Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka komentarza

Guru Rozdział I Uzdrowienie

Autor: Kemilk twarz męska

grafika opisu

rozwiń




„ 1 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. 2 A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. 3 I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, 4 rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi».
5 A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, 6 i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. 7 Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»
8 W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. 9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi2. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.”
Stary testament – Księga

1




rodzaju”

     Leżąc ciężko chory, zdałem sobie sprawę, iż organizm ludzki jest prawdziwym cudem. Dopóki działa człowiek nie zawraca sobie sprawy czymś tak przyziemnym, jak oddychanie. Wydaje się ono czymś tak naturalnym, że nie zauważamy jego fenomenu. Mając jednak raka płuc, coś tak przyziemnego, może być nie lada wyzwaniem. Od trzech dni nie biorę żadnych leków uśmierzających ból, gdyż chciałem ostatni tydzień mojego życia spędzić świadomie. Niestety ból, jaki odczuwałem przy każdym oddechu, był nie do opisania. Całe ciało skąpane było w moim pocie, który lał się strumieniami nie dlatego, że było mi zbyt gorąco, ale ze względu na przenikający całe ciało ból. Kilkakrotnie mdlałem, co uniemożliwiało mi jakikolwiek świadomy kontakt z bliskimi. A chciałem uporządkować sprawy, by moja śmierć nie rozpoczęła wieloletnich walk o majątek. W momentach świadomości jęczałem i skręcałem się z bólu, co pewnie mogłoby przerazić nawet psychopatę. Teraz ból jakby zelżał, lecz siły całkowicie mnie opuściły. Czy mój organizm w jakiś dla siebie znany sposób, nauczył się zwalczać ból, czy też może komórki

2




nerwowe nie wytrzymały takiego natężenia przekazywanych wrażeń i po prostu uległy destrukcji?
- Słyszy mnie pan?
Z prawdziwym wysiłkiem obróciłem głowę w kierunku dochodzącego głosu. Na krześle siedział młody, pogodny człowiek ubrany w białe szaty. Mrugnąłem do niego powiekami, mając nadzieję, iż zrozumie moją odpowiedź.
- To dobrze. Nie wiem, czy mnie pan zna, nie jest to jednak istotne. Bóg mnie do pana przysłał.
Wpatrywałem się w błękitne oczy przybysza. Było w nich z jednej strony coś kojącego i znajomego, z drugiej zaś coś niesamowicie surowego i bezwzględnego. Próbowałem sobie przypomnieć, czy go kiedyś spotkałem.
- Nazywają mnie przywódcą sekty i mówią, że jestem niebezpieczny. Myślę jednak, iż nic już cię nie przeraża. Przyszedłem cię uzdrowić, jednak koszty z tego tytułu będą wysokie. Czy mam mówić dalej?
Ponownie dałem znać mrugnięciem, potwierdzając tym samym, by kontynuował.
- Zbieram dwunastu wybranych, którzy wraz ze mną będą zmieniać świat. Mają to być ludzie przepełnieni miłością, jednocześnie muszą być surowi i bezwzględni w swoich poczynaniach. Jeżeli przejdziesz etap

3




uzdrawiania, to zostaniesz jednym z nich. Porzucisz wtedy swoje dotychczasowe życie, rodzinę i zdasz się tylko na mnie. Czy jesteś gotowy do podjęcia tego zadania?
- Tak. - odpowiedziałem, nim tak naprawdę zrozumiałem pytanie.
- Zaraz zacznę twoje uzdrawianie, proszę jednak wziąć pod uwagę, iż ból, jaki odczuwałeś do tej pory będzie niczym w porównaniu z tym, co teraz będzie miało miejsce. Masz bardzo słaby organizm i nie wykluczam, że czasowo możesz wylądować w zaświatach. Jeżeli tak się stanie to jedyne co będzie cię łączyło ze światem realnym, to ból. Jeżeli będzie słabnąć to znaczy, iż idziesz w złą stronę. Mimo pokusy by iść w tym kierunku, zawróć i idź do swojego bólu, tylko to może cię uratować.
Wszystko, co mówił, było dla mnie czymś zupełnie niezrozumiałym. A jeżeli do mojego domu przyszedł psychopata, to czy powierzenie ostatnich dni właśnie jemu jest właściwe? Opowiada, że go Bóg wysłał. Do kogo niby, do mnie? Po co? A czy w ogóle Bóg istnieje? Wciąż rozważałem moją sytuację. Jako ateista wiedziałem, iż moje dni są policzone, a później nie będzie nic. Czy mam zakwestionować samego siebie

4




w imię iluzorycznej nadziei? Czy nie lepiej odejść z tego świata?
-Czy jesteś gotowy?
Usłyszałem pytanie i poczułem się jakbym zobaczył siebie w lustrze. Przeleciało mi przed oczami moje życie i jedyne co o nim mogłem powiedzieć, to że było bezwartościowe. Czy zmieni je ten człowiek? Teraz jak gdyby nigdy nic, patrzył na mnie i oczekiwał odpowiedzi. Odpowiedzi, czy jestem gotowy na większy ból? Czy jestem gotowy do budowy nowego, sekciarskiego świata? W imię Boga do którego ostatni raz modliłem się będąc małym dzieckiem.
- Tak.
Wychrypiałem i zdziwiłem się mojej decyzji. Porzuciłem wszystkie moje przekonania, tylko po to, by mieć nadzieję. Obiecałem, iż porzucę rodzinę w imię czegoś, co jeszcze niedawno byłoby dla mnie okazją do wykpienia takich naiwniaków, jakim ja się teraz stałem. Jak słabym musiałem być człowiekiem, by na to wszystko się zgodzić? Tymczasem przybyły wstał, a mną targnął ostry ból. Mężczyzna położył swoją prawą dłoń na moim czole, a ja poczułem jakby ta ręka była moja. Poczułem, jakby ktoś mozolnie wbijał mi żarzący się gwóźdź w sam środek mózgu. Momentalnie stałem się mokry od

5




potu, co spotęgowało ból. Czułem, jakby ktoś oblewał mnie wrzącą smołą oblepiającą me ciało. Mimo iż moje gardło, jeszcze chwilę temu nie umiało z siebie wydobyć żadnego odgłosu, teraz wydawało z siebie nieludzkie jęki. Wiłem się na łóżku, próbując wypowiedzieć tylko jedną prośbę.
- Przestań! - krzyknąłem z całych sił.
- Już jest za późno.
Stwierdził i swoją lewą dłoń położył na moich piersiach. Wydawało mi się, iż z ciała wyrywa ostatnie resztki płuc, jakie w nim pozostały. Nagle targnął mną dodatkowy ból, który dosłownie wrzucił mnie w przepaść. Leciałem czarnym tunelem w dół, gdzie nie docierał żaden promyk światła. Kiedyś, gdybym usłyszał o czymś takim, w najlepszym razie pomyślałbym, że opowiadany jest koszmarny sen. Jeżeli osoba opowiadająca upierałaby się przy swoim, najpewniej uznałbym, że rozmawiam z kimś nawiedzonym od którego lepiej trzymać się z daleka. Teraz zaś leciałem w dół i wiedziałem, że to się dzieje naprawdę. Zmierzałem wprost do piekła. Niestety ból nie zelżał, a wręcz się nasilał. Czyżby ten sekciarz był wysłannikiem piekieł? W końcu z całą mocą

6




uderzyłem o posadzkę, gruchocząc kości. Wiecie jak boli złamanie, a ja miałem ich niezliczoną ilość. Nade mną ukląkł czarny demon, położył na moim czole czarny ręcznik zroszony zimną wodą, co nieco ukoiło ból.
- Witaj w naszym świecie, czekaliśmy na ciebie. Widzę, iż nasz człowiek wysłał cię do nas.
Patrzyłem w jego czarne niczym smoła oczy, w olbrzymie czarne skrzydła i poczułem się niczym mrówka, świadoma swojej małości. On zaś wpatrywał się zadowolony, ja zaś czułem moc, jaka z niego biła i nie miałem najmniejszej wątpliwości co do jego ogromnej siły. Czyli tamten z góry był na usługach Szatana? Sama ta myśl zdziwiła mnie. Znalazłem się w samym sercu wojny między siłami, o jakich nie miałem pojęcia.
- Zaraz poskładamy twoje ciało i zagościsz u nas. Czeka nas dużo pracy.
- Gdzie ja jestem? Co ja tu robię? Jaka praca? – całkiem sprawnie wypowiedziałem te słowa i ból jakby zaczął mnie opuszczać.
- Niestety miejsce to nazywają piekłem, ale uwierz mi, nie zasługuje na taką nazwę. Jesteś w raju utraconym przez człowieka, raju z którego został wygnany przez Boga.
Rozejrzałem się wokół siebie i nie

7




widziałem nic, co mogłoby dawać nadzieję. To miejsce było ponure, czuło się ogromny smutek i bezradność, które je otaczało. Jedynie jedno miejsce dawało nadzieję, a znajdowało się ono niemal poza moim postrzeganiem. Małe światełko. Było niczym omam, marzenie senne. To nie mogło być prawdą, to nie mógł być raj, miejsce pożądania miliardów ludzi.
- To jest raj, z którego wyrzucono ludzi? Dlaczego Bóg to zrobił?
Zadałem pytanie nurtujące mnie w czasie gdy byłem nastolatkiem i na które nikt sensownie nie mógł mi odpowiedzieć. Czy za dążenie do poznania różnicy między dobrem i złem, musiała cały rodzaj ludzki spotkać tak okrutna kara? I dlaczego został ukarany także Adam, który nie był niczemu winny.
- Ludzie zaczęli zbyt wiele wiedzieć i zbliżali się do prawdy, którą sobie zastrzegł Bóg. Czytałeś Biblię?
- Nie.
- To jest twój błąd, nie jedyny zresztą. Teraz zaś widzisz w nas demony, a byliśmy aniołami. A wiesz, jakie było nasze przewinienie? Podobały się nam wasze kobiety. Bóg tego nie akceptował, więc zesłał potop, który zniszczył ziemię i to co zostało z raju. Następnie nas w nim uwięził.
Ból

8




stawał się coraz to mniejszy, a i ciało stawało się zdrowsze. Złamania jakby poznikały i mogłem usiąść na podłodze.
- Czemu on to robi?
- Nie chce, by ludzie poznali prawdę. Ludzie zaś od zawsze do tego dążyli. Najpierw byli blisko poznania prawdy w raju, czego symbolem było drzewo dobra i zła. Było tam też drzewo życia, z którego jedliście owoce. Drugi raz byliście blisko, co symbolizowała wieża Babel. Bóg obawiał się, że mu dorównacie, dlatego was rozproszył i pomieszał wasze języki. A byliście jednym zgodnym narodem!
Czułem się całkiem dobrze. Ostatni raz byłem w tak dobrej formie, gdy po raz pierwszy dostałem morfinę.
- A kim jest Guru?
Wydawało się, iż demon zawahał się, jednak natychmiast zaczął odpowiadać.
- Powinieneś kiedyś sam dojść do prawdy. Powiem jedynie, że jest posłańcem i przyjacielem. Chcemy wspólnie odbudować raj, o czym może ci wspominał. Następnie zamierzamy poznać prawdę, która jest tak zazdrośnie ukrywana przez Boga.
Słuchałem go i chciałem wierzyć we wszystko, co mówi. Jednak coś było nie tak. Miałem iść w kierunku bólu, a on zanikał. Spróbowałem się podnieść i nie miałem z

9




tym żadnego problemu.
-Widzisz, uzdrowiliśmy cię. Chodź i wraz z nami odbudujemy na nowo świat, o jakim można było do tej pory tylko pomarzyć.
- Nie.
Momentalnie po wypowiedzeniu tych słów, moje ciało odmówiło posłuszeństwa i ponownie znalazłem się na posadzce.
- Nie czytałeś Biblii, gdybyś ją przeczytał, wiedziałbyś że wiara ma moc uzdrawiania, a ty zacząłeś wątpić. Chodź ze mną, a ból zniknie.
Teraz byłem już pewny, że demon kłamie, a zacząłem mu wierzyć, gdyż tego chciałem. Brak bólu i sprawność całego ciała była naprawdę kuszącą perspektywą. Teraz zaś ponownie zwijałem się z bólu.
- Nie, nie pójdę.
Widziałem jak moje nogi wykręcają się w nienaturalny sposób i zaczynają się łamać, a kości zaczęły z nich wychodzić. Ja zaś płakałem z bólu i rozpaczy. Nie poszedłem za demonem i ponownie czekały na mnie męczarnie. Próbowałem się uspokoić, wmawiając sobie, że to wszystko nie może być prawdą. Musiał być to tylko jakiś okropny sen spowodowany odstawieniem leków. Trzeba było się jedynie zbudzić lub umrzeć i przestać istnieć. Mimo moich usilnych starań ani się nie wybudziłem, ani nie

10




umarłem, a ból wciąż był w każdej komórce ciała. Dlaczego odmówiłem demonowi? A może mówił prawdę? Może to on miał rację, a nie sekciarz? Ból nie ustępował, zagościł w moim ciele na dobre i nie miał zamiaru także wzrastać.
- Możesz iść z nami najkrótszą i najprostszą drogą. Wiara cię uzdrowi. – Demon jakby czytał w moich myślach.
- Nie pójdę!
Moim ciałem targnął potężny ból, który wydawało się, iż wyrwał mi resztki płuc. I to był koniec. Otworzyłem oczy i spojrzałem w błękitne oczy człowieka ubranego w białe szaty. Spojrzałem na mojego uzdrowiciela.
- Przyjdzie taki czas, że uwierzysz w Boga. Możesz wstać.
Wciąż odczuwałem obawę, czy nie jest to kolejne kłamstwo demona. Czy mogłem wyjść z piekła, nie wierząc w Boga? Czy sam sprzeciw wystarczył?
- Spójrz w lustro.
Wstałem, podszedłem do lustra i jakbym zobaczył siebie sprzed choroby.
-A teraz ubierz się, spotkaj się z rodziną i każ im wyjechać. Zwołaj swoich doradców i niech w ciągu miesiąca sprzedają wszystkie twoje firmy z wyłączaniem budowlanej. Potrzebujemy twoich pieniędzy, by zbudować świat od nowa.
Patrzyłem na mojego uzdrowiciela, na

11




mojego nauczyciela i nie mogłem uwierzyć w jego słowa. Czy byłem potrzebny tylko po to, by miał pieniądze na budowanie swojego imperium? Czy na tym polega moja rola, przeżyć, by dać kasę na urojenia tego faceta?
- Nie możesz we mnie wątpić choć to, czego żądam, nie wygląda najlepiej. Raz mi zaufałeś i jesteś całkowicie uzdrowiony, jak drugi raz mi zaufasz, to będzie uzdrowiona dusza twoja.
Wciąż się w niego wpatrywałem i nie wiedziałem co mam powiedzieć. A gdyby go zwyczajnie wyrzucić? Wezwać ochronę i będzie po wszystkim. Tylko jeżeli ma on moc uzdrawiania, to jaką mocą jeszcze może dysponować?
- Czy mogę to jeszcze przemyśleć?
- Od teraz jesteś moim uczniem i nie możesz się wycofać. Jak się jednak Pawle przekonasz, uzdrowienie zmieniło także twój sposób postrzegania świata. Zapamiętaj, kolor czerwony to gniew, żółty zaś oznacza zdradę, niebieski ci sprzyja, ale się z tobą nie zgadza. Tylko bieli możesz zaufać. Przyroda zaś ma wiele barw które pozwolą ci pokochać świat. Do zobaczenia za miesiąc.
Patrzyłem w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stał Guru. Teraz jednak go tam nie było. Czy to możliwe by zniknął?

12




Czy był tylko urojeniem?

13




Wyrazy: Znaki: