Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka komentarza

II Burzowe chmury

Autor: Southern Comfort twarz męska

grafika opisu

rozwiń




To nudne, upalne popołudnie nie zapowiadało niczego nadzwyczajnego. Ot, upał, słońce w zenicie, pies liżący się po jajach na środku ulicy i beknięcia zataczającego się ulicą raz po raz pijaczka. Istna pocztówka z naszej miejscowości.
Akurat w barze było dość spokojnie-myłem, popluwając ochoczo, resztki naczyń, które uchowały się z poprzednich libacji (znicz to też dobry materiał na kielicha-pamiętajcie, gdy będziecie w potrzebie). Mało gości, jakiś lokalny menel śniący przy stoliku, ktoś snujący swoją bełkotliwą opowieść o Wielkim Upadku przy barze…
Z daleka dobiegło mnie jakiś tętent. Cholera wie co to, ale nie warto sprawdzać-Ci ciekawsi zniknęli z tego świata w atomowym rozbłysku. A mówili, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła… W każdym razie, hałas narastał i można było rozpoznać, że to dźwięk silników. Wielu rozgrzanych, chłodzonych powietrzem silników. Cóż, sezon na czyszczenie kielichów skończony, obrzyn za barem… Taaak, naładowany i sprawny (nikt nawet nie podniósł głowy znad alkoholu, gdy wyjąłem giwerę i przeładowałem-cóż, tu trzeba samemu walczyć o napiwki).
Nie minęła

1




chwila, gdy przed barem zaparkowała grupka ponurych, wytatuowanych drabów na swoich piekielnych maszynach. Tatuaże, gustowne nakrycia głowy, brody w których można ukryć złodzieja ( i ostatnie śniadanie)… I kamienny wzrok zwiastujący kłopoty.
-Witamy w San Juan, w czym możemy…
-Piwa- powiedział najwyższy, najbrzydszy i najbardziej charakterny z grupki. Widać, że raczej nie wsuwał na śniadanie płatków, chłop jak dąb, z brodą do pasa, jasnymi długimi włosami, skórą pociemniałą od tatuaży. Nie mogłem dostrzec jego oczu, skrytych za czarnymi, prostymi okularami. Ale na pewno nie patrzyły one przyjaźnie na świat. Na wielkim, nagim torsie spoczywała tylko jego wyświechtana kamizelka z wypisanym imieniem BUCK- napisanym najwyraźniej, by przypominało, że ten sposób odzywania się do gościa nie jest tym najlepszym (a w każdym razie nie zwiastuje długiego i szczęśliwego życia).
W czasie gdy szef zamawiał kamiennym głosem piwo, reszta z jego ordy wyrzucała moich obecnych klientów z baru. Obyło się bez większej awantury-nikt nie wykłóca się z gościem, który nie tylko rozmiarami przypomina ogra, ale i równie dobrze mógłby

2




mieć drugą głowę na ramionach.
Zapowiadał się długi wieczór, natomiast nic nie wskazywało, żeby goście mieli czym (a nawet mieli taki zamiar) zapłacić za górę rosnących zamówień. Pijackie wrzaski i przekrzykiwania narastały, gwar stawał się coraz głośniejszy, aż drzwi mojego skromnego lokalu się rozwarły i wtedy weszła Ona.
I właściwie można by rzec, że cisza, jaka z nią nadeszła, była ciszą zwiastującą burzę…

3




Wyrazy: Znaki: