Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Nowy Ja w Nowym Świecieikonka kopiowania

Autor: AdaMKer twarz męska

grafika opisu

rozwiń




-Która to godzina?
Zapytał samego siebie Misan, jednocześnie wzdychając ze zmęczenia.
-4 rano? Znowu przegrałem nockę... No cóż, w końcu muszę się przygotować do najbliższego eventu.
Po tych słowach wstał i zaczął kierować się do kuchni w celu zjedzenia śniadania. Po otworzeniu lodówki, jego oczom ukazała się mrożąca pustka.
-No tak. Miałem wczoraj zrobić zakupy... No trudno, nic nie poradzę. Musze coś zamówić.
Spoglądając na telefon nie zwrócił uwagi na poziom baterii i starał się wybrać numer do najbliższej pizzerii. Niestety był na tyle wycieńczony, że pomylił dwie ostatnie cyfry i bez namysłu wcisnął guzik wybierania numeru. Gdy już się dodzwonił usłyszał tylko ciszę.
-Halo! Chciałbym zamówić pizze.
-...
-Halo! Jest tam ktoś?
Po tych słowach, osoba do której się dodzwonił rozłączyła się, a on sam spostrzegł, że wybrał zły numer.
-Muszę być bardziej ostrożny po takich nockach. No cóż, spróbujmy jeszcze raz... Nie! Nie, nie ,nie ,nie ,nie! Bateria padła?! Przecież go ładowałem.
Krzyknął jednocześnie spoglądając na puste gniazdko i leżącą obok ładowarkę.
-...
Nagle usłyszał dźwięk

1




wiadomości wydobywający się z głośników jego komputera.
-?... Wiadomość o tej godzinie?
W dostarczonej wiadomości był tylko załącznik z dopiskiem "Coś dla ciebie", a sam nadawca miał pustą nazwę. Nie myśląc za wiele Misan otworzył odnośnik, który przeniósł go na stronę do zamawiania jedzenia online.
-Dlaczego ja od razu na to nie wpadłem? Jakim ja jestem idiotą... Chwila moment. Skąd ten "ktoś" wiedział, że potrzebuje tej strony. Czy to może by-... Nie to nie możliwe...
Westchnął i zaczął składać zamówienie na stronie.
-Gotowe. Teraz tylko czek-...
Nagle rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Misan spojrzał na zegarek.
-Kto może dobijać się do mnie o tej porze?!
Podszedł do drzwi, a po ich otworzeniu ujrzał niskiego mężczyznę w czerwonym uniformie, niosącego siatkę z logiem znanej restauracji.
-Dzień dobry! Przywiozłem pana zamówienie.
-...
-Proszę pana, czy wszystko w porządku...
-Yy... Tak.. Tak, tak... Wszystko Ok.
*Jakim cudem to możliwe!? Przecież przed chwilą złożyłem zamówienie na stronie.... Naprawdę dziwne, ale dobra... W końcu jestem głodny*.
Po odebraniu zamówienia, Misan zamknął

2




drzwi i niezwłocznie zabrał się za jedzenie. Po chwili ponownie usłyszał dźwięk wiadomości.
-Co jest!?
Ku jego zdziwieniu, nadawcą ponownie była ta sama osoba bez nazwy, a w treści kolejny pusty załącznik, tym razem bez żadnej dodatkowej wiadomości. Po kliknięciu w niego nic się nie stało.
-Hej, No! Otwórz! Się!... Ehhh... Jaki jest sens wysyłania pustych załączników. No n-...
*yaawn*
Ziewnął jednocześnie zasypiając na swojej klawiaturze.
Gdy się przebudził czuł jedynie odór wydobywający się z jego otoczenia. Nie mógł się też za bardzo ruszać. Nie będąc świadomym tego co się dzieje, Misan zaczął się przeciągać.
-*yaawn* Co jest? A raczej, gdzie ja jestem?
Nagle obok niego rozległ się głośny dźwięk kół sunących po twardej, piaskowej drodze. Zorientował się, że znajduję się w jakimś pudle. Gdy już się z niego wydostał, wstał. Jego oczom ukazał się piękny krajobraz doliny niczym wyjęty z gry, a jego włosy zaczęły powiewać na chłodnym, przyjemnym wietrze. Po chwili zdał sobie sprawę, że ta okolica zdecydowanie nie wygląda, na jakiekolwiek miejsce jakie zna.
-Już wiem! To pewnie sen.... Ehh. Takie są

3




skutki jedzenia ramen o 4 rano i pójście spać. No cóż. Skoro nie mogę się obudzić to muszę skorzystać z tej okazji...
Po wyjściu z pudełka spostrzegł wóz, który chwilę temu przejeżdżał koło niego. Misan zdecydował się podążać za jego śladami, aby znaleźć jakieś bardziej zaludnione miejsce.
*Kilka godzin później*
-Pierwszy raz mam tak długi i realistyczny sen... Eh
Westchnął, a jego oczom ukazało się wielkie miasto, otoczone oceanem, po środku którego stała wielka krystaliczna wieża.
-Wooahhh... Pierwszy raz widzę coś tak epickiego! Nie wiem, jak tu się znalazłem, ale jest super!!!
Krzycząc z radości Misan pobiegł w stronę wielkiego krystalicznego królestwa.
-Wow, wow i jeszcze raz WOW!
Cały czas oczarowany wizerunkiem lokacji, powoli przechodził rzez główną bramę miasta. Kierując się do centrum natrafił na rynek.
-Nie mogę nic przeczytać. W jakim języku to wszystko jest napisane? *brgrgr*. kurcze, muszę jak najszybciej znaleźć coś do jedzenia.
W końcu znalazł stragan z wystawionymi jabłkami, który prowadził pewien starzec. Wyglądem przypominał kupca. Ubrany był w skórzaną kamizelkę, a na głowie

4




założoną miał lekką czapkę z wyglądu podobną do beretu.
-Witam. Czy to są jabłka?
-A na co ci to wygląda chłopcze? Tosz to nie są ogórki Ha ha.
Zaśmiał się starzec po chwili dodając:
-Kupujesz coś, czy będziesz tak stał? Straszysz mi klientów w tym swoim śmiesznym ubranku.
Misan trochę zawstydzony spojrzał na siebie i spostrzegł, że jego dresy rzeczywiście nie wpasowują się do tutejszego stylu.
-Przepraszam, 2 jabłka proszę.-*Nie będę się z nim użerał. Biorę te jabłka i idę stąd jak najszybciej.*
Wziął jabłka jednocześnie dając sprzedawcy 50 jenów.
-Hej! Ty! Coś ty mi tu dał! Wracaj do mnie!
-Coś nie tak? Na tabliczce pisze 10 więc nie rozumiem problemu...
-Tak 10, ale srebrnych monet, a tyś mi dał jakieś metalowe kółka! Oddawaj moje jabłka złodzieju!
Kupiec natychmiastowo wyrwał owoce z rąk Misana, a chłopak zaczął uciekać.
-*Kurcze. Widzę, że ta waluta dużo mi tutaj nie da. Ale skoro to jest tylko sen to jakoś dam rad*brgr*.
Chwilę potem onieśmielony chłopak wrócił do podziwiania obszernej lokacji. Podziwiając wysokie mury wszedł do bocznej uliczki, w której wpadł na dużo wyższego od siebie

5




mężczyznę, który widocznie nie był zadowolony ze spotkania.
-Oj. Przepraszam bar-...
-Słuchaj ty mnie. Skoro sam nie rozumiesz, to zaraz cie nauczę jak powinno się chodzić po ulicach...
Umięśniony mężczyzna uśmiechnął się jednocześnie zaciskając pięści w stronę Misana.
-*Chwila... Skoro to jest sen to ten typek nie powinien być dla mnie problemem*
Uśmiechając się wstał i zaczął podchodzić do mężczyzny.
-Nie, to ty mnie posłuchaj. Jeszcze raz będziesz mi rozkazywał i nie pozostawię ci litości. Zrozumiałeś!?
-...
-A teraz uciekaj stąd. Daje ci szanse na przeżycie.
-Coś ty do mnie właśnie powiedział knypku!?
Wkurzony mężczyzna zaczął biec w kierunku Misana z wyciągniętą pięścią. Misan będąc pewnym siebie również zrobił to samo i pobiegł na swojego przeciwnika. Jednak cała pewność siebie znikła na dwa metry od agresora. Po chwili nieuwagi bandyta z całej siły trafił Misana w brzuch zmuszając go jednocześnie do poddania się.
-*Tfu* Nawet jak na realistyczny sen to strasznie boli... Chyba, że...
Mężczyzna nie pozwolił mu dokończyć zdania i jednym silnym kopnięciem w głowę sprawił, że Misan stracił

6




przytomność.

7




Wyrazy: Znaki: