Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 44
Dzisiaj w pracowni: 6
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Sen ikonka kopiowania

Autor: Sebixa twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




- Nie mam już sił. Poddaje się. Nie dam rady dalej walczyć. To koniec, przegrałam. - powiedziałam to łamiącym się głosem. Nagle zapanowała ciemność. Usłyszałam huk, zgrzyt metalu. Poczułam się osaczona.
Jasność powoli wracała. Po paru sekundach zobaczyłam przed sobą pionowe, metalowe druty. Rozejrzałam się na cztery strony i zrozumiałam w jakiej sytuacji się znalazłam.
- To klatka...- Powiedziałam szeptem.
Nagle zaczęłam panikować. Moje przerażenie wzrosło, gdy spojrzałam w dół.
- Basen! - Krzyknęłam. Serce biło mi jak oszalałe. Desperacko szarpałam za kraty. Do oczu napłynęły mi łzy.
Po paru minutach usiadłam zrezygnowana na środku klatki.
- To koniec. Tego przecież chciałam. Wreszcie się skończy wszystko. - Powiedziałam sama do siebie, a strach mnie nie opuszczał nawet na krok.
- Chcesz się poddać? - zapytał jakiś głos. Nie potrafiłam powiedzieć kto wypowiedział te słowa, ani skąd dochodził głos.
- Gdzie ja jestem ? To jakiś żart ? Chcę stąd wyjść ! Wypuść mnie ! - Zapytałam spanikowana, czułam coraz większy niepokój, byłam niepewna całej tej sytuacji.
- Czy chcesz się poddać? - Nieznajomy

1




głos zapytał mnie ponownie.
- Jeśli powiem, że chcę, czy to się skończy ?
- Chcesz się poddać ? - I znów to pytanie...
Miałam dość już wszystkiego. Nie obchodziło mnie czy ta klatka i ten basen to żart, czy sen, czy coś jeszcze innego, nie miałam głowy do rozmyślań nad tym w tamtej chwili. Odpowiedziałam więc :
- Tak, chcę się poddać.
Przed basenem pojawiły się jakieś postacie. Wyglądały jak cienie, były bezosobowe. Jedna z postaci stała się wyraźna, od razu ją poznałam, to dziewczyna, z którą siedziałam w pierwszej klasie, jeśli dobrze pamiętam miała na imię Lena. Popatrzyłam na mnie i nagle zaczęła się palić. Ogień pojawił się jakby z podłoża. Wystrzelił z ziemii i po kolei zżerał Lenę.
Najpierw nogi, potem tułów i na końcu głowę, Dziewczyna bardzo krzyczała, Nie mogłam wytrzymać tego i chciałam zasłonić oczy, ale w dalszym ciągu słyszałam jej krzyk pełny bólu. Zakryłam dłońmi oczy, ale nie mogłam, głowy tez nie dałam rady odwrócić w inną stronę. Miałam wrażenie jakby nad moim ciałem jakaś siła miała kontrolę.
Widok Leny był okropny. Konała na brzegiem basenu i to przeze mnie. Poczułam

2




się winna. Bardzo jej współczułam. Nie tak przecież miało być. Sądziłam, że to chodzi o mnie, po mojej odpowiedzi to ja miałam się spalić.
Wszystko działo skończyło się równie szybko, jak się zaczęło. W miejscu, gdzie przedtem stała Lena teraz znajdowała się tylko góra ciemnoszarego popiołu.
-Przepraszam... - Powiedziałam w płaczu. Poczułam, że klatka opada. Obniżyła się o parę centymetrów. W mgnieniu oka zrozumiałam zasadę. Pytanie, moja odpowiedź, postacie z cienia, basen... To umieranie jest jeszcze gorsze niż życie.
- Zanurz mnie, w tym basenie, ale proszę oszczędź tych wszystkich ludzi. To ja chcę odejść ! Oni są niewinni ! - Krzyknęłam a w odpowiedzi dostałam to same znajome pytanie zadane przez nieznajomy głos.
- Chcesz się poddać ?
Tym razem postanowiłam nie odpowiadać. Bałam się, tego kto może być następny. W klatce tez umrę, chociażby z braku jedzenia czy wody.
- Czy chcesz się poddać? - Głos ponownie się odezwał. W dalszym ciągu milczałam.
- Czy chcesz się poddać ?- Nadal żadnej odpowiedzi zwrotnej z mojej strony.
- Czy chcesz się poddać ? Czy chcesz się poddać ? Czy chcesz się poddać ? Czy

3




chcesz się poddać ? - Głos stawał się coraz głębszy i, coraz to głośniejszy. powtarzał to pytanie w kółko. Coraz szybciej. W pewnym momencie nie wytrzymałam i powiedziałam:
- Poddaje się.
Z cienia wyłoniła się pani ze sklepu spożywczego, do którego często chodziłam. lubiłam ją. Z każdym razem jak robiłam zakupy to rozmawiałyśmy.
Zaczęła się palić. Głośno krzyczała. W tym krzyku było wiele cierpienia. A ja przyglądałam się temu ze łzami w oczach. Ona cierpiała, ale ja też. Nie tylko byłam bezradna na działanie obcej siły, ale też bolał mnie widok męczarni jaką przejść musiała z mojego powodu.
Gdy stała się popiołem klatka opadła. Spojrzałam w dół.
" Jeszcze trochę i nadejdzie koniec. Nie zależało mi na tych osobach. Może mi wybaczą." - Pomyślałam. Byłam, w tym momencie egoistyczna i wypłukana ze wszelkich ludzkich uczuć.
- Czy chcesz się poddać? - Padło znów to pytanie.
- Tak, chcę.- Odparłam bez zawahania.
Kolejna osoba wyłoniła się z cienia. To był Alan, mój kuzyn. W ciągu sekundy zaczął się palić. Sparaliżowało mnie. Dlaczego moja rodzina ? Wychowywałam się z nim. Byłam w takim

4




szoku, że nie zauważyłam kiedy stał się górą popiołu. Stałam jak osłupiała, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa nawet wtedy, gdy usłyszałam głos nieznajomego. Nie byłam pewna co odpowiedzieć, ale przypomniałam sobie jak wyglądało moje życie do tej pory. Nie chciałam, żeby tak nadal było, nie miałam już na to sił.
- Tak - Odpowiedziałam stanowczo.
Tym razem z cienia wyłonił się mój ojczym. Spojrzał na mnie lodowatym wzrokiem,pełnym nienawiści. skierowałam do niego takie samo spojrzenie, ale w moim było jeszcze obrzydzenie i nuta satysfakcji. To przez niego tu jestem. On jeden jest inny całemu mojemu bólowi, bo to właśnie on poprzewracał moje życie do góry nogami. Jestem zadowolona z tego, że mogłam zabić. Zasłużył sobie na to.
Zaczął się palić. Krzyczał przeraźliwie głośno, ale na mnie to nie zrobiło żadnego wrażenia. Upajałam się, tym widokiem oraz krzykiem bez najmniejszego mrugnięcia okiem.
- Teraz wiesz co czułam ja i reszta przez te wszystkie lata, gdy się nade nami znęcałeś ! Co boli ?! No proszę a taki odważny byłeś zawsze. Giń śmieciu ! - Krzyczałam w jego stronę.
Po chwili był już tylko

5




popiołem. Poczułam w sobie spokój jakiego nigdy wcześniej nie zaznałam. Czułam się wolna i lekka jak piórko.
Klatka opadła. Moje stopy się zatopiły. Nie byłam pewna czy chce zatopić i pozostałe części mojego ciała czy wrócić na stały ląd.
- Czy chcesz się poddać ? - Zapytał głos.
- Nie chcę żyć. Nie mam po co. Nienawidzę tego świata. TAK! TAK! TAK !
Z cienia wyłonił się mój dziadek, Twarz miał pogodną jak zawsze, Na jego widok serce mi przestało bić. Tyle chwil wspólnie spędzonych, wakacje, ferie... Siedzenie nad książkami z matematyki, bo tylko on potrafił mi cyferki wpoić do głowy.
- NIE! Nie proszę ! - Krzyknęłam i zaczęłam szarpać z całych sił za kraty. Łzy spływały po moich policzkach strumieniami jak woda z wodospadu. Na nic był mój płacz i moje prośby. Dziadek spalić się jak pozostali, a klatka opadła. Teraz byłam w wodzie zanurzona po kolana. Cały czas płakałam. Nie wiem czy ze strachu czy bólu.
- Chcesz się poddać ?
- Zabierz mnie stąd ! Poddaje się...
Z cienia wyłoniła się moja przyjaciółka Jagoda. Znałyśmy się od czterech lat, ale od trzech się przyjaźnimy.przeżyłyśmy razem wiele

6




wspólnych chwil. Byłyśmy dla siebie jak siostry.
Spojrzałam jej w oczy i powiedziałam:
- Przykro mi. Przepraszam...
Zaczęła się palić i strasznie krzyczeć. To była prawdziwa tortura. Dlaczego bliskie mi osoby muszą cierpieć, żebym mogła odejść? Nie chciałam zadać im bólu i pozbawić życia. Chciałam tylko zniknąć, być wolna. Jeszcze bardziej znienawidziłam siebie i ten świat. Byłam po szyje w basenie.
- Czy chcesz się poddać?
Już miałam otwierać usta, by odpowiedzieć, gdy z cienia wyłoniła się moja najmłodsza siostra, Melka. Moja mała perełka, moje oczko w głowie, mój cały świat...
- TO PRZECIEŻ BEZBRONNE I NICZEMU WINNE DZIECKO !!! - Krzyczałam przerażona, spanikowana i bezradna do granic możliwości.
- Czy chcesz się poddać ?
Melka popatrzyła na mnie swoimi małymi, słodkimi oczkami uśmiechnęła się i powiedziała :
- Nie.

     Nagle otworzyłam oczy. Serce biło mi jak oszalałe. Dłonie drżały. Oddech przyspieszył. Byłam cała zlana potem. Wstałam i pobiegłam do pokoju Meli. Spała spokojnie w łóżeczku. Kamień spadł mi z serca.
- To był sen. To był tylko sen. - Powiedziałam do siebie.
Poszłam do łazienki

7




się umyć. Zamknęłam drzwi i usłyszałam ten głos :
- Chcesz się poddać ?
Odwróciłam się twarzą do lustra, spojrzałam sobie w oczy i z dumą i przekonaniem powiedziałam :
- Zostałam rzucona na głęboką wodę z dala od lądu, ale ode mnie zależy czy się utopię czy popłynę na wyspę. Nigdy się nie poddam

8




Wyrazy: Znaki: