Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Z archiwum X czyli na zakupach w spożywczaku

10.01.2019
Dzień dobry :). Tekst jest króciutki, przeczytanie go zajmuje ledwie chwilkę, więc i komentarz nie będzie przegadany. Na samym początku chciałabym pochwalić narrację drugoosobową. Inny sposób narracji wg mnie zawsze jest na plus, bo dzięki temu tekst tchnie świeżością. Nudny narrator trzecioosobowy może się przejeść, bo jest najłatwiejszy “w obróbce” i zdecydowana większość autorów po niego sięga. Nie wszyscy równocześnie lubią pisać albo czytać, jak bohater wypowiada się swoim własnym głosem w pierwszoosobówce. Ja drugoosobówkę, czyli zwracanie się do czytelnika, jakby on był bohaterem, bardzo lubię, chociaż nie każdemu będzie ona odpowiadać. Po jakimś czasie robi się męcząca, to fakt. Ponadto wielu jest takich, którzy nie potrafią zdzierżyć łamania czwartej ściany. Nawet mam takiego znajomego, który za tego typu zabiegi jest w stanie odsądzić autora od czci i wiary ;). Moim zdaniem przy krótkich formach sprawdza się to wyśmienicie. Wstęp wydaje się zachęcający, zmniejszasz dystans między czytelnikiem i narratorem i rzucasz tego pierwszego w wir wydarzeń.

Tekst jest o charakterze humorystycznym, jednak widzę, że jest to humor dość subtelny, co się chwali, bo nikt nie lubi dowcipów wciskanych na siłę.
cytatKiedy dochodzisz do siebie, trzeźwiej patrząc na całą sprawę, zastanawiasz się co za idiota postanowił oświadczyć się komuś w tak okrutny sposób.

Ale jak to “oświadczyć się”? Skoro wiem, jak jest rozmiar pierścionka - a wspominasz wcześniej, że “patrzę i widzę” - to zapewne ma jeszcze metkę (jak inaczej stwierdziłabym wielkość?), a kto daje kobiecie pierścionek z metką? (W sensie - takim papierkiem. Nie taką do jedzenia… W związku z sąsiedztwem wędlin w witrynie to nie jest w tym przypadku takie oczywiste i wolę doprecyzować <suchar mode on> <da bum tss>.)

cytatTwój niecodzienny obywatelski obowiązek - spełniony. Lada dzień odnaleziony zostanie amator tego cacka. Podziękowania, uściski, wywiady. Właściciel dozgonnie wdzięczny. Ty szczęśliwa. Wszyscy zadowoleni. Tylko Mama coś się dąsa. Soku malinowego jak nie było, tak nie ma.

O, jaki ładny obrazek. Fajna scenka rodzajowa, można się uśmiechnąć. Tak jak wcześniej napisałam, podoba mi się, że humor jest niewymuszony i mimo że całość jest nieco absurdalna i nierzeczywista, to jednak człowiek to sobie wyobraża i pojawia mu się uśmiech na twarzy.

Z drugiej strony, żeby dodać łyżkę dziegciu (czym byłby miód bez dziegciu), dobre wrażenie psują nieco brak przesłania i samo zakończenie. Byłam pewna, że w zakończeniu natknę się na jakąś puentę związaną z pierścionkiem, sama nie wiem… O, może tak - bohaterka (czyli de facto ja - bo to do mnie, do czytelnika, zwracasz się w opowiadaniu) się zapala, ogłasza nowinę światu, pisze po Facebookach i innych Naszych Klasach, że, uwaga, znaleziono pierścionek zaręczynowy w schabie, a tu podchodzi sprzedawczyni, dostrzega świecidełko i mówi uradowana: “O, tutaj wypadł mi mój pierścionek z odpustu! Przygniotły go żeberka! Dobrze, że jeszcze nie oblazł z farby!”. Wiem, że wydaje się to dość durne ;), ale to tylko wymyślony na szybko przykład.

Zdziwiło mnie uczynienie głównym elementem soku malinowego, bo w sumie nie odegrał większej roli, ale mogę też docenić, że jego obecność stworzyła taką ładną klamrę kompozycyjną. Cieszę się również, że w tytule nie ma soku malinowego ani pierścionka, bo byłby to zbyt duży spoiler. Niestety obecny tytuł jest dla mnie zupełnie od czapy - nic nie mówi, jest niejasny i dziwny i może tylko w niewielkim stopniu zachęcający. Przywodzi na myśl komedię i chyba dobrze spełnia swoją funkcję, bo przecież takie było założenie, żeby ktoś się uśmiechnął przy czytaniu. Jednak spodziewałabym się czegoś innego - przypomniałam sobie tę charakterystyczną melodyjkę z “Archiwum X” i szczerze mówiąc ni czorta nie pasuje mi ta atmosfera grozy do Biedronkowego pipania kas ;).

Podoba mi się język - kolokwialny, swobodny, naturalny. Tak jakby zwracał się do nas kumpel. Bardzo fajnie to zagrało z humoreską. Czyta się dobrze, płynnie, ale całość jest tak krótka, że trudno napisać coś więcej. Ogólnie jestem na tak, choć końcówka mnie zawiodła. Spodziewałam się większego bum.

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska