Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 8
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Sześć dni

07.07.2020
Opowiadanie czyta się przyjemnie i szybko, wciąga czytelnika tak, że ciężko się oderwać od czytania. Dialogi były naturalne (jedynie może z wyjątkiem dla księdza), narracje była spójna, rytm czytania był równy, w żadnym momencie opowiadanie nie zwolniało czy nie przyspieszyło za bardzo. Muszę przyznać, że koniec opowiadania był zaskakujący, na początku nie spodziewamy się tragicznego zakończenia, podoba mi się przewrotność tego, że to ksiądz został przez Marysię nazwany mordercą, mimo tego, że tak naprawdę to Janek chciał zabić dziewczynę. Myślę, że historia jest wiarygodna, mogła się wydarzyć, pojawiająca się jak stalker postać księdza wzbudza w czytelniku niepokój i taki trochę dreszcz, to jest duży plus. Postacie były dobrze zbudowane, tak samo jak cały utwór, były wiarygodne, na początku miałam jedynie problem z księdzem, ale teraz po przeczytaniu całości rozumiem dlaczego był taką dziwną postacią. Bardzo podobały mi się opisy, w ogóle prowadzenie narracji jest dobre. Zakończenie jest zaskakujące i nowatorskie. To opowiadanie skłania do myślenia czy ksiądz mógł zrobić coś, żeby uniknąć tragedii, coś skutecznego, co nie kończyło by się śmiercią chłopca, trochę przychodzi mi tu na myśl grecka tragedia, w której często wskazywano podobne rozwiązanie: obie opcje są równie złe tzn czy złamać tajemnicę spowiedzi czy w inny sposób zatrzymać tragedię tzn zabić chłopca.
Od: Pióroman Lucida Intervalla
twarz żeńska
07.07.2020
Dzięki za miły komentarz.
Pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
25.06.2020
Pod względem językowym opowiadanie wydało mi się całkiem w porządku – zarówno dialogi, jak i opisy czytało się bardzo płynnie. Przez tę łatwość w czytaniu też nie jestem pewna, na ile tak naprawdę byłam zainteresowana losami bohaterów. Już właściwie przy pierwszym fragmencie zaczęłam podejrzeć, że ksiądz pewnie usłyszał coś „ciekawego” podczas spowiedzi, dlatego tak przestrzega bohaterkę przed tym chłopakiem. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie za bardzo angażuję się w historię emocjonalnie – byłam jedynie ciekawa, czy moje podejrzenia się potwierdzą.
U mnie brak zaangażowania głównie wynika chyba z tego, że wszystko dzieje się szybko i dość powierzchownie. Romans – chłopak przynosi kwiaty, jest przystojny, pociąga dziewczynę, w końcu dochodzi do seksu. Czy nie byłoby ciekawiej, gdyby Marysię pociągało coś więcej, niż sprezentowane kwiaty i wygląd? Skoro jest piękna, myślę, że znalazłoby się wielu podobnych amantów. Co w Janku było tak wyjątkowego? Jakiś magnetyczny szczegół, którą uwiódłby ją, zahipnotyzował i zwiódł jak drapieżnik ofiarę? Podobnie w przypadku wątku zbrodni brakuje mi pewnych szczegółów. Przez większość historii w ogóle nie czuć narastającego napięcia – ksiądz jedynie chodzi za dziewczyną i próbuje jej coś powiedzieć, nie robi jednak nic poza tym. Nawet śmierć Janka jest przypadkiem. Ksiądz przejmuje się losem dziewczyny, pewnie z każdym kolejnym dniem denerwował się coraz bardziej – czy więc analogicznie każda jego próba interwencji nie powinna być bardziej desperacka? Gdyby nie tylko zaglądał przez okno do mieszkania, ale rzucił w nie kamieniem; gdyby Janek nie przewrócił się przez przypadek, ale ponieważ ksiądz próbował go obezwładnić? Gdyby ksiądz stanowczość księdza wzrastała, pewnie też wzrosłoby napięcie Marii. Może w ogóle rozbudować historię tak, by Maria sama już nie wiedziała, czy wierzyć księdzu, czy swoim uczuciom do Janka?
Ogólnie uważam, że historia ma bardzo duży potencjał. Jest też całkiem sprawnie napisana. Jedyne, czego mi zabrakło, to może właśnie większego zwrócenia na psychologię postaci – uwzględnienie pewnych procesów oraz do jakich czynności mogą one zmusić postaci. Wydaje mi się, że mogłoby to wzmocnić wiarygodność historii i wzbudzić napięcie podczas czytania.
Pozdrawiam i życzę dalszej owocnej pracy!
Od: Pióroman Writerka
twarz żeńska
25.06.2020
Dzięki za komentarz i za uwagi.
Pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
22.06.2020
Witaj,
początek niezbyt mnie zaciekawił. Piękne blond warkocze, piękną kobietę i zaraz po tym piękne zielone oczy - dużo powtórzeń. Znajdź jakieś inne słowa opisujące postaci.
Historia mało wiarygodna. Morderstwo zaplanowane w hotelu? Gdzie ktoś coś mógł usłyszeć, gdzie kamera nagrała z kim dziewczyna weszła do hotelu i gdzie wiadomo na kogo był pokój wynajęty? Miał zamiar tak zostawić ciało? Czy je wynieść? Tylko jak, żeby nikt niczego nie zauważył?
Bohaterowie sztuczni, żadnego nie polubiłam za to każdy mnie strasznie irytował. Janek, taki straszny morderca, który wszystko zaplanował a zapomniał o kajdankach?
Opisu świata w którym rozgrywa się opowiadanie jakby nie było. Mogę sobie wyobrazić hol hotelu i to wszystko. Nie wiem czy akcja rozgrywa się w małym, czy dużym mieście, nie wiem jaka jest pora roku, czy świeci słońce czy deszcz. Jak wygląda kawiarnia, gdzie poszli na kawę? Jak wygląda mieszkanie Marysi? Jak wygląda pokój w hotelu.
cytat„Jego sms-y świadczyły o tym, iż wciąż chce z nią być.”
- mógłbyś podać treść tych smsów, żeby czytelnik sam mógł ocenić czy faktycznie Janek z nią chce być.
Sceny erotyczne słabe. Nigdzie nie było czuć pożądania.
Scena ze śmiercią Janka za to doprowadziła mnie do łez. Łez śmiechu.
Fajny pomysł, żeby dzień pierwszy, wyjaśniający zachowanie księdza, był na samym końcu.
Pozdrawiam
Od: Pióroman Monika Mara
twarz żeńska
22.06.2020
Dzięki
Od: Autor Kemilk
twarz męska
22.06.2020
Witaj drogi autorze!

Co ja mogę tutaj napisać? Po tego typu lekturze? Czy gdybym napisał, że jestem w pozytywny szoku, mimo że z początku byłem bardzo negatywnie nastawiony, oznaczałoby to, że tekst jest więcej niż dobry? Tak, chyba tak. Bo faktycznie ten tekst obudził we mnie emocje, owszem tego typu emocje niskich lotów (erotyka i przemoc oraz skandal) są proste w użyciu, ale nadal trzeba umieć umieścić je w tekście. Co nie jest już rzeczą prostą. Dialogi dobre, proste i zwięzłe. Szybko czyta się cały tekst, bez większych problemów. Ciekawe powtórzenia związane z oglądaniem się w lustrze młodej dziewczyny idącej na romantyczne spotkanie z Janem. Popularny zabieg podsumowania historii na końcu, a tym samym przedstawiając jej prawdziwy początek. Jednak i tak bardzo dobrze umieszczony i ukazany.

Erotyka na kulturalnym i realistycznym poziomie, bez niepotrzebnych upiększeń czy wyolbrzymień. Akcja i świat przedstawiony na poziomie zadowalającym, bo przecież, całe opowiadanie jest tutaj akcją podzieloną na 6 dni. Rozterki młodej i pięknej kobiety oraz księdza proboszcza, który choćby chciał, to nie może nic zrobić prócz gadania, co w sumie jest cholernie smutnym elementem tej historii. Nawet bardzo. Bo czytelnik może zadań sobie pytanie, a ile razy taka sytuacja miała miejsce na prawdę... albo po morderstwie? ... Przerażająca wizja.

Na koniec. Czy mam jakieś rady? Raczej nie, bo jest to krótkie opowiadanie z dramatycznym zakończeniem. Tutaj nie mogę w niczym podpowiedzieć, bo za nim na dobre historia się rozkręciła, to się zakończyła.

No nic, życzę dalszej weny i do następnego przeczytania!
Nie poprawiam, bo sam jestem z tego noga.
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
22.06.2020
Dzięki serdeczne za miły komentarz.
Pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
20.06.2020
Cześć, Autorze.

Początek zaczynasz od dialogu, jest jakaś sprawa, jakieś pytanie, więc coś się dzieje. Później trochę tłumaczysz, ale nie ma tego za dużo i jest nieco zabawne, więc nie razi. Dalej pod koniec strony zmieniasz punkt widzenia jakby z dziewczyny na księdza i to chyba nie jest zbyt dobre rozwiązanie, bo może powodować dysonans. Dzień drugi, a później dzień trzeci, na końcu mam nadzieję, że wyjawisz co stało się tego pierwszego. Myślę, że nie potrzebnie tak wszystko tłumaczysz, wystarczyłby opis Marysi przed lustrem, wspominanie pierwszego pocałunku, a następnie przyglądanie się sobie w bardziej wyzywającej kreacji i może zamiana bezbarwnego błyszczyku na mocno czerwoną szminkę, to dałoby czytelnikowi do myślenia i pozwoliło samemu połączyć kropki. Inaczej niektórych z nas to zawiedzie, bo będziemy się czuli jak dziecko prowadzone za rączkę. Jedynym usprawiedliwieniem w zabiegach jak Twój byłoby zawarcie zabawnych lub błyskotliwych myśli lub opisów, czego w tym akapicie nie uświadczyłem.
cytat„ubrany w dżinsy i adidasy. Wyglądał nieziemsko! A ten jego uśmiech. Zniewoliłby dosłownie każdą. ”
- nie wiem czy piszesz serio czy się zbijasz.
cytat„Chciała, by na kawie się nie skończyło. By przyjął jej zaproszenie do domu.”
- nie wiem po co znów to wałkujesz, skoro już o tym było.
cytat„Co gorsza ponownie wtrącał się w nie swoje sprawy. Co on sobie myśli!”
- tu znów przyjmujesz ten ton jak z bajki dla młodszych i nie wiem czy chcesz zrobić z tego utworu parodię czy piszesz to na serio. Końcówka dnia trzeciego intryguje i chce się czytać dalej. Także ogólnie wrażenia jak dotąd są na plus. Opis seksu znów wydaje się być jakiś nie do końca poważny. Proboszcz za oknem mnie rozwalił. ;-D To jak później opisujesz tę scenę, wychodzi bardzo komediowo i po prostu nie mogę pozbyć się uśmiechu z twarzy. Mam nadzieję, że taki był Twój zamysł.
cytat„A jej pierwszy raz był najwspanialszy na świecie, mimo interwencji księdza”
- znów rechoczę. ;-) Ten utwór to groteska - nagle mi zaświtało. Już za drugim razem miałem wrażenie, że za bukietem róż pojawi się proboszcz, bo te momenty są do siebie tak podobne, że aż prosi się, by coś się w nich zmieniło, ale tym razem znów jest Janek.
cytat„ a on uwielbiał kobiety”
- widzę, że coś jeszcze nam tu szykujesz.
cytat„Słońce płonęło, a ona wraz z nim.”
- to nawet było całkiem obrazowe, aż poczułem, że w jakiś sposób nie do końca pasuje tu klimatem. Zgonu Janka nie sposób przyjąć na poważnie i znów się śmieję. :-)
cytat„Patrzyła w jego oczy, które były równie martwe, jak otaczający go zewsząd marmur.”
- to było mega, śmieję się coraz głośniej. Jest i dzień pierwszy. Ej, końcówka jest super! Dałeś czadu, nie spodziewałem się tego, po tym utworze. Powiem Ci, że zafundowałeś mi niezłą huśtawkę emocji z takiego niepoważnego humoru wskoczyliśmy na dreszczyk. To już mój siódmy utwór w tym konkursie i przy tym bawiłem się najlepiej. Poprawiłeś mi nastrój, zwłaszcza tym humorem. Dzięki. Zastanawiam się czy moje wcześniejsze rady są nadal aktualne, bo to jak piszesz i tłumaczysz myślenie w jakiś sposób kreuje te postacie i chyba pasuje do tej estetyki i gatunku, którymi podążasz. Są one na swój sposób oryginalne. Gratuluję naprawdę udanego utworu. Pozdrawiam.
cytat„Zabiłeś mojego ukochanego! Widziałam, jak go pchnęłaś!”
Od: Pióroman red earth
twarz męska
20.06.2020
Dzięki za komentarz.
Zawsze cenię empatyczne i postintelektualne podejście do tematu. To ważne i cenne dla mnie, gdyż pozwala być na bieżąco że zmianami zachodzącymi na świecie. Dyskretna inteligencja młodego pokolenia nieraz mnie zadziwia.
Pozdrawiam serdecznie
Od: Autor Kemilk
twarz męska
17.06.2020
Pierwsze co mi się rzuca po przeczytaniu, to że trochę przesadziłeś z tym mordowaniem. Wystarczyłoby, że robi chłopak porno bez świadomości dziewczyny. Aczkolwiek po chwili pomyślałam, że Janek mógł okłamać duchownego. Widać po tej "spowiedzi", że z niego udany mąciwoda. Aczkolwiek wtedy
cytat„To było wspaniałe, jak mógł mówić o swoich myślach i czynach bez żadnych konsekwencji. To było jak balansowanie na cienkiej linie, zawieszonej nad przepaścią.”
ta linia się nie zgadza. Wracając do tematu morderstwo jest czymś tak rzadkim dziś, że umieszczanie go w fabule często doprowadza do tego, że wydaje się to oderwane od rzeczywistości. Zamordowanie Marysi wzbudza mniej emocji niż, gdyby jej nagie wideo miało się znaleźć w sieci. Co najmniej taka jest moja reakcja.

Zakończenie mnie mocno rozczarowało.

Początek był zaskakujący. Nie spotkałam się jeszcze z postacią księdza, która chodzi za wiernym, by udzielić dobrej rady. Ogólnie muszę powiedzieć, że podoba mi się jego postać. Jest taki niezdarny, dodaje mu to realizmu. Za pewne pierwszy raz spotkał się z sytuacją, gdy musi chronić kogoś ze swoich wiernych. Idiota nie pomyślał nawet, że w sumie to nie była spowiedź, więc tajemnica go nie obowiązuje. (Założę się, że niektórych czytelników to irytowało, ale dla mnie jest zabawne.) Spowiedź jest wtedy gdy jest żal za grzechy, a tu tego żalu bardzo wyraźnie nie było.

Wiarygodność historii... Cóż psuje ją ten wątek morderstwa. Nie mówię tu o nieszczęśliwym wypadku, aczkolwiek widowiskowe roztrzaskane czaszki... Ja wiem, że czasem można takie rzeczy zobaczyć w filmach klasy B, lub w filmach o superbohaterach. Sęk w tym że trzeba naprawdę dużej siły by roztrzaskać czaszkę. Upadek ze schodów raczej nie da rady. Pęknięcie owszem jak najbardziej. Roztrzaskanie... hmm obstawiałabym, że trzeba upaść z 10 pięter.

Jeśli chodzi o imersje. W sumie niby opowiadanie mi się podoba (4/5), ale jakoś nie chciało mi się czytać póki nie dotarłam w końcu do dnia trzeciego. Przerywałam czytanie dwa razy.

Jeśli chodzi o początek to zgodnie z zamiarem autora podejrzewałam tego niezdarnego klechę o nieprzyzwoite zamiary. Jako ateista wręcz kibicowałam tej możliwej linii rozwoju fabularnego. Aczkolwiek nie czuje się zawiedziona tym, że ksiądz okazał się dobry.

Pozdrawiam i mam nadzieję na więcej twojej twórczości.
Od: Pióroman ble ble
twarz żeńska
18.06.2020
Cześć Adela
Dzięki za komentarz.

Sprostowanie w zakresie spowiedzi. Żal za grzechy jest jednym z warunków dobrej spowiedzi, tak jak i mocne postanowienie poprawy. Brak tych elementów nie powoduje, że spowiedź nie jest spowiedzią, tym samym księdza obowiązuje tajemnica spowiedzi.
Pozdrawiam.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
19.06.2020
XD Skąd wiesz czyj to komentarz? Ponoć na tym etapie konkursu wszystko jest anonimowe.
Od: Pióroman ble ble
twarz żeńska
19.06.2020
Dedukcja, wszystko jest anonimowe. Pewne rzeczy się wie. Komentarz Fortune też wyczułem, mimo że był zupełnie inny niż poprzednie jakie dostałem. Zorana zawsze rozpoznam. Po prostu poznaję pewien styl i tyle.
Pozdrawiam i do niedzieli.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
19.06.2020
Tak na marginesie z premedytacją dałem opowiadanko w nieco innym stylu, by trudniej było rozpoznać styl. Zorann mnie także rozpoznaje, zobaczymy czy w tym przypadku także:)
Od: Autor Kemilk
twarz męska
16.06.2020
Hej. Sam tytuł jest całkiem zachęcający. W końcu, bo inne były raczej meh i nie służyły do niczego.

Natomiast tak jak fajnie jest, że dałaś jakiś opis, wydaje mi się, że kilka wyrazów o tym czego możemy się spodziewać zamiast ogólnikowego stwierdzenia (zupełnie odwrotnie od tytułu) mogłoby zadziałać lepiej.

"Dzień drugi" - też fajnie, od razu rodzi się pytanie co się stało z dniem pierwszym : ) Sprytnie, sprytnie, szanuję.
"nie chodzę już do szkoły, a dzieci nie mam" - mega dobre. Taka zakamuflowana, subtelna ekspozycja. Zupełne przeciwieństwo leniwego pisania. Szanuję jeszcze bardziej.
Co więcej, chyba pomyliłem się w kwestii opisu. Bo tak naprawdę ten opis (w połączeniu z pierwszymi zdaniami tekstu) wprowadza suspens, a przy tym jak mistrzowsko prowadzisz ekspozycję i cały tekst, odbieranie treści stąd i wrzucanie do opisu wcale by nie pomogło. Ale jesteś przebiegła, boże jak ja Cię uwielbiam :D
Jeśli chodzi o twój styl, również znakomity. Moim zdaniem nie ma się do czego przyczepić, wręcz przeciwnie. Świetnie się czeta i świetnie wykorzystujesz pióro (tudzież klawiaturę).
"– Co nie dla mnie, a niby dla kogo? – krzyknęła. – Janek jest najlepszy na świecie.

" Ksiądz patrzył na Marysię, a przed oczami wciąż miał dziewczynkę z piegami oraz pięknymi długimi blond warkoczami. " - oh ty cwaniaku. I teraz pytanie, czy ksiądz ma do niej afekt, czy się po prostu o nią troszczy jak o dziecko. Nie łatwo oddać coś takiego i napisać w przekonujący sposób. Tobie się udało. Wielki szacunek.
" Dzień trzeci" - zegar tyka. Bardzo fajny zabieg, który również rzadko się sprawdza. Tu chyba jednak pasuje jak ulał.
Btw, nie pamiętam kiedy czytałem coś co wzbudziło u mnie realny suspens. I nie mówię tylko o pióromanach. Ty to robisz, gratuluję.
" Sukienka miała zachęcić Janka do bardziej śmiałych kroków. A ona pierwszy raz w życiu była przygotowana na oddanie się mężczyźnie" - te niuanse relacji. Super, że to umieszczasz ( tym bardziej, że większość ludzi nie ma o nich pojęcia). Nadaje to realizmu, pogłębia immersje, podbija twój autorytet, wynosi styl na zupełnie inny poziom, a do tego pełni funkcję edukacyjną.
Mega dobrze prowadzisz akcję, od poznania Janka i go przedstawienia, po wtrącenie księdza (bo na razie tu jestem).
" Ksiądz zaś podszedł do Janka i szepnął mu coś do ucha. A on tylko zaśmiał się i odszedł." - that is very interesting s hit. Nie mogę się doczekać żeby się dowiedzieć co będzie dalej.

Odrzucają mnie zwykle opisy seksu, romansów itp. W twoim wykonaniu jednak nie mogę przestać ich czytać. Są bardzo dobre (przynajmniej moim zdaniem). Ani niedoszacowane, ani przesadzone, kurde molek jakimś cudem znajdujesz idealny balans i równowagę. Na pewno wrócę do tego tekstu po wskazówki. (w sensie tylko warsztatu pisarskiego)
" Dzień piąty
Maria stała przed lustrem" - to swoją drogą jest bardzo fajna klamra kompozycyjna. Kurcze, narzędzia, które stosujesz i sposób w jaki to robisz są nie z tej ziemii. Poważnie. (Jak dotąd najlepszy utwór jaki czytałem w konkursie. Inne nawet nie stoją blisko. Tak naprawdę nawet nie stoją daleko, po prostu się nie liczą. Wybacz, ale poważnie. Wydaje mi się, że piszę całkiem nieźle, ale i tak to co wyprawiasz sprawia, że będę chciał tu wrócić, zanalizować ponownie i podchwycić kilka rzeczy)
W ogóle też, znakomicie przedstawiłeś postacie. To znaczy, bez zbędnych faktów, np kim są, co robią. Jedynie to co istotne. Twój styl daje wszystko co potrzeba, ale jednocześnie pozostaje oszczędny - w jak najlepszym sensie tego słowa. Większości pisarzy bardzo tego brakuje. To trudna sztuka.

Dzień szósty - co się stanie, co się stanie.
Eh, i mamy tragedię. Niby śmierć w żaden nadzwyczajny sposób, a jednak twoje pisanie uczyniło z tego coś specjalnego i wyjątkowego, mimo, że pozostało rzeczywiste. Bardzo gratuluję i bardzo szanuję. Tym bardziej, że świat, który opisujesz nie jest czarno- biały,. tylko ma odcienie. To może być kwestia odbiorcy docelowego, ale mnie akurat bardzo to bierze.

I mamy jeszcze dzień pierwszy. Miłe, nieoczekiwane zaskoczenie, zobaczymy co przyniesie.
Ależ plot twist. Nice. Bardzo bardzo ładnie napisany tekst. Albo nawet nie - to jest coś więcej niż przeciętnie, ładnie napisany tekst. Moim zdaniem to co napisałaś jest naprawdę znakomite. Pomysł, warsztat, wszystko wykonane poprawnie i podniesione kilka poziomów wyżej, nice.
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
16.06.2020
Serdecznie dziękuję za tak miły komentarz. To właśnie dla takich słów warto pisać.

Tak jak ty odebrałeś tą miniaturkę, chciałem by była odebrana. Tak na marginesie jesteś drugą osobą, która myśli, że napisała to kobieta:)

Największy miałem problem z elementami erotycznymi. Zastanawiałem się jak daleko mogę się posunąć, by z jednej strony pokazać zaangażowanie się dziewczyny w romans, z drugiej zaś, by był zachowany dobry smak. Twoje słowa utwierdzają mnie w przekonaniu, że udało mi się trafić z opisami erotycznymi i nie przesadziłem.

Co do fabuły to tak naprawdę z premedytacją chciałem wprowadzić czytelnika w błąd, by na końcu przetarł oczy i zastanowił się, co właściwie się stało. Dążyłem do mocnego zakończenia i chyba się udało.

Jeszcze raz dziękuję za tak miły komentarz.

Pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
16.06.2020
Szczerze mówiąc, intuicyjnie raczej czułem, że pisał to facet. Zwracałem się do Ciebie jako kobiety, bo taką masz wybraną płeć na portalu :)
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
17.06.2020
Dzięki. Zmieniłem płeć:)
Od: Autor Kemilk
twarz męska
17.06.2020
Cóż mogę powiedzieć... Gratulacje, ważne żebyś czuł się dobrze :V
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
13.06.2020
Zacznę wyjątkowo od podsumowania, bo chcę od razu podkreślić, że uważam za bardzo ciekawy zabieg, który zastosowałaś, a mianowicie odwrócenie opowiadania historii, czyli poznanie 1. dnia i genezy wszystkich wydarzeń dopiero na końcu opowiadania. Podoba mi się także pomysł z moralnym konfliktem wewnętrznym księdza, który musi wybierać między zapobieżeniem zbrodni a utrzymaniem tajemnicy spowiedzi. Czytając tekst i wiedząc, że jest zaliczony do kategorii kryminału, spodziewałam się jakiegoś zwrotu akcji na końcu, ale nie takiego, także udało Ci się mnie zaskoczyć ;D
Początek mnie zainteresował i chciałam dowiedzieć się, jak dalej rozwinie się sytuacja. Jedyne do czego mogę mieć zarzut to sama wymiana zdań na początku, która w pewien sposób zasugerowała mi, że tekst będzie się odnosić do problemu pedofilii, czego oczywiście nie robi, jednak myślę, że jest to wina wzmianki o dzieciach i łapaniu za rękę. W pierwszym momencie byłam przez to trochę negatywnie nastawiona, ale zaraz potem okazało się, że zupełnie niesłusznie ;P
Co do bohaterów. Myślę, że mogłabyś poświęcić im troszkę więcej czasu. Postać księdza jest, moim zdaniem, wystarczająco przybliżona czytelnikowi, ale Marysia i Janek już mniej. W kwestii Marysi nie do końca rozumiem motywy jej zachowań. Jest 20-paro letnią dziewicą, co sugeruje jedną z dwóch rzeczy: albo kieruje się wartościami, które w pewien sposób "nakazały" jej poczekać z pierwszym razem do momentu, w którym będzie pewna swojego partnera, albo jest w ogóle nie zainteresowana tematem lub nie miała wcześniej tzw "kandydatów". Według tekstu Marysia jest atrakcyjną kobietą, co wskazywałoby raczej na pierwszą opcję, jednak nie zgadza mi się to z jej podejściem do całej sytuacji - jest bardzo zdeterminowana, żeby stracić dziewictwo z mężczyzną, którego zna najwyraźniej od 1-2 dni i praktycznie nic o nim nie wie. W niektórych momentach zachowuje sie też nazbyt dramatycznie. Mam na myśli fargment, w którym wybiega z kawiarni po jednym zdaniu księdza. Ta sytuacja wydawałaby się bardziej naturalna, gdyby między bohaterami było trochę więcej interakcji, które dopiero po chwili doprowadziłyby do takiego wzburzenia Marysi.
O Janku nie wiemy prawie nic, ale wydaje mi się, że to mógł być zamysł, który miał nam pokazać, że Marysia także niewiele o nim wiedziała - więc Janka nie ruszam ;P
Dialogi czasem są zbyt pospieszane. Np. "Janek jest najlepszy na świecie", czy "To moja sprawa z kim się spotykam, niech ksiądz da mi spokój" - to jest trochę związane z przesadnym dramatyzmem Marysi. Chodzi mi o to, że takie słowa mogłyby jak najbardziej paść w podobnej dyskusji, jednak myślę, że miałoby to miejsce dopiero po wymianie paru zdań wprowadzających bohaterkę wcześniej we wzburzony nastrój.
Podoba mi się wykorzystanie powtórzenia na początku 3. i 4. dnia i jego parafraza w dniu piątym - to ciekawy zabieg.
W pierwszym akapicie dnia 5. na chwilę zmieniłaś czas z przeszłego na teraźniejszy. Trochę mnie to wybiło z rytmu poznawania historii.
Wracając jeszcze na moment do postaci księdza, uderzył mnie jeden moment z jego udziałem, a mianowicie scena, w której stoi przy oknie i przygląda się parze kochających się młodych. Jest to raczej niepokojące/odrzucające. Myślę, że lepiej by było, gdyby ksiądz po prostu zadzwonił do drzwi i w ten sposób przerwał parze.
Opisy scen miłosnych są estetyczne i raczej mi się podobają, choć nie wiem, czy tak potrzebne, jeśli teskt miał skupiać się na jego kryminalnym aspekcie.
Jak już mówiłam, dzięki podziałowi na dni, już od początku tekstu było widać, że historia zmierza do czegoś konkretnego i dzięki temu czytało się z większym zainteresowaniem, To co według mnie można by zrobić, żeby zmniejszyć trochę dezorientację czytelnika na początku, to zacząć pisać od dnia 1. (który byłby tym dniem, który został opisany jako drugi), a dzień pierwszy opisany na końcu nazwać "dniem 0". Ja przez chwilę zastanawiałam się, co się stało z dniem 1 i czy coś mi umknęło, haha. Dopiero na koniec okazało się, co i jak. Można by tego uniknąć, a jednocześnie zachować cały bardzo ciekawy zamysł konstrukcyjny, dzięki temu, o czym napisałam.
Mogłabyś troszkę więcej napisać o miejscu, w którym dzieje się akcja. Czy Marysia mieszka w dużym czy małym mieście, czy ma dobry kontakt z matką, o której wspomina? To by nam pomogło poznać jej postać i zrozumieć motywy, którymi się kieruje. Dobrze, że pojawił się kawałek opisu miasta i hotelu, do którego przyjechała para - to dodało realizmu sytuacji. Za niepotrzebne natomiast uważam stwierdzenie "czarnej sukience, kupionej po pracy" - można by napisać po prostu "swojej nowej, czarnej sukience" i też by wystarczyło; to że kupiona po pracy raczej nie ma znaczenia.
Jeszcze raz podsumowując, tekst mi się podobał i przeczytałam go z zainteresowaniem, więc chętnie poznam kolejne Twoje teksty, jesli będę miała taką możliwość. A jeślu uznasz moje rady za przydatne, chętnie postaram się pomóc również w przyszłości ;)
Nie obchodziły "jej", a nie "ją" - kiedy stosujemy przeczenie, przypadek zmienia się z biernika na dopełniacz
"Jak była nastolatką, pamiętała jego wieczny uśmiech" - konstrukcja sugeruje, że pamiętała uśmiech, kiedy była nastolatką, a nie, że pamięta teraz, że wiecznie się uśmiechał, gdy ona była nastolatką, o co, jak sądzę chodziło. Po drodze pogubił się trochę podmiot i przez to całe zamieszanie
Od: Pióroman Juszek
twarz żeńska
14.06.2020
Hej

Dzięki za miłe słowa i uwagi. Faktycznie mogłem zmienić numerację dni i zacząć od dnia pierwszego. Dzięki za podpowiedź z dniem zerowym. Co do księdza, gdy został on zauważony przez okno, to on tam raczej przyszedł przypadkowo, a wyszło jak wyszło. Nie miałem innego pomysłu na jego systematyczną utratę autorytetu (tak naprawdę tylko pozorną).

Moim celem było napisanie miniatury, która miała przedstawiać tylko jeden punkt widzenia. Widzimy świat oczami Marysi, która po raz pierwszy jest tak naprawdę zakochana. Jest skupiona jedynie na sobie i na podziwie chłopaka jakiego spotkała. Taki strzał w jej serce dokonany przez amora.

Ten zabieg pozwala na celowe wprowadzanie czytelnika w błąd. Ksiądz wydaje się zboczony, chłopak natomiast jest postacią pozytywną. Zakochany, młody i miły. W czasie tej miniaturki tylko raz robię delikatną rysę na chłopaku, gdy on na szept księdza, reaguje śmiechem. To był kolejny delikatny zabieg, który miał ukazać stosunek nowego pokolenia do Księży. Młodzi stracili szacunek do nichi tak to miało wyglądać z boku.

Zakończenie miało być natomiast mocnym uderzeniem, które miało wywrócić dotychczasowe opinie o bohaterach. Wszystko co do tej pory myśleli, legło w gruzach.

Pisząc miałem problem z elementami erotycznymi, gdyż z jednej strony chciałem pokazać w jakim amoku jest Marysia i do tego potrzebny był mi element erotyczny, z drugiej strony nie chciałem przegiąć, by nie było go zbyt wiele. Opinie co do tego, czy zrobiłem właściwie są podzielone.

Kończąc chciałem jedynie powiedzieć, że ta miniaturka jest takim moim eksperymentem. Dotychczas pisałem albo komedie, albo opowiadanka z pogranicza życia i śmierci, ewentualnie delikatnie pokręcone bajki, więc to opowiadanie nie jest tak całkowicie w moim stylu. Prowadzę bloga z moimi utworkami, ale z tego co wiem to konkurs jest anonimowy, więc raczej chyba nie wolno póki co podawać adresu. Tak na marginesie kilka opowiadań jest też na tym portalu.
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
11.06.2020
Początek mnie nie zachwycił, ale nie zraził jakoś bardzo, szybki opis, szybka akcja, zapoznajemy się i jedziemy dalej, tekst pędził tak, że w zasadzie nie interesowała mnie jego jakość, czułem się trochę tak, jakbym czytał komiks. Później zrobiło się gorzej, bo sztampowość dialogów i niewiarygodność historii, która została ogołocona chyba ze wszystkich możliwych szczegółów zmieszała się z podejściem do seksu wyjętym z powieści Sashy Grey. Zaczęło być nieco śmiesznie i powiem szczerze, że jako parodia tekst byłby nawet ciekawy, zwłaszcza z tym twistem z końca. Niestety, w opisie pierwszego razu Marysi przychodzi spostrzeżenie dotyczące uczucia kobiecości związanego ze stosunkiem seksualnym. Z moich obserwacji wyciągam podobne wnioski, chociaż być może nie ujmuję ich w takie słowa; za to więc plus. Spójność, immersja, opisy, to wszystko raczej leży, trudno mi wyobrazić sobie księdza biegającego za tymi ludźmi (dlaczego nie zgłosił sprawy na policję?), trudno mi wyobrazić sobie Marysię, która płonie niemalże zwierzęcym pożądaniem w wieku osiemnastu albo dziewiętnastu lat. Bardzo to dziwne; nie ma żadnego backgroundu, który by to uzasadniał. Dla mnie to jest po prostu akcja jak w porno, a porno wiele wspólnego z rzeczywistością nie ma. Ale nagle okazuje się, że jednak coś w tym opowiadaniu jest, bo zupełnie nie pomyślałem o takim finale. Jest zaskakujący, pomysłowy i nietuzinkowy. Myślę, że gdyby wyciągnąć koncepcję i postawić ją jak taki szkielet do którego dobudowano by porządne opisy, lepsze dialogi i większą konsekwencję zdarzeń byłoby dobrze. Dlatego polecam przepracować to z Jądrem Ciemności, które zawiera świetne opisy i inne elementy.
Okazjonalny brak przecinków po wołaczu, brak znaku zapytania po choćby "Kiedyś zawsze uśmiechnięty, uczynny, a teraz.", "jak" zamiast "kiedy" np. w "Jak była nastolatką, pamiętała jego wieczny uśmiech, luźne sportowe ubrania i sylwetkę biegacza", na pewno w jednym z miejsc "iż" zamiast "że" (nie za bardzo wiem, gdzie to wstawić, ale mi znajoma korektorka nawet te fragmenty, w których bez "iż" byłoby dwa razy "że" odrzucała, podobno "iż" nie jest już za bardzo estetyczne
Od: Pióroman Zygmunt Tymiński
twarz męska
12.06.2020
Cześć

Zacznę może od tego, że jest to pewnego rodzaju miniatura i tym samym przedstawiam pewne istotne dla akcji wyrywki poszczególnych scen. Po co zanudzać czytelnika historyjkami i opisami, które mógłbym ewentualnie wpleść i nic by nie wniosku. Jak na konkurs to teks i tak nie jest krótki, więc dłuższy byłby ryzykowny (kto by to przeczytał?).

Nie wiem dlaczego historia jest dla ciebie niewiarygodna. Jesteśmy w małym miasteczku, gdzie ksiądz jeszcze coś znaczy dla tych z pokolenia 40+, natomiast młodsi wychowani w duchu telewizji i Internetu nie odbierają już kościoła w tak pozytywny sposób, ale czują jeszcze do niego respekt. Ksiądz zna swoich parafian i żyje ich życiem. Takie małomiasteczkowe realia. Akcja nie dzieje się w dużym mieście, gdzie księdza widzi się przez pryzmat filmów braci Sekielskich.

Jak niby miała potoczyć się akcja, by nabrała wiarygodności? Ksiądz jest objęty tajemnicą spowiedzi i nie pobiegnie na policję. Takie prawo. Pozostaje mu rozmowa z dziewczyną lub jej rodzicami. Dziewczyna z pewnością nie posłucha rodziców (tak wiek), więc stara się sam jakoś do niej dotrzeć. Czy ksiądz ma doświadczenie w takich sprawach? Nie. Czy ksiądz może kogokolwiek poprosić pomoc? Nie, obowiązuje go tajemnica spowiedzi. Więc sam musi sobie jakoś z tym poradzić. Próbuje, ale niestety Marysia nie ma ochoty na rozmowę z nim, a on sam znajduje się w coraz to bardziej niezręcznej sytuacji. Chce, ale nie wychodzi. Chłopak ma natomiast z tego niezłą zabawę, a ostrzeżenie go przez księdza (szept do jego ucha, którego nie słychać), tylko go bawi. Dlaczego takie przedstawienie kolei rzeczy jest niespójne? Jak miałaby wyglądać spójna akcja? Romans się rozwija krok po kroku, z każdym dniem młodzi są coraz bardziej związani ze sobą. Nie wiem, jak miałaby wyglądać większa spójność.

Kolejna rzecz która mnie zdziwiła, to że młode dziewczyny nie mogą płonąć pożądaniem. Czemu niby nie? Zakochała się prawdziwą, szczerą pierwszą miłością, wszystko w niej buzuje i nie ma odczuwać pożądania? Niby czemu? To co ma odczuwać? Tyle filmów o miłości, a ona twarda jak skała?

Nie wiem skąd wzięło ci się porno. Tak naprawdę nie ma tam jakiś scen erotycznych, a na pewno nie porno. Ledwie dotykam erotyki, by ukazać olbrzymią więź emocjonalną jaka się stworzyła w głowie Marysi w stosunku do chłopaka. Ona go kocha totalnie i tak też się zachowuje. Nie słucha nikogo i prze do przodu. Opisuję jej uczucia związane z seksem i tylko raz wspominam o jej piersi w akcie seksualnym. Reszta to tylko uczucia nią targające. Czy to jest porno? Jeżeli tak, to do tej pory źle definiowałem pewne rzeczy:)

Co do twojej sugestii
"Kiedyś zawsze uśmiechnięty, uczynny, a teraz." To jest stwierdzenie, a nie pytanie. np."a teraz taka kicha".

Dzięki za komentarz i sugestię. Gdyby ci się chciało odpowiedzieć na moje zapytania w odpowiedzi to będę wdzięczny, a jak nie to nie.
pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
12.06.2020
I jeszcze chciałem ci podziękować, gdyż twój komentarz zainspirował mnie do napisania Drabble. Z dedykacją dla ciebie. Naprawdę serdecznie dziękuję:)

To nie jest porno

Czuła jak ciało wymyka się spot kontroli. To było silniejsze od niej. Chciała jeszcze i jeszcze, wiedziała jednak, iż tylko powolne delektowanie się, pozwoli na niekontrolowaną eksplozję uczuć.

Niemal zmuszała się, by ręce nie sięgnęły po rozkosz, a tak bardzo pragnęła ponownie poczuć to w ustach. Kropelki potu spływały po jej cele, a ona drżała z pożądania. Językiem oblizała swe wargi i zatapiała się niedawnej rozkoszy.

Chciała więcej i więcej, choćby tej ostatni, by odpłynąć w krainę marzeń. Już nie miała wolnej woli, nie panowała nad uczuciami, nie obchodziły ją zdziwione oczy Janka. Sięgnęła po ostatni kawałek karpatki i odpłynęła.
Od: Autor Kemilk
twarz męska
12.06.2020
Istotnie, tajemnica spowiedzi zakazuje mu powiedzieć Marysi. Tylko, czy nie może tego zrobić? Czy kiedy zacznie mówić Marysi, że Janek chce ją zabić to z nieba strzeli na niego piorun? Już w Antygonie Sofokles zastanawia się nad dylematem wyboru między prawem boskim i ludzkim. Twój ksiądz jest jednak jednowymiarowy, porusza się na sznurku, który rozumiem, ale który mi się nie podoba. Dlaczego ksiądz nie zaczął na przykład obmyślać planu na ten ostatni dzień? Dlaczego ksiądz uwierzył Jankowi? Jestem absolutnie przekonany, że wielu księży stwierdziłoby, że to zwykły żart, bo takie sytuacje rzeczywiście się zdarzają - ktoś idzie sobie pożartować na spowiedzi, nagrywa ją, wyznaje jakieś bzdurne grzechy itd. Nie widać po prostu, żeby motywacją tego księdza było coś innego niż wymysł narratora.

Co do młodych dziewczyn płonących pożądaniem - nie napisałem, że nie istnieją. Po prostu są zjawiskiem dużo rzadszym niż płonący pożądaniem mężczyźni. Dodatkowo, Twoje stwierdzenie "Zakochała się prawdziwą, szczerą pierwszą miłością, wszystko w niej buzuje i nie ma odczuwać pożądania?" utwierdza mnie w przekonaniu, że być może przez mój styl pisania nie do końca zrozumiałaś mój punkt widzenia. Oczywiście, jest to typowo światopoglądowa różnica, ale i tak ją wyrażę. Zakochanie i miłość to dwie zupełnie różne rzeczy. Nie można się zakochać miłością, zakochanie bowiem mija, ale każdy człowiek może kochać kogo tylko pragnie. Z tego wynika, że miłość jest wyborem, zakochanie natomiast uczuciem. W takim razie nic dziwnego, że Marysia nie wygląda jak księżniczka uratowana z zamku przez rycerza, tylko bardziej jak dziewczyna, której spodobał się dobrze tańczący chłopak w klubie. Oczywiście, dla niej będzie to dokładnie to, co opisałaś, ale tak reagują młodzi. Akurat ten fragment nie był jakiś zły, co zresztą wyraziłem w pierwszym komentarzu. Co do porno - nie trzeba używać rzeczowników, żeby coś nim było. Są filmy pornograficzne, w których aktorzy nie uczestniczą w stosunku, a wszystkie "miejsca" są zasłonięte. Nie zmienia to faktu, że film prezentuje stosunek seksualny i produkowany jest przez firmę zajmującą się również regularnym porno. Dlaczego zatem Twój utwór nie może mieć w sobie elementów porno? Nie mówię, że opisy były obleśne, ale były słabe - taka Sasha Grey w wersji soft albo "365 dni". Nic smacznego.

Co do opisów, to moim zdaniem wielu czytelników wchodzi przez nie do świata przedstawionego. Ich brak nie pozwala się tej relacji rozwinąć. Niektórym nie chce się czytać opisów, to prawda, ale tutaj ich brak jest wręcz dramatyczny.

"Kiedyś zawsze uśmiechnięty, uczynny, a teraz." -> A teraz co? Ja wiem o co chodzi w tym zdaniu, ale po teraz powinno być jakieś słowo. W "a teraz kicha" po słowie teraz jest wyraz kicha. Powinien być znak zapytania albo trzykropek, możesz nawet sprawdzić w google przykładowe zdania z tą konstrukcją.

pozdrawiam
Od: Pióroman Zygmunt Tymiński
twarz męska
14.06.2020
Dzięki za dodatkowe informację. Po "a teraz" kropeczki dobrze będą wyglądać.
Co do porno nie jestem ekspertem, więc nie będę się wypowiadał. Zawsze mi się wydawało, iż jest zdecydowanie ostrzejsze od filmów erotycznych i wiele więcej widać. Może jestem w błędzie.
Pozdrawiam
Od: Autor Kemilk
twarz męska
10.06.2020
Część :)

Przyznam się szczerze, że jak przeczytałam tytułach to skojarzyło mi się że sławną- niesławną książka 365 dni.
Nie czytałam tej książki , bo nie przepadam za taką tematyką ale kiedyś dla przekory przeczytałam 50 twarzy Greya i to chociaż było dobrze napisane. Czego brakowało mi u ciebie? Przede wszystkim miałam wrażeniez że wstydzisz się opisywać te wszystkie szczegóły seksu ... I jak byś sama nie wiedziała czy pisać o nich czy nie. Niektóre wątki już zaczynały się rozkrecac a tu nagle lądują w łóżku nie wiadomo kiedy i gdzie dokładnie. Ładnie ci idzie opisywanie nastroju , emocji więc nie bój się śmiało. Jak już zdecydowałaś się na taki wariant to go pociągnie do końca.
Bohaterowie i tu mam mały problem. Ten ksiądz taki hmm niby opisany na początku ale jakby nie do końca mi to wystarczyło. Takie trochę nierealne było to że zawsze był tam gdzie ta dziewczyna. Jakby się materializował.

cytat„ To jakiej kawy się napijesz? – Janek uśmiechnął się do Marysi, oczekując na odpowiedź.

– Marysiu mówiłem, byś się z nim nie zadawała.

Zaskoczona Marysia odwróciła się w kierunku głosu. Znikąd pojawił się duchowny i nie zamierzał odejść. Co gorsza ponownie wtrącał się w nie swoje sprawy. Co on sobie myśli!

– To moja sprawa z kim się spotykam. Niech ksiądz da mi spokój! – krzyknęła i wybiegła z kawiarni.

Tak pięknie zapowiadający się wieczór został zniszczony przez tego durnego klechę. Jak on mógł?! Marysia uciekła pozostawiając zarówno chłopaka, jak i księdza. Magia dnia ulotniła się, pozostawiając szarą rzeczywistość.

Ksiądz zaś podszedł do Janka i szepnął mu coś do ucha. A on tylko zaśmiał się i odszedł. ”


Tak jak tutaj. Bardzo krótka scena pobieżnie opisana i nagle do dialogu wpada ksiądz. I co jeszcze dziwniejsze chłopak nie reaguje, a na koniec nawet się uśmiecha??! Mało to prawdopodobne że nic nie robi, zwłaszcza że powiedział księdzu że chęć ja zabić. Przykro mi ale to taki harlekin, taka opowiastka która kupy się nie trzyma. Jak krótka creepy pasta - I gdyby nią była to by ostatecznie uszło. Brakowało mi opisów miejsca, gdzie z kolei opisy uczuć przestawiła bardzo ładnie więc i z resztą dasz sobie radę.
Ale te braki powodowały że słabo się wczulam w tę historię, takie naiwne to wszystko było.
Mimo to historia wg mnie ma potencjał. Można zrobić z tego świetną opowieść grozy z elementami erotyki. Bo koniec naprawdę ciekawy, że chłopak zdradza plan morderstwa. Ale nie nabudowalas napięcia przez to wogole mnie to nie ruszyło.
Dialogi; nie było ich dużo ale też trochę do poprawy. Takie mało dające sprawie, nie kierowały w jakiś konkretnym kierunku nie cechowały bohaterów. A biorąc pod uwagę że opisylals dziewczynę jako już dorosłą kobietę to jej wypowiedzi były jak u nastolatki.
cytat
podziewałem. Śledzisz nas? – Udając oburzenie, podniósł głos i wpatrywał się w niego. – Niech ksiądz chwilę poczeka, pokażę zdjęcia. – Położył szampana wraz z kieliszkami na podłodze i sięgnął do kieszeni.

– Ty podła świnio! – Duchowny nie umiał powstrzymać emocji. – Zostaw ją.

– Bo jak nie, to co? – Zrobił dwa kroki do przodu. – Co się stanie?

– Czy ty nie boisz się Boga? Zostaw ją, proszę! – krzyknął proboszcz.

Marysia słysząc podniesione głosy, wyjrzała z pokoju i zobaczyła ukochanego kłócącego się z duchownym. W tym czasie Janek udając strach, cofnął się o dwa kroki, a ksiądz ruszył, wyciągając ręce przed siebie.

I stało się. Chłopak nieszczęśliwie potknął się o butelkę, utracił kontrolę nad ciałem i poleciał do tyłu, uderzając głową o marmurową barierkę. To był jego ostatni kontakt z luksusem. Czaszka uderzając w kamienną barierę, roztrzaskała się, a z głowy trysnęła krew.

– Nie! – Z ust Marysi wypłynął niekontrolowany krzyk. ”

Sposób śmierci była wręcz komiczny. Bardzo nie realistyczne bo kto potykając się o butelkę wywraca się tak, że aż łeb rozbija o marmur?? Zabij go w inny sposób albo niech się chociaż poszarpią trochę. Ten ksiądz taki fajtłapa więc niekonsekwentnie trzymasz się opisu bo niby zrobił się twardy, zasadniczy a tu taka owieczka ..ojej chyba zabiłem człowieka. Wiesz o co mi chodzi, on tam powinien szalec na przemian ze złości i strachu. Napisz to - opisz to dokładnie.

Ogólnie tragedi nie było ale dobrze też nie. Popracuj nas rozbudowaniem zdarzeń ( poradnik duzo Ci wyjaśni), nad postaciami niech będą bardziej głębokie zwlaszcza mordeca.
Historię jak wspomniałam można przekuć w coś naprawdę super i to chętnie bym przeczytała więc daj znać jak poprawisz opowiadanie :)
Tylko się nie poddawaj! Pisz dalej a będzie lepiej :)

Pozdrawiam
Paula
Od: Pióroman Paula
twarz żeńska
10.06.2020
Cześć
Zacznę może od wyjaśnienia paru słów. Jestem facetem i może dlatego ten rozjazd w odbiorze utworu. Na początku nie wiedziałem o co Ci chodzi, przyrównując moją opowiastkę do Greya. Przecież to nie erotyk. W końcu dotarło do mnie i chcę serdecznie przeprosić za wprowadzenie w błąd.

Te opowiadanie nie miało na celu wprowadzanie elementów erotycznych i starałem się tego pilnować. Wprowadziłem jedyne uczucia i czasami faktycznie mogły pojawić się śladowe elementy erotyczne, ale w moim odczuciu miały one ukazać, jak bardzo bohaterka zaangażowała się w związek. I nic ponadto.

Tym samym nie jest to strach przed pisaniem scen erotycznych (tak na marginesie na tym portali jest jeden mój erotyk), ale raczej celowe pominięcie głębszych relacji cielesnych. Te można sobie poczytać w Greyu lub innego tego typu książkach.

Moim celem było stworzenie miniatury, która w stosunkowo prosty sposób pokaże, jak łatwo można się pomylić w stosunku do innych ludzi. A to z kolei powinno nam dać do myślenia, czy pobieżna ocena danej osoby jest potrzebna. Tak naprawdę nie znamy siebie do końca, tym samym ocena innych osób jest dosyć karkołomna. Myślę, że część odbiorców zdecydowanie negatywnie odbierze postać księdza. Tak na marginesie żyjemy w społeczeństwie ogłupionym mediami i wystarczy okrzyk kogoś znanego, by za nim iść, nie zastanawiając się, czy to jest słuszne.

Kolejna rzecz, to wiarygodność postaci Księdza. On w żadnym przypadku nie zgrywa bohatera, a stara się w sposób nieudolny uchronić dziewczynę. Efekt jest mizerny, ale tak jest często, gdy dobry człowiek chce pomóc, ale nie wie jak. Ksiądz jest objęty tajemnica spowiedzi i to krępuje jego zachowanie i tym samym jest taki troszkę ciapowaty.

Co do śmierci chłopaka. W ostatnim czasie Madonna spadła na scenie z krzesła i połamała sobie nogę. Można powiedzieć, niemożliwe, a jednak. Głupie wypadki, czasami nawet śmierć z nimi związana (zadławienie się, nieszczęsny upadek itp.), zdarzają się, gdyż taka jest po prostu statystyka. Większość umrze na różnorakie choroby, część w wypadku, a część przez głupotę, nieostrożność itp. Takie jest życie.

Na zakończenie dziękuję za komentarz i biję się w pierś za zbytnie wejście w sfery intymne, co odciągnęło opowiastkę od meritum.

Pozdrawiam, prosząc o wybaczenie:)
Od: Autor Kemilk
twarz męska
11.06.2020
Myślałam że jesteś kobietą bo taka jest miniaturka ..więc to mnie zmyliło więc i ja przepraszam :-D A co do treści to nawet jeśli miałby to być erotyk to nie ma za co przepraszać, tylko pisać to o czym się chce :) Idea opowiadania dobra i zgadzam się nią ale mimo wszystko gdyby była lepiej rozwinięta bardziej będzie zapadać w pamięci.

Pozdrawiam
Od: Pióroman Paula
twarz żeńska