Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Kotikonka kopiowania

Autor: ble ble twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Od dzisiaj to malutkie mieszkanie było dla Iwony domem.
Cztery szafki kuchenne, wszystkie puste. Między szafkami: kuchenka elektryczna, i mała lodówka. Dalej rozkładana kanapa, która bardziej posłuży jako posłanie. Łazienka: prysznic, toaleta i umywalka. Brakowało pralki, szafy, naczyń i biurka. Jednak jeszcze bardziej potrzebowała kuwety i kota.
Wyjęła z bagażu laptopa, usiadła na kanapie i znalazła najbliższe schronisko.
Nie dotarła jednak na miejsce. Na malutkim wyłożonym żwirem parkingu minął ją zmierzający w tym samym kierunku wolontariusz. Miał klatkę z czarnym kotem. Zwierzę gdy ją zobaczyło zaczęło rozpaczliwie miauczeć.
- Mogę go zobaczyć? - przystanęła.
Gdy pochyliła się w stronę klatki kot ucichł, patrzył tylko jej w oczy tym błagalnym wzrokiem.
- On nie jest jeszcze gotów do adopcji - odparł z wahaniem wolontariusz.
Iwona go nie słuchała. Wykorzystała jego wahanie, by otworzyć drzwiczki i wysunąć dłoń do klatki. Kot miauknął nieszczęśliwie, ale dużo ciszej niż wcześniej, przytulił swój policzek do jej dłoni, zachęcając ją do pieszczot.
- Chce go! - zawołała z zachwytem. - Jest uroczy.
- Nie jest

1




jeszcze wykastrowany - westchnął wolontariusz.
- To nic, ja wszystkiego dopilnuje - odparła bezwiednie Iwona, jej uwaga skupiona była na kocie, jego miękkim futerku oraz cichym, ale hipnotyzującym, błagalnym miauczeniu.
Delikatnie wyciągnęła go z klatki.
- Poza tym chyba ma złamaną tylną nogę - kontynuował nieśmiało wolontariusz. - Jest też… dziki - dodał z wahaniem.
Kobieta zupełnie zignorowała jego uwagę.
- Zajmę się tobą! Wszystko będzie w porządku, zaopiekuje się tobą - powiedziała do zwierzęcia, tuląc je do piersi i głaszcząc. - Ze mną wszystkie twoje smutki rozpłynął się w tuńczyku.
Wolontariusz spojrzał na kamerę monitoringu, którą zawieszono nad bramą. Wydawało się, że są poza zasięgiem. Wzruszył ramionami i zamknął drzwiczki pustej klatki.
- Ma go pani jak przewieźć? - zapytał na odchodne.
Kiwnęła głową i oddaliła się, w pełni zaabsorbowana zwierzęciem.
Iwona wróciła do domu późno, ale kot został prawidłowo opatrzony przez dobrego weterynarza.
Przez pierwsze dni pupil był raczej smutny i obolały, reagował jednak pozytywnie na głaskanie. Jego głośne mruczenie działało na Iwone relaksująco.

2




Z dnia na dzień coraz więcej się ruszał i odzyskiwał sprawność. Właścicielka szybko przekonała się, że jest uparty. Czasem kot uciekał od niej z narażeniem własnego zdrowia. Gdy nie udało mu się doskoczyć na szafę jęknął z bólu tak głośno, że Iwona się przeraziła. Nigdy więcej już go nie ścigała po mieszkaniu, nawet jeśli bardzo potrzebowała się przytulić.
Starała się raz w tygodniu zanosić swojego ruchliwego pupila na kontrolę do weterynarza. Namawiał ją na kastrację pupila, ale ona wolała z tym poczekać. Bała się, że dla zwierzęcia będzie to traumatyczne. Myślała o tym jak się nacierpiał przez złamaną nogę, nie chciała przysparzać mu kolejnego bólu. Powoli jednak się łamała, trzymanie niewykastrowanego kocura w mieszkaniu bywało kłopotliwe.
Pewnej nocy Iwonę obudziło dziwne przeczucie. Rozglądnęła się po mieszkaniu i zobaczyła w kącie duże błyszczące kocie oczy. Były nienaturalnie duże. Wstała i powoli zbliżyła się do niepokojącego zjawiska. Kojec całkowicie zakrył zwinięty w kulkę umięśniony mężczyzna, patrzył na nią z czujnością. Gdy za oknem przejeżdżał samochód, pionowe

3




źrenice zwęziły się, a tęczówka zabłyszczała. Drżącą dłonią dotknęła go. Nastawił policzek by go głaskać. Miauknął zachęcająco. Potem z powrotem stał się jej kotem.
Kot zmieniający się w człowieka skojarzył jej się z wilkołakiem. Jako iż jej pupilowi daleko było do wilka, na zasadzie słowotwórstwa mianowała go kotołakiem.
Z samego rana Iwona zadzwoniła do weterynarza i odwołała zaplanowaną kastrację pupila. O ile wczoraj nic jej się nie przewidziało, to miała pomysł jak omawiany narząd wykorzystać.
Wieczorem ułożyła kota do spania, nie w kojcu, a u siebie na łóżku.
Tak jak Iwona oczekiwała nocna transformacja pupila obudziła ją. Zdziwiła się, gdy odkryła, że jej przemieniony pupil nadal śpi. Zaczęła go głaskać, najpierw jak kota, ale szybko przerodziło się to w erotyczne pieszczoty. Pierwszy raz dotykała tak wysportowanego mężczyzny. Gdy się rozbudził zaczął ją gryźć i ocierał się jak kot. Mruczał. Jego mruczenie brzmiało dla niej zniewalająco.
Potem odwrócił ją plecami do góry i uniósł w górę jedną ręką. Lekko zdezorientowana podparła się na dłoniach i kolanach, wtedy wsunął swój

4




członek do środka. Próbowała przekonać pupila do innej pozycji, ale nie chciał, a może żadnej innej nie znał i nie rozumiał. Była nieco zniecierpliwiona, więc dość szybko się poddała. Grzecznie uniosła się do pozycji na czworaka, a on jeszcze raz dokonał penetracji. Podczas stosunku ugryzł ją w ucho. Niedługo potem doszedł. Iwona również czuła się bosko. Opadli obok siebie na łóżko, wyciągnęła dłonie w jego stronę. Uśmiechnęła się i przysunęła bliżej, by przycisnąć głowę do jego piersi. Zmienił się spowrotem w kota. Westchnęła ciężko. Zwinęła się wokół niego i otuliła go ramionami. Ponownie się uśmiechnęła, jego futro było tak przyjemne w dotyku.
Następnej nocy zaczęła się edukacja. Kot już dawno nauczył się kocich rzeczy, jak rozpoznawanie swego imienia (nie mylmy tego z reagowaniem na imię), załatwianie się w kuwecie, czy że na stół nie wchodzi się, gdy człowiek patrzy. Skoro jednak okazał się kotołakiem, Iwona nie chciała zakończyć jego edukacji na kocich sprawach.
Edukacja, a raczej próby edukacji odbywały się przed stosunkiem. Kobieta celowo oddalała przyjemność, stawiając ją kochankowi

5




jako nagrodę za wysiłki. Pewnej nocy jej pupil zmarszczył brwi i syknął, zniecierpliwiony jej upartym edukowaniem. Wstał z łóżka, pierwszy raz widziała go chodzącego po domu w tej formie. Ruszył w kierunku drzwi wyjściowych i zaczął bawić się klamką. Trącał ją ręką, a klamka chybotała się, drzwi były jednak zamknięte na klucz. Wtedy dotarło do niej, że jej kochanek stoi i porusza się dwunożnie, czego nie powinna była się po nim spodziewać.
Tej nocy seksu nie było. Pupil bawiący się klamką zmienił się spowrotem w kota. Kot skakał próbując sięgnąć klamki, lub po prostu drapał drzwi. Iwona chwyciła kota i zaniosła z powrotem do łóżka, ale uciekł. Gdy wstała, kot spał na dywanie koło drzwi.
Przez nastepne pare nocy, Iwona nie naciskała na edukację, a jej życie seksualne kwitło. Jednakże kot nadal wyrażał niepokojące zainteresowanie drzwiami wyjściowymi. Gdy wracała, uchylała drzwi i przeciskala się przez szparę, by nie pozwolić mu przejść. Parę razy musiała biegać za nim po klatce schodowej i łapać uciekiniera.
Kupiła kocią smycz, by pójść z nim na spacer, jednakże jej pupil nie potrafił zaakceptować

6




uprzęży. Gryzł i drapał. Gdy już udało się założyć uprząż i próbowała go prowadzić, jego zachowanie jeszcze się pogorszyło. Smycz przypięła do paska kurtki, a kota wzięła na ramiona.
Ze spaceru wróciła z podrapaną szyją i ugryzieniem na szczęce. Jej dłonie były w jeszcze gorszym stanie. Położyła kota w kojcu i pośpieszyła do łazienki dezynfekować zadrapania i pogryzienia.
- Dlaczego mi to robisz? - syknęła z płaczem, kontynuując opatrywanie się.
Szybko zorientowała się, że ma za mało plastrów. Sprawdziła godzinę na telefonie. Apteka była jeszcze czynna. Wzięła głęboki oddech i pobiegła do drzwi wejściowych. Jednak nie udało jej się wyjść szybko. Musiała drzwi jeszcze odkluczyć, co również zrobiła w pośpiechu, ale za wolno. Poczuła na ramieniu dłoń. Szarpnięcie. Gdy jej głowa uderzyła o dywan, zobaczyła jak jej kochanek wymyka się na wolność.

7




Wyrazy: Znaki: