Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Pieguska i nochalikonka kopiowania

Autor: Dos twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Edmund Piekarz do szaleństwa kochał piegi. To dlatego odetchnął z niekłamaną ulgą, gdy pstrokaty wachlarz zwinął się i zniknął w podłogowej szczelinie, a jego oczom ukazała się Lidia. Jego wybranka miała na policzkach i nosie masę czarujących kropeczek. I nie były one byle jakie, o nie! Dziewczyna mogła się poszczycić pięknymi złoto-brązowymi piegami.
– I jak, Edmundzie, czy Lidia to dobry wybór? – zagadnął Pan Prowadzący.
– Idealny – westchnął zauroczony.
Dziewczyna roześmiała się perliście, odrzucając w tył jasne loki.
„Oby, broń Boże!, nie śmiała się ze mnie”, pomyślał z paniką Edmund.
– Lidio, a ty co myślisz? Przystojny?
Pan Prowadzący nie dawał za wygraną. „Co ona biedna ma odpowiedzieć przed kamerami, przed tymi wszystkimi ludźmi?”, nerwowe myśli nie opuszczały Edmunda. Aż cały się spocił. Niespokojnie pocierał czoło w oczekiwaniu na zbyt opóźniającą się – jego zdaniem – odpowiedź Lidii.
– Mam nadzieję, że nie będzie żałował podjętej decyzji – Jej uśmiechnięte oczy spotkały się z jego błękitnym spojrzeniem i Edmund momentalnie zyskał nieco spokoju ducha.
– Nie będę

1




żałował, choćby ze względu na darmowe wakacje – wypalił.
Publiczność zebrana w studiu wybuchła salwą śmiechu, Edmund jednak wiedział, że przeholował.
„Pomyśl! Pomyśl, zanim coś palniesz! To nie boli”, kajał się.
– Wakacje, ach, te wakacje – podchwycił Pan Prowadzący. – Zobaczmy więc, gdzie wspólnie pojedziecie. To z pewnością będzie niezapomniany tydzień: piękna, zjawiskowa Lidia i… ty – powiedział, zwracając się do Edmunda.
Publiczność lekko się ożywiła, po twarzach zebranych przeszedł szmer zadowolenia z usłyszanych pogardliwych słów.
– Szkoda tylko, że twój nos musi z wami jechać – mruknął Prowadzący, a Edmund aż zesztywniał.
"Pewnie", pomyślał "Za dużo jeszcze mam pewności siebie, dowal mi więcej". Sparaliżowany patrzył na żywiołową reakcję ludzi siedzących na trybunach, którzy aż pokładali się ze śmiechu. Ich humor zdecydowanie współgrał ze stylem Prowadzącego. No bo chyba nie płacili im za obecność w studiu i ten sztuczny chichot? Jego wzrok zatrzymał się na twarzy Lidii. Na szczęście ona się nie śmiała.
– No cóż – zaczęła nieśmiało – Zdecydowanie

2




wolę jechać z nosem Edmunda, niż z Pana tupetem.
Publiczność umilkła, by chwilę później dosłownie zawyć z radości. Lidia stała się nagle ich bohaterką – postawiła się Prowadzącemu, który tylko mruknął coś niewyraźnie i pokrył się purpurą od brody, po same końcówki uszu.
– Kto losuje? – spytał krótko, gdy wrzawa na widowni trochę ucichła.
– Edmundzie, zacząłeś wybierać, to dokończ, proszę – uśmiechnęła się Lidia.
Pan Prowadzący wyciągnął w jego kierunku trzy białe koperty, a gdy Edmund wskazał jedną z nich, otworzył ją i oznajmił:
– Mam nadzieję, że macie łopaty – zaczął z głupia franc – bo jedziecie do Zakopanego!
– Fantastycznie! – podsumował Edmund.
– Jesień w górach jest najpiękniejsza – zawtórowała mu Lidia.
Pan Prowadzący uśmiechnął się krzywo, nie mogąc już chyba dłużej ukryć tego, że ma ich powyżej dziurek w nosie. Z największą przyjemnością wskazał parze drogę do wyjścia. Lidia i Edmund podziękowali uprzejmie, pomachali publiczności i trzymając się za ręce uciekli oku kamery, chowając się za kulisami.

3




Wyrazy: Znaki: