Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

(Nie)świadomy seksizmikonka kopiowania

Autor: Dominika twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Nigdy nie byłam specjalnie zainteresowana motoryzacją, samochodami i innymi tego typu zabawkami, zrobiłam prawo jazdy w wieku 27 lat, bo wcześniej zwyczajnie nic mnie do tego nie ciągnęło. Jednak kiedy kupilismy samochód i zaczęłam regularnie nim jeździć polubiłam to i tym samym nauczyłam się, chcąc nie chcąc, to i owo o tym jak ów pojazd działa.
Rzeczy, które wydawały mi sie czarną magią, takie jak zmiana koła, sprawdzenie ciśnienia w oponach, czy nawet dolanie płynu do chłodnicy przerażały mnie, ponieważ nie chciałam popełnić błędu i tym samym narazić się na koszty z tym związane. Okazuje się jednak, że nic w tym strasznego, a drobne rzeczy, które nie wymagają profesjonalnej pomocy warto robić samemu, ze względu na wysokość opłat, z jakimi spotykamy się u mechanika. Czasem jednak nie sposób tego uniknąć i zachodzi konieczność wybrania się do warsztatu.
Mój mąż nie ma prawa jazdy, nie interesują go samochody, nie lubi o nich rozmawiać, jest to coś czego żadne z nas nie nazwałoby „pasją”. Jednak, jako że to ja jestem jedyną użytkowniczką naszego samochodu, to mi przypada zajmowanie się nim, kiedy potrzebna

1




jest fachowa pomoc. Tak więc gdy przyszedł czas na przegląd techniczny zadzwoniłam i umówiłam się z miłym panem w wrasztacie nieopodal. Na wizytę pojechaliśmy oboje. Kiedy tylko weszliśmy do warsztatu miły pan przywitał się z mężem, a do mnie skinął głową. Wyjaśniłam o co chodzi i oddałam mu kluczyki, po czym pan mechanik wyjaśnił mężowi, że przegląd powinien potrwać około godziny. Kiedy wróciliśmy kluczyki trafiły do ręki męża, a później do mojej. Zapytałam mechanika czy wszystko jest w porządku, czy nasz samochód wymaga jakichkolwiek napraw, po czym patrzyłam z boku jak ów profesjonalista wyjaśnia nie mi, ale mężczyźnie stojącemu obok mnie, że owszem, naprawy będą niezbędne. Na moje pytanie o cenę tychże również udzielił odpowiedzi mojemu mężowi, który już na granicy złości odsunął się i zaczął spacerować po sklepie dając tym samym mechanikowi do zrozumienia, że nie jest częścią tej rozmowy. Delikatny szok przetoczył się po twarzy naszego profesjonalisty i pozostawiony bez wyboru resztę rozmowy przeprowadził ze mną zerkając tylko co chwilę niepewnie w stronę mojego męża, który siedział na

2




fotelu w poczekalni z uśmiechem politowania na twarzy.
To nie pierwszy, i zakładam, że nie ostatni raz kiedy przydażyło się coś takiego. Ja jestem do tego przyzwyczajona, co nie znaczy, że to lubię, natomiast mój mąż za każdym razem jest w szoku, że w 2018 roku tak banalne stereotypy wciąż funkcjonują w najlepsze. Ciężko powiedzieć, czy taki oczywisty seksizm jest świadomy, czy nieświadomy, jedno jest pewne – nie ma na to miejsca w dzisiejszym świecie.

3




Wyrazy: Znaki: