Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Wieczórikonka kopiowania

Autor: Anna Jarosz twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Dźwięk maszyny do pisania idealnie współgrał z uderzającymi o deszcz kroplami. Stuku puk, stuku puk.
Tik tak, tik tak, zegar rytmicznie wybijał sekundy.
Szafa cicho poskrzypywała.
Tylko, że O. Nie miał szafy. Ani zegara. Nie przebywał nawet w prawdziwym pokoju.
Ale to wcale nie przeszkadzało okolicy skrzypieć czy bębnić.
Stuku puk stuku puk.
Uporczywie wydobywającę się znikąd.
Tik tak, tik tak...i skrzyp.
Nie powinienem odstawiać leków. Z nimi jest lepiej. Bezpieczniej. Stabilniej.
Rzeczywistosć jest inna. Zabarwiona szczęsliwymi wizjami. Pokój wydaję się wtedy większy. Bardziej kolorowy. A i nie ma wtedy w nim innych lokatorów.
Niestety dzisiejszej nocy znowu przyjdą. Pozostaję mi już tylko czekać.
Przeklęte leki, czemu ich nie brałem!
Tak, tak w swej naiwnosci przekonywałem sam siebie, że pewnie jestem już wyleczony. Tylko komu chciałem cos udowodnić? Sobie? Lekarzom? A może... im?
Te dźwięki, dźwięki, przewiercają mi czaszkę!
Kątem oka zauważyłem przesuwający się obcy cień.
O, hej, mała!- zawołałem ucieszony. Z nich wszystkich ją jedynie tolerowałem.
Dawno się do mnie nie odzywałes.
Bo dawno Cię u mnie nie

1




było.
Codziennie tu przychodziłam. Ale udawałes, że mnie nie widzisz. Bałam się, że już nigdy więcej sie do mnie nie odezwiesz. Doktorek też się o to niepokoił.
DOKTOREK. Na samo to słowo przeszedł mnie dreszcz.
Powiedz.. wiesz może czy on dzis również tu przyjdzie?
Oczywiscie. Jak zwykle o północy.
A więc mam jeszcze troche czasu. Ufff. Ale... co będzie potem...?! Dziewczynkę jeszcze mogę zniesć, ona nie stanowiła zagrożenia, była zbyt zajęta soba i swoją lalką. Natomiast reszta...
Byłem taki, głupi, głupi!
Tik tak, stuku puku.. lecz inne.
To kroki. A więc się zbliżają. Doskonale.
Powykrzywiane kończyny oraz głosne szlochy nie wywołują we mnie jednak litosci, bo wiem bardzo dobrze jaką nienawisć czują moi "przyjaciele" na mój widok. Kogos takiego jak oni, który jednak miał szczęscie urodzic sie w czasach, gdy na chorych psychicznie nie prowadzi się bestialskich eksperymentów.
Zabawne jest to, że wiem to ja, wiedzą to oni lecz DOKTOREK niestety nie. A może mu to opowiem? Na pewno smiechom nie bedzie końca. NA PEWNO!
Aniele boży, panie mój.. nie, inaczej to było.
I może jeszcze woda swiecona... tak, to byloby

2




dobre. Szkoda, że jej nie mam.
Szarpiecie mnie za włosy... ale dopóki udaję, że tego nie robicie, dopóty jestem w miarę bezpieczny.
Te slepia! Jak można mieć takie oczy!
Słyszę powolne szuranie. Oho, to DOKTOREK się zbliża.
A może by się tak tej nocy im poddać... przecież zjawy nie mogą mi nic tak naprawdę zrobić... prawda?

3




Wyrazy: Znaki: