Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 22
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Herbata z cynamonem

18.12.2018
Jestem zaskoczona tym tekstem i nawet pod koniec uśmiechnęłam się, ale żeby nie uprzedzać faktów, pozwolę sobie zacząć, jak Pan Bóg przykazał, od początku. Komentarz poniższy był pisany w trakcie czytania, stąd dużo cytatów, mam nadzieję, że nie uznasz takiej formy za rażącej.

cytatWszystko w życiu ma swóją przyczynę, skótek i cenę.

Obawiam się, że literówka i błąd ortograficzny w jednozdaniowym opisie kiepsko wróżą i sprawdzają się w roli antyreklamy tekstu.

A sam tytuł jest intrygujący. Piszę ten komentarz osiemnastego grudnia, czyli w środku zimy i na samą myśl o herbacie z cynamonem robi mi się przyjemniej. Pewnie głównie z tego powodu sięgnęłam po niego bez wahania. Trochę mnie przystopowały te błędy zaraz po wstępie, ale uznałam, że każdemu zdarzają się wpadki i najpierw należy zapoznać się z całością, a potem ewentualnie lać na autora wiadra pomyj.

cytatBył piękny słoneczny dzień, aż chciało się krzyczeć z radości. Przemierzałem ulicę i uśmiechałem się do przypadkowych przechodniów.

Chyba nigdy nie przekonam się do tej tendencji wśród niektórych autorów – rozpoczynanie opowiadania opisem przyrody. Jest tyle sposobów, by rozpocząć wątek, a tutaj mamy do czynienia z taką sztampą, że aż się odechciewa. Dalej trafiłam na takie fajne zdania, że aż żal ich nie wykorzystać.

cytatWszystkie światła były zielone, nic mnie nie zatrzymywało. Jeszcze trzy przecznice i będę na miejscu. Jeszcze dwie…
- O k..wa, jak leziesz!

Tutaj wg mnie mogłoby się rozpocząć. Coś na zasadzie:
„To był jeden z tych dni, kiedy wszystko się udaje, światła na skrzyżowaniu są zawsze zielone, słoneczko przyświeca i nic, absolutnie nic nie jest w stanie zepsuć człowiekowi wyśmienitego humoru.
- KURWA, JAK LEZIESZ?!
No, prawie.”

cytatByła wysoka i szczupła, bardzo szczupła. (…) Mogła mieć najwyżej dwadzieścia lat i jakieś pięćdziesiąt kilo wagi, przy wzroście metr osiemdziesiąt.

Po pierwsze: nie sądzę, by można tak dokładnie określić wagę i wzrost danej osoby wyłącznie „na oko”, zwłaszcza jeśli jest to jakiś nieznajomy osobnik, z którym mijamy się na ulicy. Wszelkie domysły bywają bardzo złudne i tutaj chyba właśnie z tym mamy do czynienia, bo to bardzo rzadko się zdarza, żeby ważyć 50 kg i mierzyć 1,8 m. Przy takim wzroście osoba z wagą nawet 75 kg będzie prezentować się zwyczajnie. Ta tutaj to kościotrup powleczony skórą. Niby mówi się, że facet zaczyna się od 180 cm, zaś kobieta kończy się na 50 kg – jednak myślę, że to powiedzonko nie odnosi się do takich wyrośniętych pannic :). A ten pan musi mieć miernik w oczach, bo jeszcze jej metrykę prześwietlił…

cytatMiała krótkie rude włosy, w tej chwili, w artystycznym nieładzie, piegi i zadarty nos.

Z jednej strony pochwalę, że opis postaci nie ograniczył się, jak to zwykle bywa, do koloru włosów i oczu – mamy informację, że dziewczyna ma piegi i zadarty nos i jest to okej. Rozwleczona charakterystyka byłaby nie na miejscu, skoro gość widzi ją po raz pierwszy w życiu i to jeszcze w takich okolicznościach. Jestem w stanie uwierzyć, że zauważył na początku wyłącznie nochal, rudą czuprynę i te piegi. No i strzelistą sylwetkę, ale o tym wspomniał już wcześniej. Mimo to podkręciłabym nieco ten opis, żeby był bardziej „żywy” - czy dziewczyna naprawdę nie miała czegoś, czym się ewidentnie wyróżniała? Coś, co można zobaczyć natychmiast przy pierwszym spotkaniu… Nie wiem, może miała sprężysty chód? Biła od niej agresja albo pewność siebie? Może ciskała gromy z oczu, drżał jej policzek, non stop przeczesywała palcami włosy?

cytat- Nic ci się nie stało? – Rzuciłem standardowe pytanie.
- Nie nic. Czuję się tylko jakby potrąciła mnie ciężarówka.

No już bez przesady. Niech się tak nie obraża na każdego, kto ją niechcący potrąci na chodniku, bo szybko narobi sobie wrogów. Poza tym przy takiej posturze powinna się już chyba przyzwyczaić do potencjalnych problemów komunikacyjnych na mieście :).

cytat- Jak się ma takie gabaryty i łazi się po ulicach, to się używa mózgu i wszystkich innych zmysłów, bo można komuś zrobić krzywdę.

Powiedziało dziewczątko wyższe od niejednego dorosłego faceta…

cytat– Podobam ci się? – trochę mnie zamurowało, ale zachowałem pozory opanowania.
- No wiesz… Faceci z moją aparycją raczej nie bywają wybredni, jeśli chodzi o płeć piękną.

I teraz zagwozdka dla tej dziewczyny – czy to miał być w założeniu komplement czy właśnie on jej powiedział, że jest paskudną raszplą i ropuchą i po prostu na bezrybiu i tak dalej…

Zauważyłam również inną rzecz dotyczącą stylu, a konkretnie – didaskalia. Nie mogę powiedzieć, że ich nie ma, ale na pewno nie w tych miejscach i w takiej ilości, jaka powinna być. Na przykład przy scenie z początku, kiedy bohaterowie wpadają na siebie, one niepotrzebnie spowalniają akcję, ale już w poniższym przypadku aż się prosi, by dodać do wypowiedzi jakiś dopisek:
cytat- Przestań pieprzyć i powiedz po prostu czy ci się podobam?

O wiele lepiej byłoby, gdyby dziewczyna te słowa „wywarczała” albo „wysyczała”. Mogła zagryzać wargi albo wykrzywić twarz w geście niezadowolenia. Tutaj by to pasowało. Wypowiedzi są niekiedy jałowe i mało emocjonalne.
cytat- To spotkajmy się tutaj jutro o tej samej porze, a teraz daj pyska, bo muszę już lecieć.

O matko, jakie dziwne pożegnanie… Byłabym na miejscu tego faceta całkiem zdezorientowana. Chwilę wcześniej nawrzucała mu, że ją staranował na ulicy, potem jednak z własnej inicjatywy zaproponowała herbatę w knajpce. W owej kawiarni zaczyna ni z gruszki ni z pietruszki zaczyna dopytywać, czy jest dla nieznajomego wystarczająco ładna, a kiedy on zapewnia, że tak (po swojemu, ale załóżmy wspaniałomyślnie, że właśnie to miał na myśli i kopniak między nogi w ramach kary mu się nie należy), zrywa się z krzesła i oznajmia, że musi gnać. Mam wrażenie, że dziewczyna jest bardzo niekonsekwentną postacią. Niby wiąże się to z jej prawdziwymi pobudkami, o czym dowiadujemy się w końcówce – wiadomo, musiała mieć okazję, żeby przytulić się do chłopaka – ale mimo wszystko gdyby zachowywała się mniej podejrzanie, byłoby większe prawdopodobieństwo, że uda jej się doprowadzić do końca swój plan.

cytatSięgnąłem do wewnętrznej kieszeni marynarki i właśnie w tym momencie mnie olśniło. Już wiedziałem co ją urzekło. Mój portfel…

I dobrnęliśmy w ten sposób do końca. Nie powiem – uśmiechnęłam się. Końcówka mnie rozbawiła. Fajna, pomysłowa, dość zaskakująca, bo człowiek raczej się czegoś podobnego nie spodziewa. Ogólnie jakiś koncept tutaj istnieje i za to można pochwalić, bo czasami autor klepie dla samego klepania i nic z tego nie wynika. Tutaj konsekwentnie dążysz do zakończenia, które od początku miałeś przez oczami i to jest bardzo fajne. Całość mogłaby być jednak lepiej napisana. Drobne błędy w takim nawarstwieniu nie pozwalają myśleć o autorze jako o profesjonaliście.

Bohaterowie niby są wyraziści, ale z tą wyrazistością chyba odrobinę przeholowałeś. Teraz wydają się wręcz karykaturalni. Nie mówiąc o tym, że dziewczyna o tak charakterystycznej sylwetce nie dałaby rady zniknąć w tłumie w przypadku, gdyby ofiara złodziejstwa bardzo szybko zorientowała się, co uskuteczniła i rzuciła się za nią w pościg.

Ostatnie zdanie to taki „strzał”, więc powinien być w odrębnym akapicie. Nie rozumiem też, z jakiego powodu ludzie w kawiarni się tak na niego gapili, przecież nie robił nic złego? Może on miał jedynie takie wrażenie, że dał z siebie zrobić idiotę? (Poniekąd miałby trochę racji.) Mało jest trochę opisów świata i dość karkołomnym zadaniem jest sobie to wszystko wyobrazić. Bohaterowie nie wzbudzają emocji i chyba to jest ich największy grzech. Napisane w miarę dobrym stylem, jednak te liczne błędy od razu każą myśleć o opowiadaniu jak o wypracowaniu szkolnym. To właśnie takie prace charakteryzują się tym, że zwykle niewiele oferują i nie sposób zawiesić na czymkolwiek wzroku, nic w nich nie przykuwa uwagi na tyle, by się nad tym dłużej zastanowić. Sam pomysł jest jak dla mnie fajny i smutno, że potencjał nie został do końca wykorzystany.

Ale uśmiechnęłam się raz czy dwa, czyli podstawowe zadanie odhaczone.

Pozdrawiam,
Magdalena Lipniak
cytat- Przepraszam nie zauważyłem cię. – zacząłem się tłumaczyć.

Interpunkcji w tym tekście należy się odrębny akapit. Jednym słowem – nie jest zbyt dobra. Na przykład powyższa kwestia – składa się z siedmiu słów i w tych siedmiu słowach udało się zawszeć trzy błędy. Wszystkie drobne, zgadza się: nie oddzielono „przepraszam” od reszty teksty, postawiono kropkę po „cię”, a skoro już tę kropkę postawiono, to zdanie po myślniku powinno zacząć się wielką literą.

cytat- Może mógłbym cię zaprosić na kawę w ramach przeprosin – zapytałem nie wiem dla czego.

Dlaczego.

W tekście pojawiło się wiele drobnych błędów i niedociągnięć, które same w sobie nie są ogromnym grzechem, ale w takim nagromadzeniu zakłócają odbiór i odbierają przyjemność czytania. Weźmy na to pierwszy lepszy fragment:
cytatSłowa same weszły mi w usta a zaraz potem wypadły automatycznie. Nie wiem dlaczego to powiedziałem, ale ona, zaintrygowana pytaniem, skupiła wzrok na mojej twarzy, a może grubych jak denka od szampana okularach.
- Nie piję kawy, - tu zrobiła dramatyczną minę, wykrzywiła usta i nadęła piegowate policzki.- ale może być herbata. – spojrzała wymownie w stronę pobliskiej witryny.

Gdyby usunąć wszystkie literówki i powstawiać przecinki w dobre miejsca, wyglądałoby to tak:
„Słowa same weszły mi w usta, a zaraz potem wypadły automatycznie. Nie wiem, dlaczego to powiedziałem, ale ona, zaintrygowana pytaniem, skupiła wzrok na mojej twarzy, a może grubych jak denka od szampana okularach.
- Nie piję kawy. - Tu zrobiła dramatyczną minę, wykrzywiła usta i nadęła piegowate policzki. - Ale może być herbata. – Spojrzała wymownie w stronę pobliskiej witryny.”
Niby niewiele się zmieniło, jednak przy czytaniu drugiej wersji czytelnik ma wrażenie, że jest ona schludniejsza i że ktoś przejrzał tekst przed publikacją, a chyba każdy autor chce sprawiać takie wrażenie? (Nawet jeżeli wcale tekstu wcześniej nie przeglądał.)

Problemem jest również od czasu do czasu bardzo zła, niezgrabna konstrukcja zdań, np. tak jak poniżej:
cytatWstała, ja zrobiłem to samo, i objęła mnie ramionami.
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska