Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 74
Dzisiaj w pracowni: 8
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Ekotanazjaikonka kopiowania

Autor: Szufix twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Część I

     Drodzy!

     Dzisiaj są moje osiemdziesiąte urodziny. Co miałem uczynić – uczyniłem. Czego nie zrobiłem – i tak bym już nie zrobił. Ostatnie lata były bardzo męczące. Po odejściu mej ukochanej małżonki, życie mi się sprzykrzyło. Codziennie faszeruję się dziesiątkami tabletek o wątpliwych skutkach i niewątpliwych kosztach. Jaki to ma sens?
Może pomyślicie, że jestem wariatem. Może nazwiecie mnie głupcem. Nie szkodzi. Gdy będziecie to czytać, to będzie już po wszystkim. Choć trafniej byłoby napisać, że to dopiero początek. Początek zmiany. Początek rewolucji. Wszystko w imię dobra naszej pięknej matki ziemi. Czynię to dla dobra moich dzieci, dla dobra wnuków, dla dobra was wszystkich. Mam nadzieję, że zrozumiecie i docenicie mój gest. Potraktujcie to jako pożegnalny dobry uczynek.
Niniejszym, oficjalnie podejmuję się pierwszej w historii Ekotanazji – śmierci ekologicznej, śmierci w imię dobra naszej planety.
Mieczysław Bocheński

Takie ogłoszenie w czwartkowym wydaniu lokalnego dziennika przeczytali mieszkańcy Augustowa. Pan Mieczysław Bocheński uchodził za mądrego i kulturalnego człowieka.

1




Policja zaprotokołowała samobójstwo. Lekarze jako przyczynę zgonu podali przedawkowanie leków.
Sprawa pozostałaby niezauważona i przepadła w pomroce dziejów, gdyby nie pani Maria Szczerska, która zakupiła czwartkowe wydanie gazety i gdyby nie jej wnuk Michał Gromski. Michał rozbawiony artykułem przesłał go swemu starszemu bratu Filipowi, który dumnie reprezentował rodzinę, studiując turystykę na Uniwersytecie Warszawskim. Filip nie omieszkał podzielić się artykułem ze swoją współlokatorką Ewą Wilczyńską, studentką prawa. Ewa skrupulatnie przeczytała artykuł. Następnie wrzuciła go na Facebook.
I tak od osoby do osoby informacja zataczała coraz szersze kręgi. Tak szerokie, że kilka dni później Wyborcza przedrukowała artykuł, dodając notkę biograficzną Bocheńskiego. Tego samego dnia, jeden z drugorzędnych polityków lewicowych zamieścił link do artykułu Wyborczej na Twitterze i dodał historyczny hasztag ekotanazja.
Przez fora internetowe przetoczyło się wiele dyskusji. Wszystkie zaczynały się od merytorycznych argumentów, by chwilę później przeistoczyć w serię bluzgów.
Co to ma do rzeczy, że ktoś ma na nazwisko

2




Kupsztal? I czy fakt, że napisał „z tąd” rzeczywiście dyskredytuje wszystkie jego argumenty? Niektóre posty były naprawdę żenujące.
Don Mariano na swoim blogu Ekspert od ekspertów opisywał rzecz następująco „Dyskusje internetowe – szczególnie gdy wpisy są anonimowe – charakteryzują się tym, że gdyby zacząć je czytać od piątego postu, to dowiedzielibyśmy się jedynie, kto – mówiąc delikatnie – ma niesymetryczną buzię, kto lubi, gdy podczas stosunku jedna osób znajduje się za drugą oraz czym trudnią się matki rozmówców. Natomiast ciężko byłoby ustalić jaki wpis zainicjował całą wymianę zadań.”
Podobnie było w przypadku dyskusji o ekotanazji. Niemniej, zdarzały się wpisy warte uwagi. Wielokrotnie pojawiał się argument, że samobójstwo zawsze jest złe i basta. Pojawiły się więzienia i trucizny, samuraje i seppuku. Pojawili się żołnierze kamikaze. Ktoś argumentował, że ekotanazja jest dobra, bo kamikaze to boski wiatr. Ktoś to wyśmiał. Ktoś wyśmiał wyśmiewającego.
Pozwolę sobie przytoczyć jedną wymianę zdań bardziej szczegółowo.
– To nic nowego, nie ma się co podniecać. Nie kojarzysz

3




Ättestupa? W Skandynawii już wieki temu doszli do tego, że nie ma co wydawać kasy na starych i zrzucali ich ze skarpy.
– To jest urban legend.
– Skąd wiesz, że urban legend, przecież nie da się wykluczyć, że tak nie było?
– Nawet jak było, to powiedziałeś, że ich zrzucali ze skarpy.
– Niektórzy może nawet sami skakali.
– No to zdecyduj się, zrzucali ich czy sami skakali? I skakali, bo chcieli czy bo musieli?
– A skąd ja to mam wiedzieć? Przecież to dawno temu było, nie ma dokładnych danych.
Inni pisali o Atenach, jeszcze inni o Sparcie.
Ponownie powołam się na blog Eksperta od ekspertów. „Gdyby wszystkie dyskusje zebrać w jedno miejsce i spróbować z nich coś wycisnąć. Nie wiele by soku było. Większość internautów można zredukować do jednego z trzech profili. Typ pierwszy twierdzi, że samobójstwo jest złe, koniec dyskusji. Typ drugi głosi, że wolność przede wszystkim, koniec dyskusji. Trzeci typ jest ugodowy. Nie ma własnego zdania. Zależnie od okoliczności głosi jedną bądź drugą tezę, tak aby zadowolić otoczenie. Oczywiście można by jeszcze dorzucić czwarty typ, który pojawia się w każdej

4




dyskusji. Typ troll.
Trolle to wbrew pozorom inteligentne bestie. Nie są zainteresowane odnalezieniem prawdy. Specjalizują się w ciętych ripostach. Mają wiele argumentów za i przeciw niezależnie od tematu dyskusji.”
Na koniec Don Mariano przytoczył przykład opolskiego trolla „W chrześcijaństwie najwyższą wartością jest miłość, a nie życie. Oddanie życia z miłości do bliźnich wydaje się czynem wielce chwalebnym.” Na wszelki wypadek opcja dodawania komentarzy był niedostępna.
Na kilka tygodni temat ucichł, by powrócić ze zdwojoną siłą. Do sieci trafiło zdjęcie z komisariatu policji w Nowym Sączu. Nie wiadomo kto je zrobił. Zresztą nie jest to najważniejsze. Ważne, że na zdjęciu jest list, który trafił do policji. Jak wynika z podpisu, od pana Grzegorza Sitko. Pan Sitko pisze, że zainspirowany panem Bocheńskim, również postanowił poddać się ekotanazji – ponieważ nie ma specjalnych punktów, gdzie mógłby to uczynić jak człowiek, zmuszony jest dokonać ekotanazji na własną rękę. Z góry przeprasza za kłopot, jakim będzie oporządzenie jego ciała dla policji. Nie ma rodziny, więc doszedł do wniosku, że

5




najuczciwiej będzie poinformować listownie odpowiednie służby.
Policja niezadowolona z całego zajścia próbowała zamieść sprawę pod dywan. Pan Sitko nie był nikomu znany. Od lat rzadko kiedy opuszczał mieszkanie. Tak się złożyło, że czujna sąsiadka pana Sitko powiązała ze sobą fakty. Plotka powędrowała. Kilka godzin później w niejednym nowosądeckim domu rozgorzała dyskusja. Nazajutrz temat ekotanazji wrócił na fora internetowe.
Jak pisał Don Mariano „Nowe doniesienie zaskoczyło wielu sceptyków, którzy nie dowierzali w prawdziwość historii z Augustowa. Teraz już będzie im trudniej pozostać obojętnymi. Drugi przypadek w ciągu kilku tygodni, zdecydowanie nie mógł być przypadkiem. Pomiędzy jeden a dwa jest znacznie większa odległość niż między dwa i trzy. Na matematyce rzadko tego uczą. Dwa jest groźne. Co więcej, pan Sitko jawnie oświadczył, że zainspirował się panem Bocheńskim.”
Niejedna para hazardzistów założyła się, czy w kolejnym tygodniu pojawi się nowy przypadek. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby domyślić się, że połowa z nich wygra. Tymczasem rozwiązanie okazało się zgoła nieoczekiwane.
Na

6




kolejny incydent nie trzeba było długo czekać. Ledwie kilka dni później na mokotowski posterunek policji dotarł list, w którym skarżąc się na samotność i zły stan zdrowia, wiążący się z koniecznością zakupywania drogich leków oraz permanentnym bólem, pan Jan Bartok tłumaczył, dlaczego postanowił dokonać ekotanazji. Gdy policja dotarła na miejsce, okazało się, że autor listu żyje, gdyż jak sam przyznał, zapomniał, gdzie schował lekarstwa. W efekcie większość zakładów pozostała nierozstrzygnięta.
Wieczorem w Internecie pojawił się komentarz pewnego krakowskiego doktora filozofii „Jeżeli ktoś jest tak niedołężny, że nawet nie jest w stanie dokonać samobójstwa, to najlepszy dowód na to, że jego próba była słuszna.” Komentarz spotkał się z ostrą krytyką. Zwyzywano go od nazistów. Pojawiły się komentarz, że najlepiej, gdyby doktor sam dokonał ekotanazji. Doktor przeprosił za swoją wypowiedź i zaznaczył, że nie chciał nikogo obrazić.
Przypadek pana Bartoka sprowadził całą dyskusję na inne tory. Na pierwszy plan wypłynęła eutanazja.
Ekspert od ekspertów pisał „Środowiska lewicowe skorzystały z okazji

7




i zaczęły ostro walczyć o legalizację eutanazja. Ich koronny argument był pozamerytoryczny i odnosił się do faktu, że zachodnie państwa już dawno temu zaktualizowały swoje prawo. Używanie słowa aktualizacja było sprytnym wybiegiem erystycznym. Powtarzane wielokrotnie utwierdza postronnych odbiorów w przekonaniu, że rzeczywiście coś z tym trzeba zrobić. Niektóre środowiska katolickie, zamiast bronić życia jako wartości, dają się złapać w pułapkę i atakują zachód i wszystkie społeczne reformy. Rykoszetem obrywa się Unii Europejskiej.”
Oprócz tego przewijało się dobijanie konającego w męczarniach przyjaciela na polu bitwy.
Przełom nastąpił, gdy w Internecie pojawiła się informacji o tragicznej śmierci Zygmunta Lasoty aktywnego opozycjonisty jeszcze z czasów PRL. Godzinę później inny portal sprostował, że pan Lasota dokonał ekotanazji. Była to pierwsza znana postać – przynajmniej w środowisku warszawskim. Z kolei kilka dni później wyciekła informacja, że pan Lasota, cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe.
Don Mariano komentował „Jedni piszą o tragedii inni o ekotanazji. Wszystko zależy od tego, co się chce

8




ugrać. Jedni mówią płód, inni dziecko. Zabić dziecko, to coś strasznego, ale pozbyć się płodu, to zupełnie inna sprawa.
Samobójstwo brzmi groźnie. A ekotanazja? Ciężko stwierdzić. Pozytywny wydźwięk, w końcu jest eko. Wszystko zaczyna się od pojęć i wypaczania rzeczywistości, tylko kto wypacza? Zawszenie nie my, tylko ci drudzy.
Zaburzenia pana Lasoty, to zdecydowanie niewygodna informacja dla orędowników ekotanazji. Przeciwnicy już zaczynają snuć domysły i szepczą na forach – a może Bocheński, Sitko i Bartok, też byli chorzy?”
Po kilku miesiącach, pod wpływem lobbyingu ruchów pro choice, sejm w końcu zalegalizował pasywną eutanazję. Wywołało to oburzenie w środowiskach katolickich. W kontekście ekotanazji zmieniło niewiele. Nadal pomoc starszym osobom w popełnieniu ekotanazji byłaby przestępstwem.
Dni upływały. Od czasu do czasu pojawiały się kolejne doniesienia dotyczące ekologicznych samobójstw. Powstała strona internetowa, na której rejestrowano wszystkie przypadki. Na stronie umieszczono również formularz rejestracyjny. Autor strony w swej mądrości doszedł do wniosku, że potencjalni użytkownicy – co w

9




owym kontekście brzmi nieco eufemistycznie – zamiast pisać na pocztę, mogliby wypełniać prosty formularz z adresem. Następnie autor strony przekazywałby informację lokalnej policji i voilà. Ku zaskoczeniu autora nikt z formularza nie korzystał.
„Ekotanazja z perspektywy państwa ma marginalne znaczenie, a z punktu widzenia ekonomii nawet korzystne, choć przy aktualnej skali zysk jest zaniedbywalny” pisał Don Mariano „Niemniej nie można wykluczyć, że pan Bocheński w przedrostku eko, chciał również ukryć aspekt ekonomiczny”
Kolejne miesiące mijały bez rewelacji. Dotychczasowa liczba ekotanazji wynosiła czternaście. Sami mężczyźni. Najmłodszy w chwili śmierci miał ukończone siedemdziesiąt osiem lat. Internauci snuli teorie spiskowe, a policja szukała wspólnego mianownika dla wszystkich wypadków. Bez skutecznie.
Profesor psychologii Uniwersytetu Opolskiego ugryzł problem z innej strony, pytając „Czy zaobserwowaliśmy jakikolwiek wzrost ilościowy? Czy liczba samobójstw się zwiększyła? Czy przypadkiem nie jest tak, że ludzie, którzy mieli skłonności samobójcze, wykorzystali ekotanazję jako pseudomotywacje?”
Główny Urząd

10




Statystyczny w odpowiedzi na otwarte pytania pana profesora opublikował statystyki, z których niewiele wynikało. Co prawda, w ostatnim kwartale w najstarszej grupie wiekowej odnotowane o kilka samobójstwa więcej, ale od lat jest tendencja wzrostowa. Przy okazji GUS podkreślił, że procentowo współczynnik samobójstw u osób starszych jest jednym z najwyższych, lecz bywa marginalizowany ze względu na fakt, że sama grupa jest względnie mała i realna liczba zgonów nie jest duża.
Na chwilę zainteresowanie problematyką samobójstwo jako takich, zwiększyło się. Niemniej, wkrótce ludzie znudzili się tematem i o wszystkim zapomnieli.
W międzyczasie odbyły się wybory parlamentarne. W skład kolacji rządzącej weszła między innymi partia HIV o poglądach zdecydowanie lewicowych, szczególnie gdy chodzi o światopogląd. Ponadto pierwszy raz w parlamencie znalazła się partia zielonych.
W zamian za poparcie innych postulatów przez HIV, koalicjanci zgodzili się poprzeć reformę dotyczącą eutanazji. I tak oto niecały rok po pierwszym przypadku ekotanazji, parlament zalegalizował eutanazję aktywną.

     

     KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

11




Wyrazy: Znaki: