Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Za rogiemikonka kopiowania

Autor: the Crow twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Kiedy zobaczył ją pierwszy raz serce zabiło mu mocniej w piersi.
- Śliczna- pomyślał.
Od tego czasu minęło tysiąc lat. Wydarzyło się tysiąc rzeczy. Świat już nie był taki sam...

     - Jedziesz na trening? - zapytał Alek.
- Nie bardzo mam chęć... ale Filip będzie się wściekał jak znowu mało nas będzie - odpowiedziałem. Chciałem go zbyć, bolał mnie brzuch a myśli pędziły zupełnie gdzie indziej. Alek - jak zawsze nienagannie ubrany, koszulka polo, firmowe buty, misternie ułożona fryzura, taki delikatny fircyk. Można by się było bardzo pomylić... Alek jest jednym z najbardziej brutalnych graczy jakich znam. Widziałem kiedyś jak przyjął szarżę 120 kilowego przeciwnika, która dosłownie wbiła go w ziemię a trzy minuty później powycierał nim boisko. Myślę, że jest z nim coś nie tak. Ale tak chyba mówią o nas wszystkich - gramy w rugby, taka pasja, u nas udaje się, że wszystko jest ok. Tak samo nauczyłem się w życiu - udawać...
-Dobra jadę - podjedź po mnie o 18:00, teraz spadam, sprawę mam na mieście
Wyszedłem, szybko przemierzałem kolejne ulice, pchany irracjonalną chęcią zobaczenia jej. Mam 30 lat, dobrą pracę,

1




ciekawą pasję a od pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami...

     -Cześć - rzuciłem wchodząc do lokalu, siedziała za dębowym stołem, delikatne rysy twarzy, zielone oczy, jasne włosy spływające na ramiona, marzenie każdego mężczyzny. - długo czekasz?
- Nie, niedawno przyszłam, miałam sporo załatwień. Zamówiłam już dla nas , siadaj.
Uścisnęła mnie na powitanie. Nie potrafiłem zdefiniować zapachu jej perfum, ale zdecydowanie podobały mi się.
Usiadłem, kelner przyniósł herbatę z miodem. Chwilę siedzieliśmy w milczeniu spoglądając na siebie.
- opowiadaj - poprosiłem
- trochę nie ma o czym... byłam w pracy, wiesz bywa tam trudno ale ludzie fajni...
- miejsce ciekawe w sumie tam Cię poznałem
- pamiętam - uśmiechnęła się, miała niezwykle czarujący uśmiech, zwykle rodził się w kącikach ust, rozjaśniał jej oczy i pojawiał się na twarzy promieniejąc jak słońce - zagadywałeś mnie przez cały dzień, nic nie byłam w stanie kreatywnego zrobić.
- cały ja - odparłem
Poznaliśmy się w jej firmie. Zajmuję się ochroną danych osobowych i wraz z Izą przygotowywaliśmy jej firmę do audytu. Okazało się, że mamy

2




masę wspólnego - książki, muzyka, spojrzenie na świat.
Jak zawsze miała dla mnie godzinę, jak zawsze śpieszyła się. Te spotkania były dla mnie jednak tak cenne, że za nic bym z nich nie zrezygnował. Pożegnaliśmy się delikatnym uściskiem.
Miałem jeszcze godzinę czasu do przyjazdu Alka, może kupię jakąś wodę na trening. Kilka metrów przede mną zaparkował żółty seat wyszło z niego trzech facetów wszyscy trzej wysocy każdy ponad stówa wagi, pewni siebie. Dziwne ale ruszyli w moją stronę. Pierwszy, dziabnął mnie paluchem w klatę
mam sprawę - zagadał
Nie lubię takich sytuacji, generalnie nie lubię przemocy, nie znam gościa i nie kojarzę żebym kiedykolwiek miał z nim cokolwiek wspólnego
odwal się od mojej laski ciole - no i mamy jasność, facet mojej wyśnionej kobiety, a nie mówiła, że ma chłopaka
daj spokój stary, z żadną twoją laską się nie umawiam - odparłem, nie miałem ochoty na bijatykę na środku ulicy
i dobrze, pilnuj swojej dupy - palec nadal wbijał mi się w pierś, zaczynało mnie to drażnić
Po tej odkrywczej wymianie zdań goście spakowali się z powrotem do samochodu. Zadzwoniłem do Izy. Okazało się, że

3




Pysior to jej były chłopak, gość, który uważa, że Iza wciąż jest jego kobietą. Normalnie sytuacja jak w jakimś tanim kinie. Miałem paskudny humor. Cały trening nie umiałem odnaleźć się. Tym bardziej, że sytuacja sama się nie rozwiąże. Musiałem poprosić o pomoc.
Będzie interesująco - stwierdził Alek kiedy opowiedziałem mu o wszystkim, - mam pomysł - powiedział...
Tydzień później na spotkaniu z Izą byłem totalnie rozkojarzony, widziałem, że jest smutna ale jakoś trudno nam było skleić rozmowę. Po spotkaniu żółty seat stał przecznicę dalej. Pysior i jego koledzy czekali na chodniku. W ich stronę lekkim krokiem zmierzał Alek…
Znowu dziobanie palcem w klatę i groźne miny na start, tylko tym razem wykręciłem palucha zmuszając Pysiora by uklęknął. Jego koledzy usiłowali doskoczyć ale stanęli jak wryci na widok pistoletu, który pod marynarką nosił Alek (chyba nie wspomniałem, że Alek to zawodowy ochroniarz ale nie taki z supermarketu, tylko taki z prawdziwego zdarzenia, załatwia “sprawy” biznesmenów)
Spojrzałem na wijącego się Pysiora - jego staw trzeszczał.
odpuść - szepnąłem mu do ucha.

     To był ostatni raz,

4




jak go widziałem, wciąż spotykamy się z Izą, być może zbudujemy z tego coś naszego.

     ...a mówią, że przemoc nie rozwiązuje problemów, lecz życie nie jest czarno białe, ma wiele odcieni, kiedyś to właśnie Iza nauczyła mnie tego...

     *z dedykacja dla mojej "Żylety"

5




Wyrazy: Znaki: