Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka komentarza

Cień krzyku: Rozdział 1

Autor: Gabriela twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń





Biegnę na oślep, zanurzając się coraz głębiej w morzu krwi. Tonę. Krew znika, a na jej miejsce pojawia się woda. Tonę coraz szybciej. Rozpaczliwym zrywem odpycham się od dna i wynurzam, gwałtownie nabierając powietrza. Rozgląda się za ratunkiem, ale widzę tylko zamarzniętą taflę wody, która znowu jest krwią, dookoła mnie. Czarne płatki śniegu cicho spadają z nieba i łączą się z krwią. Jestem na lądzie. Nagle wszystko znika. Ląd, śnieg i ja.

     ~~~~

     Budzę się i słyszę krzyk. Lucas siedzi na szafce nocnej i patrzy na mnie. Dociera do mnie, że to ja krzyknęłam. Patrzę na zegarek. 05:28. Czuję łzy spływające po policzkach. On nadal się na mnie patrzy. Kiwam głową. Już wie. Zawsze wiedzą przede mną. Nawet o moich snach. Chowam głowę pod koc i znów zasypiam.

     ~~~~

     Spojrzałam na zegarek. 07:17. Zdążę. Rozpoczęcie roku jest dopiero o 9. Wzięłam ręcznik, kosmetyczkę i soczewki, po czym udałam się do łazienki. Zamknęłam drzwi na zasuwkę i spojrzałam w lustro. Nie zobaczyłam nic nowego. Blada twarz, czarne jak heban włosy, niemal białe usta. Można mnie chyba śmiało porównać do wampira. Mimowolnie się

1




uśmiechnęłam. Weszłam do kabiny i odkręciłam ciepłą wodę, co chwilę ją schładzając. Zimne strumienie spływającej po mnie krwi. Natychmiast zakręciłam kurek i wyskoczyłam na dywanik, prawie się przewracając.

     – Boże, prawie jak w delirium – Mruknęłam do siebie.

     Wytarłam się, umyłam zęby i wysuszyłam włosy. Następnie podeszłam do lustra i wyjęłam z kosmetyczki moje nieliczne kosmetyki. Nałożyłam tylko eyeliner, tusz do rzęs i pomadkę, ale mimo to czułam się jakbym miała na twarzy maskę. W końcu wyszłam z łazienki.

     Po otwarciu drzwi, usłyszałam podniesione głosy, dobiegające z kuchni. No tak, ciocia i jej syn znowu się kłócą. Szczerze mówiąc zaczyna mnie to już męczyć. Ile można?! Gdyby chociaż coś z nich wynikało... Ale nie, za kwadrans on zapomni, czego dotyczyła rozmowa, a ona z uśmiechem na ustach będzie każdemu mówić, że: ,,Czasem trochę rozrabia, ale to bardzo dobry dzieciak''. Taa, dzieciak. Dwa lata starszy ode mnie, ale mentalnie na poziomie dziewięciolatka...

     Zamknęłam drzwi do swojego pokoju i otworzyłam szafę. Jedną trzecią wyrzuciłam na łóżko i dokładnie przeszukałam. Na szczęście

2




znalazłam to, o co mi chodziło. Wybrałam białą koszulę na ramiączka z czarnymi guziczkami i czarną sukienkę z długimi rękawami, zakończoną falbanami z każdej strony. Wyjęłam jeszcze z szuflady czarną wstążkę, którą miałam zamiar zawiązać sobie w kokardę przy kołnierzyku. Założyłam przygotowany zestaw i spojrzałam na zegarek. 08:39. Ale się szybko wyrobiłam.

     Wyszłam z pokoju i zbiegłam po schodach. Ciocia siedziała w kuchni, przeglądając swoją ulubioną gazetę, a Luke nasypywał sobie kawy do kubka.

     
– Mi też zrobisz? – Zagadnęłam go.

     – Jasne, ale musimy pogadać – Odparł popielatowłosy.

     – Jasne, jak będziemy iść na akademię – Przytaknęłam.

     Podał mi czerwony kubek z czarnym wywarem. Moje ulubione kolorystyczne zestawienie. Jak on mnie dobrze zna.

     – To idźcie już, bo się spóźnicie – Mruknęła po chwili ciocia.

     Spojrzałam na zegarek w piekarniku i faktycznie, jeszcze chwila, a byśmy się spóźnili.08:45. Szybko dopiłam kawę i wyszłam na korytarz z zamiarem założenia szpilek. Musiałam się pospieszyć, bo sięgały mi do kolan i na dodatek były sznurowane. Luke tylko westchnął i po założeniu

3




zwykłych trzydziurkowych glanów, pomógł mi z wiązaniem. W sumie wyszliśmy o 08:53. Podszedł do garażu i ku mojemu zdziwieniu wyprowadził z niego piękny, czarny ścigacz. Myślałam, że rozbił go pół roku temu na wyścigach po okolicy, ale najwyraźniej zdążył go naprawić i odrestaurować. Wyglądał cudnie.

     Wyjął jeszcze z szafki dwa czarne kaski, po czym jeden podał mi. Wsiadł na motocykl i poklepał miejsce za sobą.

     – Wsiadasz? Inaczej się spóźnisz – Zdziwił mnie tą propozycją, zwłaszcza, że wiedział, iż dawno nie jeździłam.

     Mimo to podbiegłam do niego i usiadłam na siedzeniu. Oboje założyliśmy kaski, a ja oplotłam kuzyna rękoma, jednocześnie starając się nie pognieść mu garnituru. Przekręcił klucze w stacyjce i wcisnął gaz. Cieszyłam się każdą sekundą spędzoną na ścigaczu. Niestety jechaliśmy może z pięć minut. Puściłam go i wstałam z prawdziwym, niewymuszonym uśmiechem. Luke również wstał i chyba zauważył mój uśmiech mimo wciąż nie zdjętego kasku, bo po zdjęciu swojego, zdjął również mój i pokazał dwa rzędy śnieżnobiałych zębów. Jak on zachował je w takim stanie? Przecież pali jak

4




smok.

     Ruszyłam w stronę budynku szkoły, ale dogonił mnie z zamiarem rozpoczęcia rozmowy, na którą tak średnio miałam ochotę.

     – Mieliśmy pogadać.

     – Tak, wiem.

     – Nadal chcę pogadać.

     – Tak, wiem.

     – Zwolnisz trochę? Jakim cudem tak szybko chodzisz w tych szpilkach? Ja już wyrąbał bym się kilka razy.

     – Jak ja uwielbiam te nasze przekomarzanki – Posłusznie zmniejszyłam częstotliwość stawiania kroków.

     – Nie sądziłem, że tak szybko mnie posłuchasz usłuchasz. – Znów się uśmiechnął. – Do rzeczy. Pozwolę sobie przedstawić ci parę punktów, których powinnaś przestrzegać.

     – Dzisiaj, czy zawsze w szkole?

     – Zawsze w szkole. Poza dzisiaj. Więc tak. Po pierwsze: nie radzę ci palić na dziedzińcu. Lepiej udać się do szatni, piwnicy albo na klatkę schodową. Tam będzie po prostu spokojniej i mniej mnie. – Zaśmiał się. – Po drugie: nie próbuj bawić się w mundurki, bo zwyczajnie cię wyśmieją. I na koniec, po trzecie: Po lekcjach czekaj na mnie w ogrodzie, bo jak cię zgubię, to matka mnie zabije.

     – Okej, pamiętam. Nie palić na dziedzińcu, nie-mundurek i czekać w ogrodzie.

     – Chociaż moment. Lepiej

5




wcale nie pal. Dziewczynie nie przystoi.

     Zaśmiałam się cicho i wraz z Lukiem weszłam do auli. Pierwsza rzecz która mnie uderzyła w ogólnym wyglądzie sali, to różowe, wręcz oczojebne ściany. Podłoga nie była taka zła –zwyczajne ciemnobrązowe panele. Kuzyn zaprowadził mnie do jednego z tylnych rzędów siedzeń i kazał usiąść. Sam poszedł do kolegów.

     Siedziałam tak już dłuższy czas ze wzrokiem wbitym w podłogę, gdy usłyszałam nad sobą głos jakiejś dziewczyny.

     – Cześć, mogę usiąść? – Spytała.

     – Tak, jasne – Wymamrotałam, nie podnosząc oczu.

     – Leo! Chodź! – Krzyknęła do kogoś.

     – Znalazłaś jakieś miejsca w tej sali? Jesteś po prostu niesamowita – Powiedział chłopak, idąc w naszą stronę.

     – Oj tam. Nie przesadzaj, jest ich tu całkiem sporo – Odparowała dziewczyna i usiadła obok mnie, a chłopak miejsce dalej, sądząc po skrzypie, które wydało krzesło.

     Siedzieliśmy tak chwilę w milczeniu, lecz w końcu dziewczyna się cicho odezwała.

     – Jestem Rozalia, a to Leo – Chyba wskazała na chłopaka obok, ale nie miałam pewności, gdyż z uporem godnym lepszej sprawy wpatrywałam się w inną

6




stronę.

     – Jestem Raven. Miło mi.

     – Nam też jest miło cię poznać – Odpowiedział mi chłopak. Miał taki... ciepły głos.

     – Też kot. Prawda? – Zachichotała.

     – Kot? W sensie?

     – Pierwszoroczniak. Nie znasz jednej z dziwnych tradycji praktykowanych w tym dziwnym liceum?

     – Tak się składa, że nie znam żadnej z tradycji. W sumie to nawet nie wiem, jak nazywa się to liceum.

     – Naprawdę?! Jedyne liceum w promieniu dwudziestu mil, a nawet nie wiesz, jak się nazywa. No nieźle.

     – Tak się składa, że jestem tu od dwóch tygodni, wcześniej mieszkałam poza okręgiem tych dwudziestu mil – Odparłam.

     – Rozalio, akademia się zaczyna – Upomniał dziewczynę Leo.

     – To zaraz się dowiesz, jak nazywa się to jakże zacne liceum – Zaśmiała się.

     Podniosłam głowę i zobaczyłam białe włosy dziewczyny. Sięgały jej chyba do bioder. Musiała mieć z nimi zabawę przy czesaniu. Natomiast włosy chłopaka były kruczoczarne i może trzy cale krótsze od moich. Zauważyłam też, że dookoła jest sporo wolnych krzeseł. Ciekawe, czemu Rozalia chciała usiąść akurat obok mnie.

     Z rozmyślań wyrwał mnie cukierkowy głos nieznanej mi

7




kobiety.

     – Witam wszystkich zebranych na rozpoczęciu roku szkolnego w Liceum Flame Falls!

     

8




Wyrazy: Znaki: