Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Niepamięćikonka kopiowania

Autor: Ana twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




"Najgorsza jest walka między tym co wiesz a tym co czujesz"

     
Na zegarze dochodziła piętnasta. Piątkowy dzień pracy w Agencji Nieruchomości "Lokus" dobiegał końca. W przestronnym gabinecie, tuż pod oknem przy hebanowym dużym biurku, siedział młody mężczyzna porządkujący dokumenty. Filip Kornatowski szefował agencji już piąty rok, doprowadzając do prężnego jej rozwoju. Wpinając papiery do segregatora nerwowo pocierał twarz. Jako wymagający szef zarządzał zespołem młodych kreatywnych ludzi. Jedną z takich osób była Wiktoria Brandt, która kompetentnie wypełniała swoje obowiązki. Już po roku pracy w agencji, stała się "prawą ręką szefa". Filip cenił jej umiejętności ale przede wszystkim był oczarowany nią jako kobietą. Z upływem czasu, mówił o tym otwarcie pokazując na każdym kroku, jaką ma do niej słabość.
- Wiktorio na kiedy jest umówiony klient z Fiołkowej? - zapytał
Filip wychodząc ze swojego gabinetu.
- Na pierwszego lipca, czyli wtorek po weekendzie, właśnie kończę umowę – odpowiedziała.
Zdawała sobie sprawę z tego, że wśród dziesięcioosobowego zespołu, to ona cieszy

1




się największym zaufaniem i zainteresowaniem szefa. Ciemne spore biurko, zajmowało centralną część przestronnego pokoju Wiktorii, który połączony był z pokojem Filipa, małym holem stanowiącym wejście dla klientów.
- Po skończeniu proszę prześlij mi ją e-mailem. Chcę jeszcze raz
rzucić na to okiem - stwierdził - Tak, no to zbliża się weekend. Zapowiada się piękna pogoda.
Widząc, że Wiktoria nie zwraca na niego uwagi, usiadł na wprost niej.
- A ...co tak w ogóle u ciebie słychać? - zapytał poprawiając krawat.
- Dziękuję, wszystko ok. - odpowiedziała Wiktoria, zdając sobie sprawę z jego szczególnego zainteresowania jej osobą.
- Wyglądasz promiennie w tej sukience – dodał zachęcony jej
uśmiechem.
- Tak? Dziękuję jak zwykle jesteś bardzo miły - stwierdziła kokieteryjnie, odrzucając na plecy, długie blond włosy.
- Wiesz, że do ciebie inaczej nie potrafię Wiktorio. Nie zdajesz sobie sprawy ile mnie to kosztuje.
Filip komplementował ją niemal codziennie. Często zagadywał i chętnie rozmawiał nie tylko na tematy służbowe, niestrudzenie wciąż starając się o jej względy.
Wiktoria spojrzała na niego pytająco

2




wyłączając laptopa.
- Przecież wiesz jak na mnie działasz - stwierdził. - Daj mi choć jedną szansę, umów się ze mną. Może spędzimy gdzieś razem weekend? Codzienne tylko służbowe kontakty wykańczają mnie. Nie mam aż tyle siły w sobie...
Wiktoria nie była nim zainteresowana jako mężczyzną. Owszem był inteligentny, uprzejmy i dobrze sytuowany ale fakt, że był świeżo upieczonym rozwodnikiem, przeszkadzał Wiktorii. Poza tym wielokrotnie była świadkiem w jak lekceważący sposób traktował swoją żonę, co przedstawiało go w negatywnym świetle. Wiktoria spojrzała jednoznacznie na ścienny zegar za plecami Filipa.
- Dochodzi piętnasta trzydzieści.
- Szkoda, znowu zobaczę Cię dopiero po weekendzie.
Wiktoria pokiwała głową i uśmiechnęła się ponownie. Filip biorąc głęboki wdech wstał i energicznym ruchem poprawił marynarkę.
- Tak, podobno weekend ma być bardzo ciepły - mówiąc to wstała i przeszła do pomieszczenia obok. Przeglądając się w lustrze stanowiącym drugie skrzydło drzwi szafy, malowała usta pomadką. W odbiciu zobaczyła Filipa, który stał w wejściu i przyglądał się jej z zainteresowaniem. Powoli przybliżył

3




się do niej i delikatnie dotknął jej włosów. Robił to tak jakby dotykał najcenniejszej porcelany z którą należy obchodzić się ostrożnie. Wiktoria odsunęła się od niego.
Filip zapytał ściszonym głosem:
- Dlaczego się tak na nade mną znęcasz? Nie widzisz jak bardzo cię pragnę? - mówiąc to, zagrodził ręką wyjście z garderoby. - Już po piętnastej, jesteśmy w firmie sami.
Otwartość Filipa zapewne odstraszyłaby większość kobiet ale nie Wiktorię, która chwyciła jego twarz w dłonie:
- Naprawdę muszę już iść.
Dotyk Wiktorii wywołał w nim silny dreszcz podniecenia.
- Może kiedyś wypijemy kawę prywatnie - dodała kokieteryjnie - A teraz, życzę miłego weekendu szefie.
- Dziękuję, wzajemnie – westchnął głośno, umożliwiając jej wyjście - Trzymam cię za słowo - kontynuował patrząc jak odchodzi.
Po wyjściu z Agencji Wiktoria wsiadła do Volvo XC30, które było prezentem od rodziców. Wyciągnęła z torebki smartfona i odczytała sms od przyjaciółki
"Nowa praca okazała się super, będę u Ciebie około dwudziestej"
Mimo korków, dość szybko dojechała do domu. Po wejściu do mieszkania zrzuciła buty na

4




wysokiej szpilce i udała się do łazienki. Po aromatycznej kąpieli z olejkiem waniliowym, zrelaksowana weszła do kuchni. Wyciągnęła z lodówki sałatkę owocową i usiadła na tarasie otulona w biały szlafrok. Widok jaki roztaczał się wokoło działał na nią kojąco. Z sąsiadującego obok parku rozbrzmiewał śpiew ptaków, przeplatany cichym szumem drzew. Po godzinie dziewiętnastej, zaczęła przygotowywać się do wyjścia. Wykonała delikatny makijaż i ubrała swoją ulubioną sukienkę.
Punktualnie o dwudziestej zabrzmiał dzwonek informujący, o przybyciu przyjaciółki. Wiktoria pośpiesznie chwyciła małą torebkę i wyszła z mieszkania.
- Cześć Karola! - przywitała się otwierając drzwi.
- Cześć Wiki!
- No więc, opowiadaj...jaki był ten pierwszy dzień pracy?
- Jestem bardzo zadowolona, w końcu to czterogwiazdkowy lokal. Podobno przychodzą tam sami nadziani goście - odpowiedziała rozpromieniona Karolina.
- No to teraz zaczniesz polować na swojego księcia - zażartowała Wiktoria, wsiadając do auta Karoliny.
- Kto wie, kto wie..Może w końcu się zjawi.
Po około piętnastu minutach były już pod ekskluzywnym klubem nocnym Magnolia. Był

5




to jeden z nowo powstałych klubów w Gdańsku. Roześmiane weszły do środka i usiadły przy stoliku, znajdującym się na przeciw wejścia na piętro. Zamówiły po drinku i zaczęły rozmawiać. Ich intensywną wymianę zdań przerwał dźwięk smartfona Karoliny, która wyjęła go z torebki i odebrała połączenie.
- Co się dzieje tatku? Co z nią? O nie, zaraz tam będę - przerażona Karolina złapała się za głowę - Mama źle się poczuła, tata zawiózł ją do szpitala, muszę tam jechać, może najpierw podwiozę cię do domu?
- No coś Ty, jedź do mamy. Nie przejmuj się mną, wrócę taksówką. Na pewno wszystko będzie dobrze - odpowiedziała próbując pocieszyć zdenerwowaną przyjaciółkę.
Karolina w pośpiechu wyszła z klubu. Wiktoria dopiła drinka i zamówiła taksówkę. Po wyjściu na zewnątrz stanęła tuż przy jezdni, oczekując jej przyjazdu. Wieczór był bardzo ciepły i zapowiadał piękną noc. Nagle poczuła jak ktoś ją obejmuje. Niewysoki facet, lekko na humorku którego w ogóle nie znała, zaczął bezczelnie się do niej przystawiać.
- Cześć piękna, czekasz na mnie? - zapytał w niezwykle tandetny sposób.
- Spadaj!
- Hej,

6




grzeczniej proszę.
- Spadaj, odczep się! - Wiktoria nie kryła swego oburzenia.
- A jak nie to co? - kontynuował co raz agresywniej podchmielony playboy.
Nagle nie wiadomo skąd pojawił się wysoki brunet.
- Zostaw ją! - wrzasnął ostro.
- A ty kurwa kto? - spytał nerwowo zalotnik.
- Nie twój interes! Spierdalaj! - odwarknął nieznajomy popychając agresywnie namolnego faceta. To rozwścieczyło nachalnego playboya. Wiktoria odsunęła się nerwowo w bok. Wysoki brunet odwracając się do niej tyłem, podszedł do mężczyzny bliżej i coś mu wyszeptał. Ten natychmiast spotulniał i odszedł. Zdenerwowana ale i wdzięczna Wiktoria powiedziała:
- Dziękuję...
- Drobiazg, nie znoszę chamskiego zachowania. Czekasz na kogoś? - zapytał przeczesując palcami włosy.
- Na taksówkę...o właśnie nadjeżdża...Dziękuję jeszcze raz...Panu...? - zapytała w nadziei, że nieznajomy zdradzi swoją tożsamość. Tajemniczy brunet tylko się lekko uśmiechnął, jego spojrzenie było głębokie i przejmujące. Wiktoria zatopiła się w jego jasnoniebieskich oczach. Z zauroczenia wyrwał ją głos taksówkarza grzecznie przypominającego swoją obecność. Nieznajomy otworzył

7




Wiktorii drzwi do taksówki i podał karteczkę.
- To mój numer, może będziesz mnie jeszcze potrzebować – zażartował - Trzymaj się!
Wiktoria wsiadła a taksówka ruszyła. Spojrzała w tylną szybę, lecz tajemniczy mężczyzna zniknął. Jadąc wpatrywała się w karteczkę z numerem telefonu. Zastanawiała się kim jest ten facet? Co się w ogóle wydarzyło ? Całą drogę do domu nie mogła przestać myśleć o całym zajściu. Z natłoku myśli wyrwał ją taksówkarz oznajmiający, że dojechali pod wskazany przez nią adres. Po dotarciu do apartamentu, wciąż myślami była przy niebieskich oczach tajemniczego mężczyzny. Nie mogła uwolnić się od nich przez cały wieczór, pod prysznicem, przy rozczesywaniu włosów, nawet przy robieniu herbaty, kiedy zamyślona przelała wodę w kubku. Była bardzo rozkojarzona i z trudem skupiała na czymkolwiek myśli. Kładąc się do łóżka nie wytrzymała, spojrzała na zegar dochodziła dwudziesta trzecia wzięła do ręki smartfona i wysłała sms-a.

     Dziękuję za „uratowanie” mnie z opresji. Chciałabym wiedzieć jak ma na imię „waleczny rycerz?"

     Z niecierpliwością odebrała sms-a zwrotnego, który

8




nadszedł po kilku minutach.

     Tak jak mówiłem, nie ma za co dziękować i bardzo mi miło, że zachowałaś mój numer. Co do kwestii mojego imienia, z chęcią Ci je zdradzę. Będziesz jutro w Magnolii?

     Wiktoria przekręciła oczami i podekscytowana szybko odesłała odpowiedź:

     Tak, wybieram się tam z koleżanką.

     Wiadomość nadeszła ekspresowo:

     Świetnie, na pewno Cię znajdę, zatem miłej nocy i do jutra.

     - I tyle? - zapytała głośno.
Cała rozpromieniona postanowiła odwzajemnić pozdrowienie.
Ciekawe,znajdziesz mnie? Zobaczymy. Miłej nocy, pa!
Po tej wymianie sms-ów w głowie Wiktorii myśli oszalały. Kim jest ten facet?... Była podekscytowana i rozmarzona. Do tej pory nikt nie wywarł na niej tak silnego wrażenia. Jego tajemniczość była bardzo ekscytująca i podniecająca. Wtuliła się w poduszkę i w nadziei na miłe sny zamknęła oczy.

9




Wyrazy: Znaki: