Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 188
Dzisiaj w pracowni: 1
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Apokalipsa według świętego Borowego

22.05.2022
Cześć!

Uśmiechnąłem się, gdy zobaczyłem pytanie postawione przez Ciebie w opisie utworu: „Czy w naszym świecie jest jeszcze miejsce dla niewinności pierwotnych istot?”. Niemal od razu skojarzyło mi się ono z podobnym, postawionym niespełna trzy wieki temu przez Akademię w Dijon w formie konkursu: „Czy postęp nauk i sztuk przyczynił się do zepsucia czy do poprawy obyczajów?”. Odpowiedzi na nie – dość radykalnej, bo przeczącej – udzielił nikt inny jak Jan Jakub Rousseau. U Ciebie ten wątek występuje w odniesieniu do wierzeń ludowych, ale w gruncie rzeczy chodzi o podobną kwestię, czyli jaka jest relacja między: postępem technologiczno-naukowym, człowiekiem, naturą człowieka, naturą i Naturą. Od tej strony też chciałbym rozpatrzyć Twój tekst, bo wyraża on pewien pogląd na świat i z tego też potencjalnie czerpie moc oddziaływania na czytelnika. Na samym wstępie chciałbym jednak zaznaczyć, że nie mam prawie żadnej wiedzy na temat kontekstu, z którego zapożyczasz postaci Borowego i reszty; po prostu biorę je takimi, jakimi mi je dajesz. Mogę być przez to ślepy na pewne wątki czy smaczki.

Ale – konkrety. Piszesz: „niewinności pierwotnych istot”. Czy jednak pierwotne istoty mogłyby być niewinne? Na czym miałaby polegać ich niewinność? Problemem jest to, że kategorie winy i niewinności są wynalazkiem stricte ludzkim. Stanowią one pewne cywilizacyjne osiągnięcie, które w naturze jako takiej nie ma żadnego odpowiednika ani zastosowania. Czy drapieżnik, pożerający ofiarę na oczach jej młodych, może być winny albo niewinny? Działa on w zgodzie ze swoją naturą i nie ma możliwości dokonania innego wyboru, ale powoduje przy tym ogromne cierpienie fizyczne i psychiczne. Ogólnie rzecz biorąc, naturę zwykło się postrzegać na dwa przeciwstawne sposoby: jako nieustanną i krwawą walkę o byt oraz jako trwanie w harmonii wszystkich istot. Podobnie rozpatrywano też ludzką naturę i albo utrzymywano, że człowiek przedcywilizacyjny nieuchronnie brał udział w walce wszystkich ze wszystkimi i silni krzywdzili słabych wedle ich widzimisię (mniej więcej tak uważał Thomas Hobbes), albo że panowała wśród ludzi względna równość i otwartość przy szczerej wzajemnej współpracy (Rousseau właśnie).

U Ciebie zdaje się wybrzmiewać druga z tych narracji. Że stan naturalny czy pierwotny jest pod jakimiś względami lepszy od stanu, w którym mamy rozwiniętą cywilizację. To rodzi jednak pewien problem, gdy wkładasz tę narrację w usta Borowego. Sam Borowy nie przynależy bowiem do stanu natury, ale jest odbiciem pewnych ludzkich poglądów z czasów, kiedy może cywilizacja nie była jeszcze rozwinięta, ale zaczynała się formować. Innymi słowy, poddajesz kulturę pewnej krytyce, jednocześnie przeciwstawiając jej jeden z jej własnych elementów. Przy czym element ten, jakim są wierzenia ludowe, sam w sobie jest kontrowersyjny i wcale nie taki niewinny ze względu na przypadki, gdy stawał się on źródłem konfliktu między ludami o różnych poglądach albo gdy nadawano mu opresyjną funkcję względem pewnych grup w społeczeństwie (i w efekcie prowadził choćby do kastowości). Najlepiej to chyba jednak widać w chrześcijańskim przeświadczeniu o wywyższeniu człowieka ponad resztę natury i zwierząt, czyli o tym, jakoby człowiek miał otrzymać od Boga cały świat pod swoje rozważne władanie. Domyślam się, że mógłbyś odpowiedzieć, że takie poglądy są wynikiem zbłądzenia ludzkości po tym, jak przekroczyliśmy zgubną linię lokalnych i w miarę niegroźnych wierzeń. Dla mnie jednak ekspansywność wpisana jest w tego rodzaju wierzenia począwszy od ich najprostszych form i pod tym względem trudno dopatrywać się niewinności w czymkolwiek, co te wierzenia postulowały. Czyli o ile natura (jako roślinki i zwierzątka, żyjące w harmonii dzięki wzajemnemu zabijaniu się czy symbiozie) mogłaby funkcjonować poza ramami winy (co nie oznaczałoby, że jest niewinna), to gdy zaczyna się oddawać jej pokłon – jako już Naturze – i dostrzegać w niej przejawy woli jakichkolwiek sił wyższych, to wtedy już praktycznie w pakiecie mamy cały pakiet cywilizacyjny i krew na rękach. Z tego względu nie do końca uprawnione jest, moim zdaniem, stawianie Borowego jako znacząco lepszego od świata ludzi, bo on sam do tego świata przynależy. Natura musiałaby znaleźć sobie lepszego rzecznika.

Zdaję sobie przy tym sprawę z tego, że może Ci chodzić nie tyle o jakieś rzeczywiste skontrastowanie dwóch światopoglądów, co pobudzenie do refleksji (albo przynajmniej ożywienie) czytelnika za sprawą zabiegu „a co by było gdyby...?”. Podobnie, domyślam się, jakiś Grek mógłby wpaść na pomysł opowieści o Zeusie, który znerwicowany trzaska współczesnych Ateńczyków piorunami, i wcale autorowi nie musiałoby chodzić o to, że antyczni bogowie byli lepsi. W świetle takiej interpretacji moje powyższe pretensje mogą wydać się odrobinę nie na miejscu, ale wydaje mi się, że takie kwestie mogą tak czy owak wpływać na odbiór tekstu. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Warto zwracać uwagę na zasadność i wydźwięk pewnych porównań, szczególnie gdy porównania te zdają się wykraczać poza świat przedstawiony. Jeśli chcesz wyrazić jakąś myśl albo zawrzeć w tekście jakiś morał (albo nawet postawić pytanie takie jak w opisie), to zachowanie spójności w krytyce nada im dużo większą moc.

Co się zaś tyczy bardziej literackich aspektów Twojego opowiadania, to dziwi mnie relacja między tą szajką demonów a ludźmi. Wspominasz w pewnym momencie:

cytat„Unikał ludzi. Kiedyś lubował się w obserwowaniu ich. A był przecież czas, kiedy myślał, a nawet miał nadzieję na współistnienie. Pomagał. Naganiał im zwierzynę, odpędzał drapieżniki i czasem prowadził ich bezpiecznie do domu lub tylko dla zabawy mieszał im ścieżki.”

Wydawać by się mogło, że Borowy zna ludzi. Zna ich potrzeby i możliwości (inaczej nie mógłby im w ogóle pomóc), wie mniej więcej też, jak działają, przynajmniej od strony biologicznej. Tymczasem zachowuje się on zupełnie nieporadnie: a to przypadkowo kogoś zgniecie, a to obrywa i nie wie, co się dzieje wokół i o co ludziom w ogóle chodzi. Jeśli on rzeczywiście wywodzi się z natury, to chyba on najlepiej powinien znać możliwości i mowę ciała. Dlatego zdania pokroju „Nigdy by się nie spodziewał, że te krwiożercze, władające nienaturalnymi żywiołami istoty będą tak delikatne” wydają mi się przeczyć tej jego pierwotnie autorytarnej pozycji. Jeśli ma on funkcjonować jako swoista personifikacja natury, to należałoby zadbać o to, by rzeczywiście był elementem pewnego naturalnego porządku, a nie stereotypowym staruszkiem, który się nie może odnaleźć w świecie, który poszedł naprzód. Powiedziałbym: za dużo personifikacji, za mało natury.

Inną, choć powiązaną kwestią jest to, jak ten Borowy postrzega dzisiejszy świat. W pewnym momencie pada stwierdzenie (w odniesieniu do bloków czy domów): „Smutne i cywilizowane. Pozbawione duszy”. Na ile coś istniejącego poza cywilizacją (Borowy) potrafiłoby rozpoznać coś cywilizowanego? A tym bardziej wygłaszać sąd, że miejsce nie posiada duszy? [Innej możliwości niż przypisanie tej myśli Borowemu nie widzę]. To jest na wskroś ucywilizowany i metaforyczny sąd, wymagający przynajmniej intuicyjnego rozeznania w kategoriach estetycznych. Tutaj mi coś zgrzyta: albo wykorzystujesz Borowego jako dobrze rozumiejącego ludzki świat, ale wartościującego go negatywnie, albo przedstawiasz jako w zagubionego i niezdolnego do wydania jakiegokolwiek sądu w tej kwestii. Być może dałoby się te dwie alternatywy pogodzić, ale mam wrażenie, że próbujesz z nich obu skorzystać w ich najskrajniejszej odsłonie. Tym bardziej że tekst jest naszpikowany takimi nacechowanymi sądami (np. „Wyrzygana niegdyś przez potworną machinę”, „Kobieta o pustym wzroku”) czy tymi świadczącymi o niezrozumieniu świata („Ważka z metalu o skrzydłach wirujących wokół własnej osi”). To odrobinę męczące, no i czarno-białe.

Jeśli chodzi o język, to jest on miejscami przeładowany epitetami, które też czasem nie do końca pasują do przynależnego im wyrażenia (jak np. przy „topornej warstwie irytacji”) i zdarzają Ci się błędy interpunkcyjne (np. „lecz nie widział[,] aby żaden człowiek”). Gdybyś jednak dokonał pewnych poprawek w tej materii, czyli ujarzmił ten miejscami nazbyt plastyczny język, to efekt byłby bardzo dobry! Potencjał jak najbardziej jest. I nie powinno Ci być trudno go wydobyć – kwestia raczej wycinania niż dodawania. O, i jeszcze sprawa pierwszego zdania Twojego tekstu. Wydaje mi się ono być przykładem momentu, w którym odrobinę się zaplątałeś w swoim języku. Warto poprostować te niektóre opisy.

I nie chcę, abyś mnie źle odebrał – ten utwór jest dobry; w tym komentarzu skupiłem się na pewnych ogólniejszych kwestiach, bo w samym tekście nie ma jakichś bardzo rażących błędów i pomyślałem, że mogę sobie na to pozwolić (tym bardziej że to dosłownie ostatni komentarz w tym konkursie, więc już trochę komentarzy musiałeś się naczytać!). Ogólna konstrukcja utworu wydaje mi się być w porządku. Przy czym dla mnie najciekawszym wątkiem jest wcale nie to, w jakim opłakanym stanie jest nasz świat, ale zachowanie Kalinki. Trochę żałuję, że dane mi było obserwować jej los ze skrzywionej perspektywy Borowego, bo w jej przypadku sytuacja (i jej postrzeganie) wydawała się nieco bardziej złożona, nie dająca się sprowadzić do prostej opozycji natury i cywilizacji. W każdym razie, życzę Ci powodzenia w dalszym pisaniu i sukcesów! :)
Od: Pióroman Parias
twarz męska
01.04.2022
Podoba mię pierwsze zdanie . mało kto pisze tak " wyniośle". Czytając to mam wrażenie że czytam książkę z 19-ego wieku - całkiem przyjemne uczucie. Jak czytam rozmowę Wodnika Z borowiakiem przypomina mi się początek wieku kiedy ludzie z lękiem wsiadali do automobila i pytali " a gdzie są konie " . tak samo jest tu . Lęk przed nowym bo stare na pewno było lepsze. Dobre jest " nowa wiara która nie znosi konkurencji". Ile to razy chrześcijanie nawracali mieczem ? Niezliczoną ilość razy." Wytwory ludzkiej cywilizacji - butleki torby " . Człowiek - Pasożyt Ziemi, śmieciarz i nic nigdy nie dający z siebie. Smutne :( " Ludzie nie szukali kontaktu" - czy ktoś widział jak dziękujemy lasom, drzewom I Bogu za to co nam dał ? Ludzka pycha i " ja tu jestem panem " Jest Zgubna. Dla nas oczywiście. I najlepsze pytanie czy gdzieś jest kawałek ziemi bez człowieka ? Bez zniszczenia które sieje ? Jezu, popłakałam się na " kiedyś tu rosły dzikie kwiaty ". Zawsze na wakacje uciekam w góry. Lubię nocleg gdzie dookoła mnie są lasy, tama , rzeka, kwiaty - a jak jadę kolejką krzesełkową zachwycam cię widokiem. Są jeszcze miejsca nieskażone człowiekiem . Ech. Jakże napisane " na betonie rosły drzewa pozbawione duszy". A ja bym dodała samotne. Samotne - zasadzone od niechcenia... czy będzie dalsza część ?
Od: Pióroman Eftalia
twarz żeńska
21.12.2021
Cześć.
Ciekawe to pierwsze zdanie, takie poetyckie. Tekst najeżony jest opisami, ale wplatasz w to równie ciekawy dialog i całość sprawia wrażenie tekstu świadomego i starannego. Opis śmierci mężczyzny świetnie ukazuje i pasuje do tego demona. Ten rant wodnika na temat ludzi nie wnosi nic ciekawego. Ucieczka jest spoko, ale znów wkrada się w nią opisywanie tego co i jak z ludźmi, co znów trochę nuży i sprawia, że zapomina się o napięciu.
cytat„W zamyśleniu wszedł w las.”
- brakuje informacji kiedy przestał obawiać się człowieka z auta. Miałem już pisać, że specjalnie nic się tu nie dzieje na stronie 8, ale znalazł swoją córkę. Myślę, że trochę za szybko uśmierciłeś Mamunę, gdybyśmy doświadczyli trochę więcej tej historii, to bardziej by nas przejęła.
cytat„Jedyne co rusałka może zrobić w tym świecie, to stanąć na poboczu i sprzedawać swoje ciało śmierdzącym i zgnuśniałym degeneratom. Dać się porwać i zamknąć w domu publicznym, gdzie jej światło przeminie jako mgła o poranku.”
- tu niepotrzebnie tłuczesz, co zostało już przedstawione.

Opowiadanie jest ogólnie bardzo dobre. Imponuje pomysłem i wykonaniem. Czuć tu dużo starań i premedytacji. Jest to dziewiąte opowiadanie jakie czytam w konkursie i nie zdziwię się jeśli zwycięży. Poza tym, że czasami trochę za dużo było "tłuczenia oczywistości", to czytało się to bardzo płynnie i z zaciekawieniem. Naprawdę przednia robota. Gratuluję i pozdrawiam.
Od: Pióroman red earth
twarz męska
21.12.2021
Hej, dzięki za komentarz. Nie wiem czy zwycięży, ale parę pozytywnych opinii już jest i parę naprawdę konstruktywnych. Nie obrażę się za ewentualny kałamarz :)
03.12.2021
Cześć.

Pierwszy akapit i co czytam? Miód na moja duszę. Słowiańska kultura i mitologia. Bardzo niedawno sam uczestniczyłem w konkursie na książkę na temat Fantastyczni Słowianie. Musiałem zgłębić temat gdyż wcześniej nie interesował mnie. Zakochałem się. Z wielkim zaszczytem przeczytam Twoje opowiadanie i skomentuję go.
Początek bardzo interesujący i wciągający dla fanów tego typu. Mnie od razu wciągnął Słowiańskie wierzenia kontra rzeczywistość. Aż zadrżałem.
Trochę kuleje interpunkcja, ale ja sam mam czasami z tym problem. Lepiej się widzi czyjeś błędy niż swoje.

cytat„przez ludzi gdzie byle.”
Chyba byle gdzie? No własnie zdarzają się takie chochliki.

Zdarzył się kolejny bardzo ważny chochlik. Narrator pisze z punktu wiedzenia prastarych demonów i bóstw używając nazw typu czarna wstęga a tu nagle narrator używa nazwy teraźniejszej pistolet.

cytat„W tym ostatnim śnie przywoływał przed oczy obrazy z dawnych czasów. Życiodajny blask słońca. Śpiew ptaków w gęstwinach drzew. Leśne duchy przemykające tuż na krawędzi wzroku. Świat bez człowieka i jego wynalazków. Świat pełen cudów.”
I zamilkł ten kto czytał. Oto doszedł do ostatniej kropki. I po jego policzku spłynęła łza, serce ścisnęła dziwna siła a w gardle dusił się krzyk rozpaczy bólu.

Na tym powinienem skończyć mój komentarz.

Piękną dramatyczna historia wciągająca na maksa. potoczyła się nie w tym kierunku, o którym myślałem. Zaskoczyłeś mnie wciągnąłeś do świata historii. Wydobyłeś ze mnie najszlachetniejsze uczucia, smutek, żal tęsknotę, miłość,

Wyśmienite kreacje bohaterów. Wodnik majstersztyk. Borowy piękna dramatyczna postać i człowiek jako bestia. Pięknie pokazana ludzka głupota i skojarzenie człowieka nie jako żywej istoty a wirusa toczącego ten świat.
Dialogi bardzo dobrze napisane, świetnie prowadzą tekst i posuwają do przodu akcję.
Opisy świata nie przynudzające a wręcz idealne. czytając je widziałem oczyma wyobraźni... co ja piszę ja byłem tam.

Koniec - Czy był zaskakujący? Czy dobrze zwieńczał całość? A może Twoim zdaniem inny pasowałby lepiej?

Napisze tak:
Czytelnik doszedł do końca tekstu, spojrzał na ostatnia kropkę i zapadła cisza. Jeszcze przed chwilą miał wiele pomysłów na skomentowanie historii a teraz... Cisza.
Jedyny dźwięki jaki się rozległ pochodził od płynącej łzy na prawym policzku czytelnika.
Cisza.
Od: Pióroman Tomasz R Czarny
twarz męska
03.12.2021
Dziękuję za piękny komentarz. Mam nadzieję, że nie zawiodłem i uda mi się jeszcze kiedyś sklecić coś dobrego. Interpunkcja i chochliki to rzeczy, nad którymi nadal pracuję, ale z każdym zapisanym słowem łapię doświadczenie.
03.12.2021
Nie zawiodłeś chłopie.
Pisz i pisz, a gdy dopadnie cię lenistwo albo brak weny i pomysłów, to wiesz co trzeba zrobić?
Pisz. Zmuszaj się, choćby do napisania jednego zdania codziennie, ale pisz.
Powodzenia.
Od: Pióroman Tomasz R Czarny
twarz męska
03.12.2021
Piszę codziennie. To jest nałóg już.
02.12.2021
Hej! Bardzo mi miło komentować Twoje opowiadanie ^^ Zwłaszcza, że jest naprawdę świetne!
Zawsze mam problem z komentowaniem dobrych opowiadań, bo trudno mi przyjść z konstruktywnymi uwagami, kiedy nie ma się do czego przyczepić, a tutaj słabych elementów właściwie nie ma. W związku z tym, postaram się krótko podsumować swoje wrażenia i wyróżnić najmocniejsze, według mnie, elementy. Świat przedstawiony z perspektywy Borowego jest fascynujący, dziwnie nie odpycha pomimo pesymistycznych i miejscami odrażających opisów, ale wręcz przeciwnie, zachęca do eksploracji plugastwa, zatopienia się w znikającym królestwie natury. Przez cały czas lektury czułem się faktycznie osaczony przez zdobycze cywilizacji. Postacie są żywe, wyraziste i umiejętnie skonstruowane. Nie są tylko aktorami grającymi role w przedstawieniu, ale wręcz uderzają siłą i autentycznością swoich pragnień i osobowości, z całą gamą zalet i wad. Sama fabuła również jest wciągająca. Główny wątek troskliwego ojca nie jest bardzo oryginalny, ale osobiście uważam, że dobrze wyegzekwowana klasyka jest dużo lepsza od innowacyjnej tandety. Misja Borowego jest wysycona emocjami, przerośnięta bólem i miłością, nie da się być obojętnym wobec losów tego bohatera i jego córek.
Podsumowując, bardzo przyjemna lektura, mam nadzieję, że spotkam się jeszcze z historią Twojego autorstwa :) Oczywiście przyznaję kałamarz, życzę powodzenia w konkursie i gratuluję wspaniałego opowiadania!
Od: Pióroman Hollow
twarz męska
02.12.2021
Pięknie dziękuje.
03.12.2021
Co zaś tyczy się klasycznych motywów - gdzieś czytałem, że mamy bodajże 8 podstawowych rodzajów fabuły lub motywów. Gdzie indziej, że nawet klasyczne historie, opowiedziane z innej perspektywy lub w innym kontekście, to rzecz autorska. Przyznam, że serio nie myślałem o tym, że motyw ojca poszukującego córki jest oklepany. Chociaż, jakby o tym pomysleć, to Borowego mógłby grać Liam Neeson :)
17.11.2021
O kurcze.
Wow.
Nie wiem, czy znajdę odpowiednie słowa, żeby opisać, jakie wrażenie wywarł na mnie ten tekst.

Początek - wciągający, dobrze napisany. Bardzo mi się podobało, jak opisałeś/aś "zabawę" Wodnika topielcem. Niezwykle obrazowo.
"– I jeszcze trochę poszukają – Wodnik wyszczerzył rzędy szarych zębów jednocześnie przekręcając głowę topielca i rozciągając jego usta w upiornej parodii uśmiechu. – Odstawię go... jak z nim skończę. Podrzucę gdzieś w zarośla, żeby wędkarze go znaleźli." - podoba mi się, jak przeplatasz dialog i działania Wodnika względem topielca. Brzmi to bardzo naturalnie. BARDZO.

"Długie łapy, którymi się oplotła opadły na ziemię wypuszczając z mocnego uścisku ubrudzoną w piasku i krwi plastikową podobiznę małego dziecka, jakimi ludzie zabawiali swoje młode." - może mam jakieś chwilowe otępienie umysłowe, ale za chiny nie mogę zrozumieć, o co tu chodzi... Plastikowa podobizna małego dziecka? Zabawianie dzieci kojarzy mi się z telefonami... ale niespecjalnie pasuje mi to do tego opisu. A może? Oświęcisz mnie? ;)

Czytałam dalej i mnie taki niewiarygodny smutek ogarniał... Bardzo obrazowo i emocjonalnie wszystko opisujesz, zero błędów, do których mogłabym się przyczepić. Czułam ogromne współczucie względem Borowego oraz niewiarygodny smutek wobec świata, który za nic ma naturę i niszczy ją dla własnej wygody. Bo opisałeś/aś tu samą prawdę i właśnie to boli najbardziej. Dodam, że naprawdę niełatwo wzbudzić we mnie tego typu emocje...

O rany.
Ciężko to jakoś dogłębnie analizować. Zaserwowałeś/aś mi niesamowity ładunek emocjonalny i dałaś/eś do myślenia. Gratuluję talentu!

Jakieś wskazówki ode mnie?
Pisz dalej, chętnie przeczytam kiedyś Twoją książkę :D

P.S. Świetnie ukazałeś/aś, co natura myśli na temat ludzi i naszego świata. Wydawało się to bardzo trafne, logiczne i realne. Jestem pełna podziwu dla Twojej przenikliwości i empatii ;)

Pozdrawiam!


Od: Pióroman Katarzyna B
twarz żeńska
18.11.2021
Hej, dzięki za miłe słowa. Odpowiadając na Twoje pytanie - chodziło o lalkę. Noże jestem staroświecki, ale wychowywałem swoje córki kupując im lalki, a nie telefony :)

Pozdrawiam serdecznie
18.11.2021
No i teraz rozumiem, dzięki ;) Przy okazji bardzo miło mi słyszeć o tych lalkach, bo jak widuje te dzieciaki z telefonami, i to kilkulatki, to mnie na przemian złość i współczucie ogarniają... Dziwne czasy mamy. Pozdrawiam :)
Od: Pióroman Katarzyna B
twarz żeńska
18.11.2021
Zgadzam się. Wszystko jest kwestią lenistwa rodziców i środowiska niestety. To pewnie też jest jakiś temat na opowiadanie :) Niemniej jeszcze raz wielkie dzięki za miłe słowa. Jeżeli trafi mi się kałamarz to będę jeszcze bardziej wdzięczny :P
15.11.2021

Hejka

Zabrałem się za Twój utwór jako piąty, a więc zaczynamy.

Fabuła

Jest dosyć ciekawa i nieco przewrotna. My ludzie jesteśmy potworami, a potworom przypisałeś ludzkie cechy. Jesteś w tym konsekwentny do samego końca i to jest na plus. Troszkę odbieram to jako pójście z duchem czasu, gdzie człowiek znaczy coraz mniej i jest coraz gorzej postrzegany, ale to temat do dłuższych rozmów.

Postacie

Tak naprawdę występują dwie postacie: Borowy i Wodnik. Szczerze mówiąc do Wodnika czuję sympatię, chociaż nie jest on zbyt dobry (przynajmniej dla ludzi). Co do Borowego to nie odbieram go zbyt pozytywnie. Ma oczywiście własne zapatrywanie na świat, swój honor, jednak nie mogę się do niego przemóc. Oczywiście w pisaniu ważne jest jak przedstawiłeś bohaterów, a z moich powyżej przemyśleć, wynika że dobrze. Umiem ich sobie wyobrazić i poczuć, co oni myślą. A więc jest dobrze.

Atmosfera.

Atmosfera jest w porządku. mamy odmalowany smutek kończącej się epoki, która zastępowana jest przez kolejną. Odchodzi coś dobrego, a nadchodzi zło (taki jest wydźwięk) i dobrze do przekazałeś.

Dialogi.

Dialogi są naturalne, dobrze skonstruowane i poprawnie napisane. Dobrze komponują się z resztą tekstu. Nie mam w tym zakresie żadnych uwag.

Opisy

Opisy są dobre, pozwalają zobaczyć świat i go poczuć. To samo też tyczy się bohaterów.

Zakończenie

Zakończenie takie jakiego można było oczekiwać. Stare umiera i tak naprawdę nie ma dla niego ratunku. Symbolem śmierci dawnego świata jest Borowy.

Podsumowując dobrze napisany, widać że dobrze piszesz i dosyć przyjemnie się go czyta.

Pozdrawiam i życzę sukcesu.
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
15.11.2021
Hej, dzięki wielkie za miłe słowa. Jak narazie większość komentujących podobnie chwali sobie tekst, zwracając mi uwagę na mniejsze bądź większe niedociągnięcia. Część widzę dopiero teraz, kiedy mi je pokazano palcem... i płaczę nad nimi :) No, ale nic to, wyciągamy wnioski i jedziemy dalej z tematem.
BTW Wodnik mial być cynicznym, małym zwyrolem kiedy Borowy miał być szorstki niczym kora drzewa - jakoś tam piękny, ale w sumie niezbyt przyjemny. Podobny odbiór bardzo mnie cieszy :)
Pozdrawiam JD
15.11.2021
Hej, dzięki wielkie za miłe słowa. Jak narazie większość komentujących podobnie chwali sobie tekst, zwracając mi uwagę na mniejsze bądź większe niedociągnięcia. Część widzę dopiero teraz, kiedy mi je pokazano palcem... i płaczę nad nimi :) No, ale nic to, wyciągamy wnioski i jedziemy dalej z tematem.
BTW Wodnik mial być cynicznym, małym zwyrolem kiedy Borowy miał być szorstki niczym kora drzewa - jakoś tam piękny, ale w sumie niezbyt przyjemny. Podobny odbiór bardzo mnie cieszy :)
Pozdrawiam JD
15.11.2021
Witaj drogi Autorze!

Gdy przeczytałem opowiadanie, przez dłuższą chwilę zachodziłem sobie w głowę, od czego zacząć swój komentarz.

Tekst jest bogaty i opisowo i stylistycznie. Czuć i widać główny problem i głównego bohatera, jakim jest Borowy. Swoją drogą bardzo solidnie naszkicowany, a potem ożywiony obraz słowiańskiego demona.

Potem rzuca się właśnie ta mieszanina słowiańskiej mitologi i ludzkiej ku... panny lekkich obyczajów. Borowego, czyli demona lasu i zwykłego łysego bramkarza klubu nocnego. Lasu co słucha i czuje jak i betonowej i zimnej dżungli.

Stworzyłeś drogi autorze bardzo dużo porównań. Prawdę powiedziawszy, jest ich naprawdę dużo. Ta forma niesamowicie ożywiła ten tekst. To tak jakby oglądać obraz biblijny gdzie na jednej stronie ludzie idą do piekła a na drugiej do nieba. Tutaj mamy życie słowiańskich istot, które miały większe prawo do istnienia niż ta druga strona, czyli ludzie... zwykli, szarzy i bez polotu, ludzie.

Dialogi i wizualizacja przestrzeni na bardzo wysokim poziomie. Śmierć pierwszej córki bardzo wyraźna i logiczna. Miejsce śmierci też wydaje się żyć w głowie, w momencie ujrzenia słupa energetycznego przez Borowego.

Akcja, trochę walki i dużo cierpienia. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Ten tekst boli, ale boli bólem Borowego, to tylko na nim skupia się cały smutek, przynajmniej u mnie. I mimo to, że człowiek wie o reszcie problemów, o bólu drzew, o popapranym wodniku nekrofilu, o smutnych zwierzętach rozpoczynających swoją adaptację, która nigdy nie będzie miała końca...

To ja cały czas łączyłem się z Borowym.

I to chyba tyle. Nie mam pomysłu, co mógłbym poprawić. Niestety. Trumna z drugą córką popłynęła i czytelnik ma tylko nadzieje, że tym razem to człowiek oberwie, a nie natura... .

Na zakończenie dodam. Opowiadanie bardzo dobre. Naprawdę czytałem je z chęcią, co rzadko się zdarza.

Gratuluje i do następnego konkursu!
Nie poprawiam, bo sam jestem z tego noga.
Od: Pióroman Zczarny
twarz męska
15.11.2021
Hej, ogromne dzięki za miłe słowa. Może kiedyś rozwinę ten tekst w coś więcej. Całe szczęście mam już pewne wnioski i na podstawie wielu komentarzy jestem w stanie wyciągnąć coś dla siebie. Dlatego uważam, że zgłoszenie opowiadania tutaj nie było błędem i z pewnością przyczyni się do ulepszania mojego skilla. Jeżeli zasłużę na kałamarz, to będę szczęśliwy. Jeżeli nie, to Twoje przychylne słowa są dla mnie wystarczającym wyróżnieniem :)
Piona!
13.11.2021
Hej!
Drogi Autorze, ciekaw jestem niemożebnie co mi zaprezentujesz, bo po tytule wnoszę, że będzie to humoreska w klimacie fantasy - aż zacieram ręce :)

Nie mam w tym miejscu wiele do dodania, może oprócz tego, że komentarze pisane są na bieżąco w trakcie czytania, stąd pewne zarzuty mogą się okazać niecelne bo później się wyjaśnią. Ale to tez może objawić fakt, że może pewne opisy powinny być przed innymi ;)
Lećmy zatem:

cytatDrewniane powieki zamrugały przysłaniając zdziwione spojrzenie oczu lśniących upiornym zielonym blaskiem.
Zwykłem w tej serii czepiać się pierwszych zdań, chyba nie napotkałem dotąd na ani jedno opowiadanie które by miało je poprawnie napisane. Niestety, Twoje nie jest wyjątkiem - jest zwyczajnie niepoprawne gramatycznie, a przynajmniej mocno dyskusyjne. Interpunkcyjnie też brakuje mu przecinka lub dwóch, ale trudno go wstawić do tak skonstruowanego zdania by w ten sposób całkowicie je poprawić. Ale nie męczmy :)

cytatwychrypiał, zaskoczenie kryjąc pod toporną warstwą irytacji.
Myślę, że zwyczajne "kryjąc zaskoczenie" byłoby lepsze - płynniejsze, bardziej naturalne wyrażenie.
Ponadto mamy tutaj "toporne warstwy irytacji" - to coś na kształt niepoprawnego związku frazeologicznego - a nawet dwóch na przestrzeni trzech słów. Czy irytacja mogłaby mieć warstwy? Nawet jeśli tak, wymagałoby to dłuższego opisu. Ale nawet wówczas powstaje kolejna zagwozdka - czy te warstwy mogą być toporne? Także opis choć próbuje być zmyślny, to jest w efekcie niestety niepoprawny.

cytatGmerał właśnie nieco głębiej w gardle topielca zastanawiając się, którym otworem wydostaną się gazy zgromadzone w jego brzuchu.
Trzeba przyznać, ze wypełniasz dialogi bardzo ładnymi didaskaliami plastycznie opisującymi pomniejsze wydarzenia które określają nam postacie. Dobra robota.

cytatŻycie uciekło z niego niczym przestraszona ważka ulatująca z tataraku.
Bardzo osobliwe porównanie. Znaczy - wszystko jest w porządku, bo fakt że ważka może się przestraszyć czegoś w tartaku i w związku z tym uciec stamtąd jest niezaprzeczalny. Da się też taką sytuację łatwo wyobrazić, więc i obrazowo porównanie spełnia swoją rolę. Ale mimo wszystko, jest bardzo osobliwe. I szczerze mówiąc nie mam pojęcia, co powinieneś zrobić z tą moją obserwacją - ale może na coś wpadniesz ;)

cytatSą jak szarańcza. Wycinają las i sadzą własne drzewa.
Porównanie do szarańczy z punktu widzenia borowego trafne, ale tworzy dysonans z kolejnym zdaniem. Sadzenie własnych drzew interpretuję jako budowanie domów/wieżowców, ale borowy chyba powinien inaczej je postrzegać/nazywać? => niech ten znak zapytania będzie wskazówką, że ta uwaga może być interpretowana zarówno jako celna, jak i do zignorowania.

cytatstawiają te swoje legowiska i stalowe wieże połączone linami, w których ujarzmili burzę.
A teraz już widzę - dokładnie tego brakowało! Oznacza to, że mylnie nadałem "własnym drzewom" jakieś dodatkowe znaczenie, podczas gdy należało to zrozumieć dosłownie. W takim razie powiększa to dysonans między porównaniem z szarańczą. Nadto fakt sadzenia własnych drzew również borowy powinien widzieć i interpretować inaczej - bardziej rozlegle niż tylko krótka uwaga. Jest tu pole do większej debaty jak postrzegać taką terraformację - jako pozytyw, negatyw, porównanie do hodowli czy czego tam jeszcze.
Znak zapytania wciąż pozostaje w mocy - zdaje mi się, że jest tu pole do dyskusji, jak ugryźć ten monolog aby wybrzmiał lepiej.

cytatnie widział aby żaden człowiek wysiadł z jego wnętrza
Specyficzne użycie niepoprawnego zwrotu, powinno być: nie widział aby jakikolwiek człowiek wysiadł.

cytatJego sękate stopy kruszyły lud
Ajajaj... zwykle nie czepiam się literówek czy ortów i teraz też nie będę - bo zawiodła Cię chyba autokorekta - warto z niej korzystać ostrożnie. W każdym razie bolący ort ;)

cytatSpoglądając w górę demon nie mógł nadziwić się jak niewiele gwiazd mógł zobaczyć.
Wydaje się, że nie powinien - wszak nie żyje od wczoraj. Spostrzeżenie jest celne i wartościowe, ale przedstawione w taki sposób, jakby borowy pierwszy raz widział takie niebo w pobliżu miejscowości. Nawet jeśli unikał ludzi, to opis niedostatecznie usprawiedliwia zdziwienie.

cytatmiał nadzieję na współistnienie. Pomagał. (...) dla zabawy mieszał im ścieżki
Trochę karykaturalnie pokazałem mały dysonans - niezbyt istotne, ale jest.
W dodatku powstaje pytanie - skoro chciał współistnieć, dlaczego się ukrywał? Wystarczyło się pokazać i pomagać jawnie, a jakaś relacja z pewnością by powstała. Najpierw byłby czczony jak bóstwo, z czasem traktowany jak partner, być może skończyłoby się na wydzieleniu mu rezerwatu wolnego od cywilizacji, ale z pewnością ukrywanie się przeczy tym intencjom.

Przy okazji zaczynam się zastanawiać, co to za ludzie się zatrzymali na moście i po co?

cytatdotarł do znajomej sobie polany (...) jak okiem sięgnąć przez przecinkę wysypaną głównie piachem
Nie taka polana i nie taka znajoma ;)

cytatWażka z metalu o skrzydłach wirujących wokół własnej osi.
To są dobre opisy próbujące przez pryzmat odwiecznego, przywiązanego do natury, ale pobieżnie rozumiejącego pewne sprawy bytu. Niemniej już wyrażenie "wokół własnej osi" jest nazbyt techniczne, nie występujące w naturze. Opis byłby naturalniejszy, gdyby zamknął się w "Ważka z metalu o obracających się skrzydłach". Można by nawet dodać coś o produkowaniu wiatru aby dodać kolejny smaczek.

cytatujarzmiającym burzę słupem (...) na wpół zdrewniałe serce demona
Zdajesz się powtarzać w swoich opisach - odnoszę wrażenie, ze zabrakło Ci słów/pomysłów. A ponieważ te opisy są charakterystyczne - co jest ich zaletą - wpadają w pamięć. I teraz już widać, że powielasz raz użyte metafory. Ujarzmiające burzę - bdaj trzeci/czwarty raz. Wpół zdrewniałe serce - co najmniej drugi raz. Tutaj perełką było nawiązanie do drewnianej głowy z kornikami - taki unikat. Jednak aby unikat był unikatem, nie można go recyklingować.
I już wcześniej mi podpadło - zbyt często nazywasz borowego demonem. Gryzie to tym bardziej, że i topielca tak wcześniej nazywałeś, więc robi się to powtarzalne po dwakroć. Ponownie - brakło Ci słów. Borowy/demon - tyle. A można się popisać: Przedwieczna istota, relikt, pradawny, odwieczny, syn natury, pobratymiec leszego, prastary, itp. Tak trochę z głowy poleciałem nie biorąc pod uwagę faktycznej mitologii - założę się, że artykuł z wikipedii o borowym mógłby być tutaj inspiracją na pół tuzina kreatywnych określeń. Ha, pokusiłem się sprawdzić i artykuł zaczyna się zdaniem: "Leszy, borowy, także laskowiec, boruta, borowiec, gajowy, lasowy, leśnik, leśny dziad, wilczy pasterz". A gdyby przeczytać całość (co powinno zresztą stanowić minimum przygotowania do napisania tego opowiadania) - myślę, że wycisnąć można jeszcze wiele.
W skrócie: ubogacaj opisy, używaj bardziej zdywersyfikowanego wachlarzu określeń. Tekst na tym sporo zyska.

cytatciało Mamuny rozpływa się we mgłę i rozwiewa by nie zostawić nic po sobie.
Tutaj powstaje jeszcze jedno pytanie: co się stało? Została zastrzelona? Ktoś ją widział? W jakiej formie, jak ona wygląda? Czy ludzie wiedzą o istnieniu demonów?

cytatZ gardła leśnego demona wydobył się jęk pełen żałości.
Nie przygotowałeś czytelnika dostatecznie aby było to tak emocjonalne jak byś chciał. Może gdyby opowiadanie było dłuższe i gdyby nie było to pierwsze spotkanie borowego z córką - myślę, że dopiąłbyś swego, bo mimo wszystko opis odejścia Mamuny jest dobry, opis reakcji borowego również niczego sobie. Jedynie fundamenty jedynie naszkicowane, ale nie wybudowane.

cytatJego trawiony przez korniki umysł szalał
Już o tym pisałem wyżej. W międzyczasie było też ponowne, piąte bodajże użycie "okiełznanej burzy", a teraz recykling korników. Traktuj ten ponowiony przytyk jako dowód, że jest to istotny problem mocno obniżający jakość tekstu.

cytatnienawidzę bagnisk – Wodnik strzepnął zielone porosty z czaszki.
Wodnik nie lubiący terenów podmokłych? :)

cytatWodnik wyczołgał się na brzeg. Jego połamane, cienkie niczym patyki nogi ciągnęły się za nim bezwładnie.
Coś chyba przegapiłem - dlaczego ma połamane nogi?

cytat– Współczuję, bracie.
W tym dialogu zaczynasz zaniedbywać tak genialne wcześniej didaskalia. A tutaj jak znalazł byłaby reakcja Wodnika. Słowa są dobre, ale czytelnik nie wie, jak wodny demon przyjął tę informację - czy to faktyczne współczucie, czy może suche, obojętne słowa?

cytatZa każdym razem walczył ze sobą, aby zmusić się do przemknięcia na ich drugi kraniec.
Opis sugeruje jakby było to coś, czego nie zwykł robić - w takim razie musiał poruszać się na bardzo ograniczonym terenie.
Szedł wzdłuż drogi, zapewne w pewnym oddaleniu (zauważ - sam sobie to dopowiadam, a powinien to zrobić tekst!), ale jeśli szedł tak daleko że wiele razy mijał skrzyżowania w lesie, to dlaczego opis nie wspomina nic o tym że czekał aż samochody przejadą? Droga powinna być co najmniej średnio ruchliwa, skoro stoją przy niej "leśne kobiety", czyż nie?
Ponadto, jak często borowy widuje się z córkami? Z Mamuną odniosłem sprzeczne wrażenie, jakby nie widział się od dawna, a zarazem jakby te spotkania były regularne. Teraz szuka drugiej córki która poszła hen daleko i skryła się wśród ludzi - to chyba nie było wczoraj? Ponownie - tekst nie wrzuca czytelnika w te mimo wszystko istotne detale.

cytatNigdy by się nie spodziewał, że te krwiożercze, władające nienaturalnymi żywiołami istoty będą tak delikatne.
Że aż tak sobie zażartuję - a gdzie on był przez ostatnie trzy tysiące lat, w lesie? :)
A poważniej - może i unikał ludzi, ale przecież chciał się z nimi skontaktować choć się ukrywał... Pomagał im i mylił ścieżki. Obserwował ludzi przez millenia. Naprawdę, dziwi się reakcją kobiety, albo tym, że fizycznie jest jak zwierzę - nie tak twarda, jak drewno?

cytatPrzegryzł kwitnącą w gardle gulę strachu, zacisnął wytatuowaną dłoń na trzonku gumowego młotka
Plastyczność opisu wymaga, aby ją przełknął, skoro jest w gardle.
I jakiego gumowego młotka?

cytatOdrzucił więc młotek i wcisnął rękę za pazuchę skórzanej kurtki by wyciągnąć pistolet.
Miał pistolet a bawił się młotkiem w obijanie trzymetrowego stwora-demona? Co on, naćpany? I skąd miał gumowy młotek? Co tym razem przegapiłem?
I w końcu - dlaczego Borowy się z nim bawi zamiast go rozsmarować na ścianie?

cytat– Nie ma już domu, Borowy…
Dlaczego zwróciła się do ojca per "borowy"?

cytatKażdy chrapliwy oddech wydobywający się z niego brzmiał jak chrzęst upadającego drzewa.
Kolejne z wielu bardzo fajnych porównań!

cytatktóry pokrywał martwe ulice metropolii
No ok, ale gdzie są ludzie, gdzie samochody? Miasto nie śpi, jesteśmy w centrum. Czy borowy je zasypał śniegiem, czy jakąś magią wybił wszystko? Ponownie - opis nic nie mówi. Borowy sobie odchodzi nie niepokojony przez nikogo. Tylko jeden jedyny drab z młotkiem zwrócił na niego uwagę.

cytatNieliczni ludzie przemykali ulicami miasta, podążając do swoich betonowych kryjówek. Kiedy widzieli niezwykłą parę, nie pytali czy pomóc.
No dobra, są nieliczni ludzie... ale to za późno i za mało! No i ich reakcja to "nie pytali czy pomóc". Nic więcej. Nikt nie krzyczy, nikt nie dzwoni po służby, nikt nie reaguje. Mijają go jak przechodnia.

cytatJedyne co rusałka może zrobić w tym świecie, to stanąć na poboczu i sprzedawać swoje ciało śmierdzącym i zgnuśniałym degeneratom.
Może i nie ma co robić, ale dlaczego miałaby robić konkretnie to? Po co jej pieniądze?
No i ona właściwie poszła do ludzi w poczuciu beznadziei jakby czekała na śmierć z głodu. Borowy wtargnął i ją zabrał, a jej to nie rusza. Ot tylko coś mówi że to nie ma sensu bo nie ma już lasów. Nie protestuje. Tak strasznie jej wszystko jedno, ze nie wiem jak miałaby dotrzeć czy zdziałać gdziekolwiek, tym bardziej że nie wiadomo czy ta bajkowa kraina o której wodnik opowiadał w ogóle istnieje i gdzie może być.
Wodnik tez tak wyparował z historii, a mógłby pomóc, to byłby idealny moment, by doprowadził rusałkę do wyspy - tego zabrakło w opowiadaniu, to nadałoby temu więcej sensu.

I kto to widział, żeby borowego z pistoletu zabić ;)

Fiu... No i zamiast humoreski wyszła melancholijna i nostalgiczna opowieść o tęsknocie za czasami, których żaden żywy człowiek nie pamięta. Osobliwy tytuł zwiódł mnie na manowce. Przelećmy 3K, bo jak to pisze to właśnie północ minęła :/

1. Początek - Dobry dialog, zwłaszcza dobre didaskalia, wprowadza w najważniejsze elementy - ogólnie ok.
2. Emocje - Jak wspomniałem, zwłaszcza śmierć Mamuny bardzo ładnie opisałeś, gdybyś przygotował czytelnika na to lepiej, zrobiłaby się całkiem fajna scena. Końcówka taka melancholijna - osobiście nie lubię, ale to tylko ja, raczej potrafisz wywołać w czytelniku emocje, tylko nie przygotowujesz na to podwalin aby te mogły w pełni wybrzmieć.
3. Wiarygodność - Powyżej wyraziłem wiele uwag sprawiających, że nie przekonała mnie ta historia.
4. Bohaterowie - Wodnik jako takie popychadło fabuły trochę się zmarnował i zniknął. Mamuna mnie przekonała, ale była zbyt krótko obecna. Sam borowy jest przekonujący i konsekwentny, nie licząc pewnych wpadek o których wspomniałem. Charaktery postaci są spójne, ich relacje nakreślone - potrzeba tylko pewnych szlifów i jest potencjał!
5. Dialogi – W większości bardzo dobre, zwłaszcza na początku. Potem już widać było czy to pośpiech, czy mniejszą dbałość o szczegóły i stały się w widoczny sposób wymuszenie przyspieszone, ale wciąż mające pewien klimat. Duży plus i za to!
6. Opisy - Tutaj robisz kawał dobrej roboty, ale musisz je urozmaicać, ubogacać. Nie można powtarzać wyrażeń i określeń nawet jeśli nie są to powtórzenia bo są daleko od siebie. Myślę że dobrze Ci powyżej pokazałem, gdzie leży problem. Ale jeśli wyjąć ten recykling powtarzalnych określeń, to robisz tutaj naprawdę dobrą robotę. Gdyby opisy trzymały ten poziom i były wciąż urozmaicane, czytałoby się o wiele lepiej, a wartość literacja opowiadania byłaby naprawdę wysoko!
7. Atmosfera - Dam tutaj klejny plus - czuć tę "borową" apokalipsę i nieustanną nostalgię przeplataną z niechęcią do zmień jakie zaszły na świecie.
8. Immersja - Tutaj pół na pół - bo wiele błędów i tych powtórzeń mnie wytrącało. Ale gdyby to poprawić - byłby kolejny plus!
9. Spójność/konsekwentność – Właściwie to tak, choć pewne nieścisłości wyłapałem, inne na siłę wyłuskałem, ale generalnie jak wyżej - da się to poprawić.
10. Pomysłowość/nowatorstwo - Trudno ocenić. Generalnie to raczej Ameryki nie odkryłeś, ale też i schemat nie jest w stu procentach utarty. Ale plusów/minusów tu nie dam, bo nie trzeba być nowatorski aby opowiadanie było dobre.
11. Najlepszy moment - prawdopodobnie pierwszy dialog, kreatywne opisy zabawy Wodnika z ciałem. Ćwicz takie opisy - w sensie nie że mają być trupy, tylko żeby było kreatywnie - to daje wspaniałej plastyczności i ożywia niesamowicie świat opowiadania, a wychodzi Ci dobrze.
12. Koniec - Taki trochę do przewidzenia, trochę mnie zawiódł. Jest w nim ta iskra nadziei, jak i totalne poddanie się. Jest też te kilka nieścisłości które wymieniłem powyżej. Takie mieszane uczucia mam do tego ogólnie.
13.Przekaz - No taki pro-eko, pro-szanuj zieleń i naturę. Raczej nie czuję abyś nachalnie chciał go tam umieścić, a raczej jest skutkiem ubocznym obranego settingu i postaci/fabuły. To duży plus - bo przekaz jest, ale choć w kółko maglujesz to duszące powietrze i niszczenie natury i jak to źle jest że ludzie zawładnęli świat, to jednocześnie nie jest to jakaś celowa propaganda. Good job!
14. Wskazówki - No cóż - nie po to poczyniłem powyżej taki elaborat, aby teraz musieć coś dodawać.
Ogólnie to kawał dobrej roboty, polecam skupić się najbardziej na wychwytywaniu powtarzających się nazewnictw (borowy/demon) i powtarzalnych określeń/metafor i zastąpienie ich nowymi, równie kreatywnymi w Twoim stylu, a tekst będzie się właściwie nadawał do druku. Tzn. jeśli jeszcze ogołocisz fabułę z problemów logicznych - ale to już kwestia dobrego przemyślenia całości i wielokrotnego sprawdzenia tekstu na takie wypadki.

Ok, czas kończyć do wpół do pierwszej się zbliża. Krótko mówiąc opowiadanie mi się podobało, choć nie polubiłem ten całej melancholii i przyspieszonej końcówki. I chyba w zestawie który otrzymałem to ono właśnie zwycięży. Gratulacje!

Pozdrawiam!
Dobra robota z korektą - praktycznie nic do przyczepienia się, nie powielasz żadnych błędów, nie masz niepoprawnych manier podpadających pod błędy gramatyczne.
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
13.11.2021
Hej, przede wszystkim dzięki za mega ciekawą i konstruktywną krytykę. Generalnie, kiedy wpadłem na ten portal, pomyślałem że wrzucę to opowiadanie, żeby uzyskać właśnie ten rodzaj krytyki. Zrobiłem to niemal odruchowo, nawet nie zaglądając do pliku... to był błąd. Po jednym z pierwszych komentarzy, który wytknął mi powtórzenia przeczytałem opowiadanie po raz kolejny (po kilku miesiącach przerwy) i przyznaję, że poczułem się conajmniej głupio. Wiadomym jest, że czas daje perspektywę a ja zwyczajnie o tym nie pomyślałem przed publikacją.

Historycznie, tekst powstał jako krótka forma na malutki konkurs i była to ostatnia scena w domu publicznym. Potem dopisałem do niego resztę, ale z myślą o innym konkursie, gdzie miałem nieco większe, ale ciągle ograniczenie ilości znaków. Stąd zapewne wrażenie pośpieszania na końcu.

Borykam się z dysortografią już kilkadziesiąt lat, więc ten lud... nie zdziwił mnie, ale przeraził i po raz kolejny udowodnił, że bywam ślepy na takie rzeczy. Nie wiem jak to się dzieje, ponieważ doskonale znam zasady pisowni. Natomiast w kwestii przecinków - tak, czasem jest ich za dużo, czasem zbyt mało.

Co zaś się tyczy określeń, podczas krytyki innego mojego tekstu, zwrócono mi uwagę na to, że ciągłe wymyślanie atrybucji wygląda sztucznie, a czytelnik zwykle wie o kim mowa. Dlatego w swoim czasie usunąłem szaleństwo, jakie miało tu miejsce.

Opowiadanie chciałem napisać z punktu widzenia kogoś, kto nie jest człowiekiem. Ma swoje spojrzenie czy też po swojemu interpretuje rzeczywistość. Udało Ci się wychwycić kilka miejsc, gdzie istotnie można by się zastanawiać skąd taka istota wie np. czym jest oś. Nie chcąc się zanadto tłumaczyć, napiszę że zbytnie wchodzenie w psyche demona mogło by sprawić, że opowiadanie byłoby zbyt ciężkie.

Twój komentarz zachęcił mnie, żeby wrócić do tego tekstu i jeszcze nad nim popracować. Nie jest szczególnie nowatorski, ale też nie taki był jego cel. Napisałem go trochę dla przyjemności, trochę na konkurs mając akurat fazę na słowiańską fantastykę. Kilka osób, które go czytały poprosiły mnie o rozwinięcie fabuły - może kiedyś coś z tym zrobię, kiedy najdzie mnie kolejna faza :)

Dzięki za Twój wkład w ulepszanie mojego skilla.

JD
13.11.2021
cytatHistorycznie, tekst powstał jako krótka forma na malutki konkurs i była to ostatnia scena w domu publicznym.
To bardzo dobra wiadomość! Oznacza, że się rozwinąłeś i piszesz teraz lepiej, ponieważ ostatnia scena była najsłabszą częścią opowiadania.

cytatBorykam się z dysortografią już kilkadziesiąt lat (...) Natomiast w kwestii przecinków (...)
Jednym i drugim się nie przejmuj zanadto. Ot, o tyle, aby nie było to rażące i aby redaktor któremu prześlesz swoją powieść do wydania nie odrzucił jej z miejsca. Jeśli będzie dobra warsztatowo, to poprawienie kilkunastu ortów na ~300k znaków nie powinno być problemem ;)
A przecinki to odwieczna walka - też istotne jest aby nie raziły przez całą długość tekstu, a jeśli od czasu do czasu jest jeden za dużo/za mało, to nie jest to większy kłopot. Stąd w swoich komentarzach coraz rzadziej zwracam uwagę na orty i literówki jeśli tekst nie jest ich pełen - bo tego typu uwagi nie wnoszą nic wartościowego dla autora, a są zbędnymi pstryczkami w nos.

cytatpodczas krytyki innego mojego tekstu, zwrócono mi uwagę na to, że ciągłe wymyślanie atrybucji wygląda sztucznie
Niekoniecznie - jeśli są wymyślone dobrze i są umieszczone po coś - a natura tego opowiadania sprawia, że jest to mim zdaniem uzasadnione - nie będą sztuczne. Gorzej wygląda ich nadmierne powtarzanie. Zwłaszcza jeśli są wymyślne, to rzuca się to w oczy nawet jeśli powtórzenie występuje raz na kilka stron.
Potraktujmy to też jednak na inną wskazówkę - jeszcze się taki nie narodził, aby wszystkim dogodził i od każdej wskazówki są wyjątki, niektóre uwagi są subiektywne, bądź podlegają kwestiom gustu, zdarzają się też wskazówki błędne, bądź wiodące na manowce. Także nie przyjmuj żadnego komentarza - nawet mojego - jako prawdy objawionej.

cytatNie chcąc się zanadto tłumaczyć, napiszę że zbytnie wchodzenie w psyche demona mogło by sprawić, że opowiadanie byłoby zbyt ciężkie.
To prawda - gdybyś całkowicie wszedł w psyche postaci która nie jest człowiekiem i uchwycił w stu procentach jej sposób narracji, napisałbyś arcydzieło... które byłoby wartościowe jaka przedmiot analizy jedynie z akademickiego punktu widzenia i kompletnie bezwartościowe jako beletrystyka.
Jednocześnie pozostawienie takich niedopatrzeń jak ta oś, które mogą zgrzytać i wytrącać z immersji - również jest błędem. Sztuka to znaleźć balans. Ale jak to konkretnie zrobić, kiedy można się posunąć za daleko, a kiedy nie dopatrzeć czegoś - o, to już jest prawdziwa sztuka!

cytatTwój komentarz zachęcił mnie, żeby wrócić do tego tekstu i jeszcze nad nim popracować.
Bardzo się cieszę. Uważam, że to opowiadanie może mieć potencjał na coś "do druku" po poprawkach - choć jest chyba zbyt krótkie w obecnej formie. Ale trzymam kciuki!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
21.11.2021
Pięknie dziękuję za wyróżnienie :)
Pozdrawiam!
Od: Pióroman Zorann
twarz męska
06.11.2021
Cześć,

Używasz bardzo dużo imiesłowów. Robiłam tak samo, aż ktoś zwrócił mi uwagę, że warto zamienić je na zwykłe czasowniki. Podaję dalej, bo z perspektywy uważam, że miał rację.
Sugestia oczywiście pod rozwagę autora :)

"Choć sarny czy jelenie łatwo dawały się spłoszyć i unikały ludzi, to Borowy potrafił zastać je grzebiące nosami w stertach śmieci usypywanych przez ludzi gdzie byle." - 2x ludzi. Ogólnie masz dużo tych ludzi, połowę spokojnie można wyrzucić. Jak chociażby tu: "Na skraju mglistego poranka dostrzegł w końcu ludzką kobietę na poboczu" - jak kobieta, to każdy domyśli się, że ludzka.

"– Współczuję ci … – kobieta wycedziła przez zaciśnięte gardło. – Czuję twoją samotność i twój strach. Nie rozumiem ich… ale współczuję." - wydaje mi się, że prostytutka czekająca na skraju lasu świetnie rozumiałaby jego samotność i strach. Tym bardziej, że chwilę później mówi, że sama zna samotność.

Podoba mi się kreacja opowiadania. Porzuceni bogowie zniszczeni przez dawnych wyznawców. Zderzenie natury z niszczycielską siłą człowieka. Bardzo dobry motyw i do tego solidnie wykreowany świat.
Działania bohaterów były dobrze umotywowane, wiarygodne. Zaangażowałam się emocjonalnie w historię i kibicuję Kalinie.
Gratuluję świetnego tekstu.

P.S. Widzę, że lubisz stwierdzenie "jak grzyby po deszczu", a Borowy jest bardzo sękaty ;)

Od: Pióroman pkropka
twarz żeńska
06.11.2021
Dzięki, po to właśnie wrzuciłem tu tekst - żeby otrzymać tego typu wskazówki. Co do rozumienia samotności i strachu - to dosyć pojemne hasła, więc różnica tkwi w kontekście. Poza tym to bardzo różne istoty, kompletnie inaczej rozumujące. Reszta to kwestia korekty, więc notuję uwagi. Jeszcze raz pięknie dziękuję.
06.11.2021
Dzięki, po to właśnie wrzuciłem tu tekst - żeby otrzymać tego typu wskazówki. Co do rozumienia samotności i strachu - to dosyć pojemne hasła, więc różnica tkwi w kontekście. Poza tym to bardzo różne istoty, kompletnie inaczej rozumujące. Reszta to kwestia korekty, więc notuję uwagi. Jeszcze raz pięknie dziękuję.
06.11.2021
No właśnie. Zabrakło tu nabrania dystansu i przeczytania tekstu w celu jego poprawienia. Czytam go teraz i widzę wszystkie powtórzenia i zbędne frazy.
07.11.2021
Cieszę się, że pomogłam :)
Od: Pióroman pkropka
twarz żeńska
06.11.2021
Na początku zostajemy wrzuceni do czasów teraźniejszych, a jednak głównymi bohaterami są stwory z mitologii słowiańskiej. Jeszcze nie spotkałam się z takim zestawieniem, które jest na wielki plus! W końcu coś się dzieje w czasach teraźniejszych, a nie cofamy się do średniowiecza czy jeszcze dalej.
Bardzo dobrze dobrane słownictwo, Borowy nie zna takiego słowa jak słup elektryczny czy dom i zadbałeś o to, aby nie używał tych słów.
Widzimy tu ludzką ingerencje, a bezbronne stwory uciekają przed nimi, bo poznali jakim są zagrożeniem. Bardzo łatwo przekazujesz informacje, w kilku zdaniach wiemy, że Borowy próbował się pojednać, stworzyć jakąś symbiozę, ale się nie udało i wiemy, że to nie działo się w przeciągu tygodni czy miesięcy, a wielu lat.
W świetny sposób przekazujesz emocje, bardzo dobrze było czuć ból i żal Borowego, czułam jego rozpacz. Szybko się do niego można przywiązać.
Naprawdę rozkoszne jest to, że chociaż Borowy ubolewał nad zmieniającym się światem nadal jest kochany i taki ciepły. Nie chce żeby kobieta się go bała. Jednocześnie przy scenie zabójstwa, które było przypadkowe, mówi że nie żałuje. Tej postaci nie da się nie lubić, jest taki logiczny i dobrze opisany.
To opowiadanie jest naprawdę świetne, mamy tutaj wszystko czego potrzeba. Dobry początek, rozwinięcie i zakończenie. Widać, że włożyłeś w to naprawdę dużo czasu i pracy, od dobrze przemyślanej fabuły po samo słownictwo Borowego. Naprawdę świetna robota!
cytat„”
Od: Pióroman brudnyametyst
twarz żeńska
06.11.2021
Dzięki za miłe słowa!