Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Ocaleni Rozdział I

19.01.2019
Czytałam poprzedni tekst autorki pt. “Takie życie”. Miło go wspominam, więc zareagowałam entuzjastycznie na propozycję Rockerss dotyczącą zapoznania się z jej najnowszym tekstem. Myślę, że i tym razem nie zawiodę się i chętnie przeczytam pierwszy rozdział czegoś dłuższego.

Jak zawsze odniosę się wpierw do elementów, które mają zachęcać do czytania, czyli tytułu oraz opisu. Tytuł podoba mi się. Jest lakoniczny, składa się z jednego tylko wyrazu, ale jest zachęcający. Sądząc po opisie, pełni również funkcję podsumowującą tekst. Sam opis podoba mi się bardzo (jeśli chodzi o treść, bo za te wszystkie przecinki, które zjadłaś, należy się pogrożenie paluchem!). Te początkowe zdania o empatii to majstersztyk. Jakiś cytat, tak? Jestem leniwa i nie chce mi się szukać ;). W każdym razie cały opis nadaje się wg mnie na tył książki w księgarni, co oznacza, że jest dobry. Od razu zaczynam się zastanawiać, o co chodzi z tym ocaleniem i przed czym Aleks ma właściwie Olę ratować.

cytatWstyd, gniew i nienawiść smakują jak krew, teraz to wiem. Nie ważne ile wody bym wypił, metalowy posmak ciąży mi na języku, podniebieniu i dziąsłach.

No i proszę, pierwsze zdania i znowu mocno. Podoba mi się.
Zamiast typowej trzecioosobowej narracji wybrałaś pierwszoosobową i myślę, że był to trafny wybór. Dzięki temu z wypowiedzi głównego bohatera biją emocje. W ogóle tekst jest emocjonalny i naturalistyczny. Nie boisz się konkretnego, czasem “nieładnego” słownictwa, które podkreśla sytuację.

cytatPrzyzwyczaiłem się do faktu, że to miejsce nigdy nie będzie przynosiło obrotów jak na przykład podrzędny klub w Warszawie, to nie są czas na bar. Ale pieniądze nie są dla mnie najważniejsze, mogę nawet dopłacać do tego lokalu stać mnie. To miejsce jest dla mnie jak dom, ostoją spokoju, no i także cieszę się, że jestem blisko Oli, chciałbym się komuś wygadać.

Na razie Aleks wydaje mi się ciekawym człowiekiem. Mamy tutaj obraz właściciela lokalu, który prowadzi biznes nie dla zysku, ale dla “spokoju i atmosfery”. Dlaczego nie. Od razu tworzy się jakiś obraz tej postaci w głowie. Trochę dziwią mnie jego relacje z Olą. Uważa ją za “najpiękniejszą kobietę na świecie”, ale jego uczucie względem niej jest czysto platoniczne. Traktuje ją jak pocieszyciela… Nie wiem, czy jest to dobre słowo. Poduszkę do wypłakania się? Trochę smutno, że nie stawia sprawy jasno, bo dziewczyna chyba nie wie, na czym stoi.

cytat(...) odkąd poznałem Olę to ona stała się moją rozrywką.

O, to już jest mocno niepokojący fragment. Nikt nie powinien traktować drugiej osoby jak “rozrywkę”, choćby mówił to w żartach. Nie wiem jeszcze, co sądzić o tej postaci, ale wydaje mi się, że nazywanie go “zapatrzonym w siebie narcyzem” jest uzasadnione.

cytatRaz u niej nawet nocowałem, kiedy za dużo wypiłem odprowadziła mnie do swojego mieszkania i pozwoliła spać na kanapie, do niczego rzecz jasna nie doszło, bo nie sypiam z kobietami za darmo, szkoda mojego talentu i energii.

No dobra, tutaj widać, że pan kierownik jest strasznym bucem. Zapatrzony w siebie palant. Jeśli taka była wola Twoja, o, autorko, żeby czytelnik nie darzył go na początku sympatią - udało Ci się osiągnąć cel, gratuluję :). Mogę się jedynie domyślać, że w trakcie rozwoju akcji on się będzie zmieniał i w końcu zacznie być bardziej człowiekiem, a mniej wrzodem na tyłku. W każdym razie to dobrze, że on wzbudza jakieś emocje - na razie negatywne, ale dzięki temu jako czytelnik jestem w stanie go zapamiętać.

cytat- Władza, tylko to się liczy moja droga, a wiesz, co daje władzę? Seks i pieniądze, pan Bóg dał mi talent w tej pierwszej rzeczy to i z niego korzystam.

Na przykładzie powyższego zdania chciałam zasygnalizować problem, który zauważyłam. Tym razem chodzi o sprawę stricte warsztatową. Zauważyłam, że budujesz bardzo długie zdania. Wielokrotnie złożone, oddzielone przecinkami. Powyższy fragment brzmiałby lepiej, gdyby wyglądał tak:
“- Władza, tylko to się liczy, moja droga. A wiesz, co daje władzę? Seks i pieniądze. Pan Bóg dał mi talent w tej pierwszej rzeczy, to z niego korzystam.”
Chodzi o to, by język postaci przywodził na myśl ten, którym posługują się ludzie na ulicy. Zwykle w codziennej rozmowie nie klepiemy takich długich zdań, tylko robimy częste przerwy na oddech, na zastanowienie się… Narracja jest pierwszoosobowa, więc tym bardziej ta tendencja rzuca się w oczy. Tak jakby bohater chciał wyrzucić z siebie potok słów, wszystko, co mu przychodzi do głowy. Strumień świadomości. Niezbyt dobrze się to czyta i bardzo trudno przez to przebrnąć.

cytatUsłyszałem tylko huk i dźwięk tłuczonego szkła, Ola rzuciła we mnie szklanką, dzięki Bogu nie trafiła.
- Pojebało cię?! – Krzyknąłem jednocześnie śmiejąc się do łez, jak można nie było trafić z tej odległości. – Zrobisz mi krzywdę!

Nie jestem przekonana. Fajnie, że Aleks ma poczucie humoru, ale nie wyobrażam sobie, by osoba na jego miejscu tak zareagowała. Raczej nie byłoby jej do śmiechu. Gdyby podskoczył, przestraszył się, gdyby chociaż zabiło mu mocniej serce, ale on wydaje się spokojny - tak spokojny, że graniczy to z cynizmem.

cytatChwyciła drugą szklankę i znów wycelowała we mnie, znowu nie trafiając. Podbiega do mnie a na twarzy jej maskuje się wściekłość zmieszana z bezradnością. Chwyta mnie za klapy kurtki i trzęsie całą sobą.

Znowu widzę pewien problem warsztatowy, który mocno utrudnia zrozumienie tekstu. No, może nie zrozumienie, ale odnalezienie się w nim. Czasami piszesz w czasie teraźniejszym, innym razem (chyba w większości przypadków) w czasie przeszłym. Mam zagwozdkę, czy bohater opowiada jakieś swoje przygody, które miały miejsce kiedyś tam, czy on to wszystko na bieżąco przeżywa. W pierwszym i drugim przypadku odbiór jest trochę inny. Chciałabym, żebyś zdecydowała się na konkretny czas.


cytat- Tak! Pojebało mnie i to jest najgorsze, bo pojebało mnie na twoim punkcie! Gdyby to coś zmieniło zdrapałabym skórę z twojej twarzy, z twojej pięknej twarzy! Ale nic to nie da, bo ty i tak niczego nie rozumiesz! – Krzyczała płacząc jednocześnie.

Próbuję sobie wyobrazić tę sytuację. Oboje są w pracy, to znaczy: Ola jest w pracy, zaś obok siedzi kierownik, właściciel lokalu. Nikogo innego nie ma, ale to nie znaczy, że jakiś gość w każdej chwili nie może wejść. Co by zastał? Zapłakaną, zasmarkaną dziewczynę, faceta, który ją łapie za ręce (dla postronnego obserwatora wręcz obłapuje), oboje krzyczą, szarpią się… Brzmi strasznie, prawda? Ola wydaje się lekko rozchwiana emocjonalnie. Nie, nie lekko - ona nie panuje nad swoją złością. i trochę to za szybko idzie, tak mi się wydaje, bo jeszcze parę chwil wcześniej była całkiem zadowolona z obecności kierownika. Chyba zna go wystarczająco, by wiedzieć, jaki to jest typ człowieka, tym bardziej się dziwię, że reaguje tak cholerycznie. Widać ewidentnie, że ona czuje do niego coś więcej. Dlaczego Aleks nie reaguje? Przecież mógłby powiedzieć jej wprost - nie, mała, między nami nic nie będzie, uważam, że jestem śliczna i lubię gadać z tobą, ale na uczucie nie licz. Byłoby to uczciwe. Czy mi się wydaje, czy Aleks czerpie przyjemność z bawienia się jej uczuciami? Jeśli tak, to niezłego łotra stworzyłaś ;).

cytat- Wariatka! Za te szklanki odliczę ci z pensji.
- Pierdol się
- Co ty powiedziałaś? – Zaśmiałem się, żadna kobieta nigdy tak mi nie powiedziała.
- Pierdol się Alek. – Powtórzyła, pociągając jednocześnie nosem. Taka cała załzawiona z twarzą czerwoną od wściekłości wydawała mi się jeszcze piękna, niczym narowista klacz. – Tak jestem wariatką nie wiedziałeś? Przecież widziałeś wypis ze szpitala.

O rety, ależ patologia się tutaj jawi. Ona jest pracownicą, ale zachowuje się jak furiatka, mając za nic, że ktoś może zajrzeć do knajpy, choćby z ciekawości. Znalazłby się w samym środku Armagedonu! Tutaj doszliśmy do momentu, w którym wychodzi na jaw, że dziewczyna ma problemy psychiczne, jednak wg mnie nawet to nie usprawiedliwia czegoś takiego. Ale jeszcze nie wiem, jakie ma dokładnie problemy ze zdrowiem. Pomyślałam również, że jeżeli są one czymś więcej niż nerwicą czy tendencją do depresji (piszę komentarz w czasie rzeczywistym, więc snuję domysły na bieżąco), to nie powinna dostać pracy w sektorze usług i obsługi klienta, bo wiadomo, że będzie z tego chryja.

cytatOla jest niestabilna emocjonalnie, wiele razy nie przychodziła do pracy będąc w stanie apatii, ale zawsze w piątki stała za barem i czekała na mnie i zwykle zachowywała się normalnie.

Opis wskazuje depresję albo chorobę afektywną dwubiegunową. Czyli dobrze strzelałam. Taka osoba nie nadaje się do takiej pracy. Aleks, oczywiście, może o tym nie wiedzieć albo mieć to gdzieś, dziwię się jednak, że Ola nie dostała bezwzględnego bana od lekarza prowadzącego. A może dostała, jednak też miała to gdzieś? Ciekawa jestem, czy praca w tym miejscu na takim stanowisku to był jej pomysł, jej chęć, czy po prostu chciała znaleźć się blisko kierownika.


cytat- Jestem wariatką to prawda, poddawano mnie terapii, nawet terapii szokowej, karmili lekami, lecz to wszystko na nic się zdało. Dopiero, gdy ciebie poznałam, przestałam się bać siebie innych, ty jesteś moim lekarstwem, sam twój widok sprawia, że jestem zdrowa, że chcę być zdrowa dla ciebie…
- Ola…
- Kocham cię.

Nie jestem absolutnie ekspertką ds. zdrowia psychicznego, więc nie będę się mądrzyć. Być może takie rozchwiane zachowanie jest spowodowane chorobą, chociaż dla mnie ona zachowuje się bardziej jak przystało na zakochaną nastolatkę ;). Tragicznie zakochaną, warto dodać. Nie przekonuje mnie ta postać. Nie umiem stwierdzić, czy jest wiarygodna czy nie, bo nie miałam nigdy do czynienia z osobą mającą za sobą pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Nie mówiąc o kimś, u kogo zdiagnozowano chorobę afektywną… Może Ty kogoś takiego znasz? Bo jeśli tak, to przy okazji lektury czegoś się nauczę :). Na razie Ola jest jak chorągiewka na wietrze, zmienia zdanie w ciągu sekundy, w trakcie jednej rozmowy na przemian szlocha, kocha i rzuca w szefa szklankami z furią wypisaną na twarzy. Jest to niewątpliwy sygnał, że ma zmienny charakter, ale czy wskazuje na problemy psychiczne, nie powiedziałabym, szczerze mówiąc, bo osoby w depresji (albo coś podobnego) potrafią leżeć tygodniami w łóżku i gapić się w sufit, a potem nieoczekiwanie przejść ze stanu katatonii (który nie trwa “przez jeden dzień i do piątku przechodzi”) do stanu euforii i próbować wynaleźć lek na raka. (Co pewnie by się udało, gdyby nie kolejny zjazd.)

cytatNigdy nie usłyszałem od nikogo tych słów, toteż nie wiedziałem jak się zachować. Czy powinienem coś czuć? Miłość znana jest mi z książek, piosenek i filmów, ale nie z podłoża empirycznego. Co się mówi w takiej sytuacji? Co się czuje? Co mam teraz zrobić.

O rety, jak tak czytam, to wydaje mi się, że ten facet jest bardziej pokręcony niż Ola :D. Trochę ciężko mi uwierzyć, że żył niejako “z boku”, z dala od wszystkiego i wszystkich - a na to by wychodziło, bo przecież w życiu każdy się zakochał, choćby jako chłystek, każdy czuł do kogoś miętę i myślę, że usłyszał “kocham cię”. Mówi, że “miłość zna z książek”, ale czy nie zaznał jej w rodzinnym domu? Matka nigdy tak do niego nie powiedziała? Nie ma rodziców, nikogo na świecie? Jest to smutne, ale też mało wiarygodne, bo bardzo skrajne. Wszystkie skrajne rzeczy nie wzbudzają zaufania.

cytatChwile milczę, staram się poukładać wszystko w mojej już trzeźwej głowie. Nie dociera do mnie nic, tylko cisza, nawet nie jest mi ciepło, wręcz przeciwnie, czuję się jakbym tulił bryłę lodu, a przecież ta bryła lodu powiedziała, że mnie kocha. W końcu biorę się w garść i odsuwam ją od siebie, patrzę prosto w oczy i mówię coś, czego nigdy nie powinienem był powiedzieć, gdybym był normalny i sprawnie emocjonalnie.
- Jestem draniem, a drań nie może kochać wariatkę.

Trochę jestem zawiedziona warsztatem przy tym opowiadaniu. Jest bardzo kiepski. Tekst wydaje się niechlujny. W powyższym krótkim fragmencie dostrzegam co najmniej kilka problemów: “CHWILE milczę” (chwilę), “gdybym był normalny i SPRAWNIE emocjonalnie” (sprawny), “drań nie może kochać WARIATKĘ” (wariatki). Zdanie zaczynające się od “Nie dociera do mnie nic” charakteryzuje się tym, o czym już wcześniej napomknęłam - bardzo, bardzo wiele zdań podrzędnie złożonych oddzielonych przecinkami i deficyt kropek. Sprawia to wrażenie, jakby Aleks mówił to na jednym wydechu. Pod koniec zaś, kiedy brakuje mu już powietrza, mówi coraz szybciej, a wreszcie niemal zaczyna piać - tak to sobie mniej więcej wyobrażam ;).
Dobrze, wiem, że się czepiam. Tak, to wszystko są drobne sprawy - jakieś poprzestawiane literki, jakaś dziwaczna odmiana, jakaś tam gramatyka. Jednak to wszystko sprawia, że tekst prezentuje się źle i zniechęca do czytania. A przecież szkoda, bo w treści wcale nie jest zły, a robi niedobre wrażenie.

cytatTo były jej ostatnie słowa do mnie, chwyciła kurtkę z wieszaka i wyszła, a ja stałem przez chwilę jak osłupiały.

Mam straszny dysonans, bo naprawdę nie umiem sobie wyobrazić tej sceny, która dzieje się przecież… w pracy. Dla tej dziewczyny - w miejscu pracy. To raczej wygląda jak dramat rodem z telenoweli, kiedy bohaterka trzaska drzwiami i wychodzi, roniąc łzy… Strasznie niepoważne podejście. Rozumiem jednak, że można je trochę usprawiedliwić jej problemami psychicznymi, jednak takie podejście do pracy i brak konsekwencji (właściciel zdaje się nie mieć z tym problemu, nawet nie stara się wykorzystać swojej pozycji szefa, by pogrozić jej palcem i sprowadzić na ziemię!) nie wpływają pozytywnie na wiarygodność opowiadania.

cytatObracałem się w zacnym towarzystwie, byłem mile widziany w każdym Warszawskim klubie i do tego miałem furę szmalu. Ale w ustach Oli moja profesja zabrzmiała jak coś złego i uwłaczającego, jak przyczyna wszelkiego zła na świecie, a mnie potraktowała jak najgorsze siedlisko grzechu.

Jestem bardzo zdziwiona, że on jest zdziwiony. W sensie - czy naprawdę sądził, że jako “pan do towarzystwa” może oczekiwać na szacunek wszystkich wokół? Kojarzy się to jednoznacznie - niestety, właśnie z “męską dziwką”. On tymczasem jest jakby dumny ze swoich osiągnięć i chyba ma Oli za złe, że ona “tak go traktuje”... Tu pojawia się pytanie: “tak”, czyli jak? Czego od by chciał? Trochę jakby żył w innym świecie, gdzieś daleko, w innej galaktyce. Na pewno z dala od społeczeństwa, skoro nie wie, że wykonując pewne zajęcia należy liczyć się z ew. pogardą ;).

cytatMusiałem połknąć garść tabletek, popić wódką, przeżyć płukanie żołądka i pięciodniową śpiączkę by zdać sobie sprawę z tego, że ona naprawdę mnie kochała i nie chciałabym czuł się tak jak się poczułem, chciał bym był tylko jej i dla niej, a ona by była dla mnie jedyną na świecie.

I znów mam poczucie, że coś jest nie tak. Wszystko dzieje się bardzo szybko, ale najgorsze jest to, że zachowania bohaterów wydają mi się bardzo nierzeczywiste. Niewiarygodne. Powtarzam to słowo po raz któryś, ale nie znajduję lepszego określenia dla mężczyzny, który jest “panem do towarzystwa”, uważa się za drania, który nie potrafi kochać, nie rozumie Oli, kiedy ta wyznaje mu uczucie, a jak przychodzi co do czego, nieoczekiwanie załamuje się, że ona go odrzuciła (a przynajmniej - porzuciła w knajpie), uświadamia sobie, że jednak ją kocha i nawet próbuje z rozpaczy popełnić samobójstwo. Wydaje mi się to nie trzymać kupy.

cytatTylko Ola wiedziała o istnieniu tego człowieka, tylko ona znała moją historię, tylko ona wiedziała o mnie wszystko. Powiadomiła mojego wuja, bo nie chciała bym był sam, jednocześnie nie chcąc mnie odwiedzać, nie potrafię tego pojąć.

Kurczę, kompletnie nie pojmuję tego gościa. Jego zachowania, emocje, reakcje są dla mnie skrajne. Dziwne. Niezrozumiałe. Olę jak traktuje – wszyscy widzimy. Nie jest wobec niej specjalnie fair, nie daje do zrozumienia, że coś do niej czuje, wprost przeciwnie. Równocześnie „ona o nim wszystko wie”. Zna fakty, których nie zdradził nikomu innemu, czyli darzy ją ogromnym zaufaniem (mimo problemów z psychiką, a przecież mógłby nie bez racji uznać, że taka osoba nie jest dobrym powiernikiem sekretów!). Przecież nie postępuje się tak w stosunku do kogoś, wobec kogo nie przejawia się żadnych emocji! Nie rozumie jej troski, czyli najzwyczajniejszej ludzkiej rzeczy (nie trzeba być kochanką/żoną, żeby się o kogoś martwić albo współczuć), a jednak rozpacz po jej „utracie” doprowadziła go do próby samobójczej. Bardzo to jest niekonsekwentne z jego strony.

cytatJoachim jest starszym bratem mojej świętej pamięci matki, podobno zmarła zaraz po porodzie, jakiś miesiąc później urodził się mój kuzyn Kacper, z którym spędzałem każdą wolną chwilę. Tylko dzięki Kacprowi życie na wsi nie było tak uciążliwe, potrafił codziennie wymyśleć nową zabawę i bardzo dużo się śmiał, tak Kacper cały czas się śmiał, nawet w dniu swojej śmierci na placu rozbrzmiewał jego śmiech.

Wiesz co? Doszłam do wniosku, że chyba można przywyknąć do tego „strumienia świadomości”. Byłam może trochę niesprawiedliwa w ocenie – co z tego, że taki styl występuje w narracji, skoro narratorem jest jeden z bohaterów? Co za tym idzie, nawet wskazane, by był on dostosowany do niego. Aleks… może po prostu tak ma, że jak snuje opowieść albo rozmyśla, to mu się tak mentalnie „ulewa”? Dalej uważam, że ta maniera jest okropna, a sam zabieg karkołomny i ciężki do zdzierżenia (ludzie NAPRAWDĘ tak nie mówią!). Zalecałabym podzielenie wielu, wielu zdań na mniejsze, bo kropek wg mnie jest w tym opowiadaniu wybitnie mało. Jednak przemyślałam i można to uznać za jakieś kreowanie bohatera… Poza tym jest on, cóż, nie do końca „normalny” – może nie był w psychiatryku jak Ola (chociaż – kto wie, to dopiero początek), ale z emocjami ma chyba podobne problemy. Masz rację, styl jest usprawiedliwiony. Ale i tak sądzę, że takie długaśne zdania są straszne :).

cytatMój wuj był surowym i trochę zgorzkniałym człowiekiem, ale miał parę zalet (…). Dziadek dla mnie i wtedy i dzisiaj jest uosobieniem samego diabła (…). Drugą najlepszą osobą w naszej rodzinie była ciocia Klara, kobieta o gołębim sercu (…).

Ten fragment z kolei – cały długi opis familii oczami Aleksa – uważam za bardzo dobry. Podoba mi się, że jest nieoczywisty i że, tak jak w każdej rodzinie, są osoby, które on uwielbia, kocha, szanuje i takie, które uważa za wrzody na tyłku. Odpowiednio wyważone. Ani przesadnie polukrowane, ani zimne i wrogie tak bardzo, że nie chce się wierzyć. Po dziwnym (ale powiedzmy, że usprawiedliwionym problemami z psychiką) zachowaniu Oli oraz niekonsekwencji w reakcjach Aleksa (niby wcale nie kocha Oli, po prostu uwielbia jej się zwierzać i wyznaje jej tyle, że ona ma prawo czuć się dla niego ważna, ale jak ona go odrzuca, to sobie nagle uświadamia, że nie pozostaje mu nic innego jak zejść z tego świata, bo życie straciło sens) ten opis jest przyjemnie zwyczajny.

cytatGdyby przyszła ciotka Klara, na pewno wymusiłbym jakieś fałszywe łzy.

Och, no i znowu ten zgrzyt. Uważał ciocię za osobę o gołębim sercu, z jego słów wynika, że ją zwyczajnie lubił i darzył estymą, a nawet wobec niej nie zdobyłby się na odrobinę empatii czy jakieś wyrzuty sumienia.

cytatDobrze, że ratownicy medyczni nie spisali mojego przypadku, jako „Próbę samobójczą”

A jako co spisali? Nie wyobrażam sobie innego scenariusza, bo to, co zastali na miejscu, jedynie na to wskazywało. Poza tym, jaki oni by mieli interes w „ratowaniu go od psychiatryka”? Sami wpakowaliby się w kłopoty, fałszując raport przypadku, zwłaszcza w sytuacji tak jednoznacznej i oczywistej.

cytat- Wrócisz do Liskowa. (…)
Już wiedziałem, że jestem na przegranej pozycji. (…) Wuj jest ostatnią osobą, z którą mógłbym się nie zgodzić, bo nie było innego wyjścia. Chociaż nasza chałupa niewiele różni się od psychiatryka, to wolę być wokół wariatów, których znam, niż na odwrót.
- Jutro zabieram cię do domu.

Tego kompletnie nie rozumiem. Mówimy o człowieku, który coś osiągnął, prowadzi własny biznes, więc jest w miarę zamożny, ma mieszkanie, radzi sobie sam i niespecjalnie wraca myślami do czasów, gdy był od kogoś zależni, nie tęskni, nie wspomina… On jest samodzielny, samowystarczalny, dorosły, odciął się od rodziny i nie wiem, jaką wuj ma nad nim władzę. Groźba o psychiatryku nie przekonuje mnie ani trochę. Reakcja Aleksa świadczy bowiem o tym, że prawdziwa przyczyna jest w nim, a nie w słowach wuja.

cytatA więc wszystko na nic, na nic uciekałem z domu. Jutro wracam do dawnego domu, dawnego życia, dawnych wspomnień i dawnych krzywd. O tak, to na pewno mi pomoże zostać przy życiu.

Zakończenie mi się podoba. Jest ironiczne, lekko zabawne, ale to taki „smutny” uśmiech, bo przecież bohater ma, jakby nie patrzeć, przekichane. Dobre podsumowanie rozdziału, jest suspens, czytelnik chce wiedzieć, co będzie dalej. Nieoczekiwany zwrot akcji – taka zmiana w życiu głównej postaci. Świetny pomysł.

Podsumowując: są rzeczy, które podobają mi się bardzo i takie, które nie przekonują mnie wcale. Bohaterowie – średnio. Ciągle mam wrażenie, że są nierealni, nieautentyczni i to mimo tego że oboje mają (jak widać) problemy ze zdrowiem psychicznym. (W sumie jestem skonfundowana, bo nie wiem, na ile mam przyjąć, że ich zachowanie jest właśnie tym spowodowane.) Styl – na początku mnie mierził i to się nie zmieniło :), jednak może to element Aleksowego imidżu. Warsztat. O, nie, tutaj nie wybaczę tej masy błędów. Tekst prezentuje się wyjątkowo niechlujnie. Chyba przeczytałaś go przed publikacją zbyt mało razy. Wydarzenia, fabuła – tu jest ciekawie. Oryginalny pomysł, mimo oklepanego motywu (nieszczęśliwa miłość, drań, który odrzuca zakochaną w nim dziewczynę, ale potem dociera do niego, że sam pała do niej uczuciem). Ogólnie – nie jest źle, ale super dobrze też nie. Jednak dla samej historii myślę, że warto się zapoznać.

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena Lipniak
Od: Pióroman Magdalena Lipniak
twarz żeńska