Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Opowieści mojego dzieciństwa

10.01.2019
Przyciągnął mnie tytuł, a również podtytuł. Byłam ciekawa, dlaczego ktoś miałby nie lubić kotów, skoro to takie urocze stworzenia. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, a o gustach się nie dyskutuje :). W każdym razie zaintrygowałeś mnie, autorze, już na samym początku, więc jest dobrze.

Niestety, tekst na wstępie, mimo że zaciekawia, to jednak po pobieżnych oględzinach również odstrasza. Widzę dwa wielkie bloki tekstu zbite bez żadnego przestrzału. Wiele osób pomyśli, że nie chce im się czytać czegoś takiego - i ja również tak pomyślałam, szczerze mówiąc. Wystarczyłoby dodać kilka enterów tu i tam i tekst od razu sprawiałby wrażenie przystępniejszego.



cytatWszystkie te elementy powodowały, że atmosfera pomieszczenia, gdzie podczas lekcji odmienialiśmy w myślach czasownik hassen na wszystkie możliwe sposoby, była wyjątkowo klaustrofobiczna. Zawsze przynosiła mi na myśl skojarzenia z więzieniem.

W podobnej maleńkiej salce w podziemiach miałam wątpliwą przyjemność odbywać zajęcia w czasie studiów na moim wydziale. Też przez okienka (wstawione na tyle wysoko, że dziewczyna mojego karzełkowatego wzrostu musiała prosić o pomoc w ich otwarciu kolegę o normalnym wzroście) było widać poziom chodnika i od czasu do czasu przemieszczające się czyjeś tenisówki, względnie kozaki - w zależności od pory roku. Było ciasno i bardzo duszno, bo w salce znajdowało się zawsze dużo osób, które generowały dwutlenek węgla i ciepło. Wiem, jaki to ból. Też nie lubię takich miejsc.

cytatUwolniłam jego głowę z pułapki i wsadziłam wymęczone pisklę do kartonu. Potem, ujmując rzecz kolokwialnie, olałam resztę zajęć i poszłam z nim do domu.

Podoba mi się ta bohaterka. Taka zwykła empatyczna dziewczynka wywołująca sympatię, bo jest życzliwa.

Niestety w opowiadaniu w niektórych miejscach widać kompletny brak researchu. Udowodnię to na przykładzie dwóch fragmentów:
cytatokazało się był pisklęciem kruka, (...) Ptak był w większości pokryty szarym puchem, ale od spodu miał już piękne, czarne pióra w świetle słońca połyskujące fioletem.

cytatPamiętam, że tego dnia – ostatniego ciepłego dnia tej jesieni, (...) , wyjątkowo tęskniłam za wolnością lata.

Wystarczyłoby wklepać hasło “KRUKI” do przeglądarki i na pierwszej lepszej stronie przeczytałabyś, że lęgi kruków to jedne z najwcześniej występujących lęgów ptasich. Już na przełomie lutego i marca samice kruków składają jaja, a wysiadują je ok. 20-23 dni. Młode kruki w ciągu 9 miesięcy osiągają wagę dorosłego osobnika, czyli jakieś 1,2 kg. Akcja ma miejsce ostatniego ciepłego jesiennego dnia roku - więc powiedzmy, że jest to przełom września i października, chociaż prędzej połowa października albo nawet końcówka. W każdym razie od marca czy kwietnia, kiedy wykluł się pisklak, upłynęło już ponad pół roku i nie ma opcji, by wciąż było ledwo opierzonym pisklakiem niepotrafiącym fruwać. No i musiałoby być kawałem ptaszyska o wadze co najmniej 1 kg. Błędy logiczne nie za dobrze świadczą o autorze i o jego szacunku do czytelnika, skoro nawet nie chciało mu się wykonać odrobiny pracy i sprawdzić pewnych rzeczy zamiast pisać głupoty.

cytatNiestety, jego pazurki (...)

Mowa o ptaku, a jeśli ptak, to prędzej szpony.

cytatNie oczekiwałam po nich jakiegoś zorganizowania, głębszych uczuć, a w tym momencie - zwierzęta, które codziennie omijałam, miały teraz konkretny plan - zabić mojego małego towarzysza. Byłam pewna, że gdyby nie moja obecność, zaatakowałyby go bez wahania.

To jest dość dziwne zachowanie. Przede wszystkim Hektor raczej mało pachniał ptakiem, a prędzej człowiekiem, z którym spędzał tyle czasu. Ale okej, ptaki mają zwykle kiepski węch, posługują się raczej wzrokiem, więc w porządku. Jednak znowu widzę nieścisłość - piszesz, że Hektor rósł jak na drożdżach i że potrzebował coraz więcej robaczków, a tutaj ciągle wydaje się, że jest słabym pisklątkiem i inne ptactwo tylko, czyha żeby go zaatakować. A przecież był już dorosłym albo prawie dorosłym krukiem - kruki są jednymi z większych ptaków dzikich w Polsce! Na jego widok inne ptaszyska spierniczają w popłochu.

cytatKiedy pobiegłam do drzewa na której go zostawiłam - na gałęzi nie było już po nim śladu. Leżał pod drzewem. Bez głowy. A nad nim stał kot. Właśnie zżerał jego ciało. Widziałam tylko krew, która sączyła się z korpusu mojego przyjaciela.

Należy się pochwała za naturalizm. Nie bałaś się opisać dokładnie truchła bez głowy i konsumpcji przez kota. Jednak znowu Hektor jest traktowany jak mały pisklak, może on jest upośledzonym ptakiem? Nie lata, nie broni się… Wiadomo, że w pojedynku z kotem raczej nie miałby szans, ale nie powinien być już totalnie bezbronnym ptasim niemowlakiem. A skoro bohaterka wiedziała, że jest taki bezradny bez niej, to faktycznie postąpiła beznadziejnie głupio, wystawiając go za okno na pewną śmierć, ale powiedzmy, że mieliśmy do czynienia z durną dziewczynką z podstawówki, a wtedy się nie myśli.

cytatWłaśnie dlatego nie lubię kotów.

Bardzo dobre podsumowanie. Proste i wszystko robi się klarowne. Wiadomo, o co chodzi - kot zabił przyjaciela bohaterki dlatego ona ich nie cierpi. Trauma i tyle. Całkiem wiarygodne. Właściwie od pierwszego zdania, kiedy pojawił się ptak, można było się domyślić, że koty nie są lubiane, bo jeden nich tego ptaszka zeżarł, ale dzięki temu dostajemy dokładnie, to czego się spodziewaliśmy i co obiecywał tytuł - więc jest okej.

Bohaterka po wielu latach opowiada przygodę z czasów dzieciństwa. Wtedy była dość bezmyślną dziewuszką, trzeba przyznać. Podoba mi się język, chociaż jest sporo drobnych błędów: interpunkcja, literówki i takie tam; zalecam też robienie odstępów. Enter, enter!!!

Ogólnie najbardziej rzucające się w oczy są chyba błędy logiczne wskazujące na brak researchu i jeżeli ta historia jest autentyczna, to na pewno coś pokręciłaś z datami czy okresem roku, kiedy to wszystko miało miejsce. Trochę szkoda, bo opowiadanie mogło być naprawdę przyjemne, ale niechlujstwo niestety w znacznym zakresie odbiera radość czytania.

Pozdrawiam,
Magdalena Lipniak




cytatW latach, gdy chodziłam do podstawówki zajęcia

Brakuje przecinka przed “zajęcia”.

cytatŹródłem światła w sali były małe okienka, zza których szyb mogliśmy podziwiać nogi od kostki do poziomu kolan innych uczniów, którzy grali w piłkę

Bardzo dziwne i niezgrabne zdanie. “Podziwialiśmy nogi od kostki do kolan innych uczniów”? Brzmi okropnie, bardzo trudne do zrozumienia i jakby nie po polsku. Wskazane byłoby to przeformułować.

cytatChyba właśnie dlatego, zamiast słuchać nauczycielki wolałam obserwować średnio ciekawy, widok za oknem

Tutaj jest przecinek niepotrzebny. (Ten przed “widok za oknem”.)

cytatPtak, na szczęście, nie ma niczego złamanego

Nie miał niczego złamanego. Staramy się nie mieszać czasów, bo się bajzel robi.

cytatNie zastanawiałam się jednak nad tym długo, bo zrozumiałam, że po opatrzeniu w drugiej kolejności powinnam je nakarmić.

Powinnam go nakarmić (chciała karmić “ptaka”, a nie “to pisklę”).

cytatOstatecznie, za radą ojca wzięłam łopatę, poszłam za garaże przy naszym bloku i w wilgotniej ziemi zaczęłam szukać dżdżownic i innego robactwa.

Wilgotnej.

cytatNa szczęście, Hektor – jak nazwałam i jak poźniej (...)

Później.
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
23.09.2018
Twoje opowiadanie czyta się przyjemnie, ale dla mnie jest zbyt statyczne - bliżej mu do streszczenia. Narracja pierwszoosobowa ogranicza trochę grono odbiorców. Czytając takie opowiadanie próbujemy wejść w skórę bohatera - nie wszystkim się to uda. Pisząc tekst ubogi w dialogi (nie krytykuję Twojego wyboru) starałabym się podziałać też na zmysł węchu. Piszesz, że bohaterka ma skojarzenie z więzieniem. Pomyśl, jakim dobrym zagraniem byłoby np. napisanie o przykrym zapachu panującym w tym pomieszczeniu. Fajne jest, że tekst ma puentę - co jest pokazaniem, że całość została przemyślana i zaplanowana. Unikałabym nadużywania przymiotników, bo przy dłuższych tekstach spowalnia to czytanie. W tekście dostrzegłam użycie czasownika ''być'', który jest zmorą piszących. Gdzie można zastąp go synonimem. Dziękuję za przyjemność obcowania z Twoim tekstem.
Od: Pióroman Krokus
twarz żeńska
02.05.2018
Przeczytałem początek na głównej stronie i byłem zainteresowany, by czytać dalej. Ja też miałem lekcje w suterenach, ale raczej pozytywnie je wspominam. Fajny ten opis z cieniem krat. Marcin z klasy równoległej pokazuje, że potrafisz pisać szczegółowo i to jest na plus.
cytat„Kompletnie nieczuła na krzywdę zwierzęcia.”
- tego typu zwroty są kompletnie zbędne (chyba, że piszesz dla dzieci), bo przecież czytelnik sam tak pomyśli po przeczytaniu poprzedzających je zdań. Za bardzo spieszysz z opowieścią, tym co bohaterka zrobiła z ptakiem; przydałoby się szczegółowo to opisać.
cytat„ Potem, ujmując rzecz kolokwialnie, olałam resztę zajęć i poszłam z nim do domu. Oczywiście, nie spotkało się to z aprobatą mojej wychowawczyni, zwłaszcza że nadal chodziłam do podstawówki”
- streszczasz, a streszczanie nie nadaje się na początek historii, zabijasz nim tempo i emocje; dziewczyna jest przejęta, niech to wyjdzie na zewnątrz, ubarw i porządnie opisz ten moment opuszczenia szkoły - pokaż nam ten charakter, a nie streszczaj.
cytat„Ptak, na szczęście, nie ma niczego złamanego.”
- tu zaczyna się nie-konsekwentność czasu.
cytat„zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem, co zrobić z tym ptakiem”
- tu znów nam tłumaczysz, a można by to przedstawić jakąś sceną gdzie dziewczyna patrzy na pisklę, zaczyna drapać się po głowie i po reakcji pisklęcia postępuje w dany sposób - chodzi o opis, monolog/dialog, a nie tłumaczenie i streszczanie. Podoba mi się opis ptaka i jego zachowania, ale później pojawia się opis tego jak ptak śpi na głowie jak na gnieździe i to rujnuje odbiór, bo a: znów streszczasz i spieszysz, b: to jest niewiarygodne, może jakbyś poparła to opisami ich relacji, a nie takim wielkim skokiem; przecież ten ptak był nieźle poturbowany, a tu ani słowa o dochodzeniu do siebie. Tu kończę czytać (koniec trzeciej strony).

Podsumowując piszesz dość przyzwoicie, a Twoje opisy ukazują, że ciekawie patrzysz na świat, ale tej szczegółowości spokojnie powinno być więcej. Nie streszczaj, nie tłumacz tylko opisuj szczegółowo te momenty, które są tego warte, które wyciągną kolorowe, ekscytujące aspekty bohaterów i tej historii przed oko czytelnika. Pomyśl o Hektorze, zastanów się na ile cenisz sobie tę postać i jej relację z główną bohaterką, jak bardzo jest istotna. Jeśli bardzo i chcesz by czytelnik poczuł tę więź tak jak Ty, to musisz więcej w nią zainwestować: czasu i starań. Jeśli jednak nie, to po co w ogóle ją opisywać? Jeśli Tobie nie będzie zależeć, to dlaczego ma zależeć czytelnikowi? Pozdrawiam i zachęcam do dalszej pracy nad piórem zwłaszcza przez analizę i komentowanie utworów innych użytkowników.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska