Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Nie odchodź w ciszy

10.01.2019
Tekst nie jest zbyt długi, więc bez problemu przez niego przebrnęłam i chętnie podzielę się swoimi przemyśleniami.

Na wstępie powiem, że niestety sam początek nie podoba mi się kompletnie. Zaczynasz od opisu pogody, a przecież tuż poniżej jest takie fantastyczne zdanie, które aż się prosi, by od niego rozpocząć!
cytatDziewczyna siedziała na huśtawce, rozglądając się dookoła dość nieprzytomnym wzrokiem, a jej myśli były tak samo puste, jak wszystko czego ostatnio doświadczała.

Mówię oczywiście o tym, co powyżej. Cały akapit o huśtawce zasługuje na to, by znaleźć się na początku, bo wystarczająco dobrze przyciąga uwagę. Potem można przecież dopisać, że dziewczynę coś gnębi, bo zebrały się nad nią czarne chmury - i to całkiem dosłownie, bo była późna jesień itd., itp. Po prostu nieco zmienić kolejność, żeby to, co najlepsze i najciekawsze, najmniej oczywiste, było na początku.

cytatBył rok 1974. Ona miała 16 lat, stała przed wyborem. Opuścić to miasto, czy zostać tu i jak każdy zacząć pracę w jednej z fabryk lub w kolejnym z nowo otwartych sklepików. Dłonie dziewczyny lekko zadrżały. Nie potrafiła podjąć tej decyzji.

O rany, ma podjąć taką decyzję w wieku 16 lat? Czemu tak młodo? Niech chociaż dobrnie do pełnoletniości, w tym wieku ma się pstro w głowie, a czasy nie są, jak widzę, aż takie dawne, by dziecko, które skończyło pięć lat, traktować jak prawie dorosłego i rzucać do roboty w kopalni…

cytatWiedziała o jego kłopotach z żoną, o romansie z fanką i o tym, że epilepsja dodawała mu coraz więcej zmartwień i cierpienia, ale ten uśmiechnięty Ian na zdjęciu sprawiał wrażenie, że wszystko będzie w porządku.

Epilepsja w tak młodym wieku to okropna przypadłość i w sumie rzadko spotyka się tę chorobę w opowiadaniach, filmach czy powieściach - ciężko stwierdzić, z jakiego powodu. Czy jest mało “medialna”? Ludzie w filmach, jeśli na coś chorują, to zwykle na raka, jak w “Szkole uczuć” albo “Bez mojej zgody”. Niektóre choroby, niestety, nie prezentują się zbyt “pięknie”, nie są romantyczne, a objawy wprowadzają postronne osoby w zakłopotanie albo obrzydzenie. Byłam pod wielkim wrażeniem, kiedy po raz pierwszy obejrzałam filmy: “Moje córki, krowy” (tam bohaterka ma udar, który całkowicie uszkadza jej mózg), “Motyl. Still Alice” (choroba Alzheimera, która wypacza osobowość bohaterki, bezlitośnie zabiera jej wspomnienia, unieruchamia ją w domu, bo nie jest w stanie sama funkcjonować), “Teoria wszystkiego” (biografia Stephena Hawkinga chorującego od wieku młodzieńczego na postępujące stwardnienie zanikowe boczne, które wykręca stawy, unieruchamia na wózku, wykrzywia twarz, sprawia, że jest się nieporadną ludzką karykaturą)... Właśnie dlatego, że pokazano w nich prawdziwe życie, nieupudrowane, czasem brzydkie i pokazaną autentyczną stronę poważnego schorzenia. Tutaj też to widzę i cieszę się z tego powodu, bo nie sięgasz po sztampowe rozwiązania.

cytat“Od myślenia już bardzo wielu ludzi umarło. Ja ostatnio dużo myślę.”

Jak widać, nie trzeba się rozpisywać, żeby zasygnalizować, że z bohaterem dzieje się coś niedobrego. Wystarczyło jedno trafne zdanie i już wiemy, że Ian prawdopodobnie cierpi na depresję i wymagałby pomocy.

cytatGłos w słuchawce nie był jego głosem i sprawił, że wszystko znowu było szare. Ciężkie, smutne i przytłaczające. Zgasił też płomyk tlący się gdzieś w środku niej. Płomyk nadziei, że wszystko będzie dobrze, że uda mu się uporać z demonami, które go dręczyły. Demony jednak wygrały.

Dobre, mocne zakończenie. Naprawdę chwyta za serce. Jest bardzo proste, ale znamienne i symboliczne. Nie ma tutaj wielu słów, ot, krótki akapit - ale wiadomo, co się stało. Przyjaciel popełnił samobójstwo z powodu depresji. Bardzo kameralna śmierć, chociaż przepełniona bólem. Nie trzeba patosu i dramatycznych metafor, żeby wyrazić rozpacz i ból po stracie przyjaciela. W zupełności wyraża to zdanie, że wszystko było szare. Coś podobnego pojawiło się na początku i samo to bardzo mi się podoba - tworzy się klamra kompozycyjna. Nie wiem, na ile to był zabieg zamierzony, ale nawet jeśli nie, to co z tego, wiedz, że efekt jest bardzo dobry.

Szkoda, że tak mało dowiedzieliśmy się o Ianie. Cały tekst jest słodko-gorzki i to jest super - jednak trochę czuję zawód, że nie jest bardziej rozwinięty. Po zakończeniu i po tym, że pod nim zamieszczona jest dedykacja, domyślam się, że mam do czynienia z zamkniętą całością i pozostawia to pewien niedosyt - wiem przecież, że więcej do tych postaci nie wrócę.

Generalnie styl jest dobry. Czyta się płynnie i nic specjalnie nie zgrzyta, błędów też nie widzę.

Doceniam, w jak zgrabny sposób piszesz o emocjach, nawet (a może szczególnie) o tych trudnych. Nie musisz wykładać niczego wprost. Podejmujesz próby pisania na takie tematy jak choroba, śmierć, trudne decyzje, depresja czy żałoba. Wychodzi Ci lekko i bez patosu. Można się wzruszyć i też poczuć ból straty, który z całą pewnością odczuwa bohaterka. Mimo że nie piszesz “otwarcie”, nie “walisz obuchem między oczy” i nie ma jakichś strasznych scen, nie ma dramatu, a jedynie napomknięcie, że on się wydarzył - wiadomo, o co chodzi; mam wrażenie, że mogłabyś opisać seks albo zbrodnię, pisać o fekaliach czy śmieciach, a nawet wymyślić scenę, że “ręka, noga, mózg na ścianie” - a i tak czytałoby się to dobrze. Potrafisz opakować trudne momenty, emocje w ładne, a jeśli nie ładne - to chociaż estetyczne opakowanie. To bardzo pożądana cecha, która nie odznacza się każdy autor - tym bardziej miło, że Ty masz tę iskrę.

Na pewno tekst wywołuje refleksje o tym, że można mieć w życiu wszystko, a i tak być nieszczęśliwym z powodu braku zdrowia - którego przecież nie kupi się za pieniądze. Bardzo dobry, mocny i poruszający tekst przemawiający do wyobraźni. Bardzo dziękuję za możliwość lektury.

Pozdrawiam,
Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
14.10.2018
Początek jest na plus, bo starasz się tym opisem stworzyć atmosferę. Dalej wchodzisz w rozmyślania, które mają charakter, ale że nie wiemy jeszcze do kogo te myśli należą to wychodzą na nieco ostentacyjne. I w momencie, gdy piszesz o brunetce, to jeszcze bardziej to nie pasuje, bo gdyby to były myśli tej bohaterki, to byłoby to do "zjedzenia", ale narrator z taką manierą to trochę za dużo na mój gust. Zamiast brunetka, byłoby lepiej gdybyś od razu użyła imienia, od razu zrobiło by się sympatyczniej i wiarygodniej. Piszesz o decyzji, ale strasznie nie jasno, bo nie wiadomo gdzie, ani jak no i lepiej byłoby przedstawić ten wybór przez jakiś dialog/scenę, a nie tylko nam pisać, że takowy miała w głowie, bo to niszczy frajdę z czytania. Piszesz "ciemne włosy" gdy kilka linijek wyżej napisałaś, że to brunetka, nie lepiej było teraz użyć przymiotnika określającego długość albo fizykę włosów?
cytat„Pierwszy raz od kiedy pamiętała, uśmiechnęła się delikatnie.”
- po pierwsze to zdanie jest dość niejasne i nielogiczne i jeszcze jakieś nienaturalne, żeby w momencie jego wystąpienia, jednocześnie zdawać sobie sprawę z rodzaju uśmiechu jaki pojawia się na naszej twarzy.
cytat„około stu osiemdziesięciu pięciu centymetrów”
- to znów trochę nielogiczne, bo jeśli mówi to narrator, to czemu musi szacować, a jeśli już to robi, to dlaczego tak precyzyjnie. Pozbądź się tego zdania, taka dokładność jest przesadna, zbędna, poza tym już napisałaś, że był wysoki. Jeśli bardzo chcesz ją nieco bardziej obrazowo ukazać, to porównaj ze wzrostem dziewczyny (mógłby być głowę wyższy, lub mogłaby, mu sięgać do ramion) czy nawet huśtawki na której siedziała.
cytat„Jego ciemne włosy stawiały opór lekkiemu wiatrowi”
- gdy to czytam mam wrażenie, że skupiasz się za bardzo na wyglądzie zewnętrznym i kosztem tego zaniedbujesz nieco inne aspekty historii.
cytat„kiedy udało mu się wspiąć na nieduże wzniesienie”
- unikasz szczegółów, bo skoro huśtawka, to plac zabaw albo blokowisko gdzieś obok, wzniesienie też mogłoby być inną atrakcją placu - sprecyzowaną. Im więcej dasz nam (czytelnikom) szczegółów tym bardziej dostrzeżemy to jak Ty. Jak piszesz, że dziewczyna nie wie, jak się tam znalazła, ani nawet nie wie dlaczego w cienkim swetrze, to denerwuje, bo po raz kolejny jest taka nijaka, a Ty zamiast jakoś to wyjaśnić/usprawiedliwić jakimś zgrabnym opisem, anegdotą czy myślą, przechodzisz na zamartwianie się mamy. Brakiem moim zdaniem jest nie wspomnienie tego, że dziewczyna paliła nim odrzuca papierosa - to też takie nielogiczne. Mamy o tym punkt w naszym poradniku, myślę, że mógłby Ci dać do myślenia.
cytat„ popatrzył na nią tymi ogromnymi oczami”
- tu narracja robi się zbyt osobista, a przez to się rozjeżdża, lepiej takie zwroty napisać kursywą, niejako myśl bohaterki lub prowadzić narrację od początku do końca w taki sposób. To o tęczówkach i oczach to za dużo tłumaczenia, lepsze byłoby jedno zgrabne porównanie; wystrzegaj się tłumaczenia/wykładania czytelnikowi. Dziewczyna prosi go o poradę, ale za mało wiemy o jej sytuacji, jest za mało przedakcji, za mało wiemy o postaciach, za mało tej więzi z nimi, by przechodzić do takiego pytania, takich emocji z których wiele nie wyciągniemy jako czytelnicy, dostając tak niewiele. Dalej robi się trochę sztucznie i pompatycznie z tą przemową Iana o ucieczce. To wszystko nie może działać na tak małej ilości tekstu, relacji z historią i jej bohaterami. Dalej nie jest lepiej. Czuć, że chcesz szybko przejść do jakiejś melodramatycznej pointy. Kończę wraz z końcem sceny.

Potrafisz tworzyć ładne opisy i starasz się układać ciekawe dialogi. Twoja historia potrzebuje jednak więcej wysiłku, starań. Więcej opisów, więcej przedakcji. Powolnego kreowania historii, więzi bohater-czytelnik. Na pewno więcej takiej logiki pisarskiej, by coś dziwnego nie pojawiało się "z nieba", tylko miało swoje sensowne miejsce. Poczytaj nasz poradnik i poczytaj utwory naszych zwycięzców. Polecam także zacząć analizować inne utwory na naszym portalu kierując się punktami 3K - to otwiera oczy na własne pisanie. Witam wśród Pióromanów i zachęcam do dalszej pracy na piórem w naszym gronie. Pozdrawiam.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska