Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka komentarza

Dziewczynka bez imienia

Autor: dziewczynka bez imienia twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




DZIEWCZYNKA BEZ IMIENIA

     Dzień w którym Dziewczynka pojawiła się na świecie był zupełnie zwyczajny, wręcz nijaki. Jesienne chmury zasłaniały niebo. Deszcz padał leniwie i ociężale. Właściwie nikt na nią nie czekał. Wiadomo było, że ten moment się zbliża, jednak nie dało się zauważyć nerwowego zacierania dłoni lub odliczania dni. Przecież jej miało nie być. Jakimś jednak cudem zaistniała… ale czy coś z tego wynika? Czy to coś zmienia?

     Dziewczynka urodziła się zdrowa. Oprócz pierwszego krzyku praktycznie nie było jej słychać. Spała prawie cały czas. Zasypiała nawet podczas karmienia. Nikt na nią nie patrzył, a ona niczego nie oczekiwała. Było jednak w jej twarzy coś niepokojącego, a mianowicie nienaturalnie duże oczy, które miały w sobie potężny smutek, które zdawały się mówić –wiem, że świat mnie nie chce. Być może dlatego pielęgniarki odwracały od niej wzrok. Być może dlatego robiła to też kobieta, która wydała ją na świat. Ludzie nie lubią patrzyć na coś co jest dziwne i straszne, a najbardziej przeraża ich cudza rozpacz.

     Matka Dziewczynki - Smutna Kobieta – zachowywała się jakby w ogóle

1




jej nie zauważała. Przebierała ją i karmiła, bo wiedziała, że tak trzeba, ale nic poza tym. To były czynności proste i wykonywała je bezrefleksyjnie… jak gotowanie obiadu, sprzątanie, zakupy. Sytuacja nie zmieniła się również, gdy przywiozła ją do domu. Było tam dużo ludzi, którzy czasem do niej zaglądali i mówili:
-Złote dziecko, w ogóle nie płacze – i odchodzili do swoich zajęć.
Dziewczynka natomiast leżała sama i spokojna. Nikt nie zatrzymywał się nad nią zbyt długo.
Smutna Kobieta bardzo szybko odkryła, że opieka nad Dziewczynką jest niezwykle prosta. Wystarczy tylko ją przewinąć, nakarmić o określonych porach i wykąpać. Takie czynności po krótkim czasie stają się banalne i łatwo wpleść je w grafik codziennych zajęć. Dziewczynka nie przeszkadzała Smutnej Kobiecie w niczym. Dziewczynka nie przeszkadzała nikomu. Jej rodzice mogli się kłócić do woli i zadręczać nawzajem . Mogli włączać się w to dziadkowie i inne osoby z rodziny. Można było pić alkohol, bo dziecko i tak nie potrzebowało opieki. Właściwie to wszystko toczyło się tak samo jak do tej pory, z jedną małą różnicą – gdzieś obok spała

2




cicha i niemalże niewidoczna istota.

      Wszystko zmieniło się w dniu, w którym otoczenie zaczęło oczekiwać od Smutnej Kobiety, że nazwie Dziewczynkę.
Na początku nic nie zapowiadało katastrofy. Ot, zwykłe rodzinne spotkanie, babcie, dziadkowie, jakaś ciocia… Nagle ktoś zapytał:
-Jak ma na imię twoja córka?
Smutna Kobieta rozejrzała się wokół zdenerwowana i nieco zawstydzona odpowiedziała zgodnie z prawdą:
-Ona nie ma imienia.
Lawina słów posypała się niemal natychmiast:
-Jak to nie ma imienia?
-Dlaczego jej nie nazwałaś?
-Co z ciebie za matka?
-Musisz to zrobić. Nazwij ją!
Nazwij ją…. Nazwij ją… Nazwij ją…. Smutnej Kobiecie zaczęło szumieć w głowie, czuła że zaraz straci przytomność.
-Nazwij ją! – wołali wszyscy
- Nie! – odpowiedziała głośno i wybiegła .
Zamknęła się w pomieszczeniu, w którym nikt nie mógł jej znaleźć. Była tam zupełnie sama. „Cóż za cudowny spokój” -pomyślała. Wiedziała jednocześnie, że to nie potrwa długo. Będzie musiała tam wrócić i stawić im czoła. Co robić? Nazwać to nie znaczy tylko nadać imię. Za tym kryje się odpowiedzialność, przekazywanie wartości,

3




pokazywanie świata, wychowanie, kształtowanie, dawanie, a ona nie ma co dać, ona nie potrafi. Zaczęła chodzić nerwowo w kółko i mówić do siebie:
- Nazwij ją…. Łatwo powiedzieć Nie! Nie! Nie! Oni nie mogą tego ode mnie chcieć. Niech sami to zrobią. Mogą nazwać ją jak chcą, ja nie dam rady. Nazwij ją…. I co jeszcze? Może każą mi ją wychować? Może każą mi ją kochać? A ja tego nie potrafię. Mogę udawać, ale co będzie jeśli…. – Smutnej Kobiecie przyszła do głowy myśl, która przeraziła ją tak mocno, że zaczęła niemalże zwijać się z bólu. Wiedziała już, że nie sprosta oczekiwaniom tych ludzi. Zaczęła zastanawiać się co zrobić, by nigdy więcej jej o to nie prosili.
Kiedy wróciła wszyscy siedzieli w milczeniu niemalże nieruchomo.
- Jesteś wreszcie - powiedział ojciec Dziewczynki
- Czekaliśmy na ciebie – odezwała się jego matka- musisz nazwać Dziewczynkę
Smutna Kobieta popatrzyła na otaczające ją osoby. Spojrzała na swoją matkę, która wpatrywała się w nią przenikliwie. Zadrżała pod wpływem tego wzroku, ale postanowiła , że się nie ugnie
- Ja nie nazwę Dziewczynki – powiedziała zdecydowanie

4




– jeśli chcecie możecie sami to zrobić. Obiecuję, że będę o nią dbać, będę ją karmić i kąpać, ale to wszystko. A teraz wybaczcie, idę przewinąć Dziewczynkę, zdaje się, że ma mokro.
Podeszła do leżącego obok dziecka i zaczęła wykonywać wszystkie możliwe czynności pielęgnacyjne. Przebierała ją , chociaż była sucha i czysta. Nacierała kremami ,mimo iż nie było to konieczne. Krzątała się wokół niej cały czas, tworząc tym samym hałas, dzięki któremu nie słyszała o czym rozmawiają ludzie siedzący obok niej. Tymczasem oni, po krótkiej chwili zdziwienia, zaczęli zastawiać się co dalej.
- Ja nie mam czasu, żeby ja nazwać – powiedział ojciec Dziewczynki – mogę jedynie czasem z nią posiedzieć lub porozmawiać jak trochę podroście
- Ja też nie mogę – dodał jej dziadek
- Ani ja – zawtórowała mu jakaś ciocia
- Co więc zrobimy? – zapytała jedna z babć
- Nic – odpowiedziała druga – ona nie będzie mieć imienia. Niech sobie tu leży, jest cicha i spokojna. Nikomu przecież nie zawadza.
- Dobrze – zawołali wszyscy
- Na mnie już czas – dodał ktoś
- Ja też musze iść
- I ja także..
W ciągu kilku

5




minut rozeszli się wszyscy. Smutna Kobieta odetchnęła z ulgą. Nie przerwała nieustannej bieganiny wokół łóżeczka Dziewczynki. Teraz już nie musiała bać się , że usłyszy rozmowę za swoimi plecami. W tym momencie zależało jej tylko na jednym – zrobiłaby wszystko aby nie patrzyć na Dziewczynkę. Dlatego zaczęła krzątać się coraz szybciej i szybciej. W końcu stwierdziła, że jej nie widzi. To na razie jej wystarczyło.

     Rodzina Dziewczynki nie była radosna i szczęśliwa. Właściwie nikt tam nie darzył się ani miłością, ani szacunkiem. Wszyscy byli do siebie nastawieni bardzo wrogo i kłócili się niemal cały czas. Jednak w jednej kwestii byli zgodni –wiedzieli, że nikt z zewnątrz nie może się dowiedzieć o tym co stało się z Dziewczynką, nikt nie może nawet podejrzewać, że oni postanowili ją zostawić, że jej nie nazwali. Najważniejsze jednak było to, żeby nie zauważyła tego sama Dziewczynka. W tej jednej, jedynej sprawie jej rodzina była skłonna nawet wspierać się nawzajem. Wprowadzono w życie niepisane zasady postępowania i każdy członek wiedział doskonale, że :
- należy zrobić wszystko, aby Dziewczynka czuła

6




się słaba i bezsilna
- Dziewczynce należy obrzydzać wszelkie relacje międzyludzkie, aby nie poznała ich wartości
- Dziewczynkę trzeba kontrolować
- nie wolno dopuścić, aby Dziewczynka poznała miłość lub przyjaźń gdyż to mogłoby doprowadzić do wyjawienia tajemnicy, trzeba wmówić Dziewczynce, że na nic nie zasługuje
- Dziewczynka musi być przekonana, że jest gorsza od innych
- Dziewczynka nie ma prawa do wyrażania swoich uczuć, ani do mówienia o problemach
Reguły były więc dość proste. Cała rodzina skupiła się wokół swojej tajemnicy i to było w zasadzie wszystko co trzymało ich razem.

     Tymczasem Dziewczynka rosła i przyszedł moment, kiedy zaczęła rozglądać się wokół siebie. Widziała Smutna Kobietę nieustannie krzątającą się wokół niej. Zauważała innych członków rodziny. Nikt na nią nie patrzył i przez pewien czas Dziewczynka była pewna, że tak ma być. Jednak któregoś dnia przez przypadek dostrzegła gromadkę dzieci. Od razu zorientowała się , że znacznie się od nich różni, wszystkie miały bowiem imiona. Po tym odkryciu Dziewczynka zapragnęła być taka jak one. Była bardzo smutna i rozżalona.

7




Któregoś dnia zapytała swoja rodziną :
-Dlaczego mnie nie nazwaliście?
Zdziwienie na twarzach jej krewnych nie trwało długo i raczej przypominało rozczarowanie.
- Ty nie zasługujesz na imię - odpowiedział jej ktoś
- Tylko dobre dzieci mają imiona, ty jesteś zła – dodał ktoś inny
- Nie mamy czasu, aby bawić się w nazywanie ciebie
Dziewczynka słysząc to wszystko poczuła niewyobrażalny smutek. Chodziła pomiędzy nimi z nadzieją, że może w końcu ktoś z nich zechce ją nazwać. Na próżno . Podeszła również do Smutnej Kobiety, która nawet na chwilę nie przerwała krzątaniny .
- A ty? – zapytała- Dlaczego ty mnie nie nazwiesz?
- Ja cię nie chcę. Zostaw mnie – odpowiedziała cicho, nie patrząc w jej stronę
Nagle Dziewczynka spostrzegła , że powoli wszyscy się oddalają, odchodzą do swoich zajęć. Usłyszała stłumiony głos:
- Sytuacja opanowana, nikt się nie dowie.
Została sama. Było jej bardzo źle. Przypomniała sobie dzieci , które widziała wcześniej. Mamy przytulały je i całowały, wszyscy się nimi zachwycali. Wyglądały zupełnie jak Dziewczynka, były do niej podobne. Dlaczego więc ona nie mogła tego mieć? Dlaczego

8




ona nie miała imienia? Nagle poczuła, ze traci grunt pod nogami, rozpada się, przestaje istnieć i wtedy po raz pierwszy poczuła, że musi zrobić wszystko aby przetrwać. Tylko tyle. Przeżyć następny dzień. Nic więcej. Tak, przetrać …ale jak?

     Dziewczynka wiedziała, że niczego nie posiada i nikogo nie obchodzi. Istniała , ale była to egzystencja wypełniona totalną ciszą. Zupełnie niepostrzeżenie przemykała się między pomieszczeniami domu, w którym mieszkała. Bezszelestnie wykonywała wszystkie czynności. Była niewidzialna, ale jednak była. Świat wydawał się jej zupełnie nierealny. Wszystko wyglądało jak sen. Nic do siebie nie pasowało, nic się nie zgadzało. Dlatego postanowiła , że sama stworzy dla siebie rzeczywistość, w której poczuje się dobrze, która ją otoczy i przytuli, w której będzie widoczna, dzięki której przetrwa. Zaczęła się zastanawiać czego potrzebuje najbardziej . Nie myślała o tym zbyt długo. Wiedziała , że musi mieć Mamę. Stworzyła ją więc, a zaraz za nią powstał cały piękny i ciepły świat, w którym w końcu poczuła się wolna i bezpieczna. Niestety nie mogła tam przebywać cały czas,

9




ale wracała do niego często i chętnie. To było jej miejsce, jej prawdziwy dom.
Mama była młoda i piękna. Miała długie, jasne włosy i ubierała się w kwieciste sukienki. Zawsze pachniała bzem lub konwaliami i ciągle się uśmiechała. Kiedy Dziewczynka ją przytulała, czuła że jest miękka i przyjemnie ciepła. Jej twarz przypominała rysy Smutnej Kobiety, z tym że ona zawsze była radosna i szczęśliwa. Lubiła tańczyć i śpiewać, ale najbardziej kochała po prostu być z Dziewczynką, patrzyć na nią, mówić do niej, czuć jej bliskość. Była szczęśliwa kiedy Dziewczynka do niej przychodziła. Witała ja zawsze promiennym uśmiechem i zapraszającym ciepłem swojego domu. Dom Mamy stał na skraju lasu. Była to duża drewniana chata z kominem wychodzącym niemalże z podłoża. W środku panowało przyjemne ciepło. Znajdował się tam ogromny kominek ,przed którym stały dwa wielkie i miękkie fotele. Siedzenie na nich przypominało zapadanie się w poduszki. Przed kominkiem lubił wylegiwać się potężny pies, który był powolny i spokojny, ale także silny i gotowy do obrony. Kuchnia była duża i pachnąca czosnkiem oraz bazylią. Na

10




pólkach stało mnóstwo garów, patelni i misek gotowych do czarowania niezwykłych potraw. Na górze znajdowała się sypialnia Dziewczynki, a w niej wielki drewniane łóżko z niezliczoną ilością kołder i poduszek . Dziewczynka uwielbiała przykrywać się nimi szczelnie i otwierać okno na oścież. Przejemy chłód z zewnątrz w połączeniu z ciepłem pościeli sprawiał, że zasypiała głęboko niemal natychmiast. Wiedziała, że Mama zawsze jest obok i czuwa nad jej snem.
Łąkę wokół domu Dziewczynka tworzyła bardzo powoli. Malowała ją różnymi barwami i cieszyła się każdym pociągnięciem pędzla . Nikt nie byłby w stanie zliczyć ile kwiatów na niej rosło. W zagajnikach pachnących świeżą trawą, grzybami i jagodami, mieszkały dzikie zwierzęta. Wszystkie były spokojne i przyjazne. Wilk nie gonił zająca, ani nie zagryzał owcy. Ptaki nie musiały obawiać się lisa. Każdy czuł się bezpiecznie i dobrze.
Gdyby Dziewczynka mogła , zostałaby tam na zawsze i nigdy nie wróciłaby do swojej rodziny. To jednak było niemożliwe. Dziewczynka zawsze sama decydowała, że chce pójść na swoją łąkę i odpocząć w domu Mamy, jednakże z

11




powrotami było zupełnie inaczej. To jej świat zwykle zaczynał powoli znikać i blednąć. Mama podchodziła do niej i głaskając ją po głowie mówiła czule:
- Już czas Dziewczynko. Zawołasz mnie znowu kiedykolwiek zechcesz, ale na razie musisz wrócić, choćby na kilka minut
- Dobrze Mamo – odpowiadała Dziewczynka
I wracała do miejsca, w którym nikt jej nie widział. I ponownie stawała się bezszelestnym widmem.
Z czasem jednak pobyty w domu Mamy stawały się coraz dłuższe, a Dziewczynka zyskała też umiejętność kontrolowania momentu pożegnania. Bywało i tak, że wypoczęta i silna sama decydowała się wrócić. Zaczęła myśleć, że być może zdoła zmienić rzeczywistość wokół siebie. Podjęła próby zwrócenia na siebie uwagi. Chciała dać rodzinie dobro i piękno swojej łąki. Na próżno. Nikt nie chciał o tym słyszeć. Jeden moment zmienił całe jej nastawienie i sprawił, że przestała wierzyć w jakiekolwiek zmiany. To był dzień, w którym pojawiła się jej siostra – Dająca Szczęście.
Najbardziej przerażające było to, że ona miała imię. Smutna Kobieta nazwała ją zaraz po narodzinach. W głowie Dziewczynki przez

12




sekundę zatlił się płomyczek nadziei, że może i ona również je teraz otrzyma , ale zgasł on w momencie, gdy ujrzała, że Smutna Kobieta nadal na nią nie patrzy, że widzi tylko jej siostrę. Dziewczynka poszła więc do domu Mamy i bardzo długo stamtąd nie wracała.

     Smutna Kobieta uwielbiała Dająca Szczęście. Nazwała ją zgodnie z prawdą i nie opuszczała jej nawet na krok. Któregoś dnia usypiając w ramionach maleńkie dziecko postanowiła spojrzeć na Dziewczynkę. Liczyła, że jest na tyle silna , radosna i szczęśliwa, aby nie przestraszył jej widok ogromnych i zrozpaczonych oczu. Tymczasem wcale ich nie ujrzała. Dziewczynka bowiem siedziała spokojnie i nie patrzyła w jej stronę. Twarz miała zadowoloną i błogą. Smutna Kobieta zrozumiała co się stało i zaczęła bardzo głośno szlochać. Dziewczynka przestraszyła się słysząc jej płacz.
-To przez ciebie – zaczęła wołać – Przez ciebie ! Jak mogłaś mi to zrobić?
Następnie wybiegła zabierając ze sobą śpiące niemowlę.
Bardzo szybko zwołała naradę rodzinną i oznajmiła wszystkim o zbliżającym się kryzysie
- Dziewczynka nam się wymyka. –powiedziała głośno

13




– Musimy cos zrobić.
- Jak to? - zapytał ktoś
- Ma coś , co daje jej radość i szczęście. Widziałam jej twarz. Nie miała smutnych oczu, była zadowolona.
- Po co, do diabła, na nią patrzyłaś? – zapytała jej matka głosem drżącym z wściekłości – Chyba coś ustaliliśmy, prawda? Sama zdecydowałaś, że jej nie nazwiesz, a teraz łamiesz zasady.
- Przepraszam – szlochała Smutna Kobieta – Przytulałam Dającą Szczęście, było mi tak dobrze …Pomyślałam, że dam radę… Zresztą nieważne. Teraz musimy cos zrobić.
- Nie moja droga – odpowiedziała babcia Dziewczynki – Ty musisz . To ty nie chciałaś jej kiedyś nazwać . To ty postanowiłaś jej się teraz przyglądać. Skoro Dziewczynka ma coś co ją uszczęśliwia, to jej to zabierz. Sama. Tylko zrób to dobrze, bo jeśli tajemnica wyjdzie na jaw, będzie to wyłącznie twoja wina.
Wszyscy rozeszli się bardzo szybko. Smutna Kobieta została sama. Bardzo się bała. Spojrzała na dziecko leżące obok. Przytuliła je mocno i powiedziała:
-Jak dobrze, że jesteś!

     Tymczasem Dziewczynka również zrozumiała co się stało. Siedząc w domu Mamy i patrząc na ogień tańczący w kominku

14




zapytała spokojnie :
-Czy oni mogą mnie zniszczyć?
- Nie Dziewczynko – odpowiedziała Mama –nie mogą, bo cie nie znają.
- A jak myślisz, czy ktoś kiedyś w końcu mnie nazwie?
Mama Przytuliła Dziewczynkę bardzo mocno i również spojrzała na ogień
- Sama siebie nazwiesz i będzie to najpiękniejsze imię jakie kiedykolwiek słyszał świat.
Dziewczynka uśmiechnęła się i zapadła w głęboki kojący sen.

     Smutna Kobieta leżała z Dającą Szczęście w ramionach. Myślała o Dziewczynce. Jak to się stało, że wszystko poszło tak źle? Plan był przecież dobry, wręcz doskonały. Skąd ona to wszystko wzięła? Jak to stworzyła? Nieważne. Teraz trzeba działać. Smutna Kobieta zrozumiała, że nie wystarczy aby Dziewczynka była niewidoczna. Wiedziała już, że należy ją złamać .

     

15




Wyrazy: Znaki: