Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Zniszczony utwór

10.01.2019
Tekst nie jest specjalnie długi, więc za jednym zamachem mogłam przeczytać i coś naskrobać. Zachęcający jest sam opis - cieszę się, że nie jest długi. To jedno zdanie w zupełności wystarcza, żeby nakreślić, o czym będzie fabuła i zachęcić do czytania. To samo tyczy się cytatu na początku.
cytat"Najgorsza jest walka między tym co wiesz a tym co czujesz"

Daje do myślenia - od razu czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy to będzie romans? I to taki nie do końca szczęśliwy? Czy bohaterowie stworzą nieakceptowany społecznie związek?

cytatWpinając papiery do segregatora nerwowo pocierał twarz. Jako wymagający szef zarządzał zespołem młodych kreatywnych ludzi. Jedną z takich osób była Wiktoria Brandt, która kompetentnie wypełniała swoje obowiązki. Już po roku pracy w agencji, stała się "prawą ręką szefa".

Wydaje mi się, że trochę za szybko nastąpiło przejście do charakterystyki Wiktorii. Ocenienie jej oczami szefa to świetny pomysł, jednak on ni z gruszki, ni z pietruszki rzuca o niej opinię. Przydałby się jakikolwiek pretekst - chociaż na dokumentach, które wkładał do koszulki, zauważył jej podpis. “Miała ładne pismo, eleganckie, kształtne i intrygujące, a jednak sam podpis był nieczytelny. Zupełnie jak właścicielka. Nie umiał jej rozgryźć, choć się starał. Wiktoria była…” - i tutaj już bez problemu możemy przystąpić do charakterystyki.

cytat- Na pierwszego lipca, czyli wtorek po weekendzie (...)

Z tego co wiem, wtorek zawsze wypada po weekendzie ;). Mogła chociaż dodać, że po najbliższym weekendzie, żeby nie było wątpliwości - tak, niektórzy nie ogarniają dat na przełomie miesięcy i im się dni mylą, jestem żywym przykładem (do czego nie powinnam się przyznawać, bo nie ma się czym chwalić), więc warto doprecyzować.

cytatWiktoria nie była nim zainteresowana jako mężczyzną. Owszem był inteligentny, uprzejmy i dobrze sytuowany ale fakt, że był świeżo upieczonym rozwodnikiem, przeszkadzał Wiktorii. Poza tym wielokrotnie była świadkiem w jak lekceważący sposób traktował swoją żonę, co przedstawiało go w negatywnym świetle. Wiktoria spojrzała jednoznacznie na ścienny zegar za plecami Filipa.

W sumie podoba mi się na razie postać Filipa. Nie kryje się ze swoimi zamiarami, nie kluczy, nie dąsa się i nie robi tajemnicy, więc ona wie, czego on chce i może od razu reagować. Nie jest śnieżnobiały (kto jest), owszem, ale przynajmniej uczciwy, mówi prawdę - choć swoje za uszami ma. W przypadku rozwodu wina prawie zawsze jest obustronna i już samo to wskazuje, że Filip kryształowego charakteru nie ma. Myślę, że ma dość lekceważący stosunek do kobiet, które traktuje jak maskotki. Lubię niejednoznacznie postaci i on taki jest. Na dodatek nic złego - nie rzuca aluzji, lecz prosi o spotkanie otwarcie, mówiąc na wstępie, że byłoby to na stopie towarzyskiej. Co nie znaczy, że nie stawia jej w niezręcznej sytuacji, bo to jednak jej szef. Ale ona jest chyba wystarczająco pewna siebie, by jej to nie przeszkadzało. A przynajmniej nie daje tego po sobie znać.

cytat- Dochodzi piętnasta trzydzieści.
- Szkoda, znowu zobaczę Cię dopiero po weekendzie.

Niepotrzebne są w narracji czy dialogach wielkie litery w formach “Cię”, “Tobie”, “Pan”, “Pani”, bo to cecha charakterystyczna dla listów.

cytat- Może kiedyś wypijemy kawę prywatnie - dodała kokieteryjnie - A teraz, życzę miłego weekendu szefie.
- Dziękuję, wzajemnie – westchnął głośno, umożliwiając jej wyjście - Trzymam cię za słowo - kontynuował patrząc jak odchodzi.

Nie mogę na razie powiedzieć złego słowa o tym szefie. Wygląda na to, że jest gościem w miarę uczciwym, skoro godzi się z odmową. Przecież mógłby wykorzystać swój autorytet i ją do czegoś przymusić groźbą czy prośbą; może jest zanadto poufały, ale ten typ tak ma ;). Fajnie, że nie jest jednoznaczny. Czytelnik na przemian myśli: “Nie no, Filip, szacunek” oraz “Kurczę, Filip, co ty wyrabiasz?”.
Wiktoria jest pokazana jako pewna siebie i swojej atrakcyjności samodzielna, wyzwolona kobieta, która niczego się nie boi.

cytat- Co się dzieje tatku? Co z nią? O nie, zaraz tam będę - przerażona Karolina złapała się za głowę - Mama źle się poczuła, tata zawiózł ją do szpitala, muszę tam jechać, może najpierw podwiozę cię do domu?
- No coś Ty, jedź do mamy. Nie przejmuj się mną, wrócę taksówką. Na pewno wszystko będzie dobrze - odpowiedziała próbując pocieszyć zdenerwowaną przyjaciółkę.
Karolina w pośpiechu wyszła z klubu.

O rany, ale szybko pozbyłaś się tej przyjaciółki. Mogły się chociaż trochę pobawić, zanim ją wyrzuciłaś - nie byłoby aż tak oczywiste, że była tam tylko “na doczepkę”. Ktoś musiał Wiktorię wyciągnąć do klubu, bo sama pewnie by nie poszła, ale na miejscu powinna być już sama, żeby nikt nie przeszkodził potencjalnemu lowelasowi wpaść na nią przypadkiem i zacząć rozmowę.

cytat- Na taksówkę...o właśnie nadjeżdża...Dziękuję jeszcze raz...Panu...? - zapytała w nadziei, że nieznajomy zdradzi swoją tożsamość. Tajemniczy brunet tylko się lekko uśmiechnął, jego spojrzenie było głębokie i przejmujące. Wiktoria zatopiła się w jego jasnoniebieskich oczach.

Nie jestem przekonana, czy w nocy przy świetle ulicznych latarń da się tak precyzyjnie określić kolor, bo barwy są przekłamane. Mogła co najwyżej stwierdzić, że nie są brązowe, tylko jasne.

cytatByła bardzo rozkojarzona i z trudem skupiała na czymkolwiek myśli. Kładąc się do łóżka nie wytrzymała, spojrzała na zegar dochodziła dwudziesta trzecia wzięła do ręki smartfona i wysłała sms-a.

Trochę mi to do niej nie pasuje. Mam na myśli to rozpamiętywanie, wracanie myślami do momentu spotkania… W biurze poznaliśmy ją jako samowystarczalną, pewną siebie kobietę, a tutaj nie może pozbyć się z pamięci jakiegoś obcego gościa, z którym zamieniła dwa zdania? To raczej mężczyźni, który ją napotykają, powinni mieć ją przed oczami przed kolejne tygodnie.

cytatDziękuję za „uratowanie” mnie z opresji. Chciałabym wiedzieć jak ma na imię „waleczny rycerz?"
Z niecierpliwością odebrała sms-a zwrotnego, który nadszedł po kilku minutach.
Tak jak mówiłem, nie ma za co dziękować i bardzo mi miło, że zachowałaś mój numer. Co do kwestii mojego imienia, z chęcią Ci je zdradzę. Będziesz jutro w Magnolii?
Wiktoria przekręciła oczami i podekscytowana szybko odesłała odpowiedź.

To, co tutaj napisałaś, z kolei nie do końca pokrywa się z jej reakcjami. Już wcześniej Wiktoria w smsie napisała o “uratowaniu” i “walecznym rycerzu” - właśnie tak, w cudzysłowie. Wiem, co miałaś na myśli - po prostu, że tego typu wyrażeń nie odczytuje się dosłownie, ale pomyśl. Kto szuka w słowniku komórkowym, zazwyczaj niezbyt komfortowym w używaniu i wcale nieintuicyjnym, znaku cudzysłowu tylko po to, by zakomunikować metaforę? Skoro już się natrudziła, to znaczy, że miała prawdopodobnie dodatkowy cel, a że w ten sposób w tekście pisanym przekazuje się ironię, wygląda to tak, jakby chciała go wykpić. “Nie potrzebowałam pomocy, ale skoro już się napatoczył taki waleczny rycerz to nie pogardzę”. A powyżej - Wiktora przewraca oczami, co można zinterpretować jako zniecierpliwienie albo okazanie dezaprobaty. Ewentualnie jakby była pewna, że on odpisze coś innego… Mogła chociaż pomyśleć coś w stylu: “Co za głupie gierki, jakby nie mógł zwyczajnie powiedzieć. Pan Wielka Tajemnica się znalazł, niedojrzały palant!”. A tymczasem ona jest nim totalnie zauroczona. I gdzież jest ta silna, butna kobieta z biura?

Na razie fragment jest bardzo krótki i trudno coś więcej napisać. Musiałabym przeczytać choćby opis spotkania, myślę, że to by rozjaśniło sprawę. Na razie mam mieszane uczucia. Z bohaterów paradoksalnie chyba najlepiej wyszedł Ci szef. Wiktoria wydaje mi się niekonsekwentna. Niby taka samodzielna i samowystarczalna, ale jak natyka się na przystojniaka, od razu traci dla niego głowę. Czy to nie on powinien ją stracić dla niej? Wiktora zaś czerpać przyjemność z bycia adorowaną? A jeżeli nie jest taka pewna siebie i wyszczekana, jak pozoruje przed szefem, to nie powinna dawać się mu kokietować i prowokować go malowaniem się przed lustrem.

Wymiana smsów przypomina mi bardzo “Pięćdziesiąt twarzy Greya” (tam, z tego co pamiętam, w grę wchodziły maile - i to pisane w czasie rzeczywistym! Jakby sobie nie mogli Skype’a zainstalować…). Nie wiem, na ile to podobieństwo było zamierzone, ale mam nadzieję, że nie zamierzasz uczynić z tego tekstu drugiego Greya, bo byłoby szkoda. “Pięćdziesiąt twarzy…” nie odznacza się zbytnią wartością i jest po prostu wydrukowanym w formie książki pornosem.

Wydarzeń jest b. mało. Rozśmieszyła mnie błyskawiczna ewakuacja przyjaciółki na zasadzie: “Hm, potrzebuję kogoś, kto wyciągnie Wiki z domu, ale potem ona musi przecież być sama, jak to rozegrać… O, wiem! Niech ten ktoś otrzyma niepokojący telefon, że jego matka wylądowała w szpitalu, wtedy sobie pójdzie!” :). (Nie miej mi za złe tej drobnej złośliwości, ale jak Boga kocham, tak to brzmi!)

Nie wiem na razie, czego się spodziewać, ale zakończenie jest w dobrym miejscu, bo zdecydowanie chce się czytać dalej. Przynajmniej ja jestem ciekawa, co wyniknie ze spotkania.

Pozdrawiam,
Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
11.01.2019
Dziękuję, że poświęciłaś swój czas na tak dogłębną analizę mojego tekstu. Chciałabym odnieść się do twoich uwag. Może zacznę od końca... Miło mi, że chcesz dowiedzieć się co będzie dalej. Tak naprawdę mam napisaną całą powieść i postaram się jak najszybciej umieścić kolejny jej fragment. Każda krytyka a w szczególności to jak ktoś odbiera mój tekst, jest dla mnie bardzo ważne, dlatego nie uznaję twoich wypowiedzi za złośliwe. Nie wiem dlaczego wymiana smsów przypomniała Ci Greya...Między moją powieścią a Greyem jest wielka przepaść, to zupełnie inna historia i nie jest inspirowana żadną inną powieścią. Co do postaci Wiktorii...owszem w pracy, przy przyjaciółce...jest kobietą pewną siebie, zaradną i odpowiedzialną. Natomiast spotkanie...nazwijmy go na razie tajemniczym brunetem, bo na tym etapie nie mogę przecież zdradzić jego imienia, sprawia, że jest inna, a dlaczego tak się dzieje, wynika z dalszego rozwoju wydarzeń. Opis Wiktorii w taki sposób był celowy. Uważasz, że zbyt szybko pozbyłam się Karoli- jej przyjaciółki na spotkaniu...hmm ...nie do końca się z tym zgadzam, bo nie w taki sposób powstawała ta historia, czyli na zasadzie " co tu wymyśleć aby Wiki wyszła z domu a później została sama" ale szanuje Twoje odczucia w tej kwestii. Jak wspomniała powyżej, przy najbliższej okazji wrzucę kolejny fragment.
11.01.2019
"Między moją powieścią a Greyem jest wielka przepaść, to zupełnie inna historia i nie jest inspirowana żadną inną powieścią."
Jest to bardzo pozytywna informacja, gdyż zazwyczaj niestety inspirowanie się innymi dziełami nie wychodzi tekstowi na zdrowie. Zawsze bezpieczniej trzymać się tego, co się samemu wymyśliło.

"Owszem w pracy, przy przyjaciółce... jest kobietą pewną siebie, zaradną i odpowiedzialną."
Rozumiem. Faktycznie, w okolicznościach nam sprzyjających czujemy się bezpieczniej i możemy sobie pozwolić na więcej. Zdziwiłam się po prostu, bo praca nie jest dla wielu ludzi strefą komfortu i wobec szefa nie pozwalają sobie na poufałość. Wiktoria zachowuje się inaczej i również wobec Filipa jest bardzo pewna siebie, dlatego pomyślałam, że jest taka w każdej życiowej chwili. Potem jednak napisałaś: "spotkanie (...) sprawia, że jest inna, a dlaczego tak się dzieje, wynika z dalszego rozwoju wydarzeń". Rozumiem, że coś się jeszcze wydarzy albo czytelnicy dowiedzą się czegoś, przez co zrozumieją, skąd taka dziwna jak na Wiktorię reakcja na tego bruneta. Ja miałam do dyspozycji jedynie fragmencik tekstu, więc stąd moje odczucia są takie :).

Pozdrawiam.

Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska
02.01.2019
Bardzo fajnie zapowiadający się utwór. Będę zawiedziona jeśli nie będzie ciągu dalszego. Bardzo podoba mi się fabuła, chociaż jest - bez urazy - dość oklepana. Ale przecież jak ma być romas to nie może w nim zabraknąć czarującego nieznajomego. Dokonałabym tu jednak kilku zmian. Drobiazgi ale według mnie będa lepiej brzmieć. Często powtarzasz imię bohaterki. Czy nie można by było zastąpić imienia na przykład stwierdzeniem: dziewczyna, młoda kobieta itp zamiast tak często pisać Wiktoria to, Wiktoria tamto? To mi się rzuciło w oczy. Myślę, że utwór jest "rokujący". Jak dla mnie. Ale chciałabym, żebyś dopisała ciąg dalszy. W tym fragmencie jest potencjał na to, żeby fabułę rozwinąć.. :)
Pod koniec - przy wymianie smsów bohaterów- dałabym je w cudzysłów. Byłoby czytelniej.
Od: Pióroman Mroffka
twarz żeńska
11.01.2019
Dziękuję, że poświęciłaś swój czas na przeczytanie mojego opowiadania. Miło mi słyszeć, że Cię ono zainteresowało i chętnie dowiesz się o dalszych losach mojej bohaterki. Tak naprawdę mam napisaną całą "powieść" i oczywiście umieszczę kolejny jej fragment na portalu. Dziękuję za zwrócenie uwagi na temat zapisu smsów i zbyt częstego powtarzania imienia bohaterki, zgadzam się z Twoimi sugestiami.
23.10.2018
Cześć Ana.

Fajnie, że dbasz o detale jak nazwa agencji, nazywasz też od razu bohatera, co jest na plus. Zamiast tylko pisać o prężnym rozwoju, byciu wymagającym i kompetentnym lepiej jest to przedstawić, tak by czytelnik mógł sam ten wniosek wyciągnąć, a nie wierzyć na słowo. Wiesz, to po prostu takie chodzenie na skróty, które zawiedzie wymagającego czytelnika. I dalej piszesz znów o oczarowaniu, co też jest czymś wykładowczym i streszczającym istotne fakty/motywy do minimum, zamiast je zaprezentować, choćby dialogiem, który by nam te niuanse przedstawił. Zachowanie Filipa jest takie dość nienaturalne: raz zachowuje się jak profesjonalista, a za moment przełącza się w tryb rozmów o weekendzie i pogodzie. Musisz to lepiej ukazać, nie tylko przez dialog, ale mimikę, zachowanie, wygląd postaci. Nie tłumacz jednak cały czas wszystkiego (nie myl ze szczegółowością), że ten czuje się zignorowany, a ta zdaje sobie sprawę ze szczególnego zainteresowania, bo tu nic innego się nie dzieję, więc czytelnik doda 2+2. Dalej dialog nie staje się niestety lepszy - jeśli jesteś młodszą osobą, sugerowałbym Ci pisanie o bohaterach w podobnym do Twojego wieku, polecam także analizowanie dialogów w ambitniejszych utworach, także tych zwycięskich na naszym portalu. Dalsze kwestie Filipa są bardzo żenujące i to wszystko po prostu ciężko "kupić". Zamiast tłumaczyć o tym, że był rozwodnikiem, lepiej zrobić coś z większym smakiem np. ukazać jak Wiktoria patrzy na zdjęcie jego i żony, które wciąż wisi lub stoi gdzieś w gabinecie, wtedy nie potrzeba tłumaczyć oziębłości jej reakcji. Inną opcją byłoby przedstawić scenę, przed tą pierwszą, dotyczącą związku Filipa z żoną, może wtargnięcie żony do biura z dokumentami rozwodowymi. Za bardzo też śpieszysz do przodu z tymi miłosnymi podchodami, pomijasz opisy i dopiero po fakcie piszesz w dialogu, że już wszyscy wyszli z biura. Chcesz za bardzo przejść do sedna sprawy, skupiając się tylko na nim i przez to traktujesz po macoszemu pozostałe aspekty tekstu. Kończę czytanie z końcem 4 strony. Głównym powodem tego będzie pewnie brak motywu przewodniego i/lub brak więzi z bohaterem/sympatyczności (mamy o tym punkty w poradniku). Nie określasz od początku kto tym głównym bohaterem jest, bo zaczyna się od Filipa i jego firmy, później jednak przeskakujesz na Wiktorię i jest to rodzaj niekonsekwentności (o tym także znajdziesz punkt w naszym poradniku). Co gorsza żaden z bohaterów nie ma w sobie nic za co można by go polubić. Postaciom brak uroku, brak koloru.

Podsumowując: widać w tekście pewne starania, jak nazwy własne i opisy biura, ale to za mało. Jeśli ma być tu jakiś romans, to postacie muszą być z krwi i kości, a ich dialogi nie jak z telenoweli. Wydaje mi się, że jesteś młodszą autorką, dlatego sugerowałbym Ci jeśli już coś romantycznego, to utwór o nastolatkach, przynajmniej będzie bardziej autentyczny. W tym momencie sugerowałbym Ci nawet zacząć przepisywać całe dialogi z książek, które Ci się podobają, by zakodować sobie lepiej w głowie jak to się robi i przez co one są takie przekonywujące. A więc analiza tekstów. Jeśli już piszesz to nie by za wszelką cenę skończyć, a tak, by nie pominąć żadnych istotnych aspektów: Wiktoria mogła kłaść kawę na biurku, a Filip mógłby zahaczyć dłonią, niby niechcący o jej dłoń - wiesz, tego typu małe rzeczy, które tkają "powoli" ten romans. Polecałbym Ci także zapoznanie się z naszym poradnikiem, a później analizę i komentowanie 3K tekstów na naszym portalu - to powinno otworzyć Ci bardziej umysł na własne pisanie. Nie zrażaj się jednak, bo każdy z nas był kiedyś na początku tej drogi. Z pisaniem jest jak ze wszystkim innym: im więcej zainwestujesz pracy, tym bardziej zostanie to docenione. Witam wśród Pióromanów i zachęcam do dalszej pracy nad piórem w naszym gronie. Pozdrawiam.
cytat„stwierdził - Tak”
- kropka po "stwierdził". I brzmiałoby lepiej "polecił", bo to bardziej polecenie niż zwykłe stwierdzenie. Później też zdarzają Ci się błędy w zapisie dialogów, więc sugerowałbym Ci odświeżyć temat.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska
24.10.2018
Bardzo dziękuję za ocenę mojej pracy. Z chęcią czytam wszystkie komentarze i biorę pod uwagę każdą wypowiedź czytającego. Co do romansu...będzie romans, szalona miłość ale nie między Filipem a Wiktorią. Będą także elementy sensacji i kryminału. Co do opisu postaci, na początku po prostu chciałam przybliżyć postać Wiktorii i zainteresowanie jej osobą przez szefa. Filip tak naprawdę pojawi się jeszcze tylko raz w opowiadaniu w trzecim rozdziale.Dodam, że moja praca była już oceniana na innym podobnym portalu. W pierwotnej wersji posiadała szersze opisy postaci
(które sugerujesz dodać), lecz zostały one poddane krytyce, jakoby były nie potrzebne. Komentator stwierdził, że czytelnik powinien z czasem w późniejszych rozdziałach, zapoznać się z opisem postaci. Tak więc uczyniłam...a teraz opierając się na Twojej ocenie, widzę, że usunęłam te opisy nie potrzebnie. Sama już nie wiem co jest lepsze. Pozdrawiam.
24.10.2018
Tu nie chodzi o długie opisy stylu jej ubierania czy streszczenia całego życia tylko, dodatkowe szczegóły, które wyróżnią Wiktorię z tłumu i oczarują/rozbawią/zaintrygują czytelnika jej charakterem. A tak zastanów się co wyciąga czytelnik po przeczytaniu tego tekstu: Wiktoria robi wrażenie na swoim szefie wyglądem i pracą, ale kim ona jest? jakie ma problemy? wady? sekrety? co czyni jej historię godną pochylenia głowy? To jest coś do czego musisz nas, czytelników przekonać już na pierwszych stronach, byśmy chcieli kontynuować.
Od: Pióroman Adam Mekla
twarz męska