym razie - błąd ;)

cytat„Musiała mieć tu decydujący głos, bo dwaj pozostali posłusznie zabrali się do rozstawiania całego przytaszczonego szmelcu.”

Zaraz - czyli to ona była "szefem" tej akcji? To dlaczego wcześniej
cytat„– No, więc co robimy? – Dziewczyna, wyraźnie znudzona, wydawała się pochłonięta zeskrobywaniem z paznokci czarnego lakieru.”

Skoro była pomysłodawczynią i dowodziła grupką, to dlaczego zapytała o to co mają robić, zamiast to dyktować? Jeśli chodzi o zeskrobywanie lakieru - abstrahuję od tego, czy dziewczyna by tak zrobiła, to chciałem się do tego przyczepić gdy przeczytałem tamto zdanie, ale zrezygnowałem. Zdałem sobie sprawę, że pomysłodawcą musi być jeden z chłopaków i wzięli dziewczynę choć ta nie była pomysłem zachwycona, choć się nie bała. Dlatego też logiczne wydało mi się, że dziewczyna na miejscu jest znudzona dziecinadą całego przedsięwzięcia i dlatego też niszczy sobie czarny makijaż który na tę okazję chłopaki nakazali jej zrobić. Ale teraz okazuj się że to ona jest przywódcą szajki, zatem jej wcześniejsze słowa i zachowanie nie mają sensu!

cytat„Chłopcy siedzący na ziemi, przysypiali powoli, podczas gdy słońce dawno już zniknęło za łysymi drzewami”

Teraz oni padają z nudów? No mniejsza z tym, bo problem w tym, że przecież wcześniej dowiedzieliśmy się:
cytat„– Tępy jesteś, Francis? Gdy zrobi się ciemno znów zacznie tu straszyć, a to zakłóci rytuał.”

No więc... ok, rozumiem, że oni generalnie są tępi, ale w tej tępocie mają przecież jakąś metodę, dlaczego więc nie ma w niej konsekwencji?
Drga rzecz - ta rozmowa to taki czysto filmowy zabieg. Dialog mający coś pokazać odbiorcy - tu czytelnikowi - który gdyby scena była rzeczywista nie miałby miejsca, bo bohaterowie omówiliby ten element planu na długo przed wybraniem się w to miejsce. Jest to tak zwana ekspozycja. Problem z nią jest taki - że jest u Ciebie widoczna jak na talerzu. Czytelnik czuje że jest to sztuczne i niemal widzi łopoczący w tle zielony ekran.
Teraz rozważmy Twoją ekspozycję szerzej - chciałaś usprawiedliwić fakt, że dzieciaki przyszły "wywoływać duchy" w dzień - to jedyna rola tej ekspozycji. Ale skoro pozwalasz, by zapadł zmrok... to cały sens znika. Po co więc to było?

cytat„– Jak to nie wiesz? – Obruszył się Luck, chwytając ją silnie za ramię. – Mówiłaś, że nie raz już przywoływałaś Złego...
– Kłamałam!”

Ok, teraz mamy finalny dowód na to, że to ona jest prowodyrem i przywódcą wypadu - wcześniej mogłaś jeszcze się bronić i wskazywać argumenty, teraz już nie. Ale ja nie o tym...
Muszę w tym miejscu zapytać, jaki był plan dziewczyny? Co chciała osiągnąć? Do tej pory właściwie cały rytuał to siedzenie przy pentagramie i czytanie bełkotu. I to tak długo, że w międzyczasie chłopaki zaczęli przysypiać i zrobiło się ciemno. Załóżmy, że to nie fikcja literacka. Tak, trzeba robić takie założenia. Aby fikcja miała rację bytu musi być realna, jakkolwiek irracjonalnie by to nie zabrzmiało. Zatem zapadła noc, dziewczyna kończy czytać bełkot i co? Uuu, nie udało się, bo cośtam i idziemy do domu? Skoro kłamała, to po co? Bo jeśli chciała ich nastraszyć czy wywrzeć wrażenie, to straszna nuda wieje, że prawie jej tam pozasypiali.

cytat„– To nic nie da! – krzyknęła dziewczyna”

Skąd mogła to wiedzieć?

cytat„– Skręciłam kostkę!”

Tania klisza. Wiem, Twoje opowiadanie, ale to taki tani chwyt...
Abstrahując od tego - skręcenie kostki nie przeszkadza stanięciu i kuśtykaniu dalej, zwłaszcza w takiej sytuacji, kiedy adrenalina jest na pełnych obrotach. Nagłe padnięcie i szlochanie o skręconą kostkę która uniemożliwia dalszą ucieczkę jest absurdalne.

cytat„w głębi duszy zdawała sobie sprawę, że nic nie wyjdzie z tego całego wywoływania duchów.”

Aż tak głęboko musiała sięgnąć, by zdać sobie sprawę z rzeczy oczywistych?
cytat„Arogancja, chęć zaimponowania znajomym i brak wyobraźni”

Ok, mamy tutaj motywy działania dziewczyny i usprawiedliwienie dla podjęcia głupich działań, by osiągnąć swoje cele. A jednak podtrzymuję swój argument, że sposób realizacji głupiego planu był jeszcze głupszy - zbyt głupi, aby był realny.

cytat„(...) biegła w kierunku lewego skrzydła
(...)
Z prędkością światła wpadła do najbliższej klasy (...)”

Mhm. Teraz kostka się magicznie nastawiła? I od razu pełny sprint? A jeszcze przed chwilą było:
cytat„pomóż mi wstać! – krzyknęła, usiłując ustać na czworakach.”

Także najpierw skręcona kostka przeszkadza nie tylko wstać, ale nawet - sic! - utrudnia ustanie na czworakach, a teraz wszystko jest ok?

No dobrze... przebrnęliśmy przez to. Skondensuję teraz to wszystko w 3k:
1. Początek.
Dobry. Nudny bełkot o czasie, ale wszystko celowe i pod kontrolą. Bełkot przerwany na tyle wcześnie, że czytelnik nie zdążył odłożyć tekstu i przerwany klasycznym, ale dobrym zabiegiem który w dodatku zapowiada ciekawego bohatera... Niestety to była ułuda, ale udana i początek daję na plus.
2. Emocje.
Nic, niestety. Byłem troszkę ciekaw co też tam wymyślisz - jakiś ciekawy rytuał, coś interesującego z aniołem, ale zawiodłem się, moja ciekawość została nienasycona, bo nic ciekawego się nie stało.
Scena akcji też jest bo jest - ot, mordowanie nastolatków <ziew>. Serio - ziew. Nic ciekawego, a dlaczego wytłumaczę w punkcie 4.
3. Wiarygodność.
Myślę, że powyżej dosyć bezpośrednio przedstawiłem swoje zarzuty do wiarygodności. Ogólnie jest z tym słabo.
4. Bohaterowie.
Niewielu ich tutaj... Właściwie chłopaków można pominąć. Jeden to jeż, drugiego zdążyłem zapomnieć, nawet nie wiem który to Luke a który Francis, choć przed chwilą to czytałem. Ot, Luke dłużej przeżył, ale o wykreowaniu charakterystycznych bohaterów można zapomnieć.
Dziewczyna to postać na której się skupiłaś bardziej. Szkoda, że całe to skupienie zogniskowałaś na przypominaniu o tym, jakie ma wielkie cycki. Nie ma nic złego w nadaniu bohaterowi znaku rozpoznawczego (jeż), ale jeśli są to cycki, to potem musisz być bardziej subtelna, niż nazywać postać co drugie zdanie per "Cycata" i co chwila montować jakieś aluzje do piersi - a to założyła ręce, ale nie po prostu założyła ręce, tylko zrobiła to na "olbrzymiej piersi", a to kropla krwi leci... no, wiesz o co mi chodzi. Nie rób tak. Od subtelności nikt nie umarł, a sprytna subtelność to coś, co powinnaś tu zastosować.
Wreszcie Anioł. Na początku zaciekawił, ale okazał się być takim zwykłym wampirem niższym z sagi/gier o wiedźminie. Jeśli nie znasz, to przybliżę - wydawał się być jakimś wyższym bytem, czymś interesującym, a okazał się tylko pożeraczem szczurów i bezmyślną maszyną do zabijania bez ładu, składu i powodu. Wszelkie odniesienia do Klary są puste, bo czytelnik nie zna tej historii.
Ciągłe powtarzanie mantry o marności jest marne niestety, ale o tym w punkcie 13.
Jest jeszcze Klara, ale równie dobrze mogło jej nie być. Kompletnie żaden z bohaterów nie jest sympatyczny, żadnego nie da się lubić, albo przywiązać do niego. Czy chociaż mu współczuć. No nie da się - nie stworzyłaś ani jednej dobrej postaci z którą czytelnik mógłby powiązać jakąkolwiek emocję.
5. Dialogi.
Musze pochwalić za niemal wzorową interpunkcję i poprawne korzystanie z wielkiej/małej litery w didaskaliach - to rzadkość wśród początkujących.
Jeśli chodzi o treść, to są co najwyżej poprawne. Nie porywają, nie interesują. Niektóre to jawne ekspozycje, a i bardzo często słowa są niespójne z czynami. Generalnie słabo, ale powinnaś już wiedzieć, czego unikać.
6. Opisy.
Raczej skromne, stawiasz na minimalizm. Ale nie zauważyłem jakichś potężnych braków. Dałaś nam opuszczoną szkołę - to dobry archetyp, każdy sobie jakąś wyobrazi. Nie znalazłem miejsca w którym byś ten archetyp zaburzała zaskakując czytelnika czymś istotnym. Moje główne zastrzeżenie to jednak przesadny minimalizm - zbyt wiele pozostawiasz w rękach czytelnika.
7 + 8. Atmosfera + Immersja.
Absolutnie nie. Wszelkie powody są powyżej - Skromne opisy, nieciekawe dialogi, użycie klisz, niespójność akcji i niekonsekwencja samych bohaterów, plus reszta błędów absolutnie zburzyły całą atmosferę, którą początek już, już zaczynał budować. O Immersji zaś zupełnie nie może być mowy - to było jak praca domowa, choć jak wyżej przyznałem zaciekawiłaś mnie, bo chciałem poznać co też ciekawego wymyśliłaś o bytach nadprzyrodzonych - to cóż, nie wymyśliłaś nic, ponad "wampira niższego" który coś tam bredzi pod nosem, ale tak naprawdę to równie dobrze mógłby być niemą bestią - krwiożerczym wilkołakiem - fabularnie nic by się nie zmieniło.
9. Spójność.
Myślę że wyłożyłem to powyżej. Mnóstwo niekonsekwencji i kilka błędów które czynią tekst zupełnie niespójnym.
10. Pomysłowość/nowatorstwo.
Klasyczna opowiastka o klasycznych nastolatkach wymordowanych w klasyczny sposób. Wybacz - nie.
11. Najlepszy moment.
Początek. Zręczne użycie kliszy na wstępie.
12. Koniec.
Właściwie nie ma końca. Siedzi Anioł i smęci o marności, przychodzą wyrostki wywoływać duchy, anioł morduje i kurtyna. Nic się nie wydarzyło. Śmierć dziewczyny niepotrzebnie przeciągnięta, odniesienie do jakiejś zawieszonej w próżni Klary która dla czytelnika nic nie znaczy...
13. Przekaz.
Marność. Powtarzanie w kółko słynnego cytatu nie sprawi, że utwór nabierze głębi. Sens nie zrodzi się sam z siebie. Chciałaś coś powiedzieć - to jasne - ale nie udało Ci się to.
14. Wskazówki/rady.
Powyżej ich nie brakuje. Jedno jest pewne - potrafisz dobrze pisać. To opowiadanie jest złe pod wieloma względami i absolutnie nie pokazuje Twojego poziomu, szkoda, że to je wybrałaś na konkurs. Widzę zdania-perełki które jak przez dziurkę od klucza pozwalają mi zobaczyć dobry warsztat pisarski. Musisz jednak dużo czytać i ćwiczyć, aby wyważyć drzwi i pokazać go w pełnej krasie.
Z pewnością nie potrafisz tworzyć bohaterów - to Twoja największa bolączka, od tego bym zaczął. Następnym krokiem byłyby dialogi - trzeba im dodać ikry. Resztę z grubsza posiadasz, jeśli stworzysz dobrego bohatera, to masz dobre opowiadanie - wystarczy tylko uprzątnąć bałagan, przemyśleć historię, bo ta tutaj - wybacz, ale najwidoczniej pisałaś ją na kolanie, za jednym podejściem, bez ładu i składu, bez zaplanowania fabuły, ot - co ślina na język przyniesie, na szybko. /Korektę zrobiłaś co widać i to się chwali, ale była to jedynie korekta słów, a nie logiki i spójności. A pisanie na kolanie ma to do siebie, że się logika lubi wykrzaczyć.

Ok... Tyle ode mnie.
Wybacz ostre słowa, nie bierz ich do siebie - taki mam styl komentowania, że nie przepuszczam błędów i znęcam się nad nimi. Ale to nad błędami, a nie nad Tobą przecież. Ty jesteś zalążkiem dobrego warsztatowca. Ale warsztat wymaga pracy. Zatem powodzenia i miłej pracy!
Pozdrawiam.
Generalnie nadużywasz przecinków, zapoznaj się zporadnikiem na stronie portalu. Poznaj zasady, spróbuj je bardziej konsekwentnie wprowadzać w życie i... tyle. Nie marnuj na przecinki więcej czasu niż to konieczne, bo nie są tego warte i często można się o nie spierać, ale troszkę go im poświęć, bo się rzucają w oczy. U Ciebie nie jest z nimi bardzo źle, więc popraw się na tyle, aby było na poziomie "może być" - to wystarczy ;)

cytat„budek stał na bezludziu”

Zdradził Cię pośpiech w korzystaniu z proponowanych rozwiązań w czasie korekty ;)

cytat„stał na bezludziu przez wieki, a przez złą sławę”

Powtórzenie.

cytat„Nie, niemożliwe (...) nie możliwie więc (...)”

Niemożliwe? Plus kolejne powtórzenie.

cytat„Pokarz się”

ORT!

Właściwie to brawa za korektę. Nie przepuściłaś nic czego przeglądarka nie podkreśli. Niestety korekta tekstu to coś więcej niż sprawdzenie literówek.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
03.06.2018
Witaj. Nie mam Ci czego wybaczać, komentarz jest rzeczowy i taki powinien być. To jest właśnie dobry przykład konstruktywnej krytyki, której jestem zwolennikiem ;) Jest jednak pewne "ale". O tym poniżej.
Ciężko odmówić Ci racji w wielu kwestiach. Na wstępie jednak pragnę dać słowo wyjaśnienia. Nie jestem jakimś zwolennikiem usprawiedliwiania się, lecz w tym przypadku wręcz wypada. W czasie, gdy konkurs wystartował w moim życiu było sporo zawirowań - kompletne urwanie głowy, brak czasu, bieganie z wywalonym językiem z jednego miejsca do drugiego, matury, szkoła jazdy, egzaminy z prawka, przeprowadzka - to wszystko sprawiło, że nie miałam czasu niczego specjalnie przygotować, podczas gdy czas naglił, a dodać coś chciałam. Wyciągnęłam więc z odmętów dysku "Marność". Opowiadanie ma na karku już kilka latek, nie jest w żadnym wypadku moim aktualnym tekstem, a więc nie ukazuje moich bieżących umiejętności. Przez ten czas nie próżnowałam i mój warsztat sporo zyskał, tak więc duża część Twoich porad i spostrzeżeń pod kątem ogólnym, jest dla mnie nieaktualna. Z pewnością chciałbyś teraz napisać, że skoro dodałam tekst do konkursu, a tyle czasu od jego napisania minęło, powinnam była go dopracować. Prawda. Niestety u mnie problem wygląda tak, że tekstów, które były dawno pisane po prostu nie mogę odrestaurowywać - nie idzie mi to, coś tam niby zmieniam, przestawię gdzieś szyk, coś tam dodam (co zresztą zrobiłam, stąd może gdzieniegdzie zdania "perełki"), ale nic więcej nie jestem w stanie wykrzesać. Pisanie opowiadania od zera też raczej nie wchodzi w grę, bo zdania znam niemal na pamięć i siłą rzeczy otrzymałabym twór bardzo podobny.
Nie jestem fanką horrorów, nie czytam ich ani nie oglądam. To był taki mały eksperyment i równocześnie pierwszy raz, gdy zdecydowałam się właśnie na horror. Rękawicę rzucił mi organizator pewnej gry terenowej fantasy, która, z tego co pamiętam, opierała się na poszukiwaniach i uwalnianiu aniołów, uwięzionych w różnych miejscach w pewnej poniemieckiej miejscowości, poprzez nadawanie im imion (stąd brak imienia głównego bohatera). Każde miejsce było zarezerwowane dla jednego anioła, a więc jednego krótkiego opowiadania przybliżającego konkretnego skrzydlatego. Ja zajęłam się szkołą. Stąd opowiadanie może posiadać sporo niejasności, takich jak - powód dla którego anioł był uwięziony, sposób jego pojmania, historia bohatera, postać Klary itd. - to wszystko wynikało z założeń gry, tak samo jak długość czy minimalizm opowiadania. To było odgórnie narzucone, jako że najważniejsza miała być sama gra i czytanie wszystkich tekstów nie mogło zająć uczestnikom całego dnia.
Co mogę więcej powiedzieć? Jak już wcześniej wspomniałam - w większości masz niezaprzeczalną rację, lecz do nieaktualnych już -w dużej mierze- problemów. Bardzo żałuję, że nie udało mi się dodać do konkursu jakiegoś aktualnego tekstu. Wówczas cała Twoja praca miałaby większy sens, mi by się taka porządna analiza cholernie przydała, ocena byłaby z pewnością inna i oboje bylibyśmy zadowoleni. A tu klops. Ale w życiu różnie się układa. Niestety. Mimo wszystko bardzo Ci dziękuję za dogłębną analizę, szczerość oraz ogrom pracy i czasu włożony w tekst - w pełni go doceniam. Przeczytanie tego na pewno nie wyjdzie mi na złe, wiadomo, zawsze znajdzie się coś, czego wcześniej się nie zauważało itp, lecz potraktować to mogę bardziej jako utrwalenie czy potwierdzenie tego co już wiem. Mam ogromną nadzieję, że w następnej edycji uda nam się na siebie trafić i tym razem zaprezentuję coś aktualnego :)
Pozdrawiam ciepło :)
Od: Autor Shirru
twarz żeńska
03.06.2018
Hej :)
Zawsze się cieszę z takiego przyjęcia krytyki - bo bywają one różne, stąd mam w zwyczaju się przy okazji wytłumaczyć, dlaczego tak a nie inaczej traktuję tekst i dlaczego nie mam czasem dlań litości.
Cóż mogę rzec - brak mojego utworu w konkursie również jest związany z brakiem czasu, mimo że planowałem wziąć udział, więc rozumiem Cię doskonale.
Wady które usprawiedliwiasz naturą zasad gry - to też rozumiem, niestety jednak w ocenie utworu konkursowego nie ma możliwości brać tego pod uwagę - musimy pracować na tym, co mamy.
Z wielką przyjemnością zobaczę pokaz Twoich obecnych możliwości, bo właśnie te perełki mnie kilka razy zwiodły i jak widać po Twoim wytłumaczeniu nie bez powodu. Skoro nawet w tak starym tekście dostrzegłem całkiem spory potencjał, to domyślam się, że obecnie już go osiągnęłaś.
Pozdrawiam i do przeczytania w takim razie ;)
Od: Pióroman Zorann
twarz męska