Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka komentarza

Rozsądek

Autor: deepro twarz męska

grafika opisu

rozwiń




To jakiś żart – na sali rozległ się wzburzony głos. Wszyscy zamilkli i patrzyli na jedną postać siedzącą w rogu stołu.
- Panie Pawle, ale po co się tak unosić?
- Ludzie, nie widzicie tego? – głos grzmiał nadal w podobnej tonacji.
- Panie Pawle, ale po co tak analizować, unosić się. Nie warto!
- Nie warto, czego? Nie być świnią, być człowiekiem?
- Panie Pawle – gruby, spokojny głos kontynuował emocji – Pan tak zaraz z zasadami, idealistycznie, ja rozumiem, my rozumiemy, ale….
- Co ale? Lepiej lizać komuś…
- O przepraszam! – rozległ się kobiecy głos – wypraszam sobie! Pan się już zapędza, za dużo tego!
- Czego? Pokazania jak jest naprawdę? Że liżecie? Bo jak to nazwiecie?
- Panie Pawle, ja rozumiem, rozumiem emocje. Młody Pan, wzburzony, wierzy w ideały. I dobrze, bardzo dobrze. Tak trzeba, należy. Tylko widzi Pan, życie jest życiem.
- Życie jest życiem? Czyli czym? Oszustwem?
- Zaraz tam oszustwem – ciągnął gruby głos bez emocji – tak bym tego nie nazwał. Ot, takim kompromisem. O taki tu się rozchodzi, Panie Pawle.
- Czy kompromisem można nazwać obłudę?
- Pan taki święty – zagrzmiał kobiecy ton –

1




lepszy niż my? Taki sam wózek ciągnie!
- Może i ciągnę, ale chcę uczciwie!
- Uczciwość… - wycedził głos spod okna – czym jest? Niech Pan sam powie, czym?
- Może sumieniem?
- Kogo… – cedził dalej głos spod okna – Pańskim, naszym… po co je mieszać do sprawy? Wszystko jest oczywiste. Jest układ. Jasny prosty. Po co się wdawać w analizy. Sumienie, uczciwość… Daj Pan spokój. To wszystko nie ma tu znaczenia. To interes, takie jest życie.
- Panie Pawle, bądźmy rozsądni – ważył gruby głos – tu chodzi o dobro naszych wychowanków, nie nasze. Pan tak pięknie o tych ideach mówi. Pan zobaczy, to się nic nie kłóci z dobrem, a że człowiek trochę ma na sumieniu… który nie ma. Nam sądzić? Panie Pawle, bądźmy rozsądni.
- Właśnie – zabrzmiało równocześnie kilka głosów – kto da jak nie ten człowiek? Dzieciaki zyskają a Pan wymyśla. Moralista się znalazł. Daj Pan sobie siana! – grzmiały głosy na przemian.
- Proszę państwa, proszę powstrzymać emocje! – powiedział gruby głos – Pan Paweł jest rozsądnym człowiekiem. Wszyscy jesteśmy rozsądni, nie ma sensu się unosić.
- Rozsądni… pięknie to Pan

2




nazwał.
- Widzi Pan – gruby głos pięknie brzmiał – to dobrze, że Pan ochłonął. Tak trzeba, na spokojnie, bez emocji. Tutaj sprawa jest ważna, Pan się może przysłużyć. To szlachetne, to się liczy! To jest idea!
- Ludzie, czego nie rozumiecie?
- Pana! – wybuchnął kobiecy głos.
- Panie Pawle… dzieci. Robimy to dla dzieci. To jest idea. Pan sam mówił, że idea to klucz sprawy. To jest ważne. O tym myślmy. Przemówi Pan?
- Ten człowiek to obłudnik, kłamca jakich mało… wiecie o tym, wiecie, że ma gdzieś te dzieci, sprawę, was. Mam mówić o nim dobrze?
- Panie Pawle, idea. Tego się trzymajmy. Przemówi Pan?
- Jeżeli nie?
- My Pana nie zmusimy… - ciągnął spokojnie gruby – niech Pan tylko pamięta o dzieciach. Robimy to dla nich. To jest ważne, prawda Panie Pawle?
- Tak, dzieci są najważniejsze.
- Widzi Pan. Bądźmy rozsądni.
***
W dniu otwarcia boiska przy domu dziecka był piękny dzień. Burmistrz miasteczka miał na sobie elegancki, szary garnitur. Mówił z przejęciem w głosie, podkreślając swoje zaangażowanie w sprawę pomocy dzieciom w dbałości o ich kondycję fizyczną oraz zagospodarowanie wolnego czasu. Mówił o wierze

3




w młodych ludzi, szacunku, uczciwości. Słowa z jego ust płynęły niczym dobrze zmontowana audycja radiowa, miła dla ucha i krzepiąca na sercu. W ten potok słów z pewnością trudno było uwierzyć kobiecie zasiadającej obok mówcy. Jej przyciemnione okulary kryły oczy opuchnięte od łez, obolałe od próśb o tą uczciwość i troskę właśnie o której tak pięknie słuchały uszy. Ona wiedziała jak jest. Tak jak i inne kobiety z miasteczka, omamione czarem naszego mówcy. I po wszystkim pozostawione same, ale w poczuciu wstydu, że czarowi temu uległy. Wszystkie milczące, bo tak było lepiej i rozsądniej. Żona i kochanki, zjednoczone w milczeniu dla zachowania przyzwoitości. Pan Paweł też wiedział. W domu dziecka wiedzieli. Na ulicy też, bo ludzie gadają, podejrzewają. Tylko trudno jest nazwać coś po imieniu. Kłamstwa stają się wygodne i rozsądne. Ludzie chcą wierzyć w to co wierzą. Życie jest życiem.
Pan Paweł też mówił pięknie. Z tą tylko różnicą, że słowa w jego ustach raniły jego serce niczym ciernie. Znieczuleniem była jedynie jedna myśl, która brzmiała w głowie bez większego przekonania, że to rozsądne w tej sytuacji.

4




O przekonaniu nie mogło być mowy, bo czy można przekonać człowieka do wyrzeknięcia się prawdy którą widzi? Czy należy oczekiwać od niego rozsądku wbrew jego poczuciu sprawiedliwości? Tych pytań nikt nie zadał, bo nikt nie chciał znać na nie odpowiedzi. Pewnie czasem jest wygodniej nie pytać…Poza tym nikt nie oczekiwał prawdy. Ona nic nie znaczyła. Za to boisko tak. Piękne jak ten dzień kiedy zostało oddane do użytku. Okazałe jak wizerunek burmistrza w dobrze skrojonym garniturze.

5




Wyrazy: Znaki: