Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 22
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Antek w Krainie Baśniikonka kopiowania

Autor: Stella Aga twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Antek wpatrywał się z niechęcią w okładkę leżącej obok niego grubej książki. Był wściekły. Jego rodzice doskonale wiedzieli, że nie lubił czytać. Uważał to za stratę czasu i nadzwyczaj nudne zajęcie, toteż biblioteki oraz księgarnie zawsze omijał szerokim łukiem. Tymczasem oni postanowili kupić mu na urodziny jakieś baśnie, a on tak marzył o tym wozie strażackim, który tydzień temu pojawił się na wystawie sklepu z zabawkami. Antek westchnął ciężko i od niechcenia wziął do ręki książkę. Niedbale przerzucał kolorowe kartki, aż w pewnym momencie poczuł ogromne znużenie...
* * *
Antek z niepokojem rozejrzał się dookoła. Nie miał pojęcia, gdzie się znajduje i dlaczego nie siedzi już na sofie w swoim pokoju. Otaczał go ciemny, gęsty las, pełen starych, rozłożystych drzew. Poczuł napływające do oczu łzy. Wolałby już czytać tę grubą książkę, niż błąkać się w obcym miejscu, nie wiedząc nawet jaki jest cel wędrówki. Nie pozostało mu jednak nic innego, jak tylko iść prosto przed siebie i liczyć na cud.
W pewnym momencie jego oczom ukazała się piernikowa chatka. Koledzy Antka widząc tę budowlę,

1




przestraszyliby się, ale on niczego nieświadomy, uśmiechnął się, podszedł do drzwi i delikatnie zapukał. Otworzyła mu przygarbiona staruszka w kolorowym fartuszku.
- Jasiu, czy to ty?! - zawołała z radością.
Kiedy babuleńka przyjrzała mu się uważnie, szybko zrozumiała swój błąd, a na jej twarzy pojawił się grymas.
- Nie jesteś Jasiem! Czego tu szukasz i czemu mi przeszkadzasz? Czekam na gości.
- Przepraszam, chyba się zgubiłem - wyszeptał nieco przerażony.
- Skoro już jesteś, może mi się do czegoś przydasz. Dzięki tobie obiad będzie smaczniejszy - zaśmiała się złowrogo i zaprowadziła go do środka.
Antek czuł, że wkrótce wydarzy się coś niedobrego. Mama często powtarzała, że nie można ufać nieznajomym, ale ta babcia na początku wyglądała tak przyjaźnie... Gorączkowo zaczął zastanawiać się, jak wybrnąć z tej jakże trudnej i niebezpiecznej sytuacji.
- Będziesz doskonałą rozpałką - rozmarzyła się jędza.
Tego było już za wiele i Antek zrozumiał, że nie ma na co czekać. Kiedy staruszka na chwilę się odwróciła, szybko pobiegł w stronę drzwi. W ostatnim momencie udało mu się uciec, bowiem Baba Jaga

2




prawie by go złapała. Ta jednak nie poddała się i ruszyła za nim. Na szczęście był bardzo wysportowany i starsza kobieta nie miała szans go dogonić.
- Zmarnowałam przez ciebie tyle czasu! Nie zdążę przyrządzić sosu! Jeszcze tego pożałujesz łobuzie! - wykrzykiwała, grożąc palcem.
Tymczasem Antek biegł ile sił w nogach. Kiedy zyskał pewność, że na daną chwilę nic już mu nie grozi, odetchnął z ulgą, zatrzymał się i usiadł pod drzewem. Niestety nie mógł długo cieszyć się spokojem, gdyż wkrótce zauważył nadchodzącą dziewczynkę w czerwonej pelerynce i z koszyczkiem w ręku. Domyślił się, że to Czerwony Kapturek, bowiem akurat tę bajkę opowiadała mu kiedyś mama. Przypomniał sobie, iż na panienkę czeka groźne zwierzę, toteż postanowił ją ostrzec przed niebezpieczeństwem.
- W tym lesie czai się zły wilk. Uważaj na niego, bo on chce pożreć ciebie i twoją biedną babcię - powiedział bardzo przekonującym tonem.
Dziewczynka spojrzała na niego z niepokojem, chwilę zastanawiała się nad jego słowami, po czym odwróciła się i przerażona pobiegła w stronę domu. Antek nie chciał przestraszyć Czerwonego Kapturka,

3




ale wiedział, że to jedyne wyjście, aby ocalić łatwowierną dziewuszkę.
* * *
Słońce schowało się za horyzontem, a niebo powoli zaczynało przybierać ciemniejsze barwy. Antek domyślał się, że za niecałą godzinę las zrobi się zupełnie czarny i nie będzie można niczego zobaczyć. Jeżeli szybko nie uda mu się znaleźć jakiegoś schronienia, czeka go przerażająca noc...
Rozglądał się bardzo uważnie, mając nadzieję, że dostrzeże jakąś chatkę i tym razem będzie miał więcej szczęścia niż podczas ostatniej wizyty. Wiązało się to z dużym ryzykiem, ale spotkanie z wilkiem lub niedźwiedziem w środku nocy nie było zbytnią atrakcją. W końcu zauważył malutki domek i po chwili wahania odważył się zapukać. Kiedy w drzwiach pojawiła się młoda, ciemnowłosa dziewczyna, zapytał:
- Czy znajdzie się dla mnie jakiś nocleg? Zabłądziłem i nie mam gdzie się schronić.
- Zapraszam, najwyżej zajmiesz łóżko któregoś krasnala. Myślę, że się nie obrazi. Raz przecież może wyspać się na podłodze.
Antek wybrał jedno z siedmiu maleńkich łóżeczek i po krótkiej kąpieli wskoczył pod pierzynkę. Wkrótce ogarnął go

4




sen. Niestety, te błogie chwile nie trwały długo, bowiem krasnale wróciły z pracy bardzo zdenerwowane...
- Taki ciężki dzień i nawet nie można wygodnie odpocząć! - krzyknął jeden z nich.
- Wybacz, ale zrobiło mi się go żal. Biedaczek nie ma domu - tłumaczyła Śnieżka.
- Dziś niech już śpi, ale żeby mi to było ostatni raz! - zażądał rozgniewany krasnoludek.
Następnego dnia, z samego rana Antek pożegnał się z królewną. Dziewczyna prosiła, aby został chociaż na obiedzie, ale odmówił. Honor nie pozwalał mu dłużej mieszkać u osób, które wyraźnie uważały go za intruza. Biedak znowu błąkał się po lesie i cały czas myślał o tym, czy kiedykolwiek uda mu się wrócić do domu. Tak bardzo tęsknił za swoją rodziną i przyjaciółmi...
Znowu nastał wieczór, kiedy Antek wreszcie wydostał się z ciemnego boru. Westchnął z zachwytem, gdy dostrzegł przepiękny pałac wznoszący się na niewielkim wzgórzu. Właściwie chciał tylko na niego popatrzeć, a nie wchodzić do środka, jednak zmienił zdanie pod wpływem pewnej myśli. Przyszło mu do głowy, że może właśnie tam znajdzie pomoc. Na pewno ktoś będzie w stanie wskazać

5




mu drogę do domu, przecież na zamku zawsze jest wiele mądrych osób!
Kiedy wdrapał się na wzgórze, usłyszał głośną muzykę. Zauważył też, że wokół wszystko zostało pięknie udekorowane, co mogło oznaczać tylko jedno, rodzina królewska wyprawia bal.
- Czy panicz ma odpowiednie zaproszenie? - zapytał go strażnik pilnujący wejścia.
- Niestety nie, ale chcę tylko zapytać o drogę do domu, a potem sobie pójdę - obiecał Antek.
- Niech ci będzie, tylko za chwilę widzę cię tu z powrotem.
Antek ostrożnie wszedł do środka. Był pod wrażeniem wytworności i piękna wszystkiego, co znajdowało się w pałacu. Postanowił, że tylko na chwilę wejdzie do sali balowej, a potem od razu zapyta kogoś o drogę i opuści zamek, tak jak obiecał strażnikowi. Kiedy jednak wszedł do ogromnego pomieszczenia, nie potrafił oderwać wzroku od tańczących par, orkiestry i stołów zastawionych smakołykami. Pod wpływem emocji poprosił do tańca piękną dziewczynę, która też dopiero co przybyła. Nie był jedyny...
- Wybacz, ale pierwszy zwróciłem uwagę na tę młodą damę - powiedział pewien wysoki młodzieniec, oczekując, że rywal zrezygnuje i

6




poprosi inną pannę.
- Możesz przecież chwilę poczekać. Zdążysz jeszcze z nią zatańczyć, a ja za chwilę będę musiał iść - powiedział buntowniczo Żorek.
- Jak śmiesz odzywać się do mnie w taki sposób?! Czy wiesz kim jestem? To ja zorganizowałem ten bal, gdyż szukam żony i jeśli zauważam jakąś odpowiednią kandydatkę, nikt nie ma prawa mi przeszkodzić! - rozgniewał się książę.
- Przepraszam, już mnie tu nie ma - zapewnił.
- Zaczekaj... Czy to nie ciebie dotyczą te skargi, które od wczoraj napływają do pałacu? Opis się zgadza.
- Jakie skargi? - Przestraszył się.
- Baba Jaga narzeka, że najpierw zawracasz jej głowę, gdy jest zajęta szykowaniem obiadu, a potem żartujesz sobie z niej i uciekasz. Wilk napisał, iż robisz mu bardzo złą reklamę, a pewna babcia nie doczekała się wizyty swojej wnuczki. Od wczoraj głoduje, bo nastraszyłeś tę dziewczynkę! Z kolei któryś z krasnoludków żalił się, że nie mógł się wyspać. Mnie też się naraziłeś.
- Wybacz panie...
- Milcz! Jutro staniesz przed sądem królewskim.
Antkowi serce zaczęło szybciej bić z niepokoju. Nie wiedział nawet, w jaki sposób się wytłumaczyć.

7




Odprowadzono go do niewielkiej sali, w której miał spędzić noc. Pozwolono mu jedynie wyjść na chwilę do pilnie strzeżonego ogrodu. Tam usiadł na brzegu niewielkiego stawu. Wkrótce ujrzał w wodzie złotą rybkę. a ta niespodziewanie do niego przemówiła.
- Wyglądasz na dobrego chłopca, a widzę, że jesteś smutny i chcę ci pomóc. Spełnię jedno twoje życzenie.
- Marzę o powrocie do domu – bez wahania wyszeptał Antek, po czym opowiedział rybce swoją historię.
- Już za chwilę wszystko wróci do normy, ale obiecaj mi, że zaczniesz czytać książki. Przecież to dzięki nim można przeżyć tyle niesamowitych przygód.
* * *
Antek podskoczył z radości. Znów był w domu! Nie do końca rozumiał, co tak naprawdę się wydarzyło, ale cieszył się, że wszystko skończyło się dobrze.
- Właściwie to była całkiem ciekawa przygoda! Nie sądziłem, że książka może tak kogoś wciągnąć - powiedział sam do siebie.

8




Wyrazy: Znaki: