Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Takie życieikonka kopiowania

Autor: Rockerss twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Antek w wieku dwudziestu lat miał taki bagaż doświadczeń, którego nie posiadał nawet pięćdziesięcioletni sprawiedliwy i porządny członek społeczeństwa. Nie będziemy za nadto rozwodzić się nad przeszłością Antka, skupmy się na jego osobie tu i teraz, o tym jakim jest teraz typem człowieka.
Szybko zaczął pracę, miał szesnaście lat kiedy podjął swoją pierwszą pracę fizyczną. Jako że był to prosty człowiek praca fizyczna był dla niego zajęciem wymarzonym. Dziennie spędzał dziesięć godzin przerzucając ciężkie kartony. Dzień po dniu, godzina po godzina. Dla niektórych mogłaby być katorga, ale Antek był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, jako że nie cierpiał ludzi, ich towarzystwa i ich gadaniny. W swojej samotni czuł się jak ryba w wodzie.
Jego współpracownicy zgodnie twierdzili że „Antek Kowalski to jakiś świr” był ulubionym tematem plotek i spekulacji. Na początku wszyscy myśleli że jest niemową, albo że jest głuchy, niejednokrotnie znajdywali się śmiałkowie którzy próbowali do niego zagadać, ale w odpowiedzi otrzymywali proste monosylabowe odpowiedzi.
Szefostwo jego zaś nie miało żadnych

1




problemów z jego mrukliwą naturą, wręcz przeciwnie uważali go za świetnego pracownika. Sumienny i pracowity, nigdy nie narzekał, zawsze wykonywał zadane wykonanie z dokładną starannością i punktualnością, a do tego Antek nie był wymagający jeśli chodzi o warunki i zarobki.
Antek nie brał udziału w różnych imprezach integracyjnych, wigilii pracowniczych czy zwykłych spotkaniach na piwie po pracy. Wracał prosto do swojej kawalerki by tam w samotności czytać książki. Nasz bohater bowiem bardzo lubił czytać książki, a właściwie połykać je. Codziennie nowa książka, jego mieszkanie wypełnione było stosem książek, różnych gatunków. Nie przeznaczał pieniędzy na jakieś przyjemności, był minimalistycznym człowiekiem, który żył niczym pustelnik. Jego dieta także nie była urozmaicona, ot szybkie i proste posiłki. Nie pił, nie palił i nie brał narkotyków. Gdyby nie jego tajemnica natura i mrukliwe usposobienie mógłby uchodzić za mężczyznę idealnego, ale płeć przeciwna nie wykazywała zainteresowania jego osobą, mimo że Antek był chłopcem nie brzydkim i o dziwo dbał o swój wygląd i ubranie.
Pracował w firmie w której

2




nie da się zrobić wielkiej kariery, a i na wdzięczność szefa też rzadko kiedy mógł liczyć. Jednakże czterech latach ciężkiej pracy uzyskał awans na brygadzistę swojej grupy. Choć nie był z tego faktu zadowolony ponieważ ta praca wymagała komunikacji z ludźmi, szybko zrozumiał że szybkie i krótkie zalecenia wystarczą do tego typu stanowiska. Tak więc mając pod sobą około dwudziestkę ludzi szybko i sprawnie zaczął organizować pracę na swoim odcinku.
Nie był on darzony rzecz jasna sympatią, wymagający i nie zbyt sympatyczny. Nie znał stwierdzenia „Nie da się” od razu udowadniał że jednak się „Da” nie tolerował przestojów w pracy oraz opieprzania się, chciał by jego pracownicy byli tacy jaki on był kiedy pracował na tym samym stanowisku, ponieważ jego ludzie są jego wizytówką, a dla Antka plamą na honorze byłaby nagana od szefa za nie zbytnie przykładanie się do swoich obowiązków, dlatego też Antek nie odpuszczał swoim pracownikom.
Jednakże nie był taki straszny jak go malowali, często stawał w obronie swoich pracowników, tłumacząc skąd u nich taka niewydajność. Antek Kowalski był bardziej ludzki niż

3




przypuszczano, nikt nawet nie zdawał sobie sprawy ile ludzi uratował przed zwolnieniami, ponieważ w jego firmie panował jeden rygor „Nie potrafisz sprostać naszym oczekiwaniom? Życzymy powodzenia na nowej drodze kariery” Jednakże jak już wspomnieliśmy Antek Kowalski, nie tolerował opieprzania się, to była jego jedyny wymóg, ktoś mógł pracować lepiej lub gorzej, ale nigdy nie odpuszczał osobie która przesiadywała za długo na przerwie, albo sama sobie robiła przerwy.
Na swój dziwny, bezemocjonalny sposób był pomocny, gdy jakiś nowy pracownik nie dawał sobie zbytnio rady, on sam pokazywał jak praca ma zostać wykonana. Często odbywało się to w szorstki sposób, tak, że ów pracownik często czuł się upokorzony bądź pokrzywdzony.
Oczywiście nie raz nie dwa chodzono na skargi do głównego szefa w sprawie Antka, jednakże ten wzruszał ramionami i mówił że „Antoni jest jaki jest, ale nigdy nikomu nie zrobił nic złego, wręcz przeciwnie, zamiast narzekać po prostu go słuchajcie” Nabormuszona część załogi odchodziła z kwitkiem wracając do pracy.
Pewnego dnia kiedy zaczęły się przyjęcia, Antek miał za zadanie szkolić

4




nowego pracownika, młodego chłopaka który miał lat osiemnaście. Chłopak dopiero co skończył szkołę i już postanowił wkroczyć w dorosły świat zarabiania na chleb. Antek chodził koło niego mówiąc i pokazując co ma robić, jednakże w przeciwieństwie do większości „nowych” Jacek Walczak wyrażał żywsze zainteresowanie swoją pracą.
- Szczerze powiedziawszy bałem się że będą mnie gnoić, a jest na odwrót, wszyscy mi tu pomagają, jest świetna atmosfera. – Odezwał się żywiołowo.
Antek nie wiedział co ma powiedzieć na ten komentarz, on nigdy nie zwracał uwagi na atmosferę, praca to praca, nie przychodzi się tutaj do ludzi tylko po to by zarobić pieniądze. Antek miał nadzieję że kolejne sześć godzin przebiegnie w ciszy i spokoju, jednakże chłopak ciągnął dalej.
- Wszyscy tu sobie mówią na „Ty” Ja, smarkacz który dopiero co opuścił szkolną ławę, jestem z kierownikiem Tomkiem na „ty” to takie super
- Układaj towar do linii. – Mruknął trochę zdezorientowany, on nie wiedział jak członkowie kadry kierowniczej się nazywa.
- Długo tu robisz?
- Cztery lata. – Odburknął cicho.

5




- Fiu fiu. – Zagwizdał. – Kawał czasu, a jak się zostaje takim brygadzistą?
- Trzeba ciężko pracować.
To banał w który on sam nie wierzył, jego koledzy brygadziści robili krócej od niego i po paru miesiącach już otrzymywali awans, wystarczy trzymać się blisko szefa. On sam nie wiedział dlaczego został tym kim został, może był wakat i nie mieli kogo dać?
Kolejna godzina upłynęła na paplaninie Jacka, opowiadał o swojej rodzinie, o swojej szkole, o swoich planach na przyszłość, o swoich pasjach i marzeniach. Antek Kowalski chciałby nienawidzić tego chłopaka z całych sił tak jak nienawidzi reszty ludzi, jednakże nie mógł. Bardzo polubił tego chłopaka od samego początku, było coś w nim niespotykanego, był jakiś ciekawsko zabawny. Z wielkim zainteresowaniem słuchał jego słów, choć niczego nie wiedzący naoczny świadek mógłby uznać, że Antek ostentacyjnie ignoruje chłopaka.
- A jakim jesteś typem charakteru? – Zwrócił się do Antka.
Przez pierwsze cztery sekundy Antek nie wiedział o co chłopakowi chodzi „Co?” Pomyślał sobie w duchu, jednakże od razu przypomniał sobie zajęcia ze szkolnym psychologiem,

6




który jasno stwierdził im jest Antoni Kowalski.
- Introwertyk. – Odparł krótko.
- Introwertyk? – Zaśmiał się sympatycznie. – Czyli nie lubisz ludzi, wolisz spędzać czas samotnie, nie wiesz co powiedzieć, co zrobić, zawsze czujesz się niekomfortowo w niespodziewanych sytuacjach, prawda?
Antek doznał dziwnego uczucia szoku, nikt nigdy nie opisał jego całego życia w jednym zdaniu. To prawda, każde słowo to była prawda, ale dziwnie jest to usłyszeć od osoby którą zna się parę godzin.
- Prawda.
- Ja jestem sangwinikiem, stworzony do wielkich rzeczy, zobaczysz jeszcze będę kimś, będziesz o mnie czytał w gazetach, albo oglądał mnie w telewizji.
- Za pewne.
Antek chcąc nie chcąc wierzył w słowa chłopaka, właściwie to nawet był pewien że Jacek osiągnie w życiu wielki sukces i spełni swoje marzenia.
- A kim jesteś z zawodu? – Pytał dalej chłopak, jednocześnie cały czas pracując.
- Nikim. – Odpowiedział bez namysłu.
Miał wykształcenie średnie, ale bez matury, nie przystąpił, wolał pracować niż się uczyć, ale w sumie nie miał innego wyjścia.
Chłopak już nie zadawał do końca

7




zmiany żadnych pytań, nie dlatego że zrozumiał że rozmowa z Antkiem nie ma sensu, po prostu skończyły mu się pomysły.
I tak wybiła godzina czternasta i wszyscy zebrali się do domu, Antek spostrzegł że wokół nowego pracownika zebrała się chmara jego współpracowników. Ten chłopak wzbudzał zainteresowanie swoją osobą, i w sumie on sam się temu nie dziwił.
Przez najbliższe miesiące Antek bacznie obserwował nowego pracownika, mając w sercu obawę że chłopak sobie nie poradzi. Faktycznie przez pierwszy miesiąc, Jacek miał problem z wykonywaniem obowiązków, ale nie dlatego że chłopak się opieprzał, po prostu trudno było mu się odnaleźć w nowym otoczeniu. Jednakże już w następnym miesiącu Jacek zaczął wyrabiać wymaganą przez szefostwo normę. Nie dość, że Jacek był świetnym pracownikiem to tego bardzo lubianym, każdy w jego towarzystwie miał uśmiech na twarzy i gromki śmiech w ustach, oczywiście nikt nie śmiał rozmawiać z nim podczas pracy, na oczach Antka, ale przed pracą, na przerwach, czy też po pracy Jacek nigdy nie był sam.
Antek czasami wróciwszy do domu myślał o swojej pracy, co przed pojawieniem Jacka

8




nigdy się nie zdarzało. Myślał o tych typach charakteru, które tak żywiołowo opisał mu Jacek. Nagle zaczęło brakować mu ludzkiego towarzystwa, zaczął zdawać sobie sprawę z tego, że Jacek Walczak miał rację, pracował z bardzo miłymi i pozytywnymi ludźmi, atmosfera w jego pracy był naprawdę super. Przypomniał sobie swoje pierwsze dni na magazynie, do niego także podbijali inni pracownicy, czy to kierownicy czy zwykli magazynierzy z różnymi pytaniami, ale Antek z nimi nie rozmawiał, nie miał zaufania do ludzi, nie chciał być znowu skrzywdzony przez ludzki jęzor. Jednak czy wszyscy ludzie są tacy źli? Czy może faktycznie trzeba dać komuś szansę.
Pewnego dnia przyszedł do pracy z zamiarem zmiany swojego nastawienia „Dziś spróbuję, dam sobie i innym szansę, spróbuję się otworzyć, chroń mnie Boże” Nie było mu łatwo, strach dusił jego gardło i zawiązywał usta na ciasny supeł. Jego współpracownicy i podwładni chcąc nie chcąc musieli zauważyć te delikatne zmiany w jego charakterze „Kowalski się uśmiechnął widziałeś to?” „Kowalski mnie pochwalił, nie do wiary!” „Świat się kończy Kowalski usiadł na

9




przerwie z magazynierami”
Nikt oczywiście nie traktował na poważnie zmiany jego nastawienia, usprawiedliwiano to zwykłym napadem dobrego humoru, jednakże dzień za dniem Antek stawał się coraz bardziej „towarzyski” i „otwarty” Spędzał więcej czasu w towarzystwie innych brygadzistów, zaczął lekko przymykać oko na przestoje swoich pracowników, oczywiście nie zapominając cały czas o swoich obowiązkach.
Co raz bliżej zaczął trzymać się Jacka, chłopaka którego szkolił, nieśmiało zaczął zagadywać do swojego pracownika, nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że nie jest to dobrze odbierane przez innych magazynierów. Natura ludzka ma to do siebie, że ludzi trzeba obgadywać, źle czy dobrze, trzeba obrobić komuś rzyć.
Jacek Walczak nie miał jakieś świetnej sytuacji w życiu, ale wracał do domu z wielkim niezadowoleniem, w pracy był obiektem zainteresowania, śmiano się z jego dowcipów, słuchano jego opowieści o nim samym. W domu zaś nie interesowano się zbytnio jego osobą, miał do wykonania swoje obowiązki i to by było na tyle, miał bardzo wymagającego ojca, robił wszystko by sprostać jego oczekiwaniom, ale rzadko kiedy

10




mu to wychodziło. Bardzo wszystko zrozumiał że musi sam o siebie zadbać i martwić tylko o siebie „Pokochaj siebie” to jego motto, to było dla niego najważniejsze. Dlatego też nie zwracał też zbytniej uwagi na przywiązanie Antka do jego osoby, Jacek traktował swojego szefa tak jak wszystkich na totalnym luzie, ot byle by pogadać, przeklepać osiem godzin w pracy i wrócić do domu. Nie zdawał sobie sprawy z tego jak wpływ wywierał na swojego brygadzistę.
Antek co raz bardziej przywiązywał się do swojego pracownika, uważał go za swojego przyjaciela, powiernika z którym może porozmawiać o swoich problemach. Nie przeszkadzała mu różnica wieku, Jacek był nad wyraz mądry jak na swój wiek, zawsze doradził, zawsze pocieszył, wiedział co powiedzieć. Jacek wyrażał swoją troskę, ale Antek nie zdawał sobie sprawy z tego że Jacek dla każdego taki jest. Antek przez chwilę poczuł się wyjątkowo co z jednej strony było dla niego dobre, ale z drugiej wpakowywał się w relację która nie będzie miała dalszego ciągu.
Nasz bohater miał problem z profesjonalizmem, nie zdawał sobie sprawy z tego, że za dużo sobie pozwolił, tak

11




przynajmniej uważali jego podwładni. Już wszyscy zaczęli obgadywać Antka i Jacka, w przeciwieństwie jednak do Jacka, Antek nic sobie z tego nie robił.
Pewnego dnia, Jacek mający dosyć przydomku „Pupilek” postanowił rozmówić się ze swoim szefem, po skończonej pracy poprosił go na stronę i zaczął wylewać swoje żale.
- Nazywają mnie twoim „pupilem” uważają że pozwalasz mi na więcej niż innym, wszyscy obrabiają mi dupę, mam tego dosyć. Antek czy możesz proszę zdystansować się w stosunku do mojej osoby?
Antek ponieważ uważał Jacka za osobę bliską, poczuł się trochę zraniony tymi słowami. Przez chwilę miał nadzieję że on także jest ważny dla Jacka. Wiadro zimnej rzeczywistości wylano mu na głowę, dotknęło go to mocno. Po części rozumiał sytuację Jacka, ale z drugiej strony było mu smutno z powodu.
- Dobrze. – Odparł ze swoim dawnym sposobem mowy
I rozstali się.
W domu długo myślał o całej tej sytuacji, a ponieważ Antek głęboko wierzył w to, że kiedy długo się myśli o problemie rozwiązanie samo przychodzi do głowy, no i przyszło, najgłupsze jakie mogło przyjść.
Przyszedł do biura i

12




oznajmił swojemu szefowi, że nie chce być dalej brygadzistą, chce znowu być prostym magazynierem. Jego szef zrobił oczy wielkości pięciozłotówki, nie wierzył własnym uszom. Zaczął namawiać Antka by zmienił zdanie, potem zaczął go obrażać że jest „głupi” i „nierozsądny” Jednakże Antek był nie wzruszony, chciał walczyć o swojego przyjaciela. Po godzinie ciężkiej rozmowy, szef przystał na jego propozycję.
Nasz bohater wrócił do przyszłości, przywdział dawne ubranie i zajął się dawnymi obowiązkami, a jego miejsce zajął, nie zgadniecie, nie kto inny jak Jacek Walczak. Po pół rocznym stażu pracy został brygadzistą. Antek był szalenie zadowolony z tego obrotu spraw, teraz nie musiał się martwić o swojego przyjaciela, nikt nie będzie mówił że Jacek Walczak jest jego „pupilkiem”
Na pewnej przerwie Antek widząc swojego kumpla siedzącego w samotności postanowił się przysiąść. Z uśmiechem zasiadł naprzeciw swojego szefa i zaczął wypytywać „jak minął ci dzień?”
Jacek Walczak nie był za bardzo zadowolony z tego faktu, nie chcąc przeciągać zbytnio tej sytuacji, zaczął szybko i rzeczowo mówić.

13




- Antek, nie możesz tak robić, ja jestem twoim bezpośrednim przełożonym, co by ludzie powiedzieli na coś takiego? Szef siedzi ze swoim magazynierem, zaczną się plotki. Po za tym musi być zachowana jakaś hierarchia, ja jestem brygadzistą ty magazynierem. Proszę nie stawiaj mnie w tak nie zręcznej sytuacji. Jesteśmy w pracy i każdy musi traktować swoje obowiązki poważnie, z czym ty ostatnio masz problemy. Zauważyłem ostatnio spadek twojej normy, no i niestety za nadto się obijasz, proszę popraw się inaczej będę musiał zareagować trochę inaczej.
Jacek wstał i wyszedł ze stołówki, zostawiając zdumionego Antka samego. Ten chłód, ten bez emocjonalizm po prostu go przeraziły. To było okropne uczucie.
Przez następne cztery godziny Antek nie mógł się skupić na swojej pracy, do tego stopnia, że popełnił karygodny błąd przy kompletacji zamówienia. Gdy ów błąd wyszedł na jaw, Antek został wezwany do swojego szefa na specjalną rozmowę, sam na sam.
- Jacek mi doniósł o twojej pracy. – Oświadczył rzeczowo. – Co się z tobą stało Antoni? Nie starasz się, knocisz swoją pracę, nie poznaję cię.
- Przepraszam. –

14




Odburknął pod nosem.
- To niestety za mało. Przykro mi, wiesz jaka jest sytuacja Antoni, góra patrzy mi na ręce, nie mogę pozwolić na takie niedociągnięcia, nie mogę opłacać takiego pracownika.
Podsunął Antkowi pod rękę wypowiedzenie i kazał je podpisać. Antek jako że poczuł jakby w sercu wyrosła mu cierń, podpisał bez słowa i wyszedł.
W następnym tygodniu oddał wszystkie swoje rzeczy, oddał potrzebne dokumenty i na zawsze opuścił swoje stanowisko pracy, miejsce w którym spędził cztery lata życia.
Teraz siedzi samotnie w domu, nie czytając, tylko pijąc i słuchając głośno smutnej muzyki. Przecież było dobrze, przez jakiś czas, ale niestety nic się nie zmieniło, miało być lepiej, a jest gorzej. Czasami tak jest w życiu, chcemy przejść krok na przód, jednakże życie sprzedaje nam cios prosto w brzuch wpychając w otchłań rozpaczy.

15




Wyrazy: Znaki: