Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka komentarza

Krótkie opowiadanie na dobranoc

Autor: SeraphiN twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Stojąca na stoliku oliwna lampka ledwo rozświetlała pomieszczenie. Nawet jak na standardy najtańszych przydrożnych spelunek, urządzone było ono bardzo skromnie. Właściwie znajdowało się tam tylko to, co potrzebne, aby się przespać i ruszyć w dalszą podróż. A i samo łóżko, o którym mowa nie należało do najwygodniejszych, jednak leżącej na nim dziewczynie wcale to nie przeszkadzało.
Po jej głowie krążyły setki niepoukładanych myśli, którym nie potrafiła nadać najmniejszego sensu. Wszystko to wyglądało tak, jakby z opowiadania któregoś z podróżników wychwytywać jedynie pojedyncze wyrazy, po czym łączyć je w zdania próbując stworzyć z tego coś sensownego.
- Gdzie on jest?
Obserwując dokładnie podtrzymywany w lampce niewielki płomień wyczekiwała jakiejkolwiek odpowiedzi. Uświadomiła sobie jednak, że każde pytanie, które zadaje, kieruje bez efektu do siebie samej. Jedynym dźwiękiem, jaki mógł jej odpowiedzieć było uderzenie i ponowne zamknięcie się małego okienka, pchanego siłą wiatru. Ale od dłuższego czasu nie zwracała na nie uwagi, bo same uderzenia zdawały się nawet dopasowywać do rytmu serca.
- Przecież

1




obiecał...
Wyszeptane słowa wzmocniły niepotrzebnie świadomość samotności, a po policzkach spłynęło kilka łez. Myśli wirowały wokół jednej osoby, która kiedyś zdawała się być jedynym oparciem, tej przez którą teraz czuła się oszukana.
- On nie wróci...
Obwinianie ukochanego, które powinno przynieść ukojenie, raniło jeszcze mocniej. Zaplątana w tych wszystkich myślach nie zwróciła uwagi, że uderzenia okna o ścianę stawały się coraz mocniejsze i po chwili przymrużyła odruchowo oczy na dźwięk tłuczonej szyby. Podłoga momentalnie zapełniła się świecącymi kryształkami szkła, a kilka większych kawałków wylądowało na stoliku i łóżku. Sięgnęła po jeden z nich i przyjrzała się swojemu niewyraźnemu odbiciu.
- I wcale mu się nie dziwię...
Po tych słowach zamknęła oczy i ze złością ścisnęła z całych sił trzymany w rękach odłamek szkła. Uniosła powieki i spojrzała na spływające wzdłuż ręki strużki krwi. Ból, na początku nieodczuwalny zaczął powoli do niej docierać, przeszywając całą pociętą dłoń. Przyłożyła odłamek do nadgarstka drugiej ręki.
- Wybacz mi...
Po tych słowach docisnęła go

2




mocno i szarpnęła momentalnie w bok, rozcinając skórę. W przeciwieństwie do wcześniejszego pocięcia dłoni, tym razem ból momentalnie powędrował przez całą rękę niemalże ją paraliżując. Dziewczyna zacisnęła mocno zęby nie wiedząc już czy płacze z żalu czy z bólu.
- Wybacz mi... - wyszeptała znów próbując nerwowo złapać oddech.
Ból nasilał się a oczy powoli zachodziły jej mgłą. Dźwięk rozbijającego się o podłogę kawałka szkła, którego nie była w stanie utrzymać już w dłoni wydawał się tak bardzo odległy i cichy. Zmysły zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Każdy kolejny oddech kosztował ją coraz więcej wysiłku. W końcu zamknęła oczy powtarzając szeptem:
- Wybacz mi...
- Wybacz mi...
- Wybacz...

3




Wyrazy: Znaki: