Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 146
Dzisiaj w pracowni: 4
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Charonikonka kopiowania

Autor: OuttaSewer twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Charon siedział w bezruchu na brzegu Styksu, otulony aksamitnym półmrokiem podziemnego świata, którego stagnacji już od ponad milenium nie mąciło nic, prócz delikatnych zmarszczek leniwego
nurtu.

     Kiedy wraz z ostatnim prawdziwym wyznawcą umarli dawni bogowie, Charon pozostał jedynym, który nie odszedł. Przez jeden ludzki wiek opłynął wszystkie rzeki świata podziemnego, w poszukiwaniu czego lub kogokolwiek, kto mógł przetrwać zmierzch dawnych wierzeń. Nie znalazł nic. Ostatnia wyprawa zawiodła go do samego Okeanosa, lecz nawet tam zastał tylko kaleczącą uszy ciszę. Wrócił więc na swe nabrzeże, wyciągnął łódź, złożył na jej dnie wiosło, usiadł na skraju szerokiej wstęgi rzeki i nie poruszył się już nigdy. Jego myśli płynęły sennie niczym nurt, w poszukiwaniu odpowiedzi dlaczego tylko on pozostał, kiedy wszystko inne się skończyło. Ale nawet te rozważania skamieniały wraz z upływającym czasem, zamieniając się w otępiającą pewność wiecznego trwania.

     ***

     Charon siedział na brzegu Styksu, kiedy bezruch jego świadomości zatrzepotał pojedynczą myślą.
Zrodziła się ona z wrażenia delikatnego blasku, który padł na

1




skuloną postać przewoźnika, a którego źródło znajdowało się gdzieś na rzece. Bóg, pewien mylności tego wrażenia, niechętnie uniósł ciężką
głowę i skierował blade ogniki oczu ku środkowi nurtu. Błękitna poświata bijąca od kilkudziesięciu świetlistych tworów unoszących się na wodach Styksu zrazu oślepiła starca, którego boskie oczy od
dawna oglądały tylko wewnętrzny mrok jego powiek. Jednak już po chwili wzrok przywykł na tyle, by przewoźnik mógł dojrzeć kilkadziesiąt jaśniejących owali, niczym gwiezdne boje tkwiących w miejscu, naprzeciw pływom i prądom rzeki.
Stary bóg podniósł swoje zmęczone bezruchem ciało i skierował kroki w kierunku łodzi, zdecydowany przyjrzeć się kształtom z bliska. Niewielki korab zaklekotał po deskach zanim gładko
wsunął się w mroczną toń Styksu, zabierając ze sobą przewoźnika w pierwszy od wieków rejs.

     Charon zbliżył się do jednego z przedmiotów i trącił go końcówką wiosła. Ten tylko lekko zachybotał na wodzie, by po chwili znieruchomieć w tym samym miejscu, niewrażliwy na nurt rzeki. Ośmielony brakiem reakcji, starzec wyciągnął kościste ręce i pochwycił owal.

2




Przedmiot był ciepły w dotyku i zaskakująco lekki. Nic też najwyraźniej nie trzymało go uwiązanego do dna, bowiem bez przeszkód zdołał go wyciągnąć i złożyć na dnie łódki. Popłynął po drugie jajo, a później po następne. Gdy zdołał zebrać wszystkie w swojej szalupie, powrócił na brzeg i delikatnie przeniósł przedmioty, składając je nieopodal miejsca przez ostatnie stulecia okupowanego przez jego zmęczone trwaniem ciało. Usiadł i zaczął wpatrywać się w
stos błyszczących wewnętrznym błękitem kształtów.

     - Czym wy jesteście jajka? – jego suchy, szeleszczący głos uwolnił się z oków ust, burząc tysiącletnią ciszę.

     Bóg nie spodziewał się usłyszeć odpowiedzi na zadane pytanie. A jednak ją dostał. We wnętrzu czaszki usłyszał gwar setek głosów, odpowiadających unisono:

     - Tym właśnie, Charonie. Jajkami.

     Zaskoczony ale i zaintrygowany przewoźnik, równie cicho jak przedtem, zadał kolejne pytanie:

     - Jajkami czego?

     - Z nas wyklują się nowi starzy bogowie, by powrócić i sprawować pieczę nad światem. Jesteśmy psyche prawdziwych wiernych, którzy poświęcili się by odrodziło się to, co zapomniane. –

3




usłyszał.

     - Bogowie powrócą do świata który już ich nie chce, albo znów ich nie zechce. Jakiż w tym sens? Odradzanie i umieranie, umieranie i odradzanie… i ja, pozostawiony by trwać. – zaszeleścił z goryczą Charon.

     - Świat ludzi się zmienił. Znów potrzebuje herosów i czempionów, czarowników i kapłanów, wyroczni i magii. I bogów których można zobaczyć, usłyszeć, doświadczyć. My, poprzez wiarę i poświęcenie,
jesteśmy tego przykładem. Ścięte w świecie ludzi plony naszych żyć zamieniły się w skorupki chroniące boskie ziarna, które zakiełkowały w mulistych ogrodach Okeanosa, gdzie wszystko się zaczyna. Ziarna płynąc wbrew pływom rzek Hadesu, przebyły Acheront, który nasycił je melancholią i smutkiem za minionymi dniami. Dalej wbrew prądom, omijając ognie Pyriflegetonu, przebyły Kokytos z którego dowiedziały się czym jest zdrada i poznały jej ból, spijając kwaśne jej krople. – chór głosów brzmiał coraz czyściej. – Teraz w Styksie posmakowały strug gniewu i jego następstw. A my, jako skorupki jajek, nie pozwalałyśmy im chłonąć zbyt wiele, by dać im umiar.

     - Jaka jest więc moja w tym rola? – zapytał

4




Charon.

     - Ta sama od zawsze. Ty przetrwałeś zmierzch, by dotrwać nowego świtu i zostać nauczycielem nowych bogów. Ale nim to nastąpi, musimy zanurzyć się w Lete, przewiezione z powrotem przez Styks i Kokytos.

     - Dlaczego miałbym chcieć ich uczyć? Czego może nauczyć ich siwy, głupi starzec, który cały swój boski żywot spędził na brzegu Styksu, nawet wtedy gdy nie było już bogów, ich wyznawców i nie było nawet nadziei? – zapytał przewoźnik.

     - Tego czym jest cierpliwość oraz trwanie w obowiązku. To od ciebie będzie zależeć jak wykorzystają to, czym pozwoliliśmy im nasiąknąć. A od nich będzie zależeć jaki stanie się świat ludzi.
Oto i obol nadziei, przewoźniku.

     - Lete jest rzeką zapomnienia. – przypomniał posępny bóg.

     - Lete odbiera wspomnienia. Lete przechowuje w sobie odebrane wspomnienia. Nowi bogowie muszą sobie przypomnieć, czym niegdyś byli i jak się takimi stali, by nie musieć powtarzać minionych
błędów. Lete, poprzez nas, da im te wspomnienia. Tyle ile trzeba. – zaśpiewały głosy.

     - Niech i tak będzie. Zabiorę was tam i bogowie powrócą, wykluwając się z waszych skorup. A wówczas ja zostanę ich

5




nauczycielem. Jeśli takie jest moje przeznaczenie. – przyrzekł.

     - Dziękujemy Charonie. A teraz daj nam śnić ostatnie sny, zanim okrzepniemy i nasze łupiny rozpadną się, dając początek nowemu życiu. Nowym bogom. I nowemu światu.

6




Wyrazy: Znaki: